Dodaj do ulubionych

Jak się odkochać?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.03.07, 23:55
Podobny wątek już był, ale mój problem jest trochę inny. Zadurzyłem się w
koleżance z pracy. Ja mam 38 lat (choć wyglądam i czuję się znacznie młodszy),
ona 43. Jestem żonaty, mam dziecko. Ona jest samotna, ma dorosłego syna. Znamy
się od 10 lat, ale to mnie dopadło dopiero teraz. Zawsze mi się podobała.
Przedtem miała kogoś i to mnie chyba hamowało. Od paru miesięcy zacząłem się
do niej przybliżać, flirtować. Nie zwierzaliśmy się sobie. Rozmowy były
banalne, na tematy zawodowe, zwykłe żarty. Wzywała mnie do pomocy w oswajaniu
komputera, a ja brałem to za dobrą monetę. Kiedyś poprosiła mnie o numer
telefonu i przysłała sms-a, który krążył na uczelni jej syna. Śmiała się, że
to dobry żart, a ja doszukiwałem się drugiego dna. Któregoś dnia ośmieliłem
się jej dotknąć i rozmasować plecy. Była trochę zdziwiona, ale chyba nie
protestowała. Potem wpadałem do niej często "na chwilę masażu". Na dłoniach
zostawał mi jej zapach, którym się nasycałem. W konwencji żartu mówiłem, jak
bardzo będę tęsknił za nią w czasie urlopu. Coraz bardziej jej pragnąłem.
Ostatnio rozchorowała się w czasie urlopu. Wysyłaliśmy sobie żartobliwe sms-y.
Ja pisałem, że smutno i nudno mi bez niej, ona że tęskni. Żyłem nadzieją, że
oboje pod płaszczykiem konwencji ukrywamy prawdziwe uczucia. Postanowiłem
częściowo się odsłonić. Treść moich sms-ów była już mniej dwuznaczna. I tu
przyszło rozczarowanie. Pojąłem, że traktuje to jak dobrą zabawę, a mnie - jak
jednego z wielu. Od kilku dni chodzę jak struty. Nic mnie nie cieszy. Nie
potrafię przestać o niej myśleć. Wczoraj unikałem jej w pracy i wiem, że to
zauważyła. Dziś mnie zagadnęła o mój kiepski humor. Zbyłem to kwaśnym
uśmiechem, że to długa historia i nie chcę jej zanudzać. Sprowokowałem później
okazję, byśmy byli sam na sam. Po krótkiej rozmowie o niczym zagadnęła jeszcze
raz o przyczynę. Odpowiedziałem pytaniem, czy była kiedyś nieszczęśliwie
zakochana. Roześmiała się, jakby chcąc zmienić temat albo obrócić w żart.
Przycisnąłem ją i przyznała, że tak. Zapytałem czy bolało. Potwierdziła.
Powiedziałem, że właśnie to przeżywam, bo zakochałem się w kimś,
prawdopodobnie bez wzajemności. Po krótkim milczeniu nie podjęła tematu.
Zaczęła żartować o czym innym. Rozstaliśmy się nie wracając już do tego.
Nie wierzę, że nie zorientowała się, że to o nią chodzi. Pewnie nie chce
jawnie dać mi kosza i woli, abym się domyślił. Co robić?
Obserwuj wątek
    • kamea5 Re: Jak się odkochać? 28.03.07, 00:16
      "drugie dno"?..Twoje czy Jej?
      na chwile zapomnij o Sobie,pomysl co Ona mysli...zonaty facet,dziecko:)
      to ze jest sama,nie znaczy ze ma ochote uwikłac sie w zwiazek ,bedac postacia
      "drugoplanowa":)
      potrzeba czułosci jest domena kazdego człowieka ,ale nie za wszelka cene...:)
      • Gość: art69 Re: Jak się odkochać? IP: 212.244.155.* 28.03.07, 07:53
        Tak, to może być trafna analiza. A ten sms brzmiał mniej więcej tak: "za
        przeczytanie winien mi jestes uścisk, za odpisanie całusa, za zapisanie miłość,
        za usunięcie randkę, za sygnał seks, i co wybierasz?". Chyba mogłem w swej
        naiwności wierzyć, że ten i inne gesty coś oznaczają?
        Pytanie, jak się teraz zachować? Czy dążyć do konfrontacji i powiedzenia sobie
        wprost, czy dalej prowadzić grę pozorów, udając, że nic się nie stało?
        • Gość: yarelis Re: Jak się odkochać? IP: 194.242.62.* 28.03.07, 08:11
          ja uważam, że kobieta czeka na Twój krok. Po co miałaby wysyłac takie sms-y
          oraz dawać Ci znaki... Dla mnie to oczywiste. Ma wielka ochotę na tą znajomość
          jednak daje Ci sygnały delikatnie bo wie, ze masz żone i dziecko. Jej
          zachowanie jest subtelne bo nie chce narzucać się facetowi, który ma
          zobowiązania a w głębi duszy liczy na to, że może bedziesz z nią. Wiem co mówię.
          • Gość: art69 Re: Jak się odkochać? IP: 212.244.155.* 28.03.07, 09:07
            Chciałbym, zeby tak było, bo już bym popędził do niej- to tylko piętro niżej.
            Tylko dlaczego ignorowała inne moje czytelne sygnały zainteresowania nią?
            Dlaczego nie kontynuowała wczorajszej rozmowy o moim uczuciu?
            Oto kilka naszych sms-ów z piątku:
            Ja: "Cudowna kobieta to taka, która nie oczekuje cudów. Co Ty na to?"
            Ona: "A znasz taką?"
            Ja: "Nabieram pewności, że tak."
            Ona: (nie pamiętam, albo nic istotnego)

            Kilka minut później:
            Ja: "Idealny mezczyzna nie pije, nie pali, nie sprzecza sie, nie robi zakladow,
            po prostu nie istnieje. Zgadzasz sie?
            Ona: "Nie" (chyba)
            Ja: "A znasz takiego?"
            Ona: "Niestety, nie znam" (chyba)
            Ja: "Bo nie istnieje! Ale są inni."
            Tu już nie odpisała i wszystko dla mnie stało się jasne.
            • Gość: yarelis Re: Jak się odkochać? IP: 194.242.62.* 28.03.07, 09:24
              Ciężko mi tak do końca ocenić tą sytuację. Może tak być, że na początku
              tego "flirtu" ona sie zapaliła i liczyła, że coś z tego będzie tj. prawdziwy
              związek . Ale z czasem przemyslała, że to tylko zabawa z Twojej strony.. Ja np.
              osobiście takie zdanie typu: "Cudowna kobieta to taka, która nie oczekuje
              cudów. Co Ty na to?" interpretuję nastepujaco: "nie oczekuj cudów, że odejde od
              zony i dziecka, moge Ci zaooferowac znajomośc typu romans , co Ty na to?? " ale
              to tylko takie moje kobiece przemyślenia...nie wiem też jakie jest Twoje
              stanowisko:czy chcesz tylko romansu czy chcesz z Nia być. Właściwie to
              podstawowe pytanie na które chyba tylko Ty znasz odpowiedź.
              • Gość: art69 Re: Jak się odkochać? IP: 212.244.155.* 28.03.07, 09:37
                >czy chcesz tylko romansu czy chcesz z Nia być
                Wiadomo, że wszystko zaczyna się od powierzchowności czyli fizycznej
                atrakcyjności. Co z tego później może być, chyba nikt nie wie? Czy zostawiłbym
                zonę? Gdybym mógł zabrać dziecko - tak.
                Jak rozpoznać jej oczekiwania, nie pytając wprost?
                • Gość: yarelis Re: Jak się odkochać? IP: 194.242.62.* 28.03.07, 10:40
                  Może zaprosisz ja na miłą pogawędkę przy kawie po pracy? Czasami warto
                  zaryzykować , czego sie obawiasz, najwyżej odpowie :nie. Zaryzykuj, pogadacie
                  sobie w spokoju..może coś sie wyjaśni więcej (o czym ona marzy, czego oczekuje
                  od życia)..Takie spotkanie nic nie znaczy a może dużo wyjasnić..
                  Kobieca natura jest tak przewrotna: mówi nie ale może ma ochotę ..musisz
                  zaryzykować. Tak bez rozmowy nie rozpoznasz czego ona chce.
                  • Gość: art69 Re: Jak się odkochać? IP: 212.244.155.* 28.03.07, 12:13
                    Tak, chyba masz rację. Zastanawiam się tylko, czy po odsłonięciu kart nie
                    powstanie jakaś bariera, której teraz nie ma, gdy oboje udajemy, że nas to nie
                    dotyczy? Pracujemy w jednym biurze, mijamy się na korytarzu... Mam wrażenie, że
                    ona broni się przed poważną rozmową, uciekając w żart. Może chce mi coś
                    przekazać, a ja ślepy nie umiem odczytać tych sygnałów?
                    • Gość: hehe dupkowatością śmierdzi od ciebie na kilometr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.07, 12:20
                      może dlatego cię unika?
                      • Gość: art69 Re: dupkowatością śmierdzi od ciebie na kilometr IP: 212.244.155.* 28.03.07, 12:23
                        Uzasadnij albo nie obrażaj. Wyraźnie brak ci kultury.
                        • Gość: heh zapytaj swojej żony czy uważa za kulturalne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.07, 12:25
                          to co robisz,
                          swojego dziecka też się zapytaj czy uważa cię za wzór kultury.
                          • Gość: art69 Spójrz w lustro IP: 212.244.155.* 28.03.07, 12:47
                            Nie za łatwo przychodzi ci osądzanie innych? Jesteś święty?
                            • Gość: heh kogo ty widzisz patrzac w lustro? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.07, 12:52
                              kulturalnego i uczciwego człowieka,
                              dojrzałego życiowo mężczyznę śświadomego wyborów,

                              czy jednak dupka myslącego o zaspokojeniu swojego ego kosztem dwóch kobiet i ich
                              dzieci?

                              • Gość: art69 Re: kogo ty widzisz patrzac w lustro? IP: 212.244.155.* 28.03.07, 12:58
                                Nigdy cię Amor nie trafił strzałą, moralisto?
                                • Gość: hehe Re: kogo ty widzisz patrzac w lustro? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.07, 13:01
                                  Moralisto?? nie obchodzi mnie twoje morale mozesz sobie go nie miec, ale nie
                                  posiadanie przy tym świadomości krzywdzenia innych to ułomność obrzydliwa.
                                  Nie przychodz na forum romantica ale na forum dla zdradzających żonatych
                                  dupków. Tam twoje moejsce , będziesz sie czuł bardziej u siebie i na pewno
                                  znajdziesz klakierów.
                                  • Gość: art69 Powtarzasz się IP: 212.244.155.* 28.03.07, 14:35
                                    i niczego nowego nie wnosisz do dyskusji. Człowieku, ja cierpię, a ty kopiesz
                                    leżącego. Sprawia ci to przyjemność?
                                    • Gość: heh co za egoistyczny kretyn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.07, 14:48
                                      ON cierpi!!! ludzie, na kolana!! ON i tylko ON CIERPI!!! nic poza tym się nie
                                      liczy, reszta do śmietnika bo ON wielki dupek CIERPI !!
                                      • Gość: art69 Co za ścierwojad IP: 212.244.155.* 28.03.07, 14:59
                                        Chłopie, pastwisz się nade mną, jakbym twoją zonę poderwał. Masz jakieś
                                        kompleksy?
                                        • Gość: heh Re: Co za ścierwojad IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.07, 15:08
                                          A twoją żonę już jakiś inny obracał tak jak ty zamierzasz współpracownicę? Moze
                                          juz wzdycha do innego i kombinuje po cichu jak zabrac dziecko i wymienić cie na
                                          inny model. Miejmy nadzieje, ze tak jest.
                                          • Gość: art69 Re: Co za ścierwojad IP: 212.244.155.* 28.03.07, 15:12
                                            Czyżbym uderzył w czułą strunę? Żona cię zdradziła?
                                            • Gość: heh Re: Co za ścierwojad IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.07, 15:15
                                              ciebie twoja zdradziła i to chyba nie raz, ze teraz ci wszystko jedno co ona
                                              bedzie czula, nic nie jest wazniejsze niz to zeby ta druga wreszcie ci dala,
                                              momentalnie przestaniesz cierpiec. dziecko to aby na pewno twoje? pewnie nie...
                                              • Gość: art69 Re: Co za ścierwojad IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.07, 18:02
                                                > ciebie twoja zdradziła i to chyba nie raz, ze teraz ci wszystko jedno co ona
                                                > bedzie czula, nic nie jest wazniejsze niz to zeby ta druga wreszcie ci dala,
                                                > momentalnie przestaniesz cierpiec. dziecko to aby na pewno twoje? pewnie nie...
                                                Jesteś wulgarny i tym, co piszesz wystawiasz sobie odpowiednie świadectwo.
                                          • andrexx Re: Co za ścierwojad 28.03.07, 15:13
                                            musisz się liczyc z taką konsekwencją
                                            że wynikiem romansu , będzie rozstanie z zoną
                                            na opieke nad dzieckiem jako facet nie masz szans
                                            i na końcu będzie tak , że będziesz z bezsilności pięści zaciskał , kiedy inny
                                            facet tuląc twoją zonę będzie twojemu dziecku bajki czytał
                                            pa, zmywam się
        • Gość: pisk kretynów nie sieją, samemu się decyduje by nim być IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.07, 08:41
          > Pytanie, jak się teraz zachować? Czy dążyć do konfrontacji i powiedzenia sobie
          > wprost, czy dalej prowadzić grę pozorów, udając, że nic się nie stało?


          zapytaj swojej żony i dziecka jak się masz zachować.
          W końcu oni są najbliżej was to będą najlepiej wiedzieć.
          • andrexx Re: kretynów nie sieją, samemu się decyduje by ni 28.03.07, 08:50
            jestes niepowazny, zachowujesz się jak nastolatek, któremu testosteron bucha
            uszami
            moze tej kobiecie nawet sie podobasz , ale cóż z tego
            masz zonę , dziecko - co jej zaproponujesz? - romas?
            ona pewnie szuka powaznego związku
            ta kobieta jest rozsądna
            a ty powinieneś sie zastanowić nad sobą
            zrób w domu"burzę mózgów" do dyskusji zaproś żonę, moze cie z domu nie
            wyrzuci, ale kask lepiej załóż przed rozmową
            • Gość: art69 Re: kretynów nie sieją, samemu się decyduje by ni IP: 212.244.155.* 28.03.07, 09:52
              > jestes niepowazny, zachowujesz się jak nastolatek, któremu testosteron bucha
              uszami
              Od dwudziestu lat jestem poważny. Może odrobinę wyrozumiałości?
          • Gość: art69 Re: kretynów nie sieją, samemu się decyduje by ni IP: 212.244.155.* 28.03.07, 09:46
            Nie byłeś(byłaś) nigdy w takiej sytuacji? Jeszcze mozesz. Wszystko przed Tobą.
            • Gość: ergo sum Re: kretynów nie sieją, samemu się decyduje by ni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.07, 13:17
              Nie byłeś(byłaś) nigdy w takiej sytuacji? Jeszcze mozesz. Wszystko przed Tobą.

              ja się tak czuję jak Ty, jestem mężatką i amor nie daje mi spokoju od długiego
              czasu, chociaż mój rozum podjął wiele prób zniszczenia działalności amora, on
              jednak nadal nie daje mi spokoju, choć obiektu westchnień ( też żonaty) dawno
              nie widziałam
              • Gość: art69 Są na to sposoby? IP: 212.244.155.* 28.03.07, 14:53
                Jak sobie z tym radzisz? Ja czuję permanentny ścisk w żołądku. Ciężko nawet
                oddychać. Nie mogę przestac o niej myśleć. Trudno mi się skupic na pracy.
                • andrexx Re: Są na to sposoby? 28.03.07, 14:58
                  hmm wiecie jak kocury zaczynają szaleć i obsikują wszystko wokół znacząc teren
                  by kotki przywabić to sie je kastruje, w tym przypadku jednak IV RP raczej na
                  to nie pozwoli
                  • Gość: art69 Re: Są na to sposoby? IP: 212.244.155.* 28.03.07, 15:02
                    Mentalnie mam z kocurem wspólne dążenie do chodzenia własnymi drogami. Reszta
                    nie pasuje.
                    • andrexx Re: Są na to sposoby? 28.03.07, 15:03
                      może po kastracji bardziej się upodobnicie
                      a tak poważnie - romans w pracy to głupota
                      • Gość: art69 Re: Są na to sposoby? IP: 212.244.155.* 28.03.07, 15:08
                        > może po kastracji bardziej się upodobnicie
                        Nie chodzę i nie szukam sobie "boków", więc sarkazm trochę nie na miejscu.
                        > a tak poważnie - romans w pracy to głupota
                        Mój rozum to wie, ale serce nie rozumie.
        • kamea5 Re: Jak się odkochać? 31.03.07, 00:03
          A ten sms brzmiał mniej więcej tak: "za
          > przeczytanie winien mi jestes uścisk, za odpisanie całusa, za zapisanie miłość,
          >
          > za usunięcie randkę, za sygnał seks, i co wybierasz?"
          dosc szablonowy;)
          nie analizoawałabym tak dogłebnie tresci,kolejna wirtualna formułka jakich wiele:)
    • janek72g Re: Jak się odkochać? 28.03.07, 08:58
      Ty jesteś egoistą. Dążysz do stworzenia układu, który będzie dla Ciebie
      zwycięstwem, a dla niej zagładą. Bo z żony nie zrezygnujesz, prawda?
      Ona prowokuje i manipuluje, bo wie, czego chcesz, a chce czegoś więcej, czego
      jej nie dasz. Więc woli się Tobą bawić niż zaangażować. Też jest egoistką, bo
      jeżeli by nią nie była, to postawiłaby sprawę jasno.
      Ten rozdźwięk kobiecej i męskiej natury jest tragiczny.
      Na pocieszenie powiem Ci, że nie jesteś jedynym nieszczęśnikiem.
      I jeszcze na pocieszenie powiem Ci, że masz przesrane, ale w sytuacji, kiedy ta
      kobieta by się zaangażowała, a Ty nie chciałbyś zrezygnować z żony, to miałbyś
      jeszcze bardziej przesrane.
      Tyle na razie. Do przemyślenia.
      • Gość: art69 Re: Jak się odkochać? IP: 212.244.155.* 28.03.07, 09:30
        Tak, to prawda. Chciałem romansu, bo jest niesamowicie pociągająca. Miałem
        nadzieję, że ona też tego chce. Czy rozwinęłoby się to w cos więcej? Nie wiem i
        nie myślałem o tym.
        • Gość: kaska Re: Jak się odkochać? IP: *.cec.eu.int 28.03.07, 14:21
          ale cholera z Ciebie, typowy zonaty podrywacz, faceci zawsze by.i cwani i
          mysleli tylko o swoich przyjemnosciach:(((
          • Gość: yarelis Re: Jak się odkochać? IP: 194.242.62.* 28.03.07, 14:36
            Każdego może trafić..Kobiety też myślą o takich przyjemnościach tylko czasami
            się nie przyznają do tego ;-)
          • Gość: art69 Re: Jak się odkochać? IP: 212.244.155.* 28.03.07, 14:38
            Jestem żonaty od 11 lat. Nigdy nie zdradziłem żony.
            • emilka222 Re: Jak się odkochać? 28.03.07, 15:51
              Podoba Ci się koleżanka z pracy. Zawsze zadbana, miła, czarująca. Ty też jej
              się jawisz, jako interesujący facet. Nie widziałeś jej chorej( bo jest na L-4),
              przygnębionej, zirytowanej. Ona też nie zna Cię w sytuacjach szarości dnia.
              Flirtujecie sobie i tyle. Kobieta zawsze jest łasa na komplementy, a facet
              jeszcze bardziej.Ty jednak kusisz los i brniesz dalej. To tylko fascynacja,
              może zauroczenie. Nie patrzę teraz na to, co się między wami dzieje w konwencji
              krzywdy żony i dziecka( to oddzielny temat) Widzę zagrożenie dla Ciebie, bo o
              tę kobietę się nie boję. Czego oczekujesz od tego związku? Określ się, zrób
              nawet swoistą burzę mózgu. Chcesz być z nią i tylko z nią na zawsze? Jesteś
              gotów dla niej spalić za sobą wszelkie mosty? Jeżeli tak, to powiedz jej
              to.Zrób to. Tak postępuje prawdziwy facet. Dostaniesz kosza? No cóż. Jakoś to
              przeżyjesz i nareszcie poznasz prawdę. Masz przecież, gdzie szukać
              wsparcia.Jest żona, dziecko- rodzina. Chyba nie sądzisz, że ta dwulicowość
              wyjdzie wam wszystkim na dobre. W końcu znajdzie się ktoś "życzliwy" i obudzisz
              się z ręką w nocniku.Odkochaj się i to szybko. Na dwa fronty się nie da.
              Piszesz, że od 11 lat nie zdradziłeś żony. A co robisz teraz? Niekiedy "skok w
              bok" mniej boli, niż długotrwała zdrada emocjonalna. Nie potępiam Cię. Serce
              nie sługa. Tylko sprawdź tak naprawdę kogo kochasz:))
              • Gość: art69 Re: Jak się odkochać? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.07, 17:59
                To bardzo rozsądne, trzeźwe spojrzenie. Powoli otwierają mi się oczy. Utwierdzam
                się w przekonaniu, że jednak muszę odkryć karty i porozmawiać z nią szczerze,
                może nawet jutro. Tylko jak tu się szybko odkochać, gdy 10 lat dochodziłem do
                takiego stanu emocji? Ma ktoś pastylkę na nie-miłość?
                • Gość: Aga Re: Jak się odkochać? IP: *.as.kn.pl 28.03.07, 19:31
                  Ja znalazłam dla mojego męża, kiedy zakochał się tak jak Ty.
                  Zostawiłam go, zabrałam dzieci i wyprowadziłam sie z domu.
                  Odkochał sie natychmiast.
                  Niestety dla niego - za późno. Niestety również ze względu na dzieci.
                  Ale one kiedyś zrozumieją, że bycie razem to również lojalność i szacunek.

                  Uważaj co robisz, bo tez może być potem za późno.
                • janek72g Re: Jak się odkochać? 28.03.07, 21:50
                  Żadne oczy Ci się nie otwierają. One Ci się będą otwierać przez całe miesiące.
                  Ta kobieta ma teraz nad Tobą przewagę psychiczną, Ty jesteś teraz psychicznym
                  zerem. Samotny ułan z szabelką na oddział czołgów.
                  OK. Daj jej szansę pokazać, że Cię szanuje. To będzie dobry znak.
                  Powiedz jej to, co ona już i tak wie. Zadeklaruj, że przez jakiś czas nie
                  będziesz się jej narzucał i poproś ją o to samo. Taki czas na dojście do
                  odpowiedzi na pewne pytania, które Ci się będą nasuwać. Trudny czas.
                  Jak ona zachowa się na poziomie, to chwała jej za to.
                  Jak zacznie bagatelizować lub kręcić, to masz odpowiedź.

                  No i powodzenia. Bo zrozum - Ty będziesz musiał podjąć decyzję, a obecnie jesteś
                  "na prochach", więc musisz na jakiś czas zaszyć się w mysiej dziurze i
                  przemyśleć. Może ksiądz, może psycholog, może kolega Ci pomoże.
                  Broń Boże nie mów nic żonie, kiedy jeszcze na tych prochach będziesz. Bo ona
                  będzie potwornie cierpieć, a Ty będziesz niestabilny.
                  Powiesz żonie najwcześniej wtedy, jak już będziesz nad sobą panował.

                  To chyba tyle. Powodzenia.
                  Janek


                  • Gość: ergo sum Re: Jak się odkochać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.07, 22:22
                    nigdy tego nie mów żonie, jeżeli nie będziesz kiedyś mógł wytrzymać, to szybko
                    idź się wygadać do księdza, który Cię nie zna - wtedy jest pewność,że to do żony
                    nie dojdzie
        • jmx Re: Jak się odkochać? 29.03.07, 00:58
          Gość portalu: art69 napisał(a):

          > Tak, to prawda. Chciałem romansu, bo jest niesamowicie pociągająca. Miałem
          > nadzieję, że ona też tego chce. Czy rozwinęłoby się to w cos więcej? Nie wiem i
          >
          > nie myślałem o tym.

          Przepraszam bardzo - to nie moralizatorstwo tylko pytanie "z czystej ciekawości"
          to kiedy zaczniesz myśleć nad konsekwencjami własnych czynów? Chcesz
          doprowadzić do tego, że żona z kochanką zaczną Ci ciosać kołki na głowie, którą
          wybierzesz? a może obudzisz się gdy żona wystawi spakowane walizki i nagle
          odkryjesz, że tylko ją kochałeś a "tamto" to była pomyłka? a na koniec,
          powiesz swojej współpracownicy, w mniej lub bardziej zawoalowanej formie -
          przecież nic ci nie obiecywałem/wiedziałaś jak jest/sama chciałaś, etc. etc.
          etc...

          Co jest najlepsze na odkochanie się? myślenie. Czego sobie i wszystkim życzę :)
          (myślenia, rzecz jasna ;)
          • Gość: ergo sum Re: Jak się odkochać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.07, 13:46
            Co jest najlepsze na odkochanie się? myślenie. Czego sobie i wszystkim życzę :)
            > (myślenia, rzecz jasna ;)

            czyli Cogito ergo sum...
    • samowolny Re: Jak się odkochać? 29.03.07, 14:37
      Gość portalu: art69 napisał(a):

      > Zadurzyłem się w koleżance z pracy. Jestem żonaty, mam dziecko. Ona jest
      > samotna, ma dorosłego syna.

      I to wyjaśnia jej zachowanie..jestes ŻONATY i wbij sobie do łba że jej tacy nie
      interesują, dlatego traktuje cie jak jednego z wielu. Ty chcesz mieć kochanke a
      ona męża.
      A jak sie odkochać?...po prostu powiedz o wszystkim żonie:)
      • Gość: ergo sum Re: Jak się odkochać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.07, 20:18
        A jak sie odkochać?...po prostu powiedz o wszystkim żonie:)

        z całym szacunkiem, to chyba niezbyt rozsądna rada.

        pozdrawiam
    • Gość: art69 Już po rozmowie IP: 212.244.155.* 06.04.07, 11:53
      Usunąłem się w cień. Ochłonąłem, odczekałem trochę i zaproponowałem rozmowę.
      Szczerze opowiedziałem wszystko. Żadnego romansu nie będzie. Ona nie szuka
      nikogo, a już z pewnością żonatego, by być tą trzecią w trójkącie. Zaczęła
      szukac w sobie winy, że dopuściła mnie tak blisko i niewinne żarty przerodziły
      się w jednostronne zauroczenie. Zaprzeczyłem temu i wziąłem wszystko na siebie.
      Poprosiła jednak, bym swoje myśli o niej ubrał w słowa i przelał na papier. To
      była szczera i wartościowa rozmowa. Ulżyło mi po niej. Czuję, że wracam do
      równowagi.
      Dziękuję wszystkim życzliwym za dobre rady i wsparcie. A to zauroczenie? No
      cóż, jeszcze trochę potrwa, nim się z niego wyleczę...
      • asleep_alien Re: Już po rozmowie 06.04.07, 14:06
        "niewinne żarty " - bzdura
        "wziąłem wszystko na siebie" - wina jest po obu stronach
        "Poprosiła jednak, bym swoje myśli o niej ubrał w słowa i przelał na papier." -
        nie rób tego
        "To była szczera (...) rozmowa" - może tak, może nie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka