delusa
22.05.07, 22:47
Nie wiem kiedy nastapil zgrzyt, cos odplynelo, mgielna kawa byla powodem, a
moze smutny szelest piora na kartce; niewazne
Sygnal byl czysty jak po drugiej stronie ulicy, czlowiek zdziwiony. Jak mozna
sie nie zdziwic slyszac kogos po 12 latach, kogos, kogo sie pamieta po
lebkach, jechalismy razem tramwajem w pieknym miescie na pomorzu.
Okolicznosci tej jazdy niech zostana zapomniane, slonce swiecilo (chyba),
cisza trawal. To byl ten pierwszy raz, gdy tak niezwykle dobrze mi sie
milczalo w towarzystwie. Przystanek za przystankiem...
No, prosze, jest "halo", chropowate jak pamiec i te dwie godziny mijaja jak
spacer w soczyscie-zielonym parku. Sorry, to dziwnie brzmi, dziwna rozmowa,
dziwne doswiadzczenie, ale chialam sie nim z Wami podzielic.
cdn.