Dodaj do ulubionych

spotkaliśmy się o 10 lat za późno!! :-(

05.06.03, 09:08
spotkalam super człowieka........ chyba się zakochalam... on też ,,ale jest
coś.... mamy rodziny tzn. ja mam męża i dziecko, on żyje w tzw. wolnym
związku, ale już od 10 lat - więc tak jak małżeństwo. Z rozsądku wiem, ze nie
mamy szansy na wspólną przyszłość ... ale jak mam to wytłumaczyć swojemu
sercu?? Za dwa tygodnie mam 9 rocznicę ślubu i co ...... i nic mnie nie
cieszy..... żyje , pracuje , ubieram się dla niego nie dla męża....... CO MAM
ROBIĆ ??? nie mogę zostawić mojej rodziny...... ale nie potrafię już tak
mocno kochać mojego męża jak kiedyś !(a może mi się tylko tak wydaje?)Jak
któraś z wasprzeszła coś takiego i poradziła sobie jakoś - powiedzcie jak to
zrobić.......
Obserwuj wątek
    • ja_nek Re: spotkaliśmy się o 10 lat za późno!! :-( 05.06.03, 11:36
      Jak długo to trwa? Wiesz, może to po prostu zauroczenie?
      Nikt nie powiedział, ani nie zagwarantuje, że będac w małżeństwie, nie będziemy
      spotykać interesujących osób, na widok których serduszko drgnie. Podejmując
      decyzję o ślubie wkalkulowujesz to i mimo wszystko decydujesz się na to, że
      chęć sprobowania czegoś lepszego odkładasz na bok.
      QW nowym partnerze jest coś co Ci się wydaje niezwykłym, moze nawet lepszym,
      ale to wyobraźnia. Wszędzie jest / mogłoby być lepiej, gdzie nas nie ma.
      Czas pokaże co to jest. Zakochując się myślimy życzeniowo i nie doceniamy tego
      CO MAMY.

      Czas pokaże, może Ci niedługo przejdzie to, co czujesz.

      Pozdrawiam
      janek
      • kasiak26 Re: spotkaliśmy się o 10 lat za późno!! :-( 05.06.03, 14:54
        Janku co czuję??? sama nie wiem, a trwa to już prawie rok !!! z mniejszym lub
        większym nasileniem ......... to znaczy jak sobie myślę o rodzinie.. to
        rozsądek bierze górę ........ a jak on jest blisko mnie - to odlatuje i nie
        moge myśleć o rodzinie. Przez to wszystko popsuły mi się relacje w lóżku z moim
        mężem ....... cholera ja naprawde nie wiem co myśleć
        • Gość: Ziuta Re: spotkaliśmy się o 10 lat za późno!! :-( IP: *.kv.net.pl 05.06.03, 23:02
          Jeżeli zależy Ci na Twojej rodzinie, to zerwij z nim kontakt. Całkowicie i na
          zawsze. Żadnych spotkań, telefonów, kartek na święta. Nic. Przejdziesz kryzys i
          zapomnisz - po jakimś czasie.
          Inaczej, wykończysz się psychicznie. Wiem, że to trudne, sama podjęłam niedawno
          podobną decyzję i chociaż płaczę czasem po nocach, wiem, że zrobiłam dobrze.
          Oczywiście najlepiej, żeby to była wspólna decyzja.
          Pozdrawiam
          • delicatesca Re: spotkaliśmy się o 10 lat za późno!! :-( 06.06.03, 03:08
            Gość portalu: Ziuta napisał(a):

            > Jeżeli zależy Ci na Twojej rodzinie, to zerwij z nim kontakt. Całkowicie i na
            > zawsze. Żadnych spotkań, telefonów, kartek na święta. Nic. Przejdziesz kryzys
            i
            >
            > zapomnisz - po jakimś czasie.
            > Inaczej, wykończysz się psychicznie. Wiem, że to trudne, sama podjęłam
            niedawno
            >
            > podobną decyzję i chociaż płaczę czasem po nocach, wiem, że zrobiłam dobrze.
            > Oczywiście najlepiej, żeby to była wspólna decyzja.
            > Pozdrawiam

            Tez mysle ze tak najlepiej, nie byc w przyjazni tylko zerwac i zaczac od nowa.
            • quickly Srata-tata, pierdy do kwadratu... 06.06.03, 04:39
              Tak nalepiej (i najlatwiej) powiedziec zerwij, zapomnij...

              kasiak26, nie Ty pierwsza i nie ostatnia przez to przechodzisz.

              Tylko bez zadnych szalenstw z Twojej strony. Czas zrobi swoje. Domyslam sie
              ze masz dziecko (dzieci?). Pomysl o swoim slubnym - jego przynajmniej
              znasz... Czy myslisz, ze ten nowy gosciu porwie Cie na Ksiezyc? Bardzo w to
              watpie.

              Czas zrobi swoje, zobaczysz.
              • Gość: Ziuta Re: Srata-tata, pierdy do kwadratu... IP: *.kv.net.pl 06.06.03, 22:19
                Czy ja napisalam, ze to jest latwe? Chyba napisalam, ze sama tez przez cos
                takiego przechodze, to chyba wiem, prawda? Wiec nie jest to zadne srata-tata
                ani pierdy do kwadratu. To jest najtrudniejsze, ale najmadrzejsze rozwiazanie.
                I zdaje sie, ze o to bylo pytanie? O to, jak sobie z tym poradzic.

                Jak sie razem pracuje, to zadne zerwanie nie jest mozliwe. To juz lepiej
                nawiazac romans, poczekac, az stanie sie tak nudny, jak malzenstwo i wtedy
                wszystko umrze smiercia naturalna. Zakazany owoc najbardziej kusi. A jesli to
                juz trwa rok, to zanim "czas zrobi swoje", to Ty sie, kasiak26, wykonczysz.
                Wybacz, ze tak mowie. Moze czas zaczac szukac nowej pracy?
                Pozdrawiam i odwagi w dzialaniu
    • Gość: kasiak26 Re: spotkaliśmy się o 10 lat za późno!! :-( IP: *.man.polbox.pl 06.06.03, 08:38
      dzięki dziewczyny, ale ja juz próbowałam zerwać dwa razy - ale niejest to
      takie proste - my razem pracujemy - a wiecie że z pracą nie jest teraz
      najłatwiej - więc nie mogę po prostu z niej zrezygnować. I z zerwaniem , była
      to obupulna decyzja - ALE NIE MOŻEMY BEZ SIEBIE WYTRZYMAĆ!!
      • delicatesca Re: spotkaliśmy się o 10 lat za późno!! :-( 06.06.03, 08:40
        No znam wiele ludzi ktorzy maja uklad :
        ona plus maz plus on(ukryty) i jakos im idzie.
        Ale to zalezy od moralnosci. Ja daje fakty bez ustosunkowania sie.
        • Gość: KASIAK26 Re: spotkaliśmy się o 10 lat za późno!! :-( IP: *.man.polbox.pl 06.06.03, 08:53
          WSZYSTKO OK, ALE CO Z MOJĄ PSYCHIKĄ - JA SIĘ WYKAŃCZAM!!!!!!!!!
    • Gość: Dove29 Re: spotkaliśmy się o 10 lat za późno!! :-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.03, 10:46
      ja myślę, że to fascynacja, zwłaszcza, że jest to jakby owoc zakazany, jesli go
      posmakujesz, przejdzie pewnie....ale pojawią się inne uczucia...może musisz to
      przezyć, czaami trudno jest słuchać rozumu, kiedy wszystko wokół tańczy. znam
      to uczucie....miałam parę lat temu podobną sytuację (7 lat związku, ale bez
      slubu, bez dzieci, więc wszyscy tłumaczyli mnie....a jednak postapiłam
      źle...szaleństwo minęło...i pomimo, że z tym kimś dla którego zpstawiłam mój
      związek przezyłam kilka lat, więc nie był to zwykły romans..to jednak żaluję,
      choć podobno nie powinno żałować się tego co się zrobiło, lecz tego czego nie
      zrobiło się. Wiem jedno choć to mnie wiele nauczyło....nie powinnam, to był
      błąd...więc z całych sił próbuj się jednak oprzeć...to najprawdopodbniej tylko
      fascynacja!!!!!Zobacz ile już jesteś z mężem...z tym drugim możesz już tylu lat
      nie przeżyć, choć są zwolennicy, że zycie jest krókie i powinno przeżyć się je
      super intensywnie!!!
      • Gość: kasiak 26 Re: spotkaliśmy się o 10 lat za późno!! :-( IP: *.man.polbox.pl 06.06.03, 11:29
        dove dziękuję za odpowiedź - chyba mam podobne zdanie na ten temat....... ale
        ta tęsknota.... ten brak czułości w domu (a tu jest na wyciągnięcie
        ręki)....... chce mi się czasami wyć !!!!!!!! to wszystko jest takie
        skąplikowane..... żebym chociaż z nim nie pracowała..... było by łatwiej......a
        tak , codziennie widzę go i spędzam więcej czasu niż ze ślubnym........ i to
        jest najtrudniejsze........
        • ja_nek Re: spotkaliśmy się o 10 lat za późno!! :-( 06.06.03, 12:10
          To tak długo trwa, ponieważ życie codzienne z mężem jest już nie takie jak było
          na początku (normalka wynikająca z upływu czasu i przyzwyczajenia).
          Owszem, czasem wybory, aby zrezygnować z czegoś (obecna rodzina, mąż) na rzecz
          mniej znanego bywają dobrymi wyborami, ale uważam, że to rzadkość.
          Przeczekanie tego zauroczenia (?) potrwa, pracujecie razem, więc na sam widok
          drugiej osoby będzie się to podsycać.

          Pozdrawiam
          janek
        • Gość: Dove29 Re: spotkaliśmy się o 10 lat za późno!! :-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.03, 13:21
          Gość portalu: kasiak 26 napisał(a):

          > dove dziękuję za odpowiedź - chyba mam podobne zdanie na ten temat....... ale
          > ta tęsknota.... ten brak czułości w domu (a tu jest na wyciągnięcie
          > ręki)....... chce mi się czasami wyć !!!!!!!! to wszystko jest takie
          > skąplikowane..... żebym chociaż z nim nie pracowała..... było by
          łatwiej......a
          >
          > tak , codziennie widzę go i spędzam więcej czasu niż ze ślubnym........ i to
          > jest najtrudniejsze........
          to jest b. trudne, ja tez pracowałam z tamtym panem....ale pomyśl, że może ta
          sytuacja może pomóc waszemu związkowi, nie od razu ale w perspektywie czasu.
          Bardzo często tak trudne, czasami tragiczne w skutkach sytuacje, okazują się
          niezbędną w "ratunku" małżenstwa pomocą. Ta czułość na wyciągnięcie ręki, może
          być chwilą, po której będziesz cierpiała bardziej, niż z jej braku z nim bądź z
          mężem.....Pozdr
        • jmx Re: spotkaliśmy się o 10 lat za późno!! :-( 06.06.03, 16:35
          Gość portalu: kasiak 26 napisał(a):

          > dove dziękuję za odpowiedź - chyba mam podobne zdanie na ten temat....... ale
          > ta tęsknota.... ten brak czułości w domu (a tu jest na wyciągnięcie
          > ręki)....... chce mi się czasami wyć !!!!!!!! to wszystko jest takie
          > skąplikowane..... żebym chociaż z nim nie pracowała..... było by
          łatwiej......a tak , codziennie widzę go i spędzam więcej czasu niż ze
          ślubnym........ i to jest najtrudniejsze........


          Brak czułości w domu - to nie tylko "zasługa" męża, obawiam się...
    • Gość: ANN ja też spotkałam go w zlą godzinę IP: *.eltur.com.pl 09.06.03, 12:30
      Wyobraz sobie,ze mam prawie taka sama droge krętą i usłana kamieniami jak Ty. Z
      mężem jestem w separacji od 3 lat, mimo,ze mieszkamy razem i jest 10 letnie
      dziecko.Jego poznałam na studiach, jest wolny ale ma dziewczyne.Mielismy
      cudowny romans przez 2,5 roku ale w końcu powiedziałam sobie dość. Odeszłam.
      Bardzo mnie bolało rozstanie. Mnie finansowo na rozwód nie stać a on nie za
      bardzo miał ochotę rozstać sie ze swoja dziewczyną. Kochał nas obie. Jednego
      dnia spotykał sie z nia i ze mną. Było pieknie, romatycznie i chyba by tak
      trwało przez nastepne 2 lata a ja w końcu bym zwariowała. Najpierw musze
      uporządkować własne życie,zrozumieć czego właściwie chce i oczekuję a potem
      zacząc od nowa. Mysle,ze Ty powinas najpierw zrobic rachunek sumienia i żal za
      grzechy ze swojego małżeństa. Szkoda naszych lat na komlikowanie sobie życia.
      Pozdrawiam
    • Gość: samowolny Re: spotkaliśmy się o 10 lat za późno!! :-( IP: *.*.*.* 09.06.03, 13:29
      powiedz o wszystkim mężowy, rozwiedź sie z min i nie męcz siebie i jego...
      szkoda życia . I nie mów że nie można...bo można tylko musisz chcieć
      Lub wiedzieć czego chcesz....
      • Gość: drak Re: spotkaliśmy się o 10 lat za późno!! :-( IP: *.pg.com 09.06.03, 13:46
        Proza życia to nie to samo co romantyczne uniesienia związane z
        nowym obiektem westchnień.

        Powinnaś soboe uświadomic jeden bardzo istotny fakt - wyobraź sobie że
        odchodzisz od męża zaczynasz wszystko zupełnie od 0.
        (Macie dziecko - lub dzieci - które kompletnie tego nigdy nie zrozumieją i
        nie wybaczą).
        Zakładasz nową rodzinę po paru latach (2/3) spotykasz bardzo atrakcyjnego
        wspanialego mężczyznę (kolejnego) i cały proces zaczyna się od nowa.

        Ludzie dojrzali emocjonalnie tym różnią się od niedojrzałych że
        potrafią wyobrazić sobie co się będzie działo za rok, dwa, dziesięć.

    • elzbieta28 Re: spotkaliśmy się o 10 lat za późno!! :-( 02.07.03, 17:37
      Tego problemu na pewno jeszcze nie rozwiązałas. Ja kiedyś przecięłam takie
      zauroczenie, sympatię, miłość, nie jest ważne jak to nazwiesz...Utrzymałam
      rodzinę,dokonałam wyboru. Chcę głęboko wierzyć, że był słuszny, ale nie oznacza
      to, że jestem teraz szczęśliwa.
      • delicatesca Re: spotkaliśmy się o 10 lat za późno!! :-( 03.07.03, 00:59
        elzbieta28 napisała:

        > Tego problemu na pewno jeszcze nie rozwiązałas. Ja kiedyś przecięłam takie
        > zauroczenie, sympatię, miłość, nie jest ważne jak to nazwiesz...Utrzymałam
        > rodzinę,dokonałam wyboru. Chcę głęboko wierzyć, że był słuszny, ale nie
        oznacza
        >
        > to, że jestem teraz szczęśliwa.

        to takie trudne wybrac. Jezeli sie jest Chrzescijaninem bardo doslownym no to
        przykazania to nr 1. Ciagle trzeba wybierac. A przeciez w innych kulturach
        mozna np miec meza i jeszcze kogos. To wszystko kwestia co jest gdzie uwazane
        za moralne/niemoralne. Chyba najlepiej sobie wyrobic swoj wlasny komplet
        wartosci.
        • jmx Re: spotkaliśmy się o 10 lat za późno!! :-( 03.07.03, 01:41

          To tak naprawdę właściwie nie chodzi o moralność, taką
          powiedziałabym "kościelną", tylko o krzywdę drugiego człowieka (no i swoją
          własną też).
          • delicatesca Re: spotkaliśmy się o 10 lat za późno!! :-( 03.07.03, 02:10
            jmx napisała:

            >
            > To tak naprawdę właściwie nie chodzi o moralność, taką
            > powiedziałabym "kościelną", tylko o krzywdę drugiego człowieka (no i swoją
            > własną też).

            A skad wiemy co to krzywda? Wlasnie stad ze porownujemy to co jest z tym
            co "powinno byc". Naprzyklad w innych spoleczenstwach sa haremy i kobiety w
            haremie akceptuja inne i nie czuja sie pokrzywdzone.
            • jmx Re: spotkaliśmy się o 10 lat za późno!! :-( 03.07.03, 02:35

              Myślę, że poczucie krzywdy nie bierze się z porównań z innymi ale z tego co nam
              samym w sercu gra, co sprawia, że czujemy się dotknięci i zranieni. To
              niekoniecznie musi sie pokrywać z "poczuciem moralnosci" ogółu społeczeństwa.
    • Gość: Magda Re: spotkaliśmy się o 10 lat za późno!! :-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.03, 08:55
      A ja myślę, że tak traumatyczna sytuacja swiadczy tylko i wyłącznie o ludzkiej
      niedojrzałości. Czy wy naporawdę nie wiecie co oznacza małżeństwo? To
      przysięga, to świadomość podjęcia decyzja bycia z kims na dobre i na złe, do
      śmierci. Po co zatem decydować się na tak poważny krok, jeśli się nie jest
      pewnym swego postepowania? Pozniejsze krzywdzenie drugiego człowieka, czasem
      również dzieci, to wszystko jest aktem egoizmu i niemoralnego postępowania.
      Nie mozna myslec tylko o sobie. Trzeba sie liczyc z konsekwencjami. Dlatego
      moim zdaniem warto czasem nawet do 40 czekac z małżeństwem i mieć pewność, że
      bedzie ono udane. Kazdy czlowiek spotyka na swej drodze osoby, ktore wprawiają
      go w stan ekstazy. To normalne. Mozna to nazwac feromonami, zauroczeniem,
      sympatia, miloscia, czymkoliek. Ale na Boga, ludzie sa i odchodza, nie mozna
      miec pewności, ze dana osoba odczuwa to samo. Ja bym na Twoim miejscu
      powstrzymala wszelkie rządze na boku, uwolniła sie od tego człowieka i wróciła
      do domu, do meza i dzieci. Podjelas 10 lat temu pewną decyzję. Trzeba byc
      konsekwentnym, tymbardziej ze w grę wchodzi dobro dziecka/dzieci. Wiem, ze
      bedzie ci ciezko, ale dasz rade. Nie odrzucaj tego, co masz dla jednej,
      wielkiej niewiadomej.
      • elzbieta28 Re: spotkaliśmy się o 10 lat za późno!! :-( 03.07.03, 09:15
        Magdo masz rację, każda literka o tym mówi. Większość z nas się z tym zgadza,
        ale autorka postu jest w bardzo trudnym momencie, gdy naprawdę trudno jest
        racjonalnie spojrzeć na własne życie i zrozumieć, że dobry wybór jest
        praktycznie tylko jeden...Widocznie w jej małżeństwie było mało
        ciepła,czułości, zawitał kryzys...My wiemy, że spotyka to większość małżeństw,
        wiemy, że to mija, ale sięgnijmy głęboko w swoją pamięć i przypomnijmy sobie
        jak to boli...A wtedy nasze myśli i wypowiedzi będą łagodniejsze.Ona sama
        podejmie decyzję i z jej konsekwwencjami będzie żyć.
    • Gość: Magda Re: spotkaliśmy się o 10 lat za późno!! :-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.03, 11:40
      Wiem, że to trudna sytuacja. Naprawde potrafię się w czuc, ale patrzę na opis
      autorki wątku obiektywnie i staram sie doradzic i przedstawić sytuację jak
      najlepiej. Rozumowe rozłożenie na części pierwsze problemu czasami skutkuje,
      aczkolwiek sama uwazam, iż "dobrze widzi się tylko sercem". Myślę, że autorka
      watku juz podjęła decyzję, wie jak postepować. Szuka tu jedynie
      usprawiedliwienia. A wiadomo przecież, że zycie jest, jakie jest i nie kazdy
      bedzie jej przytakiwał: tak, masz rację, zostaw męża, miłość przede wszystkim.
      Chociaż wiem, że ona właśnie tak postapi. Ja przynajmniej, będąc w tej
      sytuacji bym tak postapiła. Staram się jednak nie musiec dokonywac takich
      wyborów, stad mój wywód o przysiedze małżeńskiej. Przepraszam za krytykę, ale
      jesteśmy dorośli i kubeł zimnej wody na głowę czasami sie przydaje.
      • ja_nek Re: spotkaliśmy się o 10 lat za późno!! :-( 03.07.03, 12:17
        Całkowicie własny, oderwany od norm, dekalogu komplet wartości jest
        problematyczny, bo kusi, aby go dostosowywać do bieżącej sytuacji, może się
        okazać po prostu egoistyczny. To kusząca droga, można sobie do tego dobudować
        ideologię, która to usprawiedliwi.
        System wartości wtopiony w powszechnie uznawany system choć nie pokrywajacy się
        z nim w pełni jest chyba lepszy.

        Do Magdy: bycie dojrzałym nie oznacza, że miłość się nie skończy... A
        konsekwencja bywa naszą pułapką, a wybór dokonany dobry w tamtej chwili w
        dobrej intencji.
        Która kobieta czekałaby do 40-stki?
        Poza tym: czy jeśli miłość się skończy i niepowodzeniem zakończą się próby
        reaktywacji, należy być konsekwentnym i trwać w takim związku?
        Czy zerwać małżeństwo można tylko, gdy druga sobą pije i bije?
        Plus kwestia dzieci.
        Dylemat pojawia się, gdy trudno znaleźć coś przeciwko drugiemu człowiekowi w
        związku, który przestaje istnieć.
        Czyni się krzywdę, a chce się własnego szczęścia. Pytanie brzmi: czy wziąć
        szczęście, czy dawać szczęście. Rozłącznie i wykluczając jedno od drugiego.

        Pozdrawiam
        janek
        P.S. Wbrew pozorom, kubeł zimnej wody bywa niezbędny i zgadzam się w bardzo
        wielu punktach z Magdą
        • Gość: Magda Re: spotkaliśmy się o 10 lat za późno!! :-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.03, 12:33
          ja_nek napisał:

          > Całkowicie własny, oderwany od norm, dekalogu komplet wartości jest
          > problematyczny, bo kusi, aby go dostosowywać do bieżącej sytuacji, może się
          > okazać po prostu egoistyczny. To kusząca droga, można sobie do tego
          dobudować
          > ideologię, która to usprawiedliwi.

          Rzecz nie polega na budowaniu sobie ideologii. W ten sposób można wszystko
          usprawiedliwić, a chyba nie w tym rzecz, by zyc bez poczucia winy, lecz by zyc
          tak, by nie krzywdzic innych.

          > System wartości wtopiony w powszechnie uznawany system choć nie pokrywajacy
          się
          >
          > z nim w pełni jest chyba lepszy.
          >
          > Do Magdy: bycie dojrzałym nie oznacza, że miłość się nie skończy... A
          > konsekwencja bywa naszą pułapką, a wybór dokonany dobry w tamtej chwili w
          > dobrej intencji.
          > Która kobieta czekałaby do 40-stki?

          Każda, która nie jest egoistką i która nie chce się męczyć i przeżywać później
          takich dylamatów.

          > Poza tym: czy jeśli miłość się skończy i niepowodzeniem zakończą się próby
          > reaktywacji, należy być konsekwentnym i trwać w takim związku?

          Należy, bo tak sie przysiegało.

          > Czy zerwać małżeństwo można tylko, gdy druga sobą pije i bije?
          > Plus kwestia dzieci.


          > Dylemat pojawia się, gdy trudno znaleźć coś przeciwko drugiemu człowiekowi w
          > związku, który przestaje istnieć.
          > Czyni się krzywdę, a chce się własnego szczęścia.



          Właśnie o to chodzi, o ten cholerny dylemat. Ja jestem za tym, by obstawać
          przy swoim, a nie pchac się w wielką niewiadomą. Ale to tylko moje zdanie.
          Tamten gość moze odejsc za dwa miesiace, i co wtedy??? Zal męża, niechec
          dzieci, mamuska skonczona...



          Pytanie brzmi: czy wziąć
          > szczęście, czy dawać szczęście. Rozłącznie i wykluczając jedno od drugiego.
          >

          Wziąć i dawać, to jesyny sposob na zachowanie człowieczeństwa.

          > Pozdrawiam
          > janek

          Ja również pozdrawiam :)

          > P.S. Wbrew pozorom, kubeł zimnej wody bywa niezbędny i zgadzam się w bardzo
          > wielu punktach z Magdą

          vice versa :D
          • Gość: karol Re: spotkaliśmy się o 10 lat za późno!! :-( IP: *.acn.pl 03.07.03, 12:46
            Gość portalu: Magda napisał(a):

            > ja_nek napisał:
            >
            > > Całkowicie własny, oderwany od norm, dekalogu komplet wartości jest
            > > problematyczny, bo kusi, aby go dostosowywać do bieżącej sytuacji, może si
            > ę
            > > okazać po prostu egoistyczny. To kusząca droga, można sobie do tego
            > dobudować
            > > ideologię, która to usprawiedliwi.
            >
            > Rzecz nie polega na budowaniu sobie ideologii. W ten sposób można wszystko
            > usprawiedliwić, a chyba nie w tym rzecz, by zyc bez poczucia winy, lecz by
            zyc
            > tak, by nie krzywdzic innych.
            >
            > > System wartości wtopiony w powszechnie uznawany system choć nie pokrywajac
            > y
            > się
            > >
            > > z nim w pełni jest chyba lepszy.
            > >
            > > Do Magdy: bycie dojrzałym nie oznacza, że miłość się nie skończy... A
            > > konsekwencja bywa naszą pułapką, a wybór dokonany dobry w tamtej chwili w
            > > dobrej intencji.
            > > Która kobieta czekałaby do 40-stki?
            >
            > Każda, która nie jest egoistką i która nie chce się męczyć i przeżywać
            później
            > takich dylamatów.
            >
            > > Poza tym: czy jeśli miłość się skończy i niepowodzeniem zakończą się próby
            >
            > > reaktywacji, należy być konsekwentnym i trwać w takim związku?
            >
            > Należy, bo tak sie przysiegało.
            >
            > > Czy zerwać małżeństwo można tylko, gdy druga sobą pije i bije?
            > > Plus kwestia dzieci.
            >
            >
            > > Dylemat pojawia się, gdy trudno znaleźć coś przeciwko drugiemu człowiekowi
            > w
            > > związku, który przestaje istnieć.
            > > Czyni się krzywdę, a chce się własnego szczęścia.
            >
            >
            >
            > Właśnie o to chodzi, o ten cholerny dylemat. Ja jestem za tym, by obstawać
            > przy swoim, a nie pchac się w wielką niewiadomą. Ale to tylko moje zdanie.
            > Tamten gość moze odejsc za dwa miesiace, i co wtedy??? Zal męża, niechec
            > dzieci, mamuska skonczona...
            >
            >
            >
            > Pytanie brzmi: czy wziąć
            > > szczęście, czy dawać szczęście. Rozłącznie i wykluczając jedno od drugiego
            > .
            > >
            >
            > Wziąć i dawać, to jesyny sposob na zachowanie człowieczeństwa.
            >
            > > Pozdrawiam
            > > janek
            >
            > Ja również pozdrawiam :)
            >
            > > P.S. Wbrew pozorom, kubeł zimnej wody bywa niezbędny i zgadzam się w bardz
            > o
            > > wielu punktach z Magdą
            >
            > vice versa :D

            Głupia jesteś. Zwyczajne głupia do bólu.
            • Gość: Magda do karola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.03, 13:05
              Nie ma to jak napisać coś mądrego, nieprawdaż? Myslę, że popisałeś się
              wyjątkowa elokwencją, a stwierdzenie "głupia jestes" prawie dorównuje
              Heraklitowemu " Pantha rei". Twoja błyskotliwość mnie zaskoczyła.
              Szacuneczek.
              • ja_nek Re: do karola 03.07.03, 13:25
                > > Poza tym: czy jeśli miłość się skończy i niepowodzeniem zakończą się próby
                > > reaktywacji, należy być konsekwentnym i trwać w takim związku?

                > Należy, bo tak sie przysiegało.

                Konsekwencja jest czymś co ułatwia manipulację drugim człowiekiem, który w nią
                wierzy bezgranicznie. Jeśli nie pozostało już nic i próby reanimacji zawiodły -
                wtedy powinno się odłożyć ten argument. Ale trzeba chcieć reanimować, dopiero,
                gdy nie wyjdzie można sie usprawiedliwiać.

                Pzodrawiam
                janek
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka