TRZECIA POWIEŚĆ AGNIECHY I JA_NKA

19.12.01, 23:37
Zapraszam do czytania trzeciej już powieści pióra Agniechy i Ja_nka. Uwagi
pochwalne i krytyczne mile widziane.
Tym razem moja kolej rozpocząć.....

Pozdrawiam wszystkich
Janek
    • ja_nek Teaser i Rozdział 1 19.12.01, 23:39
      Kiedy usłyszał nagły rumor za drzwiami podniósł wzrok. W tej samej chwili drzwi
      otworzyły się i zobaczył mężczyznę, który wymierzył w niego broń. Zdążył
      zarejestrować jeszcze błysk wystrzału i zapadła ciemność.
      W ciągu następnych czterech sekund zginęli trzej pozostali pracownicy z obsługi
      laboratorium. Nikt nie zdążył podnieść alarmu.
      Jeden z trojga napastników podszedł do głównego komputera. Otworzył kieszeń
      czytnika i włożył żółty krążek. Uruchomił program ładowania danych do pamięci
      obiektów i czekał.
      Po kilku minutach w lewym oku każdego z obiektów zapłonęło czerwone światełko.
      Jeszcze chwila i byli gotowi.
      Napastnik wyjął telefon i wystukał numer:
      - Etap 1 zakończony został pomyślnie.



      Janek miał ciemne krótkie włosy. Nosił uniform myśliwca sił galaktycznych. Jego
      szarozielone, zamyślone, trochę smutne oczy spoglądały zza szyby na Enom,
      planetę ponurą i spowitą mgłami trujących gazów. Nie było to przyjazne miejsce.

      Było natomiast usiane kopalniami kamieni szlachetnych i bóg wie czego jeszcze.
      Planeta była w całości własnością państwową położoną gdzieś na krańcach
      cywilizacji, daleko od Ziemi. I prawdę mówiąc było to ostatnie zadupie na tym
      galaktycznym pograniczu.
      Enom, sąsiadowała z planetami pozostającymi poza kontrolą Unii, które były de
      facto siedliskiem barbarzyńców oraz typów spod ciemnej gwiazdy zbiegłych z
      krajów Unii. Często byli handlarzami bronią, narkotyków i wszystkiego co
      kiedykolwiek było zabronione w Unii. Barbarzyńcy zorganizowani w klany,
      niechętni Unii i do tego wewnętrznie skłóceni chętnie udzielali schronienia
      wszystkim przemytnikom i piratom, którzy łupili transportowce handlowe
      Uciążliwe sąsiedztwo było solą w oku władz Unii, toteż jeszcze kilkadziesiąt
      lat temu te obszary galaktyki były teatrem starć Floty Gwiezdnej z lotnictwem
      barbarzyńców. Od tego też czasu na stałe stacjonowało tu 15 samolotów.

      „Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze” – mruknął do siebie Janek
      patrząc na ciężarówki wywożące ziemię wykopaną w poszukiwaniu bogactw.

      Kilka dni temu przybył na Enom dowodząc eskortą transportowca, który przywiózł
      sprzęt do prac odkrywkowych i żywność. Po załadowaniu rudy oraz diamentów mieli
      wrócić do domu. Był przełożonym trzech młodych żółtodziobów, którzy nie dawniej
      jak miesiąc wcześniej otrzymali dystynkcje pilotów. On miał już za sobą
      kilkuletni staż w lokalnych siłach planetarnych i od roku służył w prestiżowych
      jednostkach galaktycznych. Jako jedyny na Enom potrafił pilotować najnowsze
      myśliwce V-tej generacji, które dopiero wchodziły na wyposażenie jednostek
      armii. Teraz jednak pilotował ofensywny, doskonale wyposażony ciężki myśliwiec.

      Nagle usłyszał dzwonek swego telefonu.
      Włączył odbiór i po chwili na ekranie ukazała się twarz miejscowego dowódcy.
      „Nastąpiła zmiana planów: proszę natychmiast przyjść do mnie.”

      Dopił swą kawę, zapłacił i poszedł do sztabu. Zameldował się u dowódcy. Ten
      miał nieco ponad 40-lat, nienaganny uniform, głębokie zakola i rzadkie blond
      włosy.
      -Wezwałem pana ponieważ postanowiłem wysłać dziś transport z diamentami.
      -Transport miał pójść dopiero jutro.
      -Owszem, ale pójdzie dziś.
      Janek spojrzał pytająco.
      - Nie wrócił jeden z myśliwców. który patrolował przestrzeń graniczną. Możliwe,
      że po prostu miał jakąś awarię i musiał przymusowo lądować. Ale jeśli to
      sprawka przemytników? Może pilot odkrył jakiś nielegalny transport broni lub
      narkotyków i jego maszyna została zestrzelona przez obcy statek? Wysłałem trzy
      myśliwce w tamte okolice.
      Wyprostował się i ciągnął dalej.
      - Procedury bezpieczeństwa mówią, że w razie takiego przypadku, statek
      transportowy wychodzi do bazy z tym co jest. Zabierze pan podległych sobie
      ludzi i będzie eskortował jak zwykle transportowiec.
      - Czy to wszystko?
      - Na pokładzie transportowca będą dodatkowe osoby. To nasi specjaliści. Właśnie
      znaleźli nowe pokłady, które moglibyśmy eksploatować. Polecą, aby przedstawić
      informacje i opracować plany nowych inwestycji, które by pomogły przyspieszyć
      eksploatację. Ci ludzie muszą dolecieć cali i zdrowi. Tylko oni, pan i ja
      wiedzą o nowych niezagospodarowanych pokładach diamentów.
      - Trochę wątpię, by udało się to utrzymać w tajemnicy.
      - Ich prace były prowadzone jedynie przy wsparciu robotów. Oczyściliśmy ich
      pamięć.

      I właśnie Ci pasażerowie przykuli jego uwagę.
      Właściwie to tylko jedna z osób zwróciła jego uwagę. Zgrabna, wysoka, długie
      ciemne włosy, inteligentne ciemne oczy, mały biust i wspaniałe nogi. Widział ją
      tylko przez chwilę i.....
      - Fiu, fiu, fiu - i dalej kilka cmoknięć – usłyszał za plecami głosy
      podkomendnych.
      - Nie podniecajcie się, chłopaki, ona ma tu narzeczonego - rzucił ktoś z obsługi
      Gdyby wzrok Janka miał siłę pocisku, facet by nie żył.
      - Do maszyn – warknął
      Obsługa cofnęła się za grodzie próżniowe i po chwili osłony lądowiska uchyliły
      się i ich oczom ukazała się czarna przestrzeń.

      Maszyna Janka wyprysnęła pierwsza. Zanim pomknęły trzy myśliwce. Za nimi
      wysunął się transportowiec i uformowali szyk. Janek na przodzie za nim
      transportowiec, za nimi po bokach myśliwce.

      Kilka kilometrów dalej w bazie mężczyzna odłożył lornetkę od oczu i odetchnął.
      - Wyszli.

      Drugiego dnia podróży Janek odebrał sygnał SOS. Ze słabego automatycznego
      przekazu jaki emitowano równoległe dowiedział się, że „Zama” z powodu awarii
      systemów sterowania wpadła w pas planetoid. Tam też została trwale
      unieruchomiona. Sygnał był słaby, więc trzeba było pospieszyć się.
      - „Pierwszy” i „drugi” podejdźcie do niego i zróbcie zwiad. Ja z trzecim i furą
      czekamy w odległości.
      Jednocześnie raczej z przyzwyczajenia niż z potrzeby włączył skanowanie
      wyszukujące obce uzbrojenie i czekał na wyniki. Obydwa myśliwce zaczęły zaś z
      bliska przyglądać się wymarłemu i ciemnemu statkowi.
      Nagle pulpit rozbłysł mu czerwonymi kropkami
      - Cholera, otwierają osłony bojowe, wycofać się natychmiast! - wrzasnął
      Nim skończył, obcy statek rozbłysł salwami wystrzałów i obydwa myśliwce rażone
      z bliskiej odległości eksplodowały.
      - Mrrr, mrrrr, mrrrr – komputer pokładowy Janka zaczął szaleć.
      - „Trzeci” i transport - cała wstecz. Wycofujemy się! Oni wypuszczają myśliwce!
      Kilka punkcików zmierzało wprost na nich.
      - „Trzeci” i ja opóźniamy bandytów. Transport pełnym gazem idzie na najbliższą
      planetę!
      I nie czekając na „trzeciego” runął w kierunku napastników. Był ich cały rój.
      Napotkawszy lawinę ognia kluczył próbując wyjść na pozycję strzelecką. Jeszcze
      chwila i namierzył w celowniku pękaty kadłub. Wdusił spust. Oślepiająca
      eksplozja. Nie było czasu na radość. Trzeci radził sobie gorzej. Miał dwóch na
      ogonie i desperackimi skrętami próbował uniknąć śmierci. Janek momentalnie
      wszedł blisko jednemu z nich na ogon i odpalił nie mierząc. Huraganowy ogień i
      drugi napastnik wybuchł niebezpiecznie blisko. Nagły skręt. Usłyszał alert.
      Ktoś go namierzał. Wywinął w górę desperacko i pociski przeszły obok. Ale
      tamten nie dawał za wygraną i ostrzeliwał go intensywnie. Cholera! Dobry jest!
      Janek rozpaczliwie wywinął się i zastosował stary trick. Nagle pędząc dał całą
      wstecz i zniknął tamtemu z pola widzenia. Znów był myśliwym. Momentalnie
      namierzył go z tyłu i po chwili tamten zamienił się w gejzer ognia.
      - Poruczniku pomocy – usłyszał nagle i spostrzegł jak trzeciego opadają obcy. Z
      rykiem silników rzucił się na pomoc, ale było za późno. „Trzeci” ostrzelany z
      dwóch stron zapalił się jak pochodnia.
      Ale to nie był koniec. Ekran rozbłysł nowymi sygnałami. Przeciwnik dobierał się
      do bezbronnego transportowca. Wolniejszy od myśliwców musiał zostać zestrzelony
      albo porwany pod groźbą użycia dział, więc desperacko wykonał zwrot ku
      najbliższej planecie. Był jednak zbyt wolny. Mimo uników, otrzymał kilka razów
      i wyraźnie tracił prędkość.
      Ja
      • ja_nek Rozdział 1 i pół 19.12.01, 23:41
        Janek wycisnął 104% mocy i na chwilę oderwał się od ścigających go napastników.
        Ale odkryli jego plan i zagrodzili mu drogę. Zalany ogniem z kilku myśliwców
        nie miał szans. Poczuł trzy uderzenia. Desperacko przedarł się, ale czerwone
        lampki wskaźników informowały o rozległych uszkodzeniach. Chociaż alternatywne
        systemy obrony i zasilania przejmowały automatycznie funkcje zniszczonych
        podstawowych struktur, to i tak nierówne starcie nie miało dalszych szans
        powodzenia.
        Gwałtownie zygzakując poszedł w ślady transportowca, który wszedł w atmosferę
        planety. Wstrząsy w jakie wpadł utrudniały skrajnie panowanie nad maszyną i
        gdyby nie wsparcie ze strony automatycznego komputera, który miał za zadanie
        nie dopuścić do zderzenia z powierzchnią, byłoby po nim. Zszedł do lądowania i
        poczuł uderzenie. Po kilkunastu sekundach statek wpadł do płytkiego rozległego
        jaru.
        Stracił przytomność.

        Przeszywający ból w czaszce przywrócił go do świadomości. Otworzył oczy i
        usłyszał ciszę. Kilka przycisków na ekranie pulpitu głównego pulsowało. Odpiął
        się i stanął na własnych nogach. Zatoczył się. Sprawdził podstawowe funkcje
        samolotu. Wyglądało to mało budująco. Podtrzymywanie życia było zapewnione, ale
        silniki, układ sterowniczy i uzbrojenie były w kiepskim stanie.
        Ale przynajmniej żył.
        Poszedł po zestaw pierwszej pomocy. Aktywował go i rzekł.
        - Cześć Archie. Chyba potrzebuję twojego wsparcia.
        Niepozorny robot zaświecił diodami i odpowiedział.
        - Witam w potrzebie.
        - Pobierz dane techniczne o stanie technicznym tego złomu z głównego komputera.
        Pomyśl i do roboty. A ja zobaczę, jak tu przeżyć.
        Podszedł do konsoli. Zaczął przeszukiwać podręczny bank danych o planetach. Po
        chwili przelatywał rząd literek opisujący planetę. Nazywano ją Z 12 i po nazwie
        było już pewne, że to niegościnne pustkowie. Ale w skafandrze dawało się
        przeżyć.
        Wyłuskał dane o powierzchni planety i naniósł dane swego lotu, od wejścia w
        atmosferę aż do twardego lądowania. Istniała jakaś szansa, że komputer coś
        znajdzie. A że musiało to potrwać, włączył nasłuch i zaczął szukać sygnałów od
        transportowca. Przeszukał częstotliwości. W końcu znalazł i kazał komputerowi
        umiejscowić to na załączonej mapie terenu. Czekając na wynik dopiero teraz
        zauważył cieknącą ze swej głowy krew. Wytarł ją i wtedy usłyszał pisk komputera
        świadczący o zakończeniu przeszukiwania bazy danych. Patrzył przez kilkanaście
        sekund na obrazy notując w pamięci każdy szczegół i poszedł po skafander.
        17 minut później dotarł do tego co pozostało z transportowca. Z trudem otworzył
        jedyny właz ewakuacyjny i wszedł do środka. Pogięte blachy, zwisające kable,
        porozrzucane ładunki, krew i zwłoki tych, którzy nie zdążyli przyczepić się
        pasami. Próbował znaleźć kogoś żywego, ale oczy każdego z leżących były już
        martwe.
        - Cholera, spóźniłem się.
        Przechodząc przez kolejne przedziały natknął się na tę dziewczynę, którą
        widział kiedy wchodziła na pokład transportowca.
        Podniósł powiekę, sprawdził tętno. Żyła. Pobieżnie opatrzył ją z własnego
        zestawu ratunkowego pospiesznie ubrał ją w skafander.
        Wziął ją na ręce i wyszedł. Nie uszedł 3 minut, kiedy usłyszał świst. Skrył się
        za załomem skalnym i wychylił się. Znaleźli transportowiec. Janek wyjął
        lornetkę i patrzył jak niewielki bojowy statek piechoty podchodzi do lądowania.
        Kiedy włazy otworzyły się, jego oczy zrobiły się duże jak spodki. Natychmiast
        przywarł do ziemi i zadrżał.
        - Co tu robi grupa specjalna?
        Nie mieli skafandrów, byli cyborgami, maszynami do zabijania. Narzędziami
        używanymi przez rząd w sytuacjach nadzwyczajnych! Wychylił się i zobaczył jak
        wynoszą ładunek. A więc chodziło o diamenty.
        Kiedy skończyli resztkami transportowca wstrząsnęły eksplozje ładunków
        wybuchowych.
        Po kilku minutach już ich nie było. Szybko, składnie, skutecznie.
        Spojrzał na dziewczynę. Wziął ją na ręce i poszedł jak potrafił najszybciej w
        kierunku myśliwca. Tlenu mogło niedługo zabraknąć, a prowizoryczne opatrunki
        jakie jej założył mogły już przemoknąć.
        Zszedł do wąwozu, w którym stał samolot i wszedł do środka. Odetchnął z ulgą.
        Ten jar to było ocalenie, ale wylecieć stąd mogło już być niewykonalne....
        Położył Ją delikatnie. Zdjął skafander i przyniósł apteczkę. Ułożył sobie
        wszystko, aby mieć najpotrzebniejsze rzeczy pod ręką.
        „Lekarz domowy zawsze gotowy” – mruknął do siebie i rozebrał ją. Włożył
        rękawiczki. Włączył prześwietlanie i po chwili komputer podłączony do skanera
        przesłał na ekran obraz obrażeń. W Jej boku i udzie tkwiło kilka stalowych
        odłamków. Sięgnął po igłę, pobrał płyn i ukłuł. Potem drugi zastrzyk. Odczekał
        chwilę aż znieczulenie zaczęło działać, po czym ujął niewielki skalpel i naciął
        ranę. Przez kilkanaście następnych minut wyjmował delikatnie niewielkie
        odłamki, oczyszczał ranę na boku, a później na nodze. Co chwila zerkał na obraz
        na monitorze.
        - „Głupio byłoby coś zostawić, no nie? - mruknął.
        Teraz zaczął łączyć rozerwane tkanki, naczynia, dokonywał mikrozastrzyków
        wspomagających regenerację tkanek. Na koniec zszył i otarł pot z czoła. Na
        koniec podał zastrzyki przeciwbólowe.
        Przeniósł ją na posłanie, którego używano podczas bardzo dalekich wypraw, kiedy
        włączano automatycznego pilota i położył Ją. Okrył ją szczelnie i popatrzył.
        Była piękna.
        - No, jak na amatora, który tylko przeszedł stosowne szkolenie, to
        nienajgorzej. Grunt to być prymusem u seksownej nauczycielki. I uczęszczać na
        zajęcia pozalekcyjne, hihihi. Teraz trzeba sprawdzić jak sobie radzi Archie. A
        ty ślicznotko mi nie wyfruń w międzyczasie.

        Pozdrowienia
        Janek
        • ja_nek Re: Rozdział 1 i pół 19.12.01, 23:43
          Agniecho, teraz kolej na rozdział od Ciebie.

          Pozdrowienia
          Janek
          • Gość: Mili Re: kilka słów na poczatek IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.12.01, 11:19
            Przeczytałam bardzo pobieżnie.
            Myśle, ze zbyt futurystyczne.
            Nie mógłbyś napisać po prostu np. o uczuciach chłopaka zakochanego w zajętej
            dziewczynie (np. dylemat odejsc czy walczyć)?
            Pozdrawiam.

            • Gość: agniecha Re: kilka słów na poczatek IP: *.man.polbox.pl 20.12.01, 11:33
              We wszystkich naszych powiesciach jest watek romantyczno-milosny,
              ale oprocz tego musi byc jeszcze jakas akcja, bo zrobilby sie z tego Harlequin
              albo serial brazylijski.
              Pozdrawiam tych, co lubia Harlequiny i seriale brazylijskie, ale myslimy tez o
              tych, ktorzy ich nie cierpia.
              Slowem: dla kazdego cos milego.
              agniecha
              • Gość: Mili Re: kilka słów na poczatek IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.12.01, 11:43
                Chodzi o mi nie tyle o wątek miłosny, co autentyczność i aktualność tekstu (ale
                przecież możecie tego co mówie wcale nie brać po uwage).
                Pozdrawiam.
                • agniecha. Re: kilka słów na poczatek 20.12.01, 11:49
                  Gość portalu: Mili napisał(a):

                  > Chodzi o mi nie tyle o wątek miłosny, co autentyczność i aktualność tekstu (ale
                  > przecież możecie tego co mówie wcale nie brać po uwage).
                  moglabys to jakos bardziej wyjasnic? o co chodzi z ta autentycznoscia i
                  aktualnoscia tekstu?

                  • Gość: Mili Re: kilka słów na poczatek IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.12.01, 12:12
                    Jako potencjalny czytelnik oczekuję od utworu tego, żebym mogła w nim się jakoś
                    odnaleźć. Łatwiej by mi to przyszło w innej scenerii niż proponuje Janek -
                    bardziej współczesnej, mniej fantastycznej. Wcześniej Janek tak sugestywnie
                    pisał o pewnym problemie - miałam nadzieję, że powieść też będzie głównie o tym.
                    Ale więcej już nie będę się wtrącać, przepraszam... :)
                    • Gość: agniecha Re: kilka słów na poczatek IP: *.man.polbox.pl 20.12.01, 12:26
                      Droga Mili!
                      Jako potencjalny czytelnik masz ozywiscie prawo do wypowiedzenia swojego zdania
                      a takze krytyki naszego dziela wiekopomnego.
                      2 nasze poprzednie powiesci dzialy sie w czasach jak najbardziej
                      terazniejszych: pierwsza byla sensacyjna a la James Bond, druga byla
                      kryminalem. teraz postanowilismy pisac s-f dla urozmaicenia, bo umowilismy sie
                      kiedys, ze kazda powiesc bedzie innym gatunkiem.
                      przepraszam, ale na temat umieszczenia w powiesci watku "on sie kocha w niej,
                      ale ona juz kims jest i czy on ma o nia walczyc czy nie" nie wypowiem sie.
                      pozdrawiam Cie serdecznie.
                      agniecha
                      • Gość: Mili Re: kilka słów na poczatek IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.12.01, 12:35
                        Szkoda - tracicie czytelnika.
                        • Gość: agniecha Re: kilka słów na poczatek IP: *.man.polbox.pl 20.12.01, 12:46
                          jezeli juz po 1 odcinku, nie wiedzac jeszcze co bedzie dalej,
                          Ty juz sobie odpuszczasz to trudno...
                          • Gość: Mili Re: kilka słów na poczatek IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.12.01, 12:57
                            No coż, z powieściami jak z miłościa - ta nie uwiodła mnie "od pierwszego
                            wejrzenia", więc nie dam już jej szansy - będę szukać innej, może właściwszej
                            dla mnie - aż do skutku...:)

                            (agniecha nie przejmuj się bardzo tym co pisze, ja po prosty teraz troche sie
                            nudze i wiesz, rozumiesz...)
                            • Gość: agniecha Re: kilka słów na poczatek IP: *.man.polbox.pl 20.12.01, 13:02
                              wiem, rozumiem ;)
          • Gość: agniecha Re: Rozdział 1 i pół IP: *.man.polbox.pl 20.12.01, 11:35
            Janku!
            Jak zwykle przylozyles sie i odwaliles kawal dobrej roboty :)
            Boje sie, ze Ci nie dorownam!
            agniecha
            • ja_nek Re: Rozdział 1 i pół 20.12.01, 18:31
              Właściwie gatunek miał być pierwotnie inny... Miał to być pewien rodzaj
              thrillera. Ale stwierdziłem, że może nie...
              Poza tym przeczytałem, że niedługo coś, gdzieś powstanie (nie mogę powiedzieć co,
              bo powieść będzie bardziej przewidywalna).
              Dlatego zmieniłem czas akcji.
              I pewnego dnia w krótkim czasie powstało 75% tekstu.

              Agniecho jak Cię znam to cały mój misterny plan rozbijesz w drzazgi i będę musiał
              improwizować. Dorównasz, kryminałem to udowodniłaś.

              Mili, nie rezygnuj. Pierwszy rozdział musiał być trochę przeładowany akcją i
              nakreślaniem wątków. A co do miłości od pierwszego wejrzenia. Czasem nie wolno za
              szybko się zakochiwać. Ale nad tym nie ma kontroli.

              Pozdrowienia
              Janek
              P.S. Mili, trudno wypośrodkować potrzeby. W poprzedniej powieści spotkałem się z
              głosem o ckliwości narracji. Wszystko jest czasem potrzebne. Tu będzie wszystko.
              Ale w innej scenerii.
    • ignatz Re: TRZECIA POWIEŚĆ AGNIECHY I JA_NKA 21.12.01, 21:22
      A gdzie jest pierwsza? Druga przeczytalem, byla niezla (wlasciwie milosno-
      ekonomiczno-sensacyjna). To tez jest owszem, niczego sobie. A gdzie moge
      znalezc pierwsza?
      • ja_nek Re: TRZECIA POWIEŚĆ AGNIECHY I JA_NKA 22.12.01, 02:02
        Cześć.
        Pierwsza powieść znajduje się na Forum na plażę na wątku pt:
        "A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna?" rozpoczętym w końcu lipca, a
        zakończonym 3 października.
        Aha i proszę o cierpliwość, ponieważ tam powieść zaczęła się dopiero w -nastym
        liście.

        Pozdrowienia
        Janek
        • Gość: XpOver ! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.12.01, 18:17
          Sympatyczny jest pomysł takiego wspólnego pisania powieści na forum.
          O mały włos nie wszedłem w podobny klimat z laurą.
          Niestety, któreś z nas było za mało otwarte na drugą stronę.
          Raz mi się udało coś stworzyć z kobietą-wizjonerką, ale przygotowywaliśmy
          się ponad rok do tego. To było kilkugodzinne rysowanie. Była to "moja"
          najlepsza praca ówczesnego semestru. Ale rozumiem, że nie jesteście
          artystycznymi ortodoksami, przynajmniej tu, na forum.
          Pozdrawiam, chociaż również nie przebrnąłem... Forum to nie sms, ale...
          • Gość: ja_nek O wykrzykniku IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.12.01, 20:52
            "Pozdrawiam, chociaż również nie przebrnąłem... Forum to nie sms, ale..."

            Przy przenoszeniu akcji powieści w nowe realia, trzeba choćby skrótowo nakreślić
            wątki i wytłumaczyć pewne rzeczy, aby wszystko wyglądało w miarę logicznie. Poza
            tym im krótsze odcinki tym trudniej przy nawale pracy pisać zaraz nowy odcinek.
            Dlatego "rozdziały" zrobiły się dłuższe. Poza tym przy krótszych odcinkach trudno
            stworzyć klimat - zbyt dużo przerw. Trudno na przykład podzielić na części jakąś
            smakowitszą scenkę, na przykład miłosną.

            Pozdrawiam noworocznie, niedługo 2002 rok
            Janek
            • Gość: XpOver Re: O wykrzykniku IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.01.02, 16:04
              no witam. wzajemnie!
              jeśli miałeś w ręku scenariusz, ale, pewniejsze, że czytałeś jakąś sztukę - tam
              mkną wypowiedzi za wypowiedzią, a nie można im odmówić budowania napięcia.
              Niestety, mam jako takie uprawnienia krytyczne (7 semstrów "krytyki sztuki"),
              więc ciężko mi bawić się w doradcę, a już krytycznie do rzeczy nie podejdę za
              żadne skarby.
              Zatem jedyne co mi pozostaje, to życzyć dużo luzu, zabawy, odkryć wewnętrznych
              i trzeźwości. Postuluję usilnie pokonanie trudności technicznych typu brak
              czasu i innych podrzędnych wobec Aktu Twórczego :)
    • piotr_c Re: TRZECIA POWIEŚĆ AGNIECHY I JA_NKA 03.01.02, 15:25
      Cześc Spółko Autorska
      Siedzę na widowni i czekam na ciąg dalszy i trzymam kciuki. Całkim fajny
      poczatek. Janku czy czytałeś serie o Honor Harington?
      • forward Re: TRZECIA POWIEŚĆ AGNIECHY I JA_NKA 03.01.02, 16:16
        Ja proszę o opiekę literacką, bo po głowie chodzi mi pewien pomysł.
        • ja_nek Re: TRZECIA POWIEŚĆ AGNIECHY I JA_NKA 03.01.02, 16:59
          Witam
          Piotr, nie czytałem Haringtona, przynajmniej tak mi się wydaje. W ogóle bardzo
          niewiel czytałem fantastyki, więc trochę gatunek mi nie sprzyja.
          Cześć Forward, co to za zamysł?

          Pozdrawiam
          Janek
          P.S. Agniecho, gdzie ten ciąg dalszy? Tak mnie podpuściłaś, żebym opublikował
          rozdział pierwszy, a Ty co? Ja już trzeci napisałem!
          • forward Re: TRZECIA POWIEŚĆ AGNIECHY I JA_NKA 03.01.02, 17:07
            Książka o wojnie coś w twoim stylu, tylko bez wątku miłosnego, bardziej
            brutalnie, bo ja wiem zdehumanizowany świat, męska przyjaźń, mocny przekaz.Brak
            mi ogłady i lekkości stylu. A zapomniałem przeczytałem Trzecią powieść.No cóż
            powtórzę się jak polsat naprawdę jest SUPER.
          • Gość: agniecha Re: TRZECIA POWIEŚĆ AGNIECHY I JA_NKA IP: *.man.polbox.pl 07.01.02, 11:03
            Witam wszystkich bardzo serdecznie!
            Jestem wlasnie dzis po 2 tygodniowym swiatecznym urlopie pierwszy dzien w pracy
            i naprawde ciezko to przezywam ;)
            Jesli chodzi o powiesc, to obiecuje, ze napisze 2 rozdzial,
            ale... nie wiem kiedy :( Moze za tydzien?
            Wiem, ze jestescie zli na mnie, ze sie tak guzdram,
            ale mam naprawde mase roboty i do tego jeszcze sesja mi sie zaczela!
            Pozdrawiam serdecznie, zwlaszcza Janka (wymyslilam na II rozdzial cos fajnego,
            ciekawe, czy to bardzo pokrzyzuje Twoje plany?)
            agniecha
            • ja_nek Re: TRZECIA POWIEŚĆ AGNIECHY I JA_NKA 07.01.02, 11:47
              Ufff, jesteś.
              Nie przejmuj się, mi także skraca się wolny czas.

              No tak, ja tu misternie plotę sieć (lepsze określenie improwizuję projekt
              kolejnych rozdziałów), a Ty chcesz to pokrzyżować. Jak zwykle z kobietami.
              Jeśli nawet pokrzyżujesz, to początek trzeciego rozdziału będzie i tak pasował.

              Pozdrowiam z uśmiechem
              Janek
              • Gość: agniecha Re: do Janka IP: *.man.polbox.pl 07.01.02, 12:05
                hihihi... zobaczymy czy bedzie pasowal, zobaczymy ;)
                • ja_nek Re: do Janka 07.01.02, 13:34
                  Pewne rzeczy są nie do uniknięcia... zwłaszcza jeśli są poza kontrolą, hihihihi.

                  Pozdrawiam
                  Janek
                  • Gość: agniecha Re: do Janka IP: *.man.polbox.pl 07.01.02, 14:08
                    ciekawe Koteczku, czy tez bedziesz sie tak chichotal,
                    kiedy przeczytasz moj odcinek...
                    • ja_nek Do Agniechy 07.01.02, 14:40
                      Nie mogę się doczekać Kocico.
                      Pokaż co potrafisz! A może nic nie masz w zanadrzu? Tyle czasu upłynęło, a Ty
                      nic. Babskie przechwałki, ot co.
                      Nie wiesz, że dla wyższych celów nasi bohaterowie powinni współpracować...
                      OWOCNIE? Ku chwale Galaktyki!

                      Pozdrawiam
                      Janek
                      • Gość: agniecha Re: Do Janka IP: *.man.polbox.pl 07.01.02, 14:58
                        Hmmm, babskie przechwalki taaak???
                        no... Sloneczko zadziorny sie zrobiles w Nowym Roku ;)
                        zapewniam Cie, ze glowna bohaterka jest barrrdzo chetna...
                        do wspolpracy z glownym bohaterem w imie ratowania galaktyki, oczywiscie.
                        jak zwykle zreszta...
                        agniecha



                        • ja_nek Re: Do Janka 07.01.02, 15:51
                          Zadziorny? hmmm, może odrobinkę...

                          "zapewniam Cie, ze glowna bohaterka jest barrrdzo chetna... do wspolpracy z
                          glownym bohaterem w imie ratowania galaktyki, oczywiscie."
                          W końcu ktoś musi ocalać ten świat. Jak nie my Kotku, to kto?
                          Współpraca... mile widziana. Ale złotko, udowodnij swoje chęci.
                          Czyny, nie słowa.

                          "jak zwykle zreszta..."
                          Lepiej rozepnę kołnierzyk swej koszuli.

                          Pozdrawiam uśmiechem
                          Janek
                          • Gość: agniecha Re: Do Janka IP: *.man.polbox.pl 07.01.02, 16:14
                            ja_nek napisał(a):

                            > Lepiej rozepnę kołnierzyk swej koszuli.
                            Misiaczku, ja Ci rozepne kolnierzyk Twojej koszulki,
                            a Ty wez sobie cos na uspokojenie, zeby Cie ta
                            niecierpliwosc tak nie dreczyla...
                            rozumiem, ze w oczekiwaniu na moj odcinek nie mozesz spac po nocach? hihihi
                            • ja_nek Re: Do Janka 07.01.02, 17:38
                              Byle nie za głęboko ze swymi paluszkami bo... łaskoczesz!
                              Ja niecierpliwy? Niecierpliwy względem sprawy pisania powieści.
                              Coooo? ja mam wziąć na uspokojenie? Znam jeden specyfik, ale on ma odwrotne
                              działanie, hihihihi.

                              "rozumiem, ze w oczekiwaniu na moj odcinek nie mozesz spac po nocach? hihihi"
                              Przewracam się sam z boku na bok, męczarnia!

                              Pozdrowienia
                              Janek

                              • Gość: agniecha Re: Do Janka IP: *.man.polbox.pl 08.01.02, 09:56
                                ja_nek napisał(a):

                                >Znam jeden specyfik, ale on ma odwrotne
                                > działanie, hihihihi.
                                Jaki to specyfik? Jestem bardzo ciekawa.Moze go nawet zastosuje, jak mi sie
                                spodoba?

                                > "rozumiem, ze w oczekiwaniu na moj odcinek nie mozesz spac po nocach? hihihi"
                                > Przewracam się sam z boku na bok, męczarnia!
                                Sam? Biedaczku, moze kupie Ci pluszowego misia? Bedzie Ci razniej... ;)
                                Pozdrawiam serdecznie
                                agniecha
                                • ja_nek Do Agniechy 08.01.02, 10:46
                                  Specyfik nosi symbol zycięstwa.
                                  Chcesz go zastosować, już??? Ale na kim?
                                  Chcesz mi dać misia, samą zabawkę, nie dając samej zabawy?
                                  Eeee, ja się nie piszę na takie drobiazgi. Coś więcej moja droga musisz
                                  zaoferować.

                                  Pozdrawiam
                                  Janek
                                  • Gość: agniecha Re: Do Janka IP: *.man.polbox.pl 08.01.02, 11:17
                                    ja_nek napisał(a):

                                    > Chcesz mi dać misia, samą zabawkę, nie dając samej zabawy?
                                    " nie chodzi o to, by zlapac kroliczka, lecz o to, by gonic go..."

                                    > Eeee, ja się nie piszę na takie drobiazgi. Coś więcej moja droga musisz
                                    > zaoferować.
                                    chcesz wiecej, rozbestwiles sie...;)
                                    nie zawsze mozna miec wszystko co sie chce, czasem wiec moze warto umiec cieszyc
                                    sie tymi "drobiazgami"?
                                    aga
                                    • ja_nek Do Agniechy 08.01.02, 12:53
                                      " nie chodzi o to, by zlapac kroliczka, lecz o to, by gonic go..."
                                      Tylko do czasu. I nie zawsze.

                                      Znaczenie mają tylko duże rzeczy. Cóż przy nich znaczą drobiazgi? Tylko smak
                                      dawny. Inaczej przedsmak. W pewnym momencie tylko duże rzeczy dają satysfakcję.
                                      Co należy brać i zatrzymać pierwsze: drobiazgi czy rzeczy duże?

                                      Niektóre Drobiazgi są Dużo warte. Ale tylko niektóre. Tylko wtedy się o nich
                                      pamięta i ceni. Pewne ważne drobiazgi to przystanek. Pytanie brzmi gdzie i po co?
                                      Dla zabawy? Liczy się stacja końcowa.
                                      Gubię sensy i znaczenia.

                                      Pozdrowienia
                                      Janek
                                      P.S. Pisz odcinek, pisz. Nie mogę się doczekać zachowań naszych bohaterów. Gdzie
                                      ich zawiodą nasze pióra? Na skraje? Emocje, walka, krew, smak i zwieńczenie.
                                      • ja_nek Re: Do Agniechy 09.01.02, 13:09
                                        Oho, chyba znalazłem się w oku cyklonu, Agniechę wywiało, pewnie pisze i obmyśla
                                        jak moje plany pokrzyżować. Ale nie ma tego złego... ja też mam malutko czasu

                                        Pozdrowienia
                                        Janek
                                        • Gość: agniecha Re: Do Janka IP: *.man.polbox.pl 09.01.02, 13:27
                                          Czesc Januszku!
                                          nic nie pisze, tylko ksieguje 2 tony faktur,
                                          a w przerwach mysle z przerazeniem o kolosie w sobote z ekonometrii :(((
                                          ale obiecuje na poniedzialek 2 odcinek!
                                          tez masz duzo pracy?
                                          pozdrawiam serdecznie
                                          a.
                                          • ja_nek Do Agniechy 09.01.02, 14:08
                                            Pilne rzeczy do zrobienia urywają mi głowę. Przestaną (mam nadzieję) z końcem
                                            przyszłego tygodnia, w sam raz by zająć się trzecim odcinkiem.
                                            U mnie papierów mniej, ale widzę ty masz egzamin. Współczuję przedmiotu nauki.
                                            Brrrrr!

                                            Trzymaj się ciepło
                                            Janek
                                            • Gość: Frene Re: Do Agniechy i Janka IP: *.cb.open.net.pl 01.02.02, 02:42
                                              I co dalej ?
                                              • piotr_c Re: Do Agniechy i Janka 01.02.02, 10:15
                                                No właśnie ,
                                                Zaglądam tu codzienie , na scenie pusto, podniesiona kurtyna ino powiewa :(
                                                • ja_nek Re: Do Agniechy i Janka 01.02.02, 14:01
                                                  Tylko niech nikt nie zdradzi, że to ja powiedziałem.

                                                  Z doniesień mego wywiadu: akt drugi będzie już rychło.

                                                  Pozdrawiam
                                                  Janek
                                                  • Gość: agniecha Re: Do zadnych wrazen czytelnikow IP: *.man.polbox.pl 01.02.02, 16:31
                                                    akt drugi bedzie w poniedzialek
                                                    sorki, ze tak Was wzielam na przetrzymanie

                                                    agniecha
                                                  • forward Re: Do zadnych wrazen czytelnikow 01.02.02, 16:36
                                                    Nie mogę się doczekać tego poniedziałku.
                                                  • ja_nek Re: Do zadnych wrazen czytelnikow 01.02.02, 19:24
                                                    Forward podzielam Twoje zdanie, hihihi.

                                                    Pozdrowienia
                                                    Janek
                                            • Gość: . Re: Do Agniechy IP: *.dmn.com.au 10.04.02, 15:37
    • agniecha. Odcinek 2 04.02.02, 10:24
      Ponieważ Archie radzil sobie nienajgorzej, zostawil go i wrocil do samolotu.
      Dziewczyny nie było tam, gdzie ja zostawil. Bardzo go to zdziwilo, bo w jej
      stanie powinna przespac jeszcze co najmniej kilka godzin. Nagle uslyszal jakis
      halas. Dobiegal z mostka kapitanskiego. Wszedl tam i zauwazyl ja siedzaca
      nieruchomo przed konsoleta sterownicza. Cos mowila, ale nie slyszal co, wiec
      zaintrygowany po cichu podszedl blizej, az stanal za jej plecami.
      -Podstawowe systemy w porzadku, wewnetrzne bioorgany w porzadku, zadnych
      powaznych uszkodzen zagrazajacych funkcjonowaniu. Chip TC77 uszkodzony w 12%.
      To oznacza zaburzenia systemu wymowy, ale to da się przezyc, a poza tym
      przejezyczenia kazdemu się zdarzaja.
      O czym ona mowi? – pomyslal Janek i poruszyl się.
      Odwrocila się blyskawicznie. Popatrzyl w jej oczy i zamarl. Nie miala bialek,
      cale jej oczy były czarne i lsnily od przelatujacych bialych znakow, wygladaly
      jak male mini monitory komputera, w których zmienialy się co chwila obrazy
      przedstawiajace systemy i dane. Zamarl. Nie był w stanie nic powiedziec, a co
      dopiero się poruszyc. Zamknela powieki, a kiedy je znow otworzyla jej oczy
      wygladaly zupelnie normalnie. Były zielono-szare i wpatrywaly się w niego tak
      badawczo, jakby chcialy przewiercic jego umysl na wskros. Westchnela i
      poprawila się na krzesle.
      -Hmmm, to Ty mnie uratowales? Jestem Ci bardzo wdzieczna – powiedziala i
      usmiechnela się.
      -Oooo – Janek wydal z siebie przeciagly jek i w dalszym ciagu nie mogl oderwac
      wzroku od jej oczu. Zastanawial się, czy to było tylko przewidzenie czy
      oszalal?
      -Ach – westchnela i wydela wargi – poznales moja mala tajemnice. To bardzo zle,
      nikt nie powinien tego wiedziec. Ale trudno stalo się.
      - Czym Ty u diabla jestes?- wystekal w koncu Janek.
      -O przepraszam bardzo – oburzyla się – nie jestem czyms. Jestem czlowiekiem.
      -Co??? Nie jestes zadnym czlowiekiem. Ludzie nie potrafia robic czegos takiego
      z oczami!
      - Oczywiście, ze nie – usmiechnela się z wyzszoscia – tylko my – bioludzie, to
      potrafimy.
      -Bioludzie?
      -Aha – przytaknela, wstala z krzesla i wyciagnela do niego dlon. Odruchowo
      wyciagnal swoja.
      - Agnieszka jestem. Nie byliśmy sobie przedstawieni – rzekla wytwornie i
      potrzasnela jego reka energicznie.
      -Jezu, jestes jakims cholernym robotem! – wykrzyknal Janek i wyrwal swoja dlon
      z jej uscisku.
      - Nie jestem zadnym robotem – wojowniczo oparla dlonie na biodrach – jestem
      bioczlowiekiem. Koniec i kwiatek.
      Janek wpatrywal się w nia oniemialy.
      -Jaki kwiatek?
      Nagle potrzasnela glowa. Podniosla reke i dlonia popukala się w tyl czaszki.
      -Cholerny chip. Koniec i kropka – to chcialam powiedziec - Glodna jestem,
      chodzmy poszukac cos do jedzenia.
      -To roboty jedza? – zapytal zlosliwie Janek – myslalem, ze tylko smarujecie
      oliwa swoje zardzewiale kabelki.
      Podeszla do niego tak blisko, ze prawie dotknela swoim nosem jego nosa i
      popatrzyla mu prosto w oczy.
      • agniecha. Re: Odcinek 2 i pol 04.02.02, 10:26
        -Jakim prawem mnie obrazasz? Za kogo Ty się masz, Ty nedzna przestrzala,
        nieulepszona biogenetycznie wersjo czlowieczka? Haaa? Pochodzisz od mamuta, a
        madrzysz się jak nie wiadomo kto!
        - Od mamuta? –Janek zrobil wielkie oczy.
        - Od jakiego mamuta? – powtorzyla za nim zdziwiona.
        -Powiedzialas: „od mamuta” – powtorzyl Janek.
        -Nie powiedzialam: „od mamuta” tylko od malpy. Ludzie pochodza od malpy, teoria
        ewolucji gatunkow Darwina – tlumaczyla się Agnieszka. Przeslyszales się!
        -To nie ja się przeslyszalem, tylko Ty się przejezyczylas! Co chipek T77
        nawala? Ty idealna nowoczesna wersjo bioczlowieka? – Janek zaczal się smiac.
        - Nie T77 tylko TC77! Lepiej się rusz, bo musimy się zastanowic nad nieciekawa
        sytuacja, w ktorej się znalezlismy – wysyczala obrazona, obrocila się na
        piecie i odeszla w glab statku. Janek ruszyl za nia. Tak naprawde nie chcial
        jej dokuczyc, ale po pierwsze był w szoku, a po drugie od zawsze zywil jakis
        nieokreslony lek do robotow i genetycznie modyfikowanych zwierzat, a co
        dopiero ludzi. Nawet tak ladnych jak ona. Kiedy pierwszy raz ja zobaczyl poczul
        pozadanie. Podobala mu się jako kobieta. Ale jako prawdziwa kobieta, a nie
        biokobieta z komputerem w oczach. Teraz obawa napawala go mysl, ze moglby ja
        chociaz pocalowac. Nie wiedzial dlaczego nie może się przelamac. Przeciez
        powstanie takich bioludzi było kwestia czasu, być może w przyszlosci będą tylko
        tacy ludzie na swiecie? A może po prostu on był staroswiecki?
        W koncu znalezli cos, co od biedy nadawalo się do jedzenia, usiedli przy stole
        i Agnieszka zaczela mowic:
        -Na Enom zostaly jakis czas temu odkryte zloza dziwnych kamieni szlachetnych, o
        nierozpoznanych dotad wlasciwosciach. Unia postanowila przywiesc je na Ziemie i
        zbadac je dokladnie. Sama nie wiem, jakie to właściwości, ale z przeciekow,
        które do mnie dotarly, wynika, ze te kamienie naprawde sa niezwykle. Calosc
        akcji okryta była oczywiście wielka tajemnica. Unia trzesie się nad tymi
        kamieniami, jakby to był 8 cud swiata i nie chce, żeby ktokolwiek o nich
        wiedzial. Obawiali się, ze ktos się o nich dowie i będzie chcial je przejac w
        czasie transportu, co oczywiście nastapilo. Mialy zostac przewiezione jako
        normalny transport diamentow, a ja i jeszcze 2 czlonkow ich tajnej Rady,
        mielismy być przy tym, na wszelki wypadek.
        Masz na mnie ochote? – zapytala z nienacka i popatrzyla na niego wyczekujaco.
        -Wiesz... nie chce Cie urazic... ale zazwyczaj najpierw chcialbym się może
        lepiej poznac, zaprzyjaznic...
        -Cooo? O czym Ty gadasz? Pytam, czy masz na nia ochote? – machnela mu przed
        nosem reka, w ktorej trzymala opakowanie z kanapke – Chyba nie musisz się
        zaprzyjaznic z kanapka zanim ja zjesz? – patrzyla na niego jak na wariata.
        -A!!! – Janek z ulga westchnal. Znowu TC77 – mruknal do siebie – Nie, dziekuje.
        Poza tym – ugryzla spory kes i ciagnela dalej - jestem teraz jedyna osoba w
        calej galaktyce, która ma zakodowane miejsce na Enom, gdzie te kamienie zostaly
        odkryte – Agnieszka usmiechnela się promiennie, jakby w ogole nie przejmowala
        się powaga sytuacji.
        - Czy tamci dwaj z Rady tez byli bioludzmi? – zapytal Janek.
        -Skad!
        - Duzo was jest? – wyszeptal Janek nagle pochylajac się w jej strone –
        bioludzi?
        -Nie- potrzasnela glowa – kilkanascie sztuk. Ludzie już od bardzo dawna
        eksperymentowali na genach – najpierw pojedyncze komorki, potem organy,
        wreszcie klonowanie zwierzat i ludzi... Odkad Dekret XXI zabronil klonowac i
        ulepszac genetycznie ludzi, oprocz wyeliminowania chorob, badania nad ta
        dziedzina zeszly do podziemia. Najpierw poprawiano tylko geny i dostosowywano
        je do potrzeb, w koncu zaczeto wlaczac do tego elektronike, ale w niewielkim
        stopniu. Nie chciano stworzyc cyborga, tylko ulepszonego czlowieka. Ja jestem
        ostateczna wersja tych prob. Jestem czlowiekiem, ale genetycznie mam ulepszone
        i wzmocnione wszystkie uklady, organy i zmysly. Mój mozg jest czesciowo
        wyposazony w minichipy. Unia wydala na mnie wielkie miliardy – zaczela się
        smiac. Nagle podskoczyla na krzesle.
        -A wiesz, ze jestem jedyna kobieta bioczlowiekiem? – zapytala dumna – do tej
        potry tworzyli wylacznie mezczyzn. Super, prawda? Za nic na swiecie nie
        chcialabym być mezczyzna, brrr. Bycie kobieta jest o niebo lepsze. I daje
        wieksze mozliwosci. Nie ma na swiecie mezczyzny, który by mi się oparl. Nie
        miej mi tego za zle, ale wy mezczyzni jestescie w rekach kobiet jak plastelina.
        Troche sztuczek, czarow, usmiechow, mrugania rzeskami, mowienie jacy jestescie
        wspaniali i seksowni, a tracicie glowy i robicie wszystko, co chcemy. Jestescie
        za latwowierni. Wszystko wam można wmowic...
        Wlasciwie można powiedziec ze jestem najidealniejszym czlowiekiem w galaktyce –
        Agnieszka usmiechnela się od ucha do ucha i zapatrzyla się w sciane z wyrazem
        zadowolenia na twarzy.
        -Taaak... – westchnal Janek – no to pieknie... utknalem na jakim pieprzonym
        zadupiu z zarozumialym bioczlowiekiem, a do tego kobieta, i jakby tego było
        malo – feministka! A niech to szlag!!!

        CDN
        • piotr_c Re: Odcinek 2 i pol 04.02.02, 11:58
          : )))))

          Czekam na ciąg dalszy .
        • ja_nek Re: Odcinek 2 i pol 04.02.02, 11:59
          Agniecho, widzę, że się starałaś, ale projekt trzeciego rozdziału i tak mi
          pasuje, hihihi.

          Pozdrawiam
          Janek
          • ja_nek Odcinek 3 09.02.02, 23:33
            Jak przez mgłę widział Jej sylwetkę. Podszedł do Niej. Dłonie niczym w transie
            zagłębiły się w Jej ciemnych, długich włosach, a usta dotknęły Jej gładkiej
            szyi. Zamknął Ją w talii i pieścił ustami lewe uszko. Powoli dłonie schodziły
            coraz niżej.... zakreślały koła tam, gdzie falował Jej maleńki biust. Podczas,
            gdy język pieścił jeszcze szyję, jego zwinne palce skupiały się już na
            brodawkach. W miarę jak opuszki palców delikatnie muskały Ją tam, czuł jak Jej
            pośladki delikatnie poszukują go i drażnią. Ale po chwili odwróciła się do
            niego. Oddychała płytko i szybko. Pocałował Ją. Chwytali swe wargi ustami,
            rozchylali je i szukali się. Głodnie, łapczywie.
            Choć starał się, aby wszystko trwało jak najdłużej, był niecierpliwy. Schodził
            niżej i zatopił usta w Jej skromnych piersiach. Skupił je w dłoniach, chwytał
            ustami i drażnił językiem. Dłonie szalały... Kiedy zsunął się niżej, zanurzył
            się w Niej.
            Położyła się...
            Pieścił Jej ciało podchodząc coraz bliżej ciepłego złączenia ud. Prawą dłonią
            nie dawał spokoju brodawkom, do których powracał co chwila...
            Kiedy dotarł niżej rozchyliła się, a jego palce rozpoczęły taniec.... Jak
            pijany zanurzał w Jej cieple swe usta. Nie była w stanie długo wytrzymać.
            Przewróciła go na plecy i usiadła na nim. Znalazła go. Czuł jak Jej ciało
            przyjmuje go coraz głębiej, szybciej i szybciej. Czuł rozkoszne ciepło
            obejmujące jego męskość. Ścisnął Jej piersi i spojrzał w oczy.
            Były zimne i czarne.
            Oczy rozszerzyły mu się z przerażenia, zaczął się szarpać, krzyczeć, ale nie
            wypuszczała go z siebie.
            „Wszystkie moje walory są genetycznie ulepszone” – mruknęła do niego dziko i
            przyśpieszyła! Zaczęła się śmiać.
            Wrzasnął przerażony.
            Szarpiąc i rzucając się otworzył oczy.

            - Poruczniku! Skończyłem z silnikami! Proszę się obudzić! – szarpał go Archie.
            - Aaaaaaaaaa! – wrzeszczał. - Co? Co się dzieje? Gdzie ja jestem?
            - Na statku – odparł spokojnie Archie
            - Czego chcesz kupo złomu? - warknął. - Ach silniki... Wiesz co mi się
            śniło?.... a tak ładnie się zaczęło....
            - Wiem, przecież widzę na podczerwień. Ukrwienie dolnych partii ciała nadal
            powyżej normy.
            - Nie bądź taki mądry, bo Cię wymienię na nowy model!
            - Samiec w każdym calu – zachichotał Archie i czmychnął na swoich kółkach
            unikając kopniaka
            - Przemądrzalec – mruknął Janek i przeciągnął się szeroko.

            - No tak. – usłyszał głos dziewczyny.

            Podskoczył jak oparzony, ale się opanował.
            - Mogłam się tego spodziewać. Ty się wylegujesz, a my tu siedzimy na tym... jak
            to się nazywa?
            Przybrał mądrą minę, rozparł się szeroko i odparł
            - Z12 kotku.
            - Nie jestem twoim kotkiem – prychnęła ze złością. - Mógłbyś pomóc Archiemu.
            - Niestety nie jestem mechanikiem tylko pilotem nie ulepszanym genetycznie.
            Jako gorsza, zacofana wersja człowieka nie mogę być i jednym i drugim. Poza
            tym: nie wyleguje się tylko regeneruję siły. Po trzecie mogłabyś okazać trochę
            więcej wdzięczności dla swojego lekarza. Po czwarte to Ty jesteś
            wszystkowiedzącym, doskonałym bioczłowiekiem, więc sama mu pomóż.
            - Wdzięczności? Rozebrałeś mnie do ogórkowej, nałożyłeś kilka szwabów i co ty
            uważasz, że Twoja misja się skończyła?
            - ???
            - Miałam na myśli, że rozebrałeś mnie do rosołu i nałożyłeś kilka szwów.
            - ET 77 szwankuje nadal? Mówiłaś cos o ogórkach szwabskich? A co na to Freud?
            - Żadne ET! I nie wyczerpuj się!
            - A co to ja jestem? Bateria?
            - Miałam na myśli, byś się nie czepiał. Lepiej powiedz co zamierzasz teraz
            zrobić?
            - Cóż jestem tu unieruchomiony. Niestety z biokobietą, a nie kobietą – odparł z
            przekąsem
            - Jestem niestety biokobietą? Jak chcesz lecieć na słoneczną Wenus i oglądać
            się na plaży za jakimiś głupiutkimi, skąpo ubranymi laleczkami z biustem z
            silikonu jeszcze głupszymi od ciebie to proszę bardzo. Ale najpierw zadanie!
            Wiem, wam mężczyznom odpowiadają głupsze kobiety! - Wzięła się pod boki i
            wyrzuciła z siebie: - Pan i władca, nieokrzesany gbur, nie posiadający nawet
            jednego mikroprocesora, po prostu wybrakowany produkt ślepej ewolucji - i
            wyszła do sąsiedniej kabiny z podniesioną głową.

            Niezła była! Przestała się zacinać!
            - Jeszcze trochę a się naoliwi – mruknął. - Tyle forsy i taki brak opanowania –
            pokręcił głową.

            Drzwi zamknęły się. Kilkunastu członków Rady zasiadło na swoich miejscach.
            Stary pomarszczony człowiek rozpoczął:
            - Spotykamy się, by wysłuchać najnowszych informacji oraz po to, aby podjąć
            kroki prewencyjne na wypadek pogorszenia sytuacji. Przekazuję głos
            reprezentującemu Połączone Sztaby Sił Zbrojnych i Wywiadu.
            - Porwanie cyborgów było profesjonalnie przeprowadzoną akcją – rozpoczął
            wskazany mężczyzna. Nosił mundur najwyższego dowódcy. - Celem inicjatorów tej
            akcji było uzyskanie ludzi - maszyn zdolnych do przeprowadzenia aktów terroru,
            napadów lub grabieży na wielką skalę. Natychmiast powiększyliśmy ochronę
            obiektów rządowych, portów lotniczych, obiektów użyteczności publicznej,
            banków, muzeów. Policja i służby bezpieczeństwa otrzymały nowe wytyczne jak
            rozpoznawać i szybko reagować na pojawienie się potencjalnych przeciwników. W
            stan najwyższej gotowości postawiliśmy jednostki specjalne złożone z cyborgów
            serii A, B i C. – i dodał w myśli: - również bioludzi.
            - Przecież uprowadzone cyborgi serii C są najdoskonalszymi maszynami do
            zabijania. Jak możemy im przeciwdziałać?
            - Najlepsi przyjaciele człowieka: psy. Wykryte cyborgi nie umkną daleko.
            Satelity krążące po orbitach praktycznie wszystkich planet umożliwią nieustanne
            śledzenie. Następnie osaczymy ich za pomocą wiernych nam sekcji cyborgów i
            zniszczymy ich przy zmasowanym użyciu broni. Rozczłonkowując i zamrażając
            poszczególne elementy ich ciał zniszczymy jednego po drugim.
            - To pobożne życzenia, scenariusz nie bierze pod uwagę możliwości zmian wyglądu
            cyborga i wmieszania się w tłum w wielkich aglomeracjach. Cyborgi C, które
            skradziono dokonają niejednego zniszczenia. A pan i pana podkomendni są
            odpowiedzialni za niedbalstwo, które to umożliwiło! – na chwilę zapadła cisza,
            podczas której wojskowy zaciskał usta, ale oskarżycielski głos kontynuował już
            spokojnie. - Czy uderzenie na konwój należy łączyć z tym wydarzeniem? Przecież
            na pokładzie transportowca było dwóch członków Rady.
            - Nie łączymy obu tych zdarzeń. Napady na konwoje z diamentami zdarzały się
            wcześniej. Dlatego od tamtego czasu instalujemy w transportowcach urządzenia,
            które wysyłają zakodowaną informację SOS, dzięki której możemy szybko
            dowiedzieć się o ataku. Na razie wysłaliśmy ekipy poszukiwawcze w tamten rejon,
            ale trochę potrwa zanim tam dotrą. Tamte rejony są raczej niegościnne i po
            ostatnich wojnach, jeszcze nie zostały ucywilizowane. Natomiast siły z Enom na
            razie nie mogą działać z uwagi na zniszczenia w bazie.
            Głos zabrał łysiejący i pulchny człowieczek.
            - Problem zaginionego ładunku to problem szerszy. Wydobycie takiej porcji
            minerałów jak przewożona z Enom wymaga dużych nakładów i czasu. Nasi
            inżynierowie pokładają w tym surowcu wielkie nadzieje. Jeśli Ci co je ukradli,
            wiedzą jak je wykorzystać, to....
            - Nie musi pan kończyć, wszyscy wiemy. Módlmy się, aby nie wiedzieli tego. Ale
            w świetle porwania naszych cyborgów niczego nie możemy być pewni. Jeśli
            napastnicy przetworzą ten materiał, to cała Regionalna 9 Flota nas nie obroni
            przed atakiem z zewnątrz. Barbarzyńcy skwapliwie wykorzystają naszą słabość.


            -Archie, czy mamy pełną moc silników?
            - Tylko 68% mocy. Drugi silnik jest do poprawy, ale nie w takich warunkach.
            - Cholera... może nie wystarczyć, żeby się stąd wyrwać. A łączność?
            - Gorzej, zniszczenia są zbyt rozległe, może w trakcie lotu uda coś się zrobić
            bo część obwodów padła już na pokładzie.
            - OK., a układ sterowniczy?
            - Pozostawia sporo do życzenia, nie będzie można wykonywać ostrych zwrotów.
            - A uzbrojenie?
            - Na wykończeniu. Poza tym część przednich wy
            • ja_nek Odcinek 3 i pół 09.02.02, 23:39
              - A uzbrojenie?
              - Na wykończeniu. Poza tym część przednich wyrzutni pogięta, zabezpieczyłem je.
              Zaklął szpetnie. Był prawie bezbronny i do tego powolny jak kaczka. Poszedł z
              Archiem obejrzeć wszystko jeszcze raz. Kiedy wrócili był przygnębiony.
              Włączył wszystkie systemy i sprawdził ich działanie. Nie wszystko działało
              poprawnie, ale w tej dziurze, Archie nie był w stanie niczego więcej zdziałać.

              Zawołał Agnieszkę i kazał Jej się zapiąć. Poklepał Archiego za dobrze wykonaną
              robotę i przymocował do stanowiska łączności, gdzie czekało go trochę pracy z
              poprzepalanymi i poszarpanymi obwodami.
              Wszedł do kokpitu, przejechał pieszczotliwie palcami po konsoli niczym po ciele
              kobiety i uruchomił silniki. Daleko im było do doskonałości, słyszał to
              wyraźnie. Westchnął, szkoda mu było tego wypieszczonego do niedawna statku.
              Ustawił ciąg i próbował manewrować maszyną. Odpowiedział mu zgrzyt, więc
              skorygował stery. Poczuli drganie, to maszyna poruszała się po podłożu. Zaczęło
              trząść coraz mocniej i usłyszeli trzask blach poszycia. Nagle silniki zgasły.
              - Cholera!
              Zapuścił je jeszcze raz i ponowił próbę. Zagryzł wargi, kiedy moc silników
              zaczęła się zbliżać do 68%. Kiedy już myślał, że nic z tego nie będzie,
              rozedrgana maszyna oderwała się od gruntu.
              - Hura! - wrzasnął. Udało się!
              Spojrzał na Nią z triumfem w oczach.
              - Prawdziwego murzyna można poznać nie po tym jak zaczyna – mruknęła.
              - Jeśli już to mężczyznę. Zawsze tak podnosisz facetów na duchu?
              Wzruszyła ramionami.

              Natychmiast włączył radar i sprawdził poprawność działania wszystkich układów.
              Zaprogramował trasę, zapisał w pamięci komputera i wcisnął enter.
              - Jak leci Archie? Jak ty to widzisz? – wskazał palcem na aparaturę
              - Możliwość wysyłania komunikatów niemożliwa przynajmniej na razie. Bierna
              łączność OK. Przekaz TV z najbliższych stacji przekaźnikowych będzie możliwy za
              kilkanaście minut – odparł.

              Przeszukał częstotliwość w poszukiwaniu sygnału. Po chwili wyłowił i rozpoczął
              strojenie. Po chwili ukazał się obraz, dalej fonia.
              Właśnie trwały wiadomości Galactic Daily News. Obraz przedstawiał Enom, po
              nalocie.
              „...nikt nie przyznał się do ataku. Przywódcy wszystkich nadgranicznych
              barbarzyńskich klanów potępili zamach. Wiadomo, że celem ataku były nie
              instalacje wydobywcze, ale lotnisko, z którego startować miała ekipa ratownicza
              dla konwoju wiozącego ładunek diamentów. Brak danych o losach konwoju. O losach
              pilotów i ładunku będziemy państwa informować.
              Odnaleziono szczątki wysłanego na rutynowy patrol myśliwca z planety Enom –
              ciągnął głos spikerki. - Nie wiadomo co było przyczyną katastrofy. Wszystko
              jednak wskazuje na uszkodzenie i zestrzelenie. Samolot rozbił się na jednej z
              niewielkich planet w paśmie nadgranicznym. Pilot nie żyje.
              - Boże.... – Janek usłyszał za sobą głos. Odwrócił się. Drżała. Oczy zaszkliły
              się i po policzkach popłynęły Jej łzy. – To niemożliwe. On pilotował ten
              statek. Nie żyje!

              Patrzył na Nią osłupiały. Słyszał, że miała kogoś na Enom, ale przecież
              bioludzie... oni chyba nie potrafią kochać?

              CDN

              Pozdrawiam
              Janek
              • forward Re: Odcinek 3 i pół 10.02.02, 00:35
                Brawo.
                • Gość: agniecha Re: Odcinek 3 do Janka IP: *.man.polbox.pl 11.02.02, 11:45
                  Niezle, naprawde niezle.
                  Wiesz co Januszku?
                  Naorawde powinienes zajac sie pisaniem
                  zawodowo :)
                  pozdrawiam serdecznie
                  agniecha
                • piotr_c Re: Odcinek 3 i pół 11.02.02, 12:24
                  Miło znowy wrócic do fajnej lektury lektury. Powieśc robi się nieco bardziej
                  kameralna a gdybyś planował jakąś batalistykę flot to polecam "Placówkę
                  Balisek" ( dla jednostek powyżek kilkuset metrów ) i ostatnio wydaną pierwszą
                  częsc seri X-wing (dla myśliwców). Nie jest to żaden zarzut, po prostu było tam
                  kilka fajnych pomysłów bitewnych :)
                  • ja_nek Re: Odcinek 3 i pół 11.02.02, 12:44
                    Dziękuję Wszystkim, ale pragnę powiedzieć, że atrakcyjność lektury wynika
                    bardziej z tego, że pisze ją dwoje osób.
                    Piotr C - ale nie wiem jakiego to jest autora!
                    Agniecho - jeśli ktoś powinien tu pisać profesjonalnie to Ty, masz lekkość
                    pisania.

                    Pozdrawiam wszystkich
                    Janek
                    • piotr_c Re: Odcinek 3 i pół 11.02.02, 13:37
                      Janku zerknij na te linki.
                      www.merlin.com.pl/sklep/sklep/strona.towar?
                      oferta=137456&zet=atnrvqzykomkfqrvetdebvqzhtfsfe&ret=wys3058697
                      oraz www.amber.supermedia.pl/ w dziale Gwiezdnych Wojen "X-wing Eskadra
                      Łotrów"

                      Trochę poprzekręcałem tytułu :) jeśli jesteś z Warszawy to moglibyśmy sie
                      spotkac. Zaryzykuje własne zasoby dla dobra literatury :))))
                      • forward Re: Odcinek 3 i pół 11.02.02, 14:18
                        Jako wielcy pisarze macie moc dawania ludziom nieśmiertelności. Tak prywatnie,
                        po koleżeńsku Janku i Agniecho czy nie dałoby się takiego paskudnika jak ja
                        umieścić w kartach powieści, mogę być tym nawigatorem pijakiem.Plizzz.
                        • ja_nek Re: Odcinek 3 i pół 11.02.02, 16:40
                          Myślę, że to da się zrobić, pewne plany co do umieszczenia osób z forum na
                          kartach powieści były już wcześniej. Prawdę powiedziawszy stworzyłem pewne
                          warunki w powieści tak, aby móc to przeprowadzić. Tylko pozostaje kwestia, kto ma
                          grać kogo, zeby nie wyszło tak, że czynimy z kogoś tego złego lub aniołka. To
                          wbrew pozorom nie takie łatwe.
                          Poza tym jest tak, że pisząc powieść, piszemy ją trochę na gorąco, po
                          przeczytaniu tego co napisała druga osoba. Nie da się niczego za bardzo
                          zaplanować.

                          Pozdrowienia
                          Janek
                          • piotr_c Re: Odcinek 3 i pół 11.02.02, 17:06
                            Drodzy A&J , pamietajcie też o mnie :)
                            • forward Re: Odcinek 3 i pół 11.02.02, 19:11
                              Dzięki.
                            • Gość: Frene Re: Odcinek 3 i pół IP: *.cb.open.net.pl 13.02.02, 02:49
                              piotr_c napisał(a):

                              > Drodzy A&J , pamietajcie też o mnie :)

                              Ale jeszcze wcześniej o mnie,
                              mogę odgrywać nawet rolę jakiejś śrubki :)))))

                              Cholera co się ze mną dzieje?!
                              Ja w takim badziewiu ?
                              Czego to człowiek nie zrobi dla sławy :)))))))
                              Wątpliwej sławy?
                              :)))))))))))

      • agniecha. Prosba 13.02.02, 09:45
        Nasi szanowni czytelnicy!
        Postanowilam wyjsc naprzeciw waszym
        blaganiom... hmmm przepraszam - sugestiom
        dotyczacych umieszczenia Was w powiesci.
        Dlatego tez prosze o przeslanie mi na skrzynke,
        albo umieszczenia na forum waszych opisow, w sklad ktorych
        powiny wchodzic:
        -wzrost,
        -kolor wlosow,
        -kolor oczu,
        -znaki szczegolne,
        -cechy charakteru, ktore sa w Was charakterystyczne
        ( zarowno pozytywne jak i negatywne )
        -cos od siebie.

        Bardzo prosze o PRAWDZIWE a nie wymyslone dane osobowe!!!
        agniecha
        PS: Prosze o nieprzysylanie mi swoich zdjec nago, nawet jesli jakas Wasza
        perwersyjna czesc psyche tego chce ;)))
        • ja_nek Re: Prosba 13.02.02, 10:25
          W uzpełnieniu do tego co napisała Agniecha proponuję:
          wszelkie DAMSKIE rozbierane zdjęcia, o których wspomniała Agniecha przesyłać do
          mnie, hihihi.

          Pozdrowienia
          Janek


          • maga_ Re: Prosba 13.02.02, 14:14
            Forward, Nieeee! to miały być DAMSKIE!!! nie rób tego!!! za późno...Janku...
            otwierając pocztę bądź przygotowany na wszystko. nawet na męskie akty... hi
            hi ;)

            (forward, przepraszam- nie mogłam się oprzeć hi hi)
            • ja_nek Re: Prosba 13.02.02, 15:41
              No tak teraz trzy razy się zastanowię, zanim otworzę załącznik. Ale przecież
              napisałem caps lock'iem, że wyłącznie damskie.

              Pozdrawiam
              Janek
        • agniecha. Re: Prosba 14.02.02, 16:45
          No i co Robaczki kochane?
          Najpierw chcieliscie byc w powiesci, a jak doszlo co do czego
          to cisza?
          Tylko Piotr_c stanal na wysokosci zadania i przyslal swoj pieknosciowy
          opis. Piotrek - w nagrode zrobie z Ciebie przystojnego i super zdolnego
          bohatera!
          Jak nie przyslecie swoich opisow, to i tak Was opisze, tylko tak jak bede
          chciala... hihihi
          aga
        • Gość: Frene Re: Prosba IP: *.cb.open.net.pl 17.02.02, 03:25
          agniecha. napisał(a):

          > Nasi szanowni czytelnicy!
          > Postanowilam wyjsc naprzeciw waszym
          > blaganiom... hmmm przepraszam - sugestiom
          > dotyczacych umieszczenia Was w powiesci.
          > Dlatego tez prosze o przeslanie mi na skrzynke,
          > albo umieszczenia na forum waszych opisow, w sklad ktorych
          > powiny wchodzic:
          > -wzrost,
          > -kolor wlosow,
          > -kolor oczu,
          > -znaki szczegolne,
          > -cechy charakteru, ktore sa w Was charakterystyczne
          > ( zarowno pozytywne jak i negatywne )
          > -cos od siebie.
          >
          > Bardzo prosze o PRAWDZIWE a nie wymyslone dane osobowe!!!
          > agniecha


          Frene jak każdy skorpion, charakteryzuje się:
          wydłużonym ciałem,dł. 17 cm,o wyraźnej segmentacji,
          nogogłaszczki rozrośnięte w potężne kleszcze,
          ostatni człon zaodwłoka zawiera gruczoł jadowy,
          drapieżna,
          żywi się owadami wijami, pająkami,
          aktywna głłównie nocą,
          niebezpieczna dla człowieka -
          jad powoduje silny ból w okolicy rany,
          następnie drgawki,porażenie mięśni krtani, niekiedy śmierć.


          > PS: Prosze o nieprzysylanie mi swoich zdjec nago, nawet jesli jakas Wasza
          > perwersyjna czesc psyche tego chce ;)))

          Perwersyjna część psyche fotografów sprawia ,że fotografują nas wyłącznie nago !!!
          (Aaaa i nie myśl,że zgadzamy się na to dla pieniędzy, bo nie bierzemy za to ani
          grosza)

          No dobrze, dosyć już tych żartów...

          Słyszałaś o czymś takim jak lista 100 najpiękniejszych ludzi na świecie?
          Powiem Ci tylko tyle ,że pierwsze miejsce jest źle obsadzone :)))
          Nie będę już nic o sobie mówić ,bo nie chciałabym wpędzać Was w kompleksy,
          także ze względu na moją wrodzoną skromność, choć muszę przyznać,że trudno jest
          być skromnym, jeśli się jest tak wspaniałym jak ja :)))))))))))
          • frene Rozkaz !!! 28.02.02, 11:06
            Piszcie, bo popadam we wtórny analfabetyzm !
            • ja_nek Re: Rozkaz !!! 28.02.02, 13:53
              Prawdę mówiąc Frene, mam ochotę Cię obsadzić w pewnej roli w powieści i mam
              nadzieję, że Agniecha już nie zaplanowała niczego dla Ciebie. A zapewniam, że
              odegrasz ważką rolę, choć na pewno nie główną.

              Agniecho! Gdzie Cię wywiało?

              Pozdrawiam wszystkich
              Janek
              • Gość: agniecha Re: Rozkaz !!! IP: *.man.polbox.pl 28.02.02, 17:06
                wywialo mnie do innej galaktyki...

                Frene bedzie w nastepnym odcinku...

                a nastepny odcinek bedzie w poniedzialek...
                • ja_nek Re: Rozkaz !!! 01.03.02, 15:42
                  Zabrałaś mi Agniecho postać Frene, ech, muszę rozejrzeć się za inną kandydatką.
                  W końcu fabułę trzeba trochę skomplikować, ale tylko ciut. Jeśli coś się chce
                  skomplikować, to trzeba trochę kobiet dodać.

                  Pozdrawiam
                  Janek
                  • maga_ Re: Rozkaz !!! 01.03.02, 16:38
                    skomplikować...? chcialeś chyba Janku powiedzieć- uczynić bardziej
                    interesującym? :)
                    kobiety to nie komplikują, one...intrygują :)

                    maga-nie-do-końca-feministka-ale-dziś-w-obronie-kobiet ;)
                    • ja_nek Re: Rozkaz !!! 02.03.02, 16:37
                      Wiem, że potraficie zaintrygować... Frene miała być czymś więcej niż epizodem,
                      ale czekam, co też w poniedziałek dopisze Agniecha.
                      Na razie szykuję się: przygotowałem sznurek, żeby przywiązać się, aby nie spaść z
                      krzesła kiedy przeczytam nowy odcinek. Zamocuję też sobie siatkę na włosy, żeby
                      ich sobie nie powyrywać, kiedy zdam sobie sprawę, że jestem w sytuacji bez
                      wyjścia.

                      Tak czy siak, nowa postać kobieca już w mojej wyobraźni jest i zaczyna działać...
                      niech tylko przymknę oczy....
                      Mmmmm, biedny ten pilot będzie, oj biedny......

                      Pozdrawiam
                      Janek
                      • maga_ Re: Rozkaz !!! 02.03.02, 21:29
                        jedna refleksja (właściwie miałam to już napisać wcześniej, ale jak tu się
                        dopchać do autorskiej pary , kiedy wokól tylu fanów? ;) ). cały urok tego, co
                        piszecie polega właśnie na tym, że piszecie to we dwoje. gdyby pisała jedna
                        osoba to byłoby to po prostu dobrze napisane opowiadanie. ale urok caly polega
                        na mieszance dwóch różnych osobowości i dwóch różnych (najważniejsze!) wizji
                        tego, co chcecie napisać. to podwaja (pomnaża) zabawę i wam (tak myślę) i nam-
                        skromnym czytelnikom :) niespodzianki mają swój urok :)
                        dwie uzupełniające się fantazje tworzą trzecią, która nie jest zbitkiem jednej
                        i drugiej, ale czymś zupełnie innym...trochę jak z drinkiem :)
                        ale więcej nie będę rozpieszczać :)
                        autograf jednego z autorów uzyskam smsem- co by móc wnukom pokazywać ;)))


                        • ja_nek Re: Rozkaz !!! 04.03.02, 09:23
                          "...ale więcej nie będę rozpieszczać :)"
                          Ja tam nie mam nic przeciwko pieszczeniu, hihi.

                          "autograf jednego z autorów uzyskam smsem- co by móc wnukom pokazywać ;)))"
                          Tylko nie pokazuj ich wszystkich (sms-ów), no chyba, że będą pełnoletnie, hihi.

                          Pozdrowienia
                          Janek
                          • Gość: Frene Do Szanownych Autorów ! IP: *.bg.us.edu.pl 04.03.02, 09:51
                            Już się nie mogę doczekać ...


                            ...procesu o zniesławienie :)))
                            • Gość: Frene Re: Do Szanownych Autorów ! IP: *.bg.us.edu.pl 04.03.02, 09:54
                              Albo pójdziemy na ugodę i mnie szybko uśmiercicie, jakby coś...
                              • ja_nek Re: Do Szanownych Autorów ! 04.03.02, 09:58
                                I jak tu pisać pod ciągłym szantażem? Sądy, procesy, a potem jeszcze powie
                                alimenty, hihi.

                                Pozdrowienia
                                Janek
                                • Gość: Frene Re: Do Szanownych Autorów ! IP: *.bg.us.edu.pl 04.03.02, 10:01
                                  Jakim szantażem ?

                                  Ja tylko lojalnie Was uprzedzam :))
        • Gość: agniecha Do szanownych czytelnikow i uroczego wspolautora IP: *.man.polbox.pl 04.03.02, 10:23
          przepraszam, ale ten nastepny odcinek bedzie jutro.
          nic na dzis nie napisalam...
          nie moglam sie skupic przez ostatnie dni,
          bo sie zakochalam wariacko, szalenie, nieprzytomnie, bajecznie, po uszy, po
          koniuszek glowy...

          wybaczycie brak dalszego ciagu...?
          • Gość: agniecha Do Magi IP: *.man.polbox.pl 04.03.02, 10:26
            Moja Droga Mago! ( mam nadzieje, ze dobrze odmienilam przez przypadki?)
            Czy moglabys wyslac mi swoj opis? Tez bedziesz uwieczniona na virtualnych
            kartach cyberpowiesci :)
            • ja_nek Re: Do Magi 04.03.02, 12:23
              W ten oto sposób nie będę mógł uwiecznić żadnej dziewczyny w powieści. Wszystkie
              odbierze mi Agniecha.
              Bardzo się cieszę, że jesteś szczęśliwa.

              Pozdrawiam najcieplej
              Janek
              • maga_ Re:Agniecha, Janek czyli powiew literatury :)) 04.03.02, 13:05
                Agniecho, ja nie wiem na co ty się porywasz- Maga na kartach powieści
                wirtualnej to element komplikujący: Maga= chaos, niestety :) ale dobry chaos
                nie jest zły :)
                po charakterystykę mnie proponuję udać się do Janka (wiem- już utrudniam:) ),
                bo on ma jakąś tam wizję mnie (wspomaganą materiałami poglądowymi :)) Ja siebie
                opisywać nie będę, bo przez skromnośc zrobię z siebie potwora albo przez
                narcyzm ideał :)
                zadarty nosek- to mogę napisać :)
                resztę wie Janek :)
                Agniecho w imię zakochania wybacza się wszystko :)

                Janku, co ty tak ciągle o tym dopieszczaniu? :)
                • Gość: agniecha Do Janka IP: *.man.polbox.pl 04.03.02, 13:29
                  Janku - wyslij mi e-mailem opis Magi!
                  Szczegolowy!!!
          • piotr_c Re: Do szanownych czytelnikow i uroczego wspolautora 04.03.02, 13:34
            Agniecha, powodzenia.
            Teraz albo Agniecha bedzie pisac 3 odcinki dziennie (niesiona emocjami) albo
            utkniemy na skraju Drogo Mlecznej czekając na wolna chwilę u niej :)
            • ja_nek Do szanownych czytelnikow i uroczej współautorki 04.03.02, 14:31
              Z pewną taką eeeee nieśmiałością, chciałbym rzec, że wspomniane opisy w postaci
              pachnących perfumami listów z kosmykami włosów i zdjęciami mam. Ale z natury nie
              udostępniam!
              Ale w związku wydaniem upowaznienia przez Magę podam Ci Agniecho jakieś suche
              opisy.
              Pikantne zostawię sobie, hihi. Skoro suche opisy to wychodzi... zaraz, zaraz...
              jakieś 2% całości korespondencji, hihi.
              Ale jak ubrać w słowa coś, czego do końca opisać nie udaje mi się?
              Nawet kombinacje słów wszelakich nie ujmują całości Zagadki.

              Maga ja znów coś wspomniałem o pieszczeniu?
              Czynię to już bezwiednie. Słaba płeć to mężczyźni, ech!

              Agniecha tkwi gdzieś w chmurach lub w Niebie... Nie bądźmy zbyt natarczywi,
              czekajmy cierpliwie.
              Miłość to najsłodsze usprawiedliwienie.

              Pozdrowienia
              Janek
              • maga_ Re: Do szanownych czytelnikow i uroczej współautorki 04.03.02, 15:42
                Janku, ależ ja wiem, że jesteś dżentelmenem i przez myśl mi nie przeszło, że
                mógłbyś wyjawić informacje tak sekretne jak liczba i umiejscowienie moich
                pieprzyków :) na samą myśl dziewczęcy rumieniec pokrył moje policzki ;) hmm...
                a niedyskretnie powiem, że Janek coś niecoś takowych informacji ma ;)

                Agniecha buja w obłokach...znaczy, że znajduje się bliżej strefy, w której
                akcja powieści się rozgrywa..w końcu miłość wznosi ponad planety. to
                doświadczenie może bardzo uwiarygodnić powieść :)))
                ja nie wiem, jak to się dzieje, ale kiedy ktoś wspomina przy mnie o stanach
                zakochania...to ja głupia, cieszę się jak dziecko :)
                • ja_nek Re: Do szanownych czytelnikow i uroczej współautorki 04.03.02, 16:57
                  I cóż ja mam powiedzieć?
                  Cóż wiem co nieco, ale pozostawiam wyobraźni czytających jak dużo. Czasem niezbyt
                  dużo - jest wiele.
                  Zdradzę tylko, że i Odys odporny na wdzięk i śpiew syren nie pozostałby ślepy ani
                  głuchy.

                  Maga przesyłam Ci ukłon z daleka. I uśmiech.
                  Janek
                  P.S. Cały oddany... sprawie pisania powieści, hihi
                  • Gość: agniecha Re: Do szanownych czytelnikow & Janka IP: *.man.polbox.pl 05.03.02, 09:14
                    nie bedzie opisu Magi = nie bedzie nastepnego odcinka!
                    Januszku na litosc boska! zdradz chociaz wzrost, kolor oczu i wlosow ...

                    • maga_ Re: Do szanownych czytelnikow & Janka 05.03.02, 09:56
                      hmm... po raz pierwszy coś zależy ode mnie :) a mówiłam, że jak się pojawię, to
                      zaraz będą problemy :))
                      chyba będę musiała sama dostarczyć danych na mój temat, bo inaczej zostanę
                      zlinczowana przez tłumy rżadnych prozy czytelników (a ponieważ i ja wyglądam
                      powieści, więc przyjmę karę z pełną pokorą :) ).
                      Ech, Janku... czeka nas poważna rozmowa hi hi
                      Agniecho- zaraz moje dane znajdą się na twojej skrzynce
            • Gość: agniecha Re: Do szanownych czytelnikow i uroczego wspolautora IP: *.man.polbox.pl 05.03.02, 09:22
              wyznam szczerze,ze oba warianty sa jak najbardziej mozliwe :)
              ja teraz zyje w zupelnie innym swiecie...i ten swiat z kazda godzina coraz
              bardziej mi sie podoba :) wszystko jest takie piekne i cudowne, ludzie sa tacy
              zyczliwi, chcialabym krzyczec z radosci! po prostu chce mi sie zyc i jestem
              szczesliwa jak jasna cholera!!! te jakies przyziemne problemiki nie maja
              zadnego znaczenia kiedy pomysle o NIM... a mysle o nim ciagle...
              oczywiscie w przerwach pisze nastepny odcinek :)))
              Agusia

              • ja_nek Re: Do szanownych czytelnikow i uroczego wspolautora 05.03.02, 11:39
                Kurczę, myślałem, że chcesz Magę w swoim kolejnym odcinku umieścić. Zwłaszcza, że
                mówiłaś, że to dziś miał być dzień publikacji kolejnego odcinka. Pomyśłałem, że i
                tak nie zdążysz, więc niczego nie przysyłałem, myślac, że i tak Magę umieścisz
                nieco później.

                Maga, czy chcesz poważnej rozmowy w cztery oczy, hihi?
                Przyznaję, musiałabyś mnie czymś skusić. Rozwiń mapę, a poszukam skarbów... To
                chyba wystarczy jako sposób skuszenia.

                Mmmmmmmm. Moja współautorka przeżywa oczarowanie, fascynację i zakochanie w
                jednym. Mało tego - przeżywa miłość. Tylko powinszować temu szczęściarzowi.

                Pozdrawiam Agniecho
                Janek
                • Gość: agniecha Wyjasnionko IP: *.man.polbox.pl 05.03.02, 12:05
                  Wszyscy, ktorzy wyrazili chec zaistnienia powiesci, znajda sie w odcinku, ktory
                  mial byc dzisiaj, ale chyba juz nie bedzie, bo okazalo sie, ze opis Magi to
                  scisle tajne dane, ktore musialam zdobywac podstepem i wyrywac sila!
                  Maga - Ty porozmawiaj z Januszkiem! On chyba chce Cie miec tylko dla siebie,
                  tak broni kazdej, najmniejszej nawet wiadomosci na Twoj temat ;)
                  • ja_nek Re: Wyjasnionko 05.03.02, 12:55
                    Zwykle milczę i niewiele mówię, gdy poruszany jest mi temat: "Damy mi znane i
                    mniej znane", hihihi.
                    Już dobrze, podam dane w e-mailu. Tylko cierpliwości Agniecho, bo akurat idę coś
                    zjeść, a na forum wpadałem dziś na dwie chwile.

                    Pozdrowienia
                    Janek
                    • ja_nek Re: Wyjasnionko 05.03.02, 15:11
                      Agiecho, na skrzynkach powinnaś znaleźć kilka zdań charakteryzujących Magę.
                      Zastrzegam jednak, że ile bym nie napisał, będzie mało by Ją opisać.

                      Pozdrawiam
                      Janek
                      • maga_ Re: Wyjasnionko 05.03.02, 19:25
                        Janku, czy ty próbujesz komplementami (bo to był komplement?) zatrzeć fakt, że
                        z wieeeelkim trudem przychodzi ci opisanie mnie? :) wiem, wiem- zapomniałeś.
                        och, gdyby to bylo w łóżku i gdybyś pomylił imię (a nie zapomnial o kolorze
                        moich włosów np) to skończyłoby się to dla ciebie tragicznie hi hi
                        Tak, Janku... chyba pora rozwinąć mapy, ująć ster w dłonie i, drogi
                        odkrywco/podróżniku poważnie sobie porozmawiać o twoim zachowaniu ;)))

                        • ja_nek Re: Wyjasnionko 06.03.02, 00:12
                          Moja droga, czyżbym pomylił kiedykolwiek imiona, hihi?
                          O ja nieszczęsny, zdradziłem się? Kiedy?
                          Oooooch!

                          A opisanie Was kobiet zostawiam Wam, abym "nie pobłądził". Przyjemniej jest
                          słuchać niż domniemywać.... Wyobraźnia - dar wspaniały, ale pod warunkiem, że coś
                          widać....
                          Mam fotograficzną pamięć i przywołanie sylwetki przychodzi mi aż nadto łatwo,
                          hihi.
                          Jestem gotów do jak najbardziej poważnej dyskusji z Tobą jaki szlak mam obrać w
                          podróży. Gdzie się zatrzymać, skąd odpływać po krótszej przerwie by zdążyć do
                          celu na czas, hihi. Czy zostaniesz moją osobistą pilotką Maga?

                          Pozdrawiam uśmiechem równie poważnym, hihi
                          Janek
          • Gość: agniecha FORWARD IP: *.man.polbox.pl 06.03.02, 12:05
            Forwardzik wyslij mi opis swojego wygladu...
            jak mam Was obsmarowac, to juz wszystkich hurtowo ;)
            • forward Re: FORWARD 06.03.02, 13:02
              Ok już się robi.
              • ja_nek Agniecha 06.03.02, 13:14
                Agniecha, to Ty wszystkich chcesz umieścić w tym odcinku? A co będzie w kolejnych?
                Dopiero Ci się dostanie za długość rozdziału. Nie mów potem, że nie ostrzegałem.

                Pozdrawiam słonecznie
                Janek
                • Gość: agniecha Janku! IP: *.man.polbox.pl 06.03.02, 14:03
                  Odcinek bedzie faktycznie dlugi,
                  ale chcialam sie jakos zrehabilitowac za to,
                  ze tak dlugo kazalam Wam czekac na kolejna czesc.
                  Rzeczywiscie w moim odcinku zrobilo sie troche tloczno... ;)
                  • Gość: kahila Re: Janku! IP: *.astercity.net / 10.133.131.* 06.03.02, 14:12
                    odcinek może być i bardzo długi, ale niech w końcu będzie :) PZDR
                    • Gość: agniecha wszystko zalezy od Forwarda! IP: *.man.polbox.pl 06.03.02, 14:15
                      odcinek jest gotowy, czekam tylko na opis od Forwarda!
                      • piotr_c Re: wszystko zalezy od Forwarda! 06.03.02, 15:03
                        Ktoś z takim nickiem powinien zostać co najmniej dowódcą pokładowej jednostki
                        piechoty morskiej , ratujacej księzniczke :)
                        • Gość: agniecha Re: wszystko zalezy od Forwarda! IP: *.man.polbox.pl 06.03.02, 15:08
                          hihihi...
                          zostal niestety kims zupelnie przeciwnym...

                          Forward - jezeli do 16 nie dostane na skrzynke Twojego opisu
                          to pozalujesz! w powiesci oczywiscie... ;)
                        • ja_nek Re: wszystko zalezy od Forwarda! 06.03.02, 15:19
                          Forward moze mieć nawet wyzsze stanowisko, coś czuję!

                          Ale jako dowódca elitarnych sił piechoty morskiej byłby ze swoimi cechami jakie
                          już znamy idealny do roli marines: oj będą stary lgnąć do Ciebie kobiety! Już ja
                          się o to postaram (chyba, że Agniecha Cię uśmierci podczas którejś z misji)!

                          Pozdrowienia
                          Janek
                          • Gość: agniecha Re: wszystko zalezy od Forwarda! IP: *.man.polbox.pl 06.03.02, 15:34
                            ojejku... :-O
                            ciekawe co powiecie po przeczytaniu tego mojego odcinka...
                            mam nadzieje, ze co niektore osoby ( w domysle Forward )
                            nie pozwa mnie do sadu.
                            • ja_nek Re: wszystko zalezy od Forwarda! 06.03.02, 15:48
                              Chyba już wiem, kim został Forward...

                              Pozdrowienia
                              Janek
                              • Gość: agniecha Re: wszystko zalezy od Forwarda! IP: *.man.polbox.pl 06.03.02, 15:58
                                powiedz!
                                ciekawa jestem, czy zgadles.
                                • ja_nek Re: wszystko zalezy od Forwarda! 06.03.02, 16:03
                                  Dla Ciebie zrobię niemal wszystko, ale .....

                                  ... nie publicznie! hihi

                                  Pozdrawiam
                                  Janek
                                  • Gość: agniecha Re: wszystko zalezy od Forwarda! IP: *.man.polbox.pl 06.03.02, 16:25
                                    coz... nie moge dluzej czekac.
                                    Forwardzik nie przyslal mi swojego opisu, wiec zemsta moja bedzie slodka ;)
            • agniecha. Odcinek 4 06.03.02, 16:45
              #Uroczyscie i obludnie oswiadczam, ze wszystkie osoby w niniejszym odcinku sa
              fikcyjne, a jakakolwiek zbieznosc z rzeczywistoscia jest najzupelniej
              przypadkowa#

              - Obiekt po prawej – glos Archiego wyrwal go z zamyslenia.
              Popatrzyl na konsolete. Rzeczywiscie, po prawej stronie zblizal się w ich
              strone bardzo szybko jakis statek.
              -Wlacz namierzanie – rzucil do Archiego.
              - Wlaczone – uslyszal.
              -Jakie rozpoznanie? – zapytal.
              -Obiek niezidentyfikowany. Zadnego oznaczenia.
              - Dziwne – mruknal Janek do siebie – za szybko leca i to wprost na nas. Jezu...
              przeciez oni nas staranuja – wrzasnal nagle przerazony.
              - Archie pelna moc, wysunac oslony, szykowac uzbrojenie – wyrzucal z siebie
              komendy z szybkoscia pocisku maszynowego.
              Statek przelecial tuz nad nimi i wypuscil serie pociskow. Ich statkiem
              zatrzeslo, kiedy wykonali nagly zwot w ostatniej chwili umykajac przed
              smiercionosnymi pociskami. Ale obcy statek zawrocil w ich strone i znowu
              szykowal się do starcia. Janek probowal wydusic ile tylko się da z jego
              wysluzonej maszyny, ale w glebi duszy czul, ze nie da rady umknac przed
              statkiem widmo, który pojawil się nagle z czelusci kosmosu i chcial ich
              zniszczyc. Nie zdolali uciec, znowu przelecial nad nimi wypuszczajac z siebie
              salwe. Poczyli, jak szarpnelo nimi z calej sily.
              - Cholera jasna trafili nas – przemknelo mu przez glowe - Będzie po nas, jak
              czegos nie wymysle. Tymczasem mordercza maszyna zawrocila i znowu pedzila w
              ich kierunku.
              Kiedy siedziala im już prawie na ogonie Janek poderwal nagle mysliwca do gory i
              z trudem panujac nad konsoleta wykonal skomplikowany manewr w wyniku, którego
              teraz czarny statek przesladowcow znalazl się tuz przed nim. Namierzyl go i
              wypuscil serie rakiet, które trafily w przeciwnika zamieniajac jego maszyne w
              ogromna kule ognia.
              -Tracimy moc, prawy silnik uszkodzony w 100%, lewy w 45 – informowal o stanie
              maszyny Archie – wszystkie uklady po kolei siadaja.
              - Zaraz się rozbijemy, zaraz się rozbijemy – krzyczala w kolko Agnieszka –
              musimy gdzies wyladowac! O Boze! Ja nie chce umierac!
              -Nikt nie chce - Janek czul, ze pot splywa mu po plecach. Jego umysl z
              szybkoscia blyskawicy analizowal sytuacje - Niedaleko stad jest mala
              planeta.To nasza jedyna nadzieje. Na nasze nieszczescie... Modlcie się,
              zebysmy zdazyli tam doleciec, zanim ten zlom calkowicie odmowi posluszenstwa –
              powiedzial na glos i cala swoja uwage skupil na prowadzeniu statku.

              Stali i patrzyli jak ich mysliwiec konczy swój burzliwy zywot wśród plomieni.
              -Taaak – mruknal Janek - i to by było na tyle. Rozejrzal się dookoła.
              - W zyciu nie myslalem, ze jeszcze kiedys tu zawitam.
              - Ooo – zdziwila się Agnieszka – to znaczy, ze znasz to miejsce? Swietnie –
              ucieszyla się – szybko zalatwimy sobie trasport do domu.
              - Nie sadze – Janek nie wygladal na zachwyconego – ta planeta to najwieksza
              mordownia w calej galaktyce. Trafiaja tu najgorsze bandziory i mendy w calym
              kosmosie. Jak chcesz zalatwic nielegalne interesy, to tutaj jest dla Ciebie
              raj. Pod warunkiem, ze znasz odpowiednie osoby. W przeciwnym razie już jestes
              trupem – Janek ciezko westchnal.
              -Zartujesz, prawda?– z cieniem nadziej zapytala Aga.
              -Niestety nie – ciagnal dalej pozbawiajac ja resztek zludzen na szybki i
              wygodny powrot na ich planete - Kiedys obiecalem sobie, ze nigdy w zyciu, pod
              zadnym pozorem tu nie wroce. Zycie jest jednak pelne niespodzianek. Znam tu
              jednego goscia. Cala nasza nadzieja, ze jeszcze tu jest i mnie pamieta. Inaczej
              – ciemna mogila.
              • agniecha. Odcinek 4 06.03.02, 16:46
                Pchnal metalowe drzwi i znalezli się w zatlocznym pomieszczeniu, w którym było
                az szaro od oparow papierosow. Nagle rozmowy ucichly. Poczuli na sobie
                zlowrogie spojrzenia. Janek powoli podszedl do wolnego stolika stojacego w
                najdalszym rogu sali i usiadl. Aga usiadla obok, kurczowo trzymajac jego dlon w
                swojej i nie puszczajac ani na moment. Gapila się dookoła przerazonym wzrokiem.
                - Przestan się tak gapic, bo zaraz zarobimy kulke w lep – syknal do niej – tu
                nie lubia ciekawskich.
                Slyszac to Aga odwrocila się natychmiast tylem do sali i wbila wzrok w
                obdrapana sciane naprzeciw niej, po ktorej wlasnie przebiegl wielki karaluch.
                Wzdrygnela się i spojrzala na niego z wyrzutem. Caly czas sciaskala go za reke
                tak mocno, az mu nie polamala palcow.
                Janek popatrzyl na nia. Już nie była taka odwazna. Najnormalniej w swiecie bala
                się. I wcale jej się nie dziwil. Usiadl bokiem i delikatnie rozejrzal się po
                sali. Napotkal nieufne spojrzenia mezczyzn siedzacy przy stolikach i barze. Za
                sam wyglad nalezalo im się dozywocie, nie wspominajac o przestepstwach i
                metnych interesach, z których na pewno zyli. Na okraglym stole stojacym
                posrodku spelunki tanczyla dziewczyna. Miala około 165 cm wzrostu, włosy
                krótkie koloru bliżej nieokreślonego, niby taka zwyczajna szatynka, ale w
                promieniach przytlumionego swiatla lamp nabieraly odcieniu dojrzałych
                kasztanów. Jej oczy byly niebieskie z plamkami koloru piwa. Ubrana była w
                obcisla bordowa sukienke, która opinala jej idealna figure. Poruszala się
                sennie ale bardzo zmyslowo w takt muzyki.
                Zza baru wyszla kelnerka i podeszla do niego. Miala około 30 lat, na glowie
                wielka szope polakierowanych i natapirowanych pomaranczowych wlosow i kusa
                czarna sukienke, która ledwo zaslaniala jej pupe. Popatrzyla na niego wzrokiem
                starej, zmeczonej kobiety, która już niejedno w zyciu widziala i schrypialym
                glosem zapytala:
                - Co podac?
                - Whisky i ... – Janek zawahał się i spojrzal na Agnieszke. Ale jej uwaga była
                zajeta 120kg brodaczem, który siedzial obok i demonstrowal kolegom swoje
                wielkie jak stodola, wytatuowane w czaszki bicepsy.
                - Dwa razy – zaryzykowal. Kelnerka chciala odejsc, ale przytrzymal ja za ramie.
                - Jest Duzy Benek? – zapytal.
                - A kto pyta? - Kelnerka popatrzyla na niego uwaznie.
                - Janek. Po prostu Janek – odpowiedzial.
                - Może jest, może nie ma – odpowiedziala zagadkowo i odeszla. Zniknela w
                pomieszczeniu za barem, a po paru minutach wychylila się i kiwnela reka w jego
                strone.
                - Siedz tu, nie odchodz nigdzie i nie rozmawiaj z nikim – rzucil do Agi i
                poszedl na zaplecze.
                Przeszedl przez pomieszczenie, które było kuchnia choc przypominalo raczej
                pobojowisko i wszedl do malej kanciapy.
                -Stary! Predzej bym się tu spodziewal kosmitow niż Ciebie – z krzesla podniosl
                się wysoki, olbrzymi mezczyzna i usmiechnal się szeroko. Był dwa razy grubszy
                niż wtedy, kiedy ostatnio się widzieli. Musial teraz wazyc chyba ze 150 kg. Na
                glowie gdzie niegdzie sterczaly kompletnie siwe wlosy. Miał około 50, ale
                wygladal na co najmniej 10 lat wiecej. Tylko oczy blyszczaly z mlodziencza
                butnoscia i zuchwaloscia. Padli sobie w ramiona i przez kilka chwil poklepywali
                się po ramionach wykrzykujac serdeczne slowa powitania. Obaj byli zadowoleni z
                tego niespodziewanego spotkania.
                - Co Cie tu sprowadza? – zapytal Duzy Benek – pamietam, jak obiecywales, ze
                nigdy wiecej Twoja noga tu nie postanie. Jak zyjesz?
                - Mam problemy. Potrzebuje pomocy.
                Benek az zatrzasl się ze smiechu.
                - Czyli wcale się nie zmieniles. Klopoty to zawsze była Twoja specjalnosc! Wal
                smialo. W koncu uratowales mi zycie... pamietasz?
                - Potrzebuje transportu. Na Ziemie. Jak najszybciej. Dwie osoby i robot.
                Duzy Benek popatrzyl na niego w zamysleniu i podrapal się po wielkim, czerwonym
                nochalu.
                - Hmmm, daj mi pomyslec... Zaraz, zaraz... Znam kogos, kto dzisiaj leci na
                Ziemie. Ma tam klienta na towar... oczywista rzecz nielegalny, jak wszystko
                tutaj. Zabiera za soba czasem pasazerow, żeby dodatkowo zarobic troche kasy.
                Będzie tu dzisiaj, mamy wspolne interesy. Pogadam i zalatwie Ci ten transport.
                - Jak się nazywa? – zapytal Janek.
                - Skorpion – odpowiedzial Duzy Benek - Poczekaj na sali, rozerwij się troche,
                może chcesz jakas mila laseczke do towarzystwa? – Duzy Benek pochylil się w
                jego strone i mrugnal filuternie okiem.
                - Nie – zasmial się Janek - dzieki staruszku, ale jestem w towarzystwie
                pewnej uroczej damy.
                - Tobie to się powodzi! Skad Ty bierzesz te dziewczyny? Ciagle ich było kolo
                Ciebie pelno. W takim razie zaraz kaze Ci przyslac butelke Whiskacza. Na mój
                koszt!
                • agniecha. Odcinek 4 06.03.02, 16:49
                  Kiedy Janek wrocil do stolika Agnieszki przy nim nie było. Oba kieliszki były
                  puste. Aga siedziala sobie kilka stolikow dalej w towarzystwie faceta z
                  bicepsami, jeszcze jakiegos typka z pod ciemnej gwiazdy, rownie wielkiego i
                  jeszcze bardziej wytatuowanego oraz dziewczyny, która tanczyla na stole. Była
                  kompletnie ubzdryngolona. Musieli sporo wypic sadzac z ilosci butelek, które
                  walaly się po stoliku. Janek az jeknal na ten widok, nogi się pod nim ugiely i
                  klapnal z calej sily na krzeselko, które zatrzeszczalo niebezpiecznie. Zaczal
                  się zastanawiac, jak ja z powrotem przyprowadzic, nie narazajac się na kontakt
                  z piesciami tych dwoch osilkow. Rozejrzal się dookoła, jakby szukajac
                  natchnienia, kiedy jego wzrok padl na dziewczyne, która wyszla zza baru i
                  ruszyla prosto w jego kierunku. Nagle wszystkie mysli ulecialy z jego biednej
                  glowy. Nie był w stanie się ruszyc. Dziewczyna przyciagala uwage jak magnes,
                  nie tylko jego. Wszyscy faceci gapili się na nia, jak na 8 cud swiata. Nic
                  dziwnego. Była jedna z najbardziej atrakcyjnych kobiet, jakie w zyciu widzial.
                  Wysoka i smukla. Szla zmyslowo krecac biodrami. Nienaganna figure opinal
                  czarny, skorzany kombinezon, na ramionach miala zarzucona kurtke. Miala czarne,
                  lsniace, proste, dlugie az do pasa wlosy. Jej niebieskie oczy patrzyly
                  odwaznie. Była w nich stanowczosci i powaga. Podeszla do jego stolika, usiadla
                  i zrzucila kurtke z ramion. Odslonila doskonale uksztaltowane ramiona. Na
                  prawym przedramieniu miala wytatuowanego skorpiona. Był spory, miał około 15
                  cm.
                  - Skorpion – wyszeptal Janek nie mogac oderwac wzroku.
                  - Do uslug – odpowiedziala zmyslowym glosem – Slyszalam, ze poszukujesz
                  transportu.
                  Janek kiwnal glowa.
                  - 25 kawalkow za cala trojke, platne z gory.
                  - Dam 15. Wiecej nie mam. – rzucil Janek.
                  - Chyba nie ubijemy interesu - popatrzyla na niego spod dlugich rzes i powoli
                  wstala.
                  - 15 teraz, 5 po przybyciu na miejsce.
                  Spojrzala na niego z gory.
                  - OK. Duzy Benek za Ciebie reczy. Za godzine przy doku 4. Nie spoznij się
                  kochaniutki – rzucila przez ramie, odwrocila się i zniknela w tlumie.
                  Patrzyl na nia przez kilka chwil, potem poszukal wzrokiem Agi. Bawila się
                  swietnie. Postanowil, ze ja spierze na kwasnie jablko. Miala siedziec i
                  grzecznie na niego czekac. Wyczekal na moment, kiedy dzieczyna w bordowej
                  sukience się oddalila, a dwaj faceci ruszli w strone baru, zapewne po wieksza
                  ilosci alkoholu, szybko podszedl do Agnieszki, blyskawicznym ruchem przerzucil
                  ja przez ramie i ile sil w nogach ewakuował się z tego uroczego miejsca.

                  Przy doku 4 stalo cos, co optymistycznie można było nazwac statkiem
                  transportowym. Ale byłoby to okreslenie bardzo na wyrost. Janek miał powazne
                  watpliwosci czy w ogole oderwie się od powierzchni, nie wspominajac o tak
                  dalekiej podrozy. Po prostu kupa zlomu. Przy statku krecila się dziewczyna z
                  baru i paru mezczyzn. Ladowali jakies ogromne paki. Chcial do niej podejsc, ale
                  pokazala mu reka, żeby weszli do srodka. Chwile potem sama również weszla
                  pojazdu. Nie bawiac się w ceregiele wydala rozkaz zajecia miejsc osobom
                  znajdujacym się w srodku i pol godziny pozniej statek mknal już w czarna
                  przestrzen kosmosu ku odleglemu celowi jakim była Ziemia.
                  - OK. – sprawdzila wskazniki na konsolecie sterowniczej, ustawila autopilota i
                  odpiela pasy – zapraszam w przyjemniejsze miejsce. Wstala ze swojego miejsca i
                  przeszla na tyl statku.
                  Ruszyli za nia. Weszli do pomieszenia, gdzie posrodku stal duzy stol, a dookola
                  niego lawy. Rozsiedli się wygodnie. Janek musial ciagle przytrzymywac
                  Agnieszke, która usmiechala się do siebie blogo, cos mamrotala pod nosem i
                  najwyrazniej w swiecie była zdania, ze pozycja horyzontalna jest o wiele
                  przyjemniejsza od pionowej, co nie było dziwne zwazywszy na ilosc alkoholu,
                  która w siebie wlala. Po drugiej stronie stolu usiadla kobieta, która Janek
                  zauwazyl katem oka przy starcie. Miala około 170 wzrostu i bardzo piekne,
                  ksztaltne usta. Zadarty nosek nadawal jej slodki, niewinny wyglad. Miala
                  niesamowicie geste włosy opadajace jak burza za ramiona, kilka kosmyków było
                  jednak krótszych - do ramion. Jej duze bursztynowe oczy blyszczaly. Widac w
                  nich było niepokoj. Zaintrygowala go. Wygladala bezbronnie. Co taka dziewczyna
                  robila na takiej planecie?
                  Uslyszeli halas i do pomieszczenia weszlo dwoch mezczyzn. Jeden z nich był
                  niski, miał dosc spory brzuszek, krotkie ciemne wlosy i brazowe oczy, które
                  usmiechaly się pogodnie. W reku niosl butelke, z ktorej pociagal sobie z gwinta
                  co jakis czas spory lyk. Z kieszeni rozciagnietych, wymazanych smarami spodni
                  wystawala jeszcze jedna, zapasowa butelka. Drugi mezczyzna stanowil zupelne
                  przeciewienstwo swojego towarzysza. Miał około 180 cm wzrostu, był bardzo
                  szczuply. Jego ciemno – blond wlosy były straszliwie potargane i sterczaly na
                  wszystkie strony. Niebieskie oczy patrzyly bystro i uwaznie. W rekach trzymal
                  okragle, wypelnione woda szkalne naczynie, w ktorym plywala sobie zlota rybka
                  wesolutko machajac ogonkiem. Usiedli przy stole. Brunet od razu wbil wzrok w
                  Agnieszke, która nucila jakas nieznana piesn i domagala się kolejnego drinka.
                  Blondyn z namaszczeniem ustawil akwarium na srodku stolu, wyciagnal z kieszonki
                  paczuszke i zaczal karmic rybke kompletnie nie zwazajac na otoczenie.
                  - No to jestesmy w komplecie – z zadowoleniem powiedziala Pani Kapitan.To sa
                  nasi uroczy pasazerowie - zwrocila się do mezczyzn – Janek i Agnieszka oraz
                  Maga – przedstawila ich sobie powierzchownie.
                  - A to moja ekipa. Forward i Piotr – wskazala najpierw na bruneta a potem na
                  blondyna. Forward jest naszym mechanikiem pokladowym, tylko dzieki niemu ta
                  maszyna w ogole podrywa się z ziemi. Piotr jest nawigatorem. Zazwyczaj jest
                  bardzo roztargniony, wiec nie dziwcie się, jeśli będziecie cos do niego mowic,
                  a on i tak nie zwroci na Was uwagi. To geniusz. A geniusze zyja w swoim
                  swiecie. Ale jest wprost nieoceniony jeśli chodzi o nawigacje, komputery i
                  logistyke. Do mnie możecie mowic Frene – przerwala na chwile, a potem ciagnela
                  dalej tonem nie znoszacym sprzeciwu – czeka nas wspolna, pieciodniowa podroz.
                  Postarajmy się, żeby minela bez problemow. Zasada jest taka, ze nikt się do
                  niczego nie wtraca i nie wszczyna burd. Wy mi placicie, ja was dostarczam na
                  Ziemie, po czym rozstajemy się i zapominamy, ze się kiedykolwiek poznalismy,
                  jasne? – spojrzala pytajaco.
                  - Jasne jak slonce – mruknal Janek.
                  Maga tylko kiwnela glowa bez slowa.
                  - Swietnie – Frene usmiechnela się z przekasem.
                  - Acha – zwrocila się do Janka pokazujac na Agnieszke – zrob cos z ta pijana
                  krolewna. Jeden pijus na pokladzie mi w zupelnosci wystarczy – popatrzyla z
                  przekasem na Forwarda.
                  • agniecha. Odcinek 4 06.03.02, 16:52
                    Nagle z glebi statku dobiegl ich stukot. Frene zamarla na sekunde a potem
                    zerwala się i z szybkoscia blyskawicy popedzila w kierunku halasu. Wszyscy
                    zerwali się i popedzili za nia. Podejrzane odglosy obiegaly z jednej z kabin.
                    Frene stanowczym ruchem otworzyla drzwi i weszla do srodka. W malutkiej kabinie
                    na lozku siedziala skulona dziewczyna, która tanczyla w spelunce na stole.
                    Ubrana była w czarne spodnie i porozciagany sweter. Patrzyla na nich
                    przerazona, a w jej oczach blyszczaly zly. Obok niej lezala mala podreczna
                    torba podrozna.
                    Frene az oniemiala. Patrzyla na dziewczyne przez dluga chwile bez slowa, potem
                    powolnym ruchem odwrocila się i wbila wzrok w Forwarda. Gdyby jej wzrok mogl
                    zabijac, z tego biednego czlowieczka zostalaby już tylko kupka popiolu.
                    - Forward – ryknela z wsciekloscia Frene – co to ma znaczyc???
                    - Aaaa... – biedny Forward stal blady jak sciana, skulony ze strachu i nie
                    wiedzial gdzie ma się podziac – Ja to wszystko mogę wytlumaczyc...
                    - Jak Cie dorwe, to Ci nogi z tylka powyrywam – wydarla się Frene jak opetana i
                    ruszyla w kierunku biedaka.
                    Forward nie czekal tylko dal nura do tylu i zaczal uciekac. Ale potknal się o
                    jakies pakunki i wyciagnal się jak dlugi na ziemi. Frene podeszla do niego i
                    postawila mu na klatce piersiowej noge obuta w czarne, skorzane buty na 10 cm
                    obcasach. Wbila mu obcas w mostek, az Forward zrobil się dla odmiany purpurowy
                    na twarzy i nie mogl zlapac oddechu.
                    - Ty robaku – syczala Frene – Ty nedzna imitacjo mezczyzny – Co Ty sobie
                    wyobrazasz??? Ze możesz sporowadzac tu swoje panienki? Co to jest? Prom
                    wycieczkowy do jasnej cholery???
                    - Ja zaplace – dobiegl ich nagle cichutki glosik – Mam pieniadze, zaplace ile
                    trzeba będzie – dziewczyna podeszla do Frene – Nic mu nie rob! To nie jesgo
                    wina, namowilam go. Balam się, ze nie będziesz chciala mnie zabrac . A ja
                    musialam z tamtad wydostac, proszę... - glos się jej lamal.
                    - Kim Ty jestes do diabla? – zapytala Frene.
                    - Jestem Lili, ale wszyscy mowia na mnie Kahila. Tanczylam u Duzego Benka.
                    - Dziwne, nie pamietam Cie.
                    - Tanczylam od niedawna, bylam nowa – po chwili wahania odpowiedziala Kahila.
                    Frene obrzucila ja wzrokiem i w koncu podjela decyzje.
                    - W porzadku, zostajesz. Zreszta teraz i tak już nie mam wyjscia. Ale zaplacisz
                    mi zaraz.
                    Kahila usmiechnela się z wdziecznoscia.
                    Frene rozdzielila wszystkim kajuty, potem poszla policzyc się z Kahila.
                    Janek siedzial na swoim lozku i myslal. Miał zle przeczucie. Nie umial tego
                    wyjasnic, ale gdzies wewnatrz czul, ze ta cala podroz dobrze się nie skonczy.
                    Postanowil, ze sprawdzi co u Agi, otworzyl drzwi i wystawil glowe na korytarz.
                    W koncu korytarza stala Kahila. Patrzyla na gwiazdy. Podszedl do niej cicho.
                    - Ladny widok, prawda – zagail.
                    Odwrocila glowe. Janek zamarl. Przez ulamek sekundy wydawalo mu się, ze jej
                    oczy były czarne. Zupelnie takie same, jak u Agnieszki, kiedy ja zaskoczyl na
                    sprawdzaniu swoich systemow.
                    - Przepiekny – odpowiedziala dziewczyna usmiechajac się lekko. Wpatrywal się w
                    jej oczy. Były normalne.
                    O Boze! – przelecialo mu przez mysl – chyba jestem potwornie przemeczony, skoro
                    już wszedzie widze bioludzi. Tu jest ciemno, przewidzialo mi się, a panikuje
                    jak nastolatka przez pierwsza randka. Nerwy mi puszczaja. Poza tym Aga
                    powiedziala, ze nie ma wiecej bioludzi – kobiet.
                    - Wszystko w porzadku? - Kahila patrzyla na niego ze zdziwieniem.
                    - Tak! Ale jestem zmeczony, pojde się polozyc. Dobranoc – pozegnal się Janek.
                    - Dobranoc – odpowiedziala i usmiechnela się szeroko. Ale w jej oczach nie było
                    usmiechu. Były mroczne i przewiercaly go na wskros, az zimny dreszcz przebiegl
                    mu po plecach.
                    Janek wrocil do siebie zrezygnowany. Kiedy zasypial czul, jak silny niepokoj i
                    zle przeczucie oplata go jak osmiornica swoimi mackami.

                    CDN
                    • forward Re: Odcinek 4Brawo 06.03.02, 17:23
                      Zawsze chciałem być ciapą, super idę skopać komuś dupę na romantice.
                      • Gość: agniecha DO FORWARDA!!! IP: *.man.polbox.pl 07.03.02, 10:21
                        Forwardzie!!!
                        Probowalam juz czynic niesmiales proby przeprosin na
                        watku "Paszkwil A&J", ale powtorze raz jeszcze:
                        - bardzo, bardzo, bardzo Cie przepraszam!
                        - nie chcialam sprawic Ci przykrosci!
                        - szalenie Cie lubie i czuje sie fatalnie, ze podeszles do tego tak powaznie!
                        zrozum, to tylko zabawa!

                        Jedyne, co mi pozostaje, to przy kazdej mozliwej okazji blagac Cie o wybaczenie
                        i wysylac Ci kwiaty vitualne - co niniejszym czynie:
                        Rozyczka przeprosinowa dla Forwarda
                        @-'-,-'----
                        AgaktorejjestwstydijestbardzosmutnaiprzybitaponiewazForwardowijestprzykro.
                    • piotr_c Re: Odcinek 4 06.03.02, 17:28
                      : ))))))
                      • maga_ Z życia Magi ;) 06.03.02, 17:55
                        Godzina 17.00, dzwonek do drzwi. Maga otwiera myśląc jednocześnie „chociażby
                        proponowali samostrzące się ołówki- nic nie kupię.”. Przez chwilę oślepia ją
                        błysk fleszy, aż nagle zauważa tuż przed swoją twarzą mikrofon i jednocześnie
                        dobiega ją niemalże filmowe zdanie:„prosimy o komentarz, prosimy o
                        komentarz”. „Znaczy tego yyy... o co chodzi?”- Maga pochwaliła się intelektem.
                        W końcu na pytanie, „Co pani o tym sądzi?” Odpowiada, że „no, interesujące,
                        naprawdę”, nie mając zielonego pojęcia czego dotyczy pytanie. W tej jakże
                        inspirującej rozmowie padło jeszcze kilka pytań oraz udzielonych przez Magę
                        odpowiedzi (dorównujących poziomem intelektualnym poprzednim), aż wreszcie
                        spostrzegła, że
                        mikrofon i kamera oddalają się.W oddali usłyszała jeszcze zdanie: „a w powieści
                        wydawała się ładna..”. I Magę pozostawiono sam na sam z pytaniem „co to
                        było???”. Pytanie pozostało bez odpowiedzi.

                        Dzień następny. Maga spożywa śniadanko (płatki, jak zawsze płatki!), sięgając
                        jednocześnie po GW, która ma ją obudzić do rzeczywistości. Nagle zwraca jej
                        uwagę jej własna twarz na okładce. Tytuł: „Byłam bohaterką powieści Janka i
                        Agniechy”. Obok „Pierwsza wirtualna powieść nominowana do nagrody Nike”. A
                        jeszcze niżej zdjęcie blondyna i tytuł „Nie jestem alkoholikiem i erotomanem! Z
                        autorami spotkam się w sądzie!”.

                        A potem Maga włączyła komputer, weszła na portal Gw i wszystko stało się jasne
                        :)
                        Następnie napisała do autorów pełen zachwytów post. Tekst wzmiankowanego posta-
                        poniżej :)
                        • maga_ Do Autorki :) 06.03.02, 18:05
                          swojej postaci koemntować nie będę, bo mi nie wypada :)
                          pokomentuję innych, dobrze? :)
                          Piotr, czy rybka, która dzięki twojej postaci znalazła się w powieści jest
                          literackim alter ego mojej nieodżalowanej Marzeny Wyobraźni Fantazji? (której
                          uratowałeś w swoim czasie życie...lecz nie na długo)?
                          swoją drogą nie wyobrażałabym sobie ciebie bez tak ważnego atrybutu jakim jest
                          akwarium :)
                          Forward, Osiołku, sam jesteś sobie winien...a tak jak Piotr bez akwarium, tak
                          ty bez butelki... no, nie byłbyś realistyczny :)
                          Chodź, przytul się do wirtualnej siostry i wypłacz w jej ramię :) twoją
                          literacką wersję lubię tak samo jak i oryginał :)

                          i jeszcze powiem... hmm.. sprawa czarnych oczu tancerki..hmmm... sytuacja
                          zaczyna się robić zagadkowa...czas włączyć zmysł dedukcji :)
                          ciekawe, jak Janek z tego wybrnie? :)
                          • forward Re: Do Autorki :) 06.03.02, 18:09
                            Jestem jak książe Talleyrand, krytyka uprzejma mnie bawi, wulgarna smuci, ale
                            zawsze pozostaje wspaniałomyślność dla tych maluczkich którzy przegrali ze mną.
                    • Gość: kahila Re: Odcinek 4 IP: *.astercity.net / 10.133.131.* 06.03.02, 22:52
                      no,no,no..... idealna rola dla Kahili.Dzięki
                      • Gość: agniecha :-O IP: *.man.polbox.pl 07.03.02, 10:29
                        ... no i narobilam bigosu... Forward sie na mnie obrazil :(((
                        A czuje, ze to jeszcze nie koniec, bo... Frene sie nie odzywa :-0
                        teraz juz spodziewam sie wszystkiego... nawet tego, ze zaraz stanie w drzwiach
                        policja i aresztuja mnie za znieslawienie, ehhh... ciezko jest byc pisarzem :(
                        a Janek mnie ostrzegal, trzeba bylo posluchac. Bedziecie mi przynosic paczki do
                        wiezienia??? Plizzzzzzzzzzzzzzzzzzzz!
                        Fajnie, ze chociaz Maga, Kahila i Piotr sa zadowoleni ze swoich postaci.
                        Jestescie kochani :) Duza buzka dla Was :*

                        agniecha
                        • saqqara tu czytelnik-podgladacz 07.03.02, 11:00
                          Czytam od jakiegos czasu Wasze opowiadania, i te na romantice i te umieszczane
                          kiedys na Plazy. Dobrze sie czyta. Podziwiam za wklad pracy wlasnej i
                          zaangazowanie.

                          Jesli chodzi o umieszczenie paru osob z forum (na ich wlasne zyczenie) w
                          ostatnim odcinku to mam kilka "przemyslen wlasnych" Bede wdzieczna za komentarz.

                          Dla mnie rzecza oczywista jest ze jedyna zgodna z jakas tam "rzeczywistoscia
                          netowa" (nb nie majaca nic wspolnego z realem) sa uzyte nicki i jakas czesc
                          opisow fizycznych przeslanych przez samych zainteresowanych. Zazdroszcze jesli
                          Frene wyglada w realu tak jak w powiesci :), choc jako wstetny babsztyl chce
                          pozostac w blogiej swiadomosci, ze moze jednak nie do konca... ;) Tak samo
                          wiem, ze zarowno inni jak i Forward nie sa w rzeczywistosci takimi, jakimi
                          opisala ich Agniecha, mysle zarowno o wygladzie fizycznym jak i cechach
                          charakteru.

                          Agniecha,
                          zdaje sobie sprawe jak ciezkie bylo to zadanie, zeby na podstawie opisu
                          fizycznego od samego zainteresowanego, nicka i obrazu z netu stworzonego przez
                          te osoby, stworzyc i dopasowac postaci do powiesci. W wiekszosci przypadkow
                          udalo sie to znakomicie i zazdroszcze Ci zmyslu obserwatora, bo kazda z postaci
                          powiesci ma w sobie COS z obrazu tych osob istniejacych na forum.

                          Domyslam sie rowniez ze bylo to trudne ze wzgledu na uczucia, ktore moga ale
                          nie musza zostac zranione. A wszystko zalezy od tego jakie mamy nastawienie do
                          forum: zabawa? konfesjonal? miejsce do potyczek? ile osob, tyle zdan..

                          W ogolnym rozrachunku jest na plusie. Jest jedno male "ale"... tak jak kazda z
                          opisanych postaci ma raczej pozytywny oddzwiek, nawet Frene :)) to tak z
                          postacia Forwarda poszlas nieco za daleko. Kontrast zbyt wielki. Bez owijania,
                          mozna powiedziec, ze Forward sam sie "podlozyl", sam chcial byc w powiesci a
                          jego "forumowy imaz" bycia zawsze na nie, raczej sklanial do umieszczenia go w
                          kontrascie do innych osob. No i coz, sam sie o tego "pijaczyne" prosil, choc
                          jestem swiecie przekonana, ze liczyl na cos zupelnie innego. Biorac jednak pod
                          uwage jego koszmarna wrecz wrazliwosc, ktora zieje na kilometr, mozna to bylo
                          rozegrac troche inaczej.

                          No, reasumujac, nie jest letko i teraz ja sie spodziewam dostania po uszach.
                          Ale kojeny raz przekouje sie na wlasne oczy, ze jakbysmy nie twierdzili ze
                          forum to net, nic realnego, to tutaj jest tak jak w realu, i trzeba miec sporo
                          wyczucia i checi przezycia, zeby nei zglupiec, i to zupelnie realnie. Bo za
                          kazdym nickiem, na koncu kazdego kabla jest human being, a o tmym czesto
                          zapominamy. Nie pamietamy tez, jak slowa, zwykle slowa potrafia zranic.

                          Pozdrawiam wszystkich

                          ps. szkoda ze nie pomyslalam o sobie, nadawalabym sie na jakas panienke letkich
                          obyczajow do tej powiesci ;)Benek sie mnie bardzo spodobal ;)
                          • ja_nek Od współautora - obrona 07.03.02, 11:35
                            Dopiero dziś mogłem doczytać do końca odcinek Agniechy. Uważam, że jest dobry.

                            Powieści Agniechy i moje to zabawa. Zaczęliśmy to pisać szmat czasu temu i
                            stwierdziliśmy, że to się nam podoba i chcemy to ciągnąć.
                            Już podczas pisania powieści na "Forum na plażę" powstała myśl, aby uwzględnić
                            forumowiczów, ich nicki i postacie. Byłem wtedy ostrozny wobec tego pomysłu,
                            bałem się czy czytające to osoby, będą miały dystans wobec tego. Ale myślałem
                            ostatnio, że może to być dobra zabawa (niczyim kosztem).
                            Okazało się, że niektórzy mają o to żal.
                            Agniechę uważam za swoją WSPANIAŁĄ PRZYJACIÓŁKĘ i RĘCZĘ, że nie miała cienia
                            chęci aby kogoś zranić. Znam Ją na tyle dobrze, że wiem, że nie chciała nikogo
                            urazić.
                            Atak na Jej osobę jest atakiem na mnie. I tak będę to traktował.

                            Smutno mi Forward, że nie potrafisz się bawić ani zdystansować się. Szkoda, że
                            nie chcesz zauważyć, że nikt nie ma ochoty Cię ranić.

                            Jeśli ktoś lubi kogoś ranić i robić przykrości - to raczej Ty. Odnoszę wrażenie,
                            że uwielbiasz jak się Ciebie przeprasza, prosi o wybaczenie itd. Ja tego nie
                            zamierzam robić.
                            Nie zamierzam obchodzić się z Tobą jak z jajkiem, ale powinieneś uważać nazywając
                            kogoś wszą czy chłystkiem. Wiem, że jesteś przewrażliwiony na swoim punkcie, ale
                            ja też WSZYSTKO BIORĘ POWAŻNIE. I za mniejsze obelgi pokazywałem pazury.
                            Mógłbym więcej napisać co sądzę o Twoim ataku na Agniechę, ale uważam że nie
                            warto. Nie znam Ciebie i nie zamierzam oceniać, ale wrażenie jakie odniosłem z
                            czytania dziś forum jest przygnębiające.

                            Pozdrawiam
                            Janek
                            • forward Re: Do Saqqary &Janka 07.03.02, 11:52
                              Saqqara odkryłaś cloue problemu. Zostałem kompletnym idiotą i niezdarą, nie
                              chodziło mi o bycie abstynentem, nie chciałem zostać osobnikiem o małym
                              rozumku, o co zatroszczyli się autorzy.
                              Janek Nie groź mi, bo to cecha niedojrzałych osobników, chcesz pójść na solo?
                              Otwórz wątek, powiedz kiedy, nie ma sprawy zawsze jestem chętny.
                              • Gość: agniecha Re: Do Saqqary &Janka IP: *.man.polbox.pl 07.03.02, 12:10
                                Janku - jestem zmuszona prosic Cie, zebys
                                usunal postac Forwarda z powiesci.

                                Forwarda prosze, zeby nie zabieral wiecej glosu na tym watku.

                                Agnieszka
                                • ja_nek Do Agniechy i nie tylko 07.03.02, 12:24
                                  Forward zostanie wycofany z kart powieści, co niniejszym deklaruję. Zastąpi go
                                  inna osoba nieznana nikomu ani z imienia ani z cech.
                                  Zrobię to albo w formie korekty Twojego rozdziału Agniecho albo w nowym odcinku.

                                  Do Forwarda: mozesz sobie próbować mnie obrażać. I pisz sobie o mnie ile
                                  zechcesz. Mam zasadę: nie rozmawiam z ludźmi, którzy szukają zaczepki.

                                  Pozdrowienia dla wszystkich
                                  Janek

                              • Gość: pak Re: Do Saqqary &Janka IP: *.fe.internet.bosch.de / 10.4.4.* 12.04.02, 14:39
                                forward napisał(a):

                                > Saqqara odkryłaś cloue problemu. Zostałem kompletnym idiotą i niezdarą, nie
                                > chodziło mi o bycie abstynentem, nie chciałem zostać osobnikiem o małym
                                > rozumku, o co zatroszczyli się autorzy.
                                > Janek Nie groź mi, bo to cecha niedojrzałych osobników, chcesz pójść na solo?
                                > Otwórz wątek, powiedz kiedy, nie ma sprawy zawsze jestem chętny.

                                Dorosnijze w koncu chlopie. Nie wiesz co to zabawa?
                            • Gość: agniecha Do Janka IP: *.man.polbox.pl 07.03.02, 12:13
                              po raz kolejny zachowales sie jak prawdziwy przyjaciel.
                              dziekuje.
                              jestes wspanialy...
                              Aga
                          • Gość: agniecha Do Saqqara IP: *.man.polbox.pl 07.03.02, 14:07
                            Droga Saqqaro - czytelniku podgladaczu!
                            Jestem Ci bardzo wdzieczna za komentarz.
                            Kiedy pisze, wyglada to tak, ze najpierw oczami wyobrazni widze akcje, a
                            dopiero ja potem opisuje. Teraz tez tak bylo ale mialam bardzo utrudnione
                            zadanie, bo musialam wplesc Was do powiesci i w miare dopasowac Wasze sylwetki
                            do wymyslonych juz bohaterow. Co nie znaczy, ze bohaterowie powiesci
                            odzwierciedlaja Wasze prawdziwe charaktery. Nie jest tak!!! Troche musialam
                            pozmieniac, zeby pasowalo do akcji.
                            Poprosilam o przyslanie opisu wygladu i charateru. Wyglady staralam sie opisac
                            wiernie. Charaktery nie. Oczywiscie w miare charakterystyczne rzeczy napisalam,
                            zeby kazdy znalazl w bohaterze choc czastke siebie.
                            Poza tym, nie kazdy moze byc pozytywnym bohaterem. Niektorzy ulatwili mi sprawe
                            i wrecz wyrazili checna bycie "tym zlym" i pokazali tym samym, ze umieja sie
                            bawic i maja dystans do swiata i siebie. K -jestem Ci wdzieczna.
                            Tak naprawde uczciwie swoje opisy wyslali mi Kahila, Maga i Piotr.
                            Frene opisala siebie tu na forum w sposob dla niej specyficzny.
                            Jej wygladu nie znam i musialam sobie wymyslic.
                            Forwarda prosilam o opis do ostatniej chwili i go niestety nie dostalam.
                            Chcialam jeszcze raz powtorzyc, ze postaci w powiesci nie odzwierciedlaja
                            Waszych prawdziwych charakterow!!!
                            Poza tym lubie przewrotnosc i jesli kogos opisuje jako moczymorde i ciape, to
                            nie znaczy, ze na koncu nie okaze sie super inteligentnym i przebieglym
                            szpiegiem, ktory wszystkich wyprowadzi w maliny...
                            Powtarzam raz jeszcze : ta powiesc to zabawa dla ludzi, ktorzy maja poczucie
                            humoru i umieja sie bawic. Nie chcialam nikomu zrobic przykrosci. Jesli ktos
                            wyslalby mi wyrazna uwage, ze nie zyczy sobie byc postacia negatywna i
                            poprosilby, zeby obchodzic sie z nim jak ze zgnilym jajkiem, to na pewno bym to
                            uwzglednila. Nie mam zadnych zlych intencji, nikomu nie chce dogryzc. Przede
                            wszystkim mam na uwadze dobro powiesci, chce zeby byla ciekawa i wiarygodna
                            czyli musze umiescic zarowno negatywne postacie jak i pozytywne.
                            Bardzo lubie i szanuje wszystkich czytelnikow!
                            Jestescie fantastyczni i ciesze sie, ze tak wytrwale czytacie te nasze
                            wypociny, komentujecie i widac, ze swietnie sie przy tym bawicie :)

                            Saqqaro chcialam Cie rowniez poprosic o przyslanie Twojego opisu ( rowniez do
                            Janka, teraz jego kolej pisania a plakal, ze nikogo mu nie zostawilam ),
                            jezeli sie nie boisz i dalej masz chec wystapic w powiesci.

                            Pozdrawiam Cie serdecznie.
                            agniecha
                            • saqqara Do Agniechy i Janka 07.03.02, 14:44
                              Wow, bede w powiesci??? Jezu jak sie ciesze:)

                              to ja Wam przesle swoj opis, do Janka adres mam ale do Ciebie nie, wiec prosze o
                              jakies namiary :)) jutro podrzuce opis saqqary, hehe, posmiejemy sie ;)
                              aha, czy moge wrzucic w mailu jakies uwagi wzgledem swojej postaci?

                              Pozdrawiam
                              • ja_nek Re: Do Agniechy i Janka 07.03.02, 16:04
                                Adres Agniechy to agniecha.@poczta.gazeta.pl. Mozna go znaleźć na forach naszych
                                powieści.

                                Ale przyślij i mi swój opis Saqqara.
                                Myślę, że nie pożalujesz roli jaką Ci szykuję. Ale napisz mi, czego nie mogę
                                zrobić Twojej postaci i jaka nie mozesz być. Powiedz czego nie mogę zrobić z Tobą.

                                Pozdrowienia
                                Janek
                                P.S. Forward - mozesz zapytać Magi, jaką miałeś zostać postacią.
                                • Gość: kahila Re: Do Agniechy i Janka IP: *.astercity.net / 10.133.131.* 07.03.02, 16:41
                                  Hejka.Agnieszko nie masz za co mi dziękować-uważam,że złe postaci są dużo
                                  ciekawsze :) Nie wiem,jakie macie plany co do mojej postaci (hihi... złej
                                  oczywiście),ale chciałabym zaznaczyć,że Kahila czuła zawsze i czuje nadal
                                  pociąg do chudych i roztargnionych blondynów..... :P PZDR.wszystkich
                                  Ps. Adnieszko-należą Ci się szczególne gratulacje,bo trafiłaś bardzo dobrze-
                                  wielbiam tańczyć
                                  • saqqara Re: Do Agniechy i Janka 08.03.02, 10:33
                                    Wyjasnienie, zeby nie bylo ze sie boje i udaje, ze mnie nie ma;)

                                    Mam problemy z poczta, i nie moge wyslac swojego cv, a chce w powiesci byc.
                                    Bede sie jeszcze dzisiaj zmagac z opornymi "cudami techniki" ale jak mi sie nie
                                    uda, to zostaje poniedzialek.

                                    Janku, a'propos, mozesz ze mna zrobic co chcesz. Szczegoly beda w mailu.

                                    Pozdrawiam serdecznie.
                                    • ja_nek Re: Do Agniechy i Janka 08.03.02, 10:58
                                      Taaaak, lubie słyszeć, kiedy kobieta mówi mi, "mozesz ze mna zrobic co chcesz".

                                      Pozdrowienia uśmiechnięte
                                      Janek
                                      • Gość: agniecha Re: Do Saqqara i Janka IP: *.man.polbox.pl 08.03.02, 11:32
                                        hihihi... Saqqara wpadlas jak sliwka w kompot...
                                        swoja droga ciekawosc mnie zzera
                                        co tez Janek z Toba zrobi ;)))
                                        • saqqara Do autorow 08.03.02, 11:44
                                          Agniecha,
                                          Ciebie ciekawosc zzera? pomysl, co sie ze mna dzieje ;)

                                          Janku,
                                          Oddaje sie cala w Twoje rece;) ale mam prosbe, daj mi pozyc w powiesci chociaz
                                          z pol odcinka we wzglednym zdrowiu psychicznym, potem niech sie dzieje wola
                                          nieba.

                                          ps. walcze ze skrzynka, na nic, mam same null, null, null. przepraszam za
                                          opoznienie, ale zupelnie nie mam na to wplywu. shit, jak moge w koncu zostawic
                                          po sobie slad dla potomnych to sie poczta pieprzy ;)

                                          juz uciekam, milego weekendu
                                          pa:))
                                          • ja_nek Do Saqqary 08.03.02, 18:26
                                            Skoro mi się oddałaś całym ciałem i duszą, to diabli daliby Ci nieśmiertelność,
                                            ja tyle nie potrafię, ale coś się wymyśli...
                                            Nie śpiesz się tak ze swoim opisem, ja też dziś miałem kłopoty z pocztą. Poza tym
                                            nowy odcinek nie powstanie natychmiast.

                                            Pozdrowienia
                                            Janek
              • Gość: agniecha hop do gory IP: *.man.polbox.pl 12.03.02, 16:42
                tak tylko podnosze watek, zeby Januszkowi bylo wygodniej
                umiescic kolejny odcinek ;)
                • ja_nek Re: hop do gory 12.03.02, 20:50
                  > tak tylko podnosze watek, zeby Januszkowi bylo wygodniej
                  > umiescic kolejny odcinek ;)
                  Bedzie trzeba trochę poczekać na kolejny odcinek. Moze w przyszłym tygodniu?

                  Pozdrowienia
                  Janek
                  • laelia Hej drodzy autorzy 20.03.02, 09:50
                    Przeczytałam powieść, zabawa przednia. Informuję, że poczucie humoru mam, może
                    nieco specyficzne, ale ja je lubię :o) Czy mogłabym wystąpić w powieści? I być
                    czarnym charakterem? Zdradliwym, wrednym i przewrotnym? Zgadzam się nawet na
                    śmierć, byle nie za szybko za to w jakiś spektakularny sposób! Brakiem
                    inteligencji też się nie przejmę, choć milej byłoby być geniuszem zbrodni.
                    Proszę pięknie.
                    laelia
                    • Gość: agniecha Re: Hej drodzy autorzy IP: *.man.polbox.pl 20.03.02, 10:18
                      O masz babo placek!
                      Cos mi sie wydaje, ze z tej powiesci zrobi sie ksiazka telefoniczna ;)
                      1500 stron i setki bohaterow. Ale ja lubie ksiazki telefoniczne :)
                      I jeszcze wszyscy chca byc czarnymi charakterami!
                      Niedlugo sie okaze, ze trzeba bedzie oglosic przetarg na
                      pozytywnych bohaterow...
                      Laelio droga - wyslij do Janka i do mnie swoj opis! Bedziesz w powiesci na
                      pewno!
                      Buziaki.
                      agniecha
                      • laelia Re: Hej drodzy autorzy 20.03.02, 10:26
                        Już zaczynam tworzyć. Ma być prawdziwy, czy może być nieco życzeniowy :o) Ach
                        ta moja uczciwość.
                        • Gość: agniecha Re: Hej drodzy autorzy IP: *.man.polbox.pl 20.03.02, 10:38
                          prawdziwy
                          tylko prawdziwy
                          zawsze prawdziwy
                          od ubarwiania jestesmy My - Wasi Kochani Autorzy: A&J!

                          agniecha
                          • laelia Re: Hej drodzy autorzy 20.03.02, 13:12
                            Wysłałam, z bólem serca nie ubarwiony, prawdziwy opis mej persony. Chyba się od
                            Dzyt rymowankami zaraziłam :o)
                            • Gość: roro Re: Hej drodzy autorzy IP: *.pkp.com.pl / 10.32.3.* 20.03.02, 17:49
                              A ja też mogę być w waszej powieści??? Plizzz...

                              No co prawda pojawił się w pierwszej powieści niejaki Roro, ale nie była to
                              pozytywna postać. A ja zawsze chciałem zagrać kogoś pozytywnego....

                              P.S. Pozdrowienia dla agniechy. Zajrzyj czasem na plażę.
                              Janek chyba czasem tam przebywa, ale pod innym nickiem ;)). Prawda Janku trzeci?
                              • ja_nek Jestem, jestem 20.03.02, 18:46
                                Witam wszystkich a zwłaszcza urokliwszą część spółki autorskiej.
                                Laelio postaram się Ciebie umieścić.

                                Witam Roro i wiernych czytelników z plaży!

                                "Janek chyba czasem tam przebywa, ale pod innym nickiem ;)). Prawda Janku trzeci"
                                I tu się mylisz. Nigdy nie zmieniam nicka. Chyba że mnie wyloguje, to wtedy
                                jestem Jankiem i piszę wtedy z dwóch różnych adresów (dom i praca).
                                Na plaży byłem co prawda niedawno, ale moich wypowiedzi było zaledwie kilka i to
                                zawsze byłem zalogowany.
                                Coś spróbuje się zrobić w kwestii umieszczenia Ciebie.
                                Ale jedna uwaga: nie wszystkich będzie można umieścić od zaraz. Niektórzy
                                pojawiać się będą krócej inni dłużej, niektórzy wczesniej, niektórzy później.

                                Pozdrawiam
                                Janek
                              • agniecha. Re: Hej drodzy autorzy 21.03.02, 11:20
                                Rorku kochany! To i Ciebie przywialo na A&Jwatek?
                                Lezka mi sie w oku zakrecila, ze wzruszenia oczywiscie :)
                                Postaramy sie wplesc Cie w powiesc, prawda Januszku?
                                Tym razem jako pozytywna postac. Zrobilam z Ciebie wtedy takiego bandyde ;)
                                nalezy Ci sie wiec rekompensata za straty moralne ;)
                                Duza buzka dla Ciebie :* Przeslij swoj opis!
                                agniecha
                                • Gość: roro Re: Hej drodzy autorzy IP: *.pkp.com.pl / 10.32.3.* 21.03.02, 16:43
                                  agniecha. napisał(a):

                                  > Rorku kochany! To i Ciebie przywialo na A&Jwatek?
                                  > Lezka mi sie w oku zakrecila, ze wzruszenia oczywiscie :)

                                  No tak. Ja też często wspominam te nasze wyprawy po twój staniczek ;)))) i wypad
                                  do Kołobrzegu na zimne piwko. EEEEch... - rozmarzyłem się

                                  > Postaramy sie wplesc Cie w powiesc, prawda Januszku?
                                  > Tym razem jako pozytywna postac. Zrobilam z Ciebie wtedy takiego bandyde ;)
                                  > nalezy Ci sie wiec rekompensata za straty moralne ;)

                                  No właśnie!!!!!

                                  > Duza buzka dla Ciebie :* Przeslij swoj opis!

                                  Jak zrobicie ze mnie połączenie Jamesa Bonda z Bogusiem Lindą i Brucem Lee to
                                  będzie to akurat odpowiadać mojemu wizerunkowi ;P.

                                  Odsyłam buzkę :*****


                                  • ja_nek Re: Hej drodzy autorzy 21.03.02, 20:38
                                    Roro, coś da się zrobić po starej znajomości. Ale Ty to masz wymagania. Bruce i
                                    Boguś i Bond, wszyscy w jednym. Pomyślimy.

                                    A staniczek Agniechy zaczyna mnie inspirować, hihi.

                                    Pozdrawiam
                                    janek
                                    • Gość: agniecha Re: Hej drodzy autorzy IP: *.man.polbox.pl 22.03.02, 15:07
                                      no, to juz oczami wyobrazni widze, jak w nastepnym odcinku
                                      bedzie latala bielizna po kosmosie...
                                      i oby tylko na staniku sie skonczylo ;)
                                      • ja_nek Re: Hej drodzy autorzy 22.03.02, 16:44
                                        Będzie latać z nadsietlną, hihi!

                                        > i oby tylko na staniku sie skonczylo ;)
                                        Coś Ty taka wstrzemięźliwa?

                                        Pozdrowienia
                                        Janek
                                    • Gość: roro Re: Hej drodzy autorzy IP: *.pkp.com.pl / 10.32.3.* 22.03.02, 18:14
                                      ja_nek napisał(a):

                                      > Roro, coś da się zrobić po starej znajomości. Ale Ty to masz wymagania. Bruce
                                      > Boguś i Bond, wszyscy w jednym. Pomyślimy.
                                      >

                                      Do tego umysł Einsteina. To cały ja. To cały roro.
                                      Jak zwykle niezwykle skromny.

                                      > A staniczek Agniechy zaczyna mnie inspirować, hihi.

                                      Pamiętaj tylko o odpowiedniej ustawie, która nie pozwala na pokazywanie pewnych
                                      rzeczy przed 23.00.


                                      • ja_nek Re: Hej drodzy autorzy 22.03.02, 23:53
                                        Ustawa nie mówi nic o oczach wyobraźni

                                        Pozdrowienia
                                        Janek
                • Gość: kahila :( IP: *.astercity.net / 10.133.131.* 25.03.02, 23:32
                  jejku... kiedy będzie kolejny odcinek?
                  PZDR :)
                  • agniecha. Zyczonka 29.03.02, 11:51
                    Chcialam zlozyc naszym wszystkim czytelnikom
                    i mojej wspanialej polowce powiesciowej
                    wesolych Swiat Wielkanocnych,
                    smacznych jajeczek
                    i mokrego dyngusa!
                    ...tylko nie obzerajcie sie za bardzo,
                    bo nie bedziecie mieli potem
                    sily klepac w klawiaturke ;)
                    agniecha
                    • maga_ Re: Zyczonka 29.03.02, 12:12
                      agniecha wszystkiego naj naj także dla ciebie :)
                      ale święta byłyby bardziej kochane, gdyby zajączek-Janek przyniósł kolejny
                      odcinek powieści :))
                      • agniecha. Re: Zyczonka 29.03.02, 12:15
                        Mago Kochana!
                        Jestem pewna, ze Januszek wsrod
                        zoltych kurczakow i kolorowych
                        pisanek wymysli taki odcinek, ze pospadamy
                        z krzesel!
                        Czego sobie i wszystkim zycze.
                        agniecha
                        • saqqara Re: Zyczonka 29.03.02, 12:21
                          ode mnie zyczenia wszystkiego co najlepsze, spokoju ducha, rodosci z zycia i
                          wiary w ludzi :))
                          spokojnych swiat

                          ps. mysl o kolejnym odcinku przyprawia mnie o zawrot glowy ;)
                          doczekac sie nie moge.
                    • Gość: kahila Re: Zyczonka IP: *.acn.pl / 10.133.131.* 29.03.02, 18:03
                      oj... tak,tak święta się zbliżają.Już słychać ze wszystkich stron popiskające
                      kurczaczki,objadające się marchewką zajączki i króliczki.. a w powietrzu
                      roznosi się cudny zapach gorących wypieków... i środków czyszczących... :)
                      echhh... Święta...
                      trzymajcie się wszyscy radosnie,bo wiosna nastała i świat budzi się do życia...
                      Wesołych i mokrych, wszystkim życzę
                      • ja_nek Re: Zyczonka 30.03.02, 00:13
                        Pozdrawiam wszystkich życzeniami dotyczących jajek i zimnej wody w najbliższy
                        poniedziałek, życzę jeszcze wyspania i odpoczynku.
                        A odcinek kolejny podlega właśnie kreacji, ale dajcie mi jeszcze troszkę czasu.
                        Muszę coś zrobić z nowymi bohaterami, a to wymaga aby moje szare komórki zaczęły
                        żywiej pracować, a zanim dojdzie do tego, jeszcze kilka gwiazd spadnie z
                        firnamentu. Czyli niedługo (tydzień?)
                        Nie marudźcie, wiem, słyszałem ten jęk zawodu.

                        Pozdrawiam
                        Janek
                        • Gość: kahila Re: Zyczonka IP: *.acn.pl / 10.133.131.* 30.03.02, 11:55
                          ojejejku jejkujejku jejejejeejjjj........ (jęk zawodu)
                          :)
                  • agniecha. kici kici 08.04.02, 14:01
                    Januszku kici kici...
                    gdzie jestes?
                    • piotr_c Re: kici kici 08.04.02, 15:31
                      Myślisz że da się go zwabić na mleko? Mogłbym podebrac trochę z Bogusiowych
                      zapasów. Na przykład takie z kaszką i miodem.
                      • Gość: agniecha Re: kici kici IP: *.man.polbox.pl 08.04.02, 15:50
                        na takie z kaszka i miodem na pewno sie skusi :)
                        tylko... co na to Bogusia? chyba nie bedzie zadowolona,
                        ze podbierasz jej jedzonko?
                        a Bogusia ile dokladnie ma latek?
                        • piotr_c Re: kici kici 08.04.02, 17:18
                          Ma 2 lata i 4 miesiace. I przy okazji oswiadczam że nie brała udziału w
                          kreceniu filmu Potwory i spółka. Choć podobieństwo (oprócz fryzury )jest
                          niesamowite :).
                          A zapasów mleczka jest tyle że jak Janek się skusi to naprawdę nie będzie
                          problemu. Jeśli to mu pomoże, to zafunduje mu całą zgrzewke. Tylko niech
                          wypusci już nowy odcinek.
                          • ja_nek Rozdział 5 09.04.02, 13:10
                            W cieniu księżyca Nebus w paśmie nadgranicznym po zaciemnionej stronie grupa
                            uderzeniowa przebywała szykując się do przekroczenia granicy. Flagową jednostką
                            był dawny gwiezdny krążownik „Exeter” przechrzczony potem na „Zamę”. Poddany
                            przebudowie w dokach barbarzyńskich i uzbrojony w przemycone działa był latającą
                            artylerią. Na pokładzie najeżonego działami krążownika jeden z oficerów właśnie
                            odebrał wiadomość.
                            - Pułkowniku Saqqara straciliśmy jeden z naszych statków.
                            - Zostaliśmy wykryci? - zapytała zdziwiona kobieta. Nie miała jeszcze 30-
                            stki co stanowiło ewenement wśród oficerów. Ciemne brązowe włosy i zielono –
                            złote oczy czyniły ją kimś na kim, każdy facet zatrzymywał wzrok.
                            - Kilka dni temu przepadł jeden z naszych statków z dalekiego rozpoznania.
                            - Co wiemy i dlaczego tak późno?
                            - Najbliższy nasz statek odebrał słabe sygnały, ale mieli uszkodzony
                            nadajnik, żeby nas powiadomić. Teraz nasze komputery przetwarzają te dane.
                            Chwileczkę.... znaleźli statek - oficer na bieżąco odczytywał przesyłane dane.
                            Zaatakowali. Potem kontakt się urywa.
                            - Ale dlaczego zaatakowali? Mieli zakaz!
                            - No właśnie. Zaraz... oni zaatakowali jakiś uszkodzony myśliwiec. Cholera!
                            - Mówże!
                            - Ten zeskanowany obraz.... to typ myśliwca dowódcy osłony konwoju!
                            - Przecież cały konwój został zniszczony – syknęła Saqqara. Widzieliśmy to
                            na przekazie.
                            - Ale nie znaleziono wraku.
                            Zapadła cisza.
                            - No to mamy świadka, ale uszkodzony daleko nie zaleci, a jak zaleci to
                            kiedy? Chcieli go zniszczyć. A on okazał się lepszy... Mieliśmy nie zostawić
                            świadków. Załatwimy go. Mamy teraz ludzi do tego – zaśmiała się i zerknęła na
                            boczny ekran. Uśpione postacie podłączone były do systemów regeneracyjnych. – Ale
                            nie poślemy tam naszych cyborgów. Nie będziemy się pchać na w paszczę lwa,
                            któremu na imię Flota Gwiezdna. Zwłaszcza teraz kiedy mamy to, czego chcieliśmy.
                            Nagle twarz oficera zmarszczyła się i Saqqara podeszła do niego.
                            - To obraz ze skanerów organicznych, dwa cienie.... co tu się dzieje? Przecież
                            żaden myśliwiec nie zabiera drugiego pasażera jeśli nie musi. To wbrew wytycznym
                            lotnictwa.
                            - Może ten pilot dopiero później zabrał pasażera. Po naszej akcji.
                            - A więc dlatego nasz pilot zaatakował.... Odwróciła się gwałtownie do
                            niego i zaczęła wyrzucać słowa niczym karabin maszynowy. Ograniczamy promień
                            naszych patroli. Najbliższe jednostki niech skryją się za najbliższymi
                            księżycami. Bezwzględna cisza w eterze, chyba, że zostaniemy zaatakowani.
                            Wyślij „Hermesa”. Niech znajdzie i zniszczy ten myśliwiec, obiecaj kapitanowi
                            wysoką nagrodę. Aha, prześlij mu kopie matryc organicznych tych dwojga jakie
                            stworzył nasz statek zanim ich zaatakował. Musimy mieć pewność zlikwidowania
                            odpowiednich osób.
                            - Jak wysoką nagrodę mu obiecać?
                            - Wynegocjuj coś. I tak, będziemy przecież mieli rychło środki. Potem niech
                            wraca jak najszybciej. Będzie nam potrzebny.

                            Mężczyzna, który nosił mundur najwyższego dowódcy podszedł do okna, gdzie City
                            funkcjonowało normalnym trybem. Matki chodziły z dziećmi po parku, jakaś para
                            nastolatków obejmowała się na ławce. Jacyś staruszkowie spacerowali alejkami.
                            Spojrzał na powiewającą na maszcie flagę, na której widniały gwiazdy, symbole
                            planet: członków Unii.
                            Był zatroskamy. Jego twarz była poorana i zmęczona. Dawno nie miał takiego
                            zmartwienia. On generał Roro wolał już pole bitwy i otwartą wojnę. Tam wszystko
                            było prostsze. A teraz?
                            Wróg, który może pojawić się znienacka i straty, trudne do przewidzenia. Zdawał
                            sobie doskonale sprawę, jakim szokiem będzie atak skierowany na ludność cywilną.
                            Uprowadzone cyborgi mogły zmieniać wygląd, wmieszać się w tłum ludzi, zniknąć.
                            Cała potęga, jaką dysponował mogła być niewystarczająca.
                            Już teraz ostre środki bezpieczeństwa wywoływały kłopoty z prasą.
                            Tuż przed naradą wydał dodatkowe instrukcje. Część sił specjalnych umieścił w
                            pobliżu instalacji nuklearnych, zbiorników wody.
                            Ten cholerny minerał!
                            Mężczyzna podszedł do biurka i opadł na fotel. Spojrzał na stos papierów. Wysunął
                            spod niego cienką broszurę „Projekt 112-84H”
                            Był to supertajny projekt realizowany środkami sił zbrojnych i wywiadu. Jego
                            celem było stworzenie ulepszonych ludzi, którzy mogliby wspomagać siły
                            konwencjonalne. Uśmiechnął się. Przecież cyborgi serii C już nie były
                            konwencjonalne, a co dopiero bioludzie. Ale stworzenie takich istot było
                            niezbędne, jeśli mieli kontrolować sytuację i dotrzymywać kroku światowi
                            przestępczemu. Cyborgi były tylko ślepo posłusznymi maszynami, bioludzie byli
                            czymś więcej.
                            Naukowcy, którzy od dawna czekali na taką szansę trzymali język za zębami, nawet
                            Rada Unii o niczym nie wiedziała.
                            Cały obecny wysiłek sił specjalnych, policji i służb bezpieczeństwa wszelkiego
                            autoramentu był ukierunkowany na wyszukiwanie informacji o próbach stworzenia
                            cyborgów czy wzbogaconych nadludzi. Dotychczas żadna taka „pozarządowa”
                            inicjatywa się nie udała, ale... cicha wojna wciąż trwała. Niewidoczne linie
                            frontu i niewidoczni żołnierze... Unia, choć tego nie wiedziała miała przewagę.
                            Jego wzrok padł na niewielką fotografię na biurku, rysy twarzy rozluźniły się i
                            straciły na surowości. Uśmiechnął się. Jego ukochana córka.... jego oczko w
                            głowie.

                            Ale po chwili znów zasępił się. Ten minerał po odpowiednim przetworzeniu
                            umożliwiał po obróbce stworzenie nowych powłok dla statków międzyplanetarnych. To
                            wojsko pierwsze dostrzegło szanse i niebezpieczeństwo tkwiące w tym minerale.
                            Lotnictwo Unii uzbrojone w statki niewykrywalne przez dotychczasowe detektory
                            byłoby niepokonane.... Gdyby wiadomość o właściwościach minerału a potem on sam
                            dostał się w ręce wrogów Unii... Flota gwiezdna byłaby ślepa i musiałaby ponosić
                            duże straty. W otwartej walce była niepokonana, ale szarpana wojną partyzancką
                            poniosłaby olbrzymie straty. A w dzisiejszych czasach społeczeństwo nie
                            akceptowało dużych strat. Medialne wojny, widowisko nie przynoszące strat, tylko
                            same sukcesy – tak, ale jeśli walka byłaby zbyt wyniszczająca?
                            Usłyszał dzwonek. Wcisnął przycisk i na ekranie pojawiła się postać jednego z
                            oficerów Najwyższego Sztabu.
                            -Tak?
                            - Nasze siły dotarły do Enom. Zabezpieczamy granice, zwielokrotniliśmy
                            patrole, przeczesujemy okolice. Dotarliśmy na Z12 i odnaleźliśmy wrak
                            transportowca.
                            - Miejcie oczy i uszy szeroko otwarte.
                            - Jest jeszcze coś.
                            - ???
                            - Na Z12 był jeszcze jeden statek. Najprawdopodobniej ocalał któryś statek
                            osłony. Ale najważniejsze jest to, że nie doliczyliśmy się ludzi.
                            - Jak to???
                            - Nie było kobiety
                            Zapadła cisza. Po chwili Roro rzekł.
                            - Wyślijcie wszystko co tam lata w przestrzeń. Sprawdźcie każdy napotkany statek
                            bez wyjątku. Macie moje pełnomocnictwo. Musicie ją znaleźć. I tego pilota
                            również. To jedynie świadkowie, którzy mogą rzucić światło na tą sprawę. To
                            sprawa najwyższej wagi. Pilnujcie granicy tak, aby mysz się nie prześlizgnęła.
                            Sprawcy będą chcieli ją wywieźć poza granice. Albo już ją mają, albo jej depczą
                            po piętach. Pełne pogotowie!
                            Każdy statek może być podejrzany. Bądźcie gotowi na atak zorganizowanych grup,
                            profesjonalnie przygotowanych i uzbrojonych w szybkie statki. Niech Wasze statki
                            nie latają w pojedynkę i niech się regularnie kontaktują.
                            Zresztą widział pan Enom i wie pan, że to nie jest zwyczajna sprawa.
                            - Oczywiście.

                            Zakończył połączenie i zadzwonił czerwoną linią do MSZ-u. Na ekranie po drugiej
                            stronie ujrzał ministra.
                            -Witam generale.
                            Roro nie znosił go. Tamten traktował go z góry i nie miał wielkiego mniemania o
                            siłach zbrojnych. Ale tamten wiedział, że atak na Enom jest powiązany z
                            barbarzyńcami i wiedział, że odpowiedzialność za niewykrycie niebezpieczeństwa
                            spocznie także na MSZ-cie. Dlatego wolał współdziałać, chodziło o ich skórę. A
                            poza tym sprawa była poważna z punktu widzenia Unii. A on uważał się na swój
                            sposób za patriotę.
                            - Mam pytanie,
                            • ja_nek Rozdział 5 i pół 09.04.02, 13:13
                              - Mam pytanie, czy służby dyplomatyczne napotkały na coś co mógłby rzucić
                              cień na to, który z klanów lub państewek barbarzyńskich stoi za tym zamachem?
                              - Przez cały czas to badamy. Wiem jak to niezmiernie ważne. Próbujemy coś
                              wyniuchać, ale nie mamy niczego. Wszyscy nabrali wody w usta i nie chcą się
                              przyznać. Wszyscy kładą to na karb przestępców.
                              - Ma Pan jakieś podejrzenia?
                              - Jeszcze nic.
                              - Jakby dowiedział się pan czegoś nowego, proszę mnie natychmiast
                              poinformować.
                              - To oczywiste.
                              Wymienili się uprzejmościami i rozłączyli.


                              Janek nie mógł zasnąć. Podróż na Ziemię była długa i nużąca. Zresztą powiedzenie,
                              że lecą na Ziemię było eufemizmem. Najdalej, gdzie przemytnicy mogli dotrzeć to
                              do Wenus. Ziemia była centrum najważniejszych instytucji Unii i dolecieć do niej
                              obcemu statkowi było nie sposób. Gęsta sieć doskonale uzbrojonych stacji
                              orbitalnych i patroli chroniła Ziemię przed jakimkolwiek zagrożeniem. Każdy
                              pasażer statku miał sprawdzaną siatkówkę i linie papilarne, dokładnie
                              prześwietlano organizm. Prześlizgnięcie się tym gratem na Ziemię było
                              niemożliwością.

                              Kilka kroków dalej na pryczy spała Agnieszka. Na pryczy, gdyż w nowocześniejszych
                              jednostkach sypiało się w kapsułach. Ale tutaj wygodę rekompensowała niesamowita
                              prędkość jaką osiągał ten niepozorny statek.
                              Ciekawiło go, po co Ona śpi, skoro jest udoskonaloną wersją człowieka. Zmęczenie
                              nie powinno Jej dotyczyć. Dziwne, budziła w nim ciepłe uczucia, których dawno nie
                              czuł. Rozsypane po poduszce włosy, rozchylone usta, spokój jaki malował się na
                              Jej twarzy. Poczuł gdzieś wewnątrz ukłucie. Pomyślał właśnie, że lubi na Nią
                              patrzeć, że mógłby tak częściej, kiedy poruszyła się i otworzyła oczy. Odwrócił
                              wzrok, żeby nie widziała że przyglądał się Jej. Poczuł Jej dłoń na ramieniu. Po
                              chwili dotknęła jego twarzy i zwróciła ją ku sobie. Siedziała na brzegu pryczy i
                              kiedy tak patrzył w Jej oczy wiedział co się teraz stanie. To było silniejsze od
                              niego. Przyciągnął Ją ku sobie i pocałował. Początkowo jakby badał Jej usta,
                              później coraz głębiej i drapieżniej jakby chciał Ją smakować od razu całą.
                              Wsunęła ręce pod jego ubranie i zaczęła go rozbierać.
                              Tymczasem smakował Jej wargi i język, a po chwili uszy i kark. Jeździł palcami po
                              Jej karku i zagłębiał się w jej włosy. Pragnął dotykać Jej ciała i w tej chwili
                              nie liczyło się nic oprócz ich i tej chwili.
                              On również znalazł guziki Jej koszuli. Pod nią nie było już nic. Dotykał Ją,
                              pieścił delikatnie białą skórę, a miękki biust stawał się coraz twardszy. Opuszki
                              palców bawiły się jej brodawkami. Kiedy przejechał po nich językiem drgnęła i
                              wypuściła głośno powietrze.

                              Z zapamiętaniem muskał je językiem i drażnił aż szepnęła „niżej”. Rozpiął Jej
                              spodnie. Patrzył w jej oczy i pieścił wewnętrzną stronę ud. Zagłębiał palce w
                              czarny trójkąt i czuł wilgotne ciepło. Rozchylał Ją coraz śmielej. Była
                              wystarczająco wilgotna, kiedy wniknął palcem głębiej. Poruszyła biodrami
                              zachęcająco. Poruszał palcem tam gdzie czuła najwięcej przyjemności. Ale to mu
                              nie wystarczyło. Przesunął po Niej językiem.....
                              Sam nie wiedział, kiedy znalazł się wewnątrz. Czuł jak obejmuje go udami. Czuł
                              otaczające ciepło. Szukał coraz głębiej i głębiej, a Ona oddychała coraz głośniej
                              i szybciej. Pot wystąpił mu na czoło. Zamknął w dłoniach Jej piersi i
                              przyspieszył. Poczuł narastające mrowienie i po chwili poczuł jak eksploduje.
                              Usłyszał Jej cichy jęk.....
                              Pulsował jeszcze w Niej, ale coraz słabiej i słabiej. Patrzyła na Niego i
                              gładziła go po włosach. Poczuł ogarniające go przemożne znużenie i nie mógł się
                              powstrzymać. Powieki miał coraz cięższe. Pocałowała go czule. Uśmiechała się,
                              kiedy zasypiał....

                              .....poderwał głowę. Agnieszka nadal leżała na pryczy. Jej koszula nadal była
                              lekko rozchylona. Zamknął oczy i przejechał dłonią po włosach. Był cały spocony.
                              Serce waliło niczym młotem. Zastanawiał się co to było. Sen czy rzeczywistość.
                              Ale nie. To musiał być sen. Przecież Ona straciła faceta, to na pewno był sen.
                              Wstał z miejsca i opuścił prowizorycznie urządzoną kajutę. Nikłe światła nie
                              pozwalały pewnie poruszać się po korytarzu. Po omacku dotarł do toalety. Włączył
                              światło i podskoczył zaskoczony. Tuż obok stała Skorpion.
                              - Wody używaj ostrożnie, nie mamy jej wiele. Popatrzyła na niego badawczo -
                              Niezdrowo wyglądasz, mam nadzieję, że nie przywlokłeś ze sobą jakiegoś wirusa.
                              - Bez obaw
                              Odwróciła się na pięcie i odeszła.

                              Kiedy wrócił, Aga siedziała na pryczy i wpatrywała się w jakiś drobiazg ukryty w
                              dłoniach.
                              - Co to? - zapytał
                              - Ostatnia rzecz, jaką mi dał. Powiedział wtedy, że nigdy mnie nie zostawi
                              dla nikogo. Nie przewidział tylko, że tak szybko umrze.
                              - Dawno go znałaś?
                              - Niezbyt długo, zresztą to zakiełkowało nie od razu. Sama nie wiem
                              kiedy....

                              Nagle poczuli jak statek wykonał gwałtowny zwrot. Jednocześnie lampka nad
                              wejściem zaczęła błyskać czerwono – brudnym światłem.
                              Pobiegli do kabiny pilotów.
                              Skorpion pilnie śledziła obraz na ekranie komputera.
                              - Co się dzieje?
                              - Jakiś statek.
                              - Leciał za nami?
                              - Rzecz w tym, że nie, nadleciał z boku, musiał nas spostrzec i od tego
                              czasu próbuje się zbliżyć. Próbowałam zmienić tor lotu, myśląc, że to jakaś
                              jednostka handlowa, ale nie. On się zbliża i nie reaguje na próby kontaktu.
                              - Przyśpieszmy.
                              - Nie potrafię już szybciej. To co nas ściga to jednostka bojowa,
                              transportowce nie mają tak mocnych silników. Ktoś z Was ma doświadczenie wojskowe?
                              - Ja – Janek podniósł rękę. Jestem pilotem jak Ty.
                              - Idź na tył. Tam są dwa stanowiska bojowe. Za dwie minuty będziemy w jego
                              zasięgu. Nie strzelać bez mojej komendy! Piotr przejmujesz stery, Forward
                              pilnujesz mechaniki, a ja będę w dolnym stanowisku. Dziewczyny do kapsuły
                              ewakuacyjnej! Agniecha, chciała zaprotestować, ale Janek ścisnął Ją za rękę. Nie
                              potrzebował popisów bioczłowieka, to byłoby podejrzane. Spojrzał jeszcze
                              powątpiewająco na Forwarda, ale po ostatnim „zawianiu” i odkryciu Kahili wyraźnie
                              próbował się zrehabilitować.
                              Pobiegł z Frene na tył. Kiedy Janek otworzył drzwi, jego oczom ukazało się małe
                              działko laserowe. Założył kask i usiadł. Czekał.
                              Po chwili obcy statek dogonił ich i zwolnił. Usłyszał w słuchawkach głos Frene.
                              - Spokój. Nie strzelaj, dopiero jak nas zaatakuje. Przesyłam mu, że
                              jesteśmy jednostką handlową. Piotr podaje już lipne dane uwierzytelniające.
                              Nagle usłyszeli Piotra
                              - Cholera nie wiem kim oni są. Nic nie mówią. Wiązka identyfikująca mówi, że to
                              typ statku używany przez Flotę Unii, ale statek Unii zgodnie z prawem już by
                              zadał pytanie z kim ma do czynienia.
                              - To o co chodzi?
                              - Nie wiem, ale wolę czekać.
                              Zbliżająca się jednostka była ciemna i głucha. Na co czekali? Nie zdołał znaleźć
                              odpowiedzi, a cicha jednostka nagle rozświetliła się i poczuli mocne uderzenie.
                              Jednocześnie Piotr wykonał gwałtowny zwrot. Obcy statek skręcił również i po
                              chwili znów plunął ogniem artylerii pokładowej. Statek Frene drżał od ciosów.
                              Piotr wymykał się jak piskorz i Janek widział, że jest dobry, ale nie było czasu
                              na myślenie.
                              Próbował namierzyć obcą jednostkę, ale przy tak szybkich manewrach było to
                              trudne. Statek obcych zbliżał się raz z jednej raz z drugiej strony i zasypywał
                              ich gradem pocisków. Słyszał jak Frene raz po raz naciska spust. Janek naciskał
                              spust rzadziej, nie mógł się wstrzelić. Skoncentrował się i w końcu uchwycił obcy
                              statek w celowniku. Momentalnie nacisnął spust. Zobaczył niewielką eksplozję na
                              kadłubie wrogiej jednostki. Nie popuszczał. Raz po raz wciskał spust i nie
                              pozwalał tamtemu się wymknąć. Zaporowym ogniem powstrzymał tamtego, ale tylko na
                              chwilę. Zniknął mu z oczu i wtedy usłyszał serie Frene. Nagle tamten przeleciał
                              pioruńsko blisko i całym statkiem Frene wstrząsnął huk eksplozji. Janek znów
                              wcisnął spust, ale tamten uleciał w przestrzeń. Po chwili znów zaatakował.
                              Uderzył frontalnie, z furią. Janek tym razem
                              • ja_nek Rozdział 5 i 3/4 09.04.02, 13:15
                                Uderzył frontalnie, z furią. Janek tym razem odpowiedział na oślep byle tamtemu
                                przeszkodzić. I znów nimi zatrzęsło, aż walnął się w głowę. Tamten był coraz
                                bliżej i nie dawał oddechu. Piotr manewrował jak potrafił, ale wróg siedział na
                                ogonie. Raz po raz otrzymywali uderzenia i Janek czuł że razem z Frene będzie im
                                bardzo ciężko odeprzeć ten atak. I nagle stało się coś czego nie mógł zrozumieć.
                                Tamten nagle zakręcił i zaczął się oddalać.

                                Zatkało go, ale nim zdążył zebrać myśli, obok przemknął niszczyciel w barwach
                                Unii. Jednocześnie usłyszał w słuchawkach głos Piotra - Wszyscy do mnie!
                                Kiedy się znalazł na miejscu zobaczył całą grupę z którą lecieli z Agniechą.
                                Kahila krwawiła nieznacznie po którymś z kolejnych uderzeń wrogiego statku i
                                wisiała na ramieniu usmolonego Forwarda, który musiał na bieżąco zaradzać
                                uszkodzeniom. Maga drżała i Piotr próbował ją cicho uspokoić. Ale miała mętny
                                wzrok, była w szoku. Piotr wskazał palcem powód wezwania. Tuż przed nimi z bronią
                                gotową do natychmiastowego użycia stał drugi gwiezdny niszczyciel. Nadawali.
                                - Żądają identyfikacji.
                                Janek podszedł do klawiatury. Uruchomił proces odpowiedzi.
                                - Co robisz! – krzyknęła Frene
                                - Zmieniam środek lokomocji. Nie bój się. Ja im zamydlę oczy i puszczą Was
                                wolno. Ucieszą się z tego kogo udało im się uratować.
                                - A kasa?
                                - Znajdziesz w naszej kajucie. To co obiecałem na końcu trasy wpłaci rząd.
                                I nie złość się – spojrzał na kipiącą złością Frene – ciesz się, że będziesz
                                miała statek z ładunkiem. A ja dopilnuję, żeby rząd coś wpłacił. Nie zapomnij
                                tylko wskazać mi numeru konta.
                                - Niech Cię szlag, to nie zakupy ratalne! Jaką mam gwarancję, że mnie nie
                                wystawisz?
                                - Zaufaj mi.
                                Skończył pisanie, kiedy z drugiej strony uzyskał wstępną zgodę.
                                - Uruchom teleportację, kiedy będziemy wszyscy gotów
                                - Z chęcią się was pozbędę – Frene wskazała na niego i Agniechę.

                                CDN
                                Pozdrowienia dla wszystkich
                                Janek
                                • piotr_c Re: Rozdział 5 i 3/4 09.04.02, 15:15
                                  To było dobre. Masz u mnie butlę mleczka :))
                                  • Gość: kahila Re: Rozdział 5 i 3/4 IP: *.acn.pl / 10.133.131.* 09.04.02, 22:14
                                    no, warto było poczekać :) gratuluje fantazji Janku. Agnieszka, kolejne
                                    wyzwanie przed Tobą - powodzenia !
                                    PZDR. Kahila
                                    • saqqara Re: Rozdział 5 i 3/4 10.04.02, 08:33
                                      hehe, cos czuje, ze ostra bede;))
                                      caluski:))
                                      • Gość: laelia Re: Rozdział 5 i 3/4 IP: 212.244.106.* 10.04.02, 12:19
                                        akcja się rozwija :) nie znam Roro, ale Saqqara jest super!
                                        • ja_nek Re: Rozdział 5 i 3/4 10.04.02, 14:07
                                          Wpadłem na kilka nowych pomysłów. Ale ciekaw jestem rozdziału Agniechy.
                                          Agniecha, gdzieżeś się podziała kotku?

                                          Pozdrowienia
                                          Janek
                                          • Gość: agniecha jestem IP: *.man.polbox.pl 10.04.02, 15:53
                                            jestem, ale na nastepny odcinek bedzie gdzies na jakies
                                            poltora tygodnia, bo wybieram sie na maly urlopek na Slowacje
                                            z moim OKNN :)
                                            poza tym musze sie troche wysilic umyslowo, bo
                                            Januszek mi tutaj poziom zawyza ;)
                                            buziaki
                                            agniecha
                                            • ja_nek Re: jestem 11.04.02, 13:00
                                              Chyba nazbyt długo nie było mnie na forum, bo nie jestem na bieżąco. Kto wie co
                                              znaczy skrót OKNN?
                                              I kto tu poziom zawyżył takim spiętrzeniem barwnych postaci w poprzednim odcinku?

                                              Pozdrawiam
                                              Janek
                  • agniecha. Rozdzial 6 06.05.02, 10:39
                    Pobiegl do swojej kabiny. Kiedy zbieral swoje rzeczy do jego kabiny weszla
                    Maga. Usiadla na lozku i spojrzala na niego. Jej oczy były bardzo powazne.
                    - Chcialabym Cie prosić o przysluge. Czy moglbys mnie zabrac ze soba na statek
                    Unii?
                    - O nie – Janek jeknal.
                    - Blagam Cie – w jej oczach zablysly zly a potem powoli stoczyly się po
                    policzkach – Uratujesz mi zycie!
                    - Czyzby grozilo Ci jakies niebezpieczenstwo? Kim jestes?
                    - Nie moge Ci tego powiedziec. Ale jeżeli mi pomozesz, obiecuje, ze zostaniesz
                    za to sowicie wynagrodzony. Nigdy nikogo o nic nie blagalam, ale teraz musze:
                    proszę pomoz mi!
                    - Janek patrzyl na ta bezbronna dziewczyne i czul, ze jego serce mieknie.
                    - W porzadku – mruknal zrezygnowany. Maga spontanicznie poderwala się do gory i
                    pocalowala go w policzek.
                    - Dziekuje Ci z calego serca – wyszeptala i pobiegla do kabiny po swoje rzeczy.

                    Frene stala za konsoleta.
                    - Przygotujcie się. Za minute wlaczam teleportacje.
                    - Pol minuty... 10sekund... 3 sekundy...1 sekunda – odliczala Frene powoli -
                    teleportator uruchomiony!
                    W ulamku chwili niewypowiedzianie olbrzymia energia rozbila jego cialo na
                    atomy...

                    Znajdowali się na pokladzie niszczyciela Unii. Janek rozejrzal się oszolomiony.
                    Dobiegly go okrzyki.
                    - Teleportacja zakonczona! 4 osoby na pokladzie!
                    4 osoby na pokladzie? – powtorzyl odruchowo w myslach. On, Agniecha, Maga to
                    przeciez 3 osoby! Jak to się stalo? W zyciu nie slyszal, żeby ktos się rozdwoil
                    podczas teleportacji?!?
                    Rozejrzal się i dostrzegl kim była 4 osoba. Kahila! Co ona tu u diabla robila???
                    -Witamy na pokladzie – podszedl do nich wysoki, szczyply mezczyzna. Miał czarne
                    wlosy i obfita brode. Jego oczy smialy się wesolutko. Obejrzal ich dokladnie.
                    - Ufff.. wreszcie Was dorwalismy! – wykrzyknal triumfujaco i rozesmial się w
                    nieboglosy.
                    Janek, Agniecha, Maga i Kahila patrzyli na siebie nic nie rozumiejac.
                    - Cala pieprzona galaktyka Was szuka a my Was dorwalismy! I nie oddamy tak
                    latwo! W kazdym razie nie tanio! O nie! – darl się czarno brody i blyskal
                    szalenczo oczami.
                    - Kim jestescie? – zapiszczala cieniutkim Agniecha probujac być dzielna.
                    - Haahaaa! Kim jestesmy?!? – w oburzeniu zapytal brodacz – kim my jestesmy???
                    Ta Pani nas nie zna! – wykrzyknal drapiac się po brodzie i odwracajac do
                    swoich towarzyszy, którzy podeszli do nich i przygladali się z zaciekawieniem.
                    Była ich 7. 4 kobiety i 3 mezczyzn.
                    - Przedstawiam wiec nasze doborowe grono: Teguila, Laelia, Basia, Kiciafa,
                    Rigel, Oxycort i Ignatz. Ja jestem Chris – brodacz zgial się w pasie i uklonil
                    przed Agniecha.
                    - Jestesmy Aniolami Kosmosu.
                    Oczy Janka zrobily się okragle ze zdumienia a dziewczyny za nim az westchnely.
                    Anioly Kosmosu – tajemnicza, nieposkromiona, legendarna już grupa. Niktorzy nie
                    wierzyli, ze oni w ogole istnieja. Ponoc dawno temu, kiedy Unia dopiero się
                    tworzyla, grupa ludzi nie chcac się poddac wladzy Unijnej pod wodza niejakiego
                    Mrecka wzniecila krwawy bunt, który jednak zostal stlumiony, a uczestnicy
                    aresztowani. Mreck zdolal zbiec z wiezienia i od tamtej pory wszelki sluch o
                    nim zaginal. Niektorzy powatpiewali, czy w ogole istnial. Jednakze malej
                    grupce ludzi udalo się uciec i odtad krazyli na swoim statku - widmo po
                    galaktyce sobie tylko wiadomymi szlakami budzac szacunek i podziw. Nikt, ani
                    Unia ani barbarzyncy, pomimo czynionych wysilkow nie potrafili ich schwytac.
                    Byli zbyt sprytni i przebiegli. Pojawiali się znikad i rownie blyskawicznie
                    znikali w gwiazdzistych przestworzach kosmosu. Krazyly o nich legendy.
                    A teraz stali tu przed nimi. Janek nie mogl w to uwierzyc. Przygladal im się
                    badawczo, kiedy się naradzali chcac zapamietac jak najwiecej. Jak opowie o tym,
                    nikt mu nie uwierzy. O ile w ogole komus opowie. Przeciez nie wie, jakie maja
                    plany.
                    Tymczasem oni nic wiecej nie mowiac pozamykali kazde z nich w osobnych
                    kajutach.
                    Janek probowal wydostac się z kabiny, ale nie udalo mu się to. Siedzial wiec
                    smetnie i probowal cos wykombinowac. Mniej wiecej po 3 godzinach jego drzwi
                    jego kajuty zazgrzytaly, otworzyly się i do srodka weszla dziewczyna. Drzwi
                    zatrzasnely się za nia. Była wysoka, miala bardzo piekne i niesamowicie
                    dlugie, az do pasa blond wlosy. Popatrzyla na niego niebieskimi oczami i
                    usmiechnela się lagodnie.
                    - Proszę – podala mu tace z jedzeniem i piciem.
                    - Smacznego – znow usmiechnela się.
                    - Dziekuje – Janek w takim razie tez się usmiechnal najmilej jak potrafil –Jak
                    masz na imie?
                    - Laelia – padla odpowiedz.
                    - Bardzo ladnie. Romantycznie...
                    Slyszac to Laelia rozesmiala się.
                    -Dziekuje! Tak dawno nie slyszalam zadnego komlementu...
                    - Jestem Janek...
                    - Tak, wiem... przerwala mu – wiedzielismy kogo porywamy.... – usmiechnela się
                    z przekasem.
                    - Hmmm... no tak... a dokad nas wieziecie? Co się z nami stanie? – Probowal się
                    dowiedziec.
                    - Nie mogę Ci tego powiedziec – pokrecila glowa, wstala i popukala 3 razy w
                    drzwi, które zatrzeszczaly i uchylily się.
                    - Przyjdziesz jeszcze? – zapytal szybko Janek.
                    - Pewnie - znowu się rozesmiala - przeciez nie chcemy, zebyscie umarli z glodu!
                    Wyszla, drzwi się zatrzasnely i Janek zostal sam.
                    Teraz mogl tylko czekac...
                    CDN
                    • saqqara Re: Rozdzial 6 06.05.02, 10:51
                      Agniecha
                      REWELACJA!!! A Anioly Kosmosu! haha, piekne:))))
                      juz sie nie moge doczekac kolejnego odcinka.
                      pozdrawiam
                    • chris_45 Re: Rozdzial 6 06.05.02, 10:53
                      czytałem - jestem pod wrażeniem :))))
                      jeszcze nie byłem w żadnej powieści.. :)))
                      • aniela_ Re: Rozdzial 6 06.05.02, 11:09
                        aha nie zauwazam siebie w grupie nomenomen anielskiej...
                        • agniecha. Re: Rozdzial 6 06.05.02, 11:25
                          usmiechnij sie do Januszka
                          moze Cie wkomponuje w mrozaca krew
                          w zylach akcje? ;)
                          • aniela_ Re: Rozdzial 6 06.05.02, 11:27
                            nene do nikogo zebem blyskac nei bede. nei zalezy mi na slawie holyłodzkiej
                            zadnej.:)
                            • agniecha. Re: Rozdzial 6 06.05.02, 11:38
                              taka szkoda...
                              juz Cie widzialam olsniewajaca wszystkich Twym swiatlem anielskim
                              na podium odbierajaca Oscara w swietle reflektorow...;)


                              • aniela_ Re: Rozdzial 6 06.05.02, 12:19
                                aha w jakiejs suknie najbardziej "trendy" ? ;)
                        • Gość: laelia Re: Rozdzial 6 IP: 212.244.106.* 06.05.02, 11:30
                          dzięki Agniecha, Anioły kosmosu :))))) Może moglibyście mnie ubrać w czarną
                          skórę z ćwiekami do kompletu? Tak tylko pytam, żeby się nieco odciąć od
                          anielskości Anieli :)
                          • aniela_ Re: Rozdzial 6 06.05.02, 11:36
                            aha i różki sobie dopraw. małe i gustowne ;)
                            • saqqara Re: Rozdzial 6 06.05.02, 11:47
                              ja widze Aniele wiszaca nad drzwiami, jakies dejavu czy cos?;))
                              • kusy666 Re: Rozdzial 6 06.05.02, 12:24
                                Qrde nie nadaje sie do grupy anielskiej.
                                • Gość: laelia Re: Rozdzial 6 IP: 212.244.106.* 06.05.02, 12:36
                                  a Anioły Piekieł? :)
                                  • ja_nek Re: Rozdzial 6 06.05.02, 13:26
                                    Przeczytałem. Niezłe, rozluźniające i elastyczne.

                                    Pozdrowienia
                                    Janek
                                    P.S. Teraz chyba nikt się nie pogniewa na kreacje nowych bohaterów.
                                    • kusy666 Re: Rozdzial 6 06.05.02, 13:42
                                      A zamiescisz mnie w tej opowiesci, najlepiej jako czarny charakter?
                                      • ja_nek Re: Rozdzial 6 06.05.02, 15:54
                                        Kusy, jeden czarny charakter już jest. Poza tym, chyba powieść zaczyna ewoluować,
                                        to nie wiem, czy będziesz taki powaznie czarny charakter.

                                        Pozdrawiam
                                        Janek
                                        • Gość: kiciaf Re: Rozdzial 6 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.05.02, 20:53
                                          ach sława,sława...
                                          Czy idą za nią pieniądze?
                                          Tak tylko pytam niezobowiązująco...
                    • kahila Re: Rozdzial 6 07.05.02, 11:21
                      wow...! brawo Agniecha :)
                      strasznie sie juz ci boheterowie namnozyli,ciekawam jak sobie poradzicie z
                      takimi masami nie zatracajac watku glownego...? zycze powodzenia :)
                      Oczywiscie czekam na dalsze odcinki.
                      PZDR. i owocnej pracy !
                      Kahila
                      PS.hehehe..zawsze chcialam sie teleportowac,dzieki ze mi to umozliwilas ;)
                      • Gość: Frene Re: Rozdzial 6 IP: *.bg.us.edu.pl 21.05.02, 12:24
                        To,że mi się nie chce pisać, nie znaczy ,że mi sie nie chce czytać !!!
                        :)))
                        • Gość: agniecha Re: Rozdzial 6 IP: *.man.polbox.pl 21.05.02, 12:38
                          hehehe no skoro nawet Frene sie wkurzyla,
                          to znaczy , ze osiagnelismy tempo slimacze ;)
                          Januszku! do raportu wystap!
                          jak postep z odcinkiem 7???
                          • ja_nek Re: Rozdzial 6 21.05.02, 12:59
                            Odcinek 7 jest na wstępnym etapie w stadium pierwszym początkowym.
                            Ale całe opóźnienie ma swój sens, bo coś czuję, że ósmy odcinek będzie jeszcze
                            bardziej opóźniony. Chciałem wziąć winę na siebie, a tu mnie do raportu stawiają.
                            Jak tu nie warto być rycerskim, ech!

                            Pozdrawiam
                            Janek
                            • Gość: agniecha Re: Rozdzial 6 IP: *.man.polbox.pl 21.05.02, 13:49
                              Januszku rycerski na powiesc zawsze znajde czas...
                              wiec pisz, pisz,pisz...
                              • Gość: Frene Re: Rozdzial 6 IP: *.bg.us.edu.pl 24.05.02, 10:30
                                Gość portalu: agniecha napisał(a):

                                > Januszku rycerski na powiesc zawsze znajde czas...
                                > wiec pisz, pisz,pisz...

                                W razie problemów ze znalezieniem czasu , szukaj go w podręcznikach z gramatyki,
                                tam jest duży wybór...

                                :)))

                                • laelia Re: Rozdzial 6 31.05.02, 09:03
                                  Czekam z zapartym tchem co będzie dalej i już jestem niedotleniona. Janek,
                                  chcesz mnie mieć na sumieniu? :))))))))))
                                  • Gość: agniecha Re: Rozdzial 6 IP: *.man.polbox.pl 31.05.02, 10:10
                                    chyba nie tylko Ciebie bedzie mial na sumieniu, ale
                                    polowe tego forum... ze mna wlacznie.
                                    • ja_nek Re: Rozdzial 6 31.05.02, 12:32
                                      Ech! A ja myślałem, że zapomnicie....
                                      Na pewno napiszę.
                                      • ja_nek Re: Rozdzial 6 05.06.02, 12:04
                                        Skruszony i pokorny składam samokrytykę i obiecuję solennie poprawę.
                                        • piotr_c Re: Rozdzial 6 05.06.02, 16:03
                                          Jeśli masz zamiar kruszeć a'la zając to bedziesz musiał czekac do zimy. Troche
                                          długo :( Ale wierzę w ciebie. I Agnieche oczywiście.
                                          • ja_nek Pauza 12.06.02, 14:02
                                            Witajcie.
                                            Powieść trzecia na razie pozostanie niedokończona.
                                            Pewnego dnia odkurzę ją, napiszę ciąg dalszy, a Agnieszka napisze kolejny
                                            rozdział.
                                            Przepraszam wszystkich, że dałem obietnicę kolejnego rozdziału bez pokrycia.

                                            Pozdrawiam
                                            Janek
                                            • Gość: agniecha Re: Pauza IP: *.man.polbox.pl 12.06.02, 17:08
                                              bede czekac ile trzeba bedzie
                                              kilka tygodni albo miesiecy
                                              dla mnie to bez znaczenia
                                              bo kiedybys nie
                                              napisal kolejnego odcinka
                                              ja zawsze bede i odpisze
                                              przeciez to wiesz
                                              wiec nie spiesz sie Slonko

                                              i pamietaj: trzeba marzyc bez wzgledu na wszystko
                                            • piotr_c Re: Pauza 12.06.02, 17:10
                                              Poczekam, tylko nie podziel losu Rifuna.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja