Gość: Confused
IP: *.watf.adsl.virgin.net
15.01.08, 01:21
Hej ludziska,
Mam taka mala historie.. Zaduzylem sie po uszy w kolezance z pracy, ktora to
ma faceta :(
Otoz... pracujemy w jednej firmie a do konca zeszlego roku w jednym dziale..
Bardzo mi odpowiada jej osobowosc i aparycja (po prostu czuje ze to moja druga
polowka pomaranczy :)). Na ostatniej imprezie firmowej oboje troche popilismy
i poszlismy do klubu w ktorym tanczylismy jak szaleni chyba z 3 godziny
non-stop- bylo cudownie.
Jakos tak wyszlo, ze non stop trzymalismy sie za rece lub obejmowalismy (ale
bez pocalunkow etc.), po klubie jeszcze troche pogadalismy przyjacielsko i
nawet zalozylismy sie o cos, a stawka byl obiad dnia nastepnego, ja wygralem
:). Pare razy jesli proponowalem jej ten obiad ona wspomniala ze to nie wypada
bo ma faceta, w koncu ja przekonalem... Na trzezwo dnia nastepnego (obiad w
restauracji) tez bylo spoko, tyle ze juz bez trzymania sie za rece, ale
spedzilismy swietny czas. Gadalismy o mozliwosci zapisania sie wspolnie na
kurs tanca lub jechania na nastepny urlop na narty z grupa znajomych z
pracy... oboje bylismy bardzo pozytywnie nastawieni w tym temacie..
Po rozstaniu (oboje jechalismy na urlop) staralem sie podtrzymac temat i
wyslalem kilka sms-ow, w ktorych posrednio dalem jej do zrozumienia ze zalezy
mi na niej. Dostalem dosc stanowcza odpowiedz: "Fajnie bylo z Toba spedzac
czas, ale jako ze nie jestem wolna, nie mozliwe jest zebysmy byli czyms wiecej..."
Minely 3 tygodnie, a ja nie mam chwili, zeby o niej nie myslec. Widujemy sie
sporadycznie (zmienilem dzial wiec nie widuje jej codziennie) jak na siebie
wpadniemy. Wyslalismy kilka emaili do siebie o pie..ch i potrzebie
zorganizowania tych tancow lub wyjazdu w gory... dzisiaj mi napisala ze jednak
rezygnuje z nart...
Nie wiem jak mam podejsc do tematu.. Czy bombardowac ja sms-ami czy po prostu
udawac, ze o niej zapomnialem? Widzialem i widze w jej oczach ten blysk, a jak
ja mijam gdzies w firmie, to oboje troche sie czerwienimy (rozmowa nie jest na
luzie tak jak to zwyklo byc).
Dodam, ze nie jest to typ dziewczyny, ktore zwykle otaczac sie klebem facetow,
a wrecz przeciwnie.. bardzo skromna i porzadna.. :)
O ile wiem ma faceta, z ktorym dzielila stancje przez 2 lata studiow, a
oficjalnie sa razem od jakiegos pol roku...
Co myslicie... jakis zloty srodek? Jak to wyglada z punktu widzenia kobiety?
dzieki za kazda sensowna podpowiedz lub probe oceny sytuacji.. pozdrawiam!