dotyk_wiatru
30.05.08, 13:45
W twórczości epoki Romantyzmu motyw samobójstwa przewijał się bardzo
często...w literaturze...Pojawiał się i u Szekspira i u Byrona i u
Goethe i u Mickiewicza...etc. Czy w życiu było podobnie? Wąpię,
chociaż...kto wie...
Pytanie:
Czy samobójcy w dobie XX i XXI wieku też są romantykami, jeśli
popełniają samobójstwo z powodu odrzucenia, braku wiary w to, że
zasługują na miłość? Czy może są postrzegani jako słabe jednostki,
które same siebie wyeliminowały z nowoczesnego, silnego i
nastawionego konsumpcyjnie społeczeństwa? A co jeśli zabijają poza
sobą inne osoby, te najbliższe? Zapewne są potępiane przez
wszystkich, nieprawdaż?