Dodaj do ulubionych

Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber...

30.05.08, 13:45
W twórczości epoki Romantyzmu motyw samobójstwa przewijał się bardzo
często...w literaturze...Pojawiał się i u Szekspira i u Byrona i u
Goethe i u Mickiewicza...etc. Czy w życiu było podobnie? Wąpię,
chociaż...kto wie...
Pytanie:
Czy samobójcy w dobie XX i XXI wieku też są romantykami, jeśli
popełniają samobójstwo z powodu odrzucenia, braku wiary w to, że
zasługują na miłość? Czy może są postrzegani jako słabe jednostki,
które same siebie wyeliminowały z nowoczesnego, silnego i
nastawionego konsumpcyjnie społeczeństwa? A co jeśli zabijają poza
sobą inne osoby, te najbliższe? Zapewne są potępiane przez
wszystkich, nieprawdaż?
Obserwuj wątek
    • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 30.05.08, 14:09
      I tu jawi się odwieczny dylemat.. Co to jest samobojstwo?..akt odwagi
      czy akt strachu i rezygnacji. Zdania dyskutantów jakich spotkalem byly podzielone i praktycznie sprawa ta nie jest rozstrzygnięta. Rozne tez są motywy takiego kroku ..mialem okazję
      bywac blisko takich przypadków razy..no..och.dziesiąt.Kazda sprawa jest trudna i niestety inna...Tego tematu nie da się załadowac do jednego worka i ładnie opisac..niestety.......
      • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 30.05.08, 14:31
        Dla mnie samobójstwo wynika raczej ze zrezygnowania...depresji
        spowodowanej zawodem np. miłosnym, niemniej odwagi też wymaga...
        Tak myślałam, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi...
        • kanapony Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 30.05.08, 15:02
          rozpatrywanie - rezygnacja czy odwaga
          ale tylko jeśli osoba, która się zabiła jest "zdrowa na umyśle"

          a co, gdy ma zaburzenia psychiczne?
          albo - jest chora po prostu?
          • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 30.05.08, 15:32
            Hmmm...Miałam na myśli sprawy tak bardziej wokół romantyków...
            niespełniona miłość, odrzucenie etc.
            Czy samobójca jest zdrowy na umyśle? Wątpliwa sprawa...Może nie musi
            mieć jakichś mega zaburzeń, ale...nawet taka 'zwykła' depresja już
            każde wykluczać zrowie psychiczne...
            Choroba...to zupełnie inna 'bajka'...Jeśli jest nieuleczalna, albo
            ma ciężki przebieg, albo chory nie ma woli życia...kończy je...w ten
            sposób...ale...samobójstwo z miłości......
            • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 30.05.08, 16:47
              ...ale...samobójstwo z miłości......
              -
              tez takie sie zdarzają..ale one wg mnie nie są planowane..to dzieło przypadku. Ni zdarzają sie juz sytuacje ze rodziny nie zgadzają się na malzenstwo a narzeczeni dzialajac solidarnie...odchodzą z tego swiata.P
              Nie mniej wypadki takie bywają..ale są skutkiem bardziej chwilowych emocji,niz misternej ukladanki.Wszystko zalezy od siły psychiki i
              umiejetnosci racjonalengo myslenia..nawet w chwilach napieć emocjonalnych...;
              • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 30.05.08, 22:07
                ashaq napisał:
                > -
                > tez takie sie zdarzają..ale one wg mnie nie są planowane..to
                dzieło przypadku.
                > Ni zdarzają sie juz sytuacje ze rodziny nie zgadzają się na
                malzenstwo a narzec
                > zeni dzialajac solidarnie...odchodzą z tego swiata.P
                > Nie mniej wypadki takie bywają..ale są skutkiem bardziej
                chwilowych emocji,niz
                > misternej ukladanki.Wszystko zalezy od siły psychiki i
                > umiejetnosci racjonalengo myslenia..nawet w chwilach napieć
                emocjonalnych...;

                Wiele zależy od kraju, w którym się żyje...ale ograniczajac to do
                naszego pięknego kraju...przypuszczam, że są sytuacje kiedy człowiek
                jest zakochany a po odrzuceniu traci sens życia...Jeśli ma słaba
                psychikę i załamie się, jest o krok od takiego 'rozwiązania'...
                Co do samobójstw par...Dawno o takowym nie słyszałam...a może
                zapomniałam?:P
                • kanapony Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 31.05.08, 01:28
                  ja słyszałam kilka lat temu historię dwojga nastolatków
                  rodzice zabronili im się spotykac
                  to trzymając się za ręce zeskoczyliu z dachu bloku, chyba 4-
                  piętrowego
                  jedno z nich zmarło w szpitalu, jedno zginęło na miejscu
                • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 31.05.08, 06:06
                  dotyk_wiatru napisała:
                  ...Jeśli ma słaba
                  > psychikę i załamie się, jest o krok od takiego 'rozwiązania'...
                  > Co do samobójstw par...Dawno o takowym nie słyszałam...a może
                  > zapomniałam?:P
                  -
                  slusznie, masz rację.;P ta bywa.
                  • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 31.05.08, 19:27
                    ashaq napisał:
                    > -
                    > slusznie, masz rację.;P ta bywa.
                    >
                    Może...jeśli jedno zakończy nagle swoje życie, to drugie...też nie
                    chce już zyć bez tej osoby...Romantycznie? Zależy dla kogo...

                    PS. A widziałeś reakcję Aliena...postową?:PP
                    • kanapony Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 31.05.08, 19:56
                      > Może...jeśli jedno zakończy nagle swoje życie, to drugie...też nie
                      > chce już zyć bez tej osoby...Romantycznie? Zależy dla kogo...

                      nie raz byłam w takim stanie ducha, że wyobrażam sobie zakończenie
                      swojego życia, jeśli by zabrakło jego...
                      ale nigdy się nad tym nie zastanawiałam, czy jest to romantyczne,
                      czy nie, ani co ludzie o tym pomyślą - po prostu to byłby
                      rozpaczliwy impuls
                      (jeśli by nic mnie tu nie trzymało dodatkowo, np. dzieci)
                      • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 31.05.08, 21:20
                        Zapewne gazety pisałyby jakie to romantyczne...a jednocześnie
                        określiłyby to jako akt desperacji...i głupotę...Co powiedziałaby
                        rodzina raczej wiadomo...chociaż początkowo byłby
                        lament,niewyobrażalny ból i złość jednocześnie...
                        Masz rację...To zapewne byłby impuls...bo...mało kto planuje
                        to...Niektórzy nie chcą, rozpaczliwie wołają o pomoc, ale z reguły
                        nikt ich nie słyszy...W tej sytuacji...wiadomo...

                        • kanapony Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 31.05.08, 22:23
                          ludzie kierują się albo sercem albo rozumem
                          i chocby ktoś zrobił najgłupszą rzecz pod słońcem, ale wynikałaby
                          ona z "przemyśleń", z rozumu... nikt go za to nie potępi
                          zaś działanie pod wpływem serca... ludzie kpią z takich pobudek,
                          wyszydzają chocby były to czyny szlachetne i wielkie
                          • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 31.05.08, 22:56
                            kanapony napisała:
                            > zaś działanie pod wpływem serca... ludzie kpią z takich pobudek,
                            > wyszydzają chocby były to czyny szlachetne i wielkie
                            >
                            ...bo ludzie starają się racjonalnie podchodzić do rzeczywistości i
                            gdy ktoś odstaje od tej reguły, działa wbrew innym, jest traktowany
                            jako dziwoląg...bo jak to tak? Przecież tylko rozumem należy się
                            kierować a głos serca wyciszyć na maksa...
                            • kanapony Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 31.05.08, 23:11
                              ja się kieruję albo sercem, albo rozumem
                              wszystko zależy od sytuacji

                              i nie lubię ludzi, którzy mają mi to za złe
                              a zwłaszcza to, że kieruję się sercem i ważne są dla mnie emocje

                              myślę, że wielu ludzi chciałoby zwiększyc udział serca w życiu, ale
                              się boją właśnie tych szyderców, kpiarzy...

                              a znowóż wielu ludzi jest za tępych i głupich, by sobie na taki
                              luksus pozwolic - ukrywają to promując rozum
                              (choc w rzeczywistości głupi są jak buty, ich życie to pasmo wpadek
                              i porażek, choc nieraz sami uważają się za ludzi sukcesu)

                              i myślę też, że człowiek (kobieta) emocjonalna, uczuciowa (w
                              znaczeniu tego, co napisałam wyżej) budzi zainteresowanie innych
                              ludzi (mężczyzn)
                              a to się innym ludziom (kobietom) może nie podobac
                              • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 01.06.08, 11:55
                                kanapony napisała:

                                > ja się kieruję albo sercem, albo rozumem
                                > wszystko zależy od sytuacji

                                Ja rozumem rzadko kiedy:P

                                > i nie lubię ludzi, którzy mają mi to za złe
                                > a zwłaszcza to, że kieruję się sercem i ważne są dla mnie emocje

                                Fakt...Ja też mam takie odczucia...Mało tego...Denerwuje mnie, że
                                ludzie próbują 'przerobić' mnie pod swoje 'kopyto'...

                                > myślę, że wielu ludzi chciałoby zwiększyc udział serca w życiu,
                                ale
                                > się boją właśnie tych szyderców, kpiarzy...

                                Całkiem możliwe...ale...czy ludzie są aż takimi tchórzami, że wolą
                                się dostosować do reszty <bez obrazy>, mimo,że czuję inaczej?

                                > a znowóż wielu ludzi jest za tępych i głupich, by sobie na taki
                                > luksus pozwolic - ukrywają to promując rozum
                                > (choc w rzeczywistości głupi są jak buty, ich życie to pasmo
                                wpadek
                                > i porażek, choc nieraz sami uważają się za ludzi sukcesu)

                                ...albo po prostu nie uznają głosu serca jak wiążącego w życiu...

                                > i myślę też, że człowiek (kobieta) emocjonalna, uczuciowa (w
                                > znaczeniu tego, co napisałam wyżej) budzi zainteresowanie innych
                                > ludzi (mężczyzn)
                                > a to się innym ludziom (kobietom) może nie podobac
                                >
                                ...może...
                                ...nie wiem...

                                Miłej niedzieli:)
                                • kanapony Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 02.06.08, 01:16
                                  > Ja rozumem rzadko kiedy:P
                                  ciekawe... czy gdybym Cię znała w realu, uważałabym Cię za ciekawą
                                  osobę czy za wariatkę? (i vice versa)
                                  :D

                                  > czy ludzie są aż takimi tchórzami, że wolą...
                                  są, są olbrzymimi tchórzami i jeszcze ukrywają to pod płaszczykami
                                  ideologii różnych
                                  • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 03.06.08, 21:30
                                    kanapony napisała:

                                    > > Ja rozumem rzadko kiedy:P
                                    > ciekawe... czy gdybym Cię znała w realu, uważałabym Cię za ciekawą
                                    > osobę czy za wariatkę? (i vice versa)
                                    > :D

                                    ;)) jak to możliwe, że przeoczyłam Twoją odpowiedż??? :P
                                    Wiesz.. no rzadko kto śmiga na sklepowym wózku przez całą
                                    długość...tak samo mało kto podnieca się malutkimi kwiatkami...:)

                                    > > czy ludzie są aż takimi tchórzami, że wolą...
                                    > są, są olbrzymimi tchórzami i jeszcze ukrywają to pod płaszczykami
                                    > ideologii różnych
                                    >
                                    Przykre...:/
                    • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 01.06.08, 05:47
                      dotyk_wiatru napisała:

                      > Może...jeśli jedno zakończy nagle swoje życie, to drugie...też nie
                      > chce już zyć bez tej osoby...Romantycznie? Zależy dla kogo...
                      >
                      > PS. A widziałeś reakcję Aliena...postową?:PP
                      -
                      Eee..od romantyzmu bylbym sklonny w takich przypadkach trochę odejśc,..bardzie to wszystko sklania się ku realizmowi..chociaz inne podłoza tez sa.......
                      • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 01.06.08, 11:48
                        ashaq napisał:
                        > -
                        > Eee..od romantyzmu bylbym sklonny w takich przypadkach trochę
                        odejśc,..bardzie
                        > to wszystko sklania się ku realizmowi..chociaz inne podłoza tez
                        sa.......

                        Realizm? Gorzej jak taka osoba pomyśli sobie że to romantyczne, że z
                        miłości...
                        • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 01.06.08, 17:10
                          dotyk_wiatru napisała:

                          > Realizm? Gorzej jak taka osoba pomyśli sobie że to romantyczne, że z
                          > miłości...
                          -
                          wiesz,.. prosto to tak mozna okreslic..kazdy zakladający linkę na szyję na swoją filozofię uzasadniającą w jego mniemaniu ten krok..a smutne jest to ze juz nikt go nie przekona,ze moze byc inaczej..
                          • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 01.06.08, 18:04
                            ashaq napisał:

                            > -
                            > wiesz,.. prosto to tak mozna okreslic..kazdy zakladający linkę na
                            szyję na swo
                            > ją filozofię uzasadniającą w jego mniemaniu ten krok..a smutne
                            jest to ze juz n
                            > ikt go nie przekona,ze moze byc inaczej..
                            >
                            A wiesz co jest bardziej przykre i smutne? Że mimo donośnego wołania
                            o pomoc, prób zwrócenia uwagi...tak naprawdę niewielu to zrobi...bo
                            ludzie myślą, że taki ktoś na pewno się otrząśnie, da radę...albo
                            też...wolą nie słyszeć...
                            • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 01.06.08, 20:39
                              dotyk_wiatru napisała:

                              > A wiesz co jest bardziej przykre i smutne? Że mimo donośnego wołania
                              > o pomoc, prób zwrócenia uwagi...tak naprawdę niewielu to zrobi...bo
                              > ludzie myślą, że taki ktoś na pewno się otrząśnie, da radę...albo
                              > też...wolą nie słyszeć...
                              -
                              i tak dokladnie jest..;D Ludzie mimo rzekomo głebokiej nawet deklarowanej religijnosci drugiemu czlowiekowi ręki nie podadzą.TAkie dwie twarze na rozne okazje..mnie to przeraza.
                              WIdzę u siebie gdzie mieszkam..jak ci czegos nie ukradną albo przepiją to raczej nie pomogą........
                              • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 01.06.08, 20:59
                                ashaq napisał:
                                > -
                                > i tak dokladnie jest..;D Ludzie mimo rzekomo głebokiej nawet
                                deklarowanej relig
                                > ijnosci drugiemu czlowiekowi ręki nie podadzą.TAkie dwie twarze
                                na rozne okazj
                                > e..mnie to przeraza.
                                > WIdzę u siebie gdzie mieszkam..jak ci czegos nie ukradną albo
                                przepiją to racze
                                > j nie pomogą........
                                >
                                Może...pora przewartościować życie, swoje podejście do niego, do
                                ludzi...Nawet jeśli tak, to...nie potrafiłabym się zmienić aż tak...
                                Ludzie są strasznie dwulicowi <nie wszyscy, żeby nie było>...Z
                                jednej strony są deklarują że pomogą etc., a z drugiej okazuje się,
                                że to tylko puste słowa...Tak samo, gdy człowiek stoi
                                nad 'przepaścią', prędzej go popchną niż powstrzymają...
                                Smutne to wszystko......
                                • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 01.06.08, 21:13

                                  > że to tylko puste słowa...Tak samo, gdy człowiek stoi
                                  > nad 'przepaścią', prędzej go popchną niż powstrzymają...
                                  > Smutne to wszystko......
                                  -
                                  Niestety..polskie milosierdzie.. to folklor i puste frazesy..

                                  Bylbym nieutrzyciwym,gdybym o tym nie powiedział.Mnie w zyciu rękę podawali ludzie innych wyznan lub niewierzący.Co do innych to ..niestety..prozno by czekac.
                                  • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 01.06.08, 21:37
                                    ashaq napisał:
                                    > -
                                    > Niestety..polskie milosierdzie.. to folklor i puste frazesy..
                                    >
                                    > Bylbym nieutrzyciwym,gdybym o tym nie powiedział.Mnie w zyciu rękę
                                    podawali lud
                                    > zie innych wyznan lub niewierzący.Co do innych
                                    to ..niestety..prozno by czekac.
                                    >
                                    Mi podawali ludzie pomocną dłoń, ale...szczerze mówiąc nie mam
                                    pojęcia jak to jest u nich z religijnością czy jej brakiem czy
                                    coś...To są drażliwe tematy i nikt ich nie porusza...zazwyczaj...
                                    Widzę jednak, że u ludzi wygrywa własny interes...Niewielu wie czym
                                    jest empatia...
                                    • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 01.06.08, 21:42
                                      "nieutrzyciwym"...jak mi się to udalo napisac?....;PPPPPP
                                      prostuję na "nieuczciwym"..i lekko się wstydzę;DDD
                                      • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 01.06.08, 21:56
                                        ashaq napisał:

                                        > "nieutrzyciwym"...jak mi się to udalo napisac?....;PPPPPP
                                        > prostuję na "nieuczciwym"..i lekko się wstydzę;DDD

                                        Spoko loko...:) Oczy ludzi sterowane mózgiem potrafią odczytać takie
                                        słowo bez problemów...:) i nie tylko takie;)
                                        • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 02.06.08, 07:12
                                          dotyk_wiatru napisała:

                                          > Spoko loko...:) Oczy ludzi sterowane mózgiem potrafią odczytać takie
                                          > słowo bez problemów...:) i nie tylko takie;)
                                          -
                                          co nie znaczy ay takie cos wypisywac;DDD ..D
                                          • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 02.06.08, 07:38
                                            ashaq napisał:
                                            > -
                                            > co nie znaczy ay takie cos wypisywac;DDD ..D
                                            >
                                            Dobra dobra...A jak ja zjadam literki czy coś to co? Mam się
                                            powiesić?:PP Znaczy...staram się nie zjadać, ale...bywa...:P
                                            • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 03.06.08, 15:39
                                              dotyk_wiatru napisała:

                                              > ashaq napisał:
                                              > > -
                                              > > co nie znaczy ay takie cos wypisywac;DDD ..D
                                              > >
                                              > Dobra dobra...A jak ja zjadam literki czy coś to co? Mam się
                                              > powiesić?:PP Znaczy...staram się nie zjadać, ale...bywa...:P
                                              -
                                              Oczywiscie ze bywa..najczesciej literowka..ale ja przeciez
                                              jakies dziwoląga stworzylem.;PPP
                                              Oki ..wszystko jasne.
                                              • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 03.06.08, 16:08
                                                ashaq napisał:
                                                > -
                                                > Oczywiscie ze bywa..najczesciej literowka..ale ja przeciez
                                                > jakies dziwoląga stworzylem.;PPP
                                                > Oki ..wszystko jasne.
                                                >
                                                :)
                                                • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 04.06.08, 11:49
                                                  dotyk_wiatru napisała:

                                                  > :)
                                                  -
                                                  dzieki za laskawosc;DDDDDDDDD
                                                  • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 04.06.08, 12:22
                                                    ashaq napisał:

                                                    > dotyk_wiatru napisała:
                                                    >
                                                    > > :)
                                                    > -
                                                    > dzieki za laskawosc;DDDDDDDDD
                                                    >
                                                    Jaką tam łaskawość...:)
                                                    Jestem tolerancyjna...:P
                                                  • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 04.06.08, 13:17
                                                    dotyk_wiatru napisała:

                                                    > Jaką tam łaskawość...:)
                                                    > Jestem tolerancyjna...:P
                                                    -
                                                    czyli co?..cos nie tak pisze?;PPPPPPPP
                                                  • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 04.06.08, 13:46
                                                    ashaq napisał:
                                                    > -
                                                    > czyli co?..cos nie tak pisze?;PPPPPPPP
                                                    >
                                                    Wszystko dobrze piszesz:) Chodziło mi o literówki i inne takie...:PP
                                                  • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 04.06.08, 14:18
                                                    dotyk_wiatru napisała:

                                                    > ashaq napisał:
                                                    > > -
                                                    > > czyli co?..cos nie tak pisze?;PPPPPPPP
                                                    > >
                                                    > Wszystko dobrze piszesz:) Chodziło mi o literówki i inne takie...:PP
                                                    -
                                                    Ups...zżej mi na duszy.............DD
                                                  • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 04.06.08, 14:27
                                                    ashaq napisał:
                                                    > -
                                                    > Ups...zżej mi na duszy.............DD
                                                    >
                                                    :)) O Tyyyy:P
                                                  • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 04.06.08, 17:13
                                                    dotyk_wiatru napisała:

                                                    > ashaq napisał:
                                                    > > -
                                                    > > Ups...zżej mi na duszy.............DD
                                                    > >
                                                    > :)) O Tyyyy:P
                                                    -
                                                    Wlasnie ech Ty...:DDD
                                                  • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 04.06.08, 21:20
                                                    ashaq napisał:
                                                    > -
                                                    > Wlasnie ech Ty...:DDD
                                                    >
                                                    Hihihihi:))
                                                  • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 05.06.08, 06:10
                                                    dotyk_wiatru napisała:

                                                    > ashaq napisał:
                                                    > > -
                                                    > > Wlasnie ech Ty...:DDD
                                                    > >
                                                    > Hihihihi:))
                                                    -
                                                    Bedac w terenie..opalilem sie ze tak powiem za ambitnie i teraz
                                                    mam tzw. okres rozpamętywania nad swoim błędem.DDD
                                                  • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 05.06.08, 09:57
                                                    ashaq napisał:
                                                    > -
                                                    > Bedac w terenie..opalilem sie ze tak powiem za ambitnie i teraz
                                                    > mam tzw. okres rozpamętywania nad swoim błędem.DDD
                                                    >
                                                    Ups:P Współczuję:PP Ja unikam ekspozycji na słońcu:PPP bo od razu na
                                                    prosiaczka się opalam:P Ojjj jak ja zazdroszczę ludziom z ciemną
                                                    karnacją:PP
                                                  • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 05.06.08, 10:10
                                                    dotyk_wiatru napisała:

                                                    > Ups:P Współczuję:PP Ja unikam ekspozycji na słońcu:PPP bo od razu na
                                                    > prosiaczka się opalam:P Ojjj jak ja zazdroszczę ludziom z ciemną
                                                    > karnacją:PP
                                                    -
                                                    a ja tam ciemnej karnacji nie mam..nie mniej muszę korzystac ze sloneczka. i nieraz narzekam.DD
                                                  • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 05.06.08, 10:46
                                                    ashaq napisał:
                                                    > -
                                                    > a ja tam ciemnej karnacji nie mam..nie mniej muszę korzystac ze
                                                    sloneczka. i ni
                                                    > eraz narzekam.DD
                                                    >
                                                    Musisz??
                                                    Słoneczko? Pieszczotliwie;) Jak mówię na nie Żółta Kula;P
                                                  • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 05.06.08, 14:41
                                                    dotyk_wiatru napisała:

                                                    > Musisz??
                                                    > Słoneczko? Pieszczotliwie;) Jak mówię na nie Żółta Kula;P
                                                    -
                                                    tak muszę. Co do nazwy..to rozn mogą byc..zalezy od nastawienia.D
                                                  • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 05.06.08, 15:42
                                                    ashaq napisał:
                                                    > -
                                                    > tak muszę. Co do nazwy..to rozn mogą byc..zalezy od nastawienia.D
                                                    >
                                                    :P
                                                    Dla mnie to żółta kulka i już:P Żadne słoneczko;P
                                                  • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 05.06.08, 16:48
                                                    dotyk_wiatru napisała:

                                                    > ashaq napisał:
                                                    > > -
                                                    > > tak muszę. Co do nazwy..to rozn mogą byc..zalezy od nastawienia.D
                                                    > >
                                                    > :P
                                                    > Dla mnie to żółta kulka i już:P Żadne słoneczko;P
                                                    -
                                                    ZA 5 mld lat jak slonce bedzie konczyć swoj zywot -bedzie duzą kulą czerwoną.....
                                                  • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 05.06.08, 21:47
                                                    ashaq napisał:
                                                    > -
                                                    > ZA 5 mld lat jak slonce bedzie konczyć swoj zywot -bedzie duzą
                                                    kulą czerwoną...
                                                    > ..
                                                    >
                                                    Do tej pory dawno zamienimy się w proch i kto wie czy aby na nas nie
                                                    będzie jakiś drapacz wybudowany czy inne cuda;)
                                                  • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 06.06.08, 06:28
                                                    dotyk_wiatru napisała:

                                                    > Do tej pory dawno zamienimy się w proch i kto wie czy aby na nas nie
                                                    > będzie jakiś drapacz wybudowany czy inne cuda;)
                                                    =
                                                    Ale byc podawaliną - "pod nowe"- to chyba nie jest najgorsza rola..choc pociecha to marna.DDDDD
                                                  • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 06.06.08, 11:58
                                                    ashaq napisał:
                                                    > =
                                                    > Ale byc podawaliną - "pod nowe"- to chyba nie jest najgorsza
                                                    rola..choc pociech
                                                    > a to marna.DDDDD
                                                    >
                                                    Ty to potrafisz mnie rozśmieszyć hahahah:))
                                                    Wiesz...wtedy to będzie dla nas bez znaczenia...dla nas Aniołków
                                                    hahahah
                                                  • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 06.06.08, 12:09
                                                    dotyk_wiatru napisała:


                                                    > Ty to potrafisz mnie rozśmieszyć hahahah:))
                                                    > Wiesz...wtedy to będzie dla nas bez znaczenia...dla nas Aniołków
                                                    > hahahah
                                                    -
                                                    Poki co nie widzę sie w tej roli..DDD ale jak mowią,nawet konia mozna nauczyc tanczyc.DDD
                                                  • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 06.06.08, 12:20
                                                    ashaq napisał:
                                                    > -
                                                    > Poki co nie widzę sie w tej roli..DDD ale jak mowią,nawet konia
                                                    mozna nauczyc t
                                                    > anczyc.DDD
                                                    >
                                                    :))) znaczy w jakiej? Aniołkowej?;)))
                                                  • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 06.06.08, 14:16
                                                    dotyk_wiatru napisała:

                                                    > :))) znaczy w jakiej? Aniołkowej?;)))
                                                    -
                                                    dokladnie;) wiele mi mozna zarzucic ale nie to ze mam cos wspolnego z aniiłkiem;FDDD
                                                  • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 06.06.08, 14:32
                                                    ashaq napisał:
                                                    > -
                                                    > dokladnie;) wiele mi mozna zarzucic ale nie to ze mam cos
                                                    wspolnego z aniiłkiem
                                                    > ;FDDD
                                                    >
                                                    Oj tam...cicho byyyyć:P
                                                    A kto pomaga? Zdaje się, że Ty...czyli jednak masz coś wspólnego;D
                                                  • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 06.06.08, 16:17
                                                    dotyk_wiatru napisała:

                                                    > Oj tam...cicho byyyyć:P
                                                    > A kto pomaga? Zdaje się, że Ty...czyli jednak masz coś wspólnego;D
                                                    -
                                                    wolontariuszem jestem w tych sprawach i na zadne profity nie liczę;DDD.. ot moze w letnią smołę trafię.DDDDD
                                                  • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 06.06.08, 18:52
                                                    ashaq napisał:
                                                    > -
                                                    > wolontariuszem jestem w tych sprawach i na zadne profity nie
                                                    liczę;DDD.. ot moz
                                                    > e w letnią smołę trafię.DDDDD
                                                    >
                                                    No i pięknie...Teraz to już na 100% stwierdzam, że masz wiele
                                                    wspólnego...:))) a w smołę się nie pchaj, choćby letnią:P chyba, że
                                                    liczysz, że ciekawiej będzie niż Wyżej:)
                                                  • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 06.06.08, 19:15
                                                    dotyk_wiatru napisała:

                                                    > liczysz, że ciekawiej będzie niż Wyżej:)
                                                    -
                                                    wyzej. nizej.. odwieczny dylemat.DDD
                                                  • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 06.06.08, 20:16
                                                    ashaq napisał:
                                                    > -
                                                    > wyzej. nizej.. odwieczny dylemat.DDD
                                                    >
                                                    :PPP oj prowokujesz i nie uwierzę, że niechcący:P
                                                  • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 06.06.08, 21:03

                                                    > > wyzej. nizej.. odwieczny dylemat.DDD
                                                    > >
                                                    > :PPP oj prowokujesz i nie uwierzę, że niechcący:P
                                                    --
                                                    chcący..DDD... przyznaję się.DDd
                                                  • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 06.06.08, 21:30
                                                    ashaq napisał:
                                                    > --
                                                    > chcący..DDD... przyznaję się.DDd
                                                    >
                                                    No!:)) Chociaż jeden się przyznał;P
                                                  • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 06.06.08, 22:20
                                                    dotyk_wiatru napisała:

                                                    > ashaq napisał:
                                                    > > --
                                                    > > chcący..DDD... przyznaję się.DDd
                                                    > >
                                                    > No!:)) Chociaż jeden się przyznał;P
                                                    -
                                                    w przypadkach bezspornych nie ma sensu walic w scianę,..DDD
                                                  • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 06.06.08, 23:00
                                                    ashaq napisał:
                                                    > -
                                                    > w przypadkach bezspornych nie ma sensu walic w scianę,..DDD
                                                    >
                                                    :) Dobrze, że tak podchodzisz do sprawy...:) bo niektórzy w zaparte
                                                    idą:P
                                                  • veest Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 07.06.08, 07:27
                                                    dotyk_wiatru napisała:


                                                    > :) Dobrze, że tak podchodzisz do sprawy...:) bo niektórzy w zaparte
                                                    > idą:P
                                                    -
                                                    faktem jest, ze to moze byc linia obrony..ale mysle ze do pewnych granic.DDD
                                                  • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 07.06.08, 20:12
                                                    veest napisał:
                                                    > -
                                                    > faktem jest, ze to moze byc linia obrony..ale mysle ze do pewnych
                                                    granic.DDD
                                                    >
                                                    Ponoć wszystko ma swoje granice...ale wielu stara się je
                                                    przekraczać...i różnie na tym wychodzą...bo co innego przekroczyć ja
                                                    w słusznym celu, co innego w tym niewłaściwym...
                                                  • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 07.06.08, 20:31
                                                    dotyk_wiatru napisała:

                                                    > Ponoć wszystko ma swoje granice...ale wielu stara się je
                                                    > przekraczać...i różnie na tym wychodzą...bo co innego przekroczyć ja
                                                    > w słusznym celu, co innego w tym niewłaściwym...
                                                    -
                                                    wszystko niewlasciwe jest przekroczeniem pewnych zasad,granic, praw..
                                                    no chyba ze czynione dla osiagnięcia celów wyzszych..
                                                  • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 07.06.08, 21:28
                                                    ashaq napisał:
                                                    > -
                                                    > wszystko niewlasciwe jest przekroczeniem pewnych zasad,granic,
                                                    praw..
                                                    > no chyba ze czynione dla osiagnięcia celów wyzszych..
                                                    >
                                                    Weźmy taki lot...Gdyby człowiek nie próbował przekroczyc tej
                                                    granicy, nie byłoby samolotów...Za to wiadomo, że nie tylko takie
                                                    granice są przekraczane...
                                                  • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 08.06.08, 09:33
                                                    dotyk_wiatru napisała:

                                                    > Weźmy taki lot...Gdyby człowiek nie próbował przekroczyc tej
                                                    > granicy, nie byłoby samolotów...Za to wiadomo, że nie tylko takie
                                                    > granice są przekraczane...
                                                    -
                                                    Slusznie ,czlowiek probował.....ale tez probowano go za to usmażyć na stosie..tez w imię celów wyższych.Sory...do wszelkiego wstecznictwa mam obrzydzenie...;((
                                                  • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 08.06.08, 19:46
                                                    ashaq napisał:
                                                    > -
                                                    > Slusznie ,czlowiek probował.....ale tez probowano go za to usmażyć
                                                    na stosie..t
                                                    > ez w imię celów wyższych.Sory...do wszelkiego wstecznictwa mam
                                                    obrzydzenie...;(
                                                    > (
                                                    >
                                                    Idźmy zatem do przodu:))
                                                  • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 08.06.08, 21:14
                                                    dotyk_wiatru napisała:

                                                    > Idźmy zatem do przodu:))
                                                    -
                                                    dzięki.. innej alternawywy nie ma..DDDD
                                                  • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 08.06.08, 21:51
                                                    ashaq napisał:
                                                    > -
                                                    > dzięki.. innej alternawywy nie ma..DDDD
                                                    >
                                                    No jak? Możesz stać w miejscu, jednocześnie cofając się...:P ale
                                                    lepiej iść do przodu...zdecydowanie:)
                                                  • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 08.06.08, 22:35
                                                    dotyk_wiatru napisała:

                                                    > No jak? Możesz stać w miejscu, jednocześnie cofając się...:P ale
                                                    > lepiej iść do przodu...zdecydowanie:)
                                                    -
                                                    hopotetycznie masz racje.......DDDD
                                                  • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 09.06.08, 00:29
                                                    ashaq napisał:
                                                    > -
                                                    > hopotetycznie masz racje.......DDDD
                                                    >
                                                    A w praktyce już nie?:P
                                                  • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 09.06.08, 07:18
                                                    dotyk_wiatru napisała:

                                                    > A w praktyce już nie?:P
                                                    -
                                                    To juz roznie.DD wez taką bieznię treningową..ciagle idziesz do przodu i jednoczesnie ciagle stoisz w miejscu..Ewenement..........DDD
                                                  • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 09.06.08, 10:40
                                                    ashaq napisał:
                                                    > -
                                                    > To juz roznie.DD wez taką bieznię treningową..ciagle idziesz do
                                                    przodu i jednoc
                                                    > zesnie ciagle stoisz w miejscu..Ewenement..........DDD
                                                    >
                                                    Wszędzie są jakieś wyjątki:P
                                                  • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 09.06.08, 16:24
                                                    dotyk_wiatru napisała:

                                                    > Wszędzie są jakieś wyjątki:P
                                                    -
                                                    I tu tkwi sedno...te wyjątki.....DD
                                                  • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 09.06.08, 22:01
                                                    ashaq napisał:

                                                    > dotyk_wiatru napisała:
                                                    >
                                                    > > Wszędzie są jakieś wyjątki:P
                                                    > -
                                                    > I tu tkwi sedno...te wyjątki.....DD
                                                    >
                                                    Hmmm...Nie wiem co mam o tym myśleć...:PP
                                                  • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 10.06.08, 06:23
                                                    dotyk_wiatru napisała:

                                                    > Hmmm...Nie wiem co mam o tym myśleć...:PP
                                                    -
                                                    A nic.DDD Przejść do porządku dziennego.DDD
                                                  • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 10.06.08, 11:08
                                                    ashaq napisał:

                                                    > dotyk_wiatru napisała:
                                                    >
                                                    > > Hmmm...Nie wiem co mam o tym myśleć...:PP
                                                    > -
                                                    > A nic.DDD Przejść do porządku dziennego.DDD
                                                    >
                                                    Oki skoro tak hahaha:D
                                                  • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 10.06.08, 12:07
                                                    dotyk_wiatru napisała:

                                                    > Oki skoro tak hahaha:D
                                                    -
                                                    Nie warto sobie zycia komplikowac.DDD
                                                  • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 10.06.08, 12:27
                                                    ashaq napisał:
                                                    > -
                                                    > Nie warto sobie zycia komplikowac.DDD
                                                    >
                                                    A jakież to komplikacje mogą z tego wyniknąć?
                                                  • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 10.06.08, 15:41
                                                    dotyk_wiatru napisała:

                                                    > A jakież to komplikacje mogą z tego wyniknąć?
                                                    -
                                                    Oj ..to stwierdzenie z pogranicza porzekadła...DDDD
                                                  • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 10.06.08, 15:48
                                                    ashaq napisał:

                                                    > dotyk_wiatru napisała:
                                                    >
                                                    > > A jakież to komplikacje mogą z tego wyniknąć?
                                                    > -
                                                    > Oj ..to stwierdzenie z pogranicza porzekadła...DDDD
                                                    >
                                                    ale tylko z pogranicza...;P
                                                  • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 10.06.08, 16:27
                                                    dotyk_wiatru napisała:

                                                    > ale tylko z pogranicza...;P
                                                    -
                                                    tez mozna tak zakwalifikowac..decyduje punkt widzenia.DDD
                                                  • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 10.06.08, 22:05
                                                    ashaq napisał:

                                                    > dotyk_wiatru napisała:
                                                    >
                                                    > > ale tylko z pogranicza...;P
                                                    > -
                                                    > tez mozna tak zakwalifikowac..decyduje punkt widzenia.DDD
                                                    >
                                                    Może...
                                                  • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 11.06.08, 08:05
                                                    dotyk_wiatru napisała:


                                                    > Może...
                                                    -
                                                    Niech tak zostanie.
          • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 30.05.08, 16:42
            kanapony napisała:

            > rozpatrywanie - rezygnacja czy odwaga
            > ale tylko jeśli osoba, która się zabiła jest "zdrowa na umyśle"
            >
            > a co, gdy ma zaburzenia psychiczne?
            > albo - jest chora po prostu?
            > -
            zakladanie ze popelniający samobojstwo jest chory psychicznie ...jest zbłędne. Co nie znaczy ,ze takie przypadki ..tak jak wszystkie inne takze występują. Co do " chora po prostu"..powiem tak..ładwo oceniac ludzi z boku..ale gdy czlowiek np wie ze pozyje
            najwyzej poł roku..leki przestają pomagac..morfina nie przynosi ulgi.
            to ja osobiscie nie wiem...jak bym się zahcował i obym nie musiał miec takich dylematów.Mialem okazję pomagac czlowiekowi choremu na raka oskrzeli.Zewnętrznie okaz zdrowia ..zdrowa cera,rumience,
            waga 120 kg..ale czas był nieubłagany.Aby skrocic czas gosć zrezygnowal z chemii,operacja zadna nie wchodziła w grę.Często mowił mi,ze nia ma już sił..i prędzej czy pozniej zona popelni bład i pozostawi mu lekarstwa w zasięgu ręki..a wtedy on spokojnie rozwiąze tę kwestię.Nawiasem mowiac do takiej sytuacji nie doszlo,ale marna to pociecha......bo i tak..final byl wiadomy.
            • kanapony Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 31.05.08, 01:31
              no... ja pisząc "chora po prostu" miałam na myśli osobę... mówiąc
              brutalnie - nienormalną, nieuleczalnie chorą psychicznie
              w odróżnieniu od "zaburzeń" pod którymi rozumiałam chwilowe
              załamania, dołki lub coś cięższego ale przejściowego
              ale nie jestem psychiatrą, nie znam się

              i też myślę, że chory psychicznie człowiek raczej nie popełnia
              samobójstwa
              a ewentualne jest raczej przypadkowe
              • ashaq Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 31.05.08, 06:08
                kanapony napisała:
                .. i też myślę, że chory psychicznie człowiek raczej nie popełnia
                > samobójstwa
                > a ewentualne jest raczej przypadkowe
                -
                ano ..;P..jest mniej wiecej jak piszem.Chociaz zdarzają się przypadki nie pasujące do ogolnie przyjętych załozen..
    • info.pl.2 Aga.Przecież wiesz ,że mnie nie powinno być 30.05.08, 20:36
      już dawno na tym ziemskim padole!!Cholera!!
      Powtórzę i tu ..trzymam kciuki!! choć to nie potrzebne, bo będzie i tak wszystko
      ok:)jeden pechowiec (czyli ja) wystarczy!
      i nie zamartwiaj sie ..trzeba miec nadzieje bo inaczej oszalejemy. ...wysyłam
      pozytywne fluidy! Buziaki*:*:*:*
      Andrzej
      www.youtube.com/watch?v=Lit8LbTQQZo&feature=related
      I przytul sie do mnie:)
      www.youtube.com/watch?v=B1j_vyQrWO4&feature=related
      • dotyk_wiatru Re: Aga.Przecież wiesz ,że mnie nie powinno być 30.05.08, 22:54
        Andrzejku...co Ty wypisujesz? Dlaczego niby miałoby Ciebie nie być??
        Jesteś młody i silny...więc...? Pech? Oj nie startuj z tym do
        mnie:):))
        Dziękuję za wsparcie:)):* Staram się obudzić nadzieję i optymizm:))
        W przyszłym tygodniu poznam wynik, chyba, że trzeba będzie powtórzyć
        badanie ale wtedy już z kontrastem dożylnie...
        Ściskam i jeszcze raz dziękuję...:)))
        • neuroleptyk Re: Aga.Przecież wiesz ,że mnie nie powinno być 08.06.08, 15:38
          Samobójstwo jest prywatną sprawą każdego człowieka, każdy powinien mieć
          możliwość zakończenia życia kiedy tego chce i nikt nie powinien się do tego
          wtrącać. Zagadnienia etyczne są tu zbędne, nie zachodzi tu bowiem żadna
          interakcja z drugą osobą. Zupełnie inaczej niż gdy ma miejsce akt
          powstrzymywania kogoś od tego (w naszej kulturze zawsze siłą, przy pomocy
          parareligijnej, prostytuującej instytucji zwanej psychiatrią. Prawdziwych chorób
          nie da się dekonstruować tak jak miało to już miejsce nie raz z tzw.
          "psychicznymi" )

          Z punktu widzenia religijnego samobójstwo to ciężki grzech, i aby uniknąć
          przykrych konsekwencj owego grzechu, które dotykały nie samego samobójce (z
          oczywistych przyczyn) lecz jego bliskich, zaczęto nazywać każdego samobójce "non
          compus mentis" stąd też automatycznie wynika, że każdy samobójca jest "chory
          psychicznie" jako, że nie on popełnia ten czyn lecz jego choroba umysłowa,
          dokładnie na tej samej zasadzie uniewinnia się niepoczytalnych zabójców (de
          fakto też trafiają oni do wiezienia). Dlatego też nie można się dziwić, że
          "szpital" psychiatryczny ma w oknach kraty, i istnieje coś takiego jak
          przymusowe leczenie oraz oddzielna ustawa o ochronie zdrowia psychicznego. Jak
          każdy dobrze lub mniej dobrze wie coś takiego jak leczenie przymusowe jest
          paradygmatem psychiatrii, tylko "choroby psychiczne" "leczy" się przymusem "dla
          dobra pacjenta". Jednak jak bardzo chory niepsychiatrycznie by nie był, zawsze
          może tego leczenia odmówić. Słowa psychiatrów w walce ze stygmatyzacją, że to są
          choroby takie jak każde inne są oczywiście kłamstwem, a stygmatyzacja niczym
          samospełniające sie proroctwo jest motorem napędowym psychiatrii. Słynna maksyma
          "raz schizofrenik zawsze schizofrenik".

          Romantyzm nakłada nam pewien model geniusza (z definicji kogoś nienormalnego).
          Gdy taki ktoś robi dobrze np. nieprzeciętnie kocha, czy w jakikolwiek inny
          sposób jego nienormalność jest widziana jako coś pozytywnego to jest on
          obdarowany iście boskim geniuszem i pasją, talentem. Dobre czyny są zawsze
          zgodnie z naszą kulturą uznawane za świadome z definicji w odróżnieniu od tych
          złych, które są wynikiem "niemożliwego do powstrzymania impulsu" co narzuca
          automatycznie brak kontroli). Więc z drugiej strony kiedy taki ktoś zaczyna
          robić źle to jest to wynik jego choroby, schizofrenii, dzisiejszy odpowiednik
          opętania przez diabelskie moce.
          Nie ma żadnej faktycznej choroby psychicznej, to tylko metafora z oczywistych
          względów. Kiedyś trzeba było kapłana i wody święconej, teraz diabelskie moce się
          nazywa "chorobami psychicznymi" i poddaje "leczeniu". Nic więc dziwnego, że
          schizofrenik to ktoś któremu bóg mówi, że ma zabić żonę ale nigdy nie ten,
          któremu mówi, że ma ją kochać:))
          Leczenie chorob psychicznych polega po prostu na uszkadzaniu mózgu, a więc i
          upośledzaniu jego pracy, zgodnie z maksyma, ......czym jest padaczka, utrata
          pamięci, trwałe uszkodzenie mózgu
          w porównaniu z niekwestionowanym terroerem choroby psychicznej. Problem
          samobójstwa to esencja całej psychiatrii a esencja ta ma korzenie w religii. A
          piloci kamikadze to kim byli?
          • neuroleptyk Re: Aga.Przecież wiesz ,że mnie nie powinno być 08.06.08, 15:51
            "non compos mentis" oczywiście wkradł mi się błąd:))
          • dotyk_wiatru Re: Aga.Przecież wiesz ,że mnie nie powinno być 08.06.08, 19:59
            WOW! Dziękuję za ten wykład...:)
            Czyli osoba, która popełnia samobójstwo w imię miłości...albo z
            powodu odrzucenia...jest chora psychicznie...bo...uroi sobie na
            przykład, że to takie romantyczne...zabić się z tego powodu...i tu
            nie patrzy w ogóle na to, że popełni grzech ciężki w oczach
            kościoła...i że zostanie wyklęta niejako...A para, która taką
            decyzję podejmuje...bo Rodzina nie zgadza się na ten związek...Czy
            możliwe, żeby i jedno i drugie uznać za chore psychicznie?
            Kamikadze...Ups...S.K.U. Boski Wiatr:) Wariaci na swój
            sposób...którzy poświęcali swoje życie, by zadać wrogowi jak
            największe straty...Choroba psychiczna? Możliwe...ale to samo można
            odnieść do terrorystów, samobójców na wzór kamikadze, którzy wchodzą
            w środek tłumu i wysadzają się w powietrze i innych 'jednostek
            chorobowych'...:)
            • ashaq Re: Aga.Przecież wiesz ,że mnie nie powinno być 08.06.08, 21:17
              dotyk_wiatru napisała:

              ciekawy wykład..ale i tak wszystko to jest bardzo skomplikowane.
              Jakie byly inencje i motywy wie tylko ten kto to wykonał.Innym pozostają domniemania,spekulacje tudziez niekiedy dopasowywania
              do swoich spraw ..
              • dotyk_wiatru Zastanawia mnie coś jeszcze... 08.06.08, 21:57
                ashaq napisał:
                > ciekawy wykład..ale i tak wszystko to jest bardzo skomplikowane.
                > Jakie byly inencje i motywy wie tylko ten kto to wykonał.Innym
                pozostają domnie
                > mania,spekulacje tudziez niekiedy dopasowywania
                > do swoich spraw ..
                >
                W sumie to...nigdy nie patrzyłam na takie osoby jak na chorych
                psychicznie:P Mam na myśli samobójców-romantyków:P Neuroleptyk
                pokazał mi inną stronę tego wszystkiego...:)
                Zastanawia mnie jeszcze jedno...Czy TE osoby widzą, że coś z nimi
                jest nie tak? No poza tym, że są chorzy z miłości:)
                I jeszcze jedno jednak:P Dlaczego innym tak trudno zrozumieć motywy
                takich osób...? Zazwyczaj zostawiają 'list pożegnalny', w którym
                wyjaśniają co nimi kierowało...
                • ashaq Re: Zastanawia mnie coś jeszcze... 08.06.08, 22:37
                  dotyk_wiatru napisała:

                  > I jeszcze jedno jednak:P Dlaczego innym tak trudno zrozumieć motywy
                  > takich osób...? Zazwyczaj zostawiają 'list pożegnalny', w którym
                  > wyjaśniają co nimi kierowało...
                  -
                  SPrawa jest nie do rozstrzygnięcia i ujcia w jakiekolwiek ramy.
                  Mozna jedynie gdybac..
                  • dotyk_wiatru Re: Zastanawia mnie coś jeszcze... 09.06.08, 00:30
                    ashaq napisał:
                    > -
                    > SPrawa jest nie do rozstrzygnięcia i ujcia w jakiekolwiek ramy.
                    > Mozna jedynie gdybac..
                    >
                    Nie pierwsza i nie ostatnia...:P
            • neuroleptyk Re: Aga.Przecież wiesz ,że mnie nie powinno być 08.06.08, 23:59
              dotyk_wiatru napisała:

              > WOW! Dziękuję za ten wykład...:)
              > Czyli osoba, która popełnia samobójstwo w imię miłości...albo z
              > powodu odrzucenia...jest chora psychicznie...bo...uroi sobie na
              > przykład, że to takie romantyczne...zabić się z tego powodu...i tu
              > nie patrzy w ogóle na to, że popełni grzech ciężki w oczach
              > kościoła...i że zostanie wyklęta niejako...A para, która taką
              > decyzję podejmuje...bo Rodzina nie zgadza się na ten związek...Czy
              > możliwe, żeby i jedno i drugie uznać za chore psychicznie?

              Nie ma czegoś takiego jak choroba psychiczna poza metaforą, psychika to coś
              abstrakcyjnego to nie organ jak mózg, który może być chory, ale wtedy idziesz do
              neurologa i on nie słucha ciebie wcale jak ty się zachowujesz tylko robi testy.
              Nie obchodzi go czy tu uważasz się za Napoleona czy też twierdzisz, że
              wnętrzności ci gniją lub uważasz swoją matkę za szatana. W gestii lekarza nie
              leżą czyjeś przekonania i ocenach ich jako "choroby" tylko diagnostyka chorób.
              Choroba psychiczna to taka sama abstrakcja jak chora gospodarka czy zastrzyk
              inwestycyjny. JAk psychiatra ci powie że choroba psychiczna jest jak każda inna,
              to może uwierzysz, (bo w końcu udaje on lekarza) ale jak spec od ekonomi powie
              ci, że zastrzyk inwestycyjny jest jak każdy inny zastrzyk, dajmy na to z morfiny
              to chyba nie uwierzysz;))
              Więc odpowiadając na te pytanie napiszę, że każdy samobójca jest uznawany
              automatycznie za chorego psychicznie, każdy!
              Jednak nie ma to nic wspólnego z medycyną.

              > Kamikadze...Ups...S.K.U. Boski Wiatr:) Wariaci na swój
              > sposób...którzy poświęcali swoje życie, by zadać wrogowi jak
              > największe straty...Choroba psychiczna? Możliwe...ale to samo można
              > odnieść do terrorystów, samobójców na wzór kamikadze, którzy wchodzą
              > w środek tłumu i wysadzają się w powietrze i innych 'jednostek
              > chorobowych'...:)

              Dla Japończyków samobójstwo jest czymś zgoła odmiennym niż dla nas. Nawet jest
              ono dla nich rodzajem aktu honoru czy bohaterstwa. U nas mówi się często na to
              jako aktowi tchórzostwa, a także jednocześnie o chorobie jakby mając dylemat
              narzucający pewien sprzeczny dualizm.
              Jednak prawdziwe choroby jak cukrzyca czy zapalenie płuc są wszędzie takie same,
              na bezludnej wyspie można na nie zachorować, na "chorobę" psychiczną już nie
              można :))). Choroba to nie coś co ty robisz lecz coś co się tobie dzieje.
              • dotyk_wiatru Re: Aga.Przecież wiesz ,że mnie nie powinno być 09.06.08, 11:34
                neuroleptyk napisał:
                > Nie ma czegoś takiego jak choroba psychiczna poza metaforą,
                psychika to coś
                > abstrakcyjnego to nie organ jak mózg, który może być chory, ale
                wtedy idziesz d
                > o
                > neurologa i on nie słucha ciebie wcale jak ty się zachowujesz
                tylko robi testy.
                > Nie obchodzi go czy tu uważasz się za Napoleona czy też
                twierdzisz, że
                > wnętrzności ci gniją lub uważasz swoją matkę za szatana. W gestii
                lekarza nie
                > leżą czyjeś przekonania i ocenach ich jako "choroby" tylko
                diagnostyka chorób.
                > Choroba psychiczna to taka sama abstrakcja jak chora gospodarka
                czy zastrzyk
                > inwestycyjny. JAk psychiatra ci powie że choroba psychiczna jest
                jak każda inna
                > ,
                > to może uwierzysz, (bo w końcu udaje on lekarza) ale jak spec od
                ekonomi powie
                > ci, że zastrzyk inwestycyjny jest jak każdy inny zastrzyk, dajmy
                na to z morfin
                > y
                > to chyba nie uwierzysz;))

                Choroba psychiczna...to choroba psychiki...poniekąd dotyczy
                mózgu...jego działania...albo inaczej, choroba duszy?...hmmm...Nie,
                to raczej konkretnie depresji dotyczy...Pytanie, czym jest coś czego
                nie widzisz...dusza...:)
                Neurolog...leczy konkretne choroby...skupia się na objawach...bada
                odruchy etc. Bada też jak działa mózg, bo ślady w nim
                zostają...Kwestia interpretacji....Albo 'trafi' w cel, albo
                chybi...Badanie zachowania takiego o jakim piszesz to raczej zadanie
                dla psychologa i psychiatry...i małe sprostowanie...:P Psycholog
                udaje lekarza, psychiatra nie, bo kończy studia medyczne:P
                Chora gospodarka...Zastrzyk inwestycyjny...No tak...Gra słów z
                użyciem wybitnie z zakresu medycyny;)

                > Więc odpowiadając na te pytanie napiszę, że każdy samobójca jest
                uznawany
                > automatycznie za chorego psychicznie, każdy!
                > Jednak nie ma to nic wspólnego z medycyną.

                Każdy? Nawet jeśli tak sobie świadomie zaplanował?:P

                > Dla Japończyków samobójstwo jest czymś zgoła odmiennym niż dla
                nas. Nawet jest
                > ono dla nich rodzajem aktu honoru czy bohaterstwa. U nas mówi się
                często na to
                > jako aktowi tchórzostwa, a także jednocześnie o chorobie jakby
                mając dylemat
                > narzucający pewien sprzeczny dualizm.

                Zgadza się...Najczęściej robi/ło się to, gdy został splamiony
                honor...I nie było tu mowy o tchórzostwie...a było to uznawane za w
                pełni normalne...o zgrozo...
                Dla mnie samobójstwo ma dwie twarze...Z jednej strony to odwaga, bo
                nie jest łatwo świadomie się zabić, a z drugiej tchórzostwo...skoro
                ktoś nie ma odwagi stawić czoła życiu i walczyć...

                > Jednak prawdziwe choroby jak cukrzyca czy zapalenie płuc są
                wszędzie takie same
                > ,
                > na bezludnej wyspie można na nie zachorować, na "chorobę"
                psychiczną już nie
                > można :))). Choroba to nie coś co ty robisz lecz coś co się tobie
                dzieje.

                Poczekaj...ale tak jest z każdą chorobą...:) Nawet tą dotyczącą
                psychy...mimo, że jak piszesz to nie choroba:P
                • neuroleptyk Re: Aga.Przecież wiesz ,że mnie nie powinno być 09.06.08, 15:58
                  dotyk_wiatru napisała:


                  > Choroba psychiczna...to choroba psychiki...poniekąd dotyczy
                  > mózgu...jego działania...albo inaczej, choroba duszy?...hmmm...Nie,
                  > to raczej konkretnie depresji dotyczy...Pytanie, czym jest coś czego
                  > nie widzisz...dusza...:)

                  Choroba psychiki? choroba duszy? poniekąd choroba mózgu?
                  Może prościej żadna choroba tylko jakiś problem. Jak masz problematyczne pomysły
                  to też inni mogą je nazwać chorymi pomysłami.

                  > Neurolog...leczy konkretne choroby...skupia się na objawach...bada
                  > odruchy etc. Bada też jak działa mózg, bo ślady w nim

                  Właśnie leczy konkretne choroby, w odróżnieniu od psychiatry, który "leczy" tzw.
                  "choroby"

                  > zostają...Kwestia interpretacji....Albo 'trafi' w cel, albo
                  > chybi...Badanie zachowania takiego o jakim piszesz to raczej zadanie
                  > dla psychologa i psychiatry...i małe sprostowanie...:P Psycholog
                  > udaje lekarza, psychiatra nie, bo kończy studia medyczne:P

                  Nie psycholog nie udaje lekarza, w ogóle psycholog nie pretenduje do tego miana.
                  To psychiatra kończy studia na uczelni medycznej co nie znaczy, że psychiatria
                  ma coś wspólnego z leczeniem i chorobami poza rozbudowaną maskaradą. Poza tym to
                  on może wypisywać recepty a nie psycholog, i to on posługuje się w diagnostyce
                  DSMIV czy ICD10. Więc kto kogo tu udaje? Słyszałaś o szpitalu psychologicznym?

                  > Chora gospodarka...Zastrzyk inwestycyjny...No tak...Gra słów z
                  > użyciem wybitnie z zakresu medycyny;)

                  "Choroba psychiczna" to taka sama gra słów, czysta abstrakcja.

                  > > Więc odpowiadając na te pytanie napiszę, że każdy samobójca jest
                  > uznawany
                  > > automatycznie za chorego psychicznie, każdy!
                  > > Jednak nie ma to nic wspólnego z medycyną.
                  >
                  > Każdy? Nawet jeśli tak sobie świadomie zaplanował?:P

                  Dla mnie żaden nie jest chory psychicznie. Dla psychiatry świadome samobójstwo
                  to oksymoron a samo planowanie to też sygnał dający im solidne podstawy do
                  uwięzienia w psychiatryku na podstawie ustawy.

                  > > Dla Japończyków samobójstwo jest czymś zgoła odmiennym niż dla
                  > nas. Nawet jest
                  > > ono dla nich rodzajem aktu honoru czy bohaterstwa. U nas mówi się
                  > często na to
                  > > jako aktowi tchórzostwa, a także jednocześnie o chorobie jakby
                  > mając dylemat
                  > > narzucający pewien sprzeczny dualizm.
                  >
                  > Zgadza się...Najczęściej robi/ło się to, gdy został splamiony
                  > honor...I nie było tu mowy o tchórzostwie...a było to uznawane za w
                  > pełni normalne...o zgrozo...
                  > Dla mnie samobójstwo ma dwie twarze...Z jednej strony to odwaga, bo
                  > nie jest łatwo świadomie się zabić, a z drugiej tchórzostwo...skoro
                  > ktoś nie ma odwagi stawić czoła życiu i walczyć...


                  To tylko kwestia wiary i wartości, dla mnie ten ktoś ma odwagę się przyznać, że
                  życie nie ma mu już nic do zaoferowania, twoja subiektywna ocena zostanie tylko
                  subiektywną oceną. Sens życia nie jest z góry narzucony, każdy powinien mieć
                  możliwość decydowania o tym czy chce żyć czy też nie, to pokazuje jak naprawdę
                  jest się wolnym i odpowiedzialnym za siebie. Skoro istnieje instytucja zwana
                  psychiatria która mówi ci co jest w twoim najlepszym interesie i jest w stanie
                  siłą cię od tego powstrzymać to oznacza to tyle, że tak naprawdę wolność i
                  odpowiedzialność jest złudna, nie ma dorosłych a są dorosłe dzieci nad którymi
                  musi czuwać jakiś tam "autorytet". W socjalistycznym systemie państwo wie lepiej
                  od ciebie co jest dla ciebie najlepsze, te wszystkie recepty to wojny o monopol
                  na lek tak samo jak walka narkomanią i handlarzami substancji psychoaktywnych.
                  To mówienie ludziom niczym dzieciom co maja wkładać do ust, a czego im nie
                  wolno. To są tak intymne sprawy każdego człowieka, że nie można tego traktować
                  inaczej niż ograniczanie wolności.

                  > > Jednak prawdziwe choroby jak cukrzyca czy zapalenie płuc są
                  > wszędzie takie same
                  > > ,
                  > > na bezludnej wyspie można na nie zachorować, na "chorobę"
                  > psychiczną już nie
                  > > można :))). Choroba to nie coś co ty robisz lecz coś co się tobie
                  > dzieje.
                  >
                  > Poczekaj...ale tak jest z każdą chorobą...:) Nawet tą dotyczącą
                  > psychy...mimo, że jak piszesz to nie choroba:P

                  Nie, choroby psychiczne to coś co robisz inaczej nie było by krat, pokojów bez
                  klamek w psychiatrykach oraz specjalnych ustaw, i co za tym idzie przymusowych
                  pacjentów. Czym są "objawy" psychiatryczne jak nie zbiorem po prostu
                  nietolerowanych zachowań? Psychiatra nie ogląda twojego ciała ani nie bada go,
                  on ocenia to co ty robisz. Pół wieku temu jakbyś się przyznała, że preferujesz
                  kobiety, to uznali by ciebie za chorą psychiczne ale dzisiaj już nie. Jak na
                  ironię zachowania tych którzy teraz nie tolerują homoseksualistów nazywa się
                  terminem homofobia, mówi się, że oni nawet cierpią na to jakby ich przekonania
                  też były wynikiem choroby a nie wyboru czy też efektów wcześniejszej popagandy
                  psychiatrycznej o czym jest zmowa milczenia. Psychiatrzy zawsze mówią opisując
                  takie osoby o jakiś uprzedzeniach, wewnętrznych lękach jakby zapominając, kto te
                  uprzedzenia u ludzi wykreował, stygmatyzacja sięga jednak daleko w przyszłość o
                  tym raczej szanowny "doktór" psychiatrii nie pamięta i nie chce o tym wiedzieć.

                  Szasz miał racje psychiatria i "diagnoza psychiatryczna" czy też nazwanie kogoś
                  chorym psychicznie to taka bron słowna, bo słowa w świecie ludzi mają ogromną
                  moc rażenia. Tak więc miał całkowitą rację twierdząc, że kto pierwszy dosięgnie
                  rzuconego rewolweru i odda strzał do przeciwnika (zdefiniuje ciebie jako chorego
                  psychicznie) ten wygrywa. ....Teraz ja jestem Sprite a ty pragnienie....
                  • aga-43 Re: Aga.Przecież wiesz ,że mnie nie powinno być 09.06.08, 23:54
                    To ludzie ,nie wiedziec czemu nazwali psychologow lekarzami
                    To sa duze roznice pomiędzy tymi dwiema profesjami,
                    Psycholog to specjalista po uniwerku ktory zajmuje sie zaburzeniami i
                    chorobami psychicznymi jak tez psychoterapia po odpowiednich szkolenich
                    .Psychiatra to lekarz- konczy medycyne na ktorej bedac obiera kierunek
                    psychiatrie Czesto razem wspolpracuja
                    • dotyk_wiatru Re: Aga.Przecież wiesz ,że mnie nie powinno być 10.06.08, 00:00
                      aga-43 napisała:

                      > To ludzie ,nie wiedziec czemu nazwali psychologow lekarzami
                      > To sa duze roznice pomiędzy tymi dwiema profesjami,
                      > Psycholog to specjalista po uniwerku ktory zajmuje sie
                      zaburzeniami i
                      > chorobami psychicznymi jak tez psychoterapia po odpowiednich
                      szkolenich
                      > .Psychiatra to lekarz- konczy medycyne na ktorej bedac obiera
                      kierunek
                      > psychiatrie Czesto razem wspolpracuja

                      Zarówno psycholog jak i psychiatra mogą prowadzić psychoterapię etc.
                      tyle, że psychiatra ma do dyspozycji szerszy 'wachlarz' metod i
                      środków...:)
                      • aga-43 Re: Aga.Przecież wiesz ,że mnie nie powinno być 10.06.08, 00:02
                        Ten 'wachlarz' to leki Ale psychiatra tez musi skonczyc odpowiednie szkolenia
                        zeby byc psychoterapeuta:)
                        • dotyk_wiatru Re: Aga.Przecież wiesz ,że mnie nie powinno być 10.06.08, 00:37
                          aga-43 napisała:

                          > Ten 'wachlarz' to leki Ale psychiatra tez musi skonczyc
                          odpowiednie szkolenia
                          > zeby byc psychoterapeuta:)

                          Dokładnie...Leki...+ możliwość umieszczenia niebezpiecznych
                          jednostek w słynnym pokoju;P Psycholog chyba nie może...;)
                  • dotyk_wiatru Re: Aga.Przecież wiesz ,że mnie nie powinno być 09.06.08, 23:57
                    neuroleptyk napisał:
                    > Choroba psychiki? choroba duszy? poniekąd choroba mózgu?
                    > Może prościej żadna choroba tylko jakiś problem. Jak masz
                    problematyczne pomysł
                    > y
                    > to też inni mogą je nazwać chorymi pomysłami.

                    No dobrze...Poddam się w tym obszarze, Mądralo:)

                    > Właśnie leczy konkretne choroby, w odróżnieniu od psychiatry,
                    który "leczy" tzw
                    > .
                    > "choroby"

                    Problem w tym, że wiele dziedzin medycyny działa na oślep...Jest
                    tyle zdefiniowanych chorób, tyle objawów, że lekarze często sami nie
                    wiedzą co z czym się je...Psychiatria...też tu się 'mieści'...mimo,
                    że ta działa w 100% na zasadzie Totka...chybił-trafił...:)

                    > > zostają...Kwestia interpretacji....Albo 'trafi' w cel, albo
                    > > chybi...Badanie zachowania takiego o jakim piszesz to raczej
                    zadanie
                    > > dla psychologa i psychiatry...i małe sprostowanie...:P Psycholog
                    > > udaje lekarza, psychiatra nie, bo kończy studia medyczne:P
                    >
                    > Nie psycholog nie udaje lekarza, w ogóle psycholog nie pretenduje
                    do tego miana
                    > .
                    > To psychiatra kończy studia na uczelni medycznej co nie znaczy, że
                    psychiatria
                    > ma coś wspólnego z leczeniem i chorobami poza rozbudowaną
                    maskaradą. Poza tym t
                    > o
                    > on może wypisywać recepty a nie psycholog, i to on posługuje się w
                    diagnostyce
                    > DSMIV czy ICD10. Więc kto kogo tu udaje? Słyszałaś o szpitalu
                    psychologicznym?

                    Szpital psychologiczny? :) Neee...Chyba, że uznać za takowy np. AA;)
                    grupowe 'leczenie'...
                    Zdaje się, że różnica między psychologiem i psychiatrą może nie
                    jest 'kosmetyczna'...bo w grę wchodzi medyczne wykształcenie
                    psychiatry i możliwość stosowania leczenia farmakologicznego...ale i
                    jeden i drugi może prowadzić psychoterapie...etc.
                    Jest tylko jeden myk...Ludzie obawiają się zdecydowanie bardziej
                    psychiatrów...bo...boją się pokoju z gąbkami...Taki stereotyp, który
                    swoją przyczynę, jedną z wielu, ma w filmach...
                    Faktem jest, że i jeden i drugi często porusza się po omacku...bo
                    jakim niby cudem ktoś kto zna pacjenta raptem 60 minut, moze stawiać
                    swoją ekhm...diagnozę...Rzeczywiście, abstrakcja...

                    > Dla mnie żaden nie jest chory psychicznie. Dla psychiatry świadome
                    samobójstwo
                    > to oksymoron a samo planowanie to też sygnał dający im solidne
                    podstawy do
                    > uwięzienia w psychiatryku na podstawie ustawy.

                    Zakładając, że...zdąży:P bo nikt nie będzie się komuś
                    takiemu 'chwalił' czymś takim...raczej...

                    > To tylko kwestia wiary i wartości, dla mnie ten ktoś ma odwagę się
                    przyznać, że
                    > życie nie ma mu już nic do zaoferowania, twoja subiektywna ocena
                    zostanie tylko
                    > subiektywną oceną. Sens życia nie jest z góry narzucony, każdy
                    powinien mieć
                    > możliwość decydowania o tym czy chce żyć czy też nie, to pokazuje
                    jak naprawdę
                    > jest się wolnym i odpowiedzialnym za siebie. Skoro istnieje
                    instytucja zwana
                    > psychiatria która mówi ci co jest w twoim najlepszym interesie i
                    jest w stanie
                    > siłą cię od tego powstrzymać to oznacza to tyle, że tak naprawdę
                    wolność i
                    > odpowiedzialność jest złudna, nie ma dorosłych a są dorosłe
                    dzieci nad którymi
                    > musi czuwać jakiś tam "autorytet". W socjalistycznym systemie
                    państwo wie lepie
                    > j
                    > od ciebie co jest dla ciebie najlepsze, te wszystkie recepty to
                    wojny o monopol
                    > na lek tak samo jak walka narkomanią i handlarzami substancji
                    psychoaktywnych.
                    > To mówienie ludziom niczym dzieciom co maja wkładać do ust, a
                    czego im nie
                    > wolno. To są tak intymne sprawy każdego człowieka, że nie można
                    tego traktować
                    > inaczej niż ograniczanie wolności.

                    Hmm...Nie sposób nie zgodzić się...Problem pojawia się wtedy, gdy po
                    odratowaniu niedoszłego samobójcy okazuje się, że jednak ten sens
                    udało się przywrócić...Problem dla rozważających:) Wtedy cała
                    filzofia nt. utraty sensu życia pada...bo okazuje się, że to było
                    chwilowe i wystarczyło poprosić o pomoc...

                    > >
                    > > Poczekaj...ale tak jest z każdą chorobą...:) Nawet tą dotyczącą
                    > > psychy...mimo, że jak piszesz to nie choroba:P
                    >
                    > Nie, choroby psychiczne to coś co robisz inaczej nie było by krat,
                    pokojów bez
                    > klamek w psychiatrykach oraz specjalnych ustaw, i co za tym idzie
                    przymusowych
                    > pacjentów. Czym są "objawy" psychiatryczne jak nie zbiorem po
                    prostu
                    > nietolerowanych zachowań? Psychiatra nie ogląda twojego ciała ani
                    nie bada go,
                    > on ocenia to co ty robisz. Pół wieku temu jakbyś się przyznała, że
                    preferujesz
                    > kobiety, to uznali by ciebie za chorą psychiczne ale dzisiaj już
                    nie. Jak na
                    > ironię zachowania tych którzy teraz nie tolerują homoseksualistów
                    nazywa się
                    > terminem homofobia, mówi się, że oni nawet cierpią na to jakby ich
                    przekonania
                    > też były wynikiem choroby a nie wyboru czy też efektów
                    wcześniejszej popagandy
                    > psychiatrycznej o czym jest zmowa milczenia. Psychiatrzy zawsze
                    mówią opisując
                    > takie osoby o jakiś uprzedzeniach, wewnętrznych lękach jakby
                    zapominając, kto t
                    > e
                    > uprzedzenia u ludzi wykreował, stygmatyzacja sięga jednak daleko w
                    przyszłość o
                    > tym raczej szanowny "doktór" psychiatrii nie pamięta i nie chce o
                    tym wiedzieć.
                    >
                    > Szasz miał racje psychiatria i "diagnoza psychiatryczna" czy też
                    nazwanie kogoś
                    > chorym psychicznie to taka bron słowna, bo słowa w świecie ludzi
                    mają ogromną
                    > moc rażenia. Tak więc miał całkowitą rację twierdząc, że kto
                    pierwszy dosięgnie
                    > rzuconego rewolweru i odda strzał do przeciwnika (zdefiniuje
                    ciebie jako choreg
                    > o
                    > psychicznie) ten wygrywa. ....>

                    Gorzej, gdy te objawy...stanowią zagrożenie dla innych
                    ludzi...zagrożenie życia...
                    'Teraz ja jestem Sprite a ty pragnienie....' Faktycznie...Coś w tym
                    jest...

                    Pozdrawiam :)
                    • aga-43 Re: Aga.Przecież wiesz ,że mnie nie powinno być 10.06.08, 00:06
                      Aga:)60 minut w gabinecie???To kto tak przyjmuje??
                      Ja wiem ,ze takich wizyyt po 60 minut to jest kilkanascie albo i dzisiat albo
                      nawet mozna miec na stale psychologa:)
                      • dotyk_wiatru Re: Aga.Przecież wiesz ,że mnie nie powinno być 10.06.08, 00:41
                        aga-43 napisała:

                        > Aga:)60 minut w gabinecie???To kto tak przyjmuje??
                        > Ja wiem ,ze takich wizyyt po 60 minut to jest kilkanascie albo i
                        dzisiat albo
                        > nawet mozna miec na stale psychologa:)

                        :) oj dla równego rachunku napisałam...Ilość to sprawa
                        indywidualna...Czasem wystarczy jedna wizyta, czasem trwa to
                        latami...
                    • neuroleptyk Re: Aga.Przecież wiesz ,że mnie nie powinno być 10.06.08, 12:54
                      dotyk_wiatru napisała:

                      > neuroleptyk napisał:
                      > > Choroba psychiki? choroba duszy? poniekąd choroba mózgu?
                      > > Może prościej żadna choroba tylko jakiś problem. Jak masz
                      > problematyczne pomysł
                      > > y
                      > > to też inni mogą je nazwać chorymi pomysłami.
                      >
                      > No dobrze...Poddam się w tym obszarze, Mądralo:)

                      ??
                      > > Właśnie leczy konkretne choroby, w odróżnieniu od psychiatry,
                      > który "leczy" tzw
                      > > .
                      > > "choroby"
                      >
                      > Problem w tym, że wiele dziedzin medycyny działa na oślep...Jest
                      > tyle zdefiniowanych chorób, tyle objawów, że lekarze często sami nie
                      > wiedzą co z czym się je...Psychiatria...też tu się 'mieści'...mimo,
                      > że ta działa w 100% na zasadzie Totka...chybił-trafił...:)

                      Po prostu psychiatria to oszustwo.

                      > > > zostają...Kwestia interpretacji....Albo 'trafi' w cel, albo
                      > > > chybi...Badanie zachowania takiego o jakim piszesz to raczej
                      > zadanie
                      > > > dla psychologa i psychiatry...i małe sprostowanie...:P Psycholog
                      > > > udaje lekarza, psychiatra nie, bo kończy studia medyczne:P
                      > >
                      > > Nie psycholog nie udaje lekarza, w ogóle psycholog nie pretenduje
                      > do tego miana
                      > > .
                      > > To psychiatra kończy studia na uczelni medycznej co nie znaczy, że
                      > psychiatria
                      > > ma coś wspólnego z leczeniem i chorobami poza rozbudowaną
                      > maskaradą. Poza tym t
                      > > o
                      > > on może wypisywać recepty a nie psycholog, i to on posługuje się w
                      > diagnostyce
                      > > DSMIV czy ICD10. Więc kto kogo tu udaje? Słyszałaś o szpitalu
                      > psychologicznym?
                      >
                      > Szpital psychologiczny? :) Neee...Chyba, że uznać za takowy np. AA;)

                      ???

                      > grupowe 'leczenie'...
                      > Zdaje się, że różnica między psychologiem i psychiatrą może nie
                      > jest 'kosmetyczna'...bo w grę wchodzi medyczne wykształcenie
                      > psychiatry i możliwość stosowania leczenia farmakologicznego...ale i
                      > jeden i drugi może prowadzić psychoterapie...etc.
                      > Jest tylko jeden myk...Ludzie obawiają się zdecydowanie bardziej
                      > psychiatrów...bo...boją się pokoju z gąbkami...Taki stereotyp, który
                      > swoją przyczynę, jedną z wielu, ma w filmach...
                      > Faktem jest, że i jeden i drugi często porusza się po omacku...bo
                      > jakim niby cudem ktoś kto zna pacjenta raptem 60 minut, moze stawiać
                      > swoją ekhm...diagnozę...Rzeczywiście, abstrakcja...

                      Psycholog, Psychoterapeuta nikogo nie diagnozuje.

                      > > Dla mnie żaden nie jest chory psychicznie. Dla psychiatry świadome
                      > samobójstwo
                      > > to oksymoron a samo planowanie to też sygnał dający im solidne
                      > podstawy do
                      > > uwięzienia w psychiatryku na podstawie ustawy.
                      >
                      > Zakładając, że...zdąży:P bo nikt nie będzie się komuś
                      > takiemu 'chwalił' czymś takim...raczej...

                      Co ma to do rzeczy??

                      > > To tylko kwestia wiary i wartości, dla mnie ten ktoś ma odwagę się
                      > przyznać, że
                      > > życie nie ma mu już nic do zaoferowania, twoja subiektywna ocena
                      > zostanie tylko
                      > > subiektywną oceną. Sens życia nie jest z góry narzucony, każdy
                      > powinien mieć
                      > > możliwość decydowania o tym czy chce żyć czy też nie, to pokazuje
                      > jak naprawdę
                      > > jest się wolnym i odpowiedzialnym za siebie. Skoro istnieje
                      > instytucja zwana
                      > > psychiatria która mówi ci co jest w twoim najlepszym interesie i
                      > jest w stanie
                      > > siłą cię od tego powstrzymać to oznacza to tyle, że tak naprawdę
                      > wolność i
                      > > odpowiedzialność jest złudna, nie ma dorosłych a są dorosłe
                      > dzieci nad którymi
                      > > musi czuwać jakiś tam "autorytet". W socjalistycznym systemie
                      > państwo wie lepie
                      > > j
                      > > od ciebie co jest dla ciebie najlepsze, te wszystkie recepty to
                      > wojny o monopol
                      > > na lek tak samo jak walka narkomanią i handlarzami substancji
                      > psychoaktywnych.
                      > > To mówienie ludziom niczym dzieciom co maja wkładać do ust, a
                      > czego im nie
                      > > wolno. To są tak intymne sprawy każdego człowieka, że nie można
                      > tego traktować
                      > > inaczej niż ograniczanie wolności.
                      >
                      > Hmm...Nie sposób nie zgodzić się...Problem pojawia się wtedy, gdy po
                      > odratowaniu niedoszłego samobójcy okazuje się, że jednak ten sens
                      > udało się przywrócić...Problem dla rozważających:) Wtedy cała
                      > filzofia nt. utraty sensu życia pada...bo okazuje się, że to było
                      > chwilowe i wystarczyło poprosić o pomoc...

                      Filozofia utraty sensu życia pada?? Jakby to co piszesz było regułą??
                      Co się odwlecze to nie uciecze.
                      Okazuję się, że psychiatria wcale nie jest skuteczna w zapobieganiu samobójstw.
                      Z twojej wypowiedzi wynika nic innego niż pewien paradygmat psychiatryczny, że
                      odratowywania pacjenta z rąk śmierci, ma przywrócić mu do niego chęć, co też
                      jest pewna filozofią przy tzw. śpiączkach insulinowych, barbarzyńskiej metodą
                      leczenia "choroby psychicznej" jednej z wielu niestety. Myślę, że myli ci się
                      chęć życia, z udaremnianiem jego zakończenia, wielokrotne próby samobójcze nie
                      są rzadkością. Twoje zadanie zabrzmiało jak by ta prewencja była genialną metoda
                      terapii co daje też ukryte przyzwolenie dla siły psychiatry i że wie on zawsze
                      lepiej co jest w najlepszym interesie danej osoby, z drugiej strony ciekawe, że
                      jakoś nigdy nie zakłada, że to może być samobójstwo? Ale to wiemy dlaczego, więc
                      pytanie retoryczne.
                      To jak ta psychiatryczna pastylka, proste rozwiązanie problemu, wystarczy temu
                      zapobiec i już problem znika, pomoc nadchodzi i życie jest szczęśliwie. Niestety
                      to tylko życzeniowe marzonki. A o rzekomej chęci życia z reguły wypowiadają się
                      za tą osobę psychiatrzy. Człowiek pozbawiony możliwości decydowaniu o swoim
                      życiu jest pozbawionym godności niewolnikiem. Z twojej wypowiedzi wynika jasno,
                      że potępiasz samobójstwo jednak nie usprawiedliwia to deprywowania ludzi z
                      wolności i narzucaniu im odgórnego systemu wartości.

                      > > >
                      > > > Poczekaj...ale tak jest z każdą chorobą...:) Nawet tą dotyczącą
                      > > > psychy...mimo, że jak piszesz to nie choroba:P
                      > >
                      > > Nie, choroby psychiczne to coś co robisz inaczej nie było by krat,
                      > pokojów bez
                      > > klamek w psychiatrykach oraz specjalnych ustaw, i co za tym idzie
                      > przymusowych
                      > > pacjentów. Czym są "objawy" psychiatryczne jak nie zbiorem po
                      > prostu
                      > > nietolerowanych zachowań? Psychiatra nie ogląda twojego ciała ani
                      > nie bada go,
                      > > on ocenia to co ty robisz. Pół wieku temu jakbyś się przyznała, że
                      > preferujesz
                      > > kobiety, to uznali by ciebie za chorą psychiczne ale dzisiaj już
                      > nie. Jak na
                      > > ironię zachowania tych którzy teraz nie tolerują homoseksualistów
                      > nazywa się
                      > > terminem homofobia, mówi się, że oni nawet cierpią na to jakby ich
                      > przekonania
                      > > też były wynikiem choroby a nie wyboru czy też efektów
                      > wcześniejszej popagandy
                      > > psychiatrycznej o czym jest zmowa milczenia. Psychiatrzy zawsze
                      > mówią opisując
                      > > takie osoby o jakiś uprzedzeniach, wewnętrznych lękach jakby
                      > zapominając, kto t
                      > > e
                      > > uprzedzenia u ludzi wykreował, stygmatyzacja sięga jednak daleko w
                      > przyszłość o
                      > > tym raczej szanowny "doktór" psychiatrii nie pamięta i nie chce o
                      > tym wiedzieć.
                      > >
                      > > Szasz miał racje psychiatria i "diagnoza psychiatryczna" czy też
                      > nazwanie kogoś
                      > > chorym psychicznie to taka bron słowna, bo słowa w świecie ludzi
                      > mają ogromną
                      > > moc rażenia. Tak więc miał całkowitą rację twierdząc, że kto
                      > pierwszy dosięgnie
                      > &#
                      • dotyk_wiatru Re: Aga.Przecież wiesz ,że mnie nie powinno być 10.06.08, 15:10
                        neuroleptyk napisał:
                        > > > Choroba psychiki? choroba duszy? poniekąd choroba mózgu?
                        > > > Może prościej żadna choroba tylko jakiś problem. Jak masz
                        > > problematyczne pomysł
                        > > > y
                        > > > to też inni mogą je nazwać chorymi pomysłami.
                        > >
                        > > No dobrze...Poddam się w tym obszarze, Mądralo:)
                        >
                        > ??

                        :) Przyznaję Tobie rację...po prostu...Określenie 'choroba duszy'
                        czy inne podobne, to nic innego jak zawoalowane określenie na czyjś
                        problem...ze sobą...Problem, który ma swoje źródło gdzieś 'tam'...

                        > > Problem w tym, że wiele dziedzin medycyny działa na oślep...Jest
                        > > tyle zdefiniowanych chorób, tyle objawów, że lekarze często sami
                        nie
                        > > wiedzą co z czym się je...Psychiatria...też tu
                        się 'mieści'...mimo,
                        > > że ta działa w 100% na zasadzie Totka...chybił-trafił...:)
                        >
                        > Po prostu psychiatria to oszustwo.

                        Hmm...ale...jeśli ktoś ma zdiagnozowaną schizofrenię <bo to chyba da
                        się zdiagnozować?> ale bierze leki, to chyba jest widoczna poprawa?
                        Gdzie zatem tkwi oszustwo? W tym, że ta diazgnoza jest palcem po
                        wodzie pisana i na siłę leczy się kogoś kto zachowuje się NIE TAK? A
                        co jeśli ten ktoś chce pomocy, bo nie podoba Mu się to, co się z Nim
                        dzieje?

                        > > Szpital psychologiczny? :) Neee...Chyba, że uznać za takowy np.
                        AA;)
                        >
                        > ???

                        np. AA...czyli Anonimowych Alkoholków...grupowe 'terapie'...coś na
                        kształt szpitala...

                        > Psycholog, Psychoterapeuta nikogo nie diagnozuje.

                        To co w takim razie robi? Coś na kształt czarów; wmawiania, że coś
                        jest nie tak bo stoi w sprzeczności z określonymi normami
                        społecznymi...? ;) A co z narkomanami, alkoholikami i innymi
                        uzależnionymi? Też stoją w sprzeczności z normami...ale...jakoś
                        docierają do Nich i powodują zmianę...

                        > > > Dla mnie żaden nie jest chory psychicznie. Dla psychiatry
                        świadome
                        > > samobójstwo
                        > > > to oksymoron a samo planowanie to też sygnał dający im solidne
                        > > podstawy do
                        > > > uwięzienia w psychiatryku na podstawie ustawy.
                        > >
                        > > Zakładając, że...zdąży:P bo nikt nie będzie się komuś
                        > > takiemu 'chwalił' czymś takim...raczej...
                        >
                        > Co ma to do rzeczy??

                        Chodziło mi to, że ewentualny samobójca nie da powodu do zamknięcia
                        w psychiatryku, bo wątpliwe, żeby pochwalił się nt. swoich zamiarów
                        komukolwiek...a nawet jesli to zostanie to raczej
                        zbagatelizowane...Tak jest zazwyczaj...Nikt nie dostrzega problemu,
                        dopóki nie wydarzy się tragedia...

                        > Filozofia utraty sensu życia pada?? Jakby to co piszesz było
                        regułą??
                        > Co się odwlecze to nie uciecze.

                        Możliwe...ale nie w każdym przypadku tak jest...Samobójcy to z
                        reguły osoby słabe psychicznie, które nie potrafią zrozumieć ludzi,
                        świata i siebie samych...Często żyjąc pod presją, coś w nich pęka i
                        tragedia gotowa...Czasem też...winna jest choroba...albo inne
                        czynniki...

                        > Okazuję się, że psychiatria wcale nie jest skuteczna w
                        zapobieganiu samobójstw.

                        Nie jest, bo nie każdy psychiatra potrafi trafić do kogoś, nie każdy
                        stara się jakoś szczególnie...a z drugiej strony, nie każdy
                        ewentualny samobójca chce pomocy...bo nie każdy chce żyć...tak po
                        prostu...

                        > Z twojej wypowiedzi wynika nic innego niż pewien paradygmat
                        psychiatryczny, że
                        > odratowywania pacjenta z rąk śmierci, ma przywrócić mu do niego
                        chęć, co też
                        > jest pewna filozofią przy tzw. śpiączkach insulinowych,
                        barbarzyńskiej metodą
                        > leczenia "choroby psychicznej" jednej z wielu niestety.

                        Ludzie często nie doceniają tego, co mają...i jeśli kogoś się
                        odratuje nawet wbrew Jego woli, porozmawia, wskaże możliwości, można
                        ten sens przywrócić...czasem rozmówcą nie musi wcale być psychiatra
                        a ktoś z Rodziny, Przyjaciele...

                        > Myślę, że myli ci się
                        > chęć życia, z udaremnianiem jego zakończenia, wielokrotne próby
                        samobójcze nie
                        > są rzadkością.

                        Nie, to nie tak...Odratowanie nie jest jednoznaczne z przywróceniem
                        sensu i chęci do życia...

                        > Twoje zadanie zabrzmiało jak by ta prewencja była genialną metod
                        > a
                        > terapii co daje też ukryte przyzwolenie dla siły psychiatry i że
                        wie on zawsze
                        > lepiej co jest w najlepszym interesie danej osoby, z drugiej
                        strony ciekawe, że
                        > jakoś nigdy nie zakłada, że to może być samobójstwo? Ale to wiemy
                        dlaczego, wię
                        > c
                        > pytanie retoryczne.
                        > To jak ta psychiatryczna pastylka, proste rozwiązanie problemu,
                        wystarczy temu
                        > zapobiec i już problem znika, pomoc nadchodzi i życie jest
                        szczęśliwie. Niestet
                        > y
                        > to tylko życzeniowe marzonki. A o rzekomej chęci życia z reguły
                        wypowiadają się
                        > za tą osobę psychiatrzy. Człowiek pozbawiony możliwości
                        decydowaniu o swoim
                        > życiu jest pozbawionym godności niewolnikiem.

                        Szczerze mówiąc, boję się tych szarlatanów...którzy mącą w
                        mózgu...Nikt nie ma prawa decydować za kogoś czy chce żyć czy
                        nie...ale...Rodziny mają problem ze zrozumieniem tego...
                        A druga sprawa...że niedoszli samobójcy zazwyczaj reaguję zbyt
                        nerwowo na różne sytuacje...i niejako czekają tylko na pretekst,
                        żeby ponownie spróbować...To są osoby zagubione, które uważają, że
                        problem rozwiąże się jeśli zabiją się...
                        Znam Kogoś kto próbował to zrobić, ale...odratowano Go...I muszę
                        Tobie powiedzieć, że teraz czuje się, jakby na nowo się
                        urodził...Cieszy się życiem, każdym dniem...Problemy ma każdy, On
                        tż, ale już nie poddaje się tak jak...wtedy...

                        > Z twojej wypowiedzi wynika jasno,
                        > że potępiasz samobójstwo jednak nie usprawiedliwia to deprywowania
                        ludzi z
                        > wolności i narzucaniu im odgórnego systemu wartości.

                        Nie...nie potępiam...Staram się tylko zrozumieć co się dzieje, że te
                        osoby nagle postanawiają zakończyć swoje życie...nagle tracą sens
                        życia...W przypadku nieuleczalnej choroby rozumiem, ale mam problem
                        w odniesieniu do osób, które mają problem...przerastający je...Czy
                        to taka ujma poprosić o pomoc?
                        Czy Ty Neuroleptyku przyjąłbyś do wiadomości, że Twój najlepszy
                        Przyjaciel, albo Ukochana chce popełnić samobójstwo? Zaakceptowałbyś
                        ten wybór czy próbowałbyś zmienić tę decyzję...?
                        • neuroleptyk Re: Aga.Przecież wiesz ,że mnie nie powinno być 10.06.08, 17:26
                          dotyk_wiatru napisała:

                          > neuroleptyk napisał:
                          > > > > Choroba psychiki? choroba duszy? poniekąd choroba mózgu?
                          > > > > Może prościej żadna choroba tylko jakiś problem. Jak masz
                          > > > problematyczne pomysł
                          > > > > y
                          > > > > to też inni mogą je nazwać chorymi pomysłami.
                          > > >
                          > > > No dobrze...Poddam się w tym obszarze, Mądralo:)
                          > >
                          > > ??
                          >
                          > :) Przyznaję Tobie rację...po prostu...Określenie 'choroba duszy'
                          > czy inne podobne, to nic innego jak zawoalowane określenie na czyjś
                          > problem...ze sobą...Problem, który ma swoje źródło gdzieś 'tam'...
                          >
                          > > > Problem w tym, że wiele dziedzin medycyny działa na oślep...Jest
                          > > > tyle zdefiniowanych chorób, tyle objawów, że lekarze często sami
                          > nie
                          > > > wiedzą co z czym się je...Psychiatria...też tu
                          > się 'mieści'...mimo,
                          > > > że ta działa w 100% na zasadzie Totka...chybił-trafił...:)
                          > >
                          > > Po prostu psychiatria to oszustwo.
                          >
                          > Hmm...ale...jeśli ktoś ma zdiagnozowaną schizofrenię <bo to chyba da
                          > się zdiagnozować?> ale bierze leki, to chyba jest widoczna poprawa?

                          Dzisiaj wszystko się diagnozuje, Dla kogo jest widoczna ta "poprawa" ??

                          > Gdzie zatem tkwi oszustwo? W tym, że ta diazgnoza jest palcem po
                          > wodzie pisana i na siłę leczy się kogoś kto zachowuje się NIE TAK?

                          W tym, że nie jest chory tylko, że się zachowuje NIE TAK.....

                          A
                          > co jeśli ten ktoś chce pomocy, bo nie podoba Mu się to, co się z Nim
                          > dzieje?

                          Problemy małżeńskie rozwiązujesz albo w sądzie lub oddajesz się w ręce kochanka
                          czy kochanki, lub jeszcze inaczej:) Jak problem tkwi ze zdrowiem i np. dokucza
                          ci bolący ząb to idziesz do dentysty. Każdy może sobie iść nawet do tego
                          psychiatry czy innego znachora. Cóż psychiatrzy mogli by być sobie doradcami w
                          sprawie leków, ale jeśli dostęp do nich był by wolny jak dostęp do produktów
                          spożywczych to człowiek miał by zawsze wybór..Dzisiaj nie możesz sobie iść
                          prosto do apteki i kupić reklamówki benzodiazepin, bo masz dużo stresu, bo
                          smakują ci etc.., musisz mieć na to pozwolenie w formie recepty.

                          > > > Szpital psychologiczny? :) Neee...Chyba, że uznać za takowy np.
                          > AA;)
                          > >
                          > > ???
                          >
                          > np. AA...czyli Anonimowych Alkoholków...grupowe 'terapie'...coś na
                          > kształt szpitala...

                          AA coś na kształt szpitala??, to ja się nie dziwie czemu ludzie psychiatryk też
                          mylą ze szpitalem :)))

                          > > Psycholog, Psychoterapeuta nikogo nie diagnozuje.
                          >
                          > To co w takim razie robi? Coś na kształt czarów; wmawiania, że coś
                          > jest nie tak bo stoi w sprzeczności z określonymi normami
                          > społecznymi...? ;) A co z narkomanami, alkoholikami i innymi
                          > uzależnionymi? Też stoją w sprzeczności z normami...ale...jakoś
                          > docierają do Nich i powodują zmianę...

                          Rozmawia o problemach, różne są metody psychoterapii, nikt tam też nie mówi o
                          chorobie, nie ma przymusowej psychoterapii dlaczego zmiany miały by mnie dziwić??

                          > > > > Dla mnie żaden nie jest chory psychicznie. Dla psychiatry
                          > świadome
                          > > > samobójstwo
                          > > > > to oksymoron a samo planowanie to też sygnał dający im solidn
                          > e
                          > > > podstawy do
                          > > > > uwięzienia w psychiatryku na podstawie ustawy.
                          > > >
                          > > > Zakładając, że...zdąży:P bo nikt nie będzie się komuś
                          > > > takiemu 'chwalił' czymś takim...raczej...
                          > >
                          > > Co ma to do rzeczy??
                          >
                          > Chodziło mi to, że ewentualny samobójca nie da powodu do zamknięcia
                          > w psychiatryku, bo wątpliwe, żeby pochwalił się nt. swoich zamiarów
                          > komukolwiek...a nawet jeśli to zostanie to raczej
                          > zbagatelizowane...Tak jest zazwyczaj...Nikt nie dostrzega problemu,
                          > dopóki nie wydarzy się tragedia...

                          Nie bez powodu ludzie się tym nie chwalą.

                          > > Filozofia utraty sensu życia pada?? Jakby to co piszesz było
                          > regułą??
                          > > Co się odwlecze to nie uciecze.
                          >
                          > Możliwe...ale nie w każdym przypadku tak jest...Samobójcy to z
                          > reguły osoby słabe psychicznie, które nie potrafią zrozumieć ludzi,
                          > świata i siebie samych...Często żyjąc pod presją, coś w nich pęka i
                          > tragedia gotowa...Czasem też...winna jest choroba...albo inne
                          > czynniki...

                          To, że są słabe psychicznie (cokolwiek to znaczy) to twoje zdanie i opinia na
                          ten temat, wynikająca z naszej kultury. Wcale mnie to nie zaskakuje.
                          To, że nie rozumieją świata i samych siebie to już jest nieco pretensjonalne.

                          > > Okazuję się, że psychiatria wcale nie jest skuteczna w
                          > zapobieganiu samobójstw.
                          >
                          > Nie jest, bo nie każdy psychiatra potrafi trafić do kogoś, nie każdy
                          > stara się jakoś szczególnie...a z drugiej strony, nie każdy
                          > ewentualny samobójca chce pomocy...bo nie każdy chce żyć...tak po
                          > prostu...

                          Innymi słowy to co napisałem wcześniej, że słabo w tym zadaniu wypada psychiatria.

                          > > Z twojej wypowiedzi wynika nic innego niż pewien paradygmat
                          > psychiatryczny, że
                          > > odratowywania pacjenta z rąk śmierci, ma przywrócić mu do niego
                          > chęć, co też
                          > > jest pewna filozofią przy tzw. śpiączkach insulinowych,
                          > barbarzyńskiej metodą
                          > > leczenia "choroby psychicznej" jednej z wielu niestety.
                          >
                          > Ludzie często nie doceniają tego, co mają...i jeśli kogoś się
                          > odratuje nawet wbrew Jego woli, porozmawia, wskaże możliwości, można
                          > ten sens przywrócić...czasem rozmówcą nie musi wcale być psychiatra
                          > a ktoś z Rodziny, Przyjaciele...

                          Ahhh tak samobójca, który nie docenia tego czego ma....Trzeba mu przytrzeć nosa
                          odratować i umoralnić to może uleczy się wstydem jego haniebny czyn i
                          szaleństwo. Ale fakt jest faktem nie ma tu mowy o wolności w decydowaniu samemu
                          o swoim życiu.

                          > > Myślę, że myli ci się
                          > > chęć życia, z udaremnianiem jego zakończenia, wielokrotne próby
                          > samobójcze nie
                          > > są rzadkością.
                          >
                          > Nie, to nie tak...Odratowanie nie jest jednoznaczne z przywróceniem
                          > sensu i chęci do życia...

                          Tak, ale często się to interpretuje skoro żyje, to ma przywrócony sens życia.
                          • dotyk_wiatru Re: Aga.Przecież wiesz ,że mnie nie powinno być 10.06.08, 22:48
                            neuroleptyk napisał:

                            > Dzisiaj wszystko się diagnozuje, Dla kogo jest widoczna
                            ta "poprawa" ??

                            Poprawa jest widoczna i odczuwalna dla 'pacjenta'...

                            > > Gdzie zatem tkwi oszustwo? W tym, że ta diazgnoza jest palcem po
                            > > wodzie pisana i na siłę leczy się kogoś kto zachowuje się NIE
                            TAK?
                            >
                            > W tym, że nie jest chory tylko, że się zachowuje NIE TAK.....

                            Jak nazwiesz człowieka, który jednego dnia jest zupełnie normalny, a
                            innego dnia nagle zabija kogoś...albo człowieka, który gwałci własne
                            dzieci? Zdecydowanie zachowuje się nie tak...ale...czy nie jest
                            CHORY?


                            > Problemy małżeńskie rozwiązujesz albo w sądzie lub oddajesz się w
                            ręce kochanka
                            > czy kochanki, lub jeszcze inaczej:) Jak problem tkwi ze zdrowiem i
                            np. dokucza
                            > ci bolący ząb to idziesz do dentysty. Każdy może sobie iść nawet
                            do tego
                            > psychiatry czy innego znachora. Cóż psychiatrzy mogli by być sobie
                            doradcami w
                            > sprawie leków, ale jeśli dostęp do nich był by wolny jak dostęp do
                            produktów
                            > spożywczych to człowiek miał by zawsze wybór..Dzisiaj nie możesz
                            sobie iść
                            > prosto do apteki i kupić reklamówki benzodiazepin, bo masz dużo
                            stresu, bo
                            > smakują ci etc.., musisz mieć na to pozwolenie w formie recepty.

                            Nie za bardzo to wszystko upraszczasz?
                            Kochanek/Sąd.etc. to nie rozwiązanie, bo nawet jeśli formalnie to
                            rozwiążesz, pozostaje kwestia samopoczucia...którego nie poprawi się
                            tak łatwo...
                            Zdrowie? A co jeśli chorobę trudno zdiagnozować i człowiek nie
                            wytrzymuje tego?
                            Wolny i niczym nieograniczony dostęp do leków to nie rozwiązanie, bo
                            już teraz widać, że ludzie to lekomani...Coś zaboli to od razu lecą
                            do apteki i zdają się na to co powie farmaceuta...Gdyby dostali
                            placebo, pewnie by zadziałało...

                            > AA coś na kształt szpitala??, to ja się nie dziwie czemu ludzie
                            psychiatryk też
                            > mylą ze szpitalem :)))

                            Nieporozumienie...Napisałam, ze AA to coś na kształt szpitala...nie
                            szpital...Na takich spotkaniach prowadzi się terapię mającą pomóc
                            tym ludziom zmienić w sobie to, co im doskwiera...Przymusowy odwyk
                            to nie metoda, bo ludzie są z natury przekorni...
                            Czym według Ciebie jest psychiatryk?

                            > > To co w takim razie robi? >
                            > Rozmawia o problemach, różne są metody psychoterapii, nikt tam też
                            nie mówi o
                            > chorobie, nie ma przymusowej psychoterapii dlaczego zmiany miały
                            by mnie dziwić
                            > ??

                            Właśnie...rozmawia o problemie...próbuje dotrzeć tam, gdzie innym
                            się nie udaje przez odpowiednio zastosowaną metodę...
                            A zmiany...Nie napisałam, że mają Ciebie dziwić...ale, że są
                            możliwe...

                            > > > Co ma to do rzeczy??
                            > >
                            > > Chodziło mi to, że ewentualny samobójca nie da powodu do
                            zamknięcia
                            > > w psychiatryku, bo wątpliwe, żeby pochwalił się nt. swoich
                            zamiarów
                            > > komukolwiek...a nawet jeśli to zostanie to raczej
                            > > zbagatelizowane...Tak jest zazwyczaj...Nikt nie dostrzega
                            problemu,
                            > > dopóki nie wydarzy się tragedia...
                            >
                            > Nie bez powodu ludzie się tym nie chwalą.

                            Dokładnie...Tego nie obwieszcza się całemu światu...Można mówić, że
                            ma sie dosyć, że zabijesz się...ale mało kto potraktuje to serio...

                            > To, że są słabe psychicznie (cokolwiek to znaczy) to twoje zdanie
                            i opinia na
                            > ten temat, wynikająca z naszej kultury. Wcale mnie to nie
                            zaskakuje.

                            Słaba psychika oznacza że takie osoby nie radzą sobie z życiem,
                            szybko się poddaję i za bardzo panikują...

                            > To, że nie rozumieją świata i samych siebie to już jest nieco
                            pretensjonalne.

                            Dlaczego??

                            > Ahhh tak samobójca, który nie docenia tego czego ma....Trzeba mu
                            przytrzeć nosa
                            > odratować i umoralnić to może uleczy się wstydem jego haniebny
                            czyn i
                            > szaleństwo. Ale fakt jest faktem nie ma tu mowy o wolności w
                            decydowaniu samemu
                            > o swoim życiu.

                            Ludzie z natury nie potrafią się cieszyć tym, co mają...Nie
                            doceniają tego, dopóki nie stracą...Nie chodzi o przytarcie nosa
                            etc. Nikt nie próbuje zawstydzać takich osób...Raczej one same czują
                            wstyd...nie potrafią spojrzć w oczy rodzinie i innym...

                            > > Nie, to nie tak...Odratowanie nie jest jednoznaczne z
                            przywróceniem
                            > > sensu i chęci do życia...
                            >
                            > Tak, ale często się to interpretuje skoro żyje, to ma przywrócony
                            sens życia.
                            >
                            A to jest błąd...bo to dopiero początek drogi...
                            • neuroleptyk Re: Aga.Przecież wiesz ,że mnie nie powinno być 11.06.08, 00:46
                              dotyk_wiatru napisała:

                              > Jak nazwiesz człowieka, który jednego dnia jest zupełnie normalny, a
                              > innego dnia nagle zabija kogoś...albo człowieka, który gwałci własne
                              > dzieci? Zdecydowanie zachowuje się nie tak...ale...czy nie jest
                              > CHORY?

                              Kogoś albo człowieka dziwnie to brzmi...może ci chodzi o zwierzęta?? To co
                              podałaś opisuje zwykłego mordercę czy gwałciciela, taki ktoś może być oczywiście
                              chory, np. jakąś chorobę serca przy czym, na brak serca do ludzi może być chory
                              tylko w przenośni:)

                              > > Problemy małżeńskie rozwiązujesz albo w sądzie lub oddajesz się w
                              > ręce kochanka
                              > > czy kochanki, lub jeszcze inaczej:) Jak problem tkwi ze zdrowiem i
                              > np. dokucza
                              > > ci bolący ząb to idziesz do dentysty. Każdy może sobie iść nawet
                              > do tego
                              > > psychiatry czy innego znachora. Cóż psychiatrzy mogli by być sobie
                              > doradcami w
                              > > sprawie leków, ale jeśli dostęp do nich był by wolny jak dostęp do
                              > produktów
                              > > spożywczych to człowiek miał by zawsze wybór..Dzisiaj nie możesz
                              > sobie iść
                              > > prosto do apteki i kupić reklamówki benzodiazepin, bo masz dużo
                              > stresu, bo
                              > > smakują ci etc.., musisz mieć na to pozwolenie w formie recepty.
                              >
                              > Nie za bardzo to wszystko upraszczasz?
                              > Kochanek/Sąd.etc. to nie rozwiązanie, bo nawet jeśli formalnie to
                              > rozwiążesz, pozostaje kwestia samopoczucia...którego nie poprawi się
                              > tak łatwo...
                              > Zdrowie? A co jeśli chorobę trudno zdiagnozować i człowiek nie
                              > wytrzymuje tego?
                              > Wolny i niczym nieograniczony dostęp do leków to nie rozwiązanie, bo
                              > już teraz widać, że ludzie to lekomani...Coś zaboli to od razu lecą
                              > do apteki i zdają się na to co powie farmaceuta...Gdyby dostali
                              > placebo, pewnie by zadziałało...

                              Niczego nie upraszczam podałem tylko kilka przykładów.
                              Czy każde cierpienie trzeba diagnozować, czy każde cierpienie to choroba??
                              Dlaczego możesz iść do sklepu nocnego po alkohol dla zabicia paskudnego
                              nastroju, a już po leki w tym samym celu nie możesz?? Jeśli myślisz, że zakazy
                              powstrzymają ludzi od konsumowania czegokolwiek to się mylisz.
                              Zakazujesz łatwego dostępu do czegoś pożądanego i co się wtedy dzieje?? Ano
                              rośnie podziemie i nielegalny handel, co za tym idzie i przestępczość. Nie
                              zmniejszysz nic tak naprawdę w danej kwestii bo jak sama uznajesz, mimo zakazów
                              i recept i tak mamy armie "lekomanów". Rodzi się za to inny problem o którym
                              wyżej napisałem. Zakazany owoc lepiej smakuje, to myśl o młodzieży....

                              > > AA coś na kształt szpitala??, to ja się nie dziwie czemu ludzie
                              > psychiatryk też
                              > > mylą ze szpitalem :)))
                              >
                              > Nieporozumienie...Napisałam, ze AA to coś na kształt szpitala...nie
                              > szpital...Na takich spotkaniach prowadzi się terapię mającą pomóc
                              > tym ludziom zmienić w sobie to, co im doskwiera...Przymusowy odwyk
                              > to nie metoda, bo ludzie są z natury przekorni...
                              > Czym według Ciebie jest psychiatryk?

                              Sale dla spotkań AA można wynająć gdziekolwiek, tak jak salę na konferencje.
                              Zupełnie nie wiem gdzie ty widzisz udawanie szpitala.
                              Psychiatryk to więzienie udające szpital.

                              > > > To co w takim razie robi? >
                              > > Rozmawia o problemach, różne są metody psychoterapii, nikt tam też
                              > nie mówi o
                              > > chorobie, nie ma przymusowej psychoterapii dlaczego zmiany miały
                              > by mnie dziwić
                              > > ??
                              >
                              > Właśnie...rozmawia o problemie...próbuje dotrzeć tam, gdzie innym
                              > się nie udaje przez odpowiednio zastosowaną metodę...
                              > A zmiany...Nie napisałam, że mają Ciebie dziwić...ale, że są
                              > możliwe...

                              Są, ale trzeba tego samemu chcieć.

                              > > > > Co ma to do rzeczy??
                              > > >
                              > > > Chodziło mi to, że ewentualny samobójca nie da powodu do
                              > zamknięcia
                              > > > w psychiatryku, bo wątpliwe, żeby pochwalił się nt. swoich
                              > zamiarów
                              > > > komukolwiek...a nawet jeśli to zostanie to raczej
                              > > > zbagatelizowane...Tak jest zazwyczaj...Nikt nie dostrzega
                              > problemu,
                              > > > dopóki nie wydarzy się tragedia...
                              > >
                              > > Nie bez powodu ludzie się tym nie chwalą.
                              >
                              > Dokładnie...Tego nie obwieszcza się całemu światu...Można mówić, że
                              > ma sie dosyć, że zabijesz się...ale mało kto potraktuje to serio...

                              To już zmartwienie dla psychiatry.

                              > > To, że są słabe psychicznie (cokolwiek to znaczy) to twoje zdanie
                              > i opinia na
                              > > ten temat, wynikająca z naszej kultury. Wcale mnie to nie
                              > zaskakuje.
                              >
                              > Słaba psychika oznacza że takie osoby nie radzą sobie z życiem,
                              > szybko się poddaję i za bardzo panikują...

                              Może krócej są "chore psychiczne" i podejmując próbę samobójstwa są z definicji
                              niekompetentne i potrzebują "opieki"......Wracamy do punktu wyjścia, bo nawet
                              jeśli masz terminalnego raka i tak nie pozwolą ci wyskoczyć z okna.

                              > > To, że nie rozumieją świata i samych siebie to już jest nieco
                              > pretensjonalne.
                              >
                              > Dlaczego??

                              A ty rozumiesz świat i samą siebie?? Przyganiał kocioł garnkowi...dlatego.
                              Subiektywne dywagacje.

                              > > Ahhh tak samobójca, który nie docenia tego czego ma....Trzeba mu
                              > przytrzeć nosa
                              > > odratować i umoralnić to może uleczy się wstydem jego haniebny
                              > czyn i
                              > > szaleństwo. Ale fakt jest faktem nie ma tu mowy o wolności w
                              > decydowaniu samemu
                              > > o swoim życiu.
                              >
                              > Ludzie z natury nie potrafią się cieszyć tym, co mają...Nie
                              > doceniają tego, dopóki nie stracą...Nie chodzi o przytarcie nosa
                              > etc. Nikt nie próbuje zawstydzać takich osób...Raczej one same czują
                              > wstyd...nie potrafią spojrzć w oczy rodzinie i innym...

                              To powinno być ich zmartwienie, a nie twoje dorośli są w końcu. Powinni mieć
                              prawo podejmować decyzje choć nie wiem jak idiotyczne by się tobie one nie wydawały.

                              > > > Nie, to nie tak...Odratowanie nie jest jednoznaczne z
                              > przywróceniem
                              > > > sensu i chęci do życia...
                              > >
                              > > Tak, ale często się to interpretuje skoro żyje, to ma przywrócony
                              > sens życia.
                              > >
                              > A to jest błąd...bo to dopiero początek drogi...

                              Początek stygmatyzacji na pewno.
                        • neuroleptyk Re: Aga.Przecież wiesz ,że mnie nie powinno być 10.06.08, 17:52
                          > > Twoje zadanie zabrzmiało jak by ta prewencja była genialną metod
                          > > a
                          > > terapii co daje też ukryte przyzwolenie dla siły psychiatry i że
                          > wie on zawsze
                          > > lepiej co jest w najlepszym interesie danej osoby, z drugiej
                          > strony ciekawe, że
                          > > jakoś nigdy nie zakłada, że to może być samobójstwo? Ale to wiemy
                          > dlaczego, wię
                          > > c
                          > > pytanie retoryczne.
                          > > To jak ta psychiatryczna pastylka, proste rozwiązanie problemu,
                          > wystarczy temu
                          > > zapobiec i już problem znika, pomoc nadchodzi i życie jest
                          > szczęśliwie. Niestet
                          > > y
                          > > to tylko życzeniowe marzonki. A o rzekomej chęci życia z reguły
                          > wypowiadają się
                          > > za tą osobę psychiatrzy. Człowiek pozbawiony możliwości
                          > decydowaniu o swoim
                          > > życiu jest pozbawionym godności niewolnikiem.
                          >
                          > Szczerze mówiąc, boję się tych szarlatanów...którzy mącą w
                          > mózgu...Nikt nie ma prawa decydować za kogoś czy chce żyć czy
                          > nie...ale...Rodziny mają problem ze zrozumieniem tego...

                          Tak, podobnie jak gdy całkiem inteligentna córka chce zostać prostytutką zamiast
                          iść na studia, albo zamiast zostać dobrą żoną.

                          > A druga sprawa...że niedoszli samobójcy zazwyczaj reaguję zbyt
                          > nerwowo na różne sytuacje...i niejako czekają tylko na pretekst,
                          > żeby ponownie spróbować...To są osoby zagubione, które uważają, że
                          > problem rozwiąże się jeśli zabiją się...

                          Może o to w tym wszystkim chodzi, że już nie ma więcej problemów.

                          > Znam Kogoś kto próbował to zrobić, ale...odratowano Go...I muszę
                          > Tobie powiedzieć, że teraz czuje się, jakby na nowo się
                          > urodził...Cieszy się życiem, każdym dniem...Problemy ma każdy, On
                          > tż, ale już nie poddaje się tak jak...wtedy...

                          Może ty tak to widzisz, poza tym trzeba by było się jego o to spytać.

                          > > Z twojej wypowiedzi wynika jasno,
                          > > że potępiasz samobójstwo jednak nie usprawiedliwia to deprywowania
                          > ludzi z
                          > > wolności i narzucaniu im odgórnego systemu wartości.
                          >
                          > Nie...nie potępiam...Staram się tylko zrozumieć co się dzieje, że te
                          > osoby nagle postanawiają zakończyć swoje życie...nagle tracą sens
                          > życia...W przypadku nieuleczalnej choroby rozumiem, ale mam problem
                          > w odniesieniu do osób, które mają problem...przerastający je...Czy
                          > to taka ujma poprosić o pomoc?
                          > Czy Ty Neuroleptyku przyjąłbyś do wiadomości, że Twój najlepszy
                          > Przyjaciel, albo Ukochana chce popełnić samobójstwo? Zaakceptowałbyś
                          > ten wybór czy próbowałbyś zmienić tę decyzję...?

                          Nie probował bym zmienić tej decyzji, trzeba uszanować to, że dla kogoś życie
                          może być ogromnym ciężarem. Uproszczanie tego ciężaru do uniwersalnych powodów,
                          jest narzucaniem sensu życia.
                          Te skrajnie uproszczony model daje tylko iluzję rozumienia świata, nic poza tym.
                          • dotyk_wiatru Re: Aga.Przecież wiesz ,że mnie nie powinno być 10.06.08, 23:01
                            neuroleptyk napisał:

                            > >
                            > > Szczerze mówiąc, boję się tych szarlatanów...którzy mącą w
                            > > mózgu...Nikt nie ma prawa decydować za kogoś czy chce żyć czy
                            > > nie...ale...Rodziny mają problem ze zrozumieniem tego...
                            >
                            > Tak, podobnie jak gdy całkiem inteligentna córka chce zostać
                            prostytutką zamias
                            > t
                            > iść na studia, albo zamiast zostać dobrą żoną.

                            Dziwi to Ciebie? Rodzina wymarzyła sobie, że córka pójdzie na dobre
                            studia, będzie miała męża, dzieci...ale wiele dziewczyn buntuje się
                            przeciwko tak stereotypowemu życiu pod czyjeś dyktando...Wybor zycia
                            prostytutki wynika z zamilowania do seksu;) albo jest wyrazem
                            buntu...niekiedy to chęć wybicia się, zdobycia pieniędzy...

                            > > A druga sprawa...że niedoszli samobójcy zazwyczaj reaguję zbyt
                            > > nerwowo na różne sytuacje...i niejako czekają tylko na pretekst,
                            > > żeby ponownie spróbować...To są osoby zagubione, które uważają,
                            że
                            > >problem rozwiąże się jeśli zabiją się...
                            >
                            > Może o to w tym wszystkim chodzi, że już nie ma więcej problemów.

                            Skoro nie ma już problemów to po co się zabijać?

                            > > Znam Kogoś kto próbował to zrobić, ale...odratowano Go...I muszę
                            > > Tobie powiedzieć, że teraz czuje się, jakby na nowo się
                            > > urodził...Cieszy się życiem, każdym dniem...Problemy ma każdy,
                            On
                            > > tż, ale już nie poddaje się tak jak...wtedy...
                            >
                            > Może ty tak to widzisz, poza tym trzeba by było się jego o to
                            spytać.

                            Wiele razy Go o to pytałam...Niechętnie do tego wraca...Powiedział
                            mi, że w tak rozpaczliwy sposób próbował zwrócić na siebie
                            uwagę...Teraz mówi, że nigdy by tego nie zrobił po raz drugi...mimo
                            problemów...

                            > > Czy Ty Neuroleptyku przyjąłbyś do wiadomości, że Twój najlepszy
                            > > Przyjaciel, albo Ukochana chce popełnić samobójstwo?
                            Zaakceptowałbyś
                            > > ten wybór czy próbowałbyś zmienić tę decyzję...?
                            >
                            > Nie probował bym zmienić tej decyzji, trzeba uszanować to, że dla
                            kogoś życie
                            > może być ogromnym ciężarem. Uproszczanie tego ciężaru do
                            uniwersalnych powodów,
                            > jest narzucaniem sensu życia.
                            > Te skrajnie uproszczony model daje tylko iluzję rozumienia świata,
                            nic poza tym
                            > .

                            Pewny siebie jesteś...Załóżmy, że Twoja Żona chce się zabić bo już
                            ma dosyć świata, życia...Ot tak pozwolisz Jej na to, bo uszanujesz
                            Jej wybór?? Wierzyć mi się nie chce...
                            • kanapony Re: Aga.Przecież wiesz ,że mnie nie powinno być 11.06.08, 00:30
                              > Rodzina wymarzyła sobie...

                              ale marzenia a rzeczywiśtośc to dwie różne sprawy,
                              zwłaszcza jeśli rzeczywistośc dotyczy jednej osoby a marzenia drugiej


                              > Wybor zycia prostytutki wynika...

                              po co od razu zastanawiac się, z czego wynika ten wybór? może to nie
                              wybór a przypadek? a może wybór z: lenistwa, chęci uszczęśliwiania
                              mężczyzn, robienia na złośc żonom i kobietom, poszukiwania nowych
                              wyzwań, powołania...? taki sam zawód, jak każdy inny


                              > Skoro nie ma już problemów to po co się zabijać?

                              no właśnie po to, by ich nie było – bo ich nie ma po ich zakończeniu
                              (i życia)


                              >Teraz mówi, że nigdy by tego nie zrobił po raz drugi...mimo
                              problemów...

                              ja jestem postrzegana jako wesoła osoba, z ambicjami, mam plany...
                              ale sensu życia ciągle szukam, i – jestem już tym coraz bardziej
                              zmęczona
                              gdyby mi ktoś jutro powiedział, że zginę w wypadku albo postanowię
                              się zabic i zrobię to... wcale bym się nie przejęła – wcale bym nie
                              robiła jakiejś prewencji przed tym... mimo tych planów
                              czy gdyby tak Ci odpowiedział Twój przyjaciel – uwierzyłabyś?
                              o pewnych sprawach nie mówi się przyjaciołom nawet – ze strachu, że
                              i oni nie zrozumieją


                              > Pewny siebie jesteś...Załóżmy, że Twoja Żona chce się zabić bo już
                              > ma dosyć świata, życia...Ot tak pozwolisz Jej na to, bo uszanujesz
                              > Jej wybór?? Wierzyć mi się nie chce...

                              jeśli mogę na to pytanie – nie skierowane do mnie – się
                              wypowiedziec...
                              gdyby mój partner: zdrowy, zamożny, z planami i widokami, tak
                              powiedział, pomyslałabym, że coś nie tak z nami, ze mną – że nie
                              jest ze mną szczęśliwy
                              pewnie by mnie zdziwiło, dlaczego mnie nie rzuci tylko się zabija...
                              i zaczęłabym pracowac nad związkiem,
                              lub odeszłabym – jeśli by się okazało, że wszystkie frustracje przez
                              moją osobę się pojawiły – niech sobie znajdzie kogoś innego lub jest
                              sam – mniej nieszczęśliwy
                              gdyby mój partner był schorowany, bez nadzieji na powrót do zdrowia
                              lub chory „śmiertelnie” – słowa bym nie powiedziała – jakkolwiek by
                              we mnie wszystko się wywracalo – to jest jego decyzja, jego bilans
                              zysków i strat
                            • neuroleptyk Re: Aga.Przecież wiesz ,że mnie nie powinno być 11.06.08, 01:42
                              dotyk_wiatru napisała:

                              > neuroleptyk napisał:
                              >
                              > > >
                              > > > Szczerze mówiąc, boję się tych szarlatanów...którzy mącą w
                              > > > mózgu...Nikt nie ma prawa decydować za kogoś czy chce żyć czy
                              > > > nie...ale...Rodziny mają problem ze zrozumieniem tego...
                              > >
                              > > Tak, podobnie jak gdy całkiem inteligentna córka chce zostać
                              > prostytutką zamias
                              > > t
                              > > iść na studia, albo zamiast zostać dobrą żoną.
                              >
                              > Dziwi to Ciebie? Rodzina wymarzyła sobie, że córka pójdzie na dobre
                              > studia, będzie miała męża, dzieci...ale wiele dziewczyn buntuje się
                              > przeciwko tak stereotypowemu życiu pod czyjeś dyktando...Wybor zycia
                              > prostytutki wynika z zamilowania do seksu;) albo jest wyrazem
                              > buntu...niekiedy to chęć wybicia się, zdobycia pieniędzy...

                              Skoro można sie buntować o chęć wybicia się czy zdobycie pieniędzy, to czemu nie
                              można o chęć do decyzji o życiu bądź nie życiu?

                              > > > A druga sprawa...że niedoszli samobójcy zazwyczaj reaguję zbyt
                              > > > nerwowo na różne sytuacje...i niejako czekają tylko na pretekst,
                              > > > żeby ponownie spróbować...To są osoby zagubione, które uważają,
                              > że
                              > > >problem rozwiąże się jeśli zabiją się...
                              > >
                              > > Może o to w tym wszystkim chodzi, że już nie ma więcej problemów.
                              >
                              > Skoro nie ma już problemów to po co się zabijać?

                              Mówisz o umarłym?

                              > > > Znam Kogoś kto próbował to zrobić, ale...odratowano Go...I muszę
                              > > > Tobie powiedzieć, że teraz czuje się, jakby na nowo się
                              > > > urodził...Cieszy się życiem, każdym dniem...Problemy ma każdy,
                              > On
                              > > > tż, ale już nie poddaje się tak jak...wtedy...
                              > >
                              > > Może ty tak to widzisz, poza tym trzeba by było się jego o to
                              > spytać.
                              >
                              > Wiele razy Go o to pytałam...Niechętnie do tego wraca...Powiedział
                              > mi, że w tak rozpaczliwy sposób próbował zwrócić na siebie
                              > uwagę...Teraz mówi, że nigdy by tego nie zrobił po raz drugi...mimo
                              > problemów...

                              Skoro tak twierdzi to z tego co piszesz najwidoczniej osiągnął swój cel, trudno
                              mi powiedzieć.

                              > > > Czy Ty Neuroleptyku przyjąłbyś do wiadomości, że Twój najlepszy
                              > > > Przyjaciel, albo Ukochana chce popełnić samobójstwo?
                              > Zaakceptowałbyś
                              > > > ten wybór czy próbowałbyś zmienić tę decyzję...?
                              > >
                              > > Nie probował bym zmienić tej decyzji, trzeba uszanować to, że dla
                              > kogoś życie
                              > > może być ogromnym ciężarem. Uproszczanie tego ciężaru do
                              > uniwersalnych powodów,
                              > > jest narzucaniem sensu życia.
                              > > Te skrajnie uproszczony model daje tylko iluzję rozumienia świata,
                              > nic poza tym
                              > > .
                              >
                              > Pewny siebie jesteś...Załóżmy, że Twoja Żona chce się zabić bo już
                              > ma dosyć świata, życia...Ot tak pozwolisz Jej na to, bo uszanujesz
                              > Jej wybór?? Wierzyć mi się nie chce...

                              A jak będzie chciała się ze mną rozwieść bo powie mi, że kocha innego to będę
                              mógł spokojnie bez wyrzutów sumienia życzyć jej śmierci zgodnie z naszą kulturą??

                              Większość ludzi nie wierzy w samobójcze deklaracje jak sama napisałaś
                              wcześniej, ja był bym przynajmniej świadom, że tak może się stać, ale przecież
                              nie włożył bym jej w kaftan bezpieczeństwa i nie wysłał bym ja do psychiatryka.
                              Walka z samobójcami to jak walka z anorektyczkami i alkoholikami itp. to zupełna
                              bezsilność, mimo tego całego systemu prewencji odsetek samobójstw i czy też
                              liczba "chorób psychicznych" ciągle rośnie jak na ironię...... Żeby powstrzymać
                              kogoś od jakiegoś czynu możesz go tylko najwyżej uwięzić, albo zabić,
                              ewentualnie szantażować i torturować. Tego nie można leczyć, chociaż niektóre z
                              tych procedur są tak nazywane. Tak jak więzienie jest symbolem bezsilności wobec
                              łamiących prawo, tak psychiatryk symbolem bezsilności dla tych którzy zachowują
                              się niekonwencjonalnie.
                          • kanapony Re: Aga.Przecież wiesz ,że mnie nie powinno być 11.06.08, 00:16
                            > Może o to w tym wszystkim chodzi, że już nie ma więcej problemów.

                            dokładnie o to chodzi
                            wreszcie nerwy nie będą napięte do granic możliwości
                            nikt nie będzie grał na twoich uczuciach, emocjach
                            koniec z oszustwami, kłamstwami, obojętnością...
                            spokój
              • kanapony to bardzo ciekawe 10.06.08, 02:30
                naprawdę
                takie podejście... filozoficzne nieco? nigdy nie zastanawiałam się
                nad tym problemem z tej strony
                czy mogę prosic jeszcze o kilka słów:

                > Jednak prawdziwe choroby jak cukrzyca czy zapalenie płuc są
                > wszędzie takie same, na bezludnej wyspie można na nie zachorować,
                > na "chorobę" psychiczną już nie można :))). Choroba to nie coś co
                > ty robisz lecz coś co się tobie dzieje.

                dlaczego nie można?
                • dotyk_wiatru Re: to bardzo ciekawe 10.06.08, 11:12
                  kanapony napisała:

                  > naprawdę
                  > takie podejście... filozoficzne nieco? nigdy nie zastanawiałam się
                  > nad tym problemem z tej strony
                  > czy mogę prosic jeszcze o kilka słów:
                  >
                  > > Jednak prawdziwe choroby jak cukrzyca czy zapalenie płuc są
                  > > wszędzie takie same, na bezludnej wyspie można na nie zachorować,
                  > > na "chorobę" psychiczną już nie można :))). Choroba to nie coś co
                  > > ty robisz lecz coś co się tobie dzieje.
                  >
                  > dlaczego nie można?

                  Neuroleptyk wyjaśnił to...bo też tu miałam wątpliwości...
                  Przeczytaj:
                  > > Jednak prawdziwe choroby jak cukrzyca czy zapalenie płuc są
                  > wszędzie takie same
                  > > ,
                  > > na bezludnej wyspie można na nie zachorować, na "chorobę"
                  > psychiczną już nie
                  > > można :))). Choroba to nie coś co ty robisz lecz coś co się
                  tobie
                  > dzieje.
                  >
                  > Poczekaj...ale tak jest z każdą chorobą...:) Nawet tą dotyczącą
                  > psychy...mimo, że jak piszesz to nie choroba:P

                  Nie, choroby psychiczne to coś co robisz inaczej nie było by krat,
                  pokojów bez
                  klamek w psychiatrykach oraz specjalnych ustaw, i co za tym idzie
                  przymusowych
                  pacjentów. Czym są "objawy" psychiatryczne jak nie zbiorem po prostu
                  nietolerowanych zachowań? Psychiatra nie ogląda twojego ciała ani
                  nie bada go,
                  on ocenia to co ty robisz. Pół wieku temu jakbyś się przyznała, że
                  preferujesz
                  kobiety, to uznali by ciebie za chorą psychiczne ale dzisiaj już
                  nie. Jak na
                  ironię zachowania tych którzy teraz nie tolerują homoseksualistów
                  nazywa się
                  terminem homofobia, mówi się, że oni nawet cierpią na to jakby ich
                  przekonania
                  też były wynikiem choroby a nie wyboru czy też efektów wcześniejszej
                  popagandy
                  psychiatrycznej o czym jest zmowa milczenia. Psychiatrzy zawsze
                  mówią opisując
                  takie osoby o jakiś uprzedzeniach, wewnętrznych lękach jakby
                  zapominając, kto te
                  uprzedzenia u ludzi wykreował, stygmatyzacja sięga jednak daleko w
                  przyszłość o
                  tym raczej szanowny "doktór" psychiatrii nie pamięta i nie chce o
                  tym wiedzieć.

                  Szasz miał racje psychiatria i "diagnoza psychiatryczna" czy też
                  nazwanie kogoś
                  chorym psychicznie to taka bron słowna, bo słowa w świecie ludzi
                  mają ogromną
                  moc rażenia. Tak więc miał całkowitą rację twierdząc, że kto
                  pierwszy dosięgnie
                  rzuconego rewolweru i odda strzał do przeciwnika (zdefiniuje ciebie
                  jako chorego
                  psychicznie) ten wygrywa. ....Teraz ja jestem Sprite a ty
                  pragnienie....
                • neuroleptyk Re: to bardzo ciekawe 10.06.08, 13:03
                  kanapony napisała:

                  > naprawdę
                  > takie podejście... filozoficzne nieco? nigdy nie zastanawiałam się
                  > nad tym problemem z tej strony
                  > czy mogę prosic jeszcze o kilka słów:
                  >
                  > > Jednak prawdziwe choroby jak cukrzyca czy zapalenie płuc są
                  > > wszędzie takie same, na bezludnej wyspie można na nie zachorować,
                  > > na "chorobę" psychiczną już nie można :))). Choroba to nie coś co
                  > > ty robisz lecz coś co się tobie dzieje.
                  >
                  > dlaczego nie można?

                  Dlatego, że żeby być chorym potrzeba jednej osoby, żaby być chorym psychicznie
                  potrzeba najmniej dwóch:)))
                  • kanapony załapałam!!! 11.06.08, 00:34
                    dotyk wiatru przytoczyła mi fragment - który zresztą przeczytałam
                    kilkukrotnie wcześniej!
                    kapuję - choroba psychiczna jako nieakceptowane społecznie zachowania
    • 1.fxx Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 14.06.08, 13:35
      Bardzo dobry temat i swietne wpisy Duzo ciekawego dowiedzialem sie od Was
      .Pociagnijcie rozmowe. Pozdrawiam
      • aga-43 Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 24.06.08, 23:26
        1.fxx napisał:

        > Bardzo dobry temat i swietne wpisy Duzo ciekawego dowiedzialem sie od Was
        > .Pociagnijcie rozmowe. Pozdrawiam

        Tak tylko ze na tym forum nie ma osob ktore umieja dyskutowac Natomiast umieja
        krzyczec ,ze im takie dyskusje przeszkadzaja A w czym im przeszkadzaja??
        Ano psuja im podobno wystroj ich forum - forum o infantylnych postachPopatrz
        dobrze ,poczytaj Infantylizm az kipi!!
        Szkoda ze tych dwoje odeszlo ale ich poprostu przegonilo to infantylne
        towarzystwo .
        • Gość: aloe Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.08, 23:37
          Niekiedy romantycznie innym razem infantylnie, ważne by nie popełnić samobójstwa.
    • dotyk_wiatru Neuroleptyku... 07.02.09, 21:32
      ...zaglądasz na te forum jeszcze...?
      • dotyk_wiatru Re: Neuroleptyku... 11.02.09, 14:07
        Chyba jednak nie zaglądasz...
    • petereczek Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 07.02.09, 23:41
      dotyk_wiatru napisała:

      > W twórczości epoki Romantyzmu motyw samobójstwa przewijał się bardzo
      > często...w literaturze...Pojawiał się i u Szekspira i u Byrona i u
      > Goethe i u Mickiewicza...etc. Czy w życiu było podobnie? Wąpię,
      > chociaż...kto wie...
      > Pytanie:
      > Czy samobójcy w dobie XX i XXI wieku też są romantykami, jeśli
      > popełniają samobójstwo z powodu odrzucenia, braku wiary w to, że
      > zasługują na miłość? Czy może są postrzegani jako słabe jednostki,
      > które same siebie wyeliminowały z nowoczesnego, silnego i
      > nastawionego konsumpcyjnie społeczeństwa? A co jeśli zabijają poza
      > sobą inne osoby, te najbliższe? Zapewne są potępiane przez
      > wszystkich, nieprawdaż?


      okropny temat, sam miałem 2 próby od tego, że byłem nie chciany i odrzucany jako "nie atrakcyjny" "nie iskrzy" "nie ma chemii", potem błagałem o każdy związek, byle tylko do kogoś sie przytulić... :/
      odechciewa sie życia jak sie widzi ludzi co sie obściskują, a też sie chce z kimś spać, kochać sie, obejmować sie, pieścić, całować, dotykać, czuć ciało obok...
      • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 08.02.09, 22:59
        petereczek napisał:

        > okropny temat, sam miałem 2 próby od tego, że byłem nie chciany i
        odrzucany jak
        > o "nie atrakcyjny" "nie iskrzy" "nie ma chemii", potem błagałem o
        każdy związek
        > , byle tylko do kogoś sie przytulić... :/
        > odechciewa sie życia jak sie widzi ludzi co sie obściskują, a też
        sie chce z ki
        > mś spać, kochać sie, obejmować sie, pieścić, całować, dotykać,
        czuć ciało obok.
        > ..


        Przykra sprawa Petereczek...:(
        Nie wiem tak naprawdę co Tobie napisać...
        Moim zdaniem takie koncentrowanie się na tym, to najgorsze co można
        zrobić...To w niczym nie pomaga, a pogarsza sprawę...Chyba najlepiej
        nie szukać na siłę...

        PS. Ten wątek jest zaawansowany 'datowo'...Z zeszłego roku...Minęło
        mnóstwo czasu...Wróciłam z ciekawości, bo nie dokończyłam dyskusji...
        • petereczek Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 09.02.09, 08:22
          nie rozumiem pojęcia "szukać na siłe", nie mam to szukam, im bardziej nie mam ,
          tym bardziej sie wysilam i tym bardziej szukam, bo chce mieć
          dla mnie normalne, że człowiek powinien żyć w parze, razem, obok, a jak sie nie
          ma to sie szuka i stara sie znaleźć
          nie da sie żyć bez tulenia, bliskości, ciepła drugiej osoby obok, seksu,
          pocałunków, obejmowania, czułostek, uśmiechów... nie da
          • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 09.02.09, 11:24
            'Szukać na siłę' oznacza ni mniej ni więcej, że nawet jeśli nie
            wychodzi to ktoś szuka bo np. inni mają drugą połówkę, bo kurczowo
            trzyma się swoich marzeń i nie chce być sam...Rezygnuje tym samym z
            jakiś swoich oczekiwań względem tej osoby...np. zawsze chciał się
            związać z ciepłą i zaradną brunetką o wzroście calineczki, a wybiera
            blondynkę równą sobie i nie grzeszącą ciepłem wewnętrznym...etc.

            Miłość ma to do siebie, że spada na człowieka nie proszona...wtedy
            kiedy sie tego nie spodziewa...

            Piszesz, że nie da się żyć bez drugiej osoby...
            Otóż da się...TY żyjesz...
            Niektórzy szukają całe życie i nie znajdują...
            Co innego postawa...Niektórzy szukają tylko dla seksu, niektórzy bo
            chcą mieć rodzinę, niektórzy bo czują presję społeczną...
            • petereczek Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 09.02.09, 12:05
              > Piszesz, że nie da się żyć bez drugiej osoby...
              > Otóż da się...TY żyjesz...

              mylisz sie, no ja z wielu swoich marzeń już dawno zrezygnowałem , to prawda, bo
              nie umiem normalnie fukcjonować bez tego ciepła i bliskości drugiej osoby, od
              samotności przestałem wychodzić (bo nie mam z kim) , przestałem trenować sporty,
              wypisałem sie z siłowni, przestałem sie zajmować hobby co mi dawało dużo
              radości, tylko siedze i szukam próbując kogoś namówić na randke, bo nie da sie
              cieszyć, jak nie ma sie komu popatrzeć w oczka i pocałowac, kontakt fizyczny to
              bardzo silna potrzeba, w zasadzie cały mój czas poświęcam na portale randkowe by
              kogoś poderwać, by był ktoś do objęcia, pocałowania, kiedyś trenowałem, miałem
              hobby, teraz mam tylko 1 cel - znaleźć kogoś z kim mógłbym sie cieszyć
              bo co to za radość, że np. zrobiłbym fajne zdjęcie, jak nie mam kobiety by sie
              jej tym pochwalić i dostać buziaka ?
              co to za radość zrobić dobrą pizze, jak nie siądzie i nie zje jej obok ładna
              kobietka co da buziaka
              ja bez buziaków, seksu, dotyku, głaskania, obejmowania, miłych spojrzeń, słów
              "słoneczko" "koteczku" nie umiem już dalej funkcjonować
              jak z kimś chodze to jest w miare, choc chce seksu a np. jak ostatnio od lutego
              do sierpnia chodziłem i skończyło sie na niczym :/
              ale było w miare okej, bo "był ktoś"
              ale ostatnio stwierdziłem że wyjde pobiegać... wyszedłem, jedna para, druga
              para, trzecia para, trzymaja sie za ręce, on ją za pośladek,,, no nie mogłem
              wróciłem po 5 minutach do domu, nie mogłem na to patrzeć, bo też bym ją za
              pośladki potrzymał :(
              ja już prawie wogóle z moich wymogów zrezygnowałem, z listy "chciałbym by lubiła
              takie filmy" "chciałbym byśmy poszli na taki koncert" zostało już tylko "ma nie
              straszyć wygladem" byle obok, byle można było dotknąć, byle pogłaskała, byle
              poleżeć obok obejmując :/ a że dla nich jestem nie atrakcyjny fizycznie (nie
              uważam sie za takiego) i "ciepłe kluchy" (nie uważam sie za takiego)

              > Niektórzy szukają całe życie i nie znajdują...

              nie ma takiej opcji
              nie ma i już, albo z kims, albo wogóle nic nie warto, jestem bez związku
              poważnego od prawie 2 lat, bez chodzenia od ... ponad pół roku, bez seksu też
              ładne kilka miesięcy, dla mnie to ogromny szmat czasu
              ja rozumiem że można być samemu miesiąc, ale nie tyle :/
              tyle to już sie traci ochote na jedzenie, na mycie zębów, na ubranie sie , bo
              nie ma dla kogo sie starać :(
              • petereczek Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 09.02.09, 12:11
                jak miałem kogoś, jak był seks, było tulenie, głaskanie, całowanie, czułość
                (czyli delikatne pieszczoty i słówka i przytulanie leżąc obok) to żyłem inaczej,
                był sport, hobby, znajomi, dobry humor, cały świat gdzieś i nic mnie nie
                obchodziło, bo miałem swoje szczeście :)
                :)
                bez zapachu, smaku, widoku, ciepła kobiety nie da sie funkcjonować, bo ile można
                być w relacjach "przyjacielsko-kumplowskich" bez elementów fizycznych, w życiu
                miałem kilka takich związków po pare miesiecy , lipa totalna :/
                to co daje pęd i chęć do życia to kobietka obok :)
                to leżenie z nią i obejmowanie i dotykanie i całowanie :)
                to rutyna, że jest dziś i będzie jutro tak samo :)
                • dotyk_wiatru Re: Romantycy i samobójstwo... Ciężki kaliber... 09.02.09, 12:30
                  Popełniasz poważny błąd rezygnując z życia, uzależniając jego jakość
                  od obecności kobiety...
                  Spójrz...Zrezygnowałeś ze sportu, z bywania w różnych miejcach, z
                  tego co dawało Tobie wiele radości, porzuciłeś hobby...BO NIE MASZ
                  KOBIETY OBOK...
                  Jeśli nawet jakąś poznasz, zwiążesz się...to mam wrażenie, że
                  zadusisz te uczucie...

                  Spójrz...Wyszedłeś pobiegać i co? Raziły Ciebie pary? Rany! Coś
                  Ciebie zmotywowało, żeby pobiegać...Coś musiało, ale...zniechęcił
                  Ciebie widok par...? :/

                  >> Niektórzy szukają całe życie i nie znajdują...
                  >
                  > nie ma takiej opcji
                  > nie ma i już, albo z kims, albo wogóle nic nie warto

                  ...a co jesli jednak nie uda się Tobie? Zapuścisz się całkiem?
                  Jak kobiety mają się Tobą zainteresować, skoro przestałeś dbać o
                  siebie fizycznie i duchowo...? Jaka kobieta zwiąże się z Tobą
                  wiedząc, że nic Ciebie (na ten moment) nie interesuje poza NIĄ?

                  BTW. Portale randkowe mają do siebie, że trudno tam poznać ciekawą
                  osobę...Ludzie często kolorują siebie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka