Gość: nielogiczna
IP: *.adsl.inetia.pl
06.07.08, 22:23
Kiedyś nie lubiłam Krakowa... To miasto wydawało mi sie jakieś hermetyczne, zamknięte dla przybyszów. Ale po jakimś czasie, bywania w nim i służbowo i trochę dla przyjemności to się niepostrzeżenie zmieniło. To miejsce z duszą, niełatwą do odkrycia. Trzeba ja poznać, oswoić. Pochodzić po malutkich uliczkach nie odwiedzanych przez turystów, zobaczyć blask latarni i miejskich świateł odbijających się na wyślizganych kocich łbach, powłóczyć się po Kazimierzu, w tłumie gości i miejscowych posłuchać żydowskiej muzyki na festiwalu...
Wczoraj mi się nie udało, tylko się otarłam, ale w przyszłym, ale w przyszłym... :)