white.falcon
25.10.03, 00:13
Czasem chce się zostawić marzenia za progiem. Iść, nie oglądając się za
siebie - na nie. Ile tak naprawdę spełnionych marzeń jest w życiu? Takich
marzeń z prawdziwego zdarzenia i to spełnionych szczęśliwie? Chyba niewiele.
Marzenie to w pewnym stopniu idealizacja tego, co chciałoby się mieć, a czego
nie ma, albo jest w zasięgu ręki, jest chwytane "na gorąco", a potem -
okazuje się wcale nie tym, czego spodziewaliśmy się po "własnej myśli". Może
warto marzenia zostawić tam, gdzie jest ich miejsce - w strefie marzeń i
najzwyczajniej "zejść na ziemię", wyłączając w sobie marzenia o czymś, co i
tak nigdy nie zaistnieje, albo w wydaniu "życiowym" nie będzie w efekcie
warte zachodu? Jak myślicie?
Pozdrv.:)