Dodaj do ulubionych

Wybaczenie - jak naprawde w sercu wybaczyc

14.11.03, 23:46
W moim zyciu zostalem skrzywdzony przez pewne osoby. Z powodu ich
postepowania moje zycie zostalo zniszczone. stracilem tez dziecko przez
zwyrodnialca. I Was pytam. Wybaczyc moge wyzwisko, moze kradziez czegos.

Ale jak sobie wyobraze konsekwencje ich postepowania nie POTRAFIE. Widze
swoje dziecko,ktoremu w brautalny sposob zabrano zycie. Widze psa ktorego
skopaly zbiry do kalectwa itd. I bardzo Was prosze (zanim zwariuje) o jakies
metody, jakie rozumowanie/mysli pomoga mi wybaczyc? Nie radzcie
psychoterapii, bo ja chce(prosze) opini Waszych tutaj.
Obserwuj wątek
    • white.falcon Re: Wybaczenie - jak naprawde w sercu wybaczyc 15.11.03, 00:21
      Z jednej strony nie chcę zostawić Autora bez jakiejś reakcji. Z drugiej -
      jeżeli ktoś prowokuje, by potem się śmiać, to jest to ogromnie niesmaczne.

      Autorze, o ile możesz, opisz sytuację, a ludzie tu piszący powiedzą, co myślą
      na dany temat, jak to widzą, co by zrobili...

      Pozdrv.:)
      • ciekafski Re: Wybaczenie - jak naprawde w sercu wybaczyc 15.11.03, 00:46
        white.falcon napisała:

        > jeżeli ktoś prowokuje, by potem się śmiać, to jest to ogromnie niesmaczne.

        Jezeli dobrze zrozumialem white.falcon, to nie moge sie nadziwic okrutnosci
        Twojej wypowiedzi.
        Przepraszam i watek wycofuje.
        • white.falcon Nie zrozumiałeś mnie, Ciekafski... 15.11.03, 16:45
          Moim zamiarem nie było potraktowanie Twojego, Autorze, wątku w sposób okrutny.
          Tu czasem zdarza się, że ktoś zamieszcza wątek w celu prowokacyjnym, a potem ma
          niezłą zabawę, gdy ludzie przejmują się wymyśloną przez niego sytuacją lub
          problemem. A ludzie, którzy odpisali w dobrej wierze, potem czują się głupio,
          bo zostali "nabrani". Ludzie, piszący w necie, są tymi samymi ludźmi ze świata
          realnego - o tych samych charakterach i osobowościach. Może są bardziej
          otwarci, bo są do pewnego stopnia anonimowi i czasem pokazują ostrzej i swoje
          dobre i złe strony charakteru. Taka jest geneza pierwszej części mojego
          poprzedniego wpisu.

          Moim zdaniem nie da się zmusić siebie do wybaczenia. Wszystko zależy od
          konkretnego człowieka, od tego, czy ma ten "dar" jako wrodzony lub czy
          doświadczenie życiowe i praca nad swoim "ja" nauczyły go tego. Wybaczyć można,
          ale wtedy, gdy zrozumie się powody, które kierowały postępowaniem danej osoby,
          można wtedy poczuć nawet litość wobec niej - z rodzaju "a mogłeś z siebie nie
          robić takiej świni (zwierzaka przepraszam za użycie jego nazwy w sensie
          pejoratywnym), gdybyś tylko chciała". Wybaczenie należy do innej gamy uczuć,
          niż złość, wściekłość. Z nich ono się nie wywodzi i nie bierze się. Wybaczyć
          można, ale nie oznacza to, że zmieni się stosunek do czynu osoby i jej
          postępowania. umiejętność wybaczania służy, co dziwne, nam samym. Wybaczając
          pozbywamy sie nienawiści, choć zostaje żal i smutek. Ale one tak nie niszczą i
          tak już skrzywdzoną osobę, jak nienawiść i złość. Może warto spróbować,
          Autorze, choć to ciężkie w Twojej sytuacji. Pomógłbyś sam sobie trochę.

          Pozdrv.:)
          • messja kazdy zrozumial:( 15.11.03, 17:10
            white.falcon napisała:

            > Moim zamiarem nie było potraktowanie Twojego, Autorze, wątku w sposób
            okrutny.
            > Tu czasem zdarza się, że ktoś zamieszcza wątek w celu prowokacyjnym, a potem
            ma
            >
            > niezłą zabawę,

            dobrze cie zrozumial, bo twoja wypowiedz byla dosc jednoznaczna w swojej
            wymowie: wymowie podejrzen o prowokacje. moze sie zdarza, ze czsami ktos
            zamieszcza watek w celu prowokacyjnym ale chyba madrzej jest doradzic cos "na
            zapas" niz oskarzyc niewwinnie czlowieka, ktory w dobrej wierze zwraca sie o
            pomoc. takie jest przynajmniej moje zdanie.



            Wybaczając
            > pozbywamy sie nienawiści, choć zostaje żal i smutek. Ale one tak nie niszczą
            i
            > tak już skrzywdzoną osobę, jak nienawiść i złość. Może warto spróbować,
            > Autorze, choć to ciężkie w Twojej sytuacji. Pomógłbyś sam sobie trochę.

            kiedy czytam takie moralizatorskie kawalki autorstwa tej samej osoby, ktora
            jeszcze kilka dni temu twierdzila, ze "bicie po twarzy" to najlpszy sposob na
            przeciwnikow forumowych, oraz robila za mecenasa osoby, ktora tutaj grozila
            gwaltem i zarazeniem hiv, to autentycznie ogarnia mnie niesmak.
            rozumiem, ze mozna troche koloryzowac czasami, ale zeby byc tak zaklamanym? to
            musi byc talent:(
    • messja Re: Wybaczenie - jak naprawde w sercu wybaczyc 15.11.03, 01:08
      ciekafski napisał:

      > W moim zyciu zostalem skrzywdzony przez pewne osoby. Z powodu ich
      > postepowania moje zycie zostalo zniszczone. stracilem tez dziecko przez
      > zwyrodnialca. I Was pytam. Wybaczyc moge wyzwisko, moze kradziez czegos.
      >
      > Ale jak sobie wyobraze konsekwencje ich postepowania nie POTRAFIE. Widze
      > swoje dziecko,ktoremu w brautalny sposob zabrano zycie. Widze psa ktorego
      > skopaly zbiry do kalectwa itd. I bardzo Was prosze (zanim zwariuje) o jakies
      > metody, jakie rozumowanie/mysli pomoga mi wybaczyc? Nie radzcie
      > psychoterapii, bo ja chce(prosze) opini Waszych tutaj.

      nie zawsze mozna wybaczyc. mozna tylko sprobowac zyc jakos ze swiadomoscia
      krzywdy, ktorej juz nic nigdy nie zadoscuczyni.
      moze ciebie tak naprawde trapi to, ze nie umiesz sobie wybaczyc?
      to bowiem juz calkiem inny problem....
      • maniia Re: Wybaczenie - jak naprawde w sercu wybaczyc 15.11.03, 01:47
        messja napisała:

        > ciekafski napisał:
        >
        > > W moim zyciu zostalem skrzywdzony przez pewne osoby. Z powodu ich
        > > postepowania moje zycie zostalo zniszczone. stracilem tez dziecko przez
        > > zwyrodnialca. I Was pytam. Wybaczyc moge wyzwisko, moze kradziez czegos.
        > >
        > > Ale jak sobie wyobraze konsekwencje ich postepowania nie POTRAFIE. Widze
        > > swoje dziecko,ktoremu w brautalny sposob zabrano zycie. Widze psa ktorego
        > > skopaly zbiry do kalectwa itd. I bardzo Was prosze (zanim zwariuje) o jaki
        > es
        > > metody, jakie rozumowanie/mysli pomoga mi wybaczyc? Nie radzcie
        > > psychoterapii, bo ja chce(prosze) opini Waszych tutaj.
        >
        > nie zawsze mozna wybaczyc. mozna tylko sprobowac zyc jakos ze swiadomoscia
        > krzywdy, ktorej juz nic nigdy nie zadoscuczyni.
        > moze ciebie tak naprawde trapi to, ze nie umiesz sobie wybaczyc?
        > to bowiem juz calkiem inny problem....

        messjo a co ma do rzeczy to "sobie"?
        • jmx Re: Wybaczenie - jak naprawde w sercu wybaczyc 15.11.03, 02:35
          maniia napisała:

          > messjo a co ma do rzeczy to "sobie"?

          że na to 'pozwolił', niedopatrzył, nieupilnował, zawiódł...
          a to nie tak, nie tak...
    • pierdziolek Re: Wybaczenie - jak naprawde w sercu wybaczyc 15.11.03, 01:54
      Pierdolisz facet farmazony.I tu i na F.Psychologia.
      • gidanka white.falcon 15.11.03, 22:11
        Madre to bylo co napisalas.Jezeli rozumiemy motywy. Ale jak zrozumiesz kogos
        kto naprzyklad fizycznie zneca sie nad kims, bo cierpienie danej osoby daje mu
        przyjemnosc? Albo to ze ktos zrobil cos z egoistycznych pobudek? Ktos zabil by
        okrasc?
        • white.falcon Re: white.falcon 15.11.03, 23:15
          gidanka napisała:

          > Madre to bylo co napisalas.Jezeli rozumiemy motywy. Ale jak zrozumiesz kogos
          > kto naprzyklad fizycznie zneca sie nad kims, bo cierpienie danej osoby daje
          mu przyjemnosc? Albo to ze ktos zrobil cos z egoistycznych pobudek? Ktos zabil
          by okrasc?

          Ja nie udzielę Ci odpowiedzi autorytatywnej na żadne pytanie - nie jestem
          lekarzem praktykującym w zakresie psychologii rodzinnej. Ale mogę powiedzieć,
          jak moim zdaniem wyglądają takie sprawy.

          1) Znęcanie się psychiczne lub fizyczne powoduje całą, i to obszerną, gamę
          wyrazów uczuciowych. Podam, jako przykład - syndrom "Sztokholmski". Podczas
          ataku na ambasadę część ludzi została brutalnie rozstrzelana, część zastrzelona
          przez napastników później, a część - więziona w małym, dusznym pomieszczeniu i
          potem przez nich wypuszczona otoczyła sprawców tego wszystkiego i broniła ich.
          Usprawiedliwiali się tym, że n.p.: "Pozwolił mi wyjść do toalety na siusiu." Te
          ocalałe ofiary broniły sprawców ich niedoli. Mało tego, odwiedzały ich w
          więzieniu, pisały do nich listy, usprawiedliwiając ich czyny. Rozumiesz to?
          Jeżeli zrozumiesz nastawienie tych osób, które przeżyły tamte wydarzenie, to
          zrozumiesz skomplikowany system wybaczania lub usprawiedliwiania swoich czynów.
          Jedno nie jest tożsame z drugim i w pewnym stopniu - stanowi odpowiedź na
          pytania, które mi zadałaś.:)

          2) Zabójstwo w celu osiągnięcia jakichś korzyści materialnych jest tym, czym
          jest - zabójstwem. To "inna" bajka.

          Pozdrv.:)

          P.S. Pytania dalsze? Moge odpowiedzieć. Nie uznałaś chyba odpowiedzi za
          agresywną? :)
          • kwasna_cytryna Re: white.falcon 15.11.03, 23:51
            W takich przypadkach może tworzyć się niezwykle silne więzy między
            pokrzywdzonym a krzywdzącym, rodzaj swoistego uzależnienia. Innym przykładem
            takiego "syndromu" jest historia porwania dla okupu Patty Hearst. Ta wtedy 19-
            letnia dziedziczka jednej z największych fortun prasowych na swiecie po kilku
            miesiącach niewoli przeszła na stronę porywaczy i wzięła udział w napadzie na
            bank, czego dowodziły zdjęcia, na których w rekach trzymała kałasznikowa.
          • kobbieta Re: white.falcon 16.11.03, 00:12
            ps ciekawe ile Zydow wybaczylo Holocaust, tym ktorzy na ich oczach katawli
            czlonka ich rodziny?

            a najlepiej wyobraz sobie ze to Twoja matka/ojciec/brat/siostra/dziecko jest
            krzywdzone, jakie slowa by pomogly Tobie wybaczyc? Jaki tok myslenia?

            • white.falcon Re: white.falcon 16.11.03, 00:21
              Nie wiem, ile Żydów wybaczyło Holocaust. Mogę mówić o konkretnych osobach,
              które umiały to zrobić, lub nie. Mówienioe "nie" i to kategoryczne - blokuje
              nas i może "zaklinować". Dalej można żyć, ale nie funkcjonować wśród ludzi. To
              jest pytanie do n.p. bardzo znanego dziennikarza Daniela Passenta. Spytaj się
              go. On Ci odpowie, bo nalezy do pokolenia, które przeżyło coś takiego i sam ma
              takie doświadczenie w życiu.

              Lepszą sytuację podpowiem - przeżyj własną śmierć i to nie z powodu choroby,
              tylko dlatego, że postawili Ciebie pod ścianą. Można przeżyć i zrewidować swoje
              poglądy na życie i żyć dalej pełnią życia, zdając sobie sprawę z tego, czego
              się doświadczyło. Umieć wybaczać. :)

              Pozdrv.:)
            • kwasna_cytryna Re: white.falcon 16.11.03, 00:21
              Nie o tym mówiłyśmy. Raczej o tym, jak nieoczekiwane mogą być reakcje ludzi na
              silny stres, którym niewątpliwie były oba przypadki. Mechanizm jest zresztą
              prawdopodobnie podobny to tego, który np. maltretowanej kobiecie nie pozwala
              odejść od swojego oprawcy.
              • kobbieta white falcon za przeproszeniem 16.11.03, 00:31
                lejesz wode...

                Caly czasy uogolniasz, teorie snujesz

                Ja pytalam konkretnie - jaki tok mysli pomaga Tobie wybaczyc
                Ostatecznie jestesmy ludzmi z emocjami - nie wystarczy powiedziec "wybaczam" i
                wszystko sie rozplynie

              • white.falcon Re: white.falcon 16.11.03, 00:32
                Mechanizm jest ten sam, tylko może ujawnić się w różny sposób - każdy reaguje
                indywidualnie: nadagresją, samozniszczeniem, zniszczeniem źródła lęku (to nie
                tak częsta ostateczność, może dojść do różnych rzeczy), depresją, smutkiem,
                wile jest objawów chorobowych. My nie jesteśmy jednoznaczni i łatwi w sobie. W
                przypadku kobiet maltretowanych to jest tym cięższe, im dłużej trwają w tym, bo
                w pewnym momencie widzą sytuację w sposób, iż jest tak "normalnie".:(

                Pozdrv.:)
                • kobbieta Re: white.falcon 16.11.03, 00:40
                  white.falcon napisała:

                  > Mechanizm jest ten sam, tylko może ujawnić się w różny sposób - każdy reaguje
                  > indywidualnie: nadagresją, samozniszczeniem, zniszczeniem źródła lęku (to nie
                  > tak częsta ostateczność, może dojść do różnych rzeczy), depresją, smutkiem,
                  > wile jest objawów chorobowych. My nie jesteśmy jednoznaczni i łatwi w sobie.

                  ales Ty malo konkretna. Nawijasz o roznych sposobach reagowania, a co to ma do
                  licha wspolnego z wybaczaniem? To powyzej jest zupelnie innym tematem.reakcja
                  przeciwna do wybaczania!!!!

                  Nadal Cie pytam: jak rozumujesz, jaki masz tok myslenia gdy chcesz wybaczyc?
                  ( Podpowiedz: przyklad: Biblia - wybaczam bo nie wiedza co czynia) rozumiesz?
                  • ja_nek Re: white.falcon 16.11.03, 02:31
                    Ciekafski, może powinieneś porozmawiać z księdzem? Myślę, że taka rozmowa
                    (rozmowy) mogłyby Ci pomóc. Chrześcijaństwo to wszak religia do której Ci
                    najbliżej, a kwestię wybaczania bardzo dobrze motywująca i tłumacząca? Może te
                    wskazówki, słowa pomogłyby Ci wybaczyć?
                    To co mówię, może Ci się wydać oryginalne, ale dobry ksiądz jest jak najlepszy
                    terapeuta.....

                    Pozdrawiam i mam nadzieję, że znajdziesz pocieszenie
                    janek
                    • gidanka Re: white.falcon 16.11.03, 02:37
                      tu tez jest Forum Religia chyba
                  • kwasna_cytryna Re: white.falcon 16.11.03, 11:17
                    kobbieta napisała:

                    > ales Ty malo konkretna. Nawijasz o roznych sposobach reagowania, a co to ma
                    do
                    > licha wspolnego z wybaczaniem? To powyzej jest zupelnie innym tematem.reakcja
                    > przeciwna do wybaczania!!!!
                    >
                    > Nadal Cie pytam: jak rozumujesz, jaki masz tok myslenia gdy chcesz wybaczyc?
                    > ( Podpowiedz: przyklad: Biblia - wybaczam bo nie wiedza co czynia) rozumiesz?

                    A po co w Twoim poście jest tyle agresji ??? To nie jest dobra podstawą do
                    jakiejkolwiek dyskusji.
                    Wybaczanie samo w sobie nie jest takim prostym procesem, ze zrobisz pstryk i
                    problem zniknał - juz zostało wybaczone. To cięzka praca dla wlasnego umyslu i
                    wlasnej psychiki, która wcale nie musi zakonczyc się pelnym sukcesem. Kiedys
                    gdzieś przeczytałam, że aby w ogole zmierzyć sie z tym problemem, trzeba
                    potrafić zaakceptować niechciane stany umysłu i emocji, a dzięki temu powoli
                    pozbywać się strachu przed przerażającymi nas uczuciami, przestać pielęgnowac
                    trapiące nas leki, pozbyć się poczucia winy.
                    • messja Re: white.falcon 16.11.03, 12:44
                      kwasna_cytryna napisała:

                      > kobbieta napisała:
                      >
                      > > ales Ty malo konkretna. Nawijasz o roznych sposobach reagowania, a co to m
                      > a
                      > do
                      > > licha wspolnego z wybaczaniem? To powyzej jest zupelnie innym tematem.reak
                      > cja
                      > > przeciwna do wybaczania!!!!
                      > >
                      > > Nadal Cie pytam: jak rozumujesz, jaki masz tok myslenia gdy chcesz wybaczy
                      > c?
                      > > ( Podpowiedz: przyklad: Biblia - wybaczam bo nie wiedza co czynia) rozumi
                      > esz?
                      >
                      > A po co w Twoim poście jest tyle agresji ??? To nie jest dobra podstawą do
                      > jakiejkolwiek dyskusji.

                      Przyganniala harpia garnkowi" (to prywatny zart dla cytrynki, ona bedzie
                      wiedziala o co chodzi:)

                      a powaznie, w poscie, ktory cytujesz nie ma grama agresji. to twoja
                      nadinterpretacja, zastosowana dla odwrocenia uwagi, od meritum - czyli tego, ze
                      na pytanie jak wybaczyc zbrodnie i okrucienstwo, masz ty=w.f tylko frazesy,
                      ogolniki i porady z cyklu telewizyjnego show.

                      zenujacy styl i poziom:(
                      • kwasna_cytryna Re: pytanie do messji 16.11.03, 12:51
                        Masz cos konkretnego do powiedzenia na temat wybaczania???
                        • messja odpowiedz dosc oczywista:P 16.11.03, 13:02
                          kwasna_cytryna napisała:

                          > Masz cos konkretnego do powiedzenia na temat wybaczania???
                          >

                          juz mowilam, ale z autorem chetnie jeszcze porozmawiam na ten temat.
                          :P
                        • white.falcon Re: pytanie do messji 16.11.03, 15:51
                          Cytrynko, ja sądzę, że niezmiernie trudno jest zrozumieć, dlaczego ktoś wybacza
                          lub nie coś tam. Sądzę, że to sprawa indywidualnej pojedynczej osoby,
                          nieprzekładalna często na inne, wynikająca z takiej, a nie innej sytuacji.
                          Rzeczywiście, sporo tu mówimy o reakcjach, które są skutkiem czegoś, odczuwanym
                          przez inne osoby. Mówimy o sytuacjach "podbramkowych" typu Holocaust, bycie w
                          sytuacji zagrożenia życia.

                          Może raczej warto zastanowić się nad prostszym mechanizmem wybaczania. N.p.
                          ktoś obcasem nadepnął Ci na nogę w autobusie gdyż akurat był ostry zakręt i ten
                          ktoś nie utrzymał równowagi. Co myślimy? Najpierw jesteśmy wściekli, bo boli.
                          Jeżeli ten ktoś przeprosił, to albo przyjmujemy to, albo dalej jesteśmy
                          wściekli i "odburkujemy" mu - reagujemy w zależności od naszego stanu
                          psychofizycznego i tego, jaki mamy charakter. Później możemy albo żałować
                          swojej reakcji albo uznać całe zdarzenie za przypadek, bo "zdejmujemy" winę ze
                          sprawcy, przenosząc ją na okoliczności. Właściwie to "przenoszenia" winy na
                          rzeczy dokonujemy stale. Tak jest łatwiej uruchomić w sobie mechanizm
                          wybaczenia.

                          Ktoś napisał o Biblii. Dla niektórych ludzi to jest rzecz pomocna - odwołanie
                          się do religii lub autorytetu moralnego (w przypadku innych wyznań), ale
                          niektórym nie pomaga, gdyż są osoby, które uznaja autorytety na użytek
                          konkretnych sytuacji, a nie całokształtu. Każdy szuka oparcia według własnego
                          pojęcia w kimś lub czymś.

                          Pozdrv.:)
                          • kwasna_cytryna Re: wybaczanie 17.11.03, 00:03
                            Skoro mowa o religijnych ( chrześcijańskich) korzeniach wybaczania, to także
                            Świety Piotr pytał Jezusa:"Nauczycielu, jak często mam wybaczać memu bratu? Czy
                            aż siedem razy?" Jezus mu odpowiedział: "Nie siedem, ale siedemdziesiąt siedem."
                            Moze to tylko oznaczać, ze wybaczać należy zawsze, ciągle, nieustannie, mimo,
                            że nie jest to takie proste. Lecz należy to robić przede wszystkim dla własnego
                            dobra, gdyż pielęgnując w sobie urazy sobie czynimy największą szkodę, swojej
                            psychice.
                            Wybaczenie nie oznacza, ze zapomina się... Pamięta się fakty, ale pozbawione są
                            one owej "emocjonalnej" otoczki.
                            • gidanka Re: wybaczanie 17.11.03, 00:08
                              kwasna cytryno a czy ty uwaznie przeczytalas pierwszy post ?

                              Autor pyta JAK, jakie mysli pomoga mu w wybaczeniu
                              nie pyta CZY i nie pyta ILE RAZY

                              zanim cos napiszesz to pomysl troszke
                              • kwasna_cytryna Re: wybaczanie 17.11.03, 00:12
                                A nie zauważyłaś, że nie odniosłam się do wypowiedzi, o której mówisz, a do
                                całkiem innej ??
                                Zanim coś napiszesz to poczytaj troszkę
                            • messja Re: wybaczanie 17.11.03, 00:16
                              kwasna_cytryna napisała:

                              > Wybaczenie nie oznacza, ze zapomina się... Pamięta się fakty, ale pozbawione

                              >
                              > one owej "emocjonalnej" otoczki.

                              jesli uwazasz, ze mozna "pamietac" smierc wlasnego dziecka, ktore padlo ofiara
                              okrutnej zbrodni bez "emocjonalnej otoczki", to chyba nie jestes czlowiekiem.
                              przynajmniej w potocznym tego slowa znaczeniu.
                              • maniia Re: wybaczanie 17.11.03, 00:25
                                messja napisała:

                                > kwasna_cytryna napisała:
                                >
                                > > Wybaczenie nie oznacza, ze zapomina się...

                                wiemy co nie oznacza, a co oznacza?
                              • jmx Re: wybaczanie 17.11.03, 00:38

                                Ból i poczucie straty będzie się czuło zawsze, tak myślę. Ale nienawiść czy
                                chęć zemsty w stosunku do oprawców to już niekoniecznie.

                                Trudno coś radzić w takim wątku... Wydaje mi się, że łatwiej również o
                                wybaczenie gdy widzi się skruchę i jakąś chcęć zadośćuczynienia, naprawienia
                                krzywdy...


                                messja napisała:

                                > kwasna_cytryna napisała:
                                >
                                > > Wybaczenie nie oznacza, ze zapomina się... Pamięta się fakty, ale pozbawio
                                > ne
                                > są
                                > >
                                > > one owej "emocjonalnej" otoczki.
                                >
                                > jesli uwazasz, ze mozna "pamietac" smierc wlasnego dziecka, ktore padlo
                                ofiara
                                > okrutnej zbrodni bez "emocjonalnej otoczki", to chyba nie jestes
                                czlowiekiem.
                                > przynajmniej w potocznym tego slowa znaczeniu.
                                >
                                >
                              • kwasna_cytryna Re: wybaczanie 17.11.03, 09:12
                                messja napisała:

                                > jesli uwazasz, ze mozna "pamietac" smierc wlasnego dziecka, ktore padlo
                                ofiara
                                > okrutnej zbrodni bez "emocjonalnej otoczki", to chyba nie jestes czlowiekiem.
                                > przynajmniej w potocznym tego slowa znaczeniu.
                                >

                                Nie jestem człowiekiem?? Wobec tego nie są nimi także osoby, które zakładają
                                np. telefony zaufana dla osób maltretowanych, nie są nimi także psychoterapeuci
                                i psychologowie czy psychiatrzy.
                                To może wyjaśnisz mi po co ofiary traumatycznych przeżyć są otaczane
                                psychologiczna opieką ?? Nie po to przypadkiem, żeby potrafiły "pogodzić się "
                                z tym co sie stało, żeby mogły dalej żyć. Nigdy tego nie zapomną , co ich
                                spotkało, ale będą potrafiły żyć bez tej emocjonalnej otoczki, która niszczy
                                ich własne życie.
                                • messja Re: wybaczanie 17.11.03, 16:36
                                  kwasna_cytryna napisała:

                                  > Nie jestem człowiekiem?? Wobec tego nie są nimi także osoby, które zakładają
                                  > np. telefony zaufana dla osób maltretowanych, nie są nimi także
                                  psychoterapeuci
                                  >
                                  > i psychologowie czy psychiatrzy.
                                  > To może wyjaśnisz mi po co ofiary traumatycznych przeżyć są otaczane
                                  > psychologiczna opieką ?? Nie po to przypadkiem, żeby potrafiły "pogodzić
                                  się "
                                  >
                                  > z tym co sie stało, żeby mogły dalej żyć. Nigdy tego nie zapomną , co ich
                                  > spotkało, ale będą potrafiły żyć bez tej emocjonalnej otoczki, która niszczy
                                  > ich własne życie.
                                  >

                                  tak to wlasnie jest jak ktos ma tendencje do lania wody, a nie rozumie
                                  njaprostrzych pojec. zaden psycholog czy psychiatra bowiem nie nauczy nikogo
                                  zyc bez "emocjonalnej otoczki". moze najwyzej pomoc w zrozumieniu emocji i
                                  nauczyc uporac sie z destrukcyjnymi emocjami. a jakie to emocje, pisaly juz jmx
                                  i elzbieta28.
                                  poza tym nie bez przczyny napisalas "pogodzic sie" w cudzyslowie, zdajac sobie
                                  tak naprawde sprawe, ze piszesz bzdury.
                                  • kwasna_cytryna Re: wybaczanie 17.11.03, 22:13
                                    messja napisała:
                                    > >
                                    >
                                    > tak to wlasnie jest jak ktos ma tendencje do lania wody, a nie rozumie
                                    > njaprostrzych pojec. zaden psycholog czy psychiatra bowiem nie nauczy nikogo
                                    > zyc bez "emocjonalnej otoczki". moze najwyzej pomoc w zrozumieniu emocji i
                                    > nauczyc uporac sie z destrukcyjnymi emocjami. a jakie to emocje, pisaly juz
                                    jmx
                                    >
                                    > i elzbieta28.
                                    > poza tym nie bez przczyny napisalas "pogodzic sie" w cudzyslowie, zdajac
                                    sobie
                                    > tak naprawde sprawe, ze piszesz bzdury.
                                    >
                                    >
                                    1. nigdzie nie napisałam, że terapeuta kogokolwiek NAUCZY żyć bez emocjonalnej
                                    otoczki
                                    2. przypomnij sobie co oznacza napisanie slowa w cudzysłowiu.
                                    • messja Re: wybaczanie 17.11.03, 22:40
                                      kwasna_cytryna napisała:

                                      > messja napisała:
                                      > > >
                                      > >
                                      > > tak to wlasnie jest jak ktos ma tendencje do lania wody, a nie rozumie
                                      > > njaprostrzych pojec. zaden psycholog czy psychiatra bowiem nie nauczy niko
                                      > go
                                      > > zyc bez "emocjonalnej otoczki". moze najwyzej pomoc w zrozumieniu emocji i
                                      >
                                      > > nauczyc uporac sie z destrukcyjnymi emocjami. a jakie to emocje, pisaly ju
                                      > z
                                      > jmx
                                      > >
                                      > > i elzbieta28.
                                      > > poza tym nie bez przczyny napisalas "pogodzic sie" w cudzyslowie, zdajac
                                      > sobie
                                      > > tak naprawde sprawe, ze piszesz bzdury.
                                      > >
                                      > >
                                      > 1. nigdzie nie napisałam, że terapeuta kogokolwiek NAUCZY żyć bez
                                      emocjonalnej
                                      > otoczki

                                      napisalas:"Nigdy tego nie zapomną , co ich
                                      spotkało, ale będą POTRAFILY żyć bez tej emocjonalnej otoczki"

                                      :)))
                                      bardzo tu malo miejsca do spekulacji:P


                                      > 2. przypomnij sobie co oznacza napisanie slowa w cudzysłowiu.
                                      >

                                      nie musialam sobie przypomniec - nigdy nie zapomnialam:PPPP
                                      • kwasna_cytryna Re: wybaczanie 17.11.03, 22:42
                                        Sorry, messja, ale nauczyć a potrafić, to dwie różne rzeczy.
                                        Mam wątpliwości,czy nie zapomniałaś.
                                        • messja Re: wybaczanie 17.11.03, 22:50
                                          kwasna_cytryna napisała:

                                          > Sorry, messja, ale nauczyć a potrafić, to dwie różne rzeczy.

                                          sorry, ale w tym kontekscie "potrafic" wynikalo z pomocy terapeutow. czyli
                                          nauczania "potrafienia":PPPPPPP

                                          > Mam wątpliwości,czy nie zapomniałaś.

                                          to juz twoj problem:PPP
                                          • kwasna_cytryna Re: wybaczanie 17.11.03, 22:57

                                            messja jest też różnica między NAUCZYĆ KOGOŚ CZEGOŚ A NAUCZYĆ SIĘ

                                            Ja nie mam problemu a wątpliwości ;PPP
                                            • messja konczac dyskusje, ktora juz smieszna sie staje:) 17.11.03, 23:02
                                              kwasna_cytryna napisała:

                                              >
                                              > messja jest też różnica między NAUCZYĆ KOGOŚ CZEGOŚ A NAUCZYĆ SIĘ

                                              oczywiscie, tylko, ze w kontekscie twojego zdania NAUCZANIE SIE MIALO BYC
                                              WYNIKIEM POMOCY TERAPEUTOW. CZYLI nie bedzie tu naduzycia, jesli taka pomoc
                                              nazwie sie:"NAUCZANIEM". niczego nie wymyslilam: czepiasz sie slow, bo znowu
                                              udowodnilam ci, ze piszesz bzdury:PPPP

                                              >
                                              > Ja nie mam problemu a wątpliwości ;PPP
                                              >

                                              twoje watpliwosci, twoj problem:PPPPPPPP
                • messja Re: white.falcon 16.11.03, 00:53
                  white.falcon napisała:

                  > Mechanizm jest ten sam, tylko może ujawnić się w różny sposób - każdy reaguje
                  > indywidualnie: nadagresją, samozniszczeniem, zniszczeniem źródła lęku (to nie
                  > tak częsta ostateczność, może dojść do różnych rzeczy), depresją, smutkiem,


                  ... grozbami bicia po pysku:P
    • xyxy Re: Wybaczenie - jak naprawde w sercu wybaczyc 17.11.03, 01:18
      nie myśleć o tym i tyle
      • elzbieta28 Re: Wybaczenie - jak naprawde w sercu wybaczyc 17.11.03, 08:50
        Tak naprawdę to nigdy się nie zapomni, nigdy nie wybaczy do końca i
        naprawdę...Ból czy tego chcemy czy nie zostanie...Istnieje tylko czas, który
        jak kiepski opatrunek lub tabletka załagodzi ból, uczyni go mniej
        dotkliwym...Blizny zostaną...a na sercu operacji plastycznej się nie
        dokonuje...Nic nie mogę autorowi wątku poradzić, jedyne co mogę powiedzieć,to
        to, że współczuję...życzę siły i Pozdrawiam
        • zdesperowana2 widze ze wszyscy leja wode jak ktos to okreslil 17.11.03, 09:31
          Moja matka miala kochanka i kupe forsy na siebie wydawala.byla najmodniej i
          najdrozej ubrana kobieta. My z kolei znosilismy stare ciuchy z matki
          panienskichc czasow. Czeso sie z nas smiano w szkole.Nabawilam sie kompleksow i
          NIGDY jej tego nie wybacze. Jej traktowanie bylo z egoistycznych pobudek.

          Wlasnie chodzi o motywy.

    • Gość: maja Re: Wybaczenie - jak naprawde w sercu wybaczyc IP: *.jgora.dialog.net.pl 17.11.03, 15:38
      Wiesz ja mysle,ze czegos tak POTWORNEGO nie jest sie w stanie tak do konca
      wybaczyc.To boli,ogromnie boli.Najgorsza w tym wszystkim jest swiadomosc tak
      wielkiej straty,bol ktory niesie z soba zaglusza wszystko.Tego nie mozna
      wybaczyc,mozna tylko nauczyc sie z tym zyc.To bardzo trudne.
      Nie chce sie wypowiadac na ten temat na forum-to zbyt bolesny temat.Jesli
      chcesz -napisz na: planeta@gazeta.pl
      • messja Re: Wybaczenie - jak naprawde w sercu wybaczyc 17.11.03, 16:36
        Gość portalu: maja napisał(a):

        > Wiesz ja mysle,ze czegos tak POTWORNEGO nie jest sie w stanie tak do konca
        > wybaczyc.To boli,ogromnie boli.Najgorsza w tym wszystkim jest swiadomosc tak
        > wielkiej straty,bol ktory niesie z soba zaglusza wszystko.Tego nie mozna
        > wybaczyc,mozna tylko nauczyc sie z tym zyc.To bardzo trudne.
        > Nie chce sie wypowiadac na ten temat na forum-to zbyt bolesny temat.Jesli
        > chcesz -napisz na: planeta@gazeta.pl

        jestem dokladnie tego samego zdania.
    • white.falcon Re: Wybaczenie - jak naprawde w sercu wybaczyc 17.11.03, 23:11
      Pomyślałam tak sobie. Jednak można wybaczyć, tylko to powinno samo przyjść,
      dotrzeć do serca. Można wybaczyć wiele pod warunkiem, że nie straci się siebie
      jako osoby. Można wybaczyć, ale równocześnie obiecując sobie, że jeżeli
      spotkasz się z sytuacją podobnej krzywdy innych, to zareagujesz, zauważysz, nie
      przejdziesz obok. Wybaczając można odwołać się do wszystkiego, co dla nas, jako
      osoby, ma znaczenie: religii, siły życiowej, chęci życia. Ważnym jest, by
      znaleźć w sobie chęć wybaczenia, zrozumienia. To można znaleźć, byle nie zacząć
      usprawiedliwiać sprawcy, akceptować go - niech płaci za swoje postępowanie, ale
      nie musi płacić człowiek, który doświadczył zła. On niejako musi wyjść poza
      zło, dać sobie radę i wybaczyć dla własnego dobra. Nie wiem, ile mam racji w
      takim rozumowaniu, ale sami powiedzcie, czy częściowo nie mam racji.:)

      Pozdrv.:)
      • elzbieta28 Re: Wybaczenie - jak naprawde w sercu wybaczyc 18.11.03, 01:04
        Pewnie masz rację Sokole, tylko to jest tak trudne, niewyobrażalnie
        trudne...Po takich tragediach trudno jest nie stracić siebie, trudno żyć...i
        niejednokrotnie ból prędzej zaakceptuje pamięć o tym co się stało, niż
        podejmie próbę wybaczenia...
        • ja_nek Re: Wybaczenie - jak naprawde w sercu wybaczyc 19.11.03, 00:46
          Pewne sprawy są zbyt trudne i bolesne, abym śmiał coś samemu doradzać.
          Wspomniałem o lepszych, specjalistach od naprawy połamanych dusz i miłości do
          nieprzyjaciół....

          Pozdrawiam
          janek
          • white.falcon Re: Wybaczenie - jak naprawde w sercu wybaczyc 19.11.03, 22:09
            Czasem lepiej doradzi i pomoże nie specjalista, który zna teoretycznie
            możliwość występowania takiego, a nie innego problemu, a człowiek, który
            przeżył silne negatywne emocje, nawet związane z innym problemem, pozbierał się
            po ich przeżyciu i zobaczył, że istnieje możliwość życia dalszego, potrafi żyć,
            dać swoim życiem jakiś pozytywny przykład p.t. "Ty doświadczyłeś tego, a ja
            czego innego, podobnego i pozbierałem się, rozumiem, co możesz czuć na wielu
            etapach przeżyć i mogę Ci coś podpowiedzieć."

            Czasem wsparcie takich właśnie osób jest bardziej potrzebne, niż "wylanie"
            przed kimś, znającym tylko teorię, bólu duszy. Często środki farmakologiczne
            poprostu są "zastępstwem", nie rozwiązującym problemu. Środki przestaną
            działać, a problem - pozostanie lub nasili się. Często ludzie po przykrych
            przejściach lepiej potrafią zrozumieć odczucia kogoś, dotkniętego przez los,
            niż niejeden psychoanalityk lub ksiądz. I potrafią nie tylko współczuć, lecz i
            pomóc, także swoim przykładem. Moze warto, by Autor poszukał pomocy wśród ludzi
            po podobnych przejściach, po przeżyciu podobnej traumy, takich, którzy wychodzą
            z niej?

            Pozdrv.:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka