Gość: adozet
IP: *.chello.pl
12.02.09, 11:42
Zarzuty do innych o własne ułomności..
rozbrajajace jest gdy chory ma pretensje do zdrowego (że akurat zdrowy jest),
brzydki do pięknego (że go natura hojnie obdarowała, a jego nie i będzie pod
to wymyślał teorie typu: że z pewnością w wyniku tego ma robaczywą i pustą
duszę, z ładnej miski się nie najesz itd), człowiek, który notorycznie się
myli, ma pretensje do tego, który się nie myli,
niewykształcony do wykształconego, że sam ma poważne luki i nie miał czasu na
nauki,
leniwy do pracowitego, że pracować się nie nauczył a jemu się nie chciało,
bałaganiarz i fleja do osoby czystej, ze brudu nie lubi,
biedny do bogatego, że w nędzy żyje.
Ten, co nie ma czasu i żyje w biegu, ma żale do tego, który wybrał spokojny
tryb, bez szarpaniny i zadyszki.
Uczciwy ma pretensje do złodzieja, że systemy, które kradną oficjalnie
nauczyły go kraść,
uwiedziona do uwiodzącego, że pozwoliła się uwieść.
Osoba, która zdradza, ma pretensje do osób, które nie zdradzają, bo się tego
nie nauczyły- wyzywając je od dewotów, radiomaryjnych, nietolerancyjnych.
Osoby nudne wypluwają się na osoby towarzyskie, że je ignorują, powymyślają
teorie księżycowe, aby tarczą własnych ograniczeń i lęków się
zasłonić….itd…itd….itd…
Najżałośniejsze jest, gdy ludzie mają pretensje do losu i wszystkich wokół, że
nikt ich nie kocha, nie ma miłości… tylko z uwagi na to, iż sami nie są zdolni
do miłości i obdarowywania sobą.