Dodaj do ulubionych

do młodej duchem

26.11.11, 23:33
Piszę do Ciebie ,poniewaz dzis przeczytałam o Twojej chorobie i cierpieniu.Nie poddawaj się,zawsze jawiłas mi sie jako mocna osobai taka mądra . Bardzo Ci wspołczuję i proszę walcz .Piszesz ,że jestes samotna osoba ale myślę,że ma się Tobą kto zaopiekować.Skonsultuj się jeszcze z innym specjalistą.Nie trać nadzieji.Jestem z Toba.Odezwij sie jeszcze bo mi Ciebie bardzo brakuje na tym forum.Goraco pozdrawiam i zycze szybkiego powrotu do zdrowia.
Obserwuj wątek
    • skuter44 Re: do młodej duchem 27.11.11, 05:54
      Łączę pozdrowienia.
      Trzymam kciuki... zdrówka Młoda Duchem.
      Czytelnik forum.
    • mloda_duchem54 Re: do młodej duchem 27.11.11, 09:46
      Bardzo budujące dla mnie są Wasze wpisy pod moim adresem,wzruszają mnie do łez.Długo nie odwiedzałam Forum,bo żeby zabierać głos w dyskusji,trzeba mieć coś do powiedzenia.Od sierpnia 2010 jestem na L4,leżałam 9 razy w różnych szpitalach / sumie 153 dni/miałam 3 operacje kręgosłupa.Ta ostatnia operacja miała mnie postawić ostatecznie na nogi,ale rewelacji nie ma.Być może jest to jeszcze wszystko za świeże,a ja jestem zbyt mało cierpliwa,ale wierzcie mi ,jak kiedyś moim marzeniem było takie słodkie nicnierobienie z książką w ręku,tak teraz nienawidzę tego mojego łóżka,nie mogę się skupić na czytaniu,tylko myśli krążą wokół jednego,czy jeszcze kiedyś wyjdę z domu na spacer?Jestem pacjentką Szpitala w Piekarach Śląskich,więc prawdopodobnie na Śląsku lepszych specjalistów nie ma.Boję się tylko jednego,że wpadnę w depresję,bo zauważam,że moją psychika już zaczyna szwankować.Bardzo brakuje mi kontaktów z ludźmi,moja praca to było moje życie.Te 38 lat minęło tak szybko,tylko nie przypuszczałam,że tak się te moje losy potoczą.
      Mam syna,który się mną opiekuje i dla niego chcę jeszcze pożyć.Muszę zmienić myślenie,muszę przetrwać te bóle/bo bywały gorsze/może jeszcze zaświeci dla mnie słońce?
      Dziękuję Wam za słowa otuchy,bardzo mnie podniosły na duchu.Pozdrawiam.
      • marz12ka Re: do młodej duchem 27.11.11, 09:58
        Pozdrawiam Cię gorąco i napewno to wszystko jest za swieże jak piszesz i trzeba poczekac a napewno bedzie ok....zastanawia mnie jednak czy masz kontakt z kolezankami z oddziału ...a raczej czy one mają kontak z Tobą bo to bardzo wazne zeby w takich sytuacjach nie zapominać o ludziach z którymi sie pracowało.Buziaki !
        • mloda_duchem54 Re: do młodej duchem 27.11.11, 11:27
          W moim oddziale pracowały w sumie 3 osoby + Dyrektorka /nowa, po 10 latach mobbingu,co jak się dowiedziałam miało niemały wpływ na moją chorobę/Kiedy wreszcie miało być normalnie,po ludzku,dopadło mnie to choróbsko.Pozostały 2 Koleżanki,z których jedna jest ze mną w stałym kontakcie/prawie codziennym/a druga zadzwoniła do mnie 2 razy w sprawie służbowej.
          Dyrektorka systematycznie dowiaduje się o stan mojego zdrowia.
          Jej poprzednikowi nigdy nie życzyłam źle za to gnojenie nas/ma 3 małych dzieci /i nawet mi się nie śniło,że tak szybko dopadnie go kara za to co robił z pracownikami.Moim marzeniem było tylko to,aby miał kiedyś takiego szefa jakim on był.Dla niego niestety zemsta z "góry"przyszła szybciej niż się ktokolwiek mógł spodziewać.Już nikt go nie będzie tytułował Panem Dyrektorem,obecnie zajmuje się nim prokurator.
          Wierzcie mi,warto ,mimo tych drapieżnych czasów, zachowywać ludzką twarz,można wymagać od pracowników, ale robić to po ludzku.Każdy jest świadomy,że wymagają od naszych zwierzchników,a oni od nas.Życzę Wam przede wszystkim zdrowia i wytrwałości oraz dziękuję za słowa pociechy,które bardzo mi się teraz przydają.
          • pko.love Re: do młodej duchem 27.11.11, 13:16
            A ja myślałam, że Ty jesteś już na emeryturze, czy na jakimś innym świadczeniu, dzięki któremu rozstałaś się z PKO i nie wchodzisz już na forum (czemu wcale bym się nie dziwiła). Zawsze byłaś pogodna, silna i tak to odbierałam a nawet po cichu zazdrościłam. Życzę powrotu do zdrowia i jeśli masz jakieś potrzeby, jeśli można Ci w czymś pomóc, to jestem gotowa. Co prawda dzieli nas odległość 200km, ale dla chcącego nic trudnego. Gorąco pozdrawiam!
            • mloda_duchem54 Re: do młodej duchem 27.11.11, 13:36
              Do emerytury zostało mi dokładnie 3 lata,dziękuję za chęć pomocy,ale jedyne czego mi teraz trzeba,to życzliwe słowa i psychiczne wsparcie takich LUDZI jak WY.To jest bardzo budujące.Dziękuję.
    • abc708 Re: do młodej duchem 29.11.11, 17:03
      Witaj koleżanko miła. Tak się ta nasza korespondencja przerwała nagle ale oto jestem znów. Pozdrawiam Cię gorąco. Wiem, że się nie poddasz, wierzę w Ciebie, przecież musimy się kiedyś wreszcie spotkać i poznać naprawdę. Mam to samo co Ty /kręgosłup/ i nie wiem, co robić, czy już iść na operację czy jeszcze poczekać.
      • mloda_duchem54 Re: do młodej duchem 29.11.11, 18:34
        Witaj,tak ostatni raz kontaktowałyśmy się w kwietniu.Z całą stanowczością będę podkreślać,że im szybciej tym lepiej ,no i z pewnością jest szansa powrotu do pracy.U mnie ,niestety, już jej nie ma.Już jestem przeznaczona na odstrzał.W lutym kończy mi się 12-to miesięczne świadczenie rehabilitacyjne,a zdolności na pewno jeszcze nie dostanę.Gdybym się w porę poddała operacji,dziś bym pracowała.Uwierzcie mi,taka operacja to nic strasznego,dzięki Bogu z dnia na dzień czuję się lepiej.Były chwile załamania,ale kilka osób mną "potrząsnęło" i poskutkowało.
        Dobija mnie ta bezczynność i brak kontaktu z ludźmi.Pozdrawiam serdecznie i życzę zdrowia.
        • sarenka50084 Re: do młodej duchem 29.11.11, 18:53
          Na trudy życia podarowano człowiekowi dla równowagi trzy rzeczy:
          po pierwsze nadzieję, po drugie sen i po trzecie śmiech.Dużo zdrowia. Pozdrawiam.
          • mloda_duchem54 Re: do młodej duchem 29.11.11, 19:32
            Tak Sarenko,mówi się jeszcze,że nadzieja umiera ostatnia.Moja była już w agonii,ale zaczyna się podnosić.W takich momentach życia jakie miałam,przewartościowuje się człowiekowi wszystko.Najważniejsze jest właśnie zdrowie i życzliwi ludzie wokół,których na szczęście mi nie brakowało.Dzięki za życzenia i pozdrawiam.
            • a_grafka_2 Re: do młodej duchem 29.11.11, 20:26
              młody duszku, kiedy odchodziłaś było ciężko, ale może to i dobrze, że nie stresujesz się teraz w tym domu wariatów-zawsze wydaje się, że gorzej być nie może, a jednak, a jednak....buziaczki,przy różnych ograniczeniach życie również może być fajniutkie:)
              • mloda_duchem54 Re: do młodej duchem 29.11.11, 21:20
                Ciśnie mi się na usta takie powiedzenie:"Chciałabym,a boję się".Żal serce ściska,że coś się bezpowrotnie i nieoczekiwanie skończyło,a jednocześnie,po takiej przerwie musiałabym się bez przerwy pytać i prosić o pomoc,co w tym tempie pracy,kosmicznych planach i innych obowiązkach,byłoby trudne.Nie zazdroszczę Wam Młodym,ja i osoby w wieku zbliżonym do mojego,my, ponad połowę lat pracy z pewnością wspominamy z rozrzewnieniem,z nostalgią,ja nie pamiętam ani jednej przykrej czy stresującej sytuacji w pracy.Nie było rywalizacji,zawiści,kapowania,człowiek się cieszył idąc do pracy,też bywały ciężkie dni,siedziało się do nocy w nadgodzinach,ale każdy wiedział ,że usłyszy dobre słowo od Szefa,będzie doceniony.Wcale nie materialnie.Czasem takie niewymierne gesty są ważniejsze niż pieniądze.Dziś człowiek się w ogóle nie liczy,tylko "słupki'',plany,itd.itp.
                I jak w tym permanentnym stresie mają ludzie dożyć do emerytury w wieku 67 lat?
                Ja się dokładnie zaczęłam sypać jak mi minęło 55 lat,niestety mój rocznik jako pierwszy pracuje do 60-tki.
                Życzę Wam z całego serca,aby znalazł się ktoś odważny i pomógł Wam w walce z tym wszechobecnym mobbingiem,brakiem szacunku dla człowieka,aby praca była przyjemnością a nie przykrym obowiązkiem.
                • dragomir6 Re: do młodej duchem 29.11.11, 22:35
                  Tak właśnie było. Ciągle jakieś akcje, ciągle coś było do zrobienia, ale było inaczej. Byliśmy życzliwi, pomagaliśmy sobie. Identyfikowaliśmy się z firmą, czuliśmy się za nią odpowiedzialni, bo wiedzieliśmy, że to co robimy, to co mówimy do klienta jest istotne, że to my budujemy markę tego banku. My i nasza postawa wobec klienta, szacunek dla niego. Każdy wykonywał swoje obowiązki, miał do tego serce. Ja wiem, że dla ludzi młodych to już nie są wartości, jest to śmieszny sentymentalizm. Wielu z nich chciałoby już nas wrzucić do kosza na śmieci. Ale ja nie czuję się gorsza - właściwie nie chcę tego porównywać w tego typu relacjach - "gorsza-lepsza". Po prostu wiem, ile jestem warta, wiem, co potrafię i wiek tu nie ma nic do rzeczy. Cały czas mam ochotę się uczyć, poznawać nowe rzeczy, może trochę mi jeszcze brakuje do wieku młodej duchem (broń Boże żebym wypominała), ale studia spokojnie skończyłam, bo mózg mi jeszcze zatrybia, jak to się teraz mówi (a może już nie?). I może wreszcie przestańmy siebie postrzegać pod kątem bycia starszym pracownikiem, czy młodszym, bo każdy z nas coś sobą reprezentuje i jeśli będziemy ze sobą współpracować to wszystko może ułożyć się w logiczną całość. Ci, którzy teraz są młodzi, gniewni za ileś tam lat też będą starszymi pracownikami i na taki szacunek sobie zapracują, jakim sami nas darzą .A tak na razie...... komuś udaje się nas skłócać i to jest smutne.
                  • lukaj1953 Re: do młodej duchem 30.11.11, 20:14
                    pozdrawiam Cię serdecznie.Wracaj do zdrowia.
                    A tak na margonesie -masz rację-my mamy co wspominać.
            • sarenka50084 Re: do młodej duchem 29.11.11, 21:18
              mloda_duchem54 napisała:

              > Tak Sarenko,mówi się jeszcze,że nadzieja umiera ostatnia.Moja była już w agonii
              > ,ale zaczyna się podnosić.W takich momentach życia jakie miałam,przewartościowu
              > je się człowiekowi wszystko.Najważniejsze jest właśnie zdrowie i życzliwi ludzi
              > e wokół,których na szczęście mi nie brakowało.Dzięki za życzenia i pozdrawiam.
              Na wielkie troski istnieje tylko jedno lekarstwo : małe radości. Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam.
        • fajnytymoteusz Re: do młodej duchem 05.12.11, 20:28
          Tak bardzo się ciesze,że nareszcie czujesz sie lepiej.juz więcej nadzieji w Tobie .Tak trzymaj.Jak zawsze powtarzam jestes SUPER OSOBĄ.Dasz sobie radę. Potrafisz docenić ludzi .TA ROBOTĄ SIĘ NIE PRZEJMUJ - NIE MA CZEGO ŻAŁOWAĆ.Bądz na tym forum bo Ty JESTEŚ NAM POTRZEBNA.DBAJ O SIEBIE I CZĘSTo SIĘ UŚMIECHAJ CHOĆBY DO SIEBIE .To naprawdę pomaga . Serdecznie pozdrawiam i czekam na nowe wpisy od Ciebie.Miłego wieczoru.
          • mloda_duchem54 Re: do młodej duchem 05.12.11, 21:00
            Po takich słowach nie tylko uśmiechnęłam się do siebie,zrobiło mi się ciepło na sercu ,dawno tak się nie czułam.Mam teraz dużo czasu i czytam nowe i zaległe wpisy na Forum.Powiem Wam,że czytając to, mam gęsią skórę,tak źle jeszcze nie było.30.11.br.dostałam zwolnienie bez wypowiedzenia.Nie powiem,że mi łezki nie poleciały,z drugiej jednak strony stanęły mi przed oczami te wpisy pełne żalu , goryczy i niemocy.Pracownicy bezpośredniej obsługi ,nie dość,że najbardziej się naharują ,są w większości oddziałów traktowani gorzej jak psy.
            Rozmawiałam wczoraj z Koleżanką z oddziału,powiedziała,że w niedzielę wieczorem ma taką gulę w żołądku na samo wspomnienie nadchodzącego tygodnia.Więc chyba nie mam czego żałować?Mam taką cichą nadzieję,że będę jeszcze na tyle sprawna,żeby poszukać jakiejś pracy,bo w domu się zanudzę na śmierć.
            Dziękuję bardzo za te miłe słowa i życzę wszystkim poprawy stosunków w pracy oraz warunków płacy.
          • lukaj1953 Re: do młodej duchem 06.12.11, 19:18
            hej!pozdrowionka!A czy Ty nie możesz iść na rentę?Lekarz nie kieruje Cię?Jeżeli wykorzystałaś zwolnienie i okres na rehabilitację, to dlaczego wypowiedzenie?przez ZP?
            • mloda_duchem54 Re: do młodej duchem 06.12.11, 21:41
              Witaj!
              Do lutego mam zasiłek rehabilitacyjny i w styczniu mam złożyć wniosek o rentę.Na 2 lata mam orzeczoną I grupę inwalidzką /przyznano mi ją zaocznie ,po analizie dokumentacji ze szpitali/.
              To orzekanie o stopniu niepełnosprawności odbywa się teraz w MOPS-ie.
              Rentę powinnam otrzymać,tylko wiecie ile to może być?Może jakieś 1200,-
              Pojadę na Puławską i zapytam Wodza /tak jak Tuska plantator papryki / "Jak żyć?"
              Proszę Boga o zdrowie,zaczynam uczyć się niemieckiego i pojadę do Niemiec opiekować się jakąś babcią,bo tylko o taką pracę obecnie nietrudno.Tak,tylko /a raczej aż/ o to zdrowie chodzi.Bo takie siedzenie w domu jest dla mnie nie do wytrzymania.
              To jest melodia przyszłości,być może się łudzę,że jeszcze ze mnie będzie jakiś pożytek?
              Wstyd mi,ale powiem Wam,jestem urodzoną pesymistką,zawsze wszystko widzę w czarnych kolorach,ale zawsze sobie jakoś poradziłam,choć byłam zdana tylko na siebie.Więc muszę zacząć myśleć pozytywnie i /choć tego nienawidzę/ uzmysłowić sobie,że są ludzie,którzy mają o niebo gorzej ode mnie.
              Pozdrawiam i życzę wszystkim tego co najlepsze.






Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka