exfreud
10.08.12, 10:31
Jakis czas temu rozpoczałem pisanie pracy badawczej dotyczącej [u]zjawiska mobbingu w dużych instytucjach a efekt samospełniającej się przepowiedni [/u]tu:Golema. Bardzo trudno dojść do omawianego problemu prosto „z ulicy” ponieważ, nie są to sprawy o których się mówi i jawnie przyznaje do mobbingu na sobie. Są to tematy wstydliwe i upokarzające, ale utrzymywanie ich
w tajemnicy grozi powaznymi skutkami. Początkowo dotykałem znajomych, osoby z rodziny… delikatnie podpytywałem, próbowałem sondażu ulicznego, ale ogrom problemu przerasta to narzedzie badawcze. Poza tym, jak udowodnić komus, albo zasugerowac, że być może „krzywda” jakiej doznaje, jest na jego życzenie? Poszukiwania doprowadziły mnie (od słowa, do słowa… od kontaktu do kontaktu) do instytucji bankowych. „Zapytaj kogoś w banku tym a tym…. tam to się dopiero dzieje… zwróć uwagę na ten znany bank,,, pogadaj z kimś z tego banku…”. Ale w jaki sposób stanąć przed pracownikami banków i wprost zapytać o to, czy czują się źle traktowani czy wręcz prześladowani? Nikt tego nie wyjawi obcej osobie, nikt nie zaryzykuje pracy dla nieznajomego badacza. Temat interesował mnie na tyle, że szukałem uparcie przejawów dyskryminacji pracowniczej w każdej chwili mojego zycia. Poznawałem osoby, zaprzyjaźniałem się z nimi, rozmawiałem z wybranymi i postanowiłem oprzeć moją prace na opisie kilkunastu przypadków. Kiedy dowiedziałem się, że mogę również korzystać z internetowych pomocy i zaglądać do wpisów na forach tematycznych, nie ociągałem się. Materiały zebrane z forów oczywiście były jedynie czymś w rodzaju ciekawostki, ubarwienia tematu. I znalazłem się tutaj. Wpisy przerosły moje oczekiwania. Wystarczyło mi kilka dni aby przekonać się, że tak naprawdę ludzie nie chcą pomagać mobbingowanym, uważając ich za osoby słabsze czy mniej zaradne albo wręcz odwrotnie: zarozumiałe i trudne we współżyciu. Bytując na Waszym, mało gościnnym forum, prowokowałem albo starałem się w jakiś sposób zachęcić nienachalnie kogokolwiek do działania. Pojawiło się nawet kilka odzewów o strajki, protesty, akcje wywrotowe- były to jednak podyktowane emocjami słabe odruchy, które szybko zgasły. Wchodziłem na forum codziennie i uwagę moją zwróciły dwie osoby. Początkowo postanowiłem się z ktorąś z nich solidaryzowac, aby wywołać reakcję opozycji. I tak też się stało. Zostałem nawet posądzony o bycie którąś z tych osób.
Jedna z nich dotkliwie doświadczyła mobbingu, pracując wiele lat i przypłacając zdrowie biernym pozostawaniem w firmie. Przyjrzałem jej się lepiej. Dość elokwentna, błyskotliwa, konkretna, nie pisząca kolaborantów i nie rozciągająca wywodów, skora do polemiki, ale nie stroniąca od niewielkiej agresji słownej – exwolker. Uparty mężczyzna, typ walczący, pamiętliwy
i łatwo się zapalajacy, jeśli ktoś osmieli się mieć inne zdanie od niego. Z drugiej strony niesłychanie wrażliwy i delikatny, przerywający polemikę zdaniem „masz oczywiście rację”, łatwo go dotknąć
i sprawić, że długo będzie nosił szpilkę w mięśniu. Sam fakt przebywania z mobberem tak długo, swiadczy o uporze, ale również bezsilności, skłonności do podporządkowania się, strachu przed atakiem i co najważniejsze: braku kogoś wspierającego i mogącego zatrzymać proceder dobrą radą. Kiedy exworker wyzwolił się spod mobbingu w firmie, postanowił zacięcie odreagowywac swój ból
i poniżenie, angażując się żywo w to forum. I jak uparcie i długo pozostawał na posterunku w PKO, tak z podobną siłą udziela się tutaj, podnosząc swoją wartość w swoich oczach. Forum stało się jego drugim światem…. czymś arcyważnym, co uniemozliwia mu prowadzenie pełnego zycia na zewnątrz. Exworker nie jest nadętym bubkiem.
Po drugiej stronie barykady stoi bardziej cyniczny i wyrachowany człowiek, z cechami psychopaty, ujawniający radość, kiedy mocno i dogłębnie komuś dołoży, choć jawnie deklaruje swoją przychylność ludziom. Potrafi być czarujący, nawet miły. W przeciwieństwie do exworkera, prowadzi długie monologi. Tak- to ukryty wafel. Jego skłonność do monologizowania i wyczerpujących odpowiedzi dowodzi cechom z pogranicza psychopatologii. On z kolei musi wyrzucić z siebie wszystko co wie na temat (sam twierdzi, że wie bardzo dużo i jest bogiem), ponieważ odbiorcy nie mogą uronić nawet malutkiej informacji, która w jego mniemaniu jest arcyważna. Przejawia mnóstwo cech agresywnych i nigdy nie pozwala aby to interlokutor zakończył dialog. Ma swój, nieco ograniczony
i szalenie egoistyczny światopogląd, który pod przykrywką obrony dobrych ideii, spotyka się
z poklaskiem i aprobata niektórych forumowiczów. To go karmi i daje poczucie bycia kims wielkim. Lubi mieć posłuch i nie liczy się ze słowami. Karmi swoje poczucie niskiej wartości, ładuje się energią
z forum i cały czas dba o to, aby inni uważali, ze swietnie się przy tym bawi i jest na luzie. To urodzony zwycięzca z sarkastycznym poczuciem humoru. Nie potrafi poddać się w polemice
z exworkerem, odpowiada (jego zdaniem) analitycznie na poszczególne części odpowiedzi, a tak naprawdę skupia się na tym co istotne tylko dla niego, zupełnie bagatelizując sens wypowiedzi przeciwnika. Wprawny manipulant i tzw. odwracacz kota ogonem. Typowy reprezentant efektu Pigmaliona. Uparty i osiągający to, czego chce. Lubi trzymać sztamę z szefem i informować go
o swojej lojalności, pokazując wpisy na forum. Taki człowiek zawsze spadnie na cztery łapy. Odpowiednio pokierowany, może być wartościowy, ponieważ ma w sobie wiele pozytywów i mimo niskiej samooceny, wierzy w dobry obrót sprawy. Wafelek może być nadętym bubkiem. Ale nic straconego.
Co mnie ubodło podczas gościny tutaj? Ze nikt mobbingowany nie spróbował nigdy gdziekolwiek zadzwonić, pomóc sobie samemu, że tkwił w wirze krzywd, nie wywlekając sprawy na światło dzienne. Przynajmniej nie doczytałem tego. Nikt nie skorzystał z podanych przeze mnie adresów
i numerów tel, które podałem, nikt nie wziął sprawy w swoje ręce tylko czekał na dobry los. Za to gawędziarzy, mącicieli, opozycjonistów lub klakierów było aż nadto. Na to, jak ustosunkujemy się do zjawiska mobbingu i jak się ono potoczy, ogromny wpływ ma nasze wnetrze. Albo pociągniemy to
w dół (efekt Golema) albo w górę (efekt Pigmaliona). A może się mylę i możecie mieć to wszystko
w głębokim poważaniu. Exfreud. ;)
PS- Dziękuję, że byliście i przepraszam za wszystko. Nie poddawajcie się.