antoni142 03.09.09, 08:36 Jak czytam wypowiedzi na Forum to jakbym czytała Trybunę Ludu albo słuchała koncertu życzeń a Założycielowi Forum chyba nie o to chodziło. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
drugi-dorotta Re: Forum 03.09.09, 10:28 Sondaż UE: Polak czeka, aż go wyrzucą z pracy 3 września 2009 Fot. Stock Photo W swoją wartość zawodową wierzy co piąty mieszkaniec państw Unii Europejskiej i tylko co dziesiąty Polak, podaje "Dziennik", przytaczając wyniki unijnego sondażu przeprowadzonego na temat zatrudnienia i polityki socjalnej. Statystyczny polski pracownik jest niepewny swoich umiejętności i wystraszony perspektywą utraty pracy a jednocześnie biernie oczekuje na najgorsze - pisze gazeta. Z badań wynika, ze Polakom brakuje wiary w siebie i w swoje kwalifikacje zawodowe. Jedynie 9 proc. ankietowanych, czyli dwa razy mniej niż wśród pozostałych Europejczyków, wyraża pewność, że zwolnienia ich nie dotkną. Wśród Polaków 17 proc. nigdy nie zmieniło pracodawcy, tymczasem Duńczycy zmieniają go średnio co dwa, trzy lata. Eksperci zauważają również, że naszych rodaków trzeba wprost zmuszać do podnoszenia kwalifikacji. Zdaniem przedstawiciela Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan" Jacka Męciny ostatnio pojawiają się korzystne różnice w metalności pracowników. Młodzi są pewniejsi i nie boją się zmian WKLEJAM TEN TEKST BO MAM DOSC TYCH WYPOWIEDZI NA FORUM TYLKO NA FORUM BO W ODDZIALACH TO NIKT O TYCH SPRAWACH NIE ROZMAWIA , SĄWYJĄTKI ALE TO ONI SA OFIARAMI ATAKOW JAK SMIĄ KRYTYKOWAC TO CO SIE DZIEJE W NASZYM BANKU!!!!! Odpowiedz Link
antoni142 Re: Forum 03.09.09, 11:55 I właśnie o tym piszę. Należy się zorganizować. Znać przepisy prawne i walczyć o swoje. A nie na zasadzie jedna pani powiedziała drugiej pani.Przecież można uczyć się od kadry kierowniczej zwłaszcza na tych wysokich półkach jak oni walczą o swoje, nic nie odpuszczą i z nich prać przykład. Użalanie się nad sobą na Forum nic tu nie pomoże.Pozdrawiam Odpowiedz Link
antoni142 Re: Forum 03.09.09, 12:03 Pozdrawiam Czuki1. Nie wiem kim Jesteś ale Twoje wypowiedzi sa rzeczowe i na temat.I tylko tacy jak Ty Bankowi sa potrzebni i wtedy będzie mozna mówić, że PKO BP SA to Bank na światowym poziomie a jego kadra ma poczucie własnej wartości i niczym nie ustępuje pracownikowi banku w Londynie czy Wiedniu. Odpowiedz Link
agus1974 Re: Forum 03.09.09, 17:36 Dokładnie tak. zobaczcie jak nasza "Szlachta" walczy o swoje. Niby kryzys niby Pko po godzinach wstrzymane a tu nasze vipy na motorkach sie "delegują" w Karpaty. Żyć nie umierać. Odpowiedz Link
czuk1 Re: Forum 03.09.09, 20:24 Do Antoniego142. Dziękuję za miłe słowa. Nietrudno pisać rzeczowo po 16 latach pracy w banku, funkcjonowania zawodowego w obszarze bankowości i pedagogiki , nadal - będąc na emeryturze. Mam już chyba słabe nerwy i wkurza mnie sytuacja nienormalna w banku - dlatego wcinam się (słysząc nieraz .... po co Ci to). Jestem mocno uczuciowo związany z bankiem i jego pracownikami - dlatego często piszę na forum. Bank zrobił skok milowy w rozwoju w latach 1990 i gdzieś do 2000 roku a ostatnie lata są okresem bałaganu i zastoju. Odpowiedz Link
antoni142 Re: Forum 04.09.09, 12:03 Moja sytuacja jest podobna. Z perspektywy czasu widzę ile błędów sama popełniłam. Z sentymentu do Banku a także z szcunku do samej siebie chciałabym jeszcze coś bezinteresownie dla tego Banku zrobić ,zwłaszcza że czas, wiedza i kwlifikacje na to pozwalą. Pozdrawiam wszystkich. Odpowiedz Link
ekspert2.0 Re: Forum 04.09.09, 16:55 Drogi czuk'u1. Skok milowy w latach 1990-2000 skończył się gigantyczną stratą i koniecznością wprowadzenia w banku programu naprawczego i kuratora. Jeśli o taki rozwoj Ci chodzi to gratuluję strategicznego spojrzenia. Niestety prawda jest taka, że nasz bank zaczął się na prawdę rozwijać - tzn. konkurować z innymi bankami i prześcigać je w wielkości wyników finansowych i wskaźników rentowaności (bo to jest cel działania każdej firmy) dopiero po tym okresie - czyli gdzieś tak w 2002-2003 r. Odpowiedz Link
czuk1 Re: Forum 04.09.09, 18:05 Wynik finansowy zły - tak, zgadzam się. Wtedy jednak wyszedł bank z prymitywnej księgowości (na maszynach księgujących i dublowania zapisów o klientach na kartotekach papierowych, bilans robiony był miesiącami). Wtedy wprowadzono systemy informatyczne. Wtedy powstała podstawowa baza techniczna i lokalowa banku w terenie, też w siedzibach województw. Bez ówczesnego (przeprowadzonego w krótkim czasie i jednocześnie z wejściem banków zagranicznych wielkiego wysiłku finansowego (inwestowania)i związanych z tym zadłużeń nie było by nowoczesnego banku, nie było by już w ogóle PKO BP. Stworzone wtedy zostały podstawy do konkurowania z innymi bankami. Jak te możliwości zostały wykorzystane ? Czy w stopniu wystarczającym by skutecznie umacniać się na rynku ? Co mi z tego zysku, uzyskiwanego głównie poprzez wzrost cen usług a nie zaś poprzez dalsze unowocześnianie zarządzania bankiem (uproszczenie struktury organizacyjnej banku, obniżenie zatrudnienia w centrali i na zapleczu banku, uproszczenie procedur bankowych , itd) Jak wykorzystane są świetne warunki techniczne lokalowe i banku do: - likwidacji definitywnej kolejek, - przodowania w obsłudze MiśP, - do zwiększania udziału ( i dominowania) w zakresie kredytowania związanego z pomocą unijną a także w zakresie kredytów hipotecznych ? Cieszę się, że Szanowny Ekspert nie kwestionuje faktów historycznych za okres lat 90-tych a w szczególności faktu, że w tym okresie z Kasy Oszczędnościowej powstał Bank Uniwersalny gotowy do funkcjonowania w warunkach wolnej konkurencji z nowoczesnymi bankami. Odpowiedz Link
fight_till_death Re: Forum 04.09.09, 22:38 Nonsens. Strata poniesiona przez bank pod koniec lat 90-tych i wynikający z niej obowiązek opracowania i realizacji programu naprawczego, była spowodowana przede wszystkim koniecznością utworzenia rezerw na kredyty mieszkaniowe starego portfela (udzielane do 1992 roku). Nie ma więc wiele wspólnego z działalnością banku w pionierskim okresie gospodarki wolnorynkowej. Myślałem, że miano eksperta do czegoś zobowiązuje, ale być może jestem odosobniony. Z drugiej strony: widocznie w PKO mamy takich "ekspertów", na jakich sobie zasłużyliśmy. Odpowiedz Link
kropkowiec Re: Forum 05.09.09, 13:45 fight_till_death napisał: > Myślałem, że miano eksperta do czegoś zobowiązuje, ale być może > jestem odosobniony. Z drugiej strony: widocznie w PKO mamy > takich "ekspertów", na jakich sobie zasłużyliśmy. Ekspertów Ci u nas dostatek ale jakich każdy widzi. Odpowiedz Link
czuk1 Re: Forum 05.09.09, 18:03 Kropkowiec miał chyba na myśli też "ekspertów" na forum. Bo gdyby pisał dokładnie wymienił by jednego " Eksperta_PKO". W tej krytycznej ocenie chyba miał na myśli wielu innych forumowiczów na forum , którzy piszą merytorycznie, w tym moją osobę. Proponuję.... by nie traktować (tylko dlatego , że nieraz piszę o sprawach konkretnych ) mnie jako eksperta. Ekspeert to (wg mnie) specjalista najlepszy z grona specjalistów. Odpowiedz Link
ekspert2.0 Re: Forum 08.09.09, 13:07 Tyle tylko, że tych kredytów udzielał wówczas nie kto inny jak PKO BP, więc miało to bez wątpienia ścisły związek z działalnością Banku w jak to poetycko piszesz "pionierskim okresie gospodarki wolnorynkowej". Sytuacja ta pokazuje, że w tamtym okresie Bank nie rozwijał się wcale tak dobrze, jak napisał czuk, ponieważ jego aktywność na rynku kredytowym doprowadziła do zbudowania portfela kredytowego o bardzo dużej szkodowości, a co za tym idzie w konsekwencji wygenerowała straty. Gdyby w ostatnich latach, które uważam za najlepsze w historii PKO BP (o czym świadczą po prostu osiągane wyniki - nigdy nie były lepsze) Bank tak "dobrze" zarządzałby ryzykiem kredytowym jak wówczas, to mielibyśmy powtórkę z rozrywki. Odpowiedz Link
czuk1 Re: Forum 08.09.09, 23:56 Jeśli piszesz konkretnie.... używaj liczb dla zobrazowania zjawiska (dla argumentacji). Jedynie Ty masz takie możliwości. Inaczej nie mogę Ci przytaknąć. Trzymam się swoich wspomnień i przemyśleń. Odpowiedz Link
fight_till_death Re: Forum 09.09.09, 23:43 Powtarzam: kredyty mieszkaniowe starego portfela, które wygenerowały stratę (notabene księgową, a nie faktyczną) w 1998 roku, były udzielane do 1992 roku. Były to więc w przeważającej mierze kredyty udzielane w latach osiemdziesiątych, a może nawet wcześniej. Tym samym nie mają zupełnie nic wspólnego z akcją kredytową banku w latach dziewiędziesiątych. Od 1992 r. bank zajmuje się tylko ich administracją. Oczywiście, że tych kredytów udzielał PKO, ale nie był w tych działaniach suwerenem. Przed 1990 r. PKO było narzędziem realizacji polityki ekonomicznej i społecznej rządu. To rząd PRL zadecydował kto i na jakich warunkach będzie tych kredytów udzielał. Padło na PKO. O czymś takim jak szacowanie ryzyka przy kredytowaniu spółdzielni mieszkaniowych nikt nawet nie słyszał. Najlepszym dowodem, na to, że nie była to wina i problem wyłącznie PKO, była decyzja o objęciu kredytów mieszkaniowych starego portfela poręczeniami Skarbu Państwa. Pozwoliło to na rozwiązanie utworzonych w 1998 rezerw. Natomiast Ty sugerujesz, że właśnie nieostrożna akcja kredytowa z lat dziewięćdziesiątych przyczyniła się do powstania straty. Powtarzam: nie jest to prawda. Trzeba pamiętać, że największe straty z tytułu akcji kredytowej z lat dziewięćdziesiątych były ponoszone po 2000 roku, a więc po wystąpieniu pierwszego poważnego załamania gospodarczego w Polsce. Wtedy to zbankrutowały m.in. prawie wszystkie finansowane przez nas firmy leasingowe. Byłbym również bardzo ostrożny w wychwalaniu wyników z ostatnich lat. Patrząc na to co się działo w latach 2006-2008, nieodparcie przypominała mi się radosna sprzedaż z powołowy lat 90-tych. Wtedy wyniki też były dobre. W ostatnich latach kwestia ryzyka została zepchnięta na daleki plan. Gdyby było inaczej, to w momencie pojawienia się oznak kryzysu, polityka kredytowa nie musiałaby być tak bardzo zaostrzana. Trzeba rónież mieć na uwadze, że w działalności bankowej negatywne konsekwencje dzisiejszej akcji kredytowej mogą wystąpić za wiele lat. I niewykluczone, że za 10 lat na forum ktoś napisze, że słaba pozycja PKO jest konsekwencją bezrefleksyjnej polityki sprzedażowej z lat 2006-2008. Założę się, że gdyby zrobić w Banku rzetelny i zgodny ze sztuką monitoring wszystkich transkacji kredytowych (jak to zrobiono w przypadku Kredobanku), to ten rok skończylibyśmy jak rok 1998: na stracie. Jednak w związku z tym, że tego monitoringu się nie przeprowadza, a kredyty jeszcze się jako-tako spłacają, to wszyscy udają, że jest dobrze. Nie widzę sensu przeciwstawiania tych dwóch okresów. Każdy z nich miał swoje plusy i minusy. Warunki wewnętrzne i zewnętrzne funcjonowania banku były bardzo różne. Przez te lata było wiele zaniechań i niewykorzystanych szans, ale nie brakowało też sukcesów. Odpowiedz Link