babsko77
20.05.18, 20:08
W naszej Topólce wiele się ostatnio dzieje. Ścieżka rowerowa, myjnia, sklepy wyrastające, jak grzyby po deszczu... Bardzo mnie to cieszy, szczerze. Jest tylko jedno ALE, nie, wróć - multum ALE.
Po pierwsze - ścieżka rowerowa jest, jednak jej wykonanie pozostawia tyle do życzenia, że nie sposób zastanowić się, czy projekt i wykonanie (oraz nadzór wykonania) to nie jest przypadkiem efekt działań ludzi po lobotomii(przeprowadzonej metodami z XIX wieku)? Każdy, kto użytkuje naszą jedyną ścieżkę rowerową w gminie, musi przygotować się na wstrząsy, ponieważ niepousuwane korzenie drzew w nieuchronny sposób niszczą asfalt tworząc fantazyjne, liczne i bardzo niebezpieczne wybrzuszenia. Gałęzie, które lądują na ścieżce po burzy i /lub większym wietrze stają się elementem dekoracyjnym trasy na tak długo, dopóki zniecierpliwieni użytkownicy sami nie usuną grożących utratą zębów "niespodzianek" ze ścieżki. Brak krawężnika odcinającego brzeg ścieżki od jezdni to kolejny absurd drogowy przyczyniający się do zmniejszenia bezpieczeństwa użytkowników ścieżki (miejscowi traktują ścieżkę, jako dodatkowy pas jezdni zarówno dla swoich dwudziesto-kilkuletnich aut, jak i traktorów). Absurdem szczególnym jest barierka na zakręcie, tuż przed Topólką, która ma na celu - tak mniemam - zrobienie wraz z autem, gdy to wypadnie z jedni, kanapki, której nadzieniem będzie rowerzysta/pieszy. Może pomysłodawca w ten sposób chciał ułatwić szybką śmierć pechowca, który bez barierek mógłby po uderzeniu przez auto stać się niepełnosprawnym?
W Topólce dużo się dzieje, w zimę zaczęto nawet tworzyć dla mieszkańców góry. Pomysł ma znamiona ekonomicznego geniuszu - po co jechać do Zakopanego, skoro można wdrapać się na jedną z hałd ziemi wykopanych przy rowie melioracyjnym, prawda?
Z drugiej strony usypanej góry piachu (wystarczy przejść na drugą stronę jezdni)powstała w Topólce kopia "wielkiego kanionu". Pięknie, prawda? Żeby było ciekawiej, brzeg "naszego wielkiego kanionu" jest regularnie podwyższany przez kolejne dostawy piachu wydobywanego sprzed budowanego właśnie marketu.
Ozdobą owych hałd nad topólkowskim kanionem są śmieci, które zdobią wysypywaną ziemię (znajdziemy tam: kilometry folii, szklane i plastikowe butelki, papier...). Z niezrozumiałych względów brzegi "wielkiego kanionu" nie są w jakikolwiek sposób zabezpieczone, nie widnieje tam żadne ostrzeżenie, nie powiewa nawet marna taśma ostrzegawcza, jak po drugiej stronie jezdni. Jak wiadomo, tego typu obiekty przyciągają uwagę miejscowych dzieci. Ciekawe, kto poniesie odpowiedzialność w momencie, gdy dojdzie do wypadku i jakiś dzieciak będzie miał nogi w tyłku po upadku w otchłań rowu melioracyjnego?
Podsumowując: :Topólka kwitnie, buduje się i rozrasta, a wraz nią kwitnie:
- brak odpowiedzialności za nasze, mieszkańców bezpieczeństwo (ścieżka z górami wytworzonymi przez rosnące korzenie plus nieusuwane na bieżąco po burzach gałęzie i brak krawężników uniemożliwiających jazdę czterokołowcami po ścieżce plus niezabezpieczony dostęp do olbrzymiego, głębokiego rowu melioracyjnego,
- brak odpowiedzialności za czystość (śmieci z ziemi wysypywanej nad rowem od strony stacji cudnie zdobią łąki przy rzece i okolice kościoła, promienie słoneczne pięknie odbijają się w folii ;)
Powyższe kwestie powinny zostać rozwiązane przez wadze gminy. Jednak jest jedna rzecz, którą mogą zrobić sami mieszkańcy. Proszę, przestańcie traktować otoczenie kościoła, jak własny kibel!!!
Liczba ludzkich gówien jest przerażająca! Ubrudzone chusteczki i inne zastępstwa papieru toaletowego to wątpliwa ozdoba bliskiego otoczenia świątyni, do której chodzicie prosić m.in. o lepsze życie, czy też zdrowie dla siebie i bliskich. Wiem, chodzą tam również psy, chodzi kuc - jednak nikt mi nie wmówi, że koń, czy pies podciera sobie tyłek stosem chusteczek higienicznych,prawda?
P.S. Już kilkakrotnie usłyszałam, że kosze (te żółte maleństwa rozstawione wzdłuż chodników) nie są do wrzucania psiej kupy. Owszem, są. Kupa zapakowana w odpowiedni worek nie spowoduje, że ktoś nie będzie mógł wrzucić "ludzkich" śmieci. Korzystajcie z tych koszy, w końcu, po tylu latach są i ja rozumiem, że "człowiek jeszcze się nie przyzwyczaił' (cyt.), jednak warto - fajniej iść chodnikiem nie pokrytym petami, papierkami i psimi kupami.Wymagajmy od gminy i od siebie samych zachowania czystości. Dlaczego? Przyjemniej spacerować w czystym otoczeniu.