bubasio
14.09.06, 11:51
Siedziałam w poczekalni u swojego nowego dentysty i rozglądałam sie.
Zauważyłam na ścianie dyplom ukonczenia studiów, na którym figurowało jego
pełne imie i nazwisko. Znienacka mi sie przypomniał wysoki, przystojny,
ciemnowłosy chłopak o tym samym nazwisku chodził zemną do liceum jakieś 30
lat temu. Czyżby mój nowy dentysta był tym chłopakiem, w którym sie nawet
troche podkochiwałam Jak go jednak zobaczyłam, szybko porzuciłam te myśli.
Ten prawie łysy facet z siwiejącymi włosami, brzuszkiem i twarzą pełną
zmarszczek był zbyt stary, by mógł być moim kolegą ze szkoły A może jednak
Po tym, jak mi przejrzał zeby, zapytałam go, czy nie chodził przypadkiem do
XXVI LO.
- Tak. Owszem, chodziłem i byłem nawet jednym z najlepszych uczniów,
zarumienił sie.
- A w którym roku Pan zdawał mature zapytałam.
On odpowiedział: W siedemdziesiątym szóstym. Dlaczego Pani pyta
- To Pan był w mojej klasie powiedziałam zachwycona.
Zaczął mi sie uważnie przyglądać. I nastepnie ten wstretny, pomarszczony
staruch zapytał:
- A czego Pani uczyła...