Dodaj do ulubionych

powazny problem, help!

10.11.07, 19:19
Wspominalam juz o tym, ale dzis naswietle jeszcze raz cala sytuacje,
bo nie wytrzymam ani jednego dnia dluzej.
Mieszkamy w domu, w ktorym sa 3 mieszkania, ani to kamienica, ani
blizniak, taki se dom po prostu z klatka schodową. Dom jest otoczony
sporą działką z przodu i z tyłu. Ta działka nie może być podzielona,
tylko to - kto jej używa jest kwestią umowy sąsiedzkiej - tak nam
powiedziano w urzędzie. Podobno zawsze byly klotnie o ta dzialke i
brak mozliwosci dogadania sie, mieszkali inni ludzie, ale sytuacja
byla zawsze zaogniona - moze klatwa jakas? W kazdym razie i my
jestesmy "nowi" i gora "nowa" i konflikt jak najbardziej istnieje.
Jestem zwolenniczką dobrych, lub choc poprawnych stosunkow z
sasiadami. A oni ciagle robia problem.
No wiec na samym poczatku 3 lata temu zanim sie jeszcze
wprowadzilismy, ale robilismy juz remont, przyszedl gosc z góry i
mowi, ze potrzebuje naszych podpisow, zebysmy sie zgodzili, zeby on
wybudowal na swojej czesci dzialki garaż. Tyle, ze on zajmowal juz
cala dzialke za domem - zagospodarowal ja krzaczkami, roznymi
bajerami, postawil zadaszenie i miejsce grillowe itd.. a oprocz tego
dopoki nikt nie mieszkal w naszym miszekaniu, to uzywal tez
przedniej czesci dzialki uwazajac ja za swoją. My nie wiedzielismy
jeszcze na jakiej zasadzie to wszystko jest i praktycznie sie
zgodzilismy na budowe garazu - tzn mielismy podpisac, ale osoba od
ktorej przejelismy to mieszkanie - powiedziala, ze absolutnie nie ma
takiej mozliwosci, ze gosc chce nas wycyckac, bo to jest nasze pole
nie jego. No wiec nam sie troche rozjasnilo (to bylo jeszcze przed
wizyta w urzedzie) i sie nie zgodzilismy. To on wyjechal wtedy z
pretensjami, ze on juz poniosl pewne koszty itd.. ale nie zapytal
nikogo wczesniej o zgode - wiec jego sprawa. A tak btw chcial walnac
przed moimi oknami kuchennymi garaz na jeepa. Jak sie juz
wprowadzilismy, to sie odbyla rozmowa nt. uzywania dzialki. Gosc
przyniosl jakas kartke papieru, gdzie odrecznie narysowany byl jego
zakres i stwierdzil, ze to w urzedzie mu dali, bez zadnych stempli,
bez niczego totalnie. Pojechalismy do urzedu no i w ksiegach
wieczystych zadnego takiego podzialu nie ma, tylko jest zapis, ze do
kazdego mieszkania przypisana jest dzialka - 1/3 calosci i ze
kwestia umowy jest z ktorej kto bedzie korzystal. No wiec sorry
rysiek, wreszcie doszlismy do porozumienia, ze to nasze pole. Do
tego mielismy rowniez uzywac "komorki" na leżaki, rowery itd.. na
spolke z gosciem, ale on nie pytajac nas o zdanie zrobil tam swojej
pannie studio - maluje, wiec juz dalismy spokoj.
Nie wiem czy gosc celowo, czy niecelowo utrudnia nam życie. W ogole
w zadnej kwestii nie mozna sie za bardzo dogadac, po drodze bylo
sporo roznych przejsc, ale ostatnie to przeboj po prostu. Laska,
ktora sie do niego wprowadzila ma wielkiego psa no i ten pies od
mniej wiecej roku psuje mi krew. Ile bylo rozmow, prosb itd.. nic z
tego, jak do sciany gadac. Pies zalatwia sie oczywiscie na naszej
dzialce - dosc czesto, bo pannie nie chce sie 50 metrow przejsc na
pola. Nie sprzata tego oczywiscie - bo po co. Raz jak sie wpienilam,
to wywalilam taka wielka kupe przed same drzwi wejsciowe, ona akurat
szla ze wsi, patrzy na ta kupe i patrzy i mowi: "to nie moja", ja
mowie "moja tez nie".. a z okna widze jak pies sie zalatwia..
niszczy mi ogrodek.. malo zawalu nei dostalam jak suka wpadla w moje
mieczyki i sie w nich wytarzala po prostu, polamala, zniszczyla
czesc.. po kilku rozmowach gosc obiecal ze zalozy furtke do ich
czesci i ze pies tam bedzie biegal..no i co? furtka jest, ale jej
nie zamykaja i pies caly czas lata po mojej dzialce. I po dobroci z
nimi rozmawialam i po zlosci, no nie da sie, olewaja wszystko. Dzis
np. wietrzylam posciel na suszarce do prania i sie suszarka wywalila
na trawe, wyszlam podniesc rzeczy, akurat oni wracali z psem,
oczywiscie bez smyczy, pies wpadl i zaczal mi sie tarzac miedzy
poduszkami i zrobil poze jakby mial sie odlac, a laska weszla i
zamiast zlapac suke to mowi "zaraz bedzie po poduszkach" ..wrylo
mnie normalnie, bo myslalam, ze to jednak w miare normalni ludzie,
ale po tym tekscie to mysle, ze jednak maja nierowno pod
kopula...szkoda, ze szok spowodowal, ze nie powiedzialam, ze zaraz
to po psie bedzie.. niestety nie odezwalam sie, bo mnie wcielo.
Nie wiem juz co robic i jak z nimi rozmawiac, skonczy sie wkoncu
tym, ze zwierze ucierpi. Jak widze tą suke, to odrazu mi sie puls
podnosi.. Jeszcze sa dobre motywy jak panna ja wypuszcza po prostu,
zeby ta se latala, a pozniej jej nie wpuszcza na chate i pies stoi
pod drzwiami i w nie łbem wali, drapie co slychac czasem przez pol
godziny, albo wracam wieczorem po pracy do domu, otwieram pierwsze
drzwi a z ciemnego korytarza rzuca sie na mnie czarna wielka masa..
zawalu dostac mozna..
Nie wiem, naprawde nie wiem co mam robic. Nie przemowie im do
rozsadku, a nie chce otruc psa, bo to przeciez nie jego wina, ze ma
pieprznietych wlascicieli. Mysle, ze gosc sie caly czas jakos msci
czy cos za to, ze nie ma garazu i ze zajelismy dzialke, ktora on
uzywal przez iles lat - tyle, ze nie nalezala do niego, wiec jego
pretensje sa niesluszne. Ja dluzej tak nie wytrzymam, co robic? sad
Dodam, ze nie jestesmy uciazliwymi sasiadami. Sprzatam klatke
schodową, myje ją w sumie na zmiane z sasiadka z naprzeciwka, bo oni
sie rzadko poczuwaja do tego typu spraw. Nie jestesmy glosni,
imprezy dosc rzadko, a jak juz to wspominamy ze moze byc troche
glosniej.. za to przez pare miesiecy jak goscia nie ma - bo pracuje
w innym miescie i wpada tylko w weekendy, to jego panna potrafi
naspraszac kolezanek i balowac do 3 nad ranem, bo ona artystka do
pracy nie chodzi i ma gdzies, ze u nas w domu slychac nawet to jak
ktos na bosaka chodzi na gorze, bo sufity takie. Albo bawi sie z
psem czasem ok polnocy turlajac mu jakies ciezarki albo cos w tym
stylu np. przez godzine. A jak juz wyjezdzala np. z gosciem na
tydzien, to potrafili np. zostawic kosz tak pelen, ze smiecie z
niego wypadaly przy wiekszym wietrze na moj ogrodek - no i co,
mialam czekac tydzien az wroca i sprzatna? Kazdy ma swoj kosz i
zamawia sobie wywoz, oni nie segreguja smieci (bo u nas co miesiac
sluzby miejskie zabieraja sprzed bramy makulature, szklo i plastik)
i do tego jakos rzadko maja wywoz i czasem ich pojemnik jest juz
tak napchany, ze stoi otwarty z gorka smieci, przy samym wejsciu,
syfi, wypadaja jakies brudy. No ale na to nie mam wplywu, wkurza
mnie tylko, ze w domu mieszkaja 3 rodziny i nawet w tak malej grupie
osob sa takie konflikty, ze sie nie mozna po ludzku dogadac itd sad
Obserwuj wątek
    • annajustyna Re: powazny problem, help! 10.11.07, 19:24
      Zdecydowanie wystapic do sadu o podzial dzialki - prezciez to jakis koszmarsad((
      • dr.verte Re: powazny problem, help! 10.11.07, 19:30
        annajustyna napisała:

        > Zdecydowanie wystapic do sadu o podzial dzialki


        Psss to nic nie da,działka jest użytkowane przez trzy podmioty
        jednoprawnie,żeden geodeta nie przylezie i nie wytyczy trzech
        odrębnych terenów nigdy.
        • widokzmarsa Re: powazny problem, help! 10.11.07, 19:32
          trzeba wyodrębnić 4 działki. jedna na dom i trzy oddzielne. Oprócz tego
          wypozyczyć 4 wielkie psy i je puścić w ogród i dwa na klatkę schodową/
          • dr.verte Re: powazny problem, help! 10.11.07, 19:37
            Taaa,mozna jeszcze wypożyczyć film "Wojna Państwa Rose" z Douglasem,
            jako instruktaż.
            • widokzmarsa Re: powazny problem, help! 10.11.07, 19:48
              albo teksańska masakra piłą mechanicznąsmile
            • vandikia Re: powazny problem, help! 10.11.07, 19:50
              no wlasnie nas przekonywano, ze nie mozna tej dzialki podzielic
              administracyjnie. wszystko to jest jakas wspólnota i nie da sie,
              nawet sprzedajac mieszkanie z 1/3 dzialki to caly czas jest umowa
              ustna. a film chetnie zobacze, tyle ze ja wlasnie nie chce wejsc z
              nimi tak na maxa na wojenna sciezke, bo co mi to da?
              Mam sie znizyc do ich poziomu? Poza tym, to nic nie da, ze ja sie z
              nimi pokloce.
              • annajustyna Re: powazny problem, help! 10.11.07, 20:01
                To spiszcie umowe. Na gebe nic nie da. A co to znaczy, ze nie mozna dzialki
                podzielic???
                • dr.verte Re: powazny problem, help! 10.11.07, 20:05
                  annajustyna napisała:

                  > A co to znaczy, ze nie mozna dzialki podzielic???


                  To znaczy tyle,że nie mozna działki podzielić! I żadne oburzenia
                  święte ni osobiste poczucia sprawiedliwości nic na to nie poradzą.
                  • annajustyna Re: powazny problem, help! 10.11.07, 21:11
                    WSzystko mozna podzielic, gdzie problem???
                • vandikia Re: powazny problem, help! 10.11.07, 20:10
                  Ale co mi da taka umowa? Nie beda psa wpuszczac? Nie beda smiecic?
                  Umowa jest.. w obecnej sytuacji czy jest na gebe czy na papierze, to
                  nie ma znaczenia.. Nawet jesli taka umowe by notariusz jakos
                  potwierdzil, czy inny urzednik, to w chwili sprzedazy mieszkania,
                  mozna sobie tym papierem..podetrzec..
                  Nie mozna podzielic ze wzgledu na ten zapis o wspolnocie. To jest
                  bardziej skomplikowane niz sie wydaje, no nie mozna i juz.
                  • annajustyna Re: powazny problem, help! 10.11.07, 21:11
                    Wspolnote mozna zniesc.
                    • vandikia Re: powazny problem, help! 10.11.07, 21:13
                      W urzedzie w 2 dzialach dowiadywalismy sie jak to jest, od ponad 30
                      lat nie mozna podzielic, wiec szczerze watpie, zeby byl jakis
                      haczyk - ze jednak mozna.
                      • annajustyna Re: powazny problem, help! 10.11.07, 21:29
                        Mozna podzielic wszystko, widac urzad ma jakis interes, aby nie znosic, tylko
                        jaki???
    • to-wlasnie-ja Re: powazny problem, help! 10.11.07, 20:00
      Kochana witaj w klubie. Moi sasiedzi z gory maja wnuki. I te wnuki sobie od powiedzmy siodmej rano ( niewazne ze np. niedziela ) do czasu, az ida spac- przecietnie 23.00 (!) jezdza sobie samochodami ( takimi jezdzidlami ) w mieszkaniu, rowerkami, kopia pilke, tupia w podloge pietami ( mnie by od tego stopy odpadly, zastanawiam sie - ze te dzieciaki to nie boli???) itp. Jak jest cieplo, to sasiadka wylewa mi wode na balkon, podlewa kwiatki chyba szlauchem, jak im woda stoi na balkonie po deszczu , to chlupie prosto na balkon wymiajatac ja i oblewajac przy okazji moje drzwi i szyby. Parasol , ktory mam na balkonie jest zaplamiony czekoladkami, ktore wypadly wnuczkom i rozpuscily sie na sloncu.Bielizny ,ktora pospadala- ona nie uzywa klamerek - po ktora nie raczy zejsc, starych szmat , zabawek dziecki nie zliczesad
      Pieska ma druga sasiadka . Piesek zapasiony, zostawiany na balkonie ,niech sobie poszczeka a co! smile Wypuszczany roznie, czasami nie zdarzy i kupa na klatce. NIKT nie sprzatnie sad
      W Twojej sprawie, coz- bedzie trudno. Z chamami zawsze jest trudno. Jedyne co mozesz to- furtke zamykac sama, nawet ja zabic gwozdziami , w dupie bym miala,ze to ich, nie zamykacie to widac trzeba was nauczyc .Kubel na smieci - zalozylabym rekawice i kilka smieci z wierzchu wywalila na ich strone , o ile na wasza nie wpadna i zamknela kubel . W kwestii psa- wezwalabym straz miejska- nie wiem jak u Was- u nas jest dosc skuteczna. Przynajmniej , jesli wracasz a suka wpada na Ciebie. Wowczas wezwalabym straz normalnie.A jak jestes zbyt grzeczna ( niedobrze- to sie msci wczesniej czy pozniej ) to uprzedzilabym ,ze ich wezwe nast.razem.Mieczyki- kazalabym zaplacic za szkode bez dwoch zdan. Za pranie poduszek rowniez.
      A zacznij od " atelier" . Sasiedzie potrzebuje tego pomieszczenia wink Masz pewna karte przetargowa. I jeszcze jedno- jakkolwiek by nas- kobiety to nie wkurzalo. Do rozmow z jeepowcem wyslij meza. Nie masz pojecia jak lekcewazyl mnie facet , ktory robil nam szafe wnekowa a jak inaczej rozmawial z moim mezem, ktory zreszta mowil dokladnie to co ja. Wtedy myslalam, podobnie jak Ty, ze szlag mnie trafi ( pamietasz , gdy w pracy dzwonili mowiac, ze chca rozmawiac z facetem , mimo Twoich kompetencji). Maz po prostu powiedzial , ze nie zaplaci, dopoki nie naprawia szkody. Krotka pilka.
      Tez uwazam, ze szkoda, ze ludzie nie potrafia zyc normalnie, tym bardziej, ze to tylko 3 rodziny. Zawsze trafi sie czarna owca, delikatnie mowiac. sad
      • dr.verte Re: powazny problem, help! 10.11.07, 20:06

        ale długie..Rispekt
      • vandikia Re: powazny problem, help! 10.11.07, 20:28
        tez mialam w bloku sasiadke furiatke myjacą buty z blota nad np.
        moim swiezym praniem
        furtke moge w sumie im zamykac - ze tez nie padlam na to ! tyle, ze
        ona jest cale dnie w domu, ta dziewczyna, wiec sobie niewiele robi
        ze wszystkiego. ale moze chociaz jego to nauczy czegos? zeby oni
        tego psa z domu na smyczy wyprowadzali i puszczali go tam za domem..
        eh miec kase, wywalic chalupe na odludziu i miec spokoj
        • raduch Re: powazny problem, help! 10.11.07, 20:49
          Vandzia, Ty jeszcze raz przeczytaj właśnie-ją. Dobrze mówi. Nie
          tylko furtka, tu każdy jeden szczegół jest ważny. Ustępowałaś tak
          długo, że teraz zdarza się zaniemówić na ich bezczelnośc. Im właśnie
          o to chodzi. Przypominać za każdym razem. Upominać się uparcie. Tak
          jak z tym atelier/komórką. Zgodziłaś się, a co masz w zamian? A do
          dupy z takimi układami, wstaw tam jakiś stary rower, bo taka sama
          Twoja komórka jak ich.
          Przegrywasz bo masz skrupuły, oni nie. Niepotrzebnie masz skrupuły.
          • vandikia Re: powazny problem, help! 10.11.07, 21:02
            Przeczytalam jeszcze raz smile Kurde ja mam za miekkie serde chyba sad
            albo ogolnie za miekka jestem. Musialabym chyba Wam naszkicowac jak
            to wyglada, straz miejska raczej nic tu nie da. Wzywalam ja na inne
            psy i tez nic nie dalo. Problem sie sam rozwiazal - wszystkie 3 w 1
            tygodniu zdechly, pewnie ktos podtrul, bo mial dosc, szkoda
            zwierzakow, ale czarny szatan rzucajacy sie na ludzi, bialy
            bulterier chodzacy bez smyczy i kaganca i kundel..wszystkei 3 z 3
            roznych domow na mojej ulicy padly.
            Nie mam nic z tego, ze zrezygnowalam, lezaki trzymam na klatce
            schodowej - narazajac sie przy okazji 2 sasiadce, ktora chcialaby
            odnowic korytarz i miec porzadek. Bo widzisz ja chcialam sie
            zachowac po ludzku - stwierdzilam, ze skoro komorka nie jest mi
            niezbedna do zycia, a dla nich jest wazna, to zachowam sie OK i nie
            bede miala roszczen. Popelnilam blad, a jak sie taki blad popelni to
            pozniej trudno to odkrecic.
            Moge sprobowac tej konsekwencji i zaczac zachowywac sie jak swinia,
            nie wiem tylko czy to nie spowoduje jeszcze wiekszych zlosliwosci z
            ich strony. Kiedys wlasnie jak 2 rodziny rozpoczely wojne na dobre,
            to podobno policja byla czestym gosciem na naszej posesji, nic to
            nie dawalo, tylko sobie ludzie nerwy psuli.
            Najgorsze jest to, ze jak sie idzie z nimi rozmawiac to oni "tak
            tak" bardzo milutcy i w ogole wszystko rozumieja i oczywiscie beda
            przestrzegac zasad, a robia swoje.
            • raduch Re: powazny problem, help! 10.11.07, 21:20
              OK, to może inaczej. Zacznij od psicy. Znasz jakiegoś elektronika
              amatora? Jest takie coś jak ultradźwiękowy odstraszacz psów. Działa
              nad wyraz skutecznie. Pies będzie spieprzał w popłochu i nie
              zareaguje na żadne nawoływania państwa, póki nie ucieknie poza
              zasięg. Zmontować można w jeden wieczór, sam kiedyś robiłem. Nie
              pytaj tu o szczegóły. suspicious
              • vandikia Re: powazny problem, help! 10.11.07, 21:34
                zara wygoogluje. to by bylo idealne. bo pieprz sypany na ziemie nie
                pomogl - za duzy obszar, poza tym lalo czesto.
                jak zadziala, to Cie ozloce, to byloby super rozwiazanie na teraz
                plus ew. jakies umowy z sankcjami.. ale zeby tego psa juz nie bylo w
                moim zyciu ale byloby eh super po prostu
                • raduch Re: powazny problem, help! 10.11.07, 21:44
                  Są takie w ofercie handlowej też. Koszt coś w granicach stówki.
                  Problem polega na tym, że im nałożono ograniczenie na decybele.
                  Amator nie musi się krępować...
                  • vandikia Re: powazny problem, help! 10.11.07, 21:47
                    raduch napisał:

                    .
                    > Amator nie musi się krępować...

                    piekne smile
                    spadam film ogladac, dzieki za rady smile
                    • widokzmarsa Re: powazny problem, help! 10.11.07, 23:09
                      jest jeszcze świństwo chemiczne które też odstrasza widziałem kiedyś chyba w obi
                      czy czymś takim, ale ponoć nie na wszystkie psy działa.
                      • vandikia Re: powazny problem, help! 12.11.07, 09:35
                        chemia o tej porze roku pewnie sie nie sprawdzi smile tak jak pieprz
                        w wolnej chwili wlaze dzis na allegro i szperam smile
        • to-wlasnie-ja Re: powazny problem, help! 10.11.07, 21:02
          Dlaczego sie przejmujesz , ze ona jest w domu? To nawet lepiej- niech widzi. Komentarz krotki- dostosowany to poziomu przyswajania przez nia wiadomosci- nie pilnujecie psa to zamykam, zeby mi nic wiecej nie zniszczyl.
          Ba- chalupa , z jednej strony marzenia, z drugiej kredyt na 40 lat uncertain chyba, ze totek wypali wink
          • vandikia Re: powazny problem, help! 10.11.07, 21:05
            Jeszcze mialam Ci dopisac, ze moj maz to sie generalnie takimi
            rzeczami nie przejmuje a ni w domu ani poza domem, w ogole mentalnie
            to taki 17latek, wiec musze sobie radzic z tym sama.
            Ja sie nie przejmuje, ze ona w domu, tylko wiesz, to taka malpa -
            jest tylko jego dziewczyna, pomieszkuje - ostatnio na stale, ale
            czasem jej nie ma 2 tygodnie i w sumie to nie jest jej podworko,
            wiec to wszystko olewa. Np. po rozmowie z nia i pokazaniu zniszczen
            ona oczywiscie sie przejela itd.. Psa wyprowadzala trzymajac za
            obrożę ( moze ja im kupie smycz i podrzuce pod drzwi w prezencie??)
            i nie bylo problemu w weekend, ale jak tylko przyszedl poniedzialek
            i ja akurat zaspalam, a maz wzial samochod i pojechal do roboty, to
            ona widzac, ze nas juz nie ma puscila psa na podworko i poszla do
            domu.. taki typ, ze jeszcze cos tam udaje czasem, a jak tylko
            wychodzimy to hulaj dusza piekla nie ma. smieszne to i glupie i
            zalosne.
            • to-wlasnie-ja Re: powazny problem, help! 10.11.07, 21:19
              Z mezem to szkoda, przyjdzie tylko czekac, az piesek zniszczy cos jego ulubionego wink A co do malpy - nie przejmowalabym sie jej minka kota ze Shreka na widok zniszczen, tylko maja zaplacic , bo inaczej ide do strazy lub dzielnicowego. Kupa zrobiona u Was konsekwentnie przerzucana na ich podworko. NAJLEPIEJ NA ICH OCZACH
              Vanda, ja wiem , ze to nic przyjemnego , ale Ty wojny nie wywolujesz- Ty tylko konsekwentnie nie pozwalasz wejsc sobie na glowe. Inaczej za kilka lat albo bedziesz znerwicowana laska we wlasnym domu albo polozysz uszy po sobie i facet bedzie robil co zechce z ta lub kolejna lala.
              • vandikia Re: powazny problem, help! 10.11.07, 21:36
                Niezla awanturka by byla, mowie Ci smile
                Czlowiek sie uczy na bledach cale zycie.. pamietam jak w 1 robocie
                podalam wspanialomyslnie prywatny numer komorkowy szefowi.. pozniej
                mial pretensje gdy nie odbieralam.. no i tu sytuacja troche
                analogiczna.. wspanialomyslnosc mnie czesto gubi, szkoda w sumie
                • kocia_noga Re: powazny problem, help! 11.11.07, 09:54
                  vandikia napisała:

                  > Niezla awanturka by byla, mowie Ci smile

                  Ostatnio miałam rozmowę z sąsiadka mniej więcej w tym guście: ona z
                  pretensjami wsumie i bezczelnymi i smiesznymi, nie będe
                  wyszczególniać. Ja jej na to tak,że albo się jakoś dogadamy, albo
                  będzie konflikt.Spokojnym głosem.Ona sie krótko zastanowiła i
                  powiedziała, no nie, po co konflikt? Na to ja,ze jasne, konflikt
                  niepotrzebny.No i w krótkim czasie sama znalazła rozwiązanie.
                  A z resztą, opowiem jak to było.Oni we wspólnej suszarni wieszali
                  swoje pranie, tzrymali rowery, swoje graty i in smieci.Zajęli też
                  wspólne miejsce w piwnicy, taki przedsionek.My mieszkalismy pare lat
                  w innym miescie, ostatnio wróciliśmy, trzecia sąsiadka pije nałogowo
                  i boi się odezwać albo ma to gdzieś.Ta sąsiadka przyszła do
                  mnie,żebysmy zabrali swoje rowery z suszarni, bo się zro0biło
                  ciasno.No i że to suszarnia, a nie rowerownia.Dodam,że oni tam mają
                  4 swoje rowery,pijąca 1, my-3.No i rozmowa była taka , jak opisałam
                  i dobrze się skończyło.Ale fakt, jej zalezy na układach, bo będzie
                  tu mieszkac i jej dzieci też.A ta twoja laska ma to głęboko.
                  • vandikia Re: powazny problem, help! 12.11.07, 09:37
                    kurde w nocy mi sie snilo jak ogrodzenie stawiam smile)))))))))))))
                    dobrze, ze Ty sie dogadalas ze swoją. no ale to sa niezle patenty,
                    miec pretensje o cos do kogos nie widzac przy okazji, ze robi sie to
                    samo, lub jeszcze wiecej eh
    • jecki.p ...i kogo to, zlotus, 10.11.07, 20:18
      ma, k..wa, interesowac???????????????????????????????????????????
      j.
      • vandikia Re: ...i kogo to, zlotus, 10.11.07, 20:26
        ciebie nie musi
        • kocia_noga Re: ...i kogo to, zlotus, 10.11.07, 20:52
          Ponieważ nikt nie podzieli działki, ważne są prawa dżungli.Atelier
          można tak samo rozebrac, jak postawić.Powiedzieć gościowi,że będzie
          rozebrane, bo wy potrzebujecie tego kawałka terenu i on się wam
          należy.Stanowczo powiedziec i faktycznie rozebrać.Łatwo się radzi,
          ale trudniej wykonuje.
          Z tymi umowami, to mam pomysł taki,zeby wybrac się do nich z jakąś
          gałązką oliwną i spróbować spisać z nimi umowę dobrosąsiedzką,
          prawa, obowiązki oraz sankcje za ich neiwypełnianie.
          Skoro mieli nie wpuszczać psa na wasz teren, to znaczy,ze co do
          ogólnych zasad mają pewne pojęcie,a tylko was lekceważą, więc
          mogłoby się udać takie spisanie umowy.
          Sankcje trzebaby dokładnie przemyśleć i oczywiście z żelazną
          konsekwencją stosować.
          Cieszę się, że nie mam aż takich problemów z sąsiadami i życzę ci
          poradzenia sobie .
          • vandikia Re: ...i kogo to, zlotus, 10.11.07, 21:08
            Hm.. no sama nie wiem. A jakie proponujesz sankcje? Pisalam wyzej
            dziewczynom, ze obawiam sie, ze skoro takie dogadanie nic nie dalo,
            to umowa (z ich swiadomoscia, ze jest to nadal tylko umowa
            sasiedzka) tez nic nie da. No i jakie kary, kasa czy co? Kurde to
            moze byc rownoznaczne z wsadzeniem nagich mieczy w ziemie smile
            Tak bym chciala zalatwic to nie idąc jednoczenie "na udry".
            • kocia_noga Re: ...i kogo to, zlotus, 11.11.07, 09:57
              vandikia napisała:

              > Hm.. no sama nie wiem. A jakie proponujesz sankcje?
              Tu się trzeba zastanowić.Np za sranie psie na waszym terenie-
              wrzucanie kup na ich piekne miejsce do grillowania.Coprawda sama
              będziesz musiała wziąć łopatkę i to zrobić, ale jak już im wrzucisz,
              to będzie to jawnie i legalnie, bo była umowa, bez złośliwości i
              zrywania kontaktów.Prosta konsekwwencja, nawet ze śmiechem.
            • kocia_noga Re: ...i kogo to, zlotus, 11.11.07, 16:32
              Jeszcze o tych sankcjach.Ja bym poszła z gałązką oliwna,że zależy mi
              na dobrych stosunkach,bo się już troche polubilismy itd.I że
              proponuję spisanie takiej umowy (trzeba ją wczesniej przygotowac w
              conajmniej 2 wersjach z sankcjami.I dac im możliwośc wyboru
              sankcji.Np za spadanie ich smieci na wasz teren to:
              1) wywalenie im całego kubła śmieci na trawnik, czy
              2) wywalenie połowy kubła, a może
              3) wrzucenie im waszych smieci na ich teren.
              Bo jesli przyjdziecie z gotową umową i sankcjami poczują się
              postawieni pod ścianą.
              Moja sąsiadka pod nasza kilkuletnią nieobecnośc też się rozpanoszyła
              i w jej pojęciu to my im wchodziliśmy w terytorium.No i trzebabyło
              to jej myslenie troszkę skorygowac.
              jeszcze jedna ważna sprawa.Lepiej byłoby wykrzesać troszkę
              odpowiedzialności od twojego męża.Żeby stworzyć wspólny front.Bo
              jeśli ty sama pójdziesz, to w wypadku jakiejś sytuacji konfliktowej
              zahacxa twojego starego np na schodacha on im wtedy powie na sto
              procent,że jemu to wszystko jedno,byleby mieć święty spokój.I z
              ciebie zrobią lokalną wariatke obłąkaną na punkcie czystości i
              nielubiąca zwioerząt albo cuś.
              Ja jestem za pokojowym rozwiazanie sprawy.Cokolwiek zrobisz po cichu
              z zemsty będzie cię uwierać w sumienie.A wrzucenie im psiego gówna
              do ogródka jawnie, ze złością czy bez, ale zgodnie z umową, na którą
              się sami zgodzili, to zupełnie inna sytuacja.I wcale nie musisz ich
              nielubieć, wręcz pzreciwnie.
    • kiniamum Re: powazny problem, help! 10.11.07, 21:03
      dawaj adresa! smile
      sie zrobi porzadek raz na zawsze...! smile
      ale powaznie..
      zanioslabym kilkakrotnie posprzatane kupy pieseczka na wycieraczke i
      "wypozyczyla" od kogos rownie dorodnego pieska. jak go powpusczasz na "ich
      teretorium" gadka sie zmieni smile
      • vandikia Re: powazny problem, help! 10.11.07, 21:10
        Takie rozwiazania bralam pod uwage, jestem zdolna isc i sciagnac
        spodnie i osobiscie im zrobic kupe na wycieraczke - testowalam cos
        podobnego kiedys - moze bez szczegolow - ale jestem zdolna do tego.
        Tyle, ze to bedzie oznaczalo FIGHT!
        Chociaz.. jakby ciąć głupa, tak jak oni to robią... drzwi sa czesto
        otwarte - te glowne i mozna ostatecznie powiedziec, ze jakis obcy
        pies sie krecil.. nie uwierza, ale ja teoretycznie bede miala
        wytlumaczenie i nie bede wiedziala o co im chodzi?
        • kiniamum Re: powazny problem, help! 10.11.07, 21:13
          i do tego zmierzam...nieswiadomie,palac glupa przejmij ta sama taktyke.
          jeleniem niczyim nie jestes a jak fight to fight wink
          ja tam Ci pomoge-chocbym miala rowno z Toba srac im na wycieraczke!
          smile))))))
          • vandikia Re: powazny problem, help! 10.11.07, 21:14
            No moze i tak mozna sprobowac tez. Nie moge odpuscic tym razem, bo
            ta dzisiejsza sytuacja to juz byl szczyt wszystkiego.
            • kiniamum Re: powazny problem, help! 10.11.07, 21:15
              swiruj jarzabka-dobrze Ci radze!
    • vandikia Dodam 10.11.07, 21:12
      ze w wakacje mialysmy z 2 sasiadkami naprawde przyjemny wieczor i ta
      dziewczyna nie jest jakas zla i zepsuta, ona jest nawet fajna, tyle
      ze czemu tak nieludzko glupia i prosta??
      Po tamtym wieczorze mialam naprawde nadzieje, ze sie wszystko ulozy
      sad
      • kiniamum Re: Dodam 10.11.07, 21:15
        juz jej nieusprawiedliwiaj.....!
        bo zaraz stwierdzisz ze to wszystko Twoja wina!
        w garsc sie wez! prawo dzungli to prawo dzungli!
        ".....Twoj jest ten kawalek podlogi..." wink
        • vandikia Re: Dodam 10.11.07, 21:16
          hehehe no dobra fajterko smile
          zla sasiadka, be be
          • kiniamum Re: Dodam 10.11.07, 21:18
            trza im po lapac dac! a fe! nu nu! big_grin
            niech nie mysla ze wiesz.....
            • to-wlasnie-ja Re: Dodam 10.11.07, 21:29
              No nie moge- wyobrazilam sobie Vande i Kinie kucajace na wycieraczce sasiadki big_grinDDDDD
              • vandikia Re: Dodam 10.11.07, 21:32
                no i dobrze, ze sie wypisalam, zeszlo napiecie ze mnie smile
                no i Twoje tekst i zobrazowanie genialne smile))
              • kiniamum Re: Dodam 10.11.07, 21:33
                ja nie chce tego sobie wyobrazac! big_grinDDDDDDDDD
              • raduch Re: Dodam 10.11.07, 21:33
                A nienie, kupę się owija mnóstwem papieru, kładzie na wycieraczce,
                papier podpala, dzwoni do drzwi i ucieka. smile))))
                • vandikia Re: Dodam 10.11.07, 21:36
                  o tak tak i krzyczy "pali sie" smile)) no tez byloby super
                  • raduch Re: Dodam 10.11.07, 21:43
                    Nie krzyczy się tylko słucha. Najpierw jak delikwent butem gasi
                    pożar, potem pociąga z niedowierzaniem nosem zapachi, wreszcie jak
                    wzywa wszystkich świętych - czy do kogo tam zwykł się modlić.
                • kiniamum Re: Dodam 10.11.07, 21:37
                  albo w pojemnik taki co by zapachow niewypuszczal, w ozdobny papier,kokarde i
                  ...... hehehehehe smile))))))
                  to jestem sobie w stanie wyobrazic! ;D
                  • vandikia a propos ..stare 10.11.07, 21:39
                    - wiesz jak sie nazywa inaczej krowie gowno?
                    - yy krowie placki?
                    - dobrze, a wiesz jak sie nazywa kozie gówno?
                    - no bobki..
                    - dobrze, a wiesz w ktorym roku zmarl Mickiewicz?
                    -??????
                    - no wlasnie! z Toba to tylko o gownach mozna pogadac
                  • to-wlasnie-ja Re: Dodam 10.11.07, 21:43
                    Jakbysmy nie zaczeli zawsze nam ten anal sie przyplacze wink
    • rozczochrany_jelonek Re: powazny problem, help! 10.11.07, 22:33
      kwestia psa , nie prosiłbym ich o wstawianie furtki , raczej sam postarałbym się
      o ogrodzenie i bramkę i to taką którą oni nie mogą otworzyć czyli na
      klucz,kłódkę itp. To naprawdę nie jest wielki koszt i może dzień, dwa pracy.

      sprawa śmieci, jeżeli ten ich śmietnik stoi na ich części to wyrzuciłbym te
      śmieci z pojemnika na ich część smile tylko nie mów że nie jesteś do tego zdolna,
      przecież to nie Twoja sprawka, Ciebie obudził tylko w nocy hałas i głośne
      ujadanie jakiegoś psa, a rano po wyjściu zobaczyłaś ten burdel smile

      ogólnie to widzę to tak, że Tobie nie podoba się to co oni robią ale nie
      podejmujesz żadnej interwencji oprócz rozmowy, po 3 latach powinnaś dojść już do
      wniosku że rozmowy nic nie dają, prawda ? smile

      moi znajomi mieli problem z agresywnym psem sąsiadów, problem rozwiązał się gdy
      zakupili jakiś przyrząd do odstraszania czworonogów emitujący dźwięki które
      tylko psy mogą usłyszeć, urządzenie nie działa tylko na 2 psy w ich okolicy smile
      nigdy czegoś takiego nie potrzebowałem (mam nogę smile więc nie wiem jak to się
      nazywa, ale mogę zapytać.(lub wyguglaj sobie)

      ps. mieszkasz z mężczyzną ? smile
      • vandikia Re: powazny problem, help! 10.11.07, 22:41
        ad 1 akapit
        no szkic jak nic potrzebny, ogrodzenie mojej czesci byloby glupotą,
        wygladaloby fatalnie i w ogole nie wchodzi aktualnie w rachube
        ad 2
        smietniki stoja przy furtce, ich czesc jest za domem a chyba jakies
        przepisy reguluja to, gdzie maja stac, nie wiem, w kazdym razie z
        miejscem nic nie zrobie
        ad 3
        no wlasnie raduch pisal o urzadzeniu, jestem zdecydowana je
        zakupic smile)

        i nie dobijaj PSem wink
        • rozczochrany_jelonek Re: powazny problem, help! 10.11.07, 22:49
          ale dlaczego głupotą ? takie małe to to jest ? on ma ogrodzenie bo napisałaś że
          zamontował furtkę, chyba że zamontował bramkę bez ogrodzenia (?) smile i jak to u
          niego wygląda ?

          > i nie dobijaj PSem wink

          jakim pmsem ? , ja nie mam pmsów smile
          • vandikia Re: powazny problem, help! 10.11.07, 22:58
            nie no, on furtke postawil w miejscu ktore sie az o to prosilo. ja
            nie cierpie ograniczania typu ogrodzenie w ogrodzeniu - bo przeciez
            cala dzialka jest i tak ogrodzona. narysuje w poniedzialek i skan
            przesle, to sam zobaczysz smile
            i ciesz sie, ze pmsow nie masz smile))
            • rozczochrany_jelonek Re: powazny problem, help! 11.11.07, 02:20
              tak na wszelki wypadek dodam że tego ogrodzenia nie stawiaj bez zgody innych,. a
              ta jego furtka i studio w altance to samowole budowlane..
              i w ogóle uważaj na tego typa bo wymienisz okna bez jego zgody i może narobić
              Tobie problemów z tego powodu.

              > i ciesz sie, ze pmsow nie masz smile))

              czeszę się smile)
              • vandikia Re: powazny problem, help! 12.11.07, 09:38
                ta altanka jego to oczywiscie, ze samowolka i tak serio mysle, ze on
                mialby wiecej do stracenia jakbysmy zaczeli taki konflikt na serio.

                a warkoczyki zaplatasz? wink
    • dziewice doczytalem do polowy :) 11.11.07, 11:14
      zla jest jego tesciowa smile
      • vandikia Re: doczytalem do polowy :) 12.11.07, 09:39
        po dkoniec jest o ciescie tongue_outPP zaluj smile))))))
    • aguszak hmmm... ciężka sprawa 11.11.07, 13:07
      1. Zadrutuj/zaspawaj furtkę między Waszymi działkami.
      2. Kup sobie większego psa, najlepiej takiego, co dobrze broni swojego terytorium.
      3. Naślij na niego władze gminy, albo inny urząd, który nadzoruje porządki wokół
      prywatnych posesji, a poza tym segregacja śmieci, to chyba nakaz ustawowy, prawda?
      Tyle mi się nasunęło w Twojej sprawie i szczerze współczuję takiego upierdliwego
      sąsiedztwa sad
      • tessella Re: hmmm... ciężka sprawa 11.11.07, 16:26
        Współczuje takiej sytuacji mieliśmy współwłasność a po niespodziewanej śmierci
        męża jaka ja gehennę przechodziłam od tej drugiej strony zanim załatwiłam
        formalności w sondzie nic do nich nie przemawiało poczuli sie jakby byli
        właścicielami to taki rodzaj człowieka chciwość i niedopuszczenie myśli ze może
        być inaczej .Tak jakby im mózgi zaczęły naraz pleśnieć . Moja skromna rada
        załatwić wszystko formalnie i na papierze szkoda tylko zdrowia .

        • vandikia Re: hmmm... ciężka sprawa 12.11.07, 09:41
          wspolczuje i dzieki za rade
      • vandikia Re: hmmm... ciężka sprawa 12.11.07, 09:40
        dzieki za rady smile
        1 i 2 odpadają z automatu a jesli chodzi o 3, to musze sie
        dowiedziec - ale chyba poki co obowiazku nie ma, a pobożne
        życzenia? smile
    • pszczolaasia Re: powazny problem, help! 12.11.07, 10:04
      ja tam bym na chamstwo chamstwem, bo ja wogle w goracej wodzie jestem kapana. a
      na psa- straz miejska wezwac, albo niech Malzon twoj wyjdzie z nerw i im nastuka
      w cudzyslowiu oczywizda. wspolczuje generalnie...
      • vandikia Re: powazny problem, help! 12.11.07, 12:27
        no ja niby tez hehe, ale w tej sytuacji jakos sie hamuję, zeby nie
        wybuchnac smile
        ze 2 tyg temu przez mojego fucka pokazanego mlodemu gniewnemu
        kierowcy bylaby niezla awanturka wink
        a tu kurde fuck nie zalatwia sprawy
        ale juz po odpowiedziach jakos sobie ulozylam plan dzialania i
        zobaczymy co z tego wyniknie smile
        • aguszak Re: powazny problem, help! 12.11.07, 14:14
          zdaj relację!
        • pszczolaasia Re: powazny problem, help! 12.11.07, 17:42
          dobry fak jak nic pozwala od czasu do czasu zredukowac napieciebig_grinD
          czekamy zatem na efekty planu dzialaniawink)
    • six_a Re: powazny problem, help! 12.11.07, 23:05
      vandzia zrób tak, jak wpienieni sąsiedzi wiecznie obsranych
      trawników. napisali szyldzik, że z powodu gówna wzrosła populacja
      szczura w okolicy, więc trawniki są wysypane trutką, i jak kto chce,
      to psa puszcza na własną odpowiedzialność.
      przy czym oni zdaje się tę trutkę faktycznie wysypali, a Ty możesz
      kit wcisnąć.

      poza tym psa nie można puszczać samopas, w przestrzeni publicznej ma
      mieć co najmniej smycz, wzywasz straż czy tam inne służby i pukają
      do właściciela. albo piszesz skargę do opiekuna posesji - jakaś
      administracja czy zarząd musi być? w każdym razie jak nie rozumieją
      po ludzku, to zrozumieją administracyjnie.
      • vandikia Re: powazny problem, help! 13.11.07, 11:48
        apropos administracji six_a, to niestety wszyscy maja wszystko w d..
        telefonicznie nic nie zalatwisz, a osobiscie, to bym musiala brac
        wolne z pracy a i tak niewiadomo czy by laskawie przyjeli
        sluchaj z 2 sasiadem dziadem, ktory zrobil z dzikiej dzialki obok
        nas smietnisko jedno wielkie i zalegly sie szczury rozmowy nie
        dawaly skutku, wiec zgloszone zostalo wszedzie gdzie bylo mozna i ja
        osobiscie zglaszalam. straz miejska, sanepid, ochrona srodowiska w
        UM i wiesz co? psinco, przyszli zrobili zdjecia, sprawa ma nadany
        jakis biurokratyczny tok i mozemy se nastepne 10 lat czekac, tak to
        niestety wyglada. szczury potrulismy na wlasna reke, bo zaczely
        wlazic sasiadce do garazu. i gdziekolwiek gdzie pozniej nie
        dzwonilam w tej sprawie to w ogole panie radosnie oswiadczaly, ze w
        tej sprawie to one juz zrobily wszystko i ze teraz mozna czekac, a
        ze w ogole szczury to zadne zagrozenie (szczegolnie chorobowe zadne,
        gupie malpy) i o co mi wlasciwie chodzi, co mi przyroda przeszkadza
        i takie pierniczenie.
        wiec w administracje nie wierze, przynajmniej nie moją okoliczną.
        • kocia_noga Re: powazny problem, help! 13.11.07, 14:33
          Ja w swoją administrację też nie wierzę,prędzej straż miejska czy
          coś w podobie.Ale systematyczne karanie ich za śmiecenie psem czy
          czym innym powinno dac rezultaty,tylko lepiej,żeby kary były
          uzgodnione.Źle działające służby publiczne spowodują tylko to,ze
          staniesz na straconej pozycji.
          A ja pamiętam,że jak byłam młoda to serdecznie w doopie miałam
          czystośc i takie tam i wyobrażam sobie siebie na miejscu tej laski.I
          jak rozmyślam,coby mogło zadziałac, to tylko i wyłącznie brak
          komfortu większy niż dotychczasowy.Jeżeli komfortowo jest puszczać
          psa wolno, to zbierać jego gówna z wycieracZki już nie, w dodatku
          kiedy wie, że zasłużyła i uzgodniła.
          Komfortowo jest bawić się głośno w nocy, to niekomfortowo może być
          np puszczenie na pełny regulator jakiegos urządzenie źwiękotwórczego
          głośnikiem skierowanego wprost na okna w czasie, kiedy ma ochotę na
          sen, bo przecież kiedyś spi.
          Nie chodzi o walkę wet za wet, ale dotrzymywanie wspólnych
          uzgodnień, wtedy nie ma wykrętów.
          Przepuściłaś okazję do nauki dla laski, kiedy ci zniszczyła pranie;
          jeśli teraz zaczniesz akcje bez wstępu i zapowiedzi, to uzna,że ci
          cos odbiło i poczuje się pokrzywdzona.Lepiej opowiedzieć, jak cię
          wtedy kreqw zalewała i że ci mowę odebrało, bo będzie nadal
          myśleć,że nic się nie stało.
          W sumie kazdy człowiek nie mysli, jeśli nie musi.I jak długo się da
          udawac, że wszystko jest OK, tak długo udaje.I tzreba stworzyć
          sytuację, kiedy to ona ma dyskomfort,nie ty.Ty masz mieć komfort -
          największy jaki się da w tej sytuacji,dlatego cię namawiam na
          uzgodnienie sankcji, bo posiadanie racji i prawa jest bardzo
          komfortowe.
    • marzenie_ciapatego zacznij skladac kase na wlasny dom 13.11.07, 14:39
      nawet najmniejszy ale na wlasnej dzialce, bo inaczej to Cie debile
      nerwowo wykoncza. Z glupimi sie nie dyskutuje, bo i tak nie wygrasz
    • mmagi Re: powazny problem, help! 14.11.07, 11:03
      przerabana sprawa bo ludzie po za włąsnym nosem juz nic nie
      widza,ja na Twoim miejscu swoja działeczkę bym ogrodziła,wszelkie
      ich walajace sie smieci wyrzucała na ich teren,panienka jesli nie ma
      meldunku nic nie ma do gadania,wiec z nia bym sie w dyskusje nie
      wdawała ale ochoczo ja za wszystko opierniczała,wiesz czasem trzeba
      sie znizyc do czyjegos poziomu bo inaczej bedziesz dostawała w dupę
      i wszystko przezywała,smieci,mieczyki,kupy/kupę na szufle i na ich
      teren/..................powaznie,nie ustepuj,badz twardym
      przeciwnikiem,bedziesz mietka wejda Ci na głowe/juz włażą/.

      ps.psa wypuśc na wies,moze zginiesmile
      • kocia_noga Re: powazny problem, help! 14.11.07, 11:19
        Własny dom też nivczego nie załatwia, wiem, bo znajomi dali się
        skusić na podejrzanie tani domek na wsi he he.Sąsiedztwo potrafi
        zmienić ci zycie nawet we własnym domku,a tym gorzej, bo trudniej
        zwiać.
        Jak się nie nauczy Wandzia walczyć o swoje na łatwych przykładach,
        to nawet we własnym pałacu może mieć problemy np z szefową pokojówek.
      • niedzwiedzica_sousie Re: powazny problem, help! 14.11.07, 11:25
        ja bym wzywała straż miejską/gminną do każdej rzeczy, do
        wałęsającego się psa, nie wywiezionych śmieci, hałasów po 22 itd.
        załatwiłabym ich formalnie smile
        • niedzwiedzica_sousie Re: powazny problem, help! 14.11.07, 11:25
          tym bardziej, że nie ma się co szczypać, bo przyjaźni tu i tak nie
          będzie, trzeba to spisać na straty.
          • mmagi Re: powazny problem, help! 14.11.07, 11:51
            ja bym zaczeła od pokazania ze sie nie daje i ze tez mam tu cos do
            powiedzenia,na straz jest zawsze czasbig_grin,po za tym to prostaki i
            dopiero wtedy ujebia jej zywotasmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka