to szukam przepisów i napalam się na jakąś super potrawę, a potem
często się zdarza, że się zapcham byle czym i cała wena twórcza ze
mnie ulatuje. Np. wracając z pracy kupię bagietkę i paczkę kabanosów
i dziękuję bardzo - nic już nie jem do wieczora.
Strasznie bym chciała świętować jedzenie, dobre, ładnie podane, z
wyszukanymi talerzami, sztućcami, z pięknie nakrytym stołem, na
którym stoją świeże kwiaty. Zjeść nie spiesząc się, smakować. I żeby
obiad tak trwał z godzinę.
Wali mi ostatnio