Dodaj do ulubionych

rodzina witarianska - vegańska

31.12.13, 09:53
chooselife.pl/
Obserwuj wątek
    • mvszka Re: rodzina witarianska - vegańska 16.01.14, 13:26
      a ja się martwię czy na warzywach i owocach wytrzymam dwa tygodnie, a oni tak non stop !?!
      • feel_good_inc Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 17.01.14, 10:29
        mvszka napisała:
        > a ja się martwię czy na warzywach i owocach wytrzymam dwa tygodnie, a oni tak
        > non stop !?!

        Ludzie mają różne zboczenia, a ta jeszcze na tym zarabia. Osobną kwestią jest to, czy jej życie codzienne odpowiada temu co prezentuje na stronie.

        ATSD to co to za problem wytrzymać na owocach i warzywach? Chyba, że piszesz o witarianiźmie, tej kulawej ideologii, która twierdzi, że stosowanie ognia (od 400.000 lat) i jedzenie mięsa (minimum od 4 mln lat) jest dla człowieka nienaturalne, a dieta wyłącznie roślinna (~10.000 lat) wręcz przeciwnie.
        • mvszka Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 17.01.14, 12:25
          > Ludzie mają różne zboczenia, a ta jeszcze na tym zarabia.

          zazdrościsz? jeśli pracy swojej nie lubisz to współczuję

          Osobną kwestią jest t
          > o, czy jej życie codzienne odpowiada temu co prezentuje na stronie.

          na pewno na zdjęciach jest jej klon ona tylko pisze ( na zlecenie oczywiście)

          > ATSD to co to za problem wytrzymać na owocach i warzywach? Chyba, że piszesz o
          > witarianiźmie, tej kulawej ideologii,

          to zdecyduj się czy nie ma problemu czy jest, bo coś kuleje


          --
          "Są różne fanaberie, są tacy co chodzą do kościoła i jeszcze za to płacą."
          • feel_good_inc Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 17.01.14, 12:42
            mvszka napisała:
            > > Ludzie mają różne zboczenia, a ta jeszcze na tym zarabia.
            > zazdrościsz? jeśli pracy swojej nie lubisz to współczuję

            Zazdroszczę. Gdybym miał talent do wciskania ludziom kitu, to zostałbym księdzem albo kimś takim.

            > Osobną kwestią jest t
            > > o, czy jej życie codzienne odpowiada temu co prezentuje na stronie.
            > na pewno na zdjęciach jest jej klon ona tylko pisze ( na zlecenie oczywiście)

            Nie takie rzeczy robi się dla pieniędzy.

            > > ATSD to co to za problem wytrzymać na owocach i warzywach? Chyba, że pisz
            > esz o
            > > witarianiźmie, tej kulawej ideologii,
            >
            > to zdecyduj się czy nie ma problemu czy jest, bo coś kuleje

            Problemu nie ma dopóki ktoś nie usiłuje z nerwicy natręctw na tle żywieniowym robić filozofii życiowej.
            • mvszka Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 18.01.14, 03:57
              >> Gdybym miał talent do wciskania ludziom kitu,

              no starasz się > Problemu nie ma dopóki ktoś nie usiłuje z nerwicy natręctw na tle żywieniowym r
              > obić filozofii życiowej.

              ach te diagnozy internetowe, szkoda, że za to nie płacą co?

              Ja się mogę z tą Panią nie zgadzać we wszystkim, waga 49kg i brak miesiączki nie podoba mi się wcale w dodatku jest ( w sumie to dobrze dla żołądka) niekonsekwentna bo płatki owsiane to nic innego jak ziarno poddane obróbce termicznej.

              Natomiast całkowicie bezdyskusyjna jest Jej postawa w kwestii zabijania/ tuczenia/ przetrzymywania zwierząt przeznaczonych do spożycia - Holocaust Every Day o czym Ty i inne wcielenia misia nie wiedzą bo nie chcą wiedzieć.
              pozdrawiam
              • misiu-1 Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 18.01.14, 10:31
                mvszka napisała:

                > Natomiast całkowicie bezdyskusyjna jest Jej postawa w kwestii zabijania/ tuczenia/
                > przetrzymywania zwierząt przeznaczonych do spożycia

                Ma się rozumieć, że jest całkowicie bezdyskusyjna. Od wszelkiej dyskusji wegusie muszą uciekać gdzie pieprz rośnie, bo w niej wychodzi cały fałsz, obłuda i płytkość ich ideologii.

                > - Holocaust Every Day o czym Ty i inne wcielenia misia nie wiedzą bo nie chcą wiedzieć.
                > pozdrawiam

                Ofiary całopalne składa się tylko w niektórych religiach i tylko w ważne święta, więc ten "every day" jest fałszem. Z kolei w znaczeniu przenośnym - jako odwołanie do Zagłady - jest nie tylko fałszem, ale do tego fałszem moralnie odrażającym.
              • feel_good_inc Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 20.01.14, 11:42
                mvszka napisała:
                > Natomiast całkowicie bezdyskusyjna jest Jej postawa w kwestii zabijania/ tuczen
                > ia/ przetrzymywania zwierząt przeznaczonych do spożycia - Holocaust Every Day

                Czyli jak ty mordujesz żywe istoty żywiąc się codziennie roślinami, to ani trochę ci to nie przeszkadza, bo ciężko je zantropomorfizować i rzucać szlachetnymi hasłami o holokauście, przyrównując każdego kto się z tobą nie zgadza do Hitlera?

                > o
                > czym Ty i inne wcielenia misia nie wiedzą bo nie chcą wiedzieć.
                > pozdrawiam

                Z misiem mam bardzo mało wspólnego. W zasadzie prawie wszystko nas różni oprócz umiejętności dostrzeżenia wegianckiej propagandy beż żadnych podstaw naukowych.
                • mvszka Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 20.01.14, 12:06
                  > Z misiem mam bardzo mało wspólnego. W zasadzie prawie wszystko nas różni oprócz
                  > umiejętności dostrzeżenia wegianckiej propagandy beż żadnych podstaw naukowych
                  > .

                  twoje poglądy rodem z głowy schizofrenika ( o roślinach) błędna interpretacja czyichś słów/ poglądów oraz brak wiedzy na temat wpływu współcześnie hodowanego mięsa ( a po forum emama widzę, że i kasz) na organizm ludzki oraz ściganie ludzi, którzy go nie jedzą co nie jest absolutnie równoznaczne z weganizmem sprawia, że dla mnie jesteś misiu-2
                  • feel_good_inc Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 20.01.14, 12:08
                    mvszka napisała:
                    > twoje poglądy rodem z głowy schizofrenika ( o roślinach) błędna interpretacja c
                    > zyichś słów/ poglądów oraz brak wiedzy na temat wpływu współcześnie hodowanego
                    > mięsa ( a po forum emama widzę, że i kasz) na organizm ludzki oraz ściganie lud
                    > zi, którzy go nie jedzą co nie jest absolutnie równoznaczne z weganizmem sprawi
                    > a, że dla mnie jesteś misiu-2

                    Twoje wąskie horyzonty umysłowe powodują, że jesteś dla mnie kolejną przedstawicielką wegianckiego tłumku.
                  • misiu-1 Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 20.01.14, 13:55
                    mvszka napisała:

                    > twoje poglądy rodem z głowy schizofrenika ( o roślinach)

                    Jeśli uważasz frutarian za schizofreników, to mniej więcej masz przykład, co mogą myśleć ludzie normalni o wegetarianach. :P

                    > brak wiedzy na temat wpływu współcześnie hodowanego mięsa na organizm ludzki

                    Ta Twoja wiedza to coś takiego, jak potwór z Loch Ness albo Yeti - legendy krążą, a nikt na oczy nie widział. :)

                    > oraz ściganie ludzi

                    Ściganie? To już chyba jakaś mania prześladowcza.
                    • mvszka Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 21.01.14, 19:38
                      Ta Twoja wiedza to coś takiego, jak potwór z Loch Ness albo Yeti - legendy krąż
                      > ą, a nikt na oczy nie widział. :)

                      to nie moja wiedza, i bynajmniej nie ta z wege stron tylko wiedza lekarzy, nielicznej grupy, która wie, że za choroby cywilizacyjne odpowiedzialna jest dieta

                      > masz przykład, co mo
                      > gą myśleć ludzie normalni o wegetarianach. :P

                      normalni mięsożerni ludzie nie twierdzą, że mięso na ich talerzu pochodzi z rytualnego sporadycznego uboju jak Ty i nie siedzą na takich forach
                      • misiu-1 Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 22.01.14, 08:42
                        mvszka napisała:

                        > to nie moja wiedza, i bynajmniej nie ta z wege stron tylko wiedza lekarzy, nielicznej
                        > grupy, która wie, że za choroby cywilizacyjne odpowiedzialna jest dieta

                        W znacznym stopniu tak właśnie jest. Ale w zupełnie inny sposób, niż Ci się wydaje. Bo nie produkty zwierzęce, tylko roślinne za to odpowiadają - nadmiar węglowodanów i tłuszczów roślinnych.

                        > normalni mięsożerni ludzie nie twierdzą, że mięso na ich talerzu pochodzi z rytualnego
                        > sporadycznego uboju jak Ty i nie siedzą na takich forach

                        Gdzie ja twierdziłem, że mięso na moim talerzu pochodzi z rytualnego uboju? Przyśniło Ci się, czy masz jakieś urojenia?
                        Co do siedzenia na forach - uważasz, że te blisko dwa miliony użytkowników forum gazeta.pl to sami nienormalni (w tym wegetarianie)?
                        • mvszka Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 22.01.14, 09:09
                          Bo nie produkty zwierzęce, tylko roślinne za to odpowiadają - nadmiar węgl
                          > owodanów i tłuszczów roślinnych.

                          przestań się kompromitować, chcesz powiedzieć, że za miażdżycę, odwapnienie, alergię, arytmię i zwyrodnienia są odpowiedzialne tłuszcze roślinne ( które zresztą tak polecają wszyscy lekarze) i węglowodany ( będące paliwem dla mózgu i serca) ?

                          > Gdzie ja twierdziłem, że mięso na moim talerzu pochodzi z rytualnego uboju?

                          więc skąd pochodzi mięso na twoim talerzu, i z jakiego uboju pochodzą wszystkie kurczaki, wołowina i wieprzowina marketowe i czy ten ubój jest masowy czy sporadyczny?

                          uważasz, że te blisko dwa miliony użytkowników foru
                          > m gazeta.pl to sami nienormalni (w tym wegetarianie)?

                          czytaj ze zrozumieniem, uważam, że mięsożerni na forum Wegetarianie wygłaszający takie bzdury jak Ty są nienormalni ( a zasadzie Ty bijesz na głowę innych swoimi "rewelacjami" )
                          • misiu-1 Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 22.01.14, 09:52
                            mvszka napisała:

                            > przestań się kompromitować, chcesz powiedzieć, że za miażdżycę, odwapnienie, alergię,
                            > arytmię i zwyrodnienia są odpowiedzialne tłuszcze roślinne ( które zresztą tak polecają
                            > wszyscy lekarze) i węglowodany ( będące paliwem dla mózgu i serca) ?

                            Za miażdżycę, cukrzycę, otyłość, choroby serca odpowiadają węglowodany i tłuszcze roślinne. Niestety, tłuszcze roślinne polecają niedouczeni lekarze i to jest tragedia. Na szczęście nie wszyscy. Bo na przykład znany kardiolog, profesor Zbigniew Religa polecał zwierzęce. "Tłuszcz rybi to najlepsza profilaktyka chorób serca" - tak powiedział.
                            Najczęściej używane tłuszcze roślinne zawierają znaczny nadmiar szkodliwych dla zdrowia kwasów omega-6, które są przyczyną stanów zapalnych naczyń, prowadzących do miażdżycy i chorób serca. Węglowodany odpowiadają za cukrzycę i otyłość. Bo są spożywane w zbyt prostych formach, w zbyt wielkich ilościach i zbyt często.

                            > więc skąd pochodzi mięso na twoim talerzu, i z jakiego uboju pochodzą wszystkie
                            > kurczaki, wołowina i wieprzowina marketowe i czy ten ubój jest masowy czy
                            > sporadyczny?

                            Wołowina i wieprzowina na moim talerzu pochodzi najczęściej z uboju gospodarskiego, a kurczaki z marketu. Z uboju rytualnego nigdy niczego nie jadłem, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo.

                            > czytaj ze zrozumieniem, uważam, że mięsożerni na forum Wegetarianie wygłaszający
                            > takie bzdury jak Ty są nienormalni ( a zasadzie Ty bijesz na głowę innych swoimi
                            > "rewelacjami" )

                            To są "rewelacje" tylko dla takich ignorantów jak Ty, którym ideologiczna propaganda zrobiła wodę z mózgu.
                            • misiu-1 Uzupełnienie 22.01.14, 09:59
                              Za miażdżycę naczyń odpowiadają także węglowodany - bo wysoki poziom glukozy i insuliny we krwi prowadzi do produkcji złogów cholesterolowych w ścianach naczyń.
                            • mvszka Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 22.01.14, 10:22
                              Na szczęście nie wszyscy. Bo na przykład znany kardiolog, profesor Z
                              > bigniew Religa polecał zwierzęce.

                              polecał ale już nie poleca, nie żyje a zmarł na....??

                              "Tłuszcz rybi to najlepsza profilaktyka choró
                              > b serca" - tak powiedział.
                              przeskakiwanie z tematu na temat i brak odpowiedzi na pytania to widzę u Ciebie przykrywka dla brakujących argumentów, to dopisz jeszcze na co profilaktyką jest smalczyk wieprzowy ??
                              i kolejnym przeskokiem jest ten na przesłodzone ciastka, a dyskusja dotyczy szkodliwości mięsa. Przeczytaj sobie łaskawie jak się hoduje kurczaki brojlery ( bo takie zjadasz), nie śmierdzi Ci ( dosłownie) ich mięso?

                              > To są "rewelacje" tylko dla takich ignorantów jak Ty, którym ideologiczna propa
                              > ganda zrobiła wodę z mózgu.


                              już to gdzieś czytałam ( w moim poście do Ciebie) , może więcej inwencji w tych oskarżeniach, stać Cię , przecież jesteś świetnie odżywiony
                              • misiu-1 Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 22.01.14, 10:47
                                mvszka napisała:

                                > polecał ale już nie poleca, nie żyje a zmarł na....??

                                Przez to, że zmarł, jego rady nie straciły na aktualności. Zmarł na raka płuc, co nie jest okolicznością zagadkową w kontekście jego nałogu tytoniowego.

                                > przeskakiwanie z tematu na temat i brak odpowiedzi na pytania to widzę u Ciebie
                                > przykrywka dla brakujących argumentów, to dopisz jeszcze na co profilaktyką jest
                                > smalczyk wieprzowy ??

                                Nie wiem, o jakim przeskakiwaniu bredzisz, skoro cały czas piszę na ten sam temat. Smalec nie musi być profilaktyką czegokolwiek. Ale jeśli jakiś produkt zwierzęcy (jak tłuszcz rybi) jest, to warto chyba o tym wspomnieć w takiej dyskusji, jak ta?

                                > i kolejnym przeskokiem jest ten na przesłodzone ciastka, a dyskusja dotyczy szkodliwości
                                > mięsa. Przeczytaj sobie łaskawie jak się hoduje kurczaki brojlery ( bo takie zjadasz), nie
                                > śmierdzi Ci ( dosłownie) ich mięso?

                                Dyskusja jest o chorobach cywilizacyjnych, za które Ty, w swojej ignorancji, obwiniasz mięso. Pokazuję Ci więc, co tak naprawdę za te choroby odpowiada. Brojlery mi nie śmierdzą.

                                > już to gdzieś czytałam ( w moim poście do Ciebie) , może więcej inwencji w tych
                                > oskarżeniach, stać Cię , przecież jesteś świetnie odżywiony

                                To nie jest oskarżenie, bo prawo nie zabrania ignorancji. To tylko smutna konstatacja. Z pewnością nie wziąłem jej z żadnego Twojego postu.
                                • mvszka Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 22.01.14, 11:15
                                  >> Pokazuję Ci więc, co tak naprawdę za te choroby odpowiada.

                                  za wysoko się oceniasz, jako kto próbujesz mi pokazać , co odpowiada za choroby cywilizacyjne ? pisząc wyjęte z całości opinie:

                                  >>Za miażdżycę naczyń odpowiadają także węglowodany (...)

                                  jeśli dokończysz co jeszcze za miażdżycę jest odpowiedzialne to również i Tobie przyznam rację bo przyznasz rację autorytetom lekarskim na których ja opieram swoje poglądy, może zaczniesz dzień od wesołej konstatacji.

                                  Brojl
                                  > ery mi nie śmierdzą.

                                  a mi tak, mało tego, dowiedziałam się w jakich warunkach wegetują - to są napompowane hormonami i antybiotykami kurze dzieci, których szkielet i serce nie wytrzymuje puchnącej ekspresowo masy mięśniowej, zdychają więc na serce zanim jeszcze podda się ju ubojowi wdychając opary amoniaku z własnych nigdy ( przez 42dniowe życie) nie usuwanych odchodów
                                  ale smacznego
                                  • misiu-1 Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 22.01.14, 11:37
                                    mvszka napisała:

                                    > za wysoko się oceniasz, jako kto próbujesz mi pokazać , co odpowiada za choroby
                                    > cywilizacyjne?

                                    Jako uczestnik forum dyskusyjnego.

                                    > >>Za miażdżycę naczyń odpowiadają także węglowodany (...)
                                    >
                                    > jeśli dokończysz co jeszcze za miażdżycę jest odpowiedzialne to również i Tobie
                                    > przyznam rację bo przyznasz rację autorytetom lekarskim na których ja opieram
                                    > swoje poglądy, może zaczniesz dzień od wesołej konstatacji.

                                    To było uzupełnienie wcześniejszego postu, w którym pisałem o stanach zapalnych naczyń, powodowanych przez kwasy tłuszczowe omega-6. Dlatego "także".
                                    Najwyraźniej uważasz za autorytety osoby, które na to nie zasługują.

                                    > Brojlery mi nie śmierdzą.
                                    >
                                    > a mi tak

                                    To nie jedz.

                                    > mało tego, dowiedziałam się w jakich warunkach wegetują - to są napompowane
                                    > hormonami i antybiotykami kurze dzieci

                                    Nie proponowałem Ci już, żebyś, jeśli już koniecznie chcesz powielać propagandowe dyrdymały, przynajmniej je aktualizowała od czasu do czasu? Te Twoje bzdety o kurczętach "napompowanych hormonami i antybiotykami" to kalka z amerykańskiej propagandy wegetariańskiej sprzed dziesięcioleci. Nie wiem, jak w Ameryce, ale w Europie już od wielu lat stosowanie antybiotyków i hormonów jako stymulatorów wzrostu w hodowli zwierząt jest zabronione. Zabroniony jest tez import mięsa uzyskanego w taki sposób.

                                    > których szkielet i serce nie wytrzymuje puchnącej ekspresowo masy mięśniowej,
                                    > zdychają więc na serce zanim jeszcze podda się ju ubojowi wdychając opary amoniaku z
                                    > własnych nigdy ( przez 42dniowe życie) nie usuwanych odchodów ale smacznego

                                    LOL.
                                    Twoje bajeczki nie nadają się nawet dla przedszkolaków.
                                    • mvszka Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 22.01.14, 16:48
                                      > Najwyraźniej uważasz za autorytety osoby, które na to nie zasługują.

                                      w twoim mniemaniu nie muszą, ale przekazać uwagi możesz, mój autorytet nie padł na raka, nie pali, możesz napisać do dr Ewy Dąbrowskiej maila, lecz partnerem w dyskusji dla niej nie będziesz, moim autorytetem też nie.
                                      I nie wyskakuj z prośbami aktualizacji bo ja Ciebie douczać nie zamierzam, ja już pisałam, że na manię nawracania nie cierpię.
                                      Natomiast jeśli chcesz wierzyć, że kurczak osiąga wagę 1,8kg w nieco ponad miesiąc bez wspomagania to wierz w to dalej. Ale w psychikę przedszkolaka wpasowujesz się idealnie wierząc, że w Polsce jeśli coś jest zabronione to nie ma to miejsca
                                      • misiu-1 Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 22.01.14, 19:08
                                        mvszka napisała:

                                        > w twoim mniemaniu nie muszą, ale przekazać uwagi możesz, mój autorytet nie padł
                                        > na raka, nie pali, możesz napisać do dr Ewy Dąbrowskiej maila, lecz partnerem
                                        > w dyskusji dla niej nie będziesz, moim autorytetem też nie.

                                        I co z tego?

                                        > I nie wyskakuj z prośbami aktualizacji bo ja Ciebie douczać nie zamierzam, ja
                                        > już pisałam, że na manię nawracania nie cierpię.

                                        Ja Cię o nic nie proszę, tylko Ci radzę. Bo plecenie propagandowych bzdur bez oparcia w faktach nie przynosi zaszczytu.

                                        > Natomiast jeśli chcesz wierzyć, że kurczak osiąga wagę 1,8kg w nieco ponad miesiąc bez
                                        > wspomagania to wierz w to dalej.

                                        A cóż w tym takiego dziwnego? Dobrze karmione kurczaki, wyselekcjonowanych ras, rosną bardzo szybko. Nie ma tu nic do wierzenia.
                                        Jeśli Ty swoje poglądy opierasz na tym, że coś Ci się w głowie nie mieści, to znaczy, że to Ty kierujesz się wiarą, a nie ja.

                                        > Ale w psychikę przedszkolaka wpasowujesz się idealnie wierząc, że w Polsce jeśli coś jest
                                        > zabronione to nie ma to miejsca

                                        Ja nie muszę w nic wierzyć. Wystarczy zdrowy rozsądek. A zdrowy rozsądek podpowiada, że o ile mogą się zdarzać sporadyczne przypadki podawania środków niedozwolonych, to nie może to być na porządku dziennym. Bo regularne badania by to wykryły. W szczególności dlatego, że ponad 1/4 produkcji jest eksportowana. Handel międzynarodowy to obszar silnej konkurencji, której elementem jest m.in. kontrola weterynaryjna. Szansy wyeliminowania konkurenta z powodu naruszania przepisów nikt nie przepuści.
                                        • mvszka Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 23.01.14, 16:46
                                          > I co z tego?

                                          I sam sobie rację przyznajesz i smutno Ci
                                          Może nie ma sensu ta krucjata?

                                          > Ja Cię o nic nie proszę, tylko Ci radzę.

                                          Rady przyjmuję od swoich autorytetów, znaczy tych co mi imponują, mi też napiszesz, że jeszcze za mało wypiłeś?

                                          plecenie propagandowych bzdur bez o
                                          > parcia w faktach nie przynosi zaszczytu.

                                          ja mam poparcie, i nie mam przerostu ego, nie szukam zaszczytów

                                          Wystarczy zdrowy rozsądek. A zdrowy rozsądek podpow
                                          > iada, że o ile mogą się zdarzać sporadyczne przypadki podawania środków niedozw
                                          > olonych, to nie może to być na porządku dziennym. Bo regularne badania by to wy
                                          > kryły.

                                          myślenie życzeniowe

                                          • misiu-1 Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 23.01.14, 18:41
                                            mvszka napisała:

                                            > I sam sobie rację przyznajesz i smutno Ci
                                            > Może nie ma sensu ta krucjata?

                                            Co to znaczy - "sam sobie rację przyznajesz"?
                                            Nie, nie smutno mi.
                                            Nie krucjata, tylko polemika. Sprzeciwianie się kłamliwej propagandzie zawsze ma sens.

                                            > Rady przyjmuję od swoich autorytetów, znaczy tych co mi imponują

                                            Tym gorzej dla Ciebie. W końcu sama wystawiasz się na pośmiewisko. Chcącemu nie dzieje się krzywda.

                                            > ja mam poparcie, i nie mam przerostu ego, nie szukam zaszczytów

                                            Nie masz poparcia, a o przeroście ego świadczy niechęć do przyjmowania rad.

                                            > myślenie życzeniowe

                                            Chyba Twoje. Ja przedstawiłem argumenty. Ty - wyłącznie swoją głęboką wiarę w przestarzałe, nieaktualne już od dawna, propagandowe slogany.
                                            • mvszka Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 24.01.14, 08:03
                                              > Co to znaczy - "sam sobie rację przyznajesz"?

                                              "smutna konstatacja"

                                              > Ja przedstawiłem argumenty.

                                              popierając je radami swojego zdrowego rozsądku - brawo
                                              to wolę pogadać z sąsiadką, przynajmniej herbatki się napiję
                                              • misiu-1 Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 24.01.14, 09:38
                                                mvszka napisała:

                                                > > Co to znaczy - "sam sobie rację przyznajesz"?
                                                >
                                                > "smutna konstatacja"

                                                "Konstatacja" to nie jest przyznanie sobie racji, tylko stwierdzenie faktu. Przy czym, jeśli fakt jest smutny, konstatacja również może taką być.

                                                > popierając je radami swojego zdrowego rozsądku - brawo
                                                > to wolę pogadać z sąsiadką, przynajmniej herbatki się napiję

                                                Rada, której Ci udzieliłem, była niezależna od argumentów. Popieram pomysł, abyś raczej pogadała przy herbatce z sąsiadką. Do dyskusji na forum nie masz odpowiednich kwalifikacji.
                                        • sliwka1977 Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 04.02.14, 19:08
                                          misiu-1 A cóż w tym takiego dziwnego? Dobrze karmione kurczaki, wyselekcjonowanych ras,
                                          > rosną bardzo szybko. Nie ma tu nic do wierzenia.


                                          A możesz opowiedzieć trochę o tym, co to znaczy "dobrze karmione" i "wyselekcjonowanych ras"?
                                          • misiu-1 Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 05.02.14, 13:08
                                            sliwka1977 napisała:

                                            > A możesz opowiedzieć trochę o tym, co to znaczy "dobrze karmione" i "wyselekcjonowanych
                                            > ras"?

                                            Dobrze karmione to znaczy paszą zawierająca wszystkie niezbędne dla szybkiego wzrostu składniki w odpowiednich proporcjach. Selekcja ras polega na celowym wyborze osobników do rozrodu pod względem pożądanych cech, np. tempa wzrostu.
                                            • vvrotka Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 05.02.14, 19:40
                                              Nie karmić Misia bo jeszcze zmądrzeje.
                                            • sliwka1977 Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 05.02.14, 21:10
                                              misiu-1 napisał:

                                              > Dobrze karmione to znaczy paszą zawierająca wszystkie niezbędne dla szybkiego w
                                              > zrostu składniki w odpowiednich proporcjach. Selekcja ras polega na celowym wyb
                                              > orze osobników do rozrodu pod względem pożądanych cech, np. tempa wzrostu.
                                              >

                                              Ahaaa... czyli masz na myśli wszelkie antybiotyki i hormony wzrostu? No, to życzę w takim razie smacznego.
                                              PS sprawdzaj sobie czasem biust, bo to różnie bywa...
                                              • misiu-1 Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 06.02.14, 08:39
                                                sliwka1977 napisała:

                                                > Ahaaa... czyli masz na myśli wszelkie antybiotyki i hormony wzrostu?

                                                Nie. Mam na myśli białko, tłuszcz, węglowodany, sole mineralne, witaminy. "Antybiotyki i hormony wzrostu" to tylko ciemny, wegetariański zabobon. Zadziwiające, jak rozpowszechniony.

                                                > No, to życzę w takim razie smacznego.

                                                Dziękuję serdecznie.

                                                > PS sprawdzaj sobie czasem biust, bo to różnie bywa...

                                                To już wegetarianom poradź. Fitoestrogeny w tych wszystkich sojowych paskudztwach, które jedzą, mogą się tak objawiać.
                                                • mama_lidia Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 06.02.14, 09:34
                                                  Myślisz, że wiesz wszystko, a tak naprawdę nie wiesz nic. Kokcydiostatyki dodawane są do pasz i to żadna tajemnica i wiele inych substancji. Stosowanie pasz z "leczniczymi" dodatkami mogą stosować jedynie jak wystąpi jednostka chorobowa, a one występują bo w hodowli masowej niestety jet to norma. Dokształć się chłopcze i może dopiero wypowiadaj jak masz coś do powiedzenia z sensem.
                                                  • misiu-1 Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 06.02.14, 13:58
                                                    mama_lidia napisała:

                                                    > Myślisz, że wiesz wszystko, a tak naprawdę nie wiesz nic.

                                                    Zamiłowanie do wielkich kwantyfikatorów znamionuje niedojrzałość i oderwanie od rzeczywistości. Wszystko - to wie tylko Pan Bóg i, wbrew twoim urojeniom, nigdzie w moich tekstach nie znajdzie się takiej uzurpacji. A twierdzenie, że nie wiem nic, jest logicznym absurdem, bo nawet noworodek już coś wie.

                                                    > Kokcydiostatyki dodawane są do pasz i to żadna tajemnica.

                                                    Ale ja nie pisałem o środkach zapobiegawczych i leczniczych, których stosowanie jest zresztą obwarowane ścisłymi przepisami, m.in. okresem karencji. Pisałem o antybiotykach i hormonach stosowanych rutynowo jako stymulatory wzrostu.

                                                    > i wiele inych substancji.

                                                    Trudno zaprzeczyć. Białka, tłuszcze, minerały, woda etc. to przecież substancje. :)

                                                    > Stosowanie pasz z "leczniczymi" dodatkami mogą stosować jedynie jak wystąpi jednostka
                                                    > chorobowa, a one występują bo w hodowli masowej niestety jet to norma.

                                                    Choroby są normą także wśród ludzi. Co jednak nie oznacza, że wszyscy bez przerwy chorują. W dostatecznie dużej populacji zawsze znajdzie się ktoś, kto jest w danej chwili chory, ale prawdopodobieństwo, że losowo wybrany człowiek będzie chory, jest nikłe. Podobnie jest ze zwierzętami. I tak, jak chory człowiek nierzadko dostaje antybiotyki, tak samo dostają je chore zwierzęta. Jeśli nie uważamy za zagrożenie dla zdrowia własnej kuracji antybiotykowej, to tym bardziej nie stanowią jej znikome ślady antybiotyków w zjadanym przez nas mięsie zwierząt poddanych wcześniej leczeniu. Bo musielibyśmy zjeść dziesiątki ton takiego mięsa, żeby zbliżyć się do standardowej dawki terapeutycznej. Zapewniam cię, że znacznie bardziej powinnaś martwić się pestycydami i metalami ciężkimi zawartymi w roślinach.

                                                    > Dokształć się chłopcze i może dopiero wypowiadaj jak masz coś do powiedzenia z sensem.

                                                    Co ty powiesz, dziecino?
                                                  • mama_lidia Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 06.02.14, 14:17
                                                    Może ty nie uważasz kuracji antybiotykowej za zagrożenie, ale każdy lek jest zagrożeniem. Pisałam o chorobach zwierząt w hodowli, jeśli już mieszasz w to ludzi to człowiek nie aplikuje antybiotyku całej rodzinie bo matka jest chora.
                                                    Nie potrafisz czytać ze zrozumieniem, a odpisujesz, bo masz jakąś wewnętrzną potrzebę udowadniania innym że myślą źle bo inaczej niż ty.
                                                  • misiu-1 Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 06.02.14, 16:32
                                                    mama_lidia napisała:

                                                    > Może ty nie uważasz kuracji antybiotykowej za zagrożenie, ale każdy lek jest zagrożeniem.

                                                    Na tej zasadzie wyjście z domu jest zagrożeniem.

                                                    > Pisałam o chorobach zwierząt w hodowli, jeśli już mieszasz w to ludzi to człowiek nie
                                                    > aplikuje antybiotyku całej rodzinie bo matka jest chora.

                                                    Nie rozumiesz. Wyjaśnię jeszcze raz - ślady antybiotyku, jaki mogą pozostać w mięsie po leczeniu zwierzęcia, są tak znikome, że przez całe życie nie jesteś w stanie zjeść w ten sposób takiej ilości antybiotyku, jaką przyjmujesz przy okazji jednego zachorowania. To porównanie miało ci uzmysłowić, że nie ma żadnego zagrożenia. Tym bardziej, że antybiotyki nie kumulują się w organizmie.

                                                    > Nie potrafisz czytać ze zrozumieniem, a odpisujesz, bo masz jakąś wewnętrzną potrzebę
                                                    > udowadniania innym że myślą źle bo inaczej niż ty

                                                    To nie ja nie potrafię, tylko ty, jak widać.
                                                  • sliwka1977 Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 08.02.14, 00:10
                                                    misiu-1 napisał:

                                                    Wyjaśnię jeszcze raz - ślady antybiotyku, jaki mogą pozostać w m
                                                    > ięsie po leczeniu zwierzęcia, są tak znikome, że przez całe życie nie jesteś w
                                                    > stanie zjeść w ten sposób takiej ilości antybiotyku, jaką przyjmujesz przy okaz
                                                    > ji jednego zachorowania.

                                                    Niestety, ale chyba nie wiesz, że zwierzęta hodowlane w takim zagęszczeniu, w jakim są i w takich warunkach w jakich są, karmi się non stop antybiotykami na wypadek. To jest zapobiegawcze. A tak swoją drogą, to mięso, które jesz - skąd pochodzi? z jakiej hodowli? Czy Ty w ogóle wiesz, jakie świnie, krowy, kurczaki i inne jesz? W jaki sposób są karmione i hodowane? Gdzie kupujesz?
                                                  • misiu-1 Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 08.02.14, 07:56
                                                    sliwka1977 napisała:

                                                    > Niestety, ale chyba nie wiesz, że zwierzęta hodowlane w takim zagęszczeniu, w jakim są i w
                                                    > takich warunkach w jakich są, karmi się non stop antybiotykami na wypadek.

                                                    Hodowle klatkowe, bo zdaje się właśnie takie masz na myśli, są znacznie bezpieczniejsze pod względem zdrowotnym od hodowli wolnowybiegowych. Bo nie ma kontaktu z dzikimi zwierzętami, przenoszącymi choroby.
                                                    Jeśli wciąż do Ciebie nie trafia, że NIE MA ZAGROŻENIA antybiotykami w mięsie, to Ci powiem inaczej - ja uwielbiam antybiotyki. Mógłbym je jeść łyżkami i bardzo żałuję, że ich w mięsie nie ma. Paniatno?

                                                    > A tak swoją drogą, to mięso, które jesz - skąd pochodzi? z jakiej hodowli? Czy Ty w ogóle
                                                    > wiesz, jakie świnie, krowy, kurczaki i inne jesz? W jaki sposób są karmione i hodowane?
                                                    > Gdzie kupujesz?

                                                    A Ty wiesz, te warzywa i owoce, które jesz - skąd pochodzą? Z jakiej uprawy? Czy ty w ogóle wiesz, jaką marchew, ziemniaki, kapustę i inne jesz? W jaki sposób są uprawiane i nawożone?
                                                    Gdzie kupujesz?
                                                  • sliwka1977 Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 08.02.14, 11:13
                                                    misiu-1 napisał:

                                                    > Hodowle klatkowe, bo zdaje się właśnie takie masz na myśli, są znacznie bezpiec
                                                    > zniejsze pod względem zdrowotnym od hodowli wolnowybiegowych. Bo nie ma kontakt
                                                    > u z dzikimi zwierzętami, przenoszącymi choroby.
                                                    > Jeśli wciąż do Ciebie nie trafia, że NIE MA ZAGROŻENIA antybiotykami w mięsie,
                                                    > to Ci powiem inaczej - ja uwielbiam antybiotyki. Mógłbym je jeść łyżkami i bard
                                                    > zo żałuję, że ich w mięsie nie ma. Paniatno?

                                                    Akurat nie tylko klatkowe, ale mniejsza o to. Jak uwielbiasz antybiotyki, to Twoja sprawa, życzę powodzenia w konsumpcji.


                                                    >
                                                    > A Ty wiesz, te warzywa i owoce, które jesz - skąd pochodzą? Z jakiej uprawy? Cz
                                                    > y ty w ogóle wiesz, jaką marchew, ziemniaki, kapustę i inne jesz? W jaki sposób
                                                    > są uprawiane i nawożone?
                                                    > Gdzie kupujesz?
                                                    >

                                                    Będę rozmawiać tak, jak Ty: ja nie jem warzyw, ja jem kamyki z mojego ogródka.
                                                  • misiu-1 Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 08.02.14, 14:12
                                                    sliwka1977 napisała:

                                                    > Akurat nie tylko klatkowe, ale mniejsza o to. Jak uwielbiasz antybiotyki, to Twoja sprawa,
                                                    > życzę powodzenia w konsumpcji.

                                                    W tym problem, że nie ma mowy o żadnej konsumpcji. W aptece wymagają recepty, za bezdurno lekarz nie przepisze, a w mięsie ich nie ma.

                                                    > Będę rozmawiać tak, jak Ty: ja nie jem warzyw, ja jem kamyki z mojego ogródka.

                                                    To nic dziwnego, że myślenie idzie Ci jak z kamienia. Wegetarianie powiadają - jesteś tym, co jesz. Coś w tym chyba być musi. :)
                                                  • mama_lidia Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 08.02.14, 22:13
                                                    Tobie te antybiotyki i hormony (nie mówiąc o toksynach jakie się wydzielają kiedy zwierzak czuje, że idzie na rzeź) z mięsa poczyniły zmiany w centralnej jednostce. Nie jesteś osobą do dyskusji bo odpowiadasz przykładami bez sensu.
                                                  • misiu-1 Re: Czego się nie robi żeby sprzedać książkę? 08.02.14, 23:06
                                                    Jeśli czegoś nie ma, to żadnych zmian nie poczyni. To chyba logiczne? Katecholaminy, wydzielające się podczas uboju, nie stanowią najmniejszego zagrożenia dla człowieka. Po pierwsze dlatego, że wydzielają się do krwi, którą się podczas uboju spuszcza. Po drugie dlatego, że rozkładają się pod wpływem światła, tlenu i obróbki termicznej. Po trzecie dlatego, że ze zwierzęcia ważącego np. 100kg zjada się jednorazowo np. 100g mięsa. To wszystko powoduje, że ewentualne ślady tych hormonów, zjedzone w schabowym, są nikłym ułamkiem tego, co człowiek sam codziennie produkuje. Jedyny problem, jaki stwarzają hormony stresu, to wodniste mięso. Bo powodują wydzielanie się kwasu mlekowego w mięśniach. Dlatego masarze starają się ograniczyć stres ubijanych zwierząt do minimum. Bo odbija się na jakości mięsa, zatem także na ich dochodach. Coś jeszcze?
    • sliwka1977 Re: rodzina witarianska - vegańska 04.02.14, 19:22
      Jestem weganką, ale nie rozumiem surowej diety, poza aspektem zdrowotnym. Czy jest jeszcze inny powód, dla którego ludzie przechodzą na raw diet?
      • feel_good_inc Re: rodzina witarianska - vegańska 05.02.14, 10:07
        sliwka1977 napisała:
        > Jestem weganką, ale nie rozumiem surowej diety, poza aspektem zdrowotnym. Czy j
        > est jeszcze inny powód, dla którego ludzie przechodzą na raw diet?

        Owszem - myślenie magiczne.
        • sliwka1977 Re: rodzina witarianska - vegańska 05.02.14, 21:05
          Możesz rozwinąć?
          • feel_good_inc Re: rodzina witarianska - vegańska 06.02.14, 08:47
            sliwka1977 napisała:
            > Możesz rozwinąć?

            Co tu rozwijać? Wmawianie sobie, że sposób odżywiania zbliżony do zarzuconego przez rodzaj Homo dwa miliony lat temu jest dla nas w jakiś sposób bardziej naturalny niż współczesny to typowy przykład myślenia życzeniowego.
            Zaś opowiadanie o jego cudownych właściwościach bez posiadania jakichkolwiek dowodów na to to typowe myślenie magiczne.
            Sprzedawanie tego jako prawdy objawionej (nawet nawiedzonym wegiantom, mimo całej mojej niechęci do nich) to zwykłe sk****ństwo.


            Myślenie magiczne – pojęcie z zakresu psychologii i psychiatrii określające taką treść rozumowania, w którym (w przekonaniu podmiotu) myślenie jest tożsame z działaniem. Na przykład życzenie komuś śmierci powoduje (w przekonaniu podmiotu), że ten ktoś umiera (zobacz też: myślenie życzeniowe). Innym przykładem może być myślenie w rodzaju „kiedy przechodzę koło latarni, powoduję, że ona gaśnie” (mimo że w rzeczywistości gaśnie także wtedy, kiedy przechodzą inni/nikt nie przechodzi).

            Myślenie magiczne może skutkować np. wymyślaniem mowy, poezji albo „swojego świata”. Osoby przewlekle „myślące magicznie” mogą np. wymyślić, że są czarodziejami, bo „przepowiedziały przyszłość”. Myślenie magiczne charakteryzuje się katatymiczną oceną rzeczywistości i katatymicznymi dążeniami i pragnieniami oraz związaną z tym wiarą w zabobony, mającymi na celu zapobieganie nieszczęściom.

            Myślenie magiczne jest charakterystyczne dla myślenia przedoperacyjnego u dzieci[1], cywilizacji prymitywnych, schizofrenii[2] oraz nerwicy natręctw[3].
            • sliwka1977 Re: rodzina witarianska - vegańska 08.02.14, 00:14
              feel_good_inc napisał:


              >
              > Co tu rozwijać? Wmawianie sobie, że sposób odżywiania zbliżony do zarzuconego p
              > rzez rodzaj Homo dwa miliony lat temu jest dla nas w jakiś sposób bardziej natu
              > ralny niż współczesny to typowy przykład myślenia życzeniowego.

              Nie wiem jaki sposób odżywiania był przyjęty dwa miliony lat temu, ale wiem jedno, ten, który jest teraz - nie działa.
              • misiu-1 Re: rodzina witarianska - vegańska 08.02.14, 08:00
                sliwka1977 napisała:

                > Nie wiem jaki sposób odżywiania był przyjęty dwa miliony lat temu, ale wiem jedno, ten,
                > który jest teraz - nie działa.

                Jak to nie działa, skoro działa? Ludzie dziś wyraźnie lepiej odżywieni, niż dawniej. A już tacy Amerykanie to całkiem i w ogóle. :)
              • feel_good_inc Re: rodzina witarianska - vegańska 08.02.14, 13:23
                sliwka1977 napisała:
                > Nie wiem jaki sposób odżywiania był przyjęty dwa miliony lat temu,

                Postawa "nie znam się, ale się wypowiem"?

                > ale wiem jed
                > no, ten, który jest teraz - nie działa.

                Jedyne co można zarzucić obecnemu sposobowi żywienia to zdecydowanie zbyt duża ilość węglowodanów, która powoduje otyłość i całą resztę powikłań z tym związanych.
                Cała reszta nie jest gorsza od tego co mieliśmy przez całą historię Homo Sapiens.
                • mama_lidia Re: rodzina witarianska - vegańska 08.02.14, 22:29
                  Nie problem w węglowodanach, a całej masie dodatków do żywności. Największym szkodnikiem powodującym zaburzenia układu trawiennego i otyłość jest syrop glukozowo-fruktozowy otrzymywany z kukurydzy, który jest wszędzie niemal w każdym produkcie. W USA jest we wszystkim a u nas zaczyna się rozprzestrzeniać.
                  • feel_good_inc Re: rodzina witarianska - vegańska 08.02.14, 23:58
                    mama_lidia napisała:
                    > Nie problem w węglowodanach, a całej masie dodatków do żywności. Największym sz
                    > kodnikiem powodującym zaburzenia układu trawiennego i otyłość jest syrop glukoz
                    > owo-fruktozowy otrzymywany z kukurydzy, który jest wszędzie niemal w każdym pro
                    > dukcie. W USA jest we wszystkim a u nas zaczyna się rozprzestrzeniać.

                    Nie chciałbym przeklinać i wznosić oczu ku niebu w daremnej próbie apelu do nieistniejącego bóstwa, ale czym twoim zdaniem jest niby syrop glukozowo-fruktozowy?
                    • mama_lidia Re: rodzina witarianska - vegańska 10.02.14, 12:58
                      Szkodliwą substancją słodzącą zaraz po cukrze powodująca zaburzenia układu trawienia m.in.:
                      -epidemię otyłości, głównie w USA, ale u nas się zaczyna
                      -zwiększa ryzyko cukrzycy typu 2 bardziej, niż sam cukier biały
                      -podwyższa poziom złego cholesterolu
                      -przyczynia się do powstawania zespołu jelita drażliwego (umiarkowanej, ale uciążliwej i długotrwałej chorobie jelit)
                      -może powodować zaćmę cukrzycową (chorobę oczu prowadzącą do ślepoty).

                      Szkoda, że trzeba to tłumaczyć.
                      • slawekopty Re: rodzina witarianska - vegańska 10.02.14, 14:30
                        mama_lidia napisała:

                        > Szkodliwą substancją słodzącą zaraz po cukrze powodująca zaburzenia układu traw
                        > ienia m.in.:
                        > -epidemię otyłości, głównie w USA, ale u nas się zaczyna
                        > -zwiększa ryzyko cukrzycy typu 2 bardziej, niż sam cukier biały
                        > -podwyższa poziom złego cholesterolu
                        > -przyczynia się do powstawania zespołu jelita drażliwego (umiarkowanej, ale uci
                        > ążliwej i długotrwałej chorobie jelit)
                        > -może powodować zaćmę cukrzycową (chorobę oczu prowadzącą do ślepoty).
                        >
                        > Szkoda, że trzeba to tłumaczyć.

                        No ale nie wytłumaczyłaś czym jest ten syrop glukozowo-fruktozowy ?? czyżby robiony był z mięsa ??

                        Slawek
                        • mama_lidia Re: rodzina witarianska - vegańska 10.02.14, 22:42
                          Nie, nie jest z mięsa, ale jeśli już o to zapytałeś to dodam, że dodawany jest nagminnie do wyrobów wędliniarskich.
                          • slawekopty Re: rodzina witarianska - vegańska 10.02.14, 23:15
                            mama_lidia napisała:

                            > Nie, nie jest z mięsa, ale jeśli już o to zapytałeś to dodam, że dodawany jest
                            > nagminnie do wyrobów wędliniarskich.

                            Czyli za:

                            -epidemię otyłości, głównie w USA, ale u nas się zaczyna
                            -zwiększa ryzyko cukrzycy typu 2 bardziej, niż sam cukier biały
                            -podwyższa poziom złego cholesterolu
                            -przyczynia się do powstawania zespołu jelita drażliwego (umiarkowanej, ale uciążliwej i długotrwałej chorobie jelit)
                            -może powodować zaćmę cukrzycową (chorobę oczu prowadzącą do ślepoty).

                            jest odpowiedzialny WEGETARIAŃSKI dodatek do mięsa i nie tylko :( a nie samo mięso ;)
                            jedz ten syrop masz przecież wybór i powiedz jak to zmienia twój światopogląd.

                            Slawek
                            • mama_lidia Re: rodzina witarianska - vegańska 11.02.14, 10:47
                              Kto powiedział, że mięso jest odpowiedzialne za otyłość? Za otyłość odpowiedzialne jest obecnie produkowane jedzenie mocno przetworzone.
                              Tak z innej beczki ostatnio rozmawiałam z weterynarzem i stwierdził, że gotowe karmy dla zwierząt mogą mieć wpływ na zwiększoną liczbę zachorowań psów na różne schorzenia. Pewnie właśnie tak jest i jest to w jakiś sposób obrazujące dokąd zmierzają producenci żywności wszelakiej.
                              • slawekopty Re: rodzina witarianska - vegańska 11.02.14, 12:49
                                mama_lidia napisała:

                                > Kto powiedział, że mięso jest odpowiedzialne za otyłość?

                                cały czas ten temat się tutaj pojawia


                                Za otyłość odpowiedzia
                                > lne jest obecnie produkowane jedzenie mocno przetworzone.

                                trzeba wobec tego nie jeść mocno przetworzonego ;)

                                Slawek
                                • mama_lidia Re: rodzina witarianska - vegańska 12.02.14, 08:47
                                  Trzeba nie jeść mocno przetworzonego. A nie jeść mięsa wcale albo bardzo mało, aby nie chorować na inne schorzenia.
                                  • feel_good_inc Re: rodzina witarianska - vegańska 12.02.14, 10:06
                                    mama_lidia napisała:
                                    > Trzeba nie jeść mocno przetworzonego. A nie jeść mięsa wcale albo bardzo mało,
                                    > aby nie chorować na inne schorzenia.

                                    Znowu cytujesz przestarzałe informacje sprzed 30 czy 40 lat.
                                    Dziś już wiemy, że cholesterol z jajek nie zatyka żył, nasycone tłuszcze nie powodują chorób krążenia, czerwone mięso nie powoduje raka (o ile nie jest to mięso wysoko przetworzone - ale to dotyczy w zasadzie każdego pokarmu) tłuszcz zwierzęcy nie jest bardziej szkodliwy niż roślinny (o ile nie jest przypalony - kiedy to jest równie szkodliwy w obydwu wypadkach), a praktycznie wszystkie choroby cywilizacyjne które niegdyś kojarzono ze zbyt dużą konsumpcją mięsa są spowodowane nadmierna podażą węglowodanów prostych.

                                    No ale nie można mieć do ciebie o to szczególnych pretensji, skoro nawet spora część lekarzy posługuje się zaleceniami dietetycznymi nie uwzględniającymi rozwoju nauki i badań prowadzonych przez ostatnie 40 lat :(
                                  • slawekopty Re: rodzina witarianska - vegańska 12.02.14, 10:07
                                    mama_lidia napisała:

                                    > Trzeba nie jeść mocno przetworzonego. A nie jeść mięsa wcale albo bardzo mało,
                                    > aby nie chorować na inne schorzenia.

                                    Jakie inne schorzenia ?? przypominam że to właśnie dzięki jedzeniu mięsa i to poddanego obróbce termicznej nasza rasa osiągnęła stopień rozwoju dnia dzisiejszego.
                                    www.eureknews.pl/index.php/byl-sobie-czlowiek/932-gotowane-mieso-zrobilo-z-nas-ludzi.html

                                    Slawek
                                  • slawekopty Re: rodzina witarianska - vegańska 12.02.14, 10:21
                                    Tak dla jeszcze pełniejszej jasności dlaczego Człowiek musi jeść mięso:

                                    "To odkrycie potwierdza tezę ogłoszoną kilka lat temu przez brytyjskiego prymatologa Richarda Wranghama. Po wieloletnich obserwacjach szympansów zaczął on zadawać sobie pytanie: co sprawiło, że z odległych przodków tych zwierząt wyewoluował człowiek. Uznał, że nie mogło to być nic innego, jak jedzenie przetworzone termicznie. Mimo, że pod względem kalorii surowe produkty od ugotowanych często nie różnią się znacząco, ich przyswajalność dla organizmu jest dużo mniejsza. Oczywistym przykładem są bogate w skrobie ziemniaki - na surowo są niestrawne, po ugotowaniu dają dużo energii. Inne warzywa stają się miękkie, zawarte w pożywieniu białka ulegają denaturacji (tracą swoją przestrzenną strukturę). Wszystko to sprawia, że jedzenie trawi się łatwiej i mniejszym nakładem energii.

                                    Dzięki gotowaniu zarówno ciało, jak i mózg praludzi mogły rosnąć. I to właśnie te cechy odróżniają naszego przodka - Homo erectus , który pojawił się 2-1,5 mln lat temu - od wcześniejszych form hominidów, czyli australopiteków.

                                    Teoria Wranghama była elegancka i łatwa do przyjęcia, ale brakowało dowodów. Naukowcy byli zgodni, że co prawda Homo erectus używał ognia, ale nie dawniej niż 500 tys. lat temu. Odkrycie z Wonderwerk przesuwa znacząco tę datę. Wrangham uważa nawet, że podporządkowanie żywiołu przez praludzi musiało zajść dużo wcześniej. Żadna ze zbadanych przez brytyjskiego uczonego kultur zbieracko-łowieckich nie żywi się bowiem wyłącznie surowymi produktami.

                                    Gotowane jedzenie jest nam wręcz niezbędne. Nasze wielkie mózgi potrzebują ogromnej liczby kalorii (22 razy więcej niż mięśnie szkieletowe). Według wyliczeń naukowca, aby zaspokoić takie potrzeby, musielibyśmy zjadać codziennie 5,5 kg surowych warzyw i owoców; lub prawie trzy kilogramy, gdyby dodać do tego surowe mięso. Samo żucie zajęłoby nam wiele, wiele godzin (co ciekawe, taka dieta ma dzisiaj zwolenników - głównie dlatego, że szybko na niej się chudnie). A przecież pożywienie trzeba także zdobyć. W takich okolicznościach na jakąkolwiek inną pracę po prostu nie starczałoby czasu."
                                    wyborcza.pl/1,75400,11476490,Czlowiek_opanowal_ogien_wczesniej__niz_myslano.html
                                    wniosek nasuwa się sam, ograniczasz lub eliminujesz mięso i przetwarzanie żywności ( obróbka termiczna ) ograniczasz także swoje człowieczeństwo a w szczególnych wypadkach całkowicie się go pozbywasz :(

                                    Slawek
                • sliwka1977 Re: rodzina witarianska - vegańska 10.02.14, 19:49
                  feel_good_inc napisał:

                  >
                  > Postawa "nie znam się, ale się wypowiem"?

                  Nie, to jest postawa "nie wiem jak było, ale wiem jak jest teraz". Co mnie obchodzi jak było? Żyję tu i teraz.


                  > Jedyne co można zarzucić obecnemu sposobowi żywienia to zdecydowanie zbyt duża
                  > ilość węglowodanów, która powoduje otyłość i całą resztę powikłań z tym związan
                  > ych.
                  > Cała reszta nie jest gorsza od tego co mieliśmy przez całą historię Homo Sapien
                  > s.
                  >
                  Poczytaj sobie o plemieniu Hunza, ale pewnie to żaden argument...
                  • misiu-1 Re: rodzina witarianska - vegańska 10.02.14, 21:53
                    sliwka1977 napisała:

                    > Poczytaj sobie o plemieniu Hunza, ale pewnie to żaden argument...

                    Dla Ciebie? Chyba faktycznie żaden.
                    "Basic diet is grains (whole grain and sprouted), vegetables (raw or steamed),
                    fruits (fruits are dried and reconstituted in water or diced and served in
                    gelatin (goat and mutton tendon and cartilage). Meat at 2 to 4 pounds per
                    week (i.e. - mutton, goat, yak, beef, poultry, brain, kidney, liver, etc.)

                    is eaten as available; dairy (i.e. - whole milk, soured milk, yogurt, cheese and
                    butter) is a staple. Grape wine known as Pani is consumed daily."

                    www.alkalizeforhealth.net/Lhunzadiet2.htm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka