Dodaj do ulubionych

niemieccy rzeznicy

17.02.05, 16:57
maja klopoty ze znalezeniem osob do przyuczenia do tego strasznego zawodu.
Strasznie mnie ucieszyla ta wiadomosc.
Obserwuj wątek
    • Gość: misiu Re: niemieccy rzeznicy IP: *.chello.pl 17.02.05, 18:41
      Króweczka wróciła. Koniec świata. ;-)
      Niemcy są po prostu bardzo wybredni i rozpaskudzeni. Nie lubią ciężkiej pracy,
      a praca rzeźnika jest niewątpliwie ciężka. Ta wiadomość, jeszcze bardziej niż
      Ciebie, ucieszy rzeźników z nowych państw Unii - m.in. Polaków, Czechów,
      Węgrów, Bałtów itd. Nie martw się, mięsa w sklepach nie zabraknie. :-)
      • Gość: Rycho Re: niemieccy rzeznicy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.02.05, 20:42
        Naiwność niektórych wegusiów jest większa niż ustawa przewiduje.
        • Gość: ggigus Rychu i Misiu , pocwiczcie razem czytanie ze zrozu IP: *.dip.t-dialin.net 18.02.05, 14:06
          mieniem, bo macie klopoty.
          Nigdzie nie pisalam, ze zabraknie miesa.
          Pisalam o braku rodowitej sily roboczej. Chlopaki, to jest spora roznica.
          Jedzcie mniej miesa, a otworza sie Wam oczy na niusanse swiata tego.
          caluski
          • Gość: Rycho Re: Rychu i Misiu , pocwiczcie razem czytanie ze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 14:45
            Dobra kobieto,czy ja coś o mięsie pisałem?
            Czytaj to co napisane a nie to co ci się zdaje.
            Ćwicz,ćwicz,ćwicz a efekty muszą przyjść.
            Pozdr.
            • Gość: ggigus oj Rychu, Rychu IP: *.dip.t-dialin.net 19.02.05, 02:02
              wyraziles sie o naiwnosci wege, ktorzy wierza w to ,ze jak nie bedzie
              rzeznikow, to nie bedzie miesa.A ja nie o tym pisalam.
              Weic cwicz, chlopie, dalej.
              • Gość: RYcho Re: oj Rychu, Rychu IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.02.05, 10:54
                Wyraziłem się o naiwności wege o mięsie nie wspominając.Ćwicz czytanie i
                rozumienie słowa pisanego.Pozdr
                • ggigus rychu, glupichu 21.02.05, 17:22
                  A ja n9ie pisalam o miesie, wiec powroc do zrodel. Czytaj i rozumiej.
      • Gość: ggigus misiu-pysiu IP: *.dip.t-dialin.net 18.02.05, 14:05
        Jak wisz, udzielam sie na innym forum (nb. zdziwil mnie Twoj rozsadny ton w
        watku o niedopuszczonej aorcji, zdziwil mnie bardzo i ucieszyl, poza normalna
        chamskomisiowa retoryka rzecz jasna, to mnie akurat nie zdziwilo)
        Ooczywiscie, ze brak chetnych do pracy mlodych zreznikow powoduje naplyw taniej
        sliy roboczej. ale to nie w msak niemieckim rzeznikom, bo straca oni prace,
        zadni krwi rzeznicy z Europy Sr-Wsch wymagaja mniej pieniedzy za swoja krwista
        prace. Tak czy owak, rzeznicy maja kryzys. I o to chodzi, Pysiaczku.
        caluski
        • Gość: misiu Re: misiu-pysiu IP: 5.2.* / *.chello.pl 18.02.05, 15:59
          Gość portalu: ggigus napisał(a):

          > poza normalna chamskomisiowa retoryka rzecz jasna, to mnie akurat nie
          > zdziwilo

          Jak zwykle urocza. I jaka obiektywna. ;-)

          > Ooczywiscie, ze brak chetnych do pracy mlodych zreznikow powoduje naplyw
          > taniej sliy roboczej. ale to nie w msak niemieckim rzeznikom, bo straca oni
          > prace, zadni krwi rzeznicy z Europy Sr-Wsch wymagaja mniej pieniedzy za swoja
          > krwista prace. Tak czy owak, rzeznicy maja kryzys. I o to chodzi, Pysiaczku.
          > caluski

          A tu już typowa, bożokrówkowa logika. :-)
          Obecność na unijnym rynku pracy rzeźników z nowych państw to zjawisko
          niezależne od ich ewentualnego braku w Niemczech. To samo można powiedzieć o
          każdym innym zawodzie, który mogą wykonywać Polacy czy Czesi. Gdyby wśród
          niemieckich rzeźników panowało bezrobocie, młodzi pracownicy z Polski mogliby
          stanowić dla nich zagrożenie. Skoro jest odwrotnie - to praca czeka na ludzi -
          Niemcy nie muszą się bać konkurencji.
          Podsumowując - Twoja diagnoza jest błędna. Widzisz kryzys tam, gdzie bardzo byś
          chciała go widzieć, ale gdzie go nie ma.
          Kryzys byłby wtedy, gdyby produkcja mięsa spadała i zakłady mięsne zwalniały
          pracowników. Jeśli produkcja rośnie (a faktycznie rośnie) i firmom zaczyna
          chwilowo brakować rąk do pracy - nie ma powodów do niepokoju.
          • Gość: ggigus Re: misiu-pysiu IP: *.dip.t-dialin.net 19.02.05, 02:06
            dzieki za komplement, Misiu!
            co do rzeznikow - tym, co zostali, grozi bezrobocie, bo przyjda ich zadni krwi
            koledzy. Wiec kryzys.
            A pozat ym w obliczu jednego z najw. procentow bezrobocia mlodziezy w UE, to
            mile, ze mimo to mlodzi ludzie nie chca isc do tej prac,y choc sa, uwaga,
            uwaga, poszukiwani. Nawet goraco.
            Zamiast dalszej, jalowej dyskusji odsylam do czwartkowego wydania Süddeutsche
            Zeitung, dzial gpospdarka - po niem. Wirtshcaft. Na stronie internetowej jest
            pewnie ten art. dostepny, poczytaj i zadrzyj w imieniu i swoich niemieckich
            krwistych przyjaciol i polskich, bo i polscy traca prace na rzecz coraz
            tanszych zadnych krwi rzeznikow.
            pozdrowka, Misiu
            • Gość: misiu Re: misiu-pysiu IP: 5.2.* / *.chello.pl 19.02.05, 09:16
              Gość portalu: ggigus napisał(a):

              > dzieki za komplement, Misiu!

              Skoro tak to odbierasz, to mogę Ci sprzedać jeszcze parę sztuk. ;-)

              > co do rzeznikow - tym, co zostali, grozi bezrobocie, bo przyjda ich zadni
              > krwi koledzy. Wiec kryzys.

              Żądni krwi? Popatrz, a ja myślałem, że chodzi o pracę i pieniądze. Jeśli są
              żądni krwi, to może i pracują za darmo? Nic dziwnego, że starzy się ich boją.
              W dalszym ciągu nie widzę kryzysu w tym, że branża mięsna bęzie miała tańszych
              pracowników, przez co ceny mięsa spadną, popyt wzrośnie, więc i produkcja
              pójdzie w górę.

              > A pozat ym w obliczu jednego z najw. procentow bezrobocia mlodziezy w UE, to
              > mile, ze mimo to mlodzi ludzie nie chca isc do tej prac,y choc sa, uwaga,
              > uwaga, poszukiwani. Nawet goraco.

              To już wina rozbuchanego, niemieckiego socjalu. Wolą widać zasiłek niż ciężką
              pracę. To dlatego cała niemiecka gospodarka przestała się rozwijać.

              > Zamiast dalszej, jalowej dyskusji odsylam do czwartkowego wydania Süddeutsche
              > Zeitung, dzial gpospdarka - po niem. Wirtshcaft. Na stronie internetowej jest
              > pewnie ten art. dostepny, poczytaj i zadrzyj w imieniu i swoich niemieckich
              > krwistych przyjaciol i polskich, bo i polscy traca prace na rzecz coraz
              > tanszych zadnych krwi rzeznikow.

              Czy Ty tylko Süddeutsche Zeitung czytasz? Zresztą, ważniejsze nie co czytasz,
              ale jakie wnioski z tego wyciągasz. W każdej bez wyjątku branży, przy braku
              barier międzypaństwowych, tańsi, zagraniczni pracownicy wypierają droższych
              miejscowych. W przypadku rzeźników - dobrze, że są żądni krwi. Będą
              wydajniejsi, przez co ceny mięsa spadną... dalej już wiesz.

              Pozdrówka, Krówka. :)
              • ggigus poczytaj Süddeutche,a 21.02.05, 17:23
                przestaniesz pisac glupoty.
                caluski, Misiaczku
    • kappaa Re: niemieccy rzeznicy 19.02.05, 08:18
      To zupełnie normalny trend w krajach zachodnich. Im wyżej rozwinięty kraj, tym
      mniej chętnie jego rodzimi mieszkańcy chcą pracować z takich trudnych,
      fizycznych zawodach. Dlatego na ich miejsce przychodzą emigranci z krajów
      rozwijających się. Zupełnie normalna sprawa - kiedyś i w Polsce będziemy mieli
      rzeźników np. z krajów byłego ZSRR. Więc nie wiem, po co ten wątek - sam fakt,
      że są to rzeźnicy nie ma nic do rzeczy - równie dobrze mogą to być budowlańcy,
      śmieciarze, pakujący kiełki do pudełek...
      • ggigus ciagle ten sam problem - czytenie ze zrozumieniem 21.02.05, 17:21
        mimo duzego bezrobocia wsord mlodziezy, krwista branza jest jedyna branza
        przemyslowa, ktora ma klopoty z nastepcami. To jest tak, ze w Niemczech bez
        matury robi sie tzw. Ausbildun - czyli wyksztalcenie to cos a la nasza
        zawodowka.
        I to mile, ze mimo nadwyzki mlodych ludzi takich miejsc pracy, ktorza szukaaj
        polaczanych z nauka zawodu, mile jest to, ze nie decyduja sie ani oni, ani ich
        rodziny nie naciskaja, zeby sie ta praca zajac.
        Ale zeby to zrozumiec, trzeba umiec czytacv ze zrozumieniem.
        serdecznie pozdrawiam i chetnei wyjasniam po raz enty, co juz wyjasnilam pare
        poswo wczesniej.
        Ale trozumiem ze sa ludzie, ktorzy maja problemy ze zrozumieniem prostych
        tekstow.
        • Gość: Rycho Re: ciagle ten sam problem - czytenie ze zrozumie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.02.05, 09:27
          Niektórzy wegetarianie są naiwni.W warunkach wolnego rynku nie ma czegoś
          takiego jak brak rąk do pracy .
        • Gość: Kappa Re: ciagle ten sam problem - czytenie ze zrozumie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.02.05, 00:40
          Oj potrzeba, potrzeba, szkoda że Ci tej zdolności intelektualnej natura
          poskąpiła. Nie wiem skąd wytrzasnąłeś stwierdzenie, że to jedyna branża, bo
          jest zwyczajnie w świecie bzdurą (pewnie wynikło z Twojej indolencji
          czyteniczej, jak nietrudno dociec). Zresztą to się zmieni, jak (jeśli) Niemcom
          zabiorą socjale. Tak więc spokojna głowa - rzeźników w Niemczech nigdy nie
          zabraknie, pytanie tylko, jaka będzie ich narodowość...
    • Gość: zak Re: niemieccy rzeznicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 10:26
      Szansa na dorobienie paru groszy dla rzeźników (z mentalności) na tym forum.
      Misie, Rysie itp: poćwiczyliście już na królikach ? Nożem, siekierą, tasakiem ?
      Była satysfakcja ?
      Ja w międzyczasie w ramach wprawek upiekłem dwa bochenki chleba wg przepisu
      producenta młynków do zboża - wyszły nieźle, ale z pewnością można by jeszcze
      poprawić.
      • Gość: Rycho Re: niemieccy rzeznicy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.02.05, 10:51
        Co taki krwiożerczy jesteś,zak?Co Ci te króliki zawiniły,że chcesz je zabijać?
        Nóż ,siekiera,tasak,widać znasz trochę kulis fachu rzeźnika.Ale pamiętaj,nie
        zabijaj więcej niż potrzeba Tobie i Twojej rodzinie.Masz typowy syndrom
        wegusia,myślisz ciągle o mięsie.Przestań sam się oszukiwać , kieruj się głosem
        organizmu a nie ideologią i satysfakcja będzie gwarantowana.Pozdr
        • Gość: zak Re: niemieccy rzeznicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 14:10
          Raczej chlebożerczy niż krwiożerczy :-)
          Ostatnio niejaki misiu deklarował, że szybciej zabije królika niż ja upiekę
          chleb. No więc chleb już upieczony, a co z królikami ? Pzdr zak
          • Gość: Rycho Re: niemieccy rzeznicy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.02.05, 09:01
            zak napisał(a):
            >Raczej chlebożerczy niż krwiożerczy :-)<
            Może tak,ale na pierwszym miejscu wymieniasz narzędzia"zbrodni",a potem piszesz
            o chlebie.
            Co do królika to się mylisz,zabijanie trwa dużo krócej niż wypiek chleba choć
            myślę,że mało kto z dyskutujących tu wszystkożerców własnoręcznie zabija te
            zwierzęta które jada.Zabijają je wywołani przez autora wątku ludzie,których nie
            zabraknie dopóki będą chętni na mięso, co najwyżej trzeba będzie więcej im
            płacić.
            • Gość: Kappa Re: niemieccy rzeznicy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.02.05, 10:35
              ...lub zastąpią ich maszyny.]
            • Gość: zak Re: niemieccy rzeznicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.05, 10:55
              > Co do królika to się mylisz,zabijanie trwa dużo krócej niż wypiek chleba choć
              > myślę,że mało kto z dyskutujących tu wszystkożerców własnoręcznie zabija te
              > zwierzęta które jada.

              Oczywiście tak jest. Oczywiście większość mięsożerców brzydzi się zabijaniem i
              nigdy by się tego nie podjęła własnoręcznie. Wolą nie myśleć, jak z żywej
              istoty robi się towar sklepowy - ignorancja z wyboru.
              Niemniej jednak niektórzy mięsożerni są tak zapieczeni w swojej argumentacji
              antywegetariańskiej, że deklarują, iż zabijanie to normalna sprawa i nawet oni
              bez mrugnięcia okiem byliby gotowi zabić zwierzaka na obiad, szczycząc się, że
              zabicie zwierzęcia jest prostsze, szybsze i łatwiejsze niż np. żmudne pieczenie
              chleba. Ja jednak nadal twierdzę, że to osobniki mocne w gębie, a nie w czynach
              i suponuję, że nie są w stanie własnoręcznie zabić nawet królika. Ja w każdym
              razie nie jestem i mówię o tym całkiem otwarcie. Wolę się natrudzić przy
              chlebie, niż "lekko" zarżnąć zwierzaka. Pzdr zak
              • Gość: Rycho Re: niemieccy rzeznicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.05, 14:09
                Oczywiście zabijanie nie jest przyjemnym zajęciem i podział pracy umożliwia
                jedzenie mięsa bez potrzeby własnoręcznego zabijania.
                >Wolą nie myśleć, jak z żywej
                > istoty robi się towar sklepowy - ignorancja z wyboru.<
                Co tu myśleć jak wszystko jasne,wiedzę tę powinno się mieć w bardzo wczesnym
                okresie życia by nie być zaskoczonym w wieku dorosłym.
                > Niemniej jednak niektórzy mięsożerni są tak zapieczeni w swojej argumentacji
                > antywegetariańskiej, że deklarują, iż zabijanie to normalna sprawa i nawet
                oni
                > bez mrugnięcia okiem byliby gotowi zabić zwierzaka na obiad, szczycząc się,
                że
                > zabicie zwierzęcia jest prostsze, szybsze i łatwiejsze niż np. żmudne
                pieczenie
                >
                > chleba. Ja jednak nadal twierdzę, że to osobniki mocne w gębie, a nie w
                czynach
                >
                > i suponuję, że nie są w stanie własnoręcznie zabić nawet królika. Ja w każdym
                > razie nie jestem i mówię o tym całkiem otwarcie. Wolę się natrudzić przy
                > chlebie, niż "lekko" zarżnąć zwierzaka. Pzdr zak<
                Właściwie to ja właśnie tak myślę,zabicie w celu jedzenia jest całkowicie
                normalne,nie jest to powodem by tym się szczycić,pieczenie chleba nie wyklucza
                jedzenia mięsa,zabija się nie dlatego,że to prostrze tylko dlatego,żeby zjeść.
                Generalnie to chyba mylnie odzcytujesz postawy wszystkożerców.Nie jesteśmy
                krwiożerczymi potworami szczycącymi się swoim okrucieństwem wszem i
                wobec,jesteśmy normalnymi ludżmi którzy jedzenie mięsa uważają za konieczność i
                znającymi wszelkie związane z tym konsekwencje .Ja jestem z pokolenia tych dla
                których widok zabijanych zwierząt na spożycie był czymś naturalnym od
                najwcześniejszego dzieciństwa ,widziałem jak robili to moi rodzice i ja jak bym
                musiał też bym tak robił.Teraz praktycznie oprócz komarów nie zabijam niczego,a
                chleb czsami piekę.Pozdr.

                • Gość: zak Re: niemieccy rzeznicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.05, 17:05
                  > Nie jesteśmy krwiożerczymi potworami szczycącymi się swoim okrucieństwem
                  > wszem i wobec
                  Nie szczycicie się okrucieństwem, bo dla was ani zabijanie ani werbalna
                  gotowość do zabijania nie jest okrucieństwem. Niemniej jednak dla większości
                  ludzi jest.

                  > Ja jestem z pokolenia tych dla których widok zabijanych zwierząt na
                  > spożycie był czymś naturalnym od najwcześniejszego dzieciństwa

                  Od czasów tego pokolenia świat na tyle zmienił się, że większość ludzi ma
                  tą "przyjemność" oszczędzoną w dzieciństwie. Gdyby jednak uznano za konieczne,
                  aby dzieci uświadamiać o zabijaniu, wprowadzono by ten temat do szkół i
                  przedszkoli, można by przecież serwować pokazowe filmiki, lub urządzać
                  wycieczki dla maluchów do rzeźni. Obawiam się jednak, że realizator takiego
                  pomysłu stanąłby szybko przed sądem. Ludzie dorośli są świadomi, że dzieci
                  należy chronić przed demonstracjami przemocy wobec istot słabszych. Współczucie
                  i reakcja obronna wobec słabszych są bowiem naturalnym odruchem człowieka, a
                  również i wielu zwierząt. Można ten odruch złamać u dziecka bardzo wcześnie -
                  przypadki takie znane są na tym forum - ale cywilizowany świat uznał, że lepiej
                  tego nie robić.
                  Rozumiem, że zarówno Ty jak i niejaki misiu uważacie, że dzieci należy do
                  zabijania zwierząt przysposabiać jak najwcześniej, ale przynajmniej przyjmijcie
                  do wiadomości, że przytłaczająca większość nawet mięsożernych uważa to za
                  absolutnie niedopuszczalne.

                  W ten sposób powstaje nieświadoma większość społeczeństwa, która nie kojarzy
                  mięsa na półce z zabijaniem zwierząt w rzeźniach i gospodarstwach. Są z tej
                  sytuacji następujące wyjścia:

                  1. Osoby nie chcące pozbyć się naturalnego odruchu ochraniania istot słabszych
                  zostają wegetarianami.

                  2. Osoby uważające, że mają prawo do zabijania, postulują wczesne uświadomienie
                  o tym "prawie" dzieci, aby nie zostały ignorantami z przyzwyczajenia. Niektórzy
                  głoszą nawet gotowość do zabijania własnoręcznie, jeśli nastałaby taka
                  konieczność.

                  3. Pozostali mięsożerni umyślnie lub nieumyślnie, z przyzwyczajenia (większość)
                  pozostają ignorantami. Wolą nie myśleć o tym, co się dzieje w rzeźni, bo
                  mogłoby to obudzić w nich współczucie i rozterki. Raczej już przestaliby jeść
                  mięso, gdyby przyszło im własnoręcznie zabić królika, bo mentalnie w tej
                  dziedzinie są na poziomie dzieci. Mięso na półce to towar, zabijaniem zajmują
                  się nieznani profesjonaliści, o profesji których lepiej nie myśleć. A propos,
                  patrz raport NIK, jakiego rodzaju to "profesjonaliści".

                  Dla mnie wszyscy mięsożerni na forum "Wegetarianizm", nawracający wegetarian na
                  mięsożerność, to kategoria nr 2. Jest to jednak kompletny margines nawet wśród
                  mięsożernych. Jest Was mniej chyba niż wegetarian.
                  • Gość: Rycho Re: niemieccy rzeznicy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.02.05, 21:29
                    zak napisał(a):
                    >Rozumiem, że zarówno Ty jak i niejaki misiu uważacie, że dzieci należy do
                    > zabijania zwierząt przysposabiać jak najwcześniej, ale przynajmniej
                    przyjmijcie
                    >
                    > do wiadomości, że przytłaczająca większość nawet mięsożernych uważa to za
                    > absolutnie niedopuszczalne.<
                    Jeżeli tak rozumujesz to nic nie zrozumiesz.
                    >Od czasów tego pokolenia świat na tyle zmienił się, że większość ludzi ma
                    > tą "przyjemność" oszczędzoną w dzieciństwie. <
                    Świat się zmienił,ale wiele rzeczy jest i będzie niezmiennych.To nie
                    przyjemność,to uświadomienie jak funkcjonuje świat.Dlaczego uważasz,że lepiej
                    wychowywać dzieci w niewiedzy?Ty chcesz oszczędzić takich "przyjemności",ktoś
                    inny wpadnie na pomysł by ograniczyć wiedzę w innych dziedzinach i masz
                    totalitaryzm gotowy.
                    >Dla mnie wszyscy mięsożerni na forum "Wegetarianizm", nawracający wegetarian na
                    >
                    > mięsożerność, to kategoria nr 2. Jest to jednak kompletny margines nawet
                    wśród
                    > mięsożernych. Jest Was mniej chyba niż wegetarian.<
                    Rozpędziłeś się trochę,zacytuj wypowiedź w której kogokolwiek nawracałbym na
                    mięsożerność.Przypisywanie komuś nigdy nie wygłaszanych poglądów jest chwytem
                    poniżej pasa.
                    >. Osoby uważające, że mają prawo do zabijania<
                    Mylisz pojęcia,mają prawo do zaspokojenia swoich elementarnych potrzeb które są
                    nadrzędne,zabijanie jest tylko skutkiem nie do uniknięcia.
                    >Niektórzy
                    >
                    > głoszą nawet gotowość do zabijania własnoręcznie, jeśli nastałaby taka
                    > konieczność.<
                    Dokładnie tak myślę i nie jestem w tym odosobniony.Myślę,że Ty też byś tak
                    zrobił w sytuacji koniecznej.
                    >Wolą nie myśleć o tym, co się dzieje w rzeźni, bo
                    > mogłoby to obudzić w nich współczucie i rozterki. Raczej już przestaliby jeść
                    > mięso, gdyby przyszło im własnoręcznie zabić królika, bo mentalnie w tej
                    > dziedzinie są na poziomie dzieci. Mięso na półce to towar, zabijaniem zajmują
                    > się nieznani profesjonaliści, o profesji których lepiej nie myśleć.<
                    Może to zabrzmi głupio,ale wolę czytać co Ty myślisz niż jak opisujesz mi co
                    myślą inni.Skoro zostałeś wegeterianinem to znaczy,że Twój sposób widzenia
                    świata jest inny od mojego i jedyne co możemy zrobić to starać się wzajemnie
                    zrozumieć,a nie przekonywać do własnych racji.Pozdr
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka