mhania
07.03.06, 10:10
piszę do drogich wegan aby uważali na to czy na pewno jedzą to co chcą...
Parę dni temu trafiłam do ponoć b. dobrego sklepu z zywnością dla wegan
ponieważ moje dziecko jest uczulone na jajka.
Zostałam bardzi miło przywitana przez panią obsługującą tzw. specjalistkę -
zapytałam o jakieś kotleciki sojowe bez jajek. Pani na to:U nas nie ma
artykułóż z jajkami, wszystko jest bez jajek.
OK, pomyślałam po czym dla pewności przeczytałam etykietkę...no i oczywiście
jak wół syoi, że jajka są.
W dalszej kolejności wybrałam 2 rodzaje makaronu na któych przyklejone
etykiety w jezyku polskim oznajmiały, że produkt jezst bez jajek.
Ale ja - jak detektyw - zaczęłąm temat drążyć i na oryginalnym
opakowaniu/druku jak koń stoi że Ei(czyli jaja) są...
I tak jeszce było z pasztecikiem...
Ludzie - co za lipa!!!!!!!
Rzecz działa się w Wwie...