wojbus
27.05.03, 09:59
"Optymizmem napawa zaś fakt, że wielu młodych ludzi dostrzega paranoję (w
Wielkiej Brytanii około 4 tys. osób tygodniowo). Młodych, tak jak ja, którzy
potrafią dojrzeć sprzeczności na tym świecie i wzniecić bunt. Nieszczęścia
tylko wtedy upadną, gdy przestanie się je wspierać. Może to i się na
początku wydaje niezrozumiałe, ale to co jesz wpływa na losy świata
najbardziej. Pod wpływem prawidłowej ewolucyjnie diety dokonujesz również
innych pozytywnych działań, przemieniając własny system wartości, który
nastawiony jest na szczęście własne, jak i innych czujących istot, a które
opiera się raczej na zrozumieniu i miłości, niż na pieniądzach. Biorąc pod
uwagę przebywanie w klimacie równikowym, co potrzebne jest nam więcej do
szczęśliwego życia? Tylko pokarm. Nic więcej. Nie trzeba nawet pracować,
gdyż drzewa owocowe karmią nas same z siebie. Wystarczy, że jesteśmy. Możemy
tworzyć szczęście, bo jego naturalne podstawy mamy. Gdy teraz pomyślę, że
świat wydał na zbrojenia okresu zimnej wojny 1000 miliardów dolarów (czy to
nie jest popadanie w paranoję do tego granicznego stopnia, absurdu? Wszak
nawet dziś, w obecnej trupiej sytuacji, aby zlikwidować głód wystarczy
1/10000 tych środków rocznie? Dlaczego tak się nie dzieje? –Dlatego, że
ludźmi kieruje pewien sposób myślenia i postępowania, który ma za przyczynę
i kręci się wokół trupa. Mam oczywiście na myśli to, że pewne zachowania
człowieka są wynikiem jego pożywienia (biochemia), a przecież one się łączą,
kumulują i wspierają w takim, a nie innym kierunku. Ludzie poprzez
konsekwencje jedzenia trupa wolą się zabijać, niż działać w splunie
określonym, dobrym celu. Ciekawe czy kiedykolwiek nastąpi ten moment w
historii, czy też ludzie nigdy nie dojdą do tego "oświecenia". Może coś się
jednak zmieni. Ile (albo za ile) można lekceważyć wyniki badań? -Tyle, na
ile ten trupi świat zarósł paranoją), to pokazuje skalę paranoi i skalę
cierpienia, które to paranoiczne myślenie powoduje. W to, że człowiek
inwestuje w środki by nie żyć, tylko się zabijać. Abyście jak najszybciej
zrozumieli powód dlaczego to robi, bo inaczej żyjecie w nieświadomości tego,
co się dookoła dzieje, zanim was to osobiście nie dotknie, chodź i w tej
sytuacji wielu ludzi nie dostrzega związku z mięsem, więc to dlatego tak
naprawdę nic się istotnego na tym świecie nie zmienia. Chodź dokonują się
przewroty, to przyczyna nieszczęść tego świata, który faktycznie kręci się
wokół trupa, pozostaje nie usunięta. Nie ma tu znaczenia, czy dosłownie tak
się dzieje, czy nie, bo tak się dzieje i tak - na gruncie biochemii, czyli
rzeczywistości. Jesteśmy tym co jemy, a to co je wielu ludzi nie służy ich
poprawnym zachowaniom. Energia mózgu to również pokarm. Niewłaściwy pokarm
powoduje jego niewłaściwe funkcjonowanie. Niewłaściwe
funkcjonowanie "ośrodka decyzyjnego", to nieszczęście jego działań - świat
kręci się wokół trupa. Czy tak powinno być? Czy nie ma lepszych spraw do
robienia, niż powodowanie cierpienia? Widzę, że powoli list ten zmienia się
w manifest wegetariański, ale rzeczywista sytuacja Planety zmusza mnie do
tego. Ona umiera, a człowiek w swoim ślepym pędzie za zyskiem w Paranoi
Trupożerców odetnie gałąź na której sam siedzi. Uderzając w Ziemię, uderza
we własne podstawy. Problem w tym, że namysł po działaniu, może być namysłem
spóźnionym o te działanie. Planeta w obecnym kształcie tworzyła się ostatnie
miliony lat, a już w przeciągu 3 pokoleń trupożerca (gdy tylko mogły
unaocznić się skutki jego postępowania) zdegradował ją swoim myśleniem do
stanu, którego odtworzenie "niezabrudzone jego obecnością" jest już
niemożliwe, nie mówiąc o cofnięciu cierpienia czujących istot, które już się
wydarzyło. Jego pomyłka na zawsze pozostanie w dalszym rozwoju i jeśli będą
miały być tysiące następnych pokoleń, to każde z nich będzie miało na sobie
piętno ich głupoty, której już nie cofnie, a która teraz trwa i to czyni. Po
prostu "warunki naturalne" nie mogą już być "bazą wyjścia" do przyszłości
dla ludzi, którzy pragną tworzyć szczęśliwy rozwój na dobrych podstawach.
Dziś poznanie 19 gatunków (które wymarły wczoraj) jest już niemożliwe w
takiej możliwości, jaka mogła by być, gdyby świat nie opanowali trupożercy i
dziś z tej przyczyny nie zmarło by z głodu 40 tysięcy dzieci, co jest
tylko "preludium" do kumulacji działań Paranoi, gdyż już w roku 2025
cierpieć dodatkowo z niedostatku wody pitnej będzie 2 500 mln ludzi, a
obecnie trupie rolnictwo pochłania jej 1 tonę na kilogram trupa. Dodatkowo
57 000 kcal paliw kopalnych, nie licząc energii na medycynę, przeróżne
działania o zboczonym podłożu, no i cierpienie, które się za tym kryje, a
które nie jest tym co bym chciał doświadczać, więc i innym mi podobnym tego
nie chcę sprawiać. To, co ta chora, trupożercza cywilizacja już dokonała
(niepotrzebnie straciła - szczęście, albo niepotrzebnie stworzyła –
cierpienie) jest jej najlepszym świadectwem. „Trupożercy, nie dziwcie się
gdy doświadcza was zło, bo sami je tworzycie.”
Szkoda, że czytając artykuł Williama R. Leonarda wyciągam wnioski, jak wiele
zostało do "naprostowania" z myślenia ludzi, które jest zboczone i które
rodzi zboczenia. Myślę, że tym zakazanym owocem przez który tracimy Raj,
jest trup. Uczcie się od orangutanów. One nie posiadają tradycji. Są
naturalne. Szkoda, że człowiek połowę już ich zabił. Kto następny?
Pamiętajmy, że ludzie traktują się jak zwierzęta. Są ssakami"