Dodaj do ulubionych

GO TO MEATRIX !!!

08.11.03, 11:25
Jesli rozumiesz angielski, wlacz glosniki i milego ogladania :-))
Czekam rowniez na Wasze opinie co do tej animacji :-))
Jak dla mnie rewelacja, i podaje watek dalej, na ile sie da :-))


www.bancruelfarms.org/meatrix/
Obserwuj wątek
    • kociamama Re: GO TO MEATRIX !!! 08.11.03, 11:28
      Niezle, juz link rozeslalam po znajomkach...
      • balbinia Re: GO TO MEATRIX !!! 08.11.03, 11:32
        kociamama napisała:

        > Niezle, juz link rozeslalam po znajomkach...

        Super :-)) Widze, ze surfujemy co do minutki na tym samym forum :-))
        cieple pozdrowienia :-))

    • Gość: brumbak Re: GO TO MEATRIX !!! IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 08.11.03, 12:53
      - niezły filmik
      tylko czy obejrza go eat meater'xi ?
    • marchewunia Re: GO TO MEATRIX !!! 08.11.03, 13:12
      Mądre, podobało mi się.
    • balbinia jeszcze jedna animacja :-) 13.11.03, 21:40
      klikaj "los geht´s" i aby przejsc dalej klikaj "weiter"
      tylko dla osob o mocnych nerwach, i dla tych ktorzy mowia, ze taka nasza ludzka
      natura jesc mieso. Obejrzyjcie, przeciez to takie naturalne.
      Aha, polecam wlaczyc glosniki.

      zelle2.soylent-weiss.de/flash.html
      • balbinia tworcy meatrixa.. 19.12.03, 20:27
        stworzyli jeszcze cos ciekawego, polecam:

        www.freerangegraphics.com/krafted/
      • Gość: Oliwka Re: jeszcze jedna animacja :-) IP: *.enterpol.pl / *.enterpol.pl 20.12.03, 01:23
        moze to sie komus wyda smieszne, ale na tym filmie nie wytrzymalam.Nawet nie
        musialam zamykac oczu, bo i tak malo co widzialam... Boje sie takiego swiata,
        mam nadzieje, ze to sie zmieni, kiedys, wkrotce... Na koncu nie mozna
        powiedziec "dobrze, ze to byl tylko film", bo to nie byl tylko film
      • Gość: slawek Re: jeszcze jedna animacja :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.03, 12:13
        Oj Balbinia żyjesz pod kloszem , zapewniam cię że gdyby choć raz przyszło ci
        pobyć w prawdziwym świecie twoja wrażliwość ległaby w gruzach jak i
        większości ;)))) te filmiki są śmieszne i infantylne ot w sam raz dla dzieci ;)
        wystrasza je na pewno

        Slawek
        • marchewunia Re: jeszcze jedna animacja :-) 21.12.03, 13:14
          Te filmiki nie mają straszyć panie Dorosły nie bojący się niczego, tylko
          pokazać jak jest naprawdę, chociażby w przenośni
          • Gość: slawek Re: jeszcze jedna animacja :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.03, 14:14
            no i jaką prawde pokazały ???? że teraz w rzeźniach maja fajny sprzęt
            do "obróbki" , podobny do drwali ;) nie myślałaś chyba że używa się tam
            nożyczek ??

            Slawek
            • Gość: misiu Re: jeszcze jedna animacja :-) IP: *.chello.pl 21.12.03, 16:16
              Jak myślisz, czy Balbinka (primo voto Syrenka) jest jeszcze dziewicą i wierzy w
              bociana? W takim razie szykuje jej się kolejny szok. ;-)
              Podobno dzieci, które przypadkiem staną się świadkami współżycia rodziców,
              odbierają je jako akt przemocy. Ciekawe, co na to Z.Freud? Czy owo traumatyczne
              przeżycie może prowadzić do wegetarianizmu? ;-)

              • marchewunia Re: jeszcze jedna animacja :-) 21.12.03, 19:09
                Nie Sławku po prostu wielu ludzi je mięso tylko dlatego, że nie wie skąd ono
                się bierze, jak puściłam koleżance filmik z rzeźni to myślisz, że je jeszcze
                mięso? Właśnie nie je, to , że Ty oglądałeś taką "bajeczkę" i Cię to niewzięło
                to Twój problem, idź sobie do pierwszej lepszej rzeźni albo sam zabij krowę
                np., zobaczymy ile wtedy będziesz miał ubawu, pozdrawiam
                • Gość: misiu Re: jeszcze jedna animacja :-) IP: *.chello.pl 21.12.03, 20:41
                  Nie rozśmieszaj ludzi. Są też oczywiście tacy, którzy nie wiedzą skąd się biorą
                  dzieci, ale należy ich szukać przeważnie w żłobkach i przedszkolach.
                  Kto nakręcił filmik, który pokazałaś koleżance, bo to może dużo wyjaśnić?
                  Ciekawe czy gdyby pokazać jej filmik, w którym zebrałoby się najbardziej krwawe
                  i do tego odpowiednio skręcone sceny wypadków samochodowych, lotniczych i
                  kolejowych - no wiesz: wnętrzności na wierzchu, odcięte głowy i kończyny, mózgi
                  zmieszane z odchodami itp. klimaty - zaczęłaby chodzić piechotą?
                • Gość: slawek Re: jeszcze jedna animacja :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.03, 20:48
                  > Nie Sławku po prostu wielu ludzi je mięso tylko dlatego, że nie wie skąd ono
                  > się bierze, jak puściłam koleżance filmik z rzeźni to myślisz, że je jeszcze
                  > mięso? Właśnie nie je,

                  no własnie mówię że wielu ludzi żyje w błogiej nieswiadomości ( pod kloszem )
                  cywilizacja pozwala w jakimś okresie zastapić mięso , ale do czasu ;) większość
                  wegetarian pęka ;) zwyczajnie natury nie da się oszukać człowiek jest
                  wszyskożerny i z czasem to sobie uświadamia , czasem prędzej a czasem
                  później ;) młodośc ma swoje prawa ;) ale gdyby przyszło ci żyć w
                  środowisku "bardziej wymagającym" to wiedz że walczyłabyś o kawałek mięsa z
                  innymi konkurentami , potraktuj to jako parodie losu która może "dosięgnąc
                  cię " kiedys

                  to , że Ty oglądałeś taką "bajeczkę" i Cię to niewzięło
                  > to Twój problem, idź sobie do pierwszej lepszej rzeźni albo sam zabij krowę
                  > np., zobaczymy ile wtedy będziesz miał ubawu, pozdrawiam

                  ależ krowy nie mam , lecz nawet gdybym miał i przyszło by co do czego to bez
                  obaw ;))) co innego kura , lub kaczka , o tym mogę ci opowiedziec ;) ale na
                  priv :)

                  Slawek
                  • balbinia Re: jeszcze jedna animacja :-) 29.02.04, 19:05
                    Gość portalu: slawek napisał(a):

                    cywilizacja pozwala w jakimś okresie zastapić mięso , ale do czasu ;) większość
                    >
                    > wegetarian pęka ;)


                    Czy.. rozmawiales z milionami wegetarian i powiedzieli ci ze "pekaja" Eee cos
                    krecisz :) A lepiej mowiac: klamiesz. Klamca klamca !

                    zwyczajnie natury nie da się oszukać człowiek jest
                    > wszyskożerny

                    To nie oszukuj natury i wracaj do buszu, bierz maczuge i rab wszystko po
                    drodze. I zlap sobie jakiegos Afrykanina, uwiaz go na lancuch i bij dalej
                    maczuga. Wszak jeszcze do niedawna byli to "podludzie" i szanowani ludzie
                    traktowali ich tak, jak dzisiejsi traktuja zwierzeta. No i co, masz juz ta
                    maczuge ? Najpierw wiec rozwal ten komputer, wszak wynalezienie komputera jest
                    rowne wynalezieniu "kielbaski" sojowej. :)) Jedno i drugie wiec to nie natura,
                    tylko twoja maczuga do natury nalezy. Choc i dinozaur by sie o to sprzeczal :))


                    i z czasem to sobie uświadamia , czasem prędzej a czasem
                    > później ;) >

                    A i sa tacy, ktorzy cale zycie lataja o zmroku z maczuga, niszcza co popadnie,
                    i sa na tyle slepi, ze nigdy nie dostrzega swiatelka w tunelu..
                    Wegetarianie zapalaja swiatla zycia, cale ich plomienie rozswietlaja nasza
                    planete, i nawet krew z rzezni i pol bitew tych iskier nie ugasi. Juz nie,
                    sredniowiecze mamy za soba.. Mmm... czuje ten optymistyczny podmuch wiatru
                    przyszlosci... wiatru zmian.. :) (ci w jaskiniach nie widza ani swiatla ani nie
                    czuja wiatru a tylko swe maczugi przed nosem maja uhhh)
                    • Gość: slawek Re: jeszcze jedna animacja :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.04, 20:11
                      Balbinia ty masz problemy emocjonalno..... :(( chcesz o tym porozmawiać ??

                      Slawek
            • balbinia Re: jeszcze jedna animacja :-) 29.02.04, 19:12
              Gość portalu: slawek napisał(a):

              > no i jaką prawde pokazały ???? że teraz w rzeźniach maja fajny sprzęt
              > do "obróbki" , podobny do drwali ;) nie myślałaś chyba że używa się tam
              > nożyczek ??
              >
              > Slawek


              Slawku.. byc moze w nastepnym wcieleniu urodzisz sie jako prosiak, i ktos
              zlapie cie za nogi, obcegami wyrwie zeby i zyletka wykastruje, po czym
              nozyczkami obetnie ogonek. A Ty bedziesz kwiczal z niewyobrazalnego bolu i to
              bedzie dopiero twoj poczatek.. A skoro w twoim imieniu cierpia dzis inni, ta
              energia do ciebie wroci, wierzysz czy nie ;) Pamietaj wiec o tym gryzac kolejne
              kawalki zwlok, jaka energia sie karmisz i jaka energie do siebie przyciagasz, i
              jak to wplynie na twoje zycie. To albo kolejne.. To powodzenia w przywolywaniu
              i doswiadczaniu cierpienia ;) Twoj zelazny krag robi sie coraz wezszy :o
              • Gość: misiu Re: jeszcze jedna animacja :-) IP: 5.2.* / *.chello.pl 29.02.04, 19:42
                Balbina w następnym wcieleniu zostanie niechybnie stonką ziemniaczaną i zgładzą
                ją trucizną na polu kartofli.

                PS. Niech jeszcze ktoś powie, że wegetarianizm nie ma nic wspólnego z
                sekciarstwem. Reinkarnacja????? Lekaarzaaaaaa!!!!

                • Gość: sermina Re: jeszcze jedna animacja :-) IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 29.02.04, 20:27
                  misiu, czyzby wyznanie katolickie jedynie sluszne??
                  to taka sama sekta(w twoim rozumowaniu)jak wszystkie inne, roznica polega na
                  tym, ze sie w niej wychowales.
                  • Gość: misiu Re: jeszcze jedna animacja :-) IP: 5.2.* / *.chello.pl 29.02.04, 21:45
                    A skąd to przypuszczenie, żem katolik? Zgaduję, że strzeliłaś licząc na 95%
                    szansy na trafienie, ;-) a tu taka niespodzianka!
                    Wybacz, jeśli podzielasz wiarę w reinkarnację, ale dla mnie jest to kiepska
                    bajeczka, podobnie jak nawiedzone teksty o wysokich i niskich wibracjach i tym
                    podobne orientalne klimaty. Właściwie niewiele mnie obchodzi, w co kto wierzy,
                    dopóki jest to jego osobistą sprawą i nie manifestuje się w sposób uciążliwy
                    dla otoczenia. Jeżeli z powodu fascynacji buddyzmem czy hinduizmem ktoś
                    przestaje jeść mięso, to jego sprawa. Problem zaczyna się wtedy, kiedy zaczyna
                    szerzyć swój światopogląd w sposób nietolerancyjny, tzn. uznając z definicji
                    inne stanowisko za moralnie naganne. Zauważyć przy tym warto, że najczęściej
                    działalność misyjna prowadzona jest pod fałszywymi sztandarami. Nie spotkałem
                    jeszcze wegetarianina, który by pisał, że należy odrzucić mięso, bo tako rzecze
                    Budda. Takie postawienie sprawy natychmiast sprowadziłoby spór na właściwą
                    płaszczyznę - religijną - ze wszystkimi tego konsekwencjami, np. odniesieniem
                    do znanych z historii konfliktów religijnych. Czasy się zmieniają,
                    nietolerancja religijna pozostaje, jak widać, wciąż ta sama. Dla mnie nie ma
                    najmniejszej różnicy, czy dyskredytacja czyjejś moralności następuje ze względu
                    na spożywanie mięsa w ogóle, czy tylko w piątki.
                    • Gość: sermina Re: jeszcze jedna animacja :-) IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 29.02.04, 22:22
                      > A skąd to przypuszczenie, żem katolik? Zgaduję, że strzeliłaś licząc na 95%
                      > szansy na trafienie, ;-) a tu taka niespodzianka!

                      niekoniecznie. napisalam tak, bo zastanawiam sie, czemu do katolikow nie
                      wzywasz lekarza. czy tylko buddysta np. jest dla ciebie osobnikiem
                      kwalifikujacym sie do leczenia psychiatrycznego?

                      > Wybacz, jeśli podzielasz wiarę w reinkarnację, ale dla mnie jest to kiepska
                      > bajeczka, podobnie jak nawiedzone teksty o wysokich i niskich wibracjach i
                      tym
                      > podobne orientalne klimaty.

                      wybaczam :) owszem podzielam wiare w reinkarnacje. jest do dosc sensowne i
                      bardziej sprawiedliwe niz wiara w jedno zycie i pojscie do piekla od razu np.,
                      bo cos w nim zrobilo sie zlego. wierze takze dlatego, ze przypomnialam sobie
                      pare rzeczy z poprzednich wcielen. i sporo osob rowniez, przez co reinkarnacja
                      wydaje sie jeszcze bardziej wiarygodna.
                      oczywiscie, mozesz uznac to za objaw choroby psychicznej, ale to twoje...masz
                      prawo do swojego ograniczenia swiadomosci ;)
                      jesli nie odczuwasz wysokich i niskich wibracji no rowniez jak wyzej.
                      ale to nie znaczy ze to bzdura. skad wiesz ze 'problem' nie lezy w tobie, jesli
                      tego nie czujesz?
                      ja oczywiscie nie mam zamiaru cie przekonywac, bo to nic nie da, ale przemysl
                      sobie moze sprawe, zanim tak kategorycznie kogos ocenisz.
                      a, i to ze ktos nie czuje tego wszystkiego nie znaczy ze jest gorszy. znam
                      ludzi ktorzy czuja i niekoniecznie sa rewelacyjni. choc takich fajnych jest
                      wiecej :)
                      kazdy czlowiek ma cos do przerobenia w zyciu, i wiekszosci odczuwanie energii
                      widac nie jest do realizacji tego konieczne. jak rowniez pamiec poprzednich
                      wcielen. to nawet najczesciej jest niewskazane.

                      > Właściwie niewiele mnie obchodzi, w co kto wierzy,
                      > dopóki jest to jego osobistą sprawą i nie manifestuje się w sposób uciążliwy
                      > dla otoczenia. Jeżeli z powodu fascynacji buddyzmem czy hinduizmem ktoś
                      > przestaje jeść mięso, to jego sprawa. Problem zaczyna się wtedy, kiedy
                      zaczyna
                      > szerzyć swój światopogląd w sposób nietolerancyjny, tzn. uznając z definicji
                      > inne stanowisko za moralnie naganne. Zauważyć przy tym warto, że najczęściej
                      > działalność misyjna prowadzona jest pod fałszywymi sztandarami. Nie spotkałem
                      > jeszcze wegetarianina, który by pisał, że należy odrzucić mięso, bo tako
                      rzecze
                      >
                      > Budda.

                      a moze nie kazdy wegetarianin jest buddysta?
                      ja np. nie jestem pod zadnym "sztandarem". wierze w to co czuje. nie trzeba byc
                      buddysta by wierzyc w reinkarnacje i energie.
                      zreszta, przeciez mozna chyba byc buddysta, ale rowniez niezaleznie od tego cos
                      czuc? i niezaleznie od tego miec w sobie chec czynienia dobra, pomagania
                      zwierzetom np...
                      milosc jest ponad wszelkimi podzialami.
                      • Gość: misiu Re: jeszcze jedna animacja :-) IP: 5.2.* / *.chello.pl 29.02.04, 23:35
                        Gość portalu: sermina napisał(a):
                        > niekoniecznie. napisalam tak, bo zastanawiam sie, czemu do katolikow nie
                        > wzywasz lekarza. czy tylko buddysta np. jest dla ciebie osobnikiem
                        > kwalifikujacym sie do leczenia psychiatrycznego?

                        Owszem, wzywam. Na przykład wtedy, kiedy narzucają swoje religijne zasady
                        wszystkim bez wyjatku, zamiast tylko swoim wiernym. Tak, jak to było z ustawą
                        antyaborcyjną. W tym przypadku znajduję akurat wiele analogii z działaniem
                        wegetarian. Osoby o innym światopoglądzie również były odsądzane od czci i
                        wiary, zarzucało im się "mordowanie nienarodzonych" lub chociaż sam zamiar
                        mordowania. Oczywiście o żadnej dyskusji mowy nie było, bo "zasady moralne" nie
                        podlegają głosowaniu itd.

                        > wybaczam :) owszem podzielam wiare w reinkarnacje. jest do dosc sensowne i
                        > bardziej sprawiedliwe niz wiara w jedno zycie i pojscie do piekla od razu
                        > np., bo cos w nim zrobilo sie zlego.

                        Wiara nie staje się prawdziwa przez to, że dostrzeżesz w niej więcej
                        sprawiedliwości i jakiś ślad sensu.

                        > wierze takze dlatego, że przypomnialam sobie pare rzeczy z poprzednich
                        > wcielen. i sporo osob rowniez, przez co reinkarnacja wydaje sie jeszcze
                        > bardziej wiarygodna.

                        Z punktu widzenia innych religii mogą to być np. efekty działań jakichś
                        potężnych sił duchowych (demonów), a według świeckiej nauki po prostu procesy
                        mózgowe - coś na kształt snów, w których dostrzega się także nieistniejace
                        miejsca, doświadcza niespotykanych wcześniej wrażeń itd. Wiarygodność
                        tłumaczenia zwolenników reinkarnacji nie jest ani odrobinę bardziej
                        przekonujace, a wręcz przeciwnie.

                        > oczywiscie, mozesz uznac to za objaw choroby psychicznej, ale to twoje...masz
                        > prawo do swojego ograniczenia swiadomosci ;)

                        A Ty do swojego. ;-)

                        > jesli nie odczuwasz wysokich i niskich wibracji no rowniez jak wyzej.
                        > ale to nie znaczy ze to bzdura. skad wiesz ze 'problem' nie lezy w tobie,
                        > jesli tego nie czujesz?

                        Znamy, znamy. Kto nie dostrzegł szat cesarskich, nie nadawał się na urząd. Tym
                        razem Andersen.
                        Chcąc być precyzyjnym, muszę przyznać, że pewne wibracje odczuwam, ale
                        odmiennie niż Ty, wolę niskie. Weźmy na przykład wibracje powietrza, czyli
                        dźwięki. Niskie dają przyjemny "masaż plecków", wysokie są przenikliwe,
                        nieprzyjemne i bardziej szkodliwe dla słuchu. Z drugiej strony wibracje, czyli
                        fale elektromagnetyczne w zakresie zbliżonym do światła widzialnego. Niskie -
                        podczerwone - niosą przyjemne ciepło. Wysokie - ultrafioletowe - są zabójcze
                        dla życia. Jak mnie teraz przekonasz do "lepszości" wysokich?

                        > kazdy czlowiek ma cos do przerobenia w zyciu, i wiekszosci odczuwanie energii
                        > widac nie jest do realizacji tego konieczne. jak rowniez pamiec poprzednich
                        > wcielen. to nawet najczesciej jest niewskazane.

                        Taaak, oczywiście. To wyższy stopień rozwoju, wykazywany właśnie przez
                        wegetarian. ;-)

                        > a moze nie kazdy wegetarianin jest buddysta?
                        > ja np. nie jestem pod zadnym "sztandarem". wierze w to co czuje. nie trzeba
                        > byc buddysta by wierzyc w reinkarnacje i energie.
                        > zreszta, przeciez mozna chyba byc buddysta, ale rowniez niezaleznie od tego
                        > cos czuc? i niezaleznie od tego miec w sobie chec czynienia dobra, pomagania
                        > zwierzetom np...
                        > milosc jest ponad wszelkimi podzialami.

                        Może nie każdy, ale część niewątpliwie tak. Dodając do tego wegetarian z genezą
                        hinduistyczną, otrzymamy prawdopodobnie większość tego ruchu. Nie wszystkich,
                        rzecz jasna, ponieważ na pewno są też osoby religijnie niezaangażowane.
                        Pozwól, że do chęci czynienia dobra odniosę się z rezerwą, ponieważ miałem już
                        wystarczająco wiele do czynienia z osobami twierdzącymi kubek w kubek to samo,
                        a za chwilę wręcz zionącymi "miłością bliźniego". Dowolną ilość takiej miłości
                        można znaleźć pod budką z piwem.
                        • Gość: sermina Re: jeszcze jedna animacja :-) IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 01.03.04, 01:36
                          Gość portalu: misiu napisał(a):

                          > Owszem, wzywam. Na przykład wtedy, kiedy narzucają swoje religijne zasady
                          > wszystkim bez wyjatku, zamiast tylko swoim wiernym. Tak, jak to było z ustawą
                          > antyaborcyjną. W tym przypadku znajduję akurat wiele analogii z działaniem
                          > wegetarian. Osoby o innym światopoglądzie również były odsądzane od czci i
                          > wiary, zarzucało im się "mordowanie nienarodzonych" lub chociaż sam zamiar
                          > mordowania. Oczywiście o żadnej dyskusji mowy nie było, bo "zasady moralne"
                          nie
                          >
                          > podlegają głosowaniu itd.

                          mysle ze cierpienie jest brdziej realne.

                          a poza tym, ja nie widze zeby ktos ci narzucal swoje zasady. to ty wszedles na
                          forum wegetarianskie i starasz sie to robic. czesto w bardzo niewybrednej
                          formie :|

                          > Wiara nie staje się prawdziwa przez to, że dostrzeżesz w niej więcej
                          > sprawiedliwości i jakiś ślad sensu.

                          to byla wypowiedz o tym, ktore sprawy mi sie podobaja a ktore nie, i ktore
                          uwazam za bardziej prawdopodobne.
                          np. malo prawdopodobnym jest dla mnie, ze bog, ktory jest miloscia i jest
                          milosierny, skazalby czlowieka na wieczne potepienie za to, ze w swoim krotkim
                          zyciu zle postapil. dla mnie jest to nielogiczne.

                          > Z punktu widzenia innych religii mogą to być np. efekty działań jakichś
                          > potężnych sił duchowych (demonów), a według świeckiej nauki po prostu procesy
                          > mózgowe - coś na kształt snów, w których dostrzega się także nieistniejace
                          > miejsca, doświadcza niespotykanych wcześniej wrażeń itd.

                          moga, ale nie musza. ja akurat wierze sobie, temu co czuje. wole to niz wiare w
                          narzucone dogmaty.
                          a takie sny na jawie u zdrowego czlowieka sa raczej malo prawdopodobne.
                          zreszta, skad wiesz, ze w tych snach na jawie nie kryje sie ziarno prawdy?
                          nawet jesli te procesy zachodza, to moze sa tylko zewnetrznym objawem? a co do
                          nich doprowadzilo to juz inna sprawa.

                          Wiarygodność
                          > tłumaczenia zwolenników reinkarnacji nie jest ani odrobinę bardziej
                          > przekonujace, a wręcz przeciwnie.

                          nie mam potrzeby przekonywania cie :)

                          > A Ty do swojego. ;-)

                          zobaczymy po smierci kto mial racje ;)
                          a ty jestes ateista?

                          > Znamy, znamy. Kto nie dostrzegł szat cesarskich, nie nadawał się na urząd.
                          Tym
                          > razem Andersen.
                          > Chcąc być precyzyjnym, muszę przyznać, że pewne wibracje odczuwam, ale
                          > odmiennie niż Ty, wolę niskie. Weźmy na przykład wibracje powietrza, czyli
                          > dźwięki. Niskie dają przyjemny "masaż plecków", wysokie są przenikliwe,
                          > nieprzyjemne i bardziej szkodliwe dla słuchu. Z drugiej strony wibracje,
                          czyli
                          > fale elektromagnetyczne w zakresie zbliżonym do światła widzialnego. Niskie -
                          > podczerwone - niosą przyjemne ciepło. Wysokie - ultrafioletowe - są zabójcze
                          > dla życia. Jak mnie teraz przekonasz do "lepszości" wysokich?

                          ech, przeciez dobrze wiesz, ze nie o ten rodzaj wibracji chodzi...
                          "wibracja" jest tutaj jakby okresleniem zastepczym, moze powinno sie wymyslec
                          oddzielne slowo... jednak to jest najbardziej zblizone.
                          a tak jako ciekawostke, to powiem ci, ze niektore niskie wibracje (w tym
                          nienaukowym znaczeniu) potrafia byc bardzo przyjemne (taka pulapka :|).
                          szczegolnie jesli nie masz porownania z wysokimi :)

                          > Taaak, oczywiście. To wyższy stopień rozwoju, wykazywany właśnie przez
                          > wegetarian. ;-)

                          ja nie wartosciowalam. ale jesli tak uwazasz, to milo z twojej strony ;)

                          > Może nie każdy, ale część niewątpliwie tak. Dodając do tego wegetarian z
                          genezą
                          >
                          > hinduistyczną, otrzymamy prawdopodobnie większość tego ruchu. Nie wszystkich,
                          > rzecz jasna, ponieważ na pewno są też osoby religijnie niezaangażowane.

                          sporo jest pewnie takich jak u nas tzw. polakow katolikow, co chodza do
                          kosciola w niedziele a pozniej pod bude z piwem i do domu sie awanturowac...
                          nie wiem czy mozna ich nazwac religijnie zaangazowanymi, przynajmniej tak
                          prawdziwie. niejedzenie miesa jest wtedy bardziej tradycja, tak jak u nas
                          jedzenie.

                          > Pozwól, że do chęci czynienia dobra odniosę się z rezerwą, ponieważ miałem
                          już
                          > wystarczająco wiele do czynienia z osobami twierdzącymi kubek w kubek to
                          samo,
                          > a za chwilę wręcz zionącymi "miłością bliźniego". Dowolną ilość takiej
                          miłości
                          > można znaleźć pod budką z piwem.

                          coz, jesli nie odrozniasz pozorantow spod budki z piwem od ludzi ktorzy staraja
                          sie cos robic dobrego... przeciez chocby po czynach mozna ich poznac i na
                          checiach sie nie konczy.
                          • Gość: misiu Re: jeszcze jedna animacja :-) IP: 5.2.* / *.chello.pl 02.03.04, 00:03
                            Gość portalu: sermina napisał(a):
                            > mysle ze cierpienie jest brdziej realne.

                            Ależ oni twierdzą, że cierpienie płodu jest jak najbardziej realne.
                            Cierpienie zwierząt przy uboju stanowi jakiś tam argument, ale wcale nie
                            przeciwko jedzeniu mięsa w ogóle, a jedynie na rzecz lepszej technologii.
                            Można tak zorganizować rzeźnię, aby cierpienia zwierząt praktycznie
                            wyeliminować.

                            > a poza tym, ja nie widze zeby ktos ci narzucal swoje zasady. to ty wszedles
                            > na forum wegetarianskie i starasz sie to robic. czesto w bardzo niewybrednej
                            > formie :|

                            Znajdź jeden przykład, kiedy ja komuś próbowałem coś narzucać. Z formy
                            wypowiedzi nie możesz czynić mi zarzutu, ponieważ ewentualny ostrzejszy ton
                            zawsze wynika z wcześniejszych, że użyję eufemizmu, nieuprzejmości wegetarian.
                            Szkoda, że nie umiesz odróżnić atakującego od atakowanego.

                            > to byla wypowiedz o tym, ktore sprawy mi sie podobaja a ktore nie, i ktore
                            > uwazam za bardziej prawdopodobne.
                            > np. malo prawdopodobnym jest dla mnie, ze bog, ktory jest miloscia i jest
                            > milosierny, skazalby czlowieka na wieczne potepienie za to, ze w swoim
                            > krotkim zyciu zle postapil. dla mnie jest to nielogiczne.

                            Nielogiczne chyba tylko dlatego, że źródłem Twoich informacji na temat Boga był
                            kościół katolicki.

                            > moga, ale nie musza. ja akurat wierze sobie, temu co czuje. wole to niz wiare
                            > w narzucone dogmaty.
                            > a takie sny na jawie u zdrowego czlowieka sa raczej malo prawdopodobne.
                            > zreszta, skad wiesz, ze w tych snach na jawie nie kryje sie ziarno prawdy?
                            > nawet jesli te procesy zachodza, to moze sa tylko zewnetrznym objawem? a co
                            > do nich doprowadzilo to juz inna sprawa.

                            W pełni szanuję Twoje prawo do takiej wiary, jaka do Ciebie przemawia.
                            Przyjmuję, że moje, równe Twojemu, prawo do nie podzielania jej jest poza
                            dyskusją? Jeżeli w takim razie znajdują się ludzie, którzy swój sprzeciw wobec
                            zabijania zwierząt na mięso wywodzą z wiary (nieważne - buddyzmu czy hinduizmu)
                            i chętnie doprowadziliby, co sami potwierdzają, do prawnego zakazu spożywania
                            mięsa, to oznacza to ni mniej, ni więcej, tylko pragnienie narzucenia swoich
                            dogmatów niewierzącym. Jednocześnie dla siebie zdecydowanie domagają się
                            tolerancji światopoglądowej, czyniąc to dokładnie w taki sam sposób, jak
                            kościół katolicki na terenach nie będących jego domeną, podczas gdy na własnych
                            tolerancję zawsze zwalczał.

                            > nie mam potrzeby przekonywania cie :)

                            Nie krępuj się. Dopóki starasz się przekonywać, jeszcze nic strasznego sie nie
                            dzieje. Jak mawiają Ruscy: wsiej wodki nie wypijosz, no starat'sa nada. :-)

                            > zobaczymy po smierci kto mial racje ;)
                            > a ty jestes ateista?

                            Gdyby prawdziwa była Twoja wiara, najpewniej nie przekonalibyśmy się wcale.
                            Prawdopodobieństwo wcielenia się akurat w człowieka, a nie np. w komara czy
                            inną rozwielitkę, jest bowiem tylekroć mniejsze, ile razy więcej jest
                            rozwielitek niż ludzi (jeśli dobrze zrozumiałem ideę reinkarnacji).
                            Nie, nie jestem ateistą.

                            > ech, przeciez dobrze wiesz, ze nie o ten rodzaj wibracji chodzi...

                            Gdy będziesz już miała dostatecznie jednoznacznie zdefiniowane pojęcie owych
                            innych "wibracji", wrócimy do tematu. :-) Dla mnie jest to, póki co, pojęcie z
                            zakresu orto-, a nie metafizyki.

                            > ja nie wartosciowalam. ale jesli tak uwazasz, to milo z twojej strony ;)

                            Swoje stanowisko w tej kwestii pozostawię Twojemu domysłowi :). Faktem
                            niezaprzeczalnym jest, że stwierdzenia o "wyzszym stopniu" rozwoju, czy
                            świadomości, padały ze strony wegetarian dość często. Nie twierdzę, że to Ty
                            ich używałaś, ale jeśli nie chcesz być z nimi kojarzona, unikaj wypowiedzi
                            prowadzących wprost do takich wniosków.

                            > sporo jest pewnie takich jak u nas tzw. polakow katolikow

                            Być może w mateczniku tych religii tak jest. Nie sądzę, abyśmy znaleźli Polaka-
                            buddystę "niedzielnego" (niekoniecznie w dosłownym znaczeniu - myślę, że
                            wiadomo, o co chodzi). Zbyt młoda to u nas religia, aby zdążyła wykształcić
                            tradycję, nie wspominając już o tym, że bycie mniejszością sprzyja raczej
                            ortodoksji.

                            > coz, jesli nie odrozniasz pozorantow spod budki z piwem od ludzi ktorzy
                            staraja
                            > sie cos robic dobrego... przeciez chocby po czynach mozna ich poznac i na
                            > checiach sie nie konczy.

                            Tak się składa, że w świecie realnym nie znam ani jednego wegetarianina. W
                            wirtualnym znacznie więcej. Jeśli zatem nie odróżniam pozorantów, to może
                            dlatego, że innych naprawdę trudno tu spotkać.
                            • sermina Re: jeszcze jedna animacja :-) 02.03.04, 23:32
                              Gość portalu: misiu napisał(a):

                              > Ależ oni twierdzą, że cierpienie płodu jest jak najbardziej realne.
                              > Cierpienie zwierząt przy uboju stanowi jakiś tam argument, ale wcale nie
                              > przeciwko jedzeniu mięsa w ogóle, a jedynie na rzecz lepszej technologii.
                              > Można tak zorganizować rzeźnię, aby cierpienia zwierząt praktycznie
                              > wyeliminować.

                              i pamietaj jeszcze o okrutnym najczesciej procesie hodowli.

                              > Znajdź jeden przykład, kiedy ja komuś próbowałem coś narzucać. Z formy
                              > wypowiedzi nie możesz czynić mi zarzutu, ponieważ ewentualny ostrzejszy ton
                              > zawsze wynika z wcześniejszych, że użyję eufemizmu, nieuprzejmości wegetarian.
                              > Szkoda, że nie umiesz odróżnić atakującego od atakowanego.

                              wiesz, forma wypowiedzi czesto moze sugerowac, ze wlasnie cos narzucasz. sorry,
                              ale dzis nie bede szukala przykladow, bo wlasnie zlozylismy moj nowy komuter i
                              bede go testowac :DD nie chce mi sie juz tracic czasu na wyszukiwanie cytatow,
                              tym bardziej ze nie ma to wiekszego sensu. ale jesli chcesz, to moge to za pare
                              dni zrobic ;)
                              a kto cie tutaj tak, misiu, atakuje? biedaczku, tak sie narazasz na tym
                              forum... tylko w imie czego? ;)
                              coz, ja naprawde uwazam, ze to jednak wy zaczeliscie ataki na wegetarian, wiec
                              nie oczekujcie teraz tylko pozytywnych wypowiedzi z ich strony...

                              > Nielogiczne chyba tylko dlatego, że źródłem Twoich informacji na temat Boga
                              był
                              >
                              > kościół katolicki.

                              no ale wlasnie mowimy o wyznaniu katolickim, czyz nie??

                              > W pełni szanuję Twoje prawo do takiej wiary, jaka do Ciebie przemawia.

                              super :)

                              > Przyjmuję, że moje, równe Twojemu, prawo do nie podzielania jej jest poza
                              > dyskusją?

                              jesli tylko nie bedziesz chcial o tym dyskutowac, to oczywiscie :)
                              masz pelne prawo miec odmienne wierzenia od moich.

                              Jeżeli w takim razie znajdują się ludzie, którzy swój sprzeciw wobec
                              > zabijania zwierząt na mięso wywodzą z wiary (nieważne - buddyzmu czy
                              hinduizmu)
                              >
                              > i chętnie doprowadziliby, co sami potwierdzają, do prawnego zakazu spożywania
                              > mięsa, to oznacza to ni mniej, ni więcej, tylko pragnienie narzucenia swoich
                              > dogmatów niewierzącym. Jednocześnie dla siebie zdecydowanie domagają się
                              > tolerancji światopoglądowej, czyniąc to dokładnie w taki sam sposób, jak
                              > kościół katolicki na terenach nie będących jego domeną, podczas gdy na
                              własnych
                              >
                              > tolerancję zawsze zwalczał.

                              no dobra, pewnie sa tacy ludzie na swiecie, i co z tego wynika? bo chyba juz
                              sie zgubilam, a nie mam czasu teraz bawic sie w przegladanie poprzednich postow.

                              > Nie krępuj się. Dopóki starasz się przekonywać, jeszcze nic strasznego sie
                              nie
                              > dzieje.

                              moze innym razem ;) na pewno bedzie jakas okazja ;)

                              > Gdyby prawdziwa była Twoja wiara, najpewniej nie przekonalibyśmy się wcale.
                              > Prawdopodobieństwo wcielenia się akurat w człowieka, a nie np. w komara czy
                              > inną rozwielitkę, jest bowiem tylekroć mniejsze, ile razy więcej jest
                              > rozwielitek niż ludzi (jeśli dobrze zrozumiałem ideę reinkarnacji).

                              jesli chodzi o buddyzm, to tak, mniej wiecej chyba tak tam jest.
                              ale jak juz wspomnialam, nie jestem buddystka :) i wierze w cos innego,a
                              mianowicie np. w to, ze trzeba naprawde niesamowicie mocno upasc, aby wcielic
                              sie w zwierze. no, chyba ze sobie chcesz odpoczac od myslenia i
                              odpowiedzialnosci ;) generalnie po smierci raczej wcielamy sie w czlowieka, ale
                              sa tez inne mozliwosci :) nie jestesmy w tym wszechswiecie jedynymi bytami :)

                              > Nie, nie jestem ateistą.

                              ok, nie bede cie ciagnela za jezyk :)

                              > Gdy będziesz już miała dostatecznie jednoznacznie zdefiniowane pojęcie owych
                              > innych "wibracji", wrócimy do tematu. :-) Dla mnie jest to, póki co, pojęcie
                              z
                              > zakresu orto-, a nie metafizyki.

                              twoje prawo.

                              a pojecie nie wiem czy bedzie bardziej zdefiniowane niz teraz :) to raczej
                              trudno wyrazic. zreszta, nie mam takiej potrzeby. kiedys na pewno poczujesz o
                              czym mowie :) moze w nastepnym wcieleniu? ;)

                              > Swoje stanowisko w tej kwestii pozostawię Twojemu domysłowi :).

                              eee, chyba nie bede tracic czasu na gdybanie, skoro nie masz ochoty jasno
                              wyrazic swojego zdania ;)

                              Faktem
                              > niezaprzeczalnym jest, że stwierdzenia o "wyzszym stopniu" rozwoju, czy
                              > świadomości, padały ze strony wegetarian dość często. Nie twierdzę, że to Ty
                              > ich używałaś, ale jeśli nie chcesz być z nimi kojarzona, unikaj wypowiedzi
                              > prowadzących wprost do takich wniosków.

                              mozesz mnie sobie kojarzyc. to juz twoja sprawa i twoj rozum, jesli skojarzysz
                              blednie... :)
                              wiesz, ja mowiac pewne rzeczy zupelnie nie mam intencji, ktore przypisuja potem
                              mojej wypowiedzi inni. bo kazdy patrzy przez swoj pryzmat. swoich problemow,
                              wzorcow. to tak jak z interpretacja utworu (co autor mial na mysli? ;)).

                              > Być może w mateczniku tych religii tak jest. Nie sądzę, abyśmy znaleźli
                              Polaka-
                              > buddystę "niedzielnego" (niekoniecznie w dosłownym znaczeniu - myślę, że
                              > wiadomo, o co chodzi). Zbyt młoda to u nas religia, aby zdążyła wykształcić
                              > tradycję, nie wspominając już o tym, że bycie mniejszością sprzyja raczej
                              > ortodoksji.

                              ale ja wlasnie mialam na mysli ten "matecznik".

                              > Tak się składa, że w świecie realnym nie znam ani jednego wegetarianina.

                              no ladnie ladnie, ale sady o nich formulujesz i wypowiadasz :|

                              W
                              > wirtualnym znacznie więcej. Jeśli zatem nie odróżniam pozorantów, to może
                              > dlatego, że innych naprawdę trudno tu spotkać.

                              a moze po prostu nie chcesz zobaczyc, ze ich spotykasz? ja widze w roznych
                              miejscach na necie osoby, ktore cos robia dla dobra innych istot. i na pewno
                              nie sa pozorantami. zreszta, nawet sam wegetraianizm to juz cos :)
                              • Gość: misiu Re: jeszcze jedna animacja :-) IP: 5.2.* / *.chello.pl 03.03.04, 13:03
                                sermina napisała:

                                > i pamietaj jeszcze o okrutnym najczesciej procesie hodowli.

                                Przesada. Wegetarianie dla uzyskania pożądanego efektu wyolbrzymiają i
                                uogólniają niektóre zjawiska. Dostrzegłszy np. pojedynczy przypadek kopnięcia
                                zwierzęcia przez rozdrażnionego czymś hodowcę, wyciągają natychmiast wniosek,
                                że jest to normalne, najczęściej spotykane postępowanie z inwentarzem. Nie ma
                                to wiele wspólnego z rzeczywistością (przynajmniej polską). Hodowca jest
                                jeszcze mniej zainteresowany w stosowaniu okrutnych metod hodowli niż wszyscy
                                obecni tutaj wegusie. Pomyśl tylko: zwierzę maltretowane nie chce jeść, nie
                                przybiera na wadze i nie przynosi dochodu hodowcy, z czego ten doskonale zdaje
                                sobie sprawę. Proste? Po cóż miałby działać przeciwko swoim interesom?
                                Pamiętasz może jeden z niedawnych protestów Empatii, dotyczących zapowiedzi
                                głodzenia 2000 świń, co później okazało się blefem? Zerknij tylko:

                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=10415690&a=10427951
                                Wydaje mi się, że wegetarianie w znakomitej większości nie widzieli nigdy na
                                oczy normalnej hodowli zwierząt, a swoje informacje czerpią głównie z
                                ideologicznie zaangażowanych stron internetowych. Jeśli przy tym chętniej
                                kierują się emocjami niż chłodnym rozsądkiem, wynik jest łatwy do przewidzenia.

                                > wiesz, forma wypowiedzi czesto moze sugerowac, ze wlasnie cos narzucasz.
                                sorry,

                                Proszę jednak o przykłady, bo ja mam zupełnie inne odczucia. Najczęściej biorę
                                się do pisania w odpowiedzi na fałszywe informacje kolportowane przez bardziej
                                lub mniej tego świadomych wegetarian. Sprostowania fałszu nie uznaję za
                                narzucanie komukolwiek swojego zdania. Jeśli przy tym zdarzy się, że u
                                przedmówcy dochodzą do głosu niskie instynkty i zaczyna wyrażać się w sposób
                                odbiegający od ogólnie przyjętej kultury wypowiedzi, czuję się zwolniony z
                                zachowania tejże wobec niego.
                                Narzucanie własnego zdania ma miejsce wtedy, kiedy ktoś chce zmusić inną osobę
                                do zmiany postępowania na drodze prawnej lub przy użyciu np. szantażu
                                moralnego, czyli metod najczęsciej stosowanych przez wege.

                                > a kto cie tutaj tak, misiu, atakuje? biedaczku, tak sie narazasz na tym
                                > forum... tylko w imie czego? ;)

                                Dlaczego zaraz biedaczku? Przecież wcale się nie użalam nad sobą i nie domagam
                                głaskania po główce. Z kąsającymi po łydkach poradzę sobie sam. W imię poczucia
                                przyzwoitości, które każe mi sprzeciwiać się kłamstwu i oszczerstwu.

                                > coz, ja naprawde uwazam, ze to jednak wy zaczeliscie ataki na wegetarian,
                                wiec
                                > nie oczekujcie teraz tylko pozytywnych wypowiedzi z ich strony...

                                Jesteś w błędzie. Pokaż przykłady takich ataków z mojej strony.

                                > no ale wlasnie mowimy o wyznaniu katolickim, czyz nie??

                                Owszem, nie. Czy ja coś wcześniej wspominałem o katolicyzmie?

                                > jesli tylko nie bedziesz chcial o tym dyskutowac, to oczywiscie :)
                                > masz pelne prawo miec odmienne wierzenia od moich.

                                Zdaje się, że gdybym nawet chciał dyskutować, nie ma to najmniejszego wpływu na
                                moje prawa w tym względzie, co?

                                > no dobra, pewnie sa tacy ludzie na swiecie, i co z tego wynika? bo chyba juz
                                > sie zgubilam, a nie mam czasu teraz bawic sie w przegladanie poprzednich
                                postow

                                Wynika z tego to, że osoby, którym się coś usiłuje narzucać, realizują swoje
                                prawo do sprzeciwu.

                                > jesli chodzi o buddyzm, to tak, mniej wiecej chyba tak tam jest.
                                > ale jak juz wspomnialam, nie jestem buddystka :) i wierze w cos innego,a
                                > mianowicie np. w to, ze trzeba naprawde niesamowicie mocno upasc, aby wcielic
                                > sie w zwierze. no, chyba ze sobie chcesz odpoczac od myslenia i
                                > odpowiedzialnosci ;) generalnie po smierci raczej wcielamy sie w czlowieka,
                                ale
                                > sa tez inne mozliwosci :) nie jestesmy w tym wszechswiecie jedynymi bytami :)

                                Skoro twierdzisz, że trzeba być nielichym łobuzem, aby wcielić się np. w
                                świnię, to czemu mam mieć względy dla kanalii? W dodatku w ten sposób wyrządzam
                                mu przysługę, bo w następnym wcieleniu być może trafi mu się coś lepszego.
                                Przecież dając się zjeść na kanapce poprawił swoją karmę, nieprawdaż?

                                > eee, chyba nie bede tracic czasu na gdybanie, skoro nie masz ochoty jasno
                                > wyrazic swojego zdania ;)

                                Dlaczego? Po prostu miałem nadzieję, że to jasne. Oczywiście, że nie uważam
                                wegetariaństwa za "wyższy stopień rozwoju". Wypowiedzi większości obecnych tu
                                wegetarian dają wręcz przeciwne świadectwo.

                                > no ladnie ladnie, ale sady o nich formulujesz i wypowiadasz :|

                                Owszem, na podstawie tego, co przeczytam tutaj, co zresztą dość wyraźnie
                                zaznaczam. Przecież nie twierdzę, że wszyscy, co do jednego, są tacy sami. Ty
                                również wypowiadasz jakieś opinie o niewege, chociaż nie znasz wszystkich bez
                                wyjątku.

                                > a moze po prostu nie chcesz zobaczyc, ze ich spotykasz? ja widze w roznych
                                > miejscach na necie osoby, ktore cos robia dla dobra innych istot. i na pewno
                                > nie sa pozorantami. zreszta, nawet sam wegetraianizm to juz cos :)

                                Wątpię w altruistyczne motywacje osób, które w necie sprzedają fałsz, a na
                                krytykę odpowiadają jadem. Świadczy to raczej, że starają się budować tylko
                                własny wizerunek, skoro opozycję traktują jak świętokradczy zamach na niego.
                                • Gość: sermina Re: jeszcze jedna animacja :-) IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 04.03.04, 21:49
                                  > Przesada. Wegetarianie dla uzyskania pożądanego efektu wyolbrzymiają i
                                  > uogólniają niektóre zjawiska.

                                  nawet biorac poprawke na wyolbrzymianie (choc w wielu przypadkach nie sadze by
                                  tak bylo) to i tak zle sie dzieje...
                                  ciekawe, czy zamienilbys sie na zycie z taka hodowana masowo np. swinka...?

                                  > Pamiętasz może jeden z niedawnych protestów Empatii, dotyczących zapowiedzi
                                  > głodzenia 2000 świń, co później okazało się blefem? Zerknij tylko:

                                  i bardzo dobrze, ze okazalo sie blefem. moze wlasnie tez dzieki
                                  reakcji 'zielonych'? a samoobronie takie zachowanie nie przysporzyloby
                                  zwolennikow, mysle ze go tam towarzysze utemperowali ;)
                                  wiesz, nawet jesli wiadomo bylo, ze to zapewne blef, to wyrazic sprzeciw
                                  wypadalo.
                                  poza tym nigdy nie wiadomo, co tym z samoobrony do glowy strzeli ;|

                                  > Proszę jednak o przykłady, bo ja mam zupełnie inne odczucia.

                                  nie watpie :)

                                  Najczęściej biorę
                                  > się do pisania w odpowiedzi na fałszywe informacje kolportowane przez
                                  bardziej
                                  > lub mniej tego świadomych wegetarian. Sprostowania fałszu nie uznaję za
                                  > narzucanie komukolwiek swojego zdania.

                                  no coz, to juz jest kwestia twoich pogladow. dla nas one wlasnie sa falszywe i
                                  twoje dosc niemile wypowiadanie sie o wegetarianach, oraz ich pouczanie przy
                                  kazdym prawie temacie wyglada jak narzucanie swojego zdania.
                                  wobec takiego twojego nastawienia, to nawet nie bede sie brac za wyszukiwanie i
                                  przedstawianie tu odpowiednich cytatow (zreszta znalazlam takie przy czytaniu
                                  nowych wiadomosci) poniewaz nie ma to najmniejszego sensu. nigdy sie nie
                                  zgodzimy, bo na twoja wypowiedz bedziemy patrzyc w zupelnie inny sposob i
                                  inaczej ja kwalifikowac przez to. dla ciebie najwazniejsza bedzie
                                  twoja 'prawda', dla mnie moja.

                                  Jeśli przy tym zdarzy się, że u
                                  > przedmówcy dochodzą do głosu niskie instynkty i zaczyna wyrażać się w sposób
                                  > odbiegający od ogólnie przyjętej kultury wypowiedzi, czuję się zwolniony z
                                  > zachowania tejże wobec niego.

                                  to o tobie tez nienajlepiej swiadczy. szkoda ze tego nie zauwazasz.

                                  > Narzucanie własnego zdania ma miejsce wtedy, kiedy ktoś chce zmusić inną
                                  osobę
                                  > do zmiany postępowania na drodze prawnej lub przy użyciu np. szantażu
                                  > moralnego, czyli metod najczęsciej stosowanych przez wege.

                                  och, a wy to nas nie szantazujecie, jacy to my zli jestesmy i zabijamy roslinki
                                  i bakterie... ;) tak mniej wiecej przedstawia sie sytuacja, jesli chodzi o
                                  twoje pojmowanie sprawy...

                                  > Dlaczego zaraz biedaczku? Przecież wcale się nie użalam nad sobą i nie
                                  domagam
                                  > głaskania po główce. Z kąsającymi po łydkach poradzę sobie sam. W imię
                                  poczucia
                                  >
                                  > przyzwoitości, które każe mi sprzeciwiać się kłamstwu i oszczerstwu.

                                  wow! moj bohaterze! ;)))

                                  > Owszem, nie. Czy ja coś wcześniej wspominałem o katolicyzmie?

                                  ale ja wspomnialam, i to bylo w tym kontekscie.

                                  > Zdaje się, że gdybym nawet chciał dyskutować, nie ma to najmniejszego wpływu
                                  na
                                  >
                                  > moje prawa w tym względzie, co?

                                  oczywiscie. troche nie zrozumiales mojej wypowiedzi. to byla taka gra slowna,
                                  bo powiedziales 'poza dyskusja'. wiec ja na to, ze tak, ale kto wie, moze
                                  bedziesz chcial dyskutowac na ten temat ;) zreszta, mniejsza z tym, nie chce mi
                                  sie tlumaczyc.

                                  > Wynika z tego to, że osoby, którym się coś usiłuje narzucać, realizują swoje
                                  > prawo do sprzeciwu.

                                  no to niech realizuja, jesli tylko w rozsadny sposob to ok.

                                  > Skoro twierdzisz, że trzeba być nielichym łobuzem, aby wcielić się np. w
                                  > świnię, to czemu mam mieć względy dla kanalii? W dodatku w ten sposób
                                  wyrządzam
                                  >
                                  > mu przysługę, bo w następnym wcieleniu być może trafi mu się coś lepszego.
                                  > Przecież dając się zjeść na kanapce poprawił swoją karmę, nieprawdaż?

                                  nieprawdaz.
                                  cierpienie nie jest takie wspaniale jakim mogloby sie wydawac i tez jest
                                  obciazajace karmicznie.
                                  poza tym powiedzialem przeciez, ze zwierzeta to nie tylko ludzie z super
                                  kiepska karma. to rowniez istoty ktore ewoluuja z nizszych form zycia np..
                                  sporo istot tak tez zaczyna inkarnacje na naszej planecie. lub tez niektorzy
                                  maja ochote na wcielenie wypoczynkowe, tak zeby juz nie musiec zbyt wiele
                                  myslec i podejmowac wyborow, sa zmeczeni tym wszystkim...
                                  oczywiscie to moje wierzenia, ty przeciez nie bedziesz sie nimi kierowal,
                                  myslac ze robisz komus przysluge? (inna sprawa ze z ta przysluga to i tak zle
                                  zinterpretowales - nie wszystko jest tak jak cie nauczyli na religii, ze
                                  odkupienie win poprzez cierpienie i takie tam. niektorzy tak sie zakrecaja w
                                  takich engatywnych sprawach, ze w nieskonczonosc niemalze potrafia sie krecic w
                                  kolko :| i doswiadczaja wciaz tego samego, az moze kiedys w jakims wcieleniu to
                                  dostrzega i wreszcie uda im sie pojsc dalej :))
                                  no ale koncze juz, chyba za bardzo zboczylismy na tematy religijno -
                                  filozoficzne :)

                                  > Owszem, na podstawie tego, co przeczytam tutaj, co zresztą dość wyraźnie
                                  > zaznaczam.

                                  raczej rzadko, jesli wogole.

                                  > Przecież nie twierdzę, że wszyscy, co do jednego, są tacy sami.

                                  wydawaloby sie, ze tak wlasnie sugerujesz.

                                  Ty
                                  > również wypowiadasz jakieś opinie o niewege, chociaż nie znasz wszystkich bez
                                  > wyjątku.

                                  jest pewna roznica. ja znam naprawde baaaardzo wielu miesozernych w realu, a ty
                                  ani jednego.

                                  > Wątpię w altruistyczne motywacje osób, które w necie sprzedają fałsz,

                                  jak ktos koniecznie chce zobaczyc falsz, to na pewno go zobaczy, niezaleznie od
                                  tego, jaki jest stan faktyczny :|
                                  • Gość: misiu Re: jeszcze jedna animacja :-) IP: 5.2.* / *.chello.pl 05.03.04, 00:13
                                    Gość portalu: sermina napisał(a):
                                    > nawet biorac poprawke na wyolbrzymianie (choc w wielu przypadkach nie sadze
                                    > by tak bylo) to i tak zle sie dzieje...
                                    > ciekawe, czy zamienilbys sie na zycie z taka hodowana masowo np. swinka...?

                                    Nie zamieniłbym się na życie z żadnym zwierzęciem, ponieważ życie ludzkie jest
                                    dla mnie nieporównywalne z jakimkolwiek zwierzęcym, bez różnicy - w hodowli czy
                                    w stanie dzikim.

                                    > i bardzo dobrze, ze okazalo sie blefem. moze wlasnie tez dzieki
                                    > reakcji 'zielonych'? a samoobronie takie zachowanie nie przysporzyloby
                                    > zwolennikow, mysle ze go tam towarzysze utemperowali ;)
                                    > wiesz, nawet jesli wiadomo bylo, ze to zapewne blef, to wyrazic sprzeciw
                                    > wypadalo.
                                    > poza tym nigdy nie wiadomo, co tym z samoobrony do glowy strzeli ;|

                                    Od początku byłem pewny, że to tylko gra na uczuciach bez woli realizacji
                                    groźby. Powody wyłuszczyłem. Mało przekonujące, Twoim zdaniem?

                                    > no coz, to juz jest kwestia twoich pogladow. dla nas one wlasnie sa falszywe
                                    > i twoje dosc niemile wypowiadanie sie o wegetarianach, oraz ich pouczanie
                                    > przy kazdym prawie temacie wyglada jak narzucanie swojego zdania.
                                    > wobec takiego twojego nastawienia, to nawet nie bede sie brac za wyszukiwanie
                                    > i przedstawianie tu odpowiednich cytatow (zreszta znalazlam takie przy
                                    > czytaniu nowych wiadomosci) poniewaz nie ma to najmniejszego sensu. nigdy sie
                                    > nie zgodzimy, bo na twoja wypowiedz bedziemy patrzyc w zupelnie inny sposob i
                                    > inaczej ja kwalifikowac przez to. dla ciebie najwazniejsza bedzie
                                    > twoja 'prawda', dla mnie moja.

                                    Otóż właśnie. To, co napisałaś, wyraźnie świadczy, że dla Ciebie nie są ważne
                                    obiektywne fakty, tylko Twoja "prawda", cokolwiek by to znaczyło. Nawet w
                                    konfrontacji z niezbitymi dowodami braku racji z Twojej strony nie wydajesz się
                                    skłonną do weryfikacji swojego stanowiska. Osoby, które takie fakty
                                    przedstawiają, kwalifikowani zaś są przez Ciebie jako "pouczający"
                                    i "sprawiający wrażenie narzucania" swoich poglądów. To bardzo przykra
                                    przypadłość na forum dyskusyjnym, bo dyskusję wyklucza. Przemyśl to jeszcze
                                    raz, bo aż mi się nie chce wierzyć, że zrobiłaś to zanim napisałaś swoją
                                    wypowiedź.

                                    > to o tobie tez nienajlepiej swiadczy. szkoda ze tego nie zauwazasz.

                                    Niespecjalnie zależy mi na opinii osób, które dokonują ocen na podstawie
                                    oderwanych od okoliczności, incydentalnych przypadków, widzianych w dodatku
                                    przez pryzmat własnych uprzedzeń. Nikt, co oczywiste, nie dokona oceny w 100%
                                    obiektywnej, więc wiele można tu wybaczyć. Jednak skrajny subiektywizm zawsze
                                    taką ocenę dyskwalifikuje.

                                    > och, a wy to nas nie szantazujecie, jacy to my zli jestesmy i zabijamy
                                    > roslinki i bakterie... ;) tak mniej wiecej przedstawia sie sytuacja, jesli
                                    > chodzi o twoje pojmowanie sprawy...

                                    To tylko obrona przed szantażem, przez sprowadzenie do absurdu wegetariańskich
                                    oskarżeń. Czasami wydaje się uzasadniona, choć osobiście korzystam z niej tylko
                                    wyjątkowo, aby uzmysłowić co bardziej nawiedzonym obrońcom zwierząt, że w
                                    stosunku do hipotetycznych obrońców roslin stoją na identycznej pozycji jak
                                    jedzący mięso do wege.

                                    > wow! moj bohaterze! ;)))

                                    Wow! Moja ty heroiczna obrończyni trzody chlewnej! ;))))
                                    Po cóż używać sarkazmu, który równie dobrze można by skierować do siebie?

                                    > ale ja wspomnialam, i to bylo w tym kontekscie.

                                    To znaczy, żeś wadliwie dobrała kontekst, co oczywiście bezpośrednio rzutuje na
                                    jakość późniejszych wniosków.

                                    > no to niech realizuja, jesli tylko w rozsadny sposob to ok.

                                    Jak rozumiesz ów "rozsądny sposób" w zestawieniu ze swoim wcześniej dokonanym
                                    podziałem prawdy na "moją" i "Twoją"?

                                    > raczej rzadko, jesli wogole. [...]
                                    > wydawaloby sie, ze tak wlasnie sugerujesz.

                                    Proszę, oto wyniki pobieżnego przeszukania paru wątków:
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=10751034&a=10760776
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=10496426&a=10521740
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=10952644&a=10980420
                                    Znajdź teraz przykład mojej wypowiedzi, oceniających negatywnie WSZYSTKICH w
                                    czambuł wegetarian, albo przyznaj, że Ci się tylko tak wydawało.

                                    > jest pewna roznica. ja znam naprawde baaaardzo wielu miesozernych w realu, a
                                    > ty ani jednego.

                                    Ależ znam ich setki, jeśli nie tysiące! :-) Tak, wiem, że to tylko lapsus. Jak
                                    mam znać wegetarian, skoro ich tak mało? Specjalnie ich szukać, indagując na tę
                                    okoliczność każdego spotkanego człowieka? Zresztą po co? Tylko w celu
                                    weryfikacji spostrzeżeń dokonanych w necie?

                                    > jak ktos koniecznie chce zobaczyc falsz, to na pewno go zobaczy, niezaleznie
                                    > od tego, jaki jest stan faktyczny :|

                                    To miło, że zarzucasz mi z góry złą wolę, choć jeszcze nie zmierzyłaś się z
                                    moją argumentacją w żadnej dyskusji, w której dowodziłem fałszywości niektórych
                                    wątków wegetariańskiej propagandy.
                                    • sermina Re: jeszcze jedna animacja :-) 05.03.04, 05:49
                                      > Nie zamieniłbym się na życie z żadnym zwierzęciem, ponieważ życie ludzkie
                                      jest
                                      > dla mnie nieporównywalne z jakimkolwiek zwierzęcym, bez różnicy - w hodowli
                                      czy
                                      >
                                      > w stanie dzikim.

                                      ale gdybys musial wybierac, to chyba bylaby roznica? no, co bys wybral, gdybys
                                      musial? mysle ze nie zwierze z hodowli przemyslowej.

                                      > Od początku byłem pewny, że to tylko gra na uczuciach bez woli realizacji
                                      > groźby. Powody wyłuszczyłem. Mało przekonujące, Twoim zdaniem?

                                      ja tez mialam takie podejrzenia, jak ty. ale uwazam, ze niezaleznie czy gosc by
                                      grozbe zrealizowal czy nie, nalezalo zareagowac. uwazasz ze lepiej milczec w
                                      takich sytuacjach? utrwalac znieczulice?

                                      > Otóż właśnie. To, co napisałaś, wyraźnie świadczy, że dla Ciebie nie są ważne
                                      > obiektywne fakty, tylko Twoja "prawda", cokolwiek by to znaczyło.

                                      niby co o tym dokladnie swiadczy??
                                      dla mnie obiektywne fakty sa wazne. jednak przeciez wiadomo, ze ty nigdy ich
                                      nie bedziesz widzial jak ja. doswiadczenie juz mnie nauczylo, ze miesozerni na
                                      tym forum z wegetarianami sie nie zgadzaja. nawet dla zasady jedynie.

                                      Nawet w
                                      > konfrontacji z niezbitymi dowodami braku racji z Twojej strony nie wydajesz
                                      się
                                      >
                                      > skłonną do weryfikacji swojego stanowiska.

                                      pfff..jakimi niezbitymi dowodami??

                                      Osoby, które takie fakty
                                      > przedstawiają, kwalifikowani zaś są przez Ciebie jako "pouczający"
                                      > i "sprawiający wrażenie narzucania" swoich poglądów. To bardzo przykra
                                      > przypadłość na forum dyskusyjnym, bo dyskusję wyklucza.

                                      to czemu dyskutujesz?

                                      Przemyśl to jeszcze
                                      > raz, bo aż mi się nie chce wierzyć, że zrobiłaś to zanim napisałaś swoją
                                      > wypowiedź.

                                      ja przemyslalam sprawe, natomiast twoje niezrozumienie mojej wypowiedzi jest
                                      porazajace.

                                      > Niespecjalnie zależy mi na opinii osób, które dokonują ocen na podstawie
                                      > oderwanych od okoliczności, incydentalnych przypadków, widzianych w dodatku
                                      > przez pryzmat własnych uprzedzeń. Nikt, co oczywiste, nie dokona oceny w 100%
                                      > obiektywnej, więc wiele można tu wybaczyć. Jednak skrajny subiektywizm zawsze
                                      > taką ocenę dyskwalifikuje.

                                      jakich incydentalnych przypadkow?? przeciez to czeste przypadki. jaki skrajny
                                      subiektywizm?? chyba twoj? ;)

                                      > To tylko obrona przed szantażem, przez sprowadzenie do absurdu
                                      wegetariańskich
                                      > oskarżeń. Czasami wydaje się uzasadniona, choć osobiście korzystam z niej
                                      tylko
                                      >
                                      > wyjątkowo, aby uzmysłowić co bardziej nawiedzonym obrońcom zwierząt, że w
                                      > stosunku do hipotetycznych obrońców roslin stoją na identycznej pozycji jak
                                      > jedzący mięso do wege.

                                      wlasnie, sa oni bardzo hipotetyczni, poniewaz nikt nie jest na tyle nienormalny
                                      aby na serio bronic roslin, jesli zabijane sa zwierzeta.
                                      a miesozerni uzywaja tego 'argumentu', nawet sami w niego nie wierzac, po to
                                      tylko by najechac na wegetarian.
                                      wiesz, jest roznica - nasze argumenty sa prawdziwe i sluszne,
                                      wasze....pozostawiam do rozwazenia w twoim sumieniu. chociaz watpie czy cos z
                                      tego konstruktywnego dla ciebie wyniknie :|

                                      > Wow! Moja ty heroiczna obrończyni trzody chlewnej! ;))))
                                      > Po cóż używać sarkazmu, który równie dobrze można by skierować do siebie?

                                      ja uwazam swoja sprawe za sluszna. wiec sarkazmu ani sie nie boje, ani nie
                                      uwazam, by byl on na miejscu...swiadczy on niekorzystnie jedynie o osobie,
                                      ktora go uzyla.
                                      natomiast tracenie czasu na napadanie na wegetarian na tym forum nie uwazam za
                                      sluszne. dlatego uzylam 'sarkazmu'. wlaciwie byl to maly zarcik, zupelnie bez
                                      negatywnego przeslania i emocji. natomiast ty przywaliles swoim tekstem juz w
                                      bardzo niemily sposob, delikatnie mowiac.
                                      masz chyba dzisiaj zly dzien? glowa boli? a moze jakas klotnia? ;|

                                      > To znaczy, żeś wadliwie dobrała kontekst,

                                      a skad ten wniosek?

                                      co oczywiście bezpośrednio rzutuje na
                                      >
                                      > jakość późniejszych wniosków.

                                      no coz, ja mam na ten temat inne zdanie. uzylam takiego przykladu, ktory wydal
                                      mi sie odpowiedni dla ilustracji moich wyjasnien. moze wroc do poprzednich
                                      watkow i sobie jeszcze raz poczytaj.
                                      oczywiscie, nie namawiam ;) w sumie nie chce mi sie dyskutowac w sposob, jaki
                                      zaprezenowales w tym poscie, i chyba sobie daruje dalsze rozmowy.

                                      > Jak rozumiesz ów "rozsądny sposób" w zestawieniu ze swoim wcześniej dokonanym
                                      > podziałem prawdy na "moją" i "Twoją"?

                                      coz, niestety , jak sam zauwazyles, calkowicie obiektywnym raczej nie da sie
                                      byc. ale sa pewne ustalane spolecznie normy (dopuszczajace spora dowolnosc
                                      przekonan, ale bez przesady), w ktorych ramach taki 'rozsadny sposob' powienien
                                      sie zawierac. zabijanie ludzi, torturowanie ich itp. juz nie jest ok.

                                      > Proszę, oto wyniki pobieżnego przeszukania paru wątków:
                                      > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=10751034&a=10760776
                                      > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=10496426&a=10521740
                                      > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=10952644&a=10980420
                                      > Znajdź teraz przykład mojej wypowiedzi, oceniających negatywnie WSZYSTKICH w
                                      > czambuł wegetarian, albo przyznaj, że Ci się tylko tak wydawało.

                                      jesli tak bardzo ci na tym zalezy, to ok, ale jutro wieczorem. dzis jest juz za
                                      pozno. a nie jest to dla mnie az tak wazne, aby teraz tracic wiecej czasu.
                                      wazniejsze, by sie przespac przed jutrzejsza demonstracja :)

                                      > Jak
                                      > mam znać wegetarian, skoro ich tak mało?

                                      bez przesady, mi sie jakos co jakis czas trafiaja, a wcale nie szukam. nie
                                      jezdze na zadne zjazdy itd.
                                      chyba jednak nie jest ich az tak malo.

                                      Specjalnie ich szukać, indagując na tę
                                      >
                                      > okoliczność każdego spotkanego człowieka? Zresztą po co? Tylko w celu
                                      > weryfikacji spostrzeżeń dokonanych w necie?

                                      mozesz nie szukac, ale jesli nie, to nie wydawaj o nich sadow. szczegolnie tak
                                      kategorycznych, jak to zwykles czynic.
                                      poznanie czlowieka wyrywkowo na necie, a w realu, to roznica. szczegolnie, ze
                                      tutaj sa caly czas dosc niewybrednie prowokowani, i calkiem mile i fajne osoby
                                      maja prawo sie zdenerwowac. coz, niewiele jest osob pod kazdym wzgledem
                                      doskonalych.
                                      zauwaz tez, ze wielu wegetarian odeszlo stad, jak zobaczyli co tu sie dzieje i
                                      jaka jest atmosfera. tych juz nie dostrzegasz? ja wiem, ze tych co sie wkurza
                                      spostrzec najlatwiej, ale jesli chcesz choc troszeczke zblizyc sie do
                                      obiektywizmu, to wez pod rozwage, ze sa tacy, ktorzy zareagowali inaczej.

                                      > To miło, że zarzucasz mi z góry złą wolę, choć jeszcze nie zmierzyłaś się z
                                      > moją argumentacją w żadnej dyskusji, w której dowodziłem fałszywości
                                      niektórych
                                      >
                                      > wątków wegetariańskiej propagandy.

                                      o nie, znow mam wyszukiwac przykladowe watki i wypowiedzi...? :((( ech, narazie
                                      tylko wspomne, ze owszem, dyskutowalam z toba, tyle, ze niekoniecznie uzylabym
                                      tu samych slow 'argumentacja' i 'dowodzenie falszywosci'. moim zdaniem to
                                      raczej proba argumentacji oraz proba dowodzenia falszywosci.
                                      ja uwazam ze wiele z twoich tez jest falszywych, albo przynajmniej mocno
                                      przejaskrawionych.

                                      widzisz, my sie po prostu nie zgodzimy i tyle w sprawach dotyczacych
                                      wegetarianizmu. mamy inne zalozenia i przekonania, oraz 0 checi aby je na razie
                                      zmieniac...
                                      zgodzic sie mozemy, ze mamy fajne kotki, albo ze sermina byla najciekawsza
                                      postacia w ksiazce... ;)
                                      • Gość: misiu Na do widzenia IP: 5.2.* / *.chello.pl 05.03.04, 19:03
                                        sermina napisała:

                                        ) ale gdybys musial wybierac, to chyba bylaby roznica? no, co bys wybral,
                                        gdybys
                                        ) musial? mysle ze nie zwierze z hodowli przemyslowej.

                                        Pytanie jest całkowicie pozbawione sensu. Nie mogę, będąc człowiekiem, oceniać
                                        losu zwierzęcia z jego punktu widzenia, a tylko taka ocena byłaby miarodajna.
                                        Skąd mam wiedzieć, czy dla takiej np. krowy większą wartość ma głodna, chłodna
                                        i ryzykowna wolność, czy w miarę spokojna, ciepła i syta niewola, choćby i nie
                                        do późnej starości?

                                        ) ja tez mialam takie podejrzenia, jak ty. ale uwazam, ze niezaleznie czy gosc
                                        by
                                        ) grozbe zrealizowal czy nie, nalezalo zareagowac. uwazasz ze lepiej milczec w
                                        ) takich sytuacjach? utrwalac znieczulice?

                                        Uważam, że w tak oczywistych sytuacjach lepiej milczeć niż zarabiać sobie na
                                        opinię histeryka i, co za tym idzie, utratę wiarygodności, niezbędnej przy
                                        innych, być może poważniejszych akcjach.

                                        ) niby co o tym dokladnie swiadczy??

                                        Rozróżnianie prawdy "swojej" i "mojej" oraz zakładanie a priori braku
                                        możliwości porozumienia co do faktów.

                                        ) dla mnie obiektywne fakty sa wazne. jednak przeciez wiadomo, ze ty nigdy ich
                                        ) nie bedziesz widzial jak ja. doswiadczenie juz mnie nauczylo, ze miesozerni
                                        na
                                        ) tym forum z wegetarianami sie nie zgadzaja. nawet dla zasady jedynie.

                                        Może właśnie przez to specyficzne podejście do faktów, od których zawsze
                                        ważniejszy punkt widzenia i strona barykady. Tymczasem można spierać się,
                                        czy "białe" jest lepsze niż "czarne", ale jeśli ideologia zaczyna odwracać
                                        kolory, to znak, że tak naprawdę fakty nie mają najmniejszego znaczenia.

                                        ) pfff..jakimi niezbitymi dowodami??

                                        Dowolnymi. Taka konkluzja wynika wprost z Twojej deklaracji postrzegania prawdy
                                        jako zjawiska o charakterze dynamicznym, zmieniającego swoje właściwości w
                                        zależności od punktu siedzenia.

                                        ) to czemu dyskutujesz?

                                        Z przyzwyczajenia, z przekory, z potrzeby wymiany poglądów. Bo ja wiem zresztą,
                                        czemu? A cóż to dla Ciebie za różnica? Może naiwnie założyłem się z kolegą o
                                        skrzynkę piwa, że znajdę choć czterech myślących wegetarian i jeszcze paru mi
                                        brakuje? ;)
                                        A Ty czemu?

                                        ) ja przemyslalam sprawe, natomiast twoje niezrozumienie mojej wypowiedzi jest
                                        ) porazajace.

                                        W takim razie pisz na tyle precyzyjnie, aby nie było pola do interpretacji
                                        niezgodnej z Twoim zamierzeniem, albo pogódź się z koniecznością późniejszego
                                        wyjaśniania nieporozumień.

                                        ) jakich incydentalnych przypadkow?? przeciez to czeste przypadki. jaki skrajny
                                        ) subiektywizm?? chyba twoj? ;)

                                        Taaaak. oczywiście, że mój. Twoja ocena jest wszechstronna i obiektywna. Nie
                                        może być inaczej, przecież jesteś po właściwej, jedynie słusznej stronie.

                                        ) wlasnie, sa oni bardzo hipotetyczni, poniewaz nikt nie jest na tyle
                                        nienormalny
                                        ) aby na serio bronic roslin, jesli zabijane sa zwierzeta.

                                        Podobnie ktoś mógłby nie rozumieć, jak można być takim nienormalnym, aby na
                                        serio bronić zwierząt, jeśli zabijani są ludzie. A cóż to ma do rzeczy? Jedno
                                        drugiemu przecież nie przeszkadza.
                                        Nie słyszałaś nigdy o ekologach przykuwajacych się do drzew i w ten sposób
                                        broniących ich przed wycinką? Jeszcze bardziej skrajnych obrońców przyrody
                                        nazywasz nienormalnymi, a różnica między nimi a Tobą jest podobna jak między
                                        Tobą a mną. Czy to upoważnia mnie do zarzucania Ci nienormalności?

                                        ) a miesozerni uzywaja tego 'argumentu', nawet sami w niego nie wierzac, po to
                                        ) tylko by najechac na wegetarian.

                                        Wegetarianie znacznie częściej mnożą naciągane argumenty, jakby sądzili, że
                                        ilość zastąpi jakość.

                                        ) wiesz, jest roznica - nasze argumenty sa prawdziwe i sluszne,

                                        Zapomniałaś dodać: jedynie słuszne.

                                        ) wasze....pozostawiam do rozwazenia w twoim sumieniu. chociaz watpie czy cos z
                                        ) tego konstruktywnego dla ciebie wyniknie :|

                                        Konstruktywnego? Być może wyleczę się ze złudzeń co do realności wygrania
                                        zakładu. ;)

                                        ) ja uwazam swoja sprawe za sluszna. wiec sarkazmu ani sie nie boje, ani nie
                                        ) uwazam, by byl on na miejscu...swiadczy on niekorzystnie jedynie o osobie,
                                        ) ktora go uzyla.
                                        ) natomiast tracenie czasu na napadanie na wegetarian na tym forum nie uwazam
                                        za
                                        ) sluszne. dlatego uzylam 'sarkazmu'. wlaciwie byl to maly zarcik, zupelnie bez
                                        ) negatywnego przeslania i emocji. natomiast ty przywaliles swoim tekstem juz w
                                        ) bardzo niemily sposob, delikatnie mowiac.
                                        ) masz chyba dzisiaj zly dzien? glowa boli? a moze jakas klotnia? ;|

                                        Ja swoją sprawę też uważam za słuszną, więc Twój sarkazm jest dla mnie tym
                                        samym, czym mój dla Ciebie. Czystą złośliwością i niczym więcej. Nie używaj go,
                                        jesli masz zbyt cienką skórę i odbita piłeczka jest dla Ciebie zbyt bolesna.

                                        ) a skad ten wniosek?

                                        Co za pytanie? Przecież to oczywiste, skoro pomyliłaś się przypisując mi
                                        katolicyzm.

                                        ) no coz, ja mam na ten temat inne zdanie. uzylam takiego przykladu, ktory
                                        wydal
                                        ) mi sie odpowiedni dla ilustracji moich wyjasnien. moze wroc do poprzednich
                                        ) watkow i sobie jeszcze raz poczytaj.
                                        ) oczywiscie, nie namawiam ;) w sumie nie chce mi sie dyskutowac w sposob, jaki
                                        ) zaprezenowales w tym poscie, i chyba sobie daruje dalsze rozmowy.

                                        A jaki niby sposób zaprezentowałem? Jakim grubym słowem Cię potraktowałem?
                                        Jakież impertynencje wysłałem pod Twoim adresem?

                                        ) coz, niestety , jak sam zauwazyles, calkowicie obiektywnym raczej nie da sie
                                        ) byc. ale sa pewne ustalane spolecznie normy (dopuszczajace spora dowolnosc
                                        ) przekonan, ale bez przesady), w ktorych ramach taki 'rozsadny sposob'
                                        powienien
                                        ) sie zawierac. zabijanie ludzi, torturowanie ich itp. juz nie jest ok.

                                        Owszem, nie jest.

                                        ) bez przesady, mi sie jakos co jakis czas trafiaja, a wcale nie szukam. nie
                                        ) jezdze na zadne zjazdy itd.
                                        ) chyba jednak nie jest ich az tak malo.

                                        Żadnego jeszcze nie poznałem.

                                        ) mozesz nie szukac, ale jesli nie, to nie wydawaj o nich sadow. szczegolnie
                                        tak
                                        ) kategorycznych, jak to zwykles czynic.

                                        Gołosłowne oskarżenie.

                                        ) poznanie czlowieka wyrywkowo na necie, a w realu, to roznica. szczegolnie, ze
                                        ) tutaj sa caly czas dosc niewybrednie prowokowani, i calkiem mile i fajne
                                        osoby
                                        ) maja prawo sie zdenerwowac. coz, niewiele jest osob pod kazdym wzgledem
                                        ) doskonalych.

                                        Przypomnieć Ci, jak jeszcze przed chwilą pisałaś: "to o tobie tez nienajlepiej
                                        swiadczy. szkoda ze tego nie zauwazasz." ?
                                        Tylko, że wystarczy uważniej wczytać się w kilka wątków, aby dostrzec, kto tu
                                        na kogo wyskakuje i to zupełnie bez powodu. Pod warunkiem, rzecz jasna, że
                                        podział swój-obcy nie ogranicza percepcji.

                                        ) zauwaz tez, ze wielu wegetarian odeszlo stad, jak zobaczyli co tu sie dzieje
                                        i
                                        ) jaka jest atmosfera. tych juz nie dostrzegasz? ja wiem, ze tych co sie wkurza
                                        ) spostrzec najlatwiej, ale jesli chcesz choc troszeczke zblizyc sie do
                                        ) obiektywizmu, to wez pod rozwage, ze sa tacy, ktorzy zareagowali inaczej.

                                        Skoro odeszli i oddali pole ciskającym wyzwiska, sami przyczynili się do
                                        takiego, a nie innego obrazu wegetarianizmu na tym forum.

                                        ) o nie, znow mam wyszukiwac przykladowe watki i wypowiedzi...? :(((

                                        Najpierw rzucasz oskarżenia, a kiedy proszę o przykłady, nie chce Ci się
                                        szukać? Bardzo to wygodne.

                                        ) tylko wspomne, ze owszem, dyskutowalam z toba, tyle, ze niekoniecznie
                                        uzylabym
                                        ) tu samych slow 'argumentacja' i 'dowodzenie falszywosci'. moim zdaniem to
                                        ) raczej proba argumentacji oraz proba dowodzenia falszywosci.
                                        ) ja uwazam ze wiele z twoich tez jest falszywych, albo przynajmniej mocno
                                        ) przejaskrawionych.

                                        Udowodnij to. Bez dowodu Twoje zarzuty są ogólnikowe i niepoważne.

                                        ) widzisz, my sie po prostu nie zgodzimy i tyle w sprawach dotyczacych
                                        ) wegetarianizmu. mamy inne zalozenia i przekonania, oraz 0 checi aby je na
                                        razie
                                        ) zmieniac... zgodzic sie mozemy, ze mamy fajne kotki, albo ze sermina byla
                                        najciekawsza
                                        ) postacia w ksiazce... ;)

                                        Oczywiście. Twoja prawda jest jedynie słuszna pod słońcem. Wszystko, co
                                        napiszą wegetarianie jest z definicji niepodwa
                                        • Gość: sermina Re: Na do widzenia IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 06.03.04, 04:17

                                          ) Pytanie jest całkowicie pozbawione sensu. Nie mogę, będąc człowiekiem,
                                          oceniać
                                          ) losu zwierzęcia z jego punktu widzenia, a tylko taka ocena byłaby miarodajna.
                                          ) Skąd mam wiedzieć, czy dla takiej np. krowy większą wartość ma głodna,
                                          chłodna
                                          ) i ryzykowna wolność, czy w miarę spokojna, ciepła i syta niewola, choćby i
                                          nie
                                          ) do późnej starości?

                                          wg. mnie mozesz oceniac, jesli masz odrobine wiedzy i empatii. nie wiem czy sie
                                          orientujesz, ale zwierzeta hodowane przemyslowo z reguly nie maja prawie
                                          mozliwosci ruchu, sa zmuszone przebywac we wlasnych ekstrementach, sa
                                          przekarmiane w okrutny sposob, albo karmione niezgodnie z wlasna natura, i na
                                          pewno najczesciej nie jest to dla nich najsmaczniejsze, a na pewno nie zdrowe,
                                          itd itp.
                                          jestem pewna, ze wolalyby sie pasc na lace na sloneczku. a nawet i bez
                                          sloneczka :) albo sobie siedziec w czystej, cieplej oborce, zajadajac np.
                                          sianko.
                                          mysle ze gdyby mialo mozliwosc wyboru, to zwierze z hodowli przemyslowej
                                          wolaloby nie zaistniec wogole na tym swiecie, niz aby jego zycie bylo pasmem
                                          cierpien. lacznie ze smiercia zreszta.

                                          ) Uważam, że w tak oczywistych sytuacjach lepiej milczeć niż zarabiać sobie na
                                          ) opinię histeryka i, co za tym idzie, utratę wiarygodności, niezbędnej przy
                                          ) innych, być może poważniejszych akcjach.

                                          akurat z samoobrona nigdy nic nie wiadomo, tam sa rozne oszolomy. dlatego tez
                                          lepiej zareagowac moim zdaniem, na wszelki wypadek. zreszta ja naprawde uwazam,
                                          ze brak jakiejkolwiek reakcji ze strony zielonych bylby nie na miejscu, i
                                          utrwalal znieczulice w spoleczenstwie.

                                          ) Rozróżnianie prawdy "swojej" i "mojej" oraz zakładanie a priori braku
                                          ) możliwości porozumienia co do faktów.

                                          no nie, nie mow ze sie ze mna nie zgadzasz...przeciez kazdy chyba wie ze
                                          calkowicie obiektywna prawda nie istnieje. to tylko twor umyslu pojedynczej
                                          jednostki ludzkiej. owszem, sa pewne normy moralne itd. na ktorych mozna sie
                                          opierac w swoich sadach, ale przeciez nasze postrzeganie swiata i spraw jego
                                          moze byc jedynie zblizone.
                                          kazdy ma swoj zestaw doswiadczen i wzorcow zebranych przez zycie, i kazde
                                          pojecie, kazda sytuacja bedzie wywolywala choc minimalnie inne emocje i
                                          skojarzenia.
                                          natomiast w naszym przypadku, nasze swiatopoglady opieraja sie na zupelnie
                                          innych wartosciach, po prostu wychodzimy z innych zalozen, mamy inny zasob
                                          wiedzy i doswiadczen zyciowych. wobec czego nasze proby porozumienia sie maja
                                          nikle szanse na sukces, wlasciwie zadne. szczegolnie w penych sferach.
                                          dlatego zalozylam ( po dluzszych dyskusjach, zeby nie bylo ze nie probowalam ;))
                                          ze raczej nie dojdziemy do porozumienia. ty te sama rzecz widzisz z zupelnie
                                          innej perspektywy.

                                          ) Może właśnie przez to specyficzne podejście do faktów, od których zawsze
                                          ) ważniejszy punkt widzenia i strona barykady. Tymczasem można spierać się,
                                          ) czy "białe" jest lepsze niż "czarne", ale jeśli ideologia zaczyna odwracać
                                          ) kolory, to znak, że tak naprawdę fakty nie mają najmniejszego znaczenia.

                                          nie mam ideologi dla ideologii. moja ideologia wywodzi sie z mojego odczuwania
                                          i mojej wiedzy na pewne tematy.
                                          ty jak widac odczuwasz je inaczej (albo moze to brak odczuwania? nie wiem).

                                          ja nie neguje tego, ze moze istnieja hodowle, ktore sa w miare humanitarne.
                                          natomiast uwazam, ze nalezy przeciwdzialac zlu, cierpieniu, dopoki istnieja te
                                          hodowle, w ktorych zwierze uwazane jest za rzecz, bezduszne miecho i traktowane
                                          w okrutny sposob.

                                          ) Dowolnymi. Taka konkluzja wynika wprost z Twojej deklaracji postrzegania
                                          prawdy
                                          ) jako zjawiska o charakterze dynamicznym, zmieniającego swoje właściwości w
                                          ) zależności od punktu siedzenia.

                                          mysle, ze postrzegam zagadnienie prawdy duzo bardziej obiektywnie niz
                                          ty...wyjasnilam juz wczesniej.
                                          to normalna psychologia, nauka, nie wiem czemu sie ze mna nie zgadzasz w tym
                                          temacie.

                                          ) Z przyzwyczajenia, z przekory, z potrzeby wymiany poglądów. Bo ja wiem
                                          zresztą,
                                          )
                                          ) czemu? A cóż to dla Ciebie za różnica? Może naiwnie założyłem się z kolegą o
                                          ) skrzynkę piwa, że znajdę choć czterech myślących wegetarian i jeszcze paru mi
                                          ) brakuje? ;)

                                          no to akurat taki sam blef jak z zaglodzeniem swin ;)
                                          nie uwierzylabym :)

                                          ) A Ty czemu?

                                          to zalezy. jest kilka powodow. ale obecnie glownie chyba dlatego, ze
                                          chcialabym, aby jesli jakies nowe niezdecydowane osoby beda czytaly to forum,
                                          to by mialy mozliwosc spojrzenia na sprawy z drugiej strony. coz, wyobraz
                                          sobie - ktos zainteresowal sie wegetarianizmem, wchodzi na to forum i od razu
                                          zostaje zgnojony, wysmiany, zarzucony lawina glupich tekstow. nie moga tu
                                          pozostac jedynie wypowiedzi miesozercow i chamskie klotnie z wzajemnym
                                          wyzywaniem sie.
                                          to forum o wegetariaizmie, i jesli kots tu przychodzi, to najczesciej dlatego,
                                          ze jest zainteresowany. a ja uwazam, ze nalezaloby mu pomoc w tym aby poszedl w
                                          kierunku ktory obral.
                                          owszem, zrozumialabym jeszcze. jesli miesozerni wypowiedzieliby sie raz na
                                          jakis czas, kulturalnie, moga przedstawic nowym osobom inne mozliwosci, podac
                                          linki. i niech sam dokonuje wyboru.
                                          sytuacja jaka jest na tym forum teraz jest okropna. zniecheca do przebywania
                                          tutaj nowych, ktorzy chcieliby sie czegos dowiedziec o wegetarianizmie. i to
                                          chwytami ponizej pasa. najczesciej po prostu odstraszajac.

                                          nastepnym powodem, dla ktorego pisze na tym forum jest po prostu chec
                                          poszerzenia swojej wiedzy na temat wegetarianizmu i rzeczy z nim zazwyczaj
                                          zwiazanych. jako uodporniona na atmosfere tu panujaca jestem w stanie
                                          dowiedziec sie czegos nowego i ciekawego, wyluskujac ziarno od plew :)

                                          sorry za styl wypowiedzi, moze nie byc zbyt piekny i poprawny, ale mialam
                                          aktywny dzien i dopiero po polnocy mozliwosc, aby zasiac przy kompie. jestem
                                          spiaca i zaraz musze sie polozyc.

                                          ) W takim razie pisz na tyle precyzyjnie, aby nie było pola do interpretacji
                                          ) niezgodnej z Twoim zamierzeniem, albo pogódź się z koniecznością późniejszego
                                          ) wyjaśniania nieporozumień.

                                          no coz, godze sie i wyjasniam, jak widac.
                                          pisze nie zawsze super precyzyjnie, bo nie mam na to ostatnio zbyt wiele czasu.

                                          ) Taaaak. oczywiście, że mój. Twoja ocena jest wszechstronna i obiektywna.

                                          ja nic takiego nie powiedzialam. wlasnie nawet wrecz cos odwrotnego, zwazajac
                                          na teorie postrzegania prawdy.
                                          ale owszem, uwazam swoja prawde za sluszna, mam do tego prawo. jednakze zdaje
                                          sobie sprawe, ze ktos moze widziec sprawe inaczej i uwazac za sluszna swoja
                                          ocene sytuacji. co nie znaczy, ze mam nie bronic swoich przekonan, ktore znow
                                          ja uznaje za sluszne :)

                                          ) Podobnie ktoś mógłby nie rozumieć, jak można być takim nienormalnym, aby na
                                          ) serio bronić zwierząt, jeśli zabijani są ludzie. A cóż to ma do rzeczy? Jedno
                                          ) drugiemu przecież nie przeszkadza.
                                          ) Nie słyszałaś nigdy o ekologach przykuwajacych się do drzew i w ten sposób
                                          ) broniących ich przed wycinką? Jeszcze bardziej skrajnych obrońców przyrody
                                          ) nazywasz nienormalnymi, a różnica między nimi a Tobą jest podobna jak między
                                          ) Tobą a mną. Czy to upoważnia mnie do zarzucania Ci nienormalności?

                                          nie zrozumiales mojej wypowiedzi, albo nie chciales moze.
                                          zobacz, przeciez nie chodzilo mi o to, ze nie ma obroncow przyrody, drzew. sama
                                          rowniez sie troszcze o rosliny, nie tylko o zwierzeta.
                                          ale przeciez nikt nie broni roslin, jesli na drugiej szali bylyby zwierzeta.
                                          jesli mam do wyboru swinke i stokrotke, to bede bronila swinki, a nie
                                          stokrotce, chociaz ten kwiatek darze ogromnym sentymentem. i chyba rozumiesz
                                          czemu ten wybor?
                                          dlatego uwazam, ze obroncy roslin w opozycji do zwierzat to utopia.
                                          zreszta przez hodowle zwierzat umiera wiecej rozlin niz bez niej.

                                          ) Wegetarianie znacznie częściej mnożą naciągane argumenty, jakby sądzili, że
                                          ) ilość zastąpi jakość.

                                          no widzisz, znow inne od mojego postrzeganie rzeczywistosci. bo ja akurat
                                          uwazam przeciwnie :)

                                          ) Zapomniałaś dodać: jedynie słuszne.

                                          nie zrozumiales mnie - nie chodzilo mi o to, ze ogolnie wegetarianie maja we
                                      • Gość: misiu c.d. IP: 5.2.* / *.chello.pl 05.03.04, 19:08
                                        sermina napisała:

                                        > widzisz, my sie po prostu nie zgodzimy i tyle w sprawach dotyczacych
                                        > wegetarianizmu. mamy inne zalozenia i przekonania, oraz 0 checi aby je na
                                        > razie zmieniac...
                                        > zgodzic sie mozemy, ze mamy fajne kotki, albo ze sermina byla najciekawsza
                                        > postacia w ksiazce... ;)

                                        Oczywiście. Twoja prawda jest jedynie słuszna pod słońcem. Wszystko, co
                                        napiszą wegetarianie jest z definicji niepodważalne, a wszelka krytyka i
                                        podawanie w wątpliwość wegetariańskich "prawd" dowodzi zaprzaństwa i moralnego
                                        upadku.

                                        Faktycznie, chyba szkoda czasu.
                                      • Gość: sermina Re: jeszcze jedna animacja :-) IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 08.03.04, 04:52
                                        > Znajdź teraz przykład mojej wypowiedzi, oceniających negatywnie WSZYSTKICH w
                                        > czambuł wegetarian, albo przyznaj, że Ci się tylko tak wydawało.

                                        prosze:

                                        "Ech, Wy wegusie-
                                        naziści z niedoborem wyobraźni."

                                        nie chce mi sie dalej szukac.
                                        co do innych, to jutro, dzis znow jest pozno.

                    • j.wierny Re: jeszcze jedna animacja :-) 01.03.04, 12:00
                      Gość portalu: misiu napisał(a):

                      > Nie spotkałem jeszcze wegetarianina,
                      > który by pisał, że należy odrzucić mięso,
                      > bo tako rzecze Budda.
                      >
                      Prawdopodobnie dlatego, że Budda niczego takiego nie powiedział ;-) Zaletą jego
                      nauk jest to, że nie są one książką kucharską ;-)

                      Pytanie o to czy buddysta musi być wegetarianinem jest pytaniem o motywację.
                      Posiadając fizyczne ciało nie jesteśmy w stanie żyć nie raniąc innych. Nawet
                      zjedzenie kromki chleba wiąże się z cierpieniem innych: począwszy od wielu
                      takich istot jak bakterie, które giną w wysokiej temperaturze podczas gotowania
                      wody użytej do wyrobienia ciasta a skończywszy na różnego rodzaju stworzeniach,
                      które zginęły podczas uprawiania ziemi, żniw, transportu zboża itp... Jeżeli
                      ktoś uważa, że poprzez zmianę diety na bezmięsną ograniczy liczbę zabijanych
                      zwierząt, to jest to coś wspaniałego.

                      Na temat spożywania mięsa Budda powiedział, że ciała już zabitych zwierząt
                      można zjadać, natomiast nie powinniśmy się zgadzać na zabijanie zwierzęcia,
                      jeżeli jego mięso miałoby być przeznaczone specjalnie dla nas. Na przykład
                      jeżeli jedziemy w odwiedziny do naszej babci, która z powodu głębokiego uczucia
                      jakie wobec nas żywi chwyta za siekierę po to, żeby odrąbać głowę kurze i
                      zrobić z niej pyszny rosół to wówczas lepiej odwieść ją od tego zamiaru i
                      zaproponować obranie ziemniaków na placki.


                      Pozdrawiam serdecznie,

                      Jarosław Wierny
                      www.buddyzm.edu.pl
                      • Gość: misiu Re: jeszcze jedna animacja :-) IP: 5.2.* / *.chello.pl 01.03.04, 16:43
                        Istnienie ludzi usiłujących być świętszymi od Pana Boga, nie jest dla nikogo
                        tajemnicą. W przypadku buddyzmu, być może, zachodzi podobne zjawisko.


                        • j.wierny Re: jeszcze jedna animacja :-) 02.03.04, 09:33
                          Gość portalu: misiu napisał(a):

                          > Istnienie ludzi usiłujących być świętszymi od Pana Boga, nie jest dla nikogo
                          > tajemnicą. W przypadku buddyzmu, być może, zachodzi podobne zjawisko.
                          >
                          To prawda co piszesz. Zacytowałbym tutaj słowa buddyjskiego nauczyciela
                          Tarthagna Tulku:

                          "Zamiast polegać na wierze w ostatecznego, niepoznawalnego Stwórcę-Boga jako
                          czegoś istotnego do zbawienia, buddyści poszukują oświeconego poznania i
                          samowyzwolenia. Budda nauczał, że niedoskonałości człowieka, które powstają z
                          niewiedzy i egotycznych impulsów, mogą zostać zidentyfikowane i przekształcone
                          poprzez wgląd i odpowiedzialne działanie. Zaczynając od diagnozy kondycji
                          człowieka, opartej na obserwacji i logicznej analizie, jednostki mogą
                          przemienić swoją istotę za pomocą prawidłowego wglądu i intencji, właściwej
                          mowy i działania, poprzez właściwe, uważne podejście do doświadczenia oraz
                          kultywowanie sił koncentracji umysłu. W miarę postępu na ścieżce pojawia się
                          naturalna dobroć i inteligencja, wspierające ufność, silnie zakorzenioną w
                          bezpośrednim doświadczeniu. Ostatecznym rezultatem jest wolność od karmicznego
                          uwarunkowania i doskonałe wyzwolenie w nirwanie: niemożliwej do schwytania, nie
                          mającej centrum i niewymiernej, przekraczającej wszystkie kategorie i
                          ograniczenia."

                          Z kolei wśród niektórych ludzi można zaobserwować tendencję do bycia od Pana
                          Boga nie tyle świętszymi co bardziej sprawiedliwymi i mądrzejszymi. Wyznawcy
                          Pana Boga nazywają taką postawę grzechem pychy, jednak samo nazywanie nie
                          zawsze może ich od tego grzechu uchronić.

                          Pozdrawiam serdecznie,

                          Jarosław Wierny
                          www.buddyzm.edu.pl
              • Gość: slawek Re: jeszcze jedna animacja :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.04, 20:16
                hmmm energia mówisz ;)))) ta zła energia co bije od ciebie ????;))))))))))) od
                razu przypomniałem sobie zasadę zachowania energii , tz. że energia nigdy nie
                ginie tylko zmienia się jej rodzaj :)

                Slawek
                P.S.
                te obcęgi i żyletka brzmią tak przekonywująco jakbyś opisywała własne
                doświadczenia zyciowe ;)
                • balbinia Re: jeszcze jedna animacja :-) 29.02.04, 23:02
                  Gość portalu: slawek napisał(a):

                  > P.S.
                  > te obcęgi i żyletka brzmią tak przekonywująco jakbyś opisywała własne
                  > doświadczenia zyciowe ;)


                  Tak sie sklada ze jestem obdarzona tzw wspolodczuwaniem i wspolczuciem. Moj
                  tata zawsze mi mawial "Syty glodnemu nie wspolczuje". To, ze jestem po
                  stronie "sytej" nie znaczy, ze musze zapomniec o stronie "glodnej" tak jak
                  wiekszosc ludzi. :)
                  • balbinia Re: jeszcze jedna animacja :-) 29.02.04, 23:11
                    Na swiecie jest ok 300 religii i kilka tysiecy sekt. Ludzkosc posluguje sie
                    obecnie ponad 6000 jezykow. Pokora do wlasnej nicosci i malenkosci winni
                    wykazac sie ludzie pokroju "misiu" ktorzy ani chociazby 10 jezykami biegle nie
                    wladaja, ani chociazby 20 religii dobrze nie znaja, a tak wascy sa w swym
                    mysleniu, ze zawolac potrafia "lekarzaaa". Coz, to chyba wlasnie to
                    ograniczenie umyslowe, albo.. falszywe poczucie dumy, podczas gdy nie jest sie
                    bohaterem ale tchorzem. Podczas gdy sie nic dobrego dla innych w zyciu nie
                    zrobilo. Zreszta i tak czyny sie licza a nie slowa, wiec milego bla bla,
                    przegadaj zycie, i tak juz je po czesci przegrales..
                    • Gość: slawek Re: jeszcze jedna animacja :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.04, 23:26
                      Balbiniu wypowiadasz się w sposób jakobyś wszystkie rozumy pozjadała (
                      wegetariańskie rozumy ) w taki sposób wy[powiadają się tylko ludzie którzy mają
                      naprawdę niewiele do powiedzenie , nie widza dalej niż czubek własnego nosa ,
                      jesteś jeszcze młodą osóbką więc masz możliwośc pokierowania swoim zyciem i
                      wzięcie ewentualnych cięg ;))0 więc kieruj żyj zobaczysz co wniesiesz dla
                      świata swoim życiem , potem zacznij oceniać życie innych ;)

                      Slawek
                      • Gość: sermina Re: jeszcze jedna animacja :-) IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 01.03.04, 00:11
                        slawku, proponuje, podstaw sobie lustro :)
                        • Gość: slawek Re: jeszcze jedna animacja :-) IP: *.icpnet.pl 01.03.04, 10:47
                          A mówiłaś że jesteś już dorosła ;)

                          Slawek
                          • Gość: sermina bez komentarza IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 01.03.04, 22:49
                            • Gość: slawek Re: bez komentarza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 23:17
                              hmmm pusty post to też komentarz , może oznaczać że cię zwyczajnie zatkało ,
                              zamurowało , no słowa nie potrafiłaś z siebie wyklepać ;)

                              Slawek
                              • sermina Re: bez komentarza 02.03.04, 23:34
                                taaaaak...oczywiscie...masz racje w 10000000000000000000% slawku!!! ;DDD
                                rzeczywiscie mnie zatkalo (serio) ale chyba nie z tych powodow, o ktorych
                                myslisz :)
                                • Gość: slawek Re: bez komentarza IP: *.icpnet.pl 03.03.04, 17:18
                                  sermina napisała:

                                  > taaaaak...oczywiscie...masz racje w 10000000000000000000% slawku!!! ;DDD
                                  > rzeczywiscie mnie zatkalo (serio) ale chyba nie z tych powodow, o ktorych
                                  > myslisz :)

                                  No widzisz ;) najważniejsze że wzbudziłem u ciebie naprawdę mocne wrażenie ;))))


                                  Slawek
                                  • Gość: sermina Re: bez komentarza IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 04.03.04, 18:03
                                    skoro tylko na tym ci zalezy, to osiagnales swoj cel ;)
                                    • Gość: slawek Re: bez komentarza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.04, 20:19
                                      a to dopiero początek ;))))


                                      Slawek
                                      • Gość: sermina Re: bez komentarza IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 04.03.04, 20:26
                                        czy juz mam zaczac sie bac? ;)
                                        • Gość: slawek Re: bez komentarza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.04, 22:11
                                          Gość portalu: sermina napisał(a):

                                          > czy juz mam zaczac sie bac? ;)

                                          no co ty miałem na myśli ze dopiero sie poznaliśmy a już mocno na siebie
                                          oddziałowujemy ;))))) zresztą ja nie gryzę ;)) jestem łagodny jak mały
                                          tygrysek :)

                                          Slawek
                                          • Gość: sermina Re: bez komentarza IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 04.03.04, 23:07
                                            > oddziałowujemy

                                            chyba oddzialujemy?

                                            a tak poza tym, z optymalnymi i skrajnymi, wojujacymi miesozercami sie nie
                                            zadaje ;)))
                                            • Gość: slawek Re: bez komentarza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.04, 23:23
                                              Gość portalu: sermina napisał(a):

                                              > > oddziałowujemy
                                              >
                                              > chyba oddzialujemy?

                                              gdybym miał wątpliwości jak to napisac to użyłbym jakiegoś słowa
                                              bliskoznacznego , np. wpływamy , działamy , być może nawet stymulujemy ;) ale
                                              uwierz że napisałem to tak ja zamiarowywałem ;))))

                                              > a tak poza tym, z optymalnymi i skrajnymi, wojujacymi miesozercami sie nie
                                              > zadaje ;)))

                                              bez obaw wegetarianki w realu sa dla mnie za chude ;( a i wojować z kobietą to
                                              nie powód do dumy ;)

                                              Slawek
                                              • Gość: sermina Re: bez komentarza IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 04.03.04, 23:48
                                                myslisz ze to wplyw diety? ja np. zawsze bylam szczuplutka, pomimo wychowania
                                                sie na kuchni mocno miesnej.
                                                a np. znam kobietki wege niczego sobie, i to od urodzenia. bardzo ladne, mysle
                                                ze moglyby ci sie bardzo spodobac.
                      • balbinia Re: jeszcze jedna animacja :-) 01.03.04, 20:13
                        Gość portalu: slawek napisał(a):

                        > Balbiniu wypowiadasz się w sposób jakobyś wszystkie rozumy pozjadała (
                        > wegetariańskie rozumy )


                        Skarbie, a widziales abym posrednio badz bezposrednio nabijala sie z
                        jakichkolwiek religii czy narodow ? Nie, bo jestem pokorna w tej kwestii. A
                        wlasnie ten sie nabija, kto nie ma nic lepszego do powiedzenia. Ja jestem
                        swiadoma swej malenkosci. "Wiem ze nic nie wiem". Swiat bylby piekniejszy gdyby
                        wiecej ludzi tak myslalo, zamiast unosic sie pycha :) A wiek nie zawsze idzie w
                        parze z rozumem. ;)
                        • Gość: slawek Re: jeszcze jedna animacja :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 22:40
                          balbinia napisała:
                          A wiek nie zawsze idzie w
                          >
                          > parze z rozumem. ;)

                          masz racje niektórym życia nie starcza ;)

                          Slawek
                      • balbinia Re: jeszcze jedna animacja :-) 02.03.04, 20:10
                        Gość portalu: slawek napisał(a):

                        > Balbiniu wypowiadasz się w sposób jakobyś wszystkie rozumy pozjadała (
                        > wegetariańskie rozumy )

                        Zauwaz, ze nie uwazam sie za medrca, jestem pokorna i mam poszanowanie do
                        religii. A ci wysmiewaja i gardza, ktorzy nie maja nic do powiedzenia ani do
                        zaoferowania swoja osoba. Wg statystyk przeprowadzonych na Uni Köln w 1999
                        roku, odnosnie przemocy i szykanowania innych wynika, ze najwiecej
                        nasmiewajacych sie ludzi jest wsrod ludzi szarych, nieatrakcyjnych psychicznie
                        i fizycznie, ktorzy nie odczuwaja radosci z zycia, sa otaczajacej ich
                        rzeczywistosci niezadowoleni, czesto samotni lub krzywdzeni w dziecinstwie czy
                        wieku szkolnym. :)
                        • Gość: slawek Re: jeszcze jedna animacja :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.04, 23:03
                          A ci wysmiewaja i gardza, ktorzy nie maja nic do powiedzenia ani do
                          > zaoferowania swoja osoba.

                          mówisz o pogardzie dla mięsożerców ?? ;))

                          Slawek
                    • Gość: Jędruś Do Balbinii IP: 128.250.211.* 01.03.04, 00:10
                      Balbinia:
                      Co do Sławusia to zobacz wątek:
                      Wegańska ciąża, list poniżej
                      Gość: slawek 20.02.2004 22:41

                      Pozdrowienia
                      Jędruś
                      • balbinia Re: Do Balbinii 02.03.04, 20:11
                        Gość portalu: Jędruś napisał(a):

                        > Balbinia:
                        > Co do Sławusia to zobacz wątek:
                        > Wegańska ciąża, list poniżej
                        > Gość: slawek 20.02.2004 22:41
                        >
                        > Pozdrowienia
                        > Jędruś


                        Dzieki Jedrus, ale zdecydowanie wole zagladac na Twoje watki ;)
                        • Gość: slawek Re: Do Balbinii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.04, 22:08
                          chociaż zobacz , jędruś tak ładnie prosi ;)

                          Slawek
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka