Dodaj do ulubionych

25 listopada- DZIEŃ BEZ FUTRA w Warszawie

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.03, 11:33

Rezygnując z futra ratujemy życie

Inicjatywa "Empatia" zaprasza na obchody międzynarodowego Dnia bez Futra,
przypadającego na 25 listopada.

Z tej okazji zapraszamy na akcję informacyjną, która odbędzie się 25
listopada o godz. 17:00 na rogu ulic Marszałkowskiej i świętokrzyskiej w
Warszawie. Podczas akcji będziemy prezentować materiały dotyczące hodowli
zwierząt futerkowych. Zapalając znicze przed kilkoma sklepami futrzarskimi
przypomimy także warszawiakom, że kaprys noszenia futra przez człowieka
okupiony jest śmiercią wielu zwierząt. Podobne akcje odbędą się w kilku
innych polskich miastach.

Poprzez akcję chcemy uświadomić czym naprawdę jest futro. Czy jest jedynym,
dającym wystarczające ciepło okryciem, czy też symbolem zbytku i bogactwa?
Czy wybierając futro w sklepie wiemy w jaki sposob traktowane są zwierzęta
hodowane dla futra?

Więcej informacji na stronie www.empatia.pl/futro

Inicjatywa "Empatia"
info@empatia.pl
507.286.643
Inicjatywa "Empatia", skr. poczt. 56, Warszawa 92
Obserwuj wątek
    • Gość: Marchewunia Re: 25 listopada- DZIEŃ BEZ FUTRA w Warszawie IP: *.lodz.dialog.net.pl 24.11.03, 15:21
      Ponieważ pochwaliłam się już o urodzinach to teraz pochwalę się, ze 25 mam
      imieniny bo ja jestem Kasia (czysta, katharsis i te sprawy) tymbardziej jest
      mi za to przyjemnie, ze w ten dzień odbywa się akcja DZIEŃ BEZ FUTRA !
      Pozdrawiam wszystkie Kasie! ( a najbardziej te co nie noszą futra)
      • splenda Re: 25 listopada- DZIEŃ BEZ FUTRA w Warszawie 24.11.03, 16:02
        Juz zgolilas czy dopiero bedziesz?
        • marchewunia Re: 25 listopada- DZIEŃ BEZ FUTRA w Warszawie 24.11.03, 20:22
          to dzień bez futra u zwierząt nie u roslin:o)
          • splenda Re: 25 listopada- DZIEŃ BEZ FUTRA w Warszawie 27.11.03, 06:19
            jestes roslina? W takim razie przejde na wegetarianizm zeby cie zjesc...
      • ry-bka Re: 25 listopada- DZIEŃ BEZ FUTRA w Warszawie 25.11.03, 15:16
        hej!
        Ja tez mam dzisiaj imieniny, nie nosze futer i popieram akcje.
        kasia
    • emka_waw Re: 25 listopada- DZIEŃ BEZ FUTRA w Warszawie 24.11.03, 16:33
      A ja jeszcze dorzucę parę zdroworozsądkowych argumentów.

      Główną tezą zwolenników futer naturalnych są następujące argumenty:
      - są lepsze i trwalsze od naturalnych
      - ich produkcja a potem rozkład mniej szkodliwy dla środowiska

      Co do trucia środowiska - zapraszam do garbarni. Nie wiem, co bardziej truje,
      fabryka tworzyw sztucznych, czy garbarnia. Osobiście stawiam na to, że oba
      mniej więcej w takim samym stopniu. Co do rozkładu - spalarnia śmieci się
      kłania i po problemie.

      Co do jakości i trwałości - moja koleżanka posiada futro, sztuczne, ale takie,
      że już raz uciekała przed eko-chuliganami, którzy chcieli ją farbą oblać.
      Dopiero po dokładnych oględzinach widać że sztuczne. Ma je już od 10 lat, na
      stare i zużyte nie wygląda, tanie co prawda nie było, bo sprowadziła je sobie z
      Francji, ale i tak wyszło taniej niż naturalne. Jak widać, można takie cudo
      wyprodukować...

      Inna sprawa jest z wyrobami skórzanymi, do tej pory nie natrafiłam na dobrą
      namiastkę skóry, ani z wyglądu (torebki), ani jakościową (buty, paski). Tutaj
      skóra syntetyki bije na głowę i, jak na razie, jest niezastąpiona.
    • Gość: Diana Re: 25 listopada- DZIEŃ BEZ FUTRA w Warszawie IP: 213.25.91.* 25.11.03, 09:44
      cieszę się, że robicie takie akcje. Widziałam w tv jak mordują malutkie,
      jeszcze mające na sobie biały "puch" foczki. Robiono to na oczach ich
      zrozpaczonych matek.
      Bestialstwo.

      Później ktoś śmie wysuwać argumenty o tym, że ten co nosi futro, to za nie
      zapłacił. Komu ?? Temu mordercy. A biedne zwierzę się nacierpiało, nawet gdyby
      zwierzęciu próbowano to zrekompensować, to takiej rekompensaty nie ma za
      straszne okrucieństwo.
      Oblanie farbą futra pewnie powoduje stres u tego co je nosi, ale czy on się
      przejmuje tragedią zwierzęcia ??? Na pewno nie. Nie ma porównania do stopnia
      cierpienia - tu straszna śmierć - a tu utrata mamony.
      Jak ktoś uważa, że forsa jest ważniejsza od życia, to sam niech odda na żywca
      swoją skórę

      pozdrowienia dla wszystkich miłosiernych
      • Gość: Rycho Re: 25 listopada- DZIEŃ BEZ FUTRA w Warszawie IP: *.aster.pl / 10.72.2.* 25.11.03, 10:07

        Pikietę rozumiem,ale niszczenie cudzej własności jest niedopuszczalne.
        A co zrobicie jak ktoś wymyśli sobie powody dla których będzie aktywnie
        przeszkadzał wam np.w wegetarianiźmie?Pozdr
        • Gość: Diana Re: 25 listopada- DZIEŃ BEZ FUTRA w Warszawie IP: 213.25.91.* 25.11.03, 10:39
          Gość portalu: Rycho napisał(a): .....niszczenie cudzej własności jest
          niedopuszczalne

          no właśnie. futro jest własnością biednego zwierzęcia, z którego zostało zdarte
          bestialsko. Bez zgody zwierzęcia. Zostało mu ukradzione, ktoś, kto zapłacił,
          jest posrednio i mordercą i złodziejem - nosi cudzą własność, zdobytą na
          bestialskiej śmierci. Takie są fakty


          błogosławieni miłosierni, albowiem miłosierdzia dostąpią
          • Gość: slawek Re: 25 listopada- DZIEŃ BEZ FUTRA w Warszawie IP: *.icpnet.pl 25.11.03, 13:56
            a mnie sie wydaje że Wegetarianie sa opłacani przez producentów futer ;)))
            pomyślcie ile bedzie pracy , gdy te wszystkie osoby zechcą odnowić swoje
            ubiory ;) , ciekawe jak to wpłynie na zmniejszenie cierpienia ??

            Slawek
          • Gość: misiu Re: 25 listopada- DZIEŃ BEZ FUTRA w Warszawie IP: *.chello.pl 25.11.03, 14:21
            Fakty są takie, że futro jest własnością tego, kto za nie zapłacił i je nosi, a
            ten kto je oblewa farbą niszczy cudzą własność i przegra przed każdym sądem
            sprawę cywilną o odszkodowanie za straty materialne i moralne.
            Należy mieć nadzieję, że kilka przegranych przez wege-terrorystów spraw
            sądowych i wyleczy ich z głupoty.

            Futro nie jest własnością zwierzęcia, ponieważ zwierzę hodowlane nie jest
            podmiotem prawa państwowego i nie przysługuje mu prawo własności do
            czegokolwiek. Odwrotnie - to zwierzę z jego futrem jest własnością hodowcy.
            • Gość: boza krowka zwierze i jego futro a prawo IP: *.dip.t-dialin.net 25.11.03, 15:57
              To ze zwierze nie jest podmiotem prawa jest problemem prawa, a nie zwierzecia,.
              Futro nalezy do zwierzecia, nawet jesli Cie ten poglad, Misiu, szokuje
              niezwykle.
              W moim poscie pt. "Czego mozemy nauczyc sie od zwierzat" podawalam przyklady
              swiadczace o tym, ze wbrem dotychczasowym pogladom zwierzeta maja swiadomosc,
              co bezlitosnie uswiadamia nam coraz bardziej rozwinieta nauka i metody
              badawcze. I nawet, Misiu, jesli mnie brutalnie wysmiejesz, owszem moze sie
              wkrotce zdarzyc, ze zwierzeta stana sie podmiotami prawa tak jak my, co
              postuluja juz niektorzy naukowcy. No i wtedy same zadecyduja, czy chca jakiemus
              milemu czlowiekowi oddac swoje futro? Mozna bylo by sie tez wymienic - futro za
              skore. Reflektujesz Misiu?
              • Gość: misiu Re: zwierze i jego futro a prawo IP: *.chello.pl 25.11.03, 18:50
                Na temat "praw zwierząt" wypowiadał się niedawno obszernie i bardzo sensownie
                Kołakowski. Clou wypowiedzi zasadzało sie na tym, że aby mieć jakies prawa,
                trzeba mieć świadomość tych praw i zdolność skorzystania z nich.
                Zatem, mimo że Cię to może szokować, zwierzęta nie mają żadnych praw i dobrze
                się nadają na futra (oczywiście tylko niektóre z nich - np. świnia nie).
                Zwierzęta nigdy nie będą podmiotami prawa. Mogę się o to założyć o każde
                pieniądze.

                "Same zdecydują" - ROTFL

                • emka_waw Re: zwierze i jego futro a prawo 26.11.03, 09:52
                  > "Same zdecydują"

                  Owszem same! One potrafią o sobie zadecydować na tyle, na ile potrzebne jest im
                  to do przeżycia. Tyle, że te decyzje mogą co poniektórych wegetarian (i nie
                  tylko) zaskoczyć. Pisałam tutaj już o ekstensywnej hodowli kur, które wypuszcza
                  się w pola i łąki na cały dzień, łażą gdzie chcą, robią co chcą, wieczorem
                  dostają pełną michę i kojec. Od czasu do czasu jedną taką kurę się bierze i
                  obcina łepek. Reszta kur nie dość, że to widzi! Same lecą za tą swoją, jakby
                  nie było, towarzyszką, krewną, przyjaciółką i z ustęsknieniem wyczekują, żeby
                  spijać krew po odrąbaniu jej łba. A następnego dnia znowu chodzą luzem, nie
                  pilnowane, i nie znam przypadku, żeby którakolwiek zwiała do lasu.

                  Najzwyczajniej w świecie one WIEDZĄ o tym, że co jakiś czas jedna z nich jest
                  zabijana i GODZĄ się z tym w zamian za wikt i opierunek.

                  Ale niektórzy chcą być papiescy bardziej niż sam papież i naiwnie sobie
                  wyobrażają, że lepiej wiedzą, czego pragną zwierzęta, od nich samych.
                • vegge Re: zwierze i jego futro a prawo 27.11.03, 17:25
                  I oto jak Misiu zamanipulowales wypowiedzia profesora. Czy przypominasz sobie
                  co pisal o dzieciach i jaka naprawde byla jego konkluzja dotyczaca dzieci i
                  zwierzat?
                  Zreszta bardzo ciekawie pisal o "zachodnim" postrzeganiu praw czlowieka, super
                  artykul.
                  • Gość: misiu Re: zwierze i jego futro a prawo IP: *.chello.pl 28.11.03, 00:49
                    Owszem, przypominam sobie. Wcale nie pisał, jakbyś chciał sugerować, że w
                    stosunku do zwierząt mamy te same obowiązki, co w stosunku do dzieci. Pisał
                    tylko, że i w tym, i w tym przypadku nasze postępowanie wynika nie z ich praw,
                    a z naszych obowiązków. Diana zaś pisała wyraźnie o PRAWACH zwierząt do ich
                    własnego futra.

                    • vegge Re: zwierze i jego futro a prawo 28.11.03, 16:43
                      nic nie sugeruje - zdalam pytanie. moja wypowiedzia tez chcesz zamanipulowac? :-
                      ))))).
                      wlasnie - np.: obowiazku moralnego do opieki nad slabszym, ktory nawet moze
                      sobie nie zdawac sprawy ze swoich praw czy z mozliwosci uzyskania tej opieki.
                      Ja nie odnosilam sie do wypowiedzi Diany, tylko Twojego skrotu myslowego :-)
                      pozdrawiam anka
                      • Gość: boza krowka dzieki Vege! IP: *.dip.t-dialin.net 28.11.03, 21:52
                        dzieki zas przyblizenie slow Profesora Kolakowskiego, bo tego nie czytalam.
                        Mozesz podac jeszcze link do jego wypowiedzi?
                        pozdrawiam
                        tez Anka Vege
                        • vegge Re: dzieki Vege! 29.11.03, 15:15
                          nie moge znalezc :-( . pamietam tylko ze to bylo w Opiniach pare tygodni
                          temu ...
                          • Gość: misiu Re: dzieki Vege! IP: *.chello.pl 29.11.03, 22:59
                            "Czy mamy obowiązki moralne względem zwierząt, jest to kwestia osobna, którą
                            można tutaj pominąć oprócz oczywistej, jak się zdaje, uwagi, że ludzkość nie
                            przetrwałaby długo, gdyby nie wolno jej było niszczyć różnych szkodliwych
                            dla niej gatunków, że wegetarianizm nie jest moralnym obowiązkiem, że próba
                            narzucenia ludzkości przymusem wegetariańskiej diety spowodowałaby głody i
                            wojny, a wreszcie, że nie powinniśmy zadawać zwierzętom cierpień
                            niepotrzebnych ani wypróbowywać na nich naszego okrucieństwa. Żadnych zaś
                            praw zwierząt nie znamy i one ich nie znają." (L.Kołakowski)
                            • Gość: boza krowka dzieki Misiu! IP: *.dip.t-dialin.net 01.12.03, 18:53
                              Ale cytat przealtuje iczami w pospiechu, bo mam jeszcze sporo do roboty. ale
                              sie odezwe, przemyslawszy cytat.
          • Gość: Rycho Re: 25 listopada- DZIEŃ BEZ FUTRA w Warszawie IP: *.aster.pl / *.acn.pl 25.11.03, 20:32
            Z taką demagogią to nadajesz się do Samoobrony.Pozdr
            • Gość: Rycho Re: 25 listopada- DZIEŃ BEZ FUTRA w Warszawie IP: *.aster.pl / *.acn.pl 25.11.03, 20:36
              To było do Diany.
            • Gość: boza krowka kolejny przyklad argumentacji miesozernych IP: *.dip.t-dialin.net 26.11.03, 17:20
              Jakiz wspanialy przyklad argumentacji, slowo!
              A ile w nim tresci, glebi przemyslen czy ostrosci argumentow!
              Grautluje Rychowi, powalona na kolana
              • emka_waw kolejny przyklad zasadniczego błędu w argumentacji 26.11.03, 17:30
                Wszystkożernych, krówko, wszystkożernych... Naprawdę, to jest właściwe
                określenie, choćbyś nie wiem jak się upierała, że nie. Nie bądź dziecinna, nie
                tup nóżkami, wieloryb to nie ryba...
                • Gość: boza krowka kwestia wyboru nazwenictwa IP: *.dip.t-dialin.net 26.11.03, 17:42
                  Nalezy ona, droga Emko, do dyskutanta. Slownik jezyka polskiego cytowany tu juz
                  podawal slowo miesozerca jako zartobliwe okreslenie osoby jedzacej mieso.
                  Ponadto jest to slowo w kregach mieso-, wszystko- i wegezernych w pelni
                  zrozumiale, wiec nawet Twoj upor, moja Emko, na nic sie nie zda. Bo oprocz
                  Ciebie wszyscy wiedza, o co chodzi.
                  • emka_waw Re: kwestia wyboru nazwenictwa 26.11.03, 17:52
                    > Nalezy ona, droga Emko, do dyskutanta. Slownik jezyka polskiego cytowany tu
                    juz
                    >
                    > podawal slowo miesozerca jako zartobliwe okreslenie osoby jedzacej mieso.

                    I jak już mówiłam, a jak zwykle zapomniałaś albo niedoczytałaś - konsekwentnie
                    roślinożerca jest to człowiek jedzący rośliny. Tak więc jestem roślinożercą, i
                    to na pewno, bo jem więcej roślin niż zwierząt!

                    W świetle tego, co sama napisałaś, nie możesz się z tym niezgodzić. Ale jak cię
                    znam, jesteś w stanie sama sobie zaprzeczyć, żeby tylko mieć inne zdanie niż
                    ja, czekam...

                    > Ponadto jest to slowo w kregach mieso-, wszystko- i wegezernych w pelni
                    > zrozumiale, wiec nawet Twoj upor, moja Emko, na nic sie nie zda. Bo oprocz
                    > Ciebie wszyscy wiedza, o co chodzi.

                    Krówka myśli, że jak ona tak twierdzi, to wszyscy tak twierdzą... Szkoda tylko,
                    że to nie jest prawda, biedaczko...
                    • Gość: boza krowka o nazwie i, uwaga, kompleksach Emki! sensacja IP: *.dip.t-dialin.net 26.11.03, 18:01
                      Emko! Otoz dla mnie mozesz sie nazywac, jak chcesz. Mozesz byc nawet
                      roslinozerca, jesli masz tako chote (kiedys nazwalas sie semiwegwetarianka, co
                      odczytalam jako - zupelnie zrozumiala - tesknote za bycie wege. Nic
                      prostszego, Emko. Zostaw kotleta w spokoju, a nastepniego nie kupuj. Wszystko
                      pojdzie dalej prosto.)
                      Problem jednak pojawia sie, kiedy narzucasz innym swa wole i usilujesz wymusic
                      swoja nazwe. Tu boza krowka mowi twardo: Nie! (Ale ten problem, moja
                      zapominalska Emko, omawialysmy setki razy. A ze nie dotarlo, no coz, na to nie
                      poradzic nic.)
                      A czy jestes pewna, Emko ze inni wie wiedza, o co chodzi? To znaczy, ze tylko
                      Ty (no i ja oczywiscie) wiemy, o czym tu sobie dyskutujemy? Emko, coz za
                      megalomania (slowo obce - wiec wyjasniam - mania wielkosci). I nie ma obaw,
                      Emko, reszta tez swietnie wie, o co chodzi. Tyle ze reszta - tzn. wszyscy
                      oprocz Ciebie - nie maja probleu z nazwa. Moze ta nazwa to jakis Twoj
                      kompleks, pasowaloby do opisu kompleksu jak ulal, bo chodzi o Twoja nazwe,
                      czyli o nazwe plynaca z Twojego szlachetnego Emkowego wnetrza. Emko, masz
                      kompleksy, ze jesz mieso? Emko, nic prostszego, po po prostu przestan je jesc!
                      • emka_waw Re: o nazwie i, uwaga, kompleksach Emki! sensacja 27.11.03, 10:27
                        > Emko! Otoz dla mnie mozesz sie nazywac, jak chcesz. Mozesz byc nawet
                        > roslinozerca, jesli masz tako chote (kiedys nazwalas sie semiwegwetarianka,
                        co
                        > odczytalam jako - zupelnie zrozumiala - tesknote za bycie wege.

                        Nie słoneczko, ja nie mam twoich kompleksów bycia człowiekiem drugiej kategorii
                        (zupełnie zrozumiały i oczywisty wniosek z twoich wynurzeń) i nie muszę się
                        dowartościowywać zmianą diety. Wtedy, tak samo jak teraz, tłumaczyłam jedynie,
                        że według określeń używanych przez wegetarian można akurat było mnie nazywać
                        mnie semiwegetarianką. Nie musisz szukać tanich sensacji na poziomie brukowca -
                        no chyba że chcesz napisać coś o sobie.

                        narzucasz innym swa wole i usilujesz wymusic
                        > swoja nazwe.

                        Poprawną, słownikową nazwę, używaną przez wszystkich ludzi jako tako
                        operujących poprawnym językiem polskim i przynajmniej minimalnie orientujących
                        się w podstawowych cechach organizmu człowieka. Mówiąc prosto i krótko,
                        specjalnie dla ciebie: poprawiam twoje błędne nazewnictwo.

                        Tu boza krowka mowi twardo: Nie!

                        A mów sobie, kiedyś ludzie twierdzili, że Ziemia jest płaska, nieruchoma i jest
                        centrum wszechświata, co nie zmieniało faktu, że nie była. I twój upór nie
                        zmieni faktu, że człowiek jest wszystkożercą.

                        Czy twoi przodkowie czasem nie organizowali procesu Galileusza?

                        > A czy jestes pewna, Emko ze inni wie wiedza, o co chodzi?

                        Sądzę, że są tu ludzie umiejący zajrzeć do słownika i encyklopedii i sprawdzić
                        znaczenie tych słów. Broń Boże nie mam na myśli ciebie!

                        Tyle ze reszta - tzn. wszyscy
                        > oprocz Ciebie - nie maja probleu z nazwa.

                        Oczywiście, że nie! Tylko ty z nią masz problemy, więc staram ci się pomóc,
                        żebyś dociągnęła do reszty.

                        I możesz mnie dalej bawić, myszko z górą kompleksów.
              • Gość: Rycho Re: kolejny przyklad argumentacji miesozernych IP: *.aster.pl / *.acn.pl 26.11.03, 20:49
                Boża Krówko czy mam popisać się podobną demagogią co Diana,albo być złośliwym
                tak jak Ty?Kiedyś napisałaś,że człowiek ma podobny układ pokarmowy do krowy i
                wnioski nasuwają się same.To był przykład Twojej wiedzy i
                argumentacji.Argumentacja w stylu Diany wygląda tak:rośliny mają nasiona które
                są ich własnością i służą do przedłużenia życia gatunku i nikt nie dał jej
                prawa do pozbawiania ich tej możliwości.
                Jak widzisz wszystko zależy od tego jakie okreslimy sobie zasady,tylko dlaczego
                moich zasad wy nie przestrzegacie,a swoje uznajecie za wzniosłe i słuszne.Pozdr
                • Gość: boza krowka Drogi Rychu! IP: *.dip.t-dialin.net 28.11.03, 21:54
                  Ja te podobienstwa omawialam pare postow wczesniej, a ze nie lubie sie
                  powtarzac... Powtarzanie tych samych argumentow nudzi.
                  Ty nie powtarzales argumentow i tu jest roznica.
          • sagan2 Re: 25 listopada- DZIEŃ BEZ FUTRA w Warszawie 28.11.03, 10:45
            Gość portalu: Diana napisał(a):

            > Gość portalu: Rycho napisał(a): .....niszczenie cudzej własności jest
            > niedopuszczalne
            >
            > no właśnie. futro jest własnością biednego zwierzęcia, z którego zostało
            > zdarte bestialsko.

            czy dobrze rozumiem, ze gdy frutarianie zaczna, w ramach protestu przeciw
            mordowaniu warzyw, palic stragany z jarzynami, to pochwalisz ich akcje?
            oraz ze uwazasz, iz prolajfowcy maja prawo mordowania lub terroryzowanie
            lekarzy/klinik, ktore dokonuja aborcji?
            • Gość: Czapalisia Re: 25 listopada- DZIEŃ BEZ FUTRA w Warszawie IP: *.pool.mediaWays.net 29.11.03, 22:43
              Co tam jeden dzien bez futra.
              Proponuje:caly styczen - miesiac bez futra i futrzanej czapki w calej Polsce.
              • Gość: misiu Re: 25 listopada- DZIEŃ BEZ FUTRA w Warszawie IP: *.chello.pl 29.11.03, 22:56
                Wieksze szanse na udaną akcję będą w lipcu.
              • Gość: boza krowka a ja przezylam 26 lat bez kozucha w Polsce IP: *.dip.t-dialin.net 01.12.03, 18:56
                I to nie zadna sensacja. Sztuka cieplego ubierania sie w zimie nie jest futro
                ani kozuch,a kolejne warstwy ubrania. Nie mam i nie mialam skorzanych
                rekawiczek. Teraz jest latwiej, bo sa polary itp, ktore naprawde zatrzymuija
                cieplo.
                Wniosek - nawet w Polsce da sie zyc bez kozucha.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka