splenda
24.11.03, 16:01
Przyjechala do mnie w odwiedziny rodzinka. To jest taka rodzinka ktora nie
wierzy w te optymalne glupoty Dr. Kwasniewskiego. W czasie miesiecznego
pobytu zastosowali diete optymalna wtak na ogol, a juz jajek to zjedli wiecej
niz kiedykolwiek wczesniej. Boczek znikal plastrami ze nie moglem nadazyc
kupowac. malo tego, ksiazki optymalnego Dr Kwasniewskiego zaczeli czytac
najpierw jakby ikradkiem (co ten idiota tu wypisuje?!) a potem juz calkiem
jawnie i w dzien i wieczorem, w nocy i nad ranem. Przez ponad rok im o tym
mowilem ale nic nie skutkowalo az tu nagle zainteresowanie tematem. Po
powrocie zrobili sobie badanie cholestorolu i nie tylko sie nie zwiekszylo (3
jaka dziennie, to pewna smierc, nie?) ale nawet zmniejszylo i waga, ktora nie
chciala drgnac tez spadla o 4 kg przez miesiac. Doniesli mi ze lodowke
wyczyscili z dzemow i marmolad oraz mak/makaronow. Zrozumieli ze tluszcz jest
podstawa dobrego i optymalnego zywienia. Dziwi mnie bardzo zmiana w ich
zachowaniu, bo nic nie trafialo im do przekonania a tu prosze: niespodzianka.
PS Ostrzegam wszystkich ze stosowanie diety optymalnej powoduje zlogi
tluszczowe, otylosc i seksualnie tez przegwizdane. Radze wszystkim watpiacym
stosowac diete vegetarianska bardzo madrze opisywana przez pana B. Rum-Baka