Dodaj do ulubionych

Czytelnia.

    • zbyleon Re: Czytelnia. 19.12.07, 15:27
      Polecam :

      www.dziennik.pl/opinie/article97867/Niezalezna_prokuratura_bezbronne_panstwo.html
      &
      www.dziennik.pl/polityka/article98918/Walesa_PiS_moze_przygotowywac_zamach_stanu.html
    • zbyleon Ateusze poczytajcie! 22.12.07, 16:51
      Lokalnym ateuszom polecam:
      www.dziennik.pl/dziennik/europa/article100496/Symbioza_religii_z_nowoczesnoscia.html
      i
      www.dziennik.pl/dziennik/europa/article100503/Wojna_religii_z_nowoczesnoscia_.html
      oraz
      www.dziennik.pl/dziennik/europa/article100499/O_religii_w_epoce_sekularyzmu.html
      może głowa Was rozboli.
    • poloeschatolo tą panią bardzo lubię 26.12.07, 12:15
      " Często się pani zdarzają takie fascynacje nieznajomymi?

      Czasami mam takie sytuacje, na przykład gdy jadę pociągiem, widzę kogoś, i ten
      ktoś wydaje mi się bliski. Teraz to się co prawda skończyło, bo nie jestem
      anonimowa. Ale kiedy byłam młodsza, ładniejsza, czasami patrząc na kogoś czułam,
      że to mogłoby być coś fajnego. Żadne z nas nie podejmowało jednak ryzyka, by
      impulsywnie wysiąść na stacji, na której wysiadał ten drugi."

      "I nigdy nie miała pani takiego typowego kobiecego zawodu miłosnego, że ktoś
      panią rzucił?

      Byłam krzywdzona czy zdradzana, ale natychmiast umiałam sobie wytłumaczyć, że
      ten mężczyzna jest kimś innym, niż sobie wyobrażałam, i że kochałam swoje
      wymyślenie, a nie tego prawdziwego, i strząsałam go z siebie. Konstruktywizm w
      życiu uczuciowym daje też możliwość dekonstrukcji."

      całość
      www.dziennik.pl/wydarzenia/article100710/Staniszkis_Bywa_ze_mezczyzni_do_czegos_sie_przydaja.html
      • hurysa1 Społeczne skutki "kłamstwa oświęcimskiego". 26.12.07, 18:35
        www.gazetawyborcza.pl/1,75480,4788038.html
        "- I oczywiście dobrze z daleka od siebie trzymać dogmatyków i fanatyków, ale
        nie w sposób dogmatyczny i fanatyczny. Kiedyś wykluczyliśmy go, co było reakcją
        na jego zachowanie. Teraz jednak dotyka go zgeneralizowana odmowa, co jest samo
        w sobie niemoralne. Bo skoro może być kelnerem, to dlaczego nie mógłby pracować
        w bibliotece czy w muzeum? Ale z drugiej strony wykluczenie intelektualne jest
        wyjątkowe. Bo ci, którzy go doświadczyli, mają szlaban nie tylko na salony, ale
        i do stołówki - mówi prof. Łukaszewski."
    • poloeschatolo my jesteśmy sarmatami hopsasa hopsasa 06.01.08, 18:18
      pod nogami mamy czarne (nomen omen) błoto (pośniegowe) hopsasa hopsasa

      www.dziennik.pl/opinie/article104585/Czarna_legenda_polskiej_szlachty_to_dzielo_ksiezy.html
    • poloeschatolo ameryka w bagnie wg N. Chomsky'ego 06.01.08, 18:22
      www.rp.pl/artykul/73447.html
    • napoj.chmielowy Parecon 12.01.08, 02:10
      Co to jest parecon:
      pl.wikipedia.org/wiki/Ekonomia_uczestnicz%C4%85ca
      en.wikipedia.org/wiki/Participatory_economics
      www.zmag.org/books/pareconv/parefinal.htm
    • napoj.chmielowy To nie jest Ziemkiewicz. 14.01.08, 02:40
      www.gazetawyborcza.pl/1,76498,4830882.html
    • poloeschatolo stalinizm jak nazizm (oczami niemca) 24.02.08, 13:20
      www.rp.pl/artykul/96968.html
    • poloeschatolo Faszyzm, komunizm, zło 13.03.08, 00:18
      ciekawy wywiad w ostatniej europie z ernstem nolde, enfant terrible współczesnej
      historiografii niemieckiej.

      www.dziennik.pl/dziennik/europa/article135520/O_pokrewienstwie_nazizmu_i_komunizmu.html

      p.s.
      szkoda, że niczego w polsce nie przetłumaczono tego autora
    • sztuk6mistrz Staję się Morderczynią 02.04.08, 16:17
      Gdy mam 16 lat, zahaczam się na dwa następne lata w Żeńskim Seminarium w Troy,
      szkole do której poszły moje starsze siostry. Szkoła mieści się nad olbrzymim
      jeziorem, czy też oceanem; spędzam wolny czas wpatrując się w niebieską a potem
      zieloną a potem białą wodę. Chcę być syreną: płynę w ciężkiej wodzie ze
      złączonymi nogami; potężne mięśnie moich ramion ciągną za sobą resztę ciała.
      Chcę aby ktoś, mężczyzna, wspiął się gdy stoję na kamiennym tarasie, położył
      ręce na mych ramionach, jego ręka musnęła me włosy na czole. Będąc w szkole,
      spotykam jedyną miłość mojego życia. Jest dla mnie miły, tak samo inteligentny i
      paranoiczny jak ja. Mój ojciec sprzeciwia się małżeństwu, ponieważ rodzina mego
      kochanka ma niewystarczające koneksje społeczne. Gdy mój (przybrany) ojciec
      podejrzewa, że spałam z moim przyszłym mężem, roztkliwia się nade mną. Gwałt.
      Rodzice zabierają mnie z Seminarium, 1846, i wracam do ich domu w Quebec.

      Mam 19 lat, spotykam porucznika Williama F.A. Elliota, najstarszego syna
      baroneta, który mnie kocha i, przy pomocy moich rodziców, zmusza mnie do
      poślubienia siebie. Muszę wyjść za mąż. Mój nowy mąż chce zabrać mnie do Nowego
      Jorku do Anglii ale już nie jestem bezpieczna. Zamieniam me kobiece ciuchy na
      męskie, włóczę się po ulicach Nowego Jorku. Moi rodzice, mąż i ja zamknęli mnie
      w więzieniu i nie mogę pieprzyć nikogo. Anglia jest gorsza. Europa jest gorsza.
      Szkocja Francja Włochy. Oto pierwsze znaki mego szaleństwa.

      Mimo dwóch moich dzieci (Wyobrażam sobie dzwoniącego do mnie D to niemożliwe
      czyta mój list do B a jednak lubi mnie jesteśmy razem w Nowym Jorku lub w Los
      Angeles zdejmuje ze mnie czarną aksamitną pelerynę, kładzie dłonie na mych
      cyckach szybko przemieszcza ręce do góry i na dół jego ręce schodzą do środka
      moich pleców przyciska moje ciało do swego zaczynam otwierać swój brzuch
      prowadzi mnie na twarde łóżko leżę jego krępe ciało nade mną) opuszczam męża,
      podejmuję decyzję, wyjeżdżam, opuszczam dzieci wracam do Ameryki. Moja służąca
      Helen jedzie ze mną. Nie nawidzę wszystkich, chcę ich wszystkich zabić,
      dostrzega mnie słynny bogacz w nowojorskim hotelu, wiem czego chce, wracam do
      domu. Ten facet jest bardzo wpływowy. Rodzice nienawidzą mnie, wyrzucają mnie ze
      swego domu w Quebec, opuszczam męża, nie mam prawa opuszczać mężczyznę który na
      dodatek kocha mnie, jestem nieludzka, nie jestem maszyną. Do diabła z tym, niech
      to ogień pochłonie. Robię co chcę. Niech wszystko diabli wezmą. Pieprzyć ich.
      Mam ich wszystkich w dupie.

      Nie mam pieniędzy jestem na ulicy nikt nie przychodzi mi z pomocą depczą po mnie
      rzygam wszystko przeze mnie do diabła z tym.

      Na łodzi powrotnej do Nowego Jorku mam paranoiczne majaki : jestem przekonana,
      że gapiący się na mnie człowiek nie gapi się bez pragnienia, żądzy etc. Szpiedzy
      kroczą moimi śladami nieustannie w nocy. Pozwalam facetowi odezwać się do mnie
      by dowiedzieć się że mój mąż moi rodzice wynajęli go do śledzenia mnie. Pieprzy.
      Nie kocham tego faceta; nigdy nie zdołam go pokochać. Mam paranoiczne majaki że
      odgrywam się na swoich rodzicach. Uciekam. Staję się coraz bardziej szalona.

      Wyprawiam imprezę dla mojej lalki.

      W Albany: mam 23 lata; kochanek powiada że jestem piękna i inteligentna. Nie
      mogę rozmawiać z nikim oprócz niego. Po ukrywaniu się na ulicach Troy przenoszę
      się do Albany, Nowy Jork gdzie będę bardziej swobodna. Wciąż jestem samotna; nie
      mam nikogo z kim mogłabym rozmawiać. Nie ma nikogo przy kim mogłabym być sobą.
      Ludzie żyjący w Albany nienawidzą mnie; nie zauważają mnie, jestem źle widziana,
      mówią tylko wtedy o mnie gdy ich ledwo słyszę. (Skradam się do ciemnozielonego
      holu tuż za progiem sypialni moich rodziców wydaję się śpiąca ojciec mówi matce
      że jestem złym i beznadziejnym dzieckiem ledwie słyszę ich rozmowę). Muszę sobie
      kupić pistolet boję się nowej służącej kapuje. Wszyscy mnie nienawidzą chcą mnie
      po prostu przelecieć nie chcą mnie przelecieć. Gliny znajdują mnie z nowym
      kochankiem; kochanek wyciąga mnie z więzienia. Niezależnie dokąd się udam w
      Albany wszyscy o mnie mówią. Jestem zmuszona wrócić do Troy. Odosobnienie.
      • sztuk6mistrz Re: Staję się Morderczynią 02.04.08, 16:18
        25. Nie 25.

        Po to, by uciec moim rodzicom, staram się pieprzyć z każdym który mi się podoba,
        szukając oparcia w niezliczonej ilości osób; coraz bardziej się zamykam. Nie
        chcę, by ktoś mi mówił co mam robić. Nie chcę, by ktoś mnie śledził, potajemnie
        plotkował o mnie, ponieważ także nie jestem maszyną.

        W Troy uczę się nie mówić do nikogo, nawet do służących, życiowe plany układamn
        w tajemnicy. Jadę do Bostonu, potem do Anglii, z powrotem do kochanego mężusia.
        Mój kochanek jedzie za mną do Bostonu, kładzie ramiona na górnej części mego
        ciała dokąd jedziesz zaopiekuję się tobą kocham cię jestem jedyną osobą która
        może o ciebie zadbać jest wysoki i szczupły siwe włosy nie obchodzi mnie kim
        jest nie obchodzi mnie na kogo wygląda jego ręka wślizguje się w dół mego
        szczupłego ciała zdzira rozchodzi się z mego tyłka nie wiem na kogo wyglądam
        skóra odrywa się od skóry w mej cipce skóry pod mym pępkiem wokół pępka
        odsłaniają ręka krąży po obrzeżach delikatnych naskórków.

        Bierze moją lewą rękę kładzie ją pod swym kutasem na miękkiej skórze jego ręka
        spoczywa na mojej kutas pręży się nad jego ręką poruszam ręką nadaję kształt
        jego skórze zaczyna jęczeć słyszę ocierające się ciało przepycham rękę do przodu
        i do tyłu czuję jego chwytające ręce obroty moich ramion ściąga mnie w dół po
        swoim ciele kładzie się na mym ciele tak że jego kutas wchodzi i wychodzi z
        moich ust między otwierającymi się skórami formuję długi wąski tunel zaczynam
        zadzierać uda ku górze.

        (Wychodzę z łazienki zapinając majtki na guziki proszę go by położył się na
        telewizorze moja lewa ręka dotyka jego ramienia nagle obraca się do mnie
        chciałam żeby obrócił się do mnie szybko czuję w samych ustach wilgotny język
        nagłe przejście od marzeń ku rzeczywistości czyni mnie bezwolną przenosi moje
        ciało na łóżko czuję jego język wchodzący do mych ust nagłe przejście od marzeń
        ku rzeczywistości czyni mnie bezwolną leżymy razem na prawych bokach ja na
        przeciw ciebie twój kutas dotyka warg mojej cipki wchodzi wilgotnym kanałem
        ramiona twe mocno obejmują mnie w talii żar sierść w górę i w dół kręgosłupa
        twój kutas się wymyka wyginam swe ciało prawie dotykając palców u nóg choć
        utraciłam żar twojej skór mogę czuć jak twój kutas porusza się wewnątrz mojej
        skóry skór mogę zacząć dochodzić mięśnie mej cipki zaczynają poruszać się wokół
        twego kutasa moje mięśnie uwalniają się wibrują aż po kres mej łechtaczki poza
        nogami do środka brzucha nowe jeszcze nowsze mięśnie wibrują zaczynam dochodzić
        nie znam cię).

        Oto moje szaleństwa: mówię ludziom że widzę na ulicy sąsiadów spiskujących
        przeciwko mnie. Uzbrajam się w pistolet, grożę moim wrogom że ich zgwałcę
        zamorduję. Moi sąsiedzi to banda chcących mnie obrabować włamywaczy. Jeden z
        nich zatrzymał całą żeglugę na Hudson. W ustach trzymam magiczny korek który
        dokona wszystkiego. Każdego ranka, gdy wstaje słońce, szwędam się po Troy w
        nieładzie. Mogę się wydawać normalną (maszyną).

        Nic już nigdy nie napiszę.

        Jedynymi przyjaciółmi są mi biedni niechciani ludzie z Troy. Nienawidzę bogatych
        gówniarzy, zrobię wszystko, aby ich zniszczyć. Nie jestem polityczna. Kupuję
        skąpą żywność w sklepie kolonialnym od irlandzkiego włóczęgi, Timothy Lanagana,
        który ma żonę i 4 dzieci. Wiem, że za dużo piję piwa i brandy, jestem zbyt
        blisko siebie by myśleć o swym upodleniu, nieszczęściu, ciągle się boję. Nie
        wiem czego się bać. Kocham nie kocham nienawidzę nie nienawidzę boję się nie
        boję zabijam nie zabijam. Zaczynam poznawać swoich wrogów.

        Pewnego dnia wiosną '53 tańczę podczas libacji u Lanaganó nauczyłam się mówić
        właściwym językiem jeden z ochydnych mężczyzn napastuje mnie. Nikt mi nie
        wierzy, że on mnie napastuje. Nie znam nikogo z kim mogłabym naprawdę
        porozmawiać. Plugawość Lanaganów wyprasza mnie. Jeszcze im pokażę. Teraz sie
        odbiję. Mówię memu ogrodnikowi niech poprosi, by lanaganowie dali mi dwa dolary.
        Ogrodnik myśli by mnie zabić sama proszę Lanaganów o dwa zielone nie mają
        pieniędzy głodują wiem dokładnie co się dzieje. Wracam do domu. (Śni mi się jak
        wracam do Nowego Jorku nie zamierzam pójść na ważne spotkanie radykałów na Placu
        Świętego Marka siedzę w wytwornym apartamencie wyglądam przez okno oczywiście
        przegapiam spotkanie błąkam się po kościele pustym nocą).

        Dwie godziny później wchodzę na zaplecze u Lanaganów mówię Lanaganom i
        tajemniczemu mężczyźnie prawdę; mój mąż właśnie miał wypadek kolejowy. Wiem
        dokładnie co się dzieje.

        Dwie godziny później wchodzę na zaplecze u Lanaganów. Lanaganowie jedzą. Proszę
        Lanaganów o jajko, a Mrs. Lanagan daje mi jajko z obranym ziemniakiem. Zapraszam
        ją i jej przyrodnią siostrę, by się napiły ze mną piwa. Wiem, że jestem pijana.
        jestem sprytna, oto mój plan:

        Proszę Mrs. Lanagan o cukier odmawiają przed chwilą kupiłam cukier proszę Mrs.
        Lanagan o wrzucenie cukru pudru mi do piwa przynosi cukier puder na spodku, dwie
        szklanki, trochę piwa. Proszę Ms. Lanagan o wystarczającą ilość piwa by wypełnić
        szklanki aż po brzeg trzymam teraz cukier w swojej ręce. Udaje się po więcej
        piwa. Wrzucam cukier z arszenikiem kupionym dziesięć dni temu przeciw szczurom
        do piwa. Mrs. Lanagan zauważa puder na powierzchni piwa. Jest dobry do picia.
        Lanagan przywołuje żonę by pamiętała o sklepie Lanagan pije nietknięte piwo.
        Przyrodnia siostra pije piwo. Dwie godziny później Mrs. Lanagan mówi mi że
        zabiłam jej męża i przyrodnią siostrę. Mówi mi bym poszła do domu.
        • sztuk6mistrz Re: Staję się Morderczynią 02.04.08, 16:18
          Jestem wściekła. Zapomniałam jak się czuć. Czuję jakbym zrobiła to czego
          chciałam. Udało mi się zapomnieć swoich rodziców. (Budzę się między 11.00 a 1.00
          przez pół godziny do godziny myję się, rozmawiam z przyjaciółmi, jem, spędzam
          godzinę na plaży, ćwiczę, pracuję przez następne 8 godzin robiąc 3 czy też 4
          krótkie przerwy, jem szybki posiłek, piję wino lub gram w szachy by sie
          uspokoić, pieprzę lub też nie, zasypiam. Nie mówię prawie z nikim, ponieważ
          trudno jest mi znaleźć ludzi, którzy zaakceptują moje zmienne pustelnictwo i
          maniakalne zakochiwanie się. Mój styl zmusza mnie do życia w San Francisco bądź
          w Nowym Jorku. Nie chcę się nauczyć prowadzenia samochodu kocham miasta muszę
          się upewnić ze wytrzymam harówkę w dużym mieście). Podczas dzieciństwa zdradzam
          poważne objawy szaleństwa, inaczej niż moi rodzice i inni. Uciekam z bandą
          cyganów z rodzinnego stanu, mój ojciec jest wielkim tępakiem jestem potulna moja
          matka piękna jest zwiewam z jednym z parobków. Mam złote włosy, wielkie błękitne
          oczy, ciągle się śmieję. Jestem bardzo uparta. Ponieważ nie przestanę być
          trzpiotką, rodzice postanawiają, że muszę wyjść za mąż. Chcę wyjść za mąż, by
          uwolnić się od rodziców i robić to, na co mam ochotę. Rodzę się biedna na St.
          Helen, Wyspie Wight. 1790. Jako dziecko, nie mam prawie nic do jedzenia. Moi
          rodzice odchodzą do przytułku; zostaję gosposią farmera. Gnojki zaczynają mi
          mówić, że jeśli nie będę pokorna, uniżona, będę się musiała mieć
          bezpiecznie..... Zgwałcę cię potrzeba ci bezpieczeństwa. Zostaję pokojówką w
          hotelu. Wiem lepiej.

          Zabierają mnie do więzienia. Mój kochanek, który trzymał mnie w białym domu nad
          rzeką, w ogóle nie przychodzi mi z pomoicą. Żeńskie Zeminarium w Troy, gdzie
          chodziłam do szkoły, ogłasza w gazecie lokalnej, że Charlotte Wood żyje w
          Anglii. Jestem Henrietta Robinson. Mój brat odwiedza mnie w celi, cały w
          zgiełku, wstrząśnięty, nie jestem jego siostrą. Noszę welon. Usiłuję popełnić
          samobójstwo, lecz gnojki ratują mnie. Jak mogę dostać witriol? Zmuszają mnie do
          wyznania prawdy.

          (Żyję spokojnie zmieniam styl życia jem zboża warzywa jakieś produkty mleczne bo
          mam wrzód jestem zbyt biedna by odwiedzić lekarza jakoś raz w miesiącu się
          zakochuję jednocześnie mieszkam z Peterem którego kocham dość rzadko nawiązuję
          przyjaźń niezręcznie się zachowuję w stosunku do osób które kocham).

          Rodzę się biedna w St. Helen, Wyspie Wight. 1790. Jako dziecko, nie mam prawie
          nic do jedzenia.

          Jestem jeszcze dzieckiem, gdy widzę mego ojca i matkę wepchniętych do przytułku,
          spaceruję sama po ulicach miasta starszy mężczyzna zatrzymuje mnie pyta czy nie
          potrzebuję pomocy zwiewam ciemny mężczyzna wpycha rękę pod mój sweter dotyka
          mych płaskich piersi miejscowy farmer przyjmuje mnie na służbę. Trzy lata gnoju
          muszą mnie uczyć uczę się szybko. Wiem że muszę dostać czego chcę: pieprzyć
          życie na farmie znikać.

          Wędruję przez czarny świat gdy czegoś chcę muszę to mieć. Oto moje następne
          zajęcia - zanim zacznę robić to czego pragnę: asystowanie w fabryce modniarskiej
          w londyńskim West Endzie skąd jestem wyrzucona za spanie z robotnikiem, uczę się
          że nie mogę spać z kim chcę póki nie zarobię dość pieniędzy; prawie głoduję;
          handlowanie pomarańczami w galerii teatru Covent Garden; zostaję nałożnicą
          bogatego oficera armii. Wciąż nie dbam o siebie, wciąż jestem porawie
          niewolnicą, nadal nie w pełni planuję sobie każdy szczegół przyszłego życia,
          lecz lgnę do każdego mężczyzny, który może mnie nakarmić, odziać i zapewnić mi
          ciepło.

          Popełniam pierwszy błąd: jestem zbyt śmiała utożsamiam się za bardzo z
          człowiekiem który wyrwał mnie z głodu. Bywam zmieszana, zapomniałam o swej
          ambicji i powoli lokuję ją w złym miejscu: nie mam ciuchów a więc pragnę mieć
          ich więcej; myślę że mogę robić co chcę bez strachu przed głodem a więc posyłam
          mego kochanka na prawo i na lewo. Uczę się kłamać. (Noszę męskie ubrania, dżinsy
          wystają cal ponad włosy łonowe podtrzymuję je naćwiekowanym brązowym paskiem ze
          skóry gdy siedzę na łóżku wodnym gdzie piszę kawałak o kroczu spodni uciskają me
          wargi sromowe zawsze jestem lekko podniecona często się masturbuję gdy piszę
          piszę kawałek od 15 minut do godziny gdy odpinam skórzany pasek albo rozpinam
          moje dżinsy albo/i wkładam rękę pomiędzy nie a mój brzuch masturbacja uspokaja
          mnie osiągam poziom energii dzięki któremu mogłam pracować przez ostatnie dwa
          dni nie chciałam się pieprzyć z P ponieważ D skrzywdził mnie noszę męskie
          ubranie dżinsy wystają cal ponad) Moje działanie zbyt przypomina mężczyzn;
          sprawiam wrażenie zbyt gwałtownej; pomimo mego piękna kochanek opuszcza mnie.
          Będę ci dawał 50 funtów miesięcznie, trzeba mi więcej, wydajesz za dużo
          pieniędzy, nie oszczędzasz wystarczająco. Przyglądam się sobie w lustrze nie
          rozumiem czy jestem piękna taka sobie czy wstrętne muszę traktować to co widzę
          jak przedmiot uczynić go jak najbardziej atrakcyjnym dla innych ludzi. Teraz
          jest mnie dwie.

          Drugi stopień mojego sukcesu zaczyna się w piekle. Nikt mnie nie zauważa pomimo
          mego piękna i inteligencji; staram się uczyć polityki i teorii filozoficznej,
          lecz znowu zaczynam głodować. Nikt nie może dotrzeć do mnie; skóra mi ścierpnie.
          Błąkam się w piekielnych ulicach śmierdzących gównem pragnę wciąż móc podejmować
          nowe i rozmaite działania nie wiem jak, psy jedzą członki żywych ludzi i wyją.
          Rabusie znikają w tłumie trupów bogaczy i nikt nie odmawia bogatym arystokratom
          niczego. Postanawiam zostać służącą burdelmamy w burdelu uczęśzczanym głównie
          przez zagranicznych książąt i szlachciców zmuszonych do ucieczki przez
          nienawistnych im rewolucyjnych rządów w ich własnych krajach. Wyrzutki
          społeczeństwa, póki ich wizja nie jest unicestwiona głodem i lękiem, zazwyczaj
          wiedzą więcej o sposobach radzenia sobie i zabijania w mieście, aniżeli bogatsi.
          Udaję się jedynie po informację, wiedzę, jestem zdziwiona; jestem zbyt rześka,
          czarująca, oślepiająca, by zostać wywalona. Skrywam swą ambicję potem zaś wiedzę
          za tą nową twarzą. Pieprzę ich, nie muszę się starać być pokorna i słodka.
          Jedyni mężczyźni, jakich spotykam, to słudzy arystokratów, a nie sami arystokraci.

          Duc de Bourbon mówi pewnej nocy swemu lokajowi Gayowi, że wszystkie piękne
          kobiety są głupie. Gay oponuje, wspomina o mnie, czy Jego Królewska Wysokość
          pragnie się spotkać ze mną? Przyciągnęłam do siebie nieco bliskiego krewniaka
          Królowej Wiktorii i lorda, ale nie jestem ich pewna. Czas mi sprzyja. Spotykam
          Duca de Bourbon w domu na Piccadilly i zostaję jego kochanką. Prawie przez całą
          resztę swojego życia poświęcam się Jego Królewskiej Wysokości., którego nie
          kocham, tylko wykorzystuję. Na zdrowy rozum, nie wiem czy potrafię kochać
          kogokolwiek. Chcę czego chcę gdy pozwolę sobie na związek z mężczyzną jego
          społeczna moc mieszać się będzie z nim samym. Zgubię się, swoją ambicję. Czasami
          pewnie kocham Duca de Bourbon, lecz za każdym razem muszę wmawiać sobie, że go
          wykorzystuję, że jestem kimś innym niż on tak, że nasza moc jest przynajmniej
          równa. Jego Królewska Wysokość, podobnie jak ja, jest ambitny, a ja wiem jak
          grać z kimś, kto jest podobny do mnie.

          Wpierw, muszę być pewna tego, że już nigdy nie będę szlajać się po teatrze
          Covent Garden, pracować dla grubych władczych prostytutek w jakimś domu,
          rozkładać nogi, przyglądać się kobietom uśmiechających się flirtująco do
          mężczyzn, których wiem, że nienawidzą zawsze staram się wyglądać młodo jest to
          jedyny sposób na zatrzymanie kochanka mam 23 lata przyglądam się zdjęciom gdy
          miałam 20 dzięki czemu wiem jak komponować mięśnie twarzowe bym wciąż wyglądała
          na 20 rozbieram się by napinać i rozluźniać mięśnie czemu się wykańczasz w ten
          sposób za stara jestem by spać z kobietą starzeję się przestaję być piękna moja
          inteligencja nie ma wpływu na Jego Królewską Wysokość póki nie jest poparta
          właściwym wychowaniem; muszę wymuszać na Jego Królewskiej Wysokości szacunek do
          mnie i potrzebę słuchania moich porad dotyczących jego spraw osobistych i
          • sztuk6mistrz Re: Staję się Morderczynią 02.04.08, 16:19
            Mój cel: zniewolić Duca de Bourbona po to, by być zabezpieczona, stać się
            częścią arystokracji dworskiej, by szlachcice i szlachcianki pytały się o moje
            zdanie, szczególnie szlachcice, mogę ich kopać w tyłek przez całą resztę życia.
            Nikt nie będzie spoglądał na mnie z góry i głodził mnie znowu. Duc de Bourbon
            śmieje się z mego rozbrajającego pragnienia nauki: uczę się francuskiego, Greki,
            Łaciny ekspertyza wykładowcy uniwersyteckiego:

            Muszę wyciągać wnioski ze swoich błędów. Już nigdy się nie potknę. O Ducu de
            Bourbon: Nazywam się Sophie Dawes. Jest żonaty. Zwrot w polityce Francji
            przywrócił mu olbrzymie posiadłości przodków i władzę polityczną. Jak dotąd,
            jestem jedynym członkiem otoczenia królewskiego, który ma na niego wpływ, który
            może go zadowolić, który ma jego zaufanie. Powraca do domu w Chantilly, do swego
            pałacu: próbuje wyjaśnić mi, że ostatnie zamieszanie we francuskim rządzie
            zmusza go do życia po cichu ze swoją żoną i do porzucenia mnie, jego kochanki.
            Jest wysokim, szczupłym mężczyzną, mężczyzną, którego subtelna i bystra
            inteligencja jest tłumiona przez wiarę w restryktywną moralność jego przodków.
            Boi się samotności i bycia nielubianym. Zaczynam lękać się znowu głodu i życia
            bez niego. Ujawniam mu jego ślepotę: już nigdy nie poczuje dotyku moich rąk w
            swoich udach, będzie samotny, bez świadomości tego czy jego wyrzeknięcie się
            tego pomogło mu w politycznej karierze i sprawach kraju. Kocham go bardziej
            niżkiedykolwiek kochałam i kiedykolwiek kochać będę. Jak to mogę powiedzieć?
            (pamiętam)? Boję się, nie jestem już piękna: jestem wysoka i ciężka, cerę mam
            napuchłą, czerwonawą. Mogę polegać jedynie na oleju w głowie, jak każdy człowiek.

            Co się dzieje? Wchodzę do pałacu w Chantilly; Duc de Bourbon uciemięża swoją
            biedną żonę; przez 14 lat to ja rządzę tą częścią arystokracji dworskiej. Chcę,
            żeby kochali mnie mężczyżni i kobiety. Nie mam wystarczająco kontroli nad
            kobietami patrzącymi na mnie z góry; czują, że kiedyś pracowałam w burdelu, nie
            jestem zamężna, pieprzyć ich, nie jestem robotem, chcę ich kochać, chcę pójść do
            pokoju, widzieć jak gromadzą się wokół mnie, by móc ich wyrżnąć w dupę. Gdy
            pochodzisz z rynsztoka, robisz wszystko co tylko możesz, by pozostać przy życiu
            bogatym i sławnym, nie zapominasz o niczym, masz pamięć fotograficzną. Mówię
            Ducowi de Bourbon, że chcę zająć pozycję jego żony w Chantilly. Wykorzystuję
            dwuznaczność swojej pozycji w Chantilly, by podnieść swoją pozycję społeczną na
            dworze. Daję staremu zegarmistrzowi 10 000 franków łapówki, by powiedział
            Adrienowi Victorowi de Feucheres, młodemu szlachcicowi w Gwardii Królewskiej, że
            jestem córką Duca de Bourbon i mam posag w wysokości dziesięciu milionów
            franków. Muszę wyjść za mąż.

            Następnego dnia poślubiam Adriena w Londynie; mój kochanek daje memu mężowi
            pozycję w swoim domie. Spotykam króla i królową Francji. Bawię się
            królewskością; mam 29 lat, nie jestem piękna; mam biżuterię, konie, powozy; mój
            mąż przekazuje mi dwie posiadłości, ponieważ reszta, kiedy umrze, przechodzi na
            najbliższych krewnych; odwiedzam Dwór kilkakrotnie. Czym jest dla mnie bogactwo?
            Już nie pamiętam wydarzeń z dzieciństwa. Jeden z mych braci umiera w fabrycznej
            izbie chorych. Mogę robić to co chcę i rozmawiać z ludźmi, których szanuję, o
            naszej pracy, pomiędzy nami i ze mną. Dbam o swój ekonomiczny status tak samo
            jak o pieprzenie z mężczyznami. Często sypiam z przyjaciółkami, leżę pod
            ciężkimi kołdrami, moje ciało przy ciele mej przyjaciółki; kładę wargi na jej
            wargach, lewą ręką obejmuję jej delikatną głowę, ciemne kręcone włosy, prawa
            ręka na jej lewym ramieniu moja ręka dotyka jej pleców. Tysiące jej długich
            ramion przyciąga me ciało ku sobie tak że moja głowa spoczywa pod jej głową w
            zagłębieniu szyji i piersi. Oczy mam zamknięte. Przez długi czas leżymy właśnie
            tak spoczywamy na krawędzi snu. Nie mam czasu na monogamię. Inne kobiety śpią
            koło naszego łóżka patrzą na nas. Ma płeć jest niczym maska skrywająca potrzebę
            posiadania przyjaciół.

            Popełniam poważny błąd. Nie staram się już o większą władzę; o szacunek, dla
            mnie. Mąż zauważa, że jestem kochanką Duca de Bourbon, a nie jego córką; potępia
            Duca de Bourbon, tylko bóg wie co za pieprzony z niego moralista; pisze do
            króla; rezygnuje ze służby w Gwardii Królewskiej; i znika. Król powiadamia mnie,
            że nie jestem już mile widziana na Dworze. Duc de Bourbon próbuje pocieszyć
            mnie. daje mi więcej pieniędzy. Wydaję prawie wszystkie pieniądze, by móc znowu
            wrócić na Dwór; nie udaje mi się odnaleźć sposób na robienie tego czego pragnę.
            To pierwszy raz ktoś całkowicie mnie porzucił (jak pamiętam). Nie mogę tego
            zrozumieć, poradzić sobie z sytuacją. Powoli staję się monomanką i uczę się
            natury (wynaturzenia) rzeczywistości.

            Książe, jak prawie każdy mężczyzna po siedemdziesiątce, zwraca się ku młodej
            czarującej kobiecie. Nie jestem ani młoda ani czarująca; mógłby mnie porzucić
            każdego dnia, nie mówiąc mi nic aż do dnia katastrofy. Zwalniam prawie
            wszystkich służących lojanych wobec księcia; zastępuję swoich służących, którzy
            sprawdzają jego korespondencję. Książe mógłby się zemścić na mnie za swe
            uwięzienie, spisując potajermnie nowy testament i umierając. Walczę. Muszę się
            jak najbardziej wzbogacić.

            Jeśli uda mi się sprawić, że książe zostawi mi wszystkie swoje pieniądze, jego
            krewni rozpoczną serię procesów sądowych, które przyblokują pieniądze aż do
            mojej śmierci. Proszę księcia, by czynił młodszego syna Duca d'Orleans, kuzyna
            Króla, swoim spadkobiercą. (1) Duc d'Orleans znajduje się na granicy ubóstwa, z
            pewnością pomoże mi zdobyć pieniądze, jeśli będzie mógł uzyskać część z nich.
            Bieda niszczy głupie skrupuły. (2) Rodzina królewska uprawomocni ten testament,
            jako krewni Duca d'Orleans, i udzieli mi prawa wejścia na Dwór. Książe odmawia
            uczynienia Duca d'Orleans swoim spadkobiercą. Zmuszam go do tego. Czy robię źle?
            Książe potajemnie knuje, by uciec z Chantilly; wykrywam to; skrywa się w kącie
            starego pokoju, jego wątłe ciało całe się trzęsie, gdy mnie widzi. Stara się
            mnie przekupić, bym zostawiła mu 50 000 funtów. Planuję go zniszczyć, coraz
            bardziej obawiam się, że zawładnie mną. Jestem zbyt przestraszona, by się
            pieprzyć, by pozwolić sobie na otwarcie. Masturbuję się.

            Król powiadamia mnie, że jest mu wielce miło przyjąć mnie na swój Dwór. Louis
            Phillipe zostaje Królem Francji. Pewnej nocy razem z księciem jemy kolację w
            Chateau de Saint-Leu. To prezent, jaki mi on dał. (Nie lubię a raczej nie
            interesuje mnie większość ludzi; gdy już postanowię że lubię kogoś reaguję
            przesadnie boję się o niego. Wiem, że mam tendencję do bycia przesadną, nikt,
            kogo lubię, nie polubi mnie, próbuję ukrywać uczucia, zachowując się jak
            maniaczka seksualna, przepraszam, może chciałbyś się ze mną przespać, zaczynam
            myśleć, że jestem jedynie seksualnie zainteresowana osobą. Poluję na nią, jestem
            wrażliwa, zachowuję się tak, by zachować pozory swej niewrażliwości. Nie wiem
            jak namówić ludzi, których lubię, do przyjaźni, siedzieć blisko nich, by móc
            poczuć sól na ich skórze, starać się dowiedzieć jak najwięcej o ich pamięci,
            sposobach postrzegania rozmaitych wydarzeń. Ponieważ większość ludzi, których
            lubię, nie lubi mnie, boję się im ujawnić, że ich lubię. Czuję się, jakbym była
            nie z tej ziemi. Nie mogę pojąć, jakie sygnały wysyła osoba, którą lubię,
            świadczące o tym, że mnie lubi lub świadczące o tym, ze mnie nie lubi). Książe,
            dwóch panów na poczekaniu i ja gramy w wista; książe cicho mówi Gayowie, swemu
            głównemu waletowi, że chce być obudzonym o ósmej rano i udaje się do sypialni.
            Jestem niespokojna. Widzę się z bardzo bliską przyjaciółką, służącą, która mówi
            mi, że wie, iż książe sporządził tajemny testament, w którym wydziedzicza mnie.
            Gdzie jest ten testament? Ona mi pokaże. Jeśli go zniszczę, książe wnet zauważy
            jego brak i sporządzi go na nowo. Mogę do tego nie dopuścić jedynie zabijając
            księcia. Przyjaciółka mnie rozumie. Przemykamy
            • sztuk6mistrz Re: Staję się Morderczynią 02.04.08, 16:20
              Nazywam się Laura Lane. Rodzę się w Holly Springs, w stanie Missisipi, w 1837
              roku. Nazywam się Adelaide Blanche de la Tremouille. Ja K A, zakochuję się w D;
              D mnie poraża.

              Gdy mam 16 lat, wychodzę za Williama Stone'a, który jest właścicielem sklepu z
              winami w Nowym Orleanie. Lubi myśleć o sobie noszącym czarną skórę, naćwiekowane
              błyszczące buty, pije, strzela kulami do ściany obok mnie, uczę się obcować z
              bronią, muszę to robić, do klatek z kurczakami, grozi, że kogoś zabije. Poznaję
              to marzenie. Trzyma pistolet przy mojej głowie, gdy jest pijany, by móc ujrzeć,
              jak rzucam się w paroksyzmach. Kocham matkę; postanawiamy razem wyjechać do San
              Francisco. Pierwsze marzenie.

              Wychodzę za pułkownika Williama D. Faira, prawnika. Prawnicy mówią ci, co jest
              złe, a co dobre. Pułkownik pokazuje mi, że jeśli nie będę robiła, czego on
              pragnie, to się zabije. Phi. Dwa lata później strzela sobie w głowę
              sześciostrzałowym coltem. Czy powinnam czuć się winna? Drugie marzenie.

              Moja matka, ja, moja sześcioletnia starsza córka Lillias, z trzystoma dolarami,
              udajemy się po srebro, Virginia City, Nevada. Jedziemy po pieniądze bez
              mężczyzny. Muszę to robić. Na własną rękę otwieram Tahoe House, osiągam sukces
              dzięki swojemu hotelowi. Nie chcę siedzieć w swoim pokoju, przez całe życie
              liczyć pieniądze; dwa razy napalam się na kogoś. Gówno z tego. Chcę czegoś
              więcej niż pieniądze i sława. Trzecie marzenie.

              Spotykam Alexandra Parkere Crittendena i strasznie się w nim zakochuję. Ma 46
              lat, jastrząb; gdy się pieprzymy po raz pierwszy, trzyma mnie nad sobą w łóżku,
              jest zadziwiająco delikatny, szczególnie gdy świntuszy. Nie ma pojęcia jak
              dotykać skóry wokół łechtaczki, sprawia mi przyjemność. Czwarte marzenie.

              Moja matka wierzy, że małżeństwo, zarówno małżeństwo jak i monogamia, sprawia że
              ludzie zatracają ambicję, olej w głowie i poczucie humoru, szczególnie ludzie,
              którzy nie mają władzy. Syn sąsiadki mojej matki daje jej do zrozumienia, że nie
              będą akceptować takich cholernych dupków w swoim mechanicznym mieście; mój
              ojciec, dobrze sytuowany Anglik, ucieka ze mną do Anglii.

              9 kwietnia 1895 roku poślubiam mężczyznę, którego spotkałam zaledwie raz zanim
              mój ojciec zapłacił mu by się ze mną ożenił ponieważ jestem bękartem.

              Historia siedmiu lat: Na początku lat 1860-tych w Virginia City, w stanie
              Nevada. 30 000 ludzi zapuszkowanch, by się jak najbardziej wzbogacić. Nie chcę
              być bogata i sławna. Możesz zabić kogokolwiek sobie życzysz, dopóki masz powód.
              Wymyśl go. Dzikie psy skowyczą pod zgangrenowanymi kończynami starego. Szacunek
              tak naprawdę nie ma znaczenia. Mam dziewiętnaście lat pięć stóp i trzy cale
              olbrzymie ciemne oczy kręcące się włosy znam się na muzyce i sztuce. Crittenden
              jest znanym prawnikiem; wybranym do pierwszego Ogólnego Zgromadzenia Nevady;
              prowadzi jeden z najlepiej prosperujących zespołów prawnych w stanie. Podobnie
              jak ja, uważa że ma władzę polityczną, jest szanowany i bogaty. Oboje jesteśmy
              uparci; robimy to, co musimy; nie zajmujemy się kołowaniem innych ludzi,
              społeczeństwa, póki nie jesteśmy do tego zmuszeni. Oboje jesteśmy lojalnymi
              Południowcami, którzy szanują drogę bogactwa i tradycji. Gdy jakiś pieprzony
              Jankes wtyka gównianą flagę Unii na pal stojący przy Tahoe House, wyciągam
              rewolwer, każę mu zejść z dachu; nie; zastrzelę sukinsyna.

              Skurwiele aresztować chcą mnie za morderstwo z premedytacją. Wydaję się żyć w
              zgodzie ze społeczeństwem, a oto i jacy oni są; skurwiele. Crittenden, mój
              kochanek, posiada podobny szacunek względem społeczeństwa które rzuciło mi
              błyskotliwe spojrzenia. Używa swojego prestiżu i pieniędzy: aranżuje ławę
              sędziowską dwunastu secesjonistów, przywołuje Shakespeare'a i Jeffa Davisa; jego
              złoty język wyzwala mnie spod stryczka. Poznaję naturę rzeczywistości i jeszcze
              bardziej kocham Crittendena. W tej sytuacji, morderstwo nic nie znaczy.

              Jedyne co się dla mnie liczy to miłość do Crittendena myślę o nim w każdej
              chwili wyobrażam sobie że znów go widzę mówi mi że mnie nienawidzi rozglądam się
              w łazience widzę jego błękitne oczy tuż przy moich oczach kładę ręce na jego
              ramionach splata me ciało swoim ciałem jego skóra tak blisko szalone konie na
              mej skórze.

              Jakie są źródła tej szalonej miłości? W jaki sposób żądza kochania kogoś łączy
              się we mnie z pragnieniem mordu? (Gdy jestem dzieckiem, rodzice mają letni domek
              nad Atlantykiem, każdego popołudnia, między piątą a ósmą, spaceruję po piaskach
              zielonego oceanu, wchodzę na kraniec mola, przyglądam się nakładającym się na
              siebie falom, nie tyłem do przodu, lecz tyłem do przodu w tym samym czasie co
              spowrotem tyłem do przodu). Postanawiam, że nie zrobię nic lda Crittendena.
              Kilka dni po moim uniewinnieniu, dowiaduję się, że Crittenden jest żonaty i ma
              siedmioro dzieci. Crittenden przekonuje mnie, bym zjadła obiad z nim i jego żoną
              w Hotelu Occidental w San Francisco. Popadam w niewolę, pozwalam mężczyźnie
              położyć łapy na mej głowie i sterować nią jak tylko pragnie. Crittenden jedzie
              ze mną z powrotem do Virginia City; moja matka wyrzuca go z Tahoe House,
              zabraniając mu spotykać się ze mną; kupuję dom w bogatej dzielnicy i przenoszę
              się tam z Crittendenem. Crittenden zaprasza swoją żonę, by zamieszkała w moim
              domu. Czemu pozwalam zniewalać się przez Crittendena? Jestem szalona. Już mnie
              to nie interesuje. Wspominam drugiego męża; strzelam sobie w głowę z pistoletu.

              Stop. Wpadam z deszczu pod rynnę. Crittenden wciąż obiecuje, że się rozwiedzie
              ze swoją żoną Jadę z Crittendenem do San Francisco; mam więcej pieniędzy niż
              potrzebuję. Mam więcej pieniędzy niż pragnę.

              W trakcie poronienia prawie że umieram; mówię mężowi, że nie mam zamiaru mieć
              znowu dziecka. Nie chcę go poślubić; nie chcę mieć go koło siebie, kierującego
              mną. Pieprzyć ich wszystkich.

              Biada temu, kto się mi będzie naprzykrzał. Zastrzelę go. Zastrzeliłam żołnierza
              Unii na dachu, a Crittenden uratował mnie przed stryczkiem. Crittenden mówi mi
              teraz, że Mrs. Crittenden jest znowu na Wschodzie. Nie pozwoli jej powrócić do
              Kalifornii. Jestem jego niewolnicą i dlatego mu wierzę. Nie chcę być jego
              niewolnicą. Celuję w Crittendena pięciostrzałowcem, strzelam i chybiam celowo.
              Wychodzę za tego faceta, Snydera, typowego wymoczka. W ciągu miesiąca Crittenden
              umożliwia mi rozwód, bym mogła do niego powrócić. Mebluje dom na Ellis Street
              dla swej żony, która wraca ze Wschodu. (A chce pieprzyć E. A śpi ze mną kładzie
              mnie do łóżka na strychu M pieprzy się za drzwiami słyszę przez podłogę jak A
              kocha się z E. Otwieram okno na poddaszu, schodzę po dachu, ześlizguję się po
              długim słupie, wracam do szkoły A mówi że dokonał wyboru między mną a E; jestem
              lepsza. Podrywa mnie. Następnego dnia mówi, że E jest w ciąży, wynocha).
              Crittenden zamierza się rozwieść, pojechać ze mną na Wschód. Przez chwilę jestem
              zadowolona, nie wierzę mu, usiłuję mu wierzyć. Muszę się nauczyć jak sobie
              radzić z burzliwymi emocjami. Interesuję sie głównie sobą. Kupuję nowy pistolet
              : szybki czterostrzałowiec. (Potem nocą L kładzie się spać musi iść do pracy
              nazajutrz myślę o tym jak go zabić już widzę jak podchodzę do niego śpiącego w
              łóżku mam nóż w ręku dźgam go nożem w lewy bok tuż pod żebrami). 3 listopada
              Crittenden zatrzymuje się w naszym domu, wiem że to ostatnia chwila; nie chcę
              popadać w histerię; nie mogę sobie pozwolić na targanie emocjami nie jestem jego
              maszyną do pieprzenia. Mógłby należećź do mnie; muszę pozabijać tych innych, o
              których myśli, ze do nich należy. Zamienię się w roślinę. (Pozwalam L uderzyć
              mnie zostawić mnie bez grosza bez domu ponieważ nie chcę się już z nim pieprzyć
              w tym samym czasie żyje z nową kochanką jego nowa kochanka widzi jak mnie bije
              ma coś do powiedzenia na ten temat. L może sobie mówić, ze jedyną rzeczą, w
              której jestem dobra, to pieprzenie i że jest to jedyny powód, dla którego
              mieszka z mną). Chcę być bogata i sławna; nie, chcę móc rozmawiać z innymi
              ludźmi bez konieczności zniżania się.
              -
              • sztuk6mistrz Re: Staję się Morderczynią 02.04.08, 16:21
                Wkładam olbrzymi welwetowy beret, kapelusz z cienkim welonem, pochwę i rewolwer;
                po cichu śledzę kochanka w bryczce, którą wczoraj wynajęłam, mijam niskie
                brązowe i szare budynki, których okna wypełniają kręcące się wkółko szczury,
                mijam kobiety i męzczyzn kroczących ręka w ręka, gdy tylko jest to możliwe. (W
                Nowym Jorku obcinam włosy, noszę czarny biskupi płaszcz, dżinsy, ciężkie buty, a
                więc wyglądam jak chłopak; gdy tylko mężczyzna publicznie pyta mnie o czas, daję
                mu kopa. Staram się spotykać więcej kobiet, nie wiem jak; nikt mnie nie lubi) W
                tajemnicy wsiadam na El Capitan, szmuglującą opium barkę, która wiezie mego
                kochanka do swej tak zwanej żony. Ludzie tłoczą się wokół mnie, chcą mnie
                wprowadzić w błąd, zawładnąć mą; jestem zagubiona. Nie chcę być w tłumie ludzi,
                póki nie jestem niewidzialna marzę sobie że jestem niewidzialna lub też że
                ludzie pchają się na mnie jak się masz kochanie może byś się ze mną przespała?
                Prom cumuje, przepycham się przez tłum, by ujrzeć jak Crittenden wita się ze swą
                żoną; ciała mnie blokują; nie mogę robić czego chcę; widzę Crittendena i Klarę
                siedzących na górnym pokładzie; Klara splata ręce, widzę niebieski dres z
                malusieńkimi białymi kwiatkami, rękawiczki, po co rękawiczki; wydaje mi się, że
                się śmieje, głupi dzieciak w mundurze wojskowym, Crittenden się śmieje; nie mogę
                się nawt uciec do swoich ambicji. Obserwuję każdą ich chwilę. Słyszę gwizd, 5.50
                po południu barka ma wrócić do San Francisco. Nigdy już nie ujrzę Crittendena.
                (Nie wiem jak sobie radzić z kimś kogo kocham lub kogo chcę widzieć, a kto nie
                chce mnie widzieć, kto nie lubi mnie. Wreszcie zmuszam się do przejrzenia, że
                ludzie, których kocham (jakoś tam), nie lubią mnie. I nawet, choć oni mnie nie
                lubią, ja nie potrafię ich nie lubić; staram się do nich mówić, zawracam im
                głowę, sprawiam, że coraz bardziej mnie nie lubią, pogrążam się w
                lękach/nieśmiałości. Pokazują mi, że mnie nienawidzą; widzę jak siedzę pod
                stertą rzeczy w pracowni; nie widzę nikogo; czekam, aż wszystko się zamknie).
                Strzelam do Crittendena; jeszcze coś mamrocze; wypuszczam pistolet z ręki,
                czekam aż zjawi się policja. Zaczynam histerycznie krzyczeć coraz głośniej i
                głośniej.


                Wszystkie wydarzenia pochodzą ode mnie, ENTER MURDERERS E.H. Bierstadt, MURDER
                FOR PROFIT W. Bollitho, BLOOD IN THE PARLOUR D. Dunbar, ROGUES AND ADVENTURESSES
                C. Kingston.

                Tłumaczenie: Dariusz Misiuna
                źródło: Kathy Acker, I Become a Murderess, w: Rapid Eye 1 (Annihilation Press:
                London, 1993)
    • cieplekapcie Nasza-klasa 08.09.08, 17:07
      Zdolni-zdolnym, czyli jak portal docenia pasję komputerową wśród polskiej młodzieży:

      (...)

      Również śląscy policjanci zatrzymali dwóch nieletnich oszustów internetowych. Dwaj 16-letni mieszkańcy powiatu pszczyńskiego stworzyli program, który do każdego nowo umieszczonego zdjęcia na jednym z portali internetowych komentarz, w którym znajdowała się reklama płatnego programu do pobierania plików. Jak ustalili prowadzący sprawę funkcjonariusze z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą KWP Katowice tylko z komputera jednego z 16-latków wysłano aż około 120 tys. takich spamów. Tak duża ilość reklam sparaliżowała działanie portalu, ponadto spowodowała czasowe wyłączenie jego pracy. Spamy spowodowały także zmniejszenie ilości osób odwiedzających portal o prawie 2 miliony.

      Przedstawiciele portalu wycenili straty na około 60 milionów złotych. Młodzi hakerzy na swój czyn odpowiedzą przed sądem rodzinnym. Nie jest wykluczone, że właściciele portalu będą domagać się wyrównania strat spowodowanych działalnością 16-latków".

      www.prw.pl/articles/view/7899/nasza-klasa-pl-pomaga-policji-w-ujeciu-spamerow
    • zbyleon Re: Czytelnia. Raz jeszcze przesympatyczna Jadzia. 07.10.08, 10:37
      Muszę polecić:
      polskatimes.pl/opinie/dwaognie/50821,staniszkis-tusk-mial-sie-slizgac-a-zostal-twardzielem,id,t.html#material
    • zbyleon Reklama - partie - nasze pieniądze. 11.02.09, 06:16
      Niezbędny zakaz wydawania naszej kasy na reklamy:
      www.dziennik.pl/opinie/article316423/Reklamy_polityczne_Kasa_w_bloto.html
      • zbyleon Jonah Goldberg - Liberalny faszyzm 16.03.09, 08:09
        Polecam:
        JONAH GOLDBERG: LIBERAL FASCISM. THE TOTALITARIAN TEMPTATION
        FROM MUSSOLINI TO HILLARY CLINTON. (Doubleday, New York 2007)
        patrz:
        odra.okis.pl/article.php/743
    • zbyleon Terry Eagleton - Kultura i barbarzyństwo 10.05.09, 08:11
      Cytat
      Renesans zainteresowania religią w najbardziej zlaicyzowanych
      społeczeństwach Zachodu jest bez wątpienia jednym z najbardziej
      zadziwiających zjawisk intelektualnych naszych czasów. O religię
      toczy się spory, a teologiczne argumenty znajdują zwolenników nawet
      na lewicy. Z drugiej strony wiara podlega krytyce tak ostrej, jakiej
      nie słyszeliśmy od czasów oświecenia - "nowi ateiści" wchodzą z
      religią w konflikt, który od dziesięcioleci wydawał się całkowicie
      wygasły.

      www.dziennik.pl/dziennik/europa/article376308/Kultura_i_barbarzynstwo.html
    • zbyleon Wolność na folwarku 30.05.09, 19:27

      Polecam:
      www.rp.pl/artykul/61991,313051_Ziemkiewicz__Wolnosc_na_folwarku.html
      • zbyleon Barbarzyńcy ? 28.09.09, 05:03
        Polecam:
        www.rp.pl/artykul/61991,368869_Czekajac_na_barbarzyncow.html
        a w nim ;
        Cytat
        Caldwell w przeciwieństwie do europejskich polityków nie ma
        wątpliwości, gdzie leżą korzenie najważniejszych europejskich
        wartości. Posiłkuje się nawet cytatem z niemieckiego filozofa i
        zadeklarowanego ateisty Jurgena Habermasa: „Chrześcijaństwo i tylko
        ono jest ostatecznym źródłem wolności, sumienia, praw człowieka i
        demokracji – podstaw zachodniej cywilizacji. Nie mamy dla
        chrześcijaństwa żadnej alternatywy. Nieustannie czerpiemy z tego
        źródła. Cała reszta to postmodernistyczna paplanina”.
    • zbyleon Resztki agory 20.12.09, 13:12
      www.rp.pl/artykul/61991,408346_Nie_ma_sladu_po_agorze.html
      • zbyleon Ciekawy dwugłos w sprawie Rosji. 10.01.10, 09:38
        Największymi wrogami rosyjskiej demokracji są tak zwani liberałowie
        www.newsweek.pl/magazyn/artykuly/europa/najwiekszymi-wrogami-rosyjskiej-demokracji-sa-tak-zwani-liberalowie,51209,1
        Obama nie rozumie Kremla
        www.newsweek.pl/magazyn/artykuly/europa/obama-nie-rozumie-kremla,51211,1
    • zbyleon Elity w obliczu katastrofy 22.04.10, 07:56
      Polska żałoba

      Porażające i przygnębiające jest poczucie wyższości polskich
      intelektualistów oraz ich sympatyków, którzy pouczają nas, że nie należy
      mieć zaufania do polskich mas, że Polacy są irracjonalni i poza szukaniem
      winnych i udawanym żalem nic więcej nie potrafią uczynić. Jednym słowem
      jesteśmy narodem niepoważnym, o czym tylko profesorowie filozofii, wiedzą.

      Nietrudno znaleźć klucz polityczny do tych sugestii. Chodzi oczywiście o
      wskazanie, kto jest niedobry i kto winny. Jednostronność polityczna takich
      wypowiedzi i w związku z tym – ich instrumentalny charakter jest aż zbyt
      jawny.

      Ten rodzaj wyższościowego języka elitę nie czyni lepszą, czyni ją jedynie
      bardziej zarozumiałą, czasem pyszną i przekonaną o swej rzekomej wielkości.
      Całość:
      kulturaliberalna.pl/2010/04/13/pawel-spiewak/

      • zbyleon Socjologowie 23.04.10, 15:33
        Socjologowie nie tkwią w gabinetach!


        www.rp.pl/artykul/9133,465561_Glinski__Socjologowie_nie_tkwia_w_gabinetach_.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka