groceries
19.07.10, 16:27
NA PAŃSTWO TRZEBA ZASŁUZYC!!!
Michael Scheuer, były szef jednostki zajmującej się tropieniem bin
Ladena w CIA, a obecnie konsultant różnych fundacji, w interesującym
47-minutowym wywiadzie dla CPAC powiedział mądrą rzecz - nie ma
czegoś takiego jak prawo państwa do istnienia. Państwa istnieją,
jeśli są gospodarczo żywotne, politycznie sprawne i są w stanie się
obronić. - Oczywiście - dodaje Scheuer - każde państwo ma prawo do
obrony.
Jest to obserwacja szczególnie ciekawa dla nas, Polaków, którzy w
naszej historii doświadczaliśmy kilkakrotnie okupacji, a raz upadku
państwa - nie tyle jego militarnej klęski, co rozpadu wewnętrznego
wywołanego przez polityczną degrengoladę.
Aby istniała republika, obywatelom musi na niej zależeć. Państwo
republikańskie to zbiorowy interes większości zamieszkujących go
ludzi, gdy ci ludzie zaczynają traktować państwo jak powietrze,
przestają patrzeć na państwo jak na coś, co wymaga bezustannej
troski, państwo upada.
Może jeszcze jakiś czas trwać jako wydmuszka, siłą rozpędu i
ludzkiego przyzwyczajenia, ale kiedy ktoś zainteresowany to
dostrzeże, wystarczy truchło pchnąć palcem...
Mieliśmy już takie doświadczenie w dawnych wiekach - kiedy szlachta
przestała kształcić własne dzieci, powszechna głupota obywatelska
spowodowała traktowanie korzystnej sytuacji politycznej jako danej
raz na zawsze. Nad brakiem państwa lamentowano dopiero wówczas,
kiedy niebroniona Rzeczpospolita padła jak długa. Było już późno.
Sytuacja powtarza się dzisiaj. Upadek państwa polskiego jest
widoczny w każdej sferze; Polska przypomina opustoszałe domostwo,
zajęte przez sublokatorów, w którym otumanieni prawowici
właściciele mieszkają w suterenach.
Upadek państwa uderzy Polaków dopiero wówczas, kiedy w wyraźny
sposób ograniczy możliwości działania ich dzieci; kiedy będą musieli
się podporządkować obcym regułom, rezygnując z własnej tradycji i
sposobu życia. Wtedy sytuacja będzie trudna do ruszenia.
Międzynarodowe struktury, w których tkwi Polska, zawiadywane są
przez silne narody; naszych tradycyjnych przeciwników.
Czy Polacy będą w stanie wydać z siebie nową, narodową elitę i
stworzyć państwo zdolne skutecznie chronić i realizować ich interes,
czy też zostaną w nowoczesny sposób skolonizowani?
Niektórzy przyjmując optykę dawnych przeciwników Polski, uważają już
dzisiaj, że podporządkowanie się to konieczność - nie ma szansy na
niepodległą Polskę w tym miejscu Europy, bo też w dzisiejszym
świecie coraz mniej jest całkowicie niepodległych państw, które mogą
sobie pozwolić powiedzieć NIE "globalizacji". W nowoczesnym systemie
międzynarodowym kluczem jest słowo "współzależność", z tym że
właśnie jedni są mniej "współ" - zależni, a inni bardziej.
Problem Polski jest w tym, że Polacy nie będą mogli żyć, jak chcą,
ani wtedy gdy będą w sojuszu z Niemcami, ani gdy będą pod rękę z
Moskwą.
Dzisiejsza Polska jest pozostałością środkowoeuropejskiego
mocarstwa, które wytworzyło swoistą kulturę, unikatowy sposób
patrzenia na świat. Polska mentalność nie przystaje ani do
rosyjskiej, ani do niemieckiej. Nad rozległymi równinami środkowej
Europy unosi się całkiem inny, nasz duch.
Dzisiaj nie podbija się, rozjeżdżając gąsienicami. Na dłuższą metę
jest to mało skuteczne i kosztowne. Trwała okupacja musi być
łagodna, narzucony gorset nie może wywoływać masowego
niezadowolenia. Czasy szalonych wodzów minęły; dzisiaj mamy do
czynienia ze "zbiorową mądrością" iluminowanych ideologów. Polskie
pretensje do niepodległości stoją na drodze bardziej dalekosiężnych
globalnych zamiarów. Autorzy tych zamiarów starają się uczynić
wszystko, by pozostały one właśnie tym – pretensjami.
W relacjach do Polaków Żydzi uznają się za nauczycieli, a Niemcy
myślą o sobie jako o organizatorach, Rosjanie zaś uważają się za
niezepsutych przez Zachód Słowian. W kosmosie
żydowskim Polacy są głupi i dlatego trzeba nimi kierować, w kosmosie
niemieckim Polacy są jak dzieci i dlatego trzeba ich zorganizować do
pracy - pokazać, co mają robić, a wówczas nawet nieźle to robią, w
kosmosie rosyjskim Polacy zawsze zdradzali Słowiańszczyznę i są jak
prostytutka. Te żywioły są dzisiaj w Polsce obecne na każdym kroku.
Na dodatek ludzie ci znają nasz kraj, wiedzą, za które sznurki w nim
pociągać. Żywioł rosyjski, choć obecnie na gorszej pozycji, posiada
jednak stare subkontakty wypracowane w czasach peerelowskiego
bantustanu.
Podstawowym zadaniem elity państwa jest wskazanie zagrożeń. Dopóki
Polska nie dojrzeje do tego, by być partnerem Niemców, Żydów czy
Rosjan, interesy tych grup narodowych i krajów odczytywać trzeba nad
Wisłą jako zagrożenie. Próbując odbudowywać polską niepodległość
trzeba przynajmniej zdawać sobie sprawę z ich długofalowych
kierunków.
Po drugie zaś, aby móc myśleć o jakiejkolwiek sanacji, trzeba
wiedzieć, na kim można się oprzeć, a zatem identyfikować w Polsce
agentów wpływu wymienionych grup interesów; trzeba po prostu
wiedzieć, kto dla kogo pracuje (i za ile) oraz co do kogo należy.
Po trzecie zaś, do narodowej sanacji konieczne jest rozgłaszanie
polskiej myśli tożsamościowej;
konieczne jest odbudowanie narodowej inteligencji, stworzenie mody
na Polskę wśród młodych.
Moment przełomu szybko nadchodzi, widać to po tym jak rosną
młodzieżowe środowiska narodowe, jak młodzież, która jeszcze
niedawno zachłystywała się liberalnym tumiwisizmem i możliwością
szukania szczęścia w świecie, szuka stopami polskiego gruntu.
Polska nie musi istnieć. Nie ma takiego prawa, ale Polacy mają prawo
się bronić przed aksamitnym zniewoleniem.
Andrzej Kumor – Mississauga – Kanada
„Goniec” Toronto, 16 stycznia 2010