11.01.10, 23:45
Tak się zastanawiam. Jak sobie radzicie z wykluczeniem społecznym (pomijając
to, że sami się wykluczamy robiąc ludziom to, co robimy?). Kto wie faktycznie,
w czym tkwi wasz problem, albo że faktycznie go macie? Jak sobie radzicie w
pracy/szkole/wśród znajomych (jeśli jacyś zostali). Ja mam przed sobą trudny
czas. Jeśli dobrze pójdzie, to kwiecień - październik czeka mnie półroczna
terapia. Wcześniej planowałem wyjazd za granicę. Więc "oficjalnie" wyjadę. Bo
wiem, że większość ludzi nie zrozumie. Bo bardziej tolerowany i zrozumiany
(nawet w naszym społeczeństwie) jest homoseksualizm niż problemy psychiczne.
Ktoś z Was robił "comming out" ? Czy gracie i kłamiecie przed wszystkimi?
Obserwuj wątek
    • cyntia33 Re: tabu 12.01.10, 11:02
      Szczerze mówiąc, nie rozumiem. Nie czuję się wykluczona. Nie kłamię, bo nikt
      specjalnie nie pyta (też nie pytam się ludzi, czy nie są przypadkiem chorzy :),
      a nie zwierzam się na prawo i lewo. Jak ktoś pyta - mówię. W moim środowisku
      dużo osób ma lub miało jakieś problemy i chodziło na terapię albo lądowało w
      szpitalu, albo bierze leki, więc to nie jest tabu. Pracowałam ze
      schizofrenikiem. (Byłych?) bulimiczek i anorektyczek nie zliczę na placach obu
      rąk i nóg, znam co najmniej dwie osoby, które biorą lit, a tych na prozacu - z
      milion ;). To nie jest problem, a już na pewno nie tabu, tylko znak naszych czasów.
    • rozchwianyr76 Re: tabu 13.01.10, 15:38
      xcracer napisał:

      > (...)Jak sobie radzicie z wykluczeniem społecznym (pomijając
      > to, że sami się wykluczamy robiąc ludziom to, co robimy?).

      Wcale sobie z tym nie radzę.

      > Czy gracie i kłamiecie przed wszystkimi?

      Gram często. Problem stanowią zupełnie nowe dla mnie sytuacje.
      Nie umiem kłamać; często mówię wprost co myślę, nawet gdy tego nie wymaga sytuacja.
      • my_suicide Re: tabu 14.01.10, 11:58
        mnie ostatnio nabrało na szczerość w grupie kilkunasto osobowej - ech teraz
        załuje :( nie wiem co mnie napadło...
    • sinusoida76 Re: tabu 17.01.10, 09:49
      Nie czuje sie wykluczona, narazie niewiele osob wie o mojej
      chorobie. Oczywiscie gram, szczegolnie przed nowo poznanymi ludzmi,
      badam granice ich wrazliwosci w subtelny sposob lub raczej sprawdzam
      czy rzeczywiscie "tak to dziala"... Zauwazylam, jak dotad, ze sa 2
      osoby, wzgledem ktorych, co prawda pogrywam, ale staram sie nie
      manipulowac. Moja mama i przyjaciolka. Obydwie sa w pewnym sensie
      autorytetami dla mnie, choc kazda w innej dziedzinie. Wiem, ze jesli
      zranilabym mame, to nie znalazlabym spokoju (mieszkamy daleko od
      siebie, widzimy sie 2 razy w roku a jej milosc do mnie jest caly
      czas taka bezwarunkowa) a przyjaciolka... tu na obczyznie jest
      jedyna prawdziwa osoba, ktora mnie moze wysluchac, stapa twardo po
      ziemi, nie daje sobie dmuchac w kasze...no jakis taki respekt mam
      przed nia :-). I jej wlasnie powiedzialam co ze mna nie tak...chyba
      w nadziei, ze bedzie jeszcze bardziej czujna i w razie czego postawi
      mnie do pionu...ze potrafi byc ostra, to wiem ;-)
    • the-crawl Re: tabu 20.01.10, 15:31
      kompletnie nie wiem o jakim mówisz tabu...ja przynajmniej nie czuję potrzeby opowiadania całemu światu o tym, że zdiagnozowano u mnie zaburzenia, nie szukam też zrozumienia tam gdzie go się szukać nie powinno czyli u znajomych w pracy czy na uczelni, nawet nie czuję potrzeby żeby tłumaczyć dlaczego nie piję, bo niby po co...mam kilka zaufanych osób, w zasadzie to rodzina, wiedzą...przyjaciele tez wiedzą i bynajmniej nie uciekli gdy mówiłam że biorę od lat leki, byłam na odwykach, oddziałach psychiatrycznych... dzisiaj to nic strasznego, niezwykłego, to codzienność
    • night21 Re: tabu 21.01.10, 12:37
      Wiesz...wykluczona ze społeczeństwa się nie czuje....inna owszem...ale chyba nie wykluczona.
      W moim otoczeniu problemy psychiczne nie są tematem tabu (przynajmniej w tym otoczeniu, w którym od jakiegoś czasu się obracam), z bliskimi mi osobami(mąż i kilka znajomych osób) rozmawiam o swoich zaburzeniach otwarcie.
      O moich problemach nie wie rodzina (rodzice, rodzeństwo), nie utrzymuje z nimi zbyt bliskiego kontaktu (może kiedyś się dowiedzą). Zresztą ich podejście jest nieco "zacofane" w tej kwestii, osoby leczące się psychiatrycznie, czy korzystające z pomocy psychologa traktują jak "wariatów". Ale ludzie są różni i w tym tkwi ich "urok". Liczę na to, że kiedyś nasze społeczeństwo będzie bardziej tolerancyjne, wyrozumiałe.
      Na studiach radze sobie dość dobrze, choć bywa ciężko (ze względu na pojawiające się stany depresyjne, myśli i próby samobójcze), w pracy też całkiem całkiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka