18.05.10, 12:57
hej

mam ostatnio duzo mysli zwiazanych z moimi wewnetrznymi glosami, one moga byc
jednoczesnie myslami, ale po co to komplikowac...Otoz wydaje mi sie, ze nie
naleza one do mnie tzn. mowia mi rzeczy, z ktorymi walcze i ktorych raczej
staram sie pozbyc. Np ze mam nie wstawac z lozka, ze jestem chora, ze mam sie
ciac , ze mam sie objadac, najgorsze, gdy chca mnie zabic...Nie potrafie sie z
nimi zidenyfikowac, czyli nie uznaje ich za czesc mnie. Ciagle chce umrzec i
wydaje mi sie, ze ta zla osoba we mnie odpowiedzialna za glosy determinuje
moja depresje i stale poczucie zagrozenia. Czy wy tez slyszycie w glowie obce
glosy?
Obserwuj wątek
    • dziwny.90reconnect Re: głosy 18.05.10, 19:04
      Nie wiem co Ci powiedzieć, jeśli serio słyszysz głosy to być może jest to
      schizofrenia? Ja np. mam uczucie jakby "siedziały we mnie" dwie osoby i gdy
      jedna mówi A to druga mówi B. Ogólnie chujowo.
      • bella_morte Re: głosy 18.05.10, 21:06
        Mhm, wiem o co chodzi..różnica jest chyba tylko w tym, czy są to realnie obce
        głosy, czy coś na kształt własnych myśli.
        Pierwsze sugerowałoby oczywiście schizofrenię (choć nie wiem, nie jestem
        psychiatrą), bo poczucie obecności "drugiego" ja jest mi doskonale znane. Do
        głosu dochodzi, kiedy mam gorszy dzień, gdy jest lepiej, nie chcę nawet pamiętać
        o jego istnieniu.
        • dziwny.90reconnect Re: głosy 18.05.10, 22:05
          Najgorsze jest to, że oba te JA mają skrajne poglądy i często następuje
          konflikt, czuje się "rozerwany" i nie wiem co robić. Jeśli podejmę jakaś
          decyzję, to za chwilę wydaje mi się ona zła i staram się to naprawić - takie
          blednę koło. Fajnie by było jakby te JA można było jakoś pogodzić.
          • become_daniel Re: głosy 22.08.10, 19:42
            Mówisz: oba te JA mają skrajne poglądy...
            a powiedz które JA twierdzi że masz inne JA ze skrajnymi poglądami ?
            Bo wychodzi na to że jest jeszcze ktoś trzeci...
            • borderka78 Re: głosy 23.08.10, 12:09
              Nie. Ja mam podobnie jak większość piszących w tym wątku. Są dwa JA,
              oba skrajne. Gdy przy głosie jest depresyjne JA, ono uważa się za
              normalne, a skrajnym (i glupim) wydaje mu się poprzednik, czyli JA
              wesołe (na zasadzie: czemu mi się wczoraj tak kretyńsko micha
              cieszyła, chyba zwariowalam żeby się cieszyć gdy wszystko jest takie
              do dupy). A gdy do głosu dochodzi JA wesołe, to ono nie może
              uwierzyć, że jeszcze niedawno chodziły mi po głowie skrajnie złe
              myśli (np. samobójstwo). I tak to się toczy, dzien po dniu. My,
              borderzy, na ogół zdajemy sobie sprawę z tego naszego rozdwojenia,
              ale nie umiemy go powstrzymać. W miarę kontrolować - już prędzej.
    • czita88 Re: głosy 18.05.10, 22:05
      Nie no tak źle to jeszcze ze mną nie jest ;)... Żadnych obcych
      głosów nie słyszę, miałam parę razy stany totalnego oderwania i
      poczucia że moje ciało nie jest mną albo widziałam kogoś choć go tam
      nie było (totalna schiza) ale to tylko po narkotykach... Absolutna
      rozsypka.
      A normalnie, to z podobne do waszych odczucia pojawiają się, ale nie
      są to obce głosy tylko ja "dobra/kochająca/w miarę normalna" i
      ja "wredna zimna zraniona s***"... Dobra usprawiedliwia w
      konfliktach Jego, stara się zrozumieć, zbagatelizować jego
      słowa/zachowania które dopiero co tak mnie zraniły, przypomina jak
      bardzo go kocham i potrzebuję, jak wwiele dla mnie zrobił, ile mi
      wybaczył... Chce odpuścić, zadzwonić, przytulić, wybaczyć,
      zapomnieć. A zła skupia się na Jego winie, na moim bólu, przypomina
      powód konfliktu i wyciąga stare brudy, jego błędy sprzed miesięcy,
      sprzed roku, skupia się na sobie samej, żąda zemsty, odegrania,
      obojętności, kary dla Niego... I w mojej skołatanej głowie pelnej
      szalejących emocji walczą te dwie strony... Raz wygrywa jedna raz
      druga... Nie raz miałam takie momenty gdy moja dłoń sięgająca jego
      pochylonej głowy/pleców z zamiarem dotyku, pogłaskania, okazania
      uczucia zatrzymywała się i cofała... Niech ma za swoje...
      Jestem popie*dolona ;(
      • dziwny.90reconnect Re: głosy 18.05.10, 22:18
        Mam identycznie. Według mnie to nie jest normalne ale chuj :) Masz coś
        zdiagnozowane? Ja chyba się udam do poradni specjalistycznej bo cienko przędę
        ostatnio. Haha i proszę, cały dzień melancholii, a twój tekst jakimś cudem mi
        humor poprawił :D I jak tu można rozumieć samego siebie pozdroo
    • annarchia Re: głosy 19.05.10, 10:55
      mykolina88 napisała:

      > hej
      >
      > mam ostatnio duzo mysli zwiazanych z moimi wewnetrznymi glosami, one moga byc
      > jednoczesnie myslami

      Wydaje mi się (z podkreśleniem na: wydaje), że to może być tzw. nagłośnienie
      myśli. Miałam coś takiego w nasilonej formie (i tak właśnie nazwali to lekarze),
      było to okropne. Głośne myśli - niemal głosy, które wiem, ze pochodzą z mojej
      głowy, ale odczuwam je jako obce, jakby nasyłane przez kogoś - bo tak się z nimi
      nie identyfikowałam. Odczuwałam je tak, jakby płynęły poza moją kontrolą,
      niezależnie, jakby kilka "osób" krzyczało we mnie (czułam się autentycznie
      ogłuszona), kilka różnych wątków naraz poruszały, biegły bardzo szybko i
      chaotycznie (gonitwa myśli). Podobnie? Najczęściej powtarzały jak w zaciętym
      automacie "Musisz umrzeć, nie uciekniesz od tego", "Cały świat jest bez sensu,
      wszyscy zginiemy" itd. Nie były to jednak omamy ani schizofrenia, bo generalnie
      omam to "realny" konkretny głos (kobiecy, męski, dziecięcy), a schizofrenik
      reaguje na niego tak, jakby dobiegał spoza, a poza tym pozbawiony jest
      krytycyzmu (a Ty piszesz "wydaje mi się"). Kilka razy słyszałam krótkie
      szeptanie wyraźnie "spoza" mojej głowy, ale nadal miałam dystans: "słyszałam,
      ale to niemożliwe...". Poza tym zdarza się, rzadko, że słowa innej osoby
      docierają do mnie z opóźnieniem i wszystkie naraz "odzywają się" w mojej głowie
      jako "echo" i wtedy trudno mi myśleć i budować zdania. Psychiatra trzyma rękę na
      pulsie: chyba dostanę lek antypsychotyczny, bo mam jeszcze inne objawy. Ale
      przede wszystkim omawiam to na sesji, bo to nie bierze się znikąd...

      Mimo, że Ty się z nimi nie identyfikujesz - to TY jesteś autorką tych
      myślo-głosów. Pewnie odzywają się jakieś konfliktowe sfery, tłumione uczucia,
      zamiary, myśli, których nie akceptujesz albo które trudno pogodzić. Porównaj
      sobie te dwie wypowiedzi:

      > najgorsze, gdy chca mnie zabic

      > Ciagle chce umrzec

      Widocznie tak bardzo cierpisz Mykolino, że chcesz umrzeć :( a ponieważ myśl o
      samobójstwie także wywołuje cierpienie, lęk, niezgodę, to tę myśl wypierasz i
      przychodzi ona pod postacią "głosu". Może to konflikt "nie chcę umrzeć, nie chcę
      żyć", bo tak Ci źle...

      mykolina88 napisała:

      > wydaje mi sie, ze ta zla osoba we mnie odpowiedzialna za glosy determinuje
      > moja depresje i stale poczucie zagrozenia.

      A to mi się kojarzy z borderowym rozszczepieniem na cześć "dobrą" i "złą". My
      mamy problem z integracją jednego i drugiego. Obie te części tak do siebie nie
      przystają, że aż się prosi, aby tę drugą nazwać osobą albo obcym głosem. Ale i
      "zła" i "dobra" to TY, Mykolina. Tyle, że pokawałkowana...

      Co na to Twój lekarz, terapeuta?
      Potrzebujesz pomocy.

      Buźki :*
      • mykolina88 Re: głosy 19.05.10, 12:50
        Byc moze to Ja, ktorej nienawidze, ktora doprowadza mnie do stanu obrzydzenia...
        Zdecydowanie konflikt,narastajacy juz hmm dobry trzeci rok. Bycie tak rozdartym
        jest okropne, czasami naprawde wolalabym nie miec swiadomosci < czyli tak jakby
        byc obok i sluchac tej "Zlej Mykoliny"> przez jako taka wiedze na temat tej
        drugiej czastki osobowosci czuje sie winna, ze moglabym ja zgladzic, zniszczyc,
        zapobiec...Ale na razie nie potrafie, one zyja wlasnym zyciem, zapewne da sie
        cos z tym zrobic, jednak z pewnoscia nie samodzielnie i subiektywnie. Bo skoro
        one rzeczywiscie sa wewnatrz byc moze potrzebuję obiektywnej siły z zewnątrz,
        która pomoże z nimi walczyć. Niejednokrotnie zdarzało się, ze sensowny ludzki
        głos doprowadził mnie do stanu odprezenia i zapomnienia o teoriach zlego glosu.
        Niestety musi to byc obcy, z pewnoscia nie moj glos. Żaluje,z e mam tak slaba
        kontrole nad tym co najwazniejsze, czyli umyslem. A lekarz? Wybieram się do
        terapeuty, nowego, nieznajacego mnie. Mam problem z zadzwonieniem, ale mam
        nadzieje,ze sie przelamie, a przede wszystkim, ze pojade i uda mi sie nie
        posadzac osoby na przeciwko o zle intencje. Z lekow biore seronil, pomaga na
        bulimie, niestety kiepsko z lekami, bo sa nasilone i ogolna kondycja psychiczna
        tez taka sobie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka