Dodaj do ulubionych

borderka z dzieckiem

21.07.10, 12:54
witam,

weszlam na google, wpisalam hustawki nastrojow i przeczytalam o BPD.
dziwne w sumie ze dopiero teraz, ale moze tez dlatego dopiero teraz
bo moje zycie staje sie nei do zniesienia.
mam 29 lat, mieszkam za granica, mam rocznego synka i zwiazek w
stanie rozpadu, w sumie juz dawno rozstalibysmy sie gdyby nie Maly,
ktorego oboje b kochamy i nie wiemy jak to rozegrac zeby jak
najmniej na tym ucierpial.
moj zwiazek od poczatku byl burzliwy (jak i 12 poprzednich ktore
zawsze konczylam po ok roku, gdy to jaskarwo zaczynalam widziec wady
moich wyidealizowanych z poczatku partnerow) z ta roznica ze po 3 mc
zaszlam w ciaze, urodzilam slicznego synka, ktorego kocham ponad
zycie i NIE CHCE GO SKRZYWIC.
z obecnym partnerem relacje sa obecnie fatalne (awantury, rekoczyny,
wyzwiska) i najlepiej byloy sie rozstac i zamieszkac gdzies z dala
od siebie. nie jest to jednak wszystko takie proste.
w sumie to jest 1 krok, dowiedzialam sie co mi powiedzmy dolega, i
chce sie zmienic (mozliwe? bez terapii i lekow?)
na dzien dzisiejszy nie chce byc z nikim w zadnym zwiazku bo to po
prostu nie dla mnie.
po pierwszej fazie fascynacji nei moge ich zniesc, sa beznadziejni,
dziwie sie co ja w nich wogole widzialam.

no nic.

wracam do lektury BPD, wyczytalam ze pomaga zielona herbata, omega 3
i tarynina (?) - probowal ktos?

pozdr
Obserwuj wątek
    • szalaputka22 Re: borderka z dzieckiem 21.07.10, 13:23
      ja wcinam omega3, 5-HTP, magnez...czasem persen...do picia zielona
      herbatka zamiast coli, ktora przy bpd jest niewskazana ale nie radze
      laczyc tauryny z 5-htp, bo tauryna oslabia produkcje serotoniny a
      htp podwyzsza jej poziom wiec to nie ma sensu...mi troszke pomaga(a
      moze sobie wmowilam, ze pomaga!?)napewno warto sprobowac;) to ci nie
      zaszkodzi:)
      • enia17 Re: borderka z dzieckiem 21.07.10, 13:31
        skocze w lunchu do apteki, dosc tej szarpaniny, do dziela!

        dzieki!
        • szalaputka22 Re: borderka z dzieckiem 21.07.10, 14:39
          jednak mimo wszystko radzilabym pojsc rowniez do jakiegos
          terapeuty...poszukaj w necie czy w twojej okolicy sa jacys ,ktorzy
          sie tym zajmuja. zycze powodzenia i trzymam kciuki! :)
          • hanging_garden Re: borderka z dzieckiem 21.07.10, 15:16
            enia17 - jeśli dziecko widzi to, co opisujesz - wg mnie lepiej,
            żebyś rozstała się ze swoim partnerem - DLA DOBRA DZIECKA! Tym
            bardziej, że dziecko ma już roczek i coraz więcej spraw rozumie a Ty
            nic nie robisz w kierunku poprawy swojego zachowania - jeśli
            dochodzi między Wami do awantur a nawet rękoczynów i dziecko to
            widzi - ryjecie mu tylko psychę... Maluch jest jak "gąbka" i chłonie
            Wasze negatywne emocje - jeśli NAPRAWDĘ zależy Ci, żeby wyrósł na
            normalnego człowieka (a nie kolejnego bordera - a wg tego co
            opisujesz, ma na to wszelkie szanse), to niestety ale bez
            drastycznych rozwiązań się nie obejdzie - wyjścia masz wg mnie dwa:
            albo zaczniesz się INTENSYWNIE leczyć albo powinniście się rozstać...

            Leczyć powinnaś się i tak, nawet jeśli zostaniesz sama z dzieckiem.
            Powinnaś rozpocząć terapię jak najszybciej chociażby po to, żeby nie
            zniszczyć dziecka... (chyba wystarczająco się już wyżyłaś na swoich
            12-tu partnerach - i nie mówię tego złośliwie. Niestety brak poprawy
            na lepsze przez tyle lat i związków, źle dla Ciebie rokuje na
            przyszłość jeśli chodzi o sznasę stworzenia przez Ciebie normalnego
            związku, relacji z partnerem i dzieckiem). Terapia jest Ci potrzebna
            przede wszystkim po to, ponieważ obawiam się, że po tym jak
            rozstaniesz się z partnerem, strumień swojej negatywnej energii
            możesz skierować właśnie na dziecko - borderzy (Ci "acting-out",
            czyli kierujący swoją agresję na otoczenie a nie do siebie - nie
            piszesz nic o tym, że się okaleczasz, więc domniemuję - choć może
            się mylę - że jesteś właśnie acting-out) potrzebują "worka
            treningowego" - jeśli naprawdę kochasz synka i zależy Ci na jego
            przyszłości, zrób coś w tym kierunku jak najszybciej (terapia,
            farmakologia, itd. - forum nie zastąpi lekarza - pamiętaj o tym...).

            Jednocześnie przepraszam za dosadność mojej wypowiedzi - nie jest
            moją intencją ani Cię obrażać ani straszyć. Wiem jednak co mówię -
            sam mam dziecko z borderką i nie raz jest tak, że jak się
            rozstaniemy (= ona wyrzuci mnie z domu), dzwoni do mnie, bo nie ma
            nikogo pod ręką na kim mogłaby się wyładować, ubliża mi, zaczyna
            wrzeszczeć a dziecko wpada w tym momencie w panikę, nie wie co się
            dzieje i jest przerażone (słyszę to w słuchawce) - i oczywiście po
            wszystkim ma do mnie pretensje, "że jej dziecko denerwuję", choć
            rozmawiałem z nią spokojnie, nie użłyłem ani jednego obraźliwego
            słowa i cały czas próbowałem uspokoić.
            Dla niej dziecko jest po prostu substytutem mnie, czyli w/w "worka
            treningowego" do wyładowania swoich najgorszych emocji. Ona też
            twierdzi, że kocha to dzieciątko a jednocześnie (pośrednio) się na
            nim wyżywa... To bełkot, bo nie szanuje tego dziecka tak samo, jak
            nie szanowała mnie.
            • tautschinsky Re: borderka z dzieckiem 24.07.10, 13:20
              hanging_garden napisał:

              > enia17 - jeśli dziecko widzi to, co opisujesz - wg mnie lepiej,
              > żebyś rozstała się ze swoim partnerem - DLA DOBRA DZIECKA!


              Dla dobra dziecka powinno ono zostać z OJCEM.
              To chyba jasne. Kobieta ma problem ze sobą - 12
              nieudanych związków! Myślisz, że dziecko "cudownym
              sposobem" zostanie wyłączone spod jej skrzywionego
              postrzegania ludzi? Dziś pisze, że kocha dziecko nad
              życie, za chwilę zacznie w nim jak we wszystkich innych
              dostrzegać wady - i co wtedy? Rozstanie? Pewnie nie,
              ale TRAUMATYCZNE życie dziecka na 100%!!!!!



              • hanging_garden Do tautschinsky 26.07.10, 18:41
                Może masz i rację... Ani Ty ani ja nie wiemy jednak jaka ona jest
                dla dziecka jak jest z nim sama... Byc może jest beznadziejną
                partnerką ale dobrą matką. Trudno stwierdzić bo niestety nie
                napisała ani słowa o tym, jaka jest dla malca jak zostaje z nim sam
                na sam. Czy wyżywa się na dziecku, czy traktuje go jako substytut
                partnera do wyładowania frustracji? Nie wiemy ale może się dowiemy...
                Co do powierzenia opieki ojcu - wiesz jak to jest w Polsce - jak nie
                udowodnisz, że dziecko żyje z totalną patologią pod jednym dachem -
                a nawet jeśli przedstawisz dowody - sąd w 99 na 100 przypadków
                przycna opiekę matce. Nasza bohaterka mieszka za granicą, więc być
                może w kraju jej pobytu sądy są trochę mądrzejesze niż u nas - w
                naszym kochanym kraju jest niestety tak, że większość sędziów orzeka
                w sprawach, o których nie ma absolutnie zielonego pojęcia...
                • enia17 Re: Do tautschinsky 27.07.10, 11:07
                  nasza bohaterka..wypraszam se.

                  tak staram sie byc najlepsza matka jaka potrafie.
                  nie wyzywam sie na dziecku, obiecywalam sobie milion razy nie bedac
                  w ciazy ze nie bede taka jak moja matka (DDA zreszta) i nie bede.
                  uwazam tez ze dziecko nie wybiera sobie rodzica i jest temu
                  wszystkiemu nie winne wiec dlaczego tez ma cierpiec?
                  nie chce byc zla matka i nie chce skrzywdzic synka.
                  • tautschinsky Re: Do tautschinsky 27.07.10, 21:56
                    enia17 napisała:

                    > tak staram sie byc najlepsza matka jaka potrafie.
                    > nie wyzywam sie na dziecku, obiecywalam sobie milion razy nie bedac
                    > w ciazy ze nie bede taka jak moja matka (DDA zreszta) i nie bede.




                    Bardzo to szlachetne i zacne, że nie chcesz być jak swoja matka. Być może twoja matka nie chciała być jak swoja matka lub ojciec? To nie rzecz w chceniu czy nie chceniu - tego się ot tak nie wybiera. Alkoholik na trzeźwo też nie raz sobie obiecuje, że już nigdy więcej a osoba agresywna (kobieta czy mężczyzna), że już nigdy nie uderzy czy nie skrzywdzi psychicznie.

                    Twoje dotychczasowe zachowanie świadczy o tym, że masz trudności interpersonalne, z którymi sobie nie radzisz i dziecko, jak byś tu teraz sobie nie obiecywała, nie jest bezpieczne przy tobie. Ktoś z emocjonalnymi kłopotami nie radzi sobie sam ze sobą, jak więc może zapewnić emocjonalne bezpieczeństwo małej, zależnej całkowicie od siebie osobie? To jest UTOPIA.

                    • hanging_garden Re: Do tautschinsky 28.07.10, 09:42
                      Sprawa jest bardzo trudna i niejednoznaczna... Moja borderka nigdy
                      nie kierowała swojej agresji na dziecko, nie potrafiła się jednak do
                      końca opanować żeby nie wszczynać awantur przy małej. Rezygnowała
                      też z pewnych elementów swojego "programu" - np. nie trzaskała z
                      całej siły drzwiami.
                      Z drugiej strony jak się z nią rozstawałem, dzwoniła do mnie,
                      wpadała w szał i wrzeszczała na mnie przez słuchawkę - w tle
                      słyszałem płacz dziecka, które jest "barometrem" jej nastroju - jak
                      córka widziała, że mama wpada w szał, natychmiast reagowała lękiem i
                      płaczem... Oczywiście pretensje miała do mnie, że "jej dziecko
                      denerwuję i przeze mnie płacze"...
                    • enia17 Re: Do tautschinsky 28.07.10, 10:11
                      ani sie nie czuje szlachetna ani zacna i nie wiem po co twoje
                      zlosliwosci.
                      trzydziesci lat temu ludzie jednak mniej wiedzieli na temat np DDA
                      lub BPD etc.

                      a co to wogole ma znaczyc - emocjonalne bezpieczenstwo?
                      • tautschinsky Re: Do tautschinsky 28.07.10, 12:02
                        enia17 napisała:

                        > a co to wogole ma znaczyc - emocjonalne bezpieczenstwo?




                        Najprościej ujmując - równowagę stanów emocjonalnych
                        w życiu człowieka - tutaj szczególnie to ważne, bo
                        to dziecko i to bardzo małe.

                        Ktoś, komu się nastrój zmienia od miłości do nienawiści
                        raz po raz -(jest niestabilny emocjonalnie) takiego
                        bezpieczeństwa nie zapewnia.

                        I to nie musi być agresja skierowana wprost do dziecka
                        - chyba to oczywiste.

                        Dziecko chłonie atmosferę, w której przebywa.
                        Jeśli w domu jest osoba - i to jedyna, więc nie ma
                        nawet oparcia w kimś jeszcze taki mały człowiek -
                        której co rusz puszczają nerwy, emanuje agresją,
                        niepokojem - to jak sądzisz, jaki to będzie miało
                        wpływ na to dziecko? Spływać będzie to po nim jak
                        po kaczce?


                        • enia17 Re: Do tautschinsky 28.07.10, 15:20
                          mi sie do dziecka nie zmienia nastroj od milosci do nienawisci.
                          wydaje mi sie specjalnie koloryzujesz i przesadzasz zeby twoje odp
                          mialy lepszy wiekszy wydzwiek.
                          no nie wiem wlasnie jak to jest - dzieci na pewno nie sa z papieru.

                          a wogole to zamykam temat bo nie widze sensu dluzej dyskutowac o tym
                          i udowadniac ze nie jestem wielbladem.
                          • tautschinsky Re: Do tautschinsky 28.07.10, 17:45
                            enia17 napisała:

                            > mi sie do dziecka nie zmienia nastroj od milosci do nienawisci.


                            Dziś nie. Jutro? Dziś idealne, kochane, wspaniałe.
                            Jutro cię zawiedzie, dalekie okazywać się zacznie
                            od wyimaginowanego ideału.

                            Poza tym co napisałem - nie muszą twoje nastroje
                            się odnosić wprost do dziecka. To może być twój
                            kolejny, 46 z rzędu nieudany związek lub problemy
                            w pracy. Dziecko będzie w tym wszystkim uczestniczyło,
                            jeśli będzie pod twoją opieką. Powinno je się uchronić!


                            • hanging_garden Re: Do tautschinsky 29.07.10, 08:52
                              > Poza tym co napisałem - nie muszą twoje nastroje
                              > się odnosić wprost do dziecka. To może być twój
                              > kolejny, 46 z rzędu nieudany związek lub problemy
                              > w pracy. Dziecko będzie w tym wszystkim uczestniczyło,
                              > jeśli będzie pod twoją opieką. Powinno je się uchronić!

                              Podpisuję się pod tym obiema rękami i nogami - lepiej nie można było
                              tego ująć...
                              Co z tego, że nie wyładujesz się (bezpośrednio) na dziecku...? Jeśli
                              swoją agresję skierujesz na partnera a dziecko będzie na to patrzeć
                              i słuchać, nie ma ŻADNEJ różnicy.
                              • enia17 Re: Do tautschinsky 29.07.10, 11:04
                                ludzie dajcie zyc.
                                i sie rozejrzyjscie do okola na swoje idealne zwiazki i idealne
                                ojcostwo i macierzynstwo.
                                moze czas sobie zrobic tzw reality check i bilans na zimno.

                                a ode mnie sie odwalic.
                                • qbel2 Re: Do tautschinsky 29.07.10, 18:00
                                  enia17
                                  Na razie rzeczywiście możesz być niemal idealną matką, bo dziecko małe, więc
                                  żaden obiekt do wyżywania się. Ale dziecko dorośnie i wtedy twoje podejście może
                                  zmienić się diametralnie. Ja widziałem zachowania matki z BPD wobec nastoletniej
                                  córki, a mojej byłej żony. Przypuszczam zresztą, że te zachowania nie zaczęły
                                  się gdy żonę poznałem - miała wtedy 17 lat, lecz znacznie wcześniej. Skutek jest
                                  taki, że moja ex również ma BPD.

                                  Małe dziecko, czy choćby pies jest od dorosłego człowieka całkowicie
                                  uzależnione, nie ma ryzyka, że odejdzie itd. Co innego gdy dziecko zaczyna mieć
                                  własne życie, znajomych, zainteresowania, gdy przestaje być całkowicie
                                  emocjonalnie zależne od rodzica z BPD. Wtedy się zaczyna cyrk, tym większy jeśli
                                  rodzic jest samotny, wyżywanie nie rozkłada się na dwie osoby, lecz dotyka tylko
                                  jednej, a ta jedna nie ma w domu wsparcia w nikim innym
    • enia17 Re: borderka z dzieckiem 21.07.10, 15:51
      hanging garden ja sie nie obrazam,
      wiem ze masz racje.
      mieszkam za granica nie wiem jak tu jest z terapiami dla bpd (ale
      sie dowiem)
      nie wiem czemu wczesniej nie wpadlam na to wszystko - wlasnie moze
      dlatego ze odkad jest Maly, jest duzo wiecej emocji, wysilku etc no
      i oczywiscie do takich starc jak ostatnimi mcami nie dochodzilo
      nigdy wczesniej (z wzywaniem policji wlacznie)
      synka kocham nad zycie i nie chce go skrzywdzic.
      wiem ze byl swiadkiem tych awantur i czasu nie da sie cofnac ale
      moge wplynac na to jak bedzie dalej.
      przy czym tez, na swoja obrone chce powiedziec ze moj partner (czy
      jak go teraz zwac) tez ma swoje za uszami (zryty przez matke
      toksyczna i ojca nerwicowca)

      • hanging_garden Re: borderka z dzieckiem 21.07.10, 17:09
        Każdy ma swoje za uszami - nikt nie jest "kryształowy" a już do
        końca nikt nie może sam o sobie powiedzieć, że z nim wszystko w
        porządku... Ja też mam toskyczną matkę, ojciec jest w porzo ale
        (mimo tych toxic relacji z matką) nie mogę narzekać na swoje
        dzieciństwo i młodość... Matka nie raz "dała mi w skórę" za to, że
        np. wróciła z pracy a w zlewie stała nieumyta szklanka (chwilę
        wcześniej używana przeze mnie)... Sam przesiąknąłem częściowo
        takimi "schizami" i stałem się drobiazgowy, czepiałem się czasem o
        bzdury ALE - nie wyobrażam sobie jednak, jak można:
        1) wymyślić (wyimaginować) sobie problem TAM GDZIE GO NIE MA (oki -
        no to jeszcze mogę zrozumieć, bo to co przeszkadza mnie,
        niekoniecznie może przeszkadzać komuś innemu i odwrotnie - każdy
        czasem czepia się bzdur);
        2) zrobić z tego powodu KARCZEMNĄ AWANTURĘ;
        3) użyć w tej awanturze WZYSTKICH NAJGORSZYCH WYZWISK, PRZEKŁAMAĆ
        PRAWDĘ, UDERZYĆ WE WSZYSTKIE NAJCZULSZE PUNKTY,
        i zrobić jeszcze to wszystko w OBECNOŚCI DZIECKA... Niestety: moja
        borderka nie ma ŻADNYCH zahamowań żeby zrobić awanturę przy dziecku -
        ja tego nie rozumiem i nie kupuję...
        Moja borderka zrobiła kiedyś taką awanturę przy dziecku, ja
        oczywiście zacząłem uspokajać, tłumaczyć i tak się dałem wciągnąć
        (choć miliardy razy tłumaczyłem sam sobie, że nie dam jej się
        wciągnąć w kolejną "akcję"), że (oboje) nie zauważyliśmy jak mała
        wspięła się na krzesełko (dość wysokie) i gruchnęła z całym impetem
        na podłogę.... Krzyk, płacz - totalnie się wystraszyła - a co na to
        moja borderka: zamiast uspokoić dziecko, wzięła je na ręce i darła
        się na mnie dalej jakby nic się nie stało (ja oczywiście ją
        uspokajałem) a mała wpadła w totalną rozpacz - wierzcie mi - mało
        kto by się opanował (mnie się udało) w takiej sytuacji ale jak
        zobaczyłem rozpacz dziecka, miałem ochotę wziąć ja za fraki i
        wyrzucić przez okno, bo nie było innego sposobu żeby się
        uspokoiłą... Wyżywanie się na dziecku to dla mnie najgorsze (sorry
        za słowo) SKUR****ŃSTWO jakie znam.
        Oczywiście nie był to jedyny raz, gdy nic nie robiła sobie z
        obecności dziecka i fundowała mi karczemne awantury.
        ...i tak "w koło Macieja" co drugi dzień... Po prostu tego nie
        rozumiem - dodatkowo nie rozumiem jak można w OGÓLE NIE MIEĆ
        ŚWIADOMOŚCI takiego zachowania (Ty jak widzę weszłaś na wyższy
        poziom - masz świadomość swojego problemu, rozmawiasz o tym, szukasz
        pomocy i masz CHĘĆ coś z tym zrobić. Tyle, że same chęci nie
        wystarczą - moja parnerka też chodziła na terapię ale traktowała to
        jako "alibi" = chodzę się, to znaczy, że się leczę... Tylko, że jest
        w tym wszystkim JEDEN MAŁY SZCZEGÓŁ: ona nie ma zupełnie świadomości
        swojego BPD - terapia była dla niej "zasłoną dymną". OCzywiście
        chodziła, jak nie była w ciąży - jak wiedziała, że jest w ciąży a
        zna moje podejście do dzieci i wie jak jestem za starszą córką,
        przerwała terapię, bo wiedziała, że teraz to może zrobić ze mną
        wszystko). Jak była "normalna" próbowałem rozmawiać, tłumaczyć
        (zastrzegając, że nie odbieram jej prawa do zdenerwowania się i
        wyskoczenia na mnie nawet bez powodu, pod warunkiem, że nie będzie
        wrzeszczeć ani używać wulgaryzmów) a PRZYNAJMNIEJ JAK JEST DZIECKO,
        żeby się opanowała - myślicie, że pomogło...? Było jeszcze gorzej...

        enia17 - jeśli zależy Ci na szczęśliwym dzieciństwie Twojego
        dziecka, chcesz żeby miało kontakt i normalne relacje z OBOJGIEM
        rodziców, weź sobie moje słowa do serca bo Twój i mój związek są
        BARDZO podobne do siebie - też była policja, sznataże i groźby (z
        jej strony). Moja ex dopiekła mi tak, że kontakt z dzieckiem
        utrzymuję tylko przez moich rodziców a z małą spotykam się wyłącznie
        w ich obecności - w ramach zemsty pomówiła mnie i oczerniła już na
        policji, musiałem iść się tłumaczyć a - CO NAHJGORSZE - zagroziła,
        że jak będzie mi chciała dopiec, to oskarży mnie o molestowanie
        Małej. Na szczęście mam jeszcze starszą córkę z pierwszego
        małżeństwa, która bywała u nas w domu doskonale wie, do czego jest
        zdolna "ciocia"... (też mnie szantażowała, że zadzwoni do mojej
        byłej żony i powie jej, że starszą córkę też molestowałem - na
        szczęście starsza córcia ma na tyle dużo lat, że jest świadoma co
        się dzieje a wracając do mamy powtarza, że "nienawidzi cioci bo
        krzyczy na tatusia" - choć przy starszej córce jeszcze się
        pilnowała). Nie mam sobie oczywiście w tej kwestii nic do zarzucenia
        bo to pomówienie i bełkot ale takim skur****stwem zepsuła mi relację
        z młodszą córcią - zakomunikowałem jej w związku z tym, że moje
        kontakty z małą będą j/w - czyli wyłącznie w obecności moich
        rodziców. Oczywiście obrabia mi już tyłek, że w ogóle nie intersuję
        się małą...
        • enia17 Re: borderka z dzieckiem 21.07.10, 17:23
          no tak, z tego co wyczytalam na tym forum to jednak kazdy z tym bpd
          jest inny, ja nie mam zamiaru utrudniac kontakotw malego z ojcem etc
          i nie wyobrazam sobie zebym to nie ja go wychowywala (chyba
          umarlabym z poczucia winy i rozdarcia) ale moze lepiej byloby dla
          malego gdyby zostal z ojcem? on jest dobrym czlowiekiem i ma dobre
          serce (obiektywnie rzecz biorac)
          a i jeszcze jest czesc osob wspoluzaleznionych w zwiazkach z bpd i
          lizacych rany po zakonczonych tychze zwiazkach.

          jak byloby najlepiej - zeby mi sie polepszylo, nasze stosunki ulegly
          unormowaniu i zylibysmy sobie razem dalej (tak byloby najlepiej dla
          malego) - a jest tak ze mi powiedzial ze jego glowny plan na
          przyszlosc to jak sie mnie pozbyc.
          i wcale mu sie nie dziwie.

          najpierw zaczne od wlasnie tych specyfikow dostepnych w aptece bez
          recepty, juz wyslalam mejle z info o terapii i zobaczymy.

          wydaje mi sie ze sie da - trzeba chciec. krok 1 diagnoza, chec
          zmiany.

          uszy do gory, mam kochanego synka mam dla kogo zyc i sie zmieniac.
          • hanging_garden Re: borderka z dzieckiem 21.07.10, 17:39
            Przepraszam, że piszę tak nieskładnie ale cały czas sporo jeszcze
            emocji we mnie. Nie chcę się jednocześnie mądrować bo nikt (a już na
            pewno nie ja) nie ma patentu na mądrość i nieomylność...

            Wracając do Ciebie (Was): to ty i Twój partner musicie zdecydować,
            jakie rozwiązanie jest najlepsze mając na uwadze, że dziecko to
            absolutny NUMER 1 - jak byś nie zrobiła, ktoś zawsze będzie cierpiał
            i oby NIE BYŁ to Wasz synek. Ty i Twój partner jesteście dorośli
            więc sobie poradzicie - Wasze dziecko może mieć z tym ogromny
            problem a podrugie: ono jest niczemi u niewinne więc dlaczego ma
            cierpieć przez głupotę (sorry) swoich starych...?
            OPTYMALNYM rozwiązaniem byłoby oczywiście, żebyście stanowili
            szczęśliwą rodzinę: mamusia, tatuś i dzidziuś... Z tego co piszesz,
            WSZYSTKO w TWOICH rękach, bo niestety ale to właśnie TY nawalasz w
            tym związku... Jak to mówią: każdy łancuch jest tak mocny jak jego
            najsłabsze ogniwo - jak będziesz nawalać dalej, nic z tego nie
            będzie - łańcuch pęknie, rodzina się rozsypie i jeszcze jedno
            dziecko będzie nieszczęśliwe... Coż - życie - ale skoro Twój partner
            z Tobą wytrzymuje (mając na uwadze jego przypadłości - Ty z nim
            też), to zastanówcie się wspólnie co dalej z Wami...? Nie wiem, czy
            siadacie, czy rozmawiacie ze sobą (o wszystkim w tym o Twoim BPD),
            czy próbujecie nawet doraźnych rozwiązań - u mnie każda rozmowa z
            partnerką o BPD kończyła się awanturą no bo "to nie ona jest chora
            tylko ja" - ciężki przypadek a wręcz beznadziejny...
    • annarchia Re: borderka z dzieckiem 22.07.10, 08:18
      enia17 napisała:

      > chce sie zmienic (mozliwe? bez terapii i lekow?)

      Ciężko będzie, bo samego siebie przeżywa się i ocenia bardzo subiektywnie. A
      jeśli ma się zaburzenia osobowości to obraz siebie i ludzi jest skrzywiony na
      całego.


      > wracam do lektury BPD, wyczytalam ze pomaga zielona herbata, omega 3
      > i tarynina (?) - probowal ktos?
      >
      > pozdr

      Mam wrażenie, że trafiłaś na słynną stronę www.szybkanauka?
      Tam jest cała masa głupot i nieprawdziwych informacji, niestety.
      No i słynne zdanie "Takiego wyjścia nie ma". Na podstawie tej strony prawie
      każdy może u siebie "zdiagnozować BPD". A tak naprawdę diagnozę stawia specjalista.

      BPD jest poważnym zaburzeniem osobowości, a nie po prostu "huśtawką nastrojów i
      idealizowaniem partnerów". Zaburzenia osobowości leczy się długoterminową
      psychoterapią (plus ewentualnie psychotropami jako dodatek). Omega, ziółka,
      herbatka niczego nie leczą. To są metody dla zdrowych zdenerwowanych. BPD to
      piekło, które czasem ciężko ujarzmić nawet neuroleptykami.

      Na pewno, tj. piszesz, spore problemy ze związkami masz. Dasz radę sama się tak
      zmienić, aby te związki bardziej Cię satysfakcjonowały?
      • enia17 Re: borderka z dzieckiem 22.07.10, 09:41
        nie wiem czy dam rade, ale sprobuje.
        jakos od wczoraj (kiedy to sobie sama zdiagnozowalam bpd) inaczej na
        wszystko patrze, wiele rzeczy mi to wyjasnilo.wyslalam mejla z
        zapytaniem o mozliwosc terapii na miejscu i czekam na odp, zakupilam
        ww specyfiki, i SIE OKAZE.
        moze nie mam tej najciezszej postaci choroby i moze dam rade sama, a
        przynajmniej sie OPANUJE jak bede czula ze mnie znowu bierze.
        po pracy mialam super czas z synkiem, to glownie on jest moja
        motywacja:)
        chce byc dla niego inna matka niz moja byla dla mnie.
        • the-crawl Re: borderka z dzieckiem 24.07.10, 22:59
          trzymam za Ciebie/za Was kciuki. też mam Bpd i małe dziecko i jestem w
          burzliwym związku ale nam też może sie udać:)
          • enia17 Re: borderka z dzieckiem 26.07.10, 10:46
            czesc the grawl

            jedziemy na tym samym wozku...
            mi sie serce kraje na sama mysl ze maly bedzie jakis zwichniety
            przeze mnie.
            w dodatku mieszkamy za granica wiec nie moge liczyc na pomoc
            dziadkow.
            po weekendzie mam taka rfleksje ze bdp bdp ale my jednak do siebie
            nie pasujemy a moj partner tez ma chyba jakies problemy sam ze soba
            ze wzgledu na bycie zrytym przez toskyczna matke w dziecinstwie.
            a ja nie jestem w stanie sama ciagnac tego wozka z wszystkim.
            eh..czas pokaze.
            ale ja sie nie nadaje do stalych zwiazkow.
            • hanging_garden Re: borderka z dzieckiem 26.07.10, 18:47
              enia17 - sprawa NR 1: idź się najpierw zdiagnozuj do specjalisty -
              forum nie zastapi lekarza więc nie wmawiaj sobie BPD, tylko pozwól,
              żeby ktoś to obiektywnie ocenił...
              Faktem jest, że masz ze sobą problem ale nie musi to od razu
              oznaczać bpd. Weź np. książkę z opisem (różnych) chorób, jakieś
              vademecum itd. - zobaczysz, że po obiawach przypiszesz sobie ich
              większość a pewnie nie cierpisz na żadną z nich...

              Przepraszam (kolejny zresztą raz) ale nie zabierajcie się ludzie do
              swoich problemów "od dupy strony"... Ty akurat mieszkasz za granicą
              więc domniemuję, że opieka medyczna stoi tam na wyższym poziomie niż
              w Polsce (zresztą - gdzie nie stoi...? no chyba, że mieszkasz w
              Afryce...)
              • iamcrazy Re: borderka z dzieckiem 26.07.10, 20:16
                A propos diagnozowania choroby. Byłam u trzech psychiatrów.
                Pierwszej pani doktor (wizyta prywatna) opowiedziałam o swoim życiu,
                problemach z narkotykami, seksem, bulimią, alkoholem, huśtawkach
                nastroju itd. nie sugerując niczego. Dostałam leki na depresję. Na
                wizycie za miesiąc zasugerowałam BPD to powiedziała, że to bardzo
                prawdopodobne ale że na to nie ma leków i żebym szła na
                psychoterapię. U innej z NFZ byłam totalnie rozbita, nawet się
                poplakałam, kazała kontynuować branie leków, nie sugerowałam nic,
                odpowiedziałam na zadawane pytania, skierowała mnie do psychologa
                jak prosiłam, wizyta była mozliwa za 2 miesiące. W tym czasie
                poszukałam innego psychiatry, który również powielił to co jego
                poprzedniczki, nie sugerowałam BPD,dostałam upragnione skierowanie
                do psychologa i tutaj wizyta mozliwa była chyba już po tygoniu.
                Chodzę na terapię psychodynamiczną podobno. A gdy psychiatrze
                powiedziałam (temu trzeciemu) na trzeciej wizycie, że podejrzewam
                BPD u siebie to spojrzał na mnie, uśmiechnął się i spytał czy mi z
                tym źle.???????????????? kur.... przeżyłam szok, więcej nie pytam,
                terapia chyba mi pomaga, pscyholog moja twierdzi że mam cechy BPD,
                ale że ona zna bardziej zaburzone osoby. No dobrze, ale teraz ja
                jestem świadoma tego i sama coś z tym robię, ale gdy byłam
                nieświadoma też zachowywałam się o wiele bardziej skandalicznie, nie
                panowałam zupełnie nad sobą... Dlaczego więc nikt mnie nie chce
                zdiagnozować? Wiem, że szufladkowanie nie jest dobre,ale ja akurat
                bym chciała wiedzieć, nie po to by móc dalej z powodzeniem ranić
                ludzi wokół mnie i siebie samą, ale by zrozumieć dlaczego to robiłam
                i zapanować nad sobą. W głębi duszy ja wiem, że to mam, z tym że po
                2 latach w AA, odstawieniu używek, czytaniu książek znacznie lepiej
                nad sobą panuję. Lecz nie potrafię zmienić wciąż tego, że w jednej
                chwili zmienia mi się widzenie całego świata i siebie samej z
                białego na czarny i na odwrót.
                • hanging_garden Re: borderka z dzieckiem 26.07.10, 20:29
                  qurcze... nie wiem co odpisać - wiesz: są lekarze i "lekarze". Moja
                  borderka na początku naszego związku (czyli w czasie jak jeszcze jej
                  na mnie zależało i chciała coś ze sobą zrobić), poszła do
                  psychologa, który stwierdził jej BPD - obiawy ma "książkowe" więc
                  raczej nie było wątpliwości, że diagnoza jest trafna. Stwierdził to
                  poza tym lekarz a nie ona na drodze samo-diagnozy więc tym bardziej
                  było to słuszne. Poza tym ona robiła mi awantury, że zupełnie nie
                  interesuję się jej bpd i zupełnie jej nie rozumiem.

                  Później (jak wiedziała, że mnie "ma" - czyli po urodzeniu dziecka),
                  chodziła do innego psychologa i nakręciła go przeciwko mnie - czyli
                  mówiła o mnie i moich zachowaniach, pomijając jeden bardzo istotny
                  fakt - że moje zachowania są "reakcją" na jej "akcje". Oczekiwała
                  oczywiście tylko jednej diagnozy: że ona jest "cacy" a to ja
                  powinienem chodzić na terapię....

                  Później zaproponowałem (żeby ratować związek), wspólną terapię dla
                  par zastzregając, że OK - chodzimy razem ale mówimy o WSZYSTKIM...
                  Jak myślicie - na ilu byliśmy wizytach? Zgadza się: na żadnej.
                  Zawsze było jakieś ALE - a to, że "nie ma numeru do tej pani
                  psycholog", a to, że "zapomniała jak ma na nazwisko" (po tym jak
                  zaporponowałem, że to ja namierzę i zadzwonię do lekarza), a to,
                  że "wizyty są bardzo drogie a my akurat nie mamy pieniędzy" (za
                  każdym razem deklarowałem, że ciężar finansowy wizyt biorę na
                  siebie)... No i co Wy na to...?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka