Dodaj do ulubionych

Mitologizacja problemu BPD

02.04.11, 12:16
Jestem na tym forum pierwszy raz, i torchę się przeraziłem. Wiem że o BPD chodzą opowieści rodem z horroru. Temat stał się nośny i jest prawie ze etykietką wszelkiej maści psychopatów niedostosowanych i wielu wielu innych.
Sam sie borykam z tą diagnozą i ale nie czuję sie z tego powodu jakoś tragicznie (może to wynik lat nabrania dystansu do siebie itp)
Z perspektywy lat borykania sie samego ze sobą, chcę ostrzec wszystkich młodych cierpiacych na BPD i ich bliskich przed MITOLOGIZACJĄ problemu, względnie z przypieciem sobie łatki warunkujacej całe życie. Nie jest ważne czy ma sie BPD czy jakieś inne bardziej lub mniej nośne " zaburzenie osobowości". Z biegiem lat poznałem ludzi bardziej porąbanych niz ja i bez żdnych diagnoz. Prawda jest tak że wszyscy bardziej lub mnie cierpimy no moze my bardzie ale moze lepiej problem potraktowac z innej perspektywy tak naprawde diagnoza jaka by niebyła jest jedynie jakims znacznikiem statystycznym próba posegregowania tego. Ato czy ja mam bpd czy jakis inny syf w niczym mi nie rozwiazuje moich problemów. Leczenie terapia jak najbardziej i to koniecznie, ale bardziej mam wrazenie żeby patrzec z tej perspektywy ze potrzebuję pomocy i szukam jej podobnie jak kobieta którą tłucze mąż , narkoman cierpiacy na depresje, raka czy jeżdzący na wózku inwalidzki. Wydaje mi się ważne by nie zamykać się w stereotypach. Cierpimy pewnie jest trudno szukajmy pomocy ale nie przykładajmy wagi do "rewelacji" jak to trudno się żyje z osobą z BPD, bo jest wiel zwiazków gdzie parnerzy się nie rozumieja. i że jakie to zło wstretne BPD. nie traktujmy sie przedmiotowo bardziej jako ludzie z ułomnościami problemami ale też warci dobrych żeczy
pozdrawia
Obserwuj wątek
    • 3bsp Re: Mitologizacja problemu BPD 02.04.11, 14:48
      Za moich czasów mówiono: wyskoczył jalk Filip z konopi. Przeczytaj sobie wątek; Depresja, BPD...schzofrenia? Co mi jest? napisany przez lenawaw 26. Zobacz też, co znaczy słowo empatia. Zrozumiesz aluzję.
      Pozdrawiam
      • bloodyandblunt Re: Mitologizacja problemu BPD 02.04.11, 15:18
        Zrozumiałem aluzję tyle nie o to mi chodziło. Nie o kwestię empatii i próbę zrozumienia drugiego człowieka. Widzisz przez wiele lat towarzyszyło mi takie rozpoznanie "bdp" i szukałem jakby leku na to zło "diagnostyczne" (oprócz tego małem jeszcze parę innych). Wiesz chodzi mi o takie niebezpieczeństwo że gdy jako młody chłopak tak naprawdę nie wiedziałem co mi jest (opis przezyć dość podobny do lenawaw 26 a i pewnie setek innych) szukałem jekiegoś poczucia przynalezności nawet jesli miało by sie zawierać nawet w chorobie. I niechodzi mi oo to żeby porozmawiać z lenawaw o jej problemach (bo nie o tym wcześniej pisałem) tak od serca, to z nia powinienem porozmawiać pocieszyć zrozumieć. Chodziło mi o ze z czasem zbyt się przyzwyczaiłem do siebie jako " borderlineowca" i to była jakby moja tożsamosć warunkująca moje relacje z otoczeniem. I wtym widzę pułapkę. Byc moze wyskoczyłem jak filip z konopi pczeczytałem parę wątków pobieżnie, i mam takie moje subiektywne odczucie zbytniego przywiazywania sie do tej diagnozy i głównie jesli chodzi o relacje patnerskie. Dodam że troche terapi pszeszedlem wiem jak sam sie zachowywałem/zachowuje w relacjach z ludzmi i jak się czuję. I wiem ze z czasem etykietowanie przeszkadza. tyle to jest taka moja własna opinnia
        • tlustaklucha Re: Mitologizacja problemu BPD 02.04.11, 17:32
          oczywiście ze etykietowanie przeszkadza.
          ale bpd to dosc powazny problem, jesli sie rzeczywiscei je ma. i lepiej zostac wczsniej zdiagnozowanym, niz do konca przejebac swoje zycie. ja jestem wlasnie ofiara braku diagnozy, bo lekarze nie chcieli jej postawic, bojac sie tego, ze to diagnoza "kosz na śmieci", ze mnie to zaszufladkuje itd. z tego powodu bez sensu bujam sie po terapiach, biore nic nie dajace leki, rozwalam sobie zycie, za co jestem w kolko obwiniana, ze nie jestem dobrym pacjnetem i sie nie staram itd. czasu mam juz dosc malo, bo jestem przad 40-tka. gdybym wczesniej znala diagnoze, szukalabym innej drogi, innych lekarzy.
          uwazam, ze rzeczywiscie diagnoza jest czesto naciagana, bo jak ktos sobie wzglednie dobrze radzi w zyciu to na pewno nie ma bpd. bpd mozna przesledzic na calym zyciu, bo to sie dosc mocno odciska. to nie sa problemy ze zwiazkami, naprawde. ani to nie jest mlodzienczy bunt.
    • the-crawl Re: Mitologizacja problemu BPD 03.04.11, 21:25
      zgadzam się z Tobą w pełni. kiedyś tłumaczyłam sobie wszystko bpd dosłownie wszystko co było nie tak i męczyłam się strasznie dopiero kiedy jakiś rok temu przestałam zrzucać wszystko na zaburzenia osobowości i zobaczyłam że nie wszystko jest podporządkowane bpd zaczęłam sobie w życiu wszystko powolutku układać do kupy i jestem o wiele szczęśliwsza i przede wzsytkim spokojniejsza. pozdrawiam
      • bloodyandblunt Re: Mitologizacja problemu BPD 04.04.11, 00:03
        W myśl zasady nie szata zdobi człowieka. Borykając sie ponad 15 lat z bdp odkryłem rzecz niby oczywistą że róznica miedzy mną a tkz "normalnymi ludzimi" (byc może oprócz tego ze więcj wycierpiałem i jednak mam z psychiką coś nie tak) jest spsób radzeni sobie z kłopotami problemami. Tkz "normalni maja problemy moze i nawet w mniejszej skali ale pokonanie trudnosci daje siłe wieksze poczucie pewnosci itp. Niby proste ale dojście do tego zajeło mi 15 lat
        • tlustaklucha Re: Mitologizacja problemu BPD 04.04.11, 00:07
          gratulujemy
          • bloodyandblunt Re: Mitologizacja problemu BPD 04.04.11, 11:02
            Ja tam sie cieszę ;) zawsze trochę mniej głupi będę ;))
    • 3bsp Re: Mitologizacja problemu BPD 04.04.11, 23:55
      Twoja reakcja na mój post była dla mnie lekcją pokory. Temat który poruszyłeś dał mi wiele do myślenia. Wielce prawdopodobne, że zachowania takie mogą być próbą chronienia ego.
      Bardzo cenię sobie wypowiedzi ludzi z BPD, gdyż one pozwalają mi głębiej zrozumieć złożoność i problematykę neurozy. Inna sprawa, że jako społeczeństwa nie uświadamiamy sobie ogromnych rozmiarów tego problemu.
      Pozostaje mi podziekować co niniejszym czynię
      Pozdrawiam
    • perpetua-mobila Re: Mitologizacja problemu BPD 07.04.11, 00:25
      Ha! Mądre słowa, w końcu ktoś pisze z głębi głowy a nie jęczy. Moja dewiza od pierwszego (że tak powiem) zjazdu w dół od dnia rozpoczęcia terapii- kiedy już sobie poukładam wszystkie sprawy z przeszłości i wyczyszcze cały syf, popatrze w lustro i będę wiedziała, że po przebyciu takiej drogi jak kilkuletnia terapia wiem więcej niż wielu z moich rówieśników, oraz że jestem na tyle silna, że mimo choroby moge być szczęśliwa. Wierze w to mocno i wiem że tak będzie- mam najwspanialszą terapeutkę i mimo bpd mam więcej niż nie jedna zdrowa osoba.
      Chciałam jeszcze napisać, że dziwie sie wszystkim partnerom osób cierpiących z borderem. Życie to sztuka wyborów- albo sie z kimś jest takim jaki on jest, albo nie. A jeszcze bardziej mnie dziwią ci, którzy zamiast zabrać za fraki chorego partnera, szukają pocieszenia na forum.
      • perpetua-mobila Re: Mitologizacja problemu BPD 07.04.11, 00:27
        tam w ostatnim zdaniu miało byś "zabrać za fraki do lekarza ":)
      • extranova Re: Mitologizacja problemu BPD 07.04.11, 10:51
        ja to bym kiedyś bardzo chętnie zabrała kogoś za fraki do terapeuty,ale dopoki ta chora osoba nie uświadomi sobie swojego stanu to nic nie mozna zrobić. Tutaj na forum wiekszość osób chce coś zmienić i udaje się do specjalisty,ale ile jest ludzi cierpiących na borderline i nie zdających sobie z tego sprawy? Ogrom. Oczywiscie cierpią,ale wszystkie swoje frustracje i stany przelewają na bliskich i to ich posądzają o najrózniejsze choroby psychiczne.
        Wtedy trzeba odejść. Albo być i zwariować. Niby wybór jest,ale co to za wybór...
    • neon.ki Re: Mitologizacja problemu BPD 07.03.12, 21:21
      polecam sobie odświeżyć ten wątek, co niniejszym czynię.
    • babalaba Re: Mitologizacja problemu BPD 09.03.12, 15:08
      BDB wymaga więcej pracy nad sobą i więcej wysiłku niż społecznym standarcie, ale marchewka jest ta sama: spokój, radość, dojrzałość.
      Przy skupieniu na sobie, pomocy z zewnątrz można. Trzeba tylko bardzo chcieć, a sposób się znajdzie.
      Moja terapeutka powiedziała: tak, masz wszystkie objawy bdb. I co z tego?
      I miała rację.
      • atramentc Re: Mitologizacja problemu BPD 09.03.12, 16:04
        pieścicie sie ze sobą i tyle.
        • neon.ki Re: Mitologizacja problemu BPD 09.03.12, 22:11
          to prawda jest.

          jednakże w takim razie po co w ogóle o czymkolwiek kiedykolwiek i z kimkolwiek rozmawiać i tak dalej jeśli odpowiedź jest taka prosta? ;)

          • atramentc Re: Mitologizacja problemu BPD 10.03.12, 17:50
            90% miejsca na tym forum to własnie pieszczenie sie ze sobą, moglibyscie 90% zamienic naprzykład opisując co dziś zrobiliście aby było lepiej...
            • neon.ki Re: Mitologizacja problemu BPD 10.03.12, 21:30
              świetny pomysł :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka