Dodaj do ulubionych

BPD a związek

03.11.11, 16:39
Witam
Jestem tu nowa...mam do was pytanie,,jestem z tym samym facetem 10 lat, (zdradzialam go 2 razy czego bardzo zaluje o czym on nie) ale chcialam Was spytac czy Wy potraficie utrzmac zwiazek tyle lat? z objawow bpd mam wszystkie) jestem umeczona na smierc tym gownem i soba, nie moge dostac diagnozy (choc od lat wiem co mi dolega) bo 2 wizyty u tego samego doktora to maks, przeciez zaraz czuje sie lepiej:) ale ta sprawa zwiazku mnie intryguje, mam powazne problemy w zwaizku i widze, ze calkiem na powaznie moj facet nie ma juz do mnie sily, ani nie ma sil do nas, a ja mam wyjatkowo ciezki okres...
i drugie pytanie czy macie tak, ze sa w Waszym zyciu okrecy lepsze i okresy duzo ciezsze czy tylko mi sie tak przeplata, zdarzalo sie ze czasem jakby zapominalam o chorobie, moze troche wiecej wtedy pilam, troche wiecej pracowalam, ale jednak byla mniej upierdliwa, a teraz juz musze na zwolnieniu siedziec bo sie nie ogarniam, macie tak czy nie? dziekuje sorki za chaos w wypowieddzi
Obserwuj wątek
    • neon.ki Re: BPD a związek 03.11.11, 18:31
      byłabym ostrożna z samodiagnozowaniem się. co za wymówka, "nie mogę dostać diagnozy" bo nie chodzę do doktora lub psychologa tyle ile trzeba ;)
      • miskolaj Re: BPD a związek 03.11.11, 20:08
        na przyklad w zeszłym tygodniu pani psychiatra powiedziala mi, ze moglaby postawic taka diagnoze i pewnie by sie nie pomylila, ale jak juz taka postawi, to z leczeniem bedzie raczej problem:) i ze ona woli leczyc u mnie nerwice lekowa lekami, bo to łatwiejsze a moze nam sie jednak powiedzie:) to jedna z diagnoz
        inna powiedziala po 3 wizytach, ze to co juz o mnie wie skloniło by ja do postawienia takiej diagnozy, ale to bardzo trudna do zdiagnozowania przypadlosc i ona by sie chciala skonsultowac ze znajoymy psychiatra do ktorego ja juz nie poszlam, to tylko z tych wizyt moje wnioski sa....ale nie odpowiedziales mi na pytanie:) mimo wszystko dziekuje wiem ze nie powinnismy diagnozowac sie sami pozdrawaim
        • neon.ki Re: BPD a związek 03.11.11, 22:01
          no tak, wracając do pytania. owszem, bywało tak, że mimo, iż nie było super (tzn problemy ze snem, jakieś lęki, huśtawki nastrojów), to dawałam sobie w życiu świetnie radę. świetnie to pojęcie względne, gdy teraz myślę o tamtych okresach czasu pomiędzy dołami, to widzę, że nie było tak źle. natomiast teraz jest chyba najgorzej, moje życie się posypało. cieszę się tylko, że mąż mimo wszystkich moich jazd i problemów, które stwarzam, dalej ma do mnie cierpliwość. nie mamy takiego stażu, niecałe 3 lata po ślubie. nie wiem co będzie kiedyś, chociaż jestem dobrej myśli.

          poza tym od pewnego czasu zastanawiam się czy ta diagnoza jest do czegoś potrzebna? gdy po raz pierwszy usłyszałam to słowo, borderline, nie wiedziałam kompletnie co to zanczy??? o co chodzi i co to jest. natomiast gdy już się zapoznałam z definicją opisem etc. to poczułam się jakby ktoś walnął mi czymś między oczy. czytałam o sobie, o swoich pokręconych stanach i poczułam się super, że ten szajs już ktoś kiedyś nazwał. pomyślałam, że skoro takie coś istnieje, to może nie jest ze mną tak do końca źle i coś da się zrobić?? :) teraz nie jestem już tak optymistycznie nastawiona. pozdrawiam
          • neon.ki Re: BPD a związek 03.11.11, 22:04
            no tak, jak zwykle zgubiłam wątek. chodzi mi o to, że i tak rozwiązuje się problemy indywidualne, a czy to się nazywa tak, czy siak.. ale to zawsze jakieś określenie. określenie nieokreślonego. heh
            • miskolaj Re: BPD a związek 07.11.11, 15:34
              sama nie wiem, ale bez diagnozy tez jest dziwnie. bo ciagle nie wiem co mi tak naprawde jest i przez to czuje sie coraz gorzej:( wsrode ide do innego psychiatry bo ta do ktorej chodze przepisalam mi leki po ktorych dopiero czuje sie jak debil caly dzien i sama nie wie na co mnie leczy, mam nadzieje, ze ten nowy lekarz powie mi cos sensownego i pomoze jakos bo juz sie w ogole nie ogarniam ze soba totalny odlot mam i sam juz nie wiem kim jestem i o co chodzi, to meczoacy stan ale dzieki za odpowiedz:)
              • bloodyandblunt Re: BPD a związek 07.11.11, 16:54
                Teraz to już sie naprawdę mocno ZADZIWIŁEM. potwierdz czy dobrze zrozumiałem: lekarka nie chce ci zdiagnozować bpd bo nie za bardzo umie to leczyć ale owszem nerwice lękową to tak i na to cię bedzie leczyć. Tak mnie to zdziwiło ze zapytam zeby sprecyzować czy moze ona się wacha ze nie masz bpd a jednak bardziej nerwice lekową. to jest zasadnicza róznica. Bo jezeli to pierwsze to to tą lekarke "na pal" a nawet warto by moze jakies "organy ścigania" zawiadomic i dobrze przeswietlic jej uprawnienia. Moze sie pomyliłaś bo az mi sie wierzyć w to niechce.

                czesto pisze tu o tym zeby się nie przyzwyczajać do diagnozy. Ale bardzo dobrze rozumiem potrzebę zrozumienia na co się choruje czy na schizof. czy nerwice i tym podobne. i diagnoza jest tez punktem wyjscia co do leczenia bo nerwicy sie nie leczy lekami mozna troche dac odsapnąć choremu i stłumic "zło świata". poza tym rozumiem ze wazne jest poczucie tozsamosci z innymi o podobnych problemach. nie jest sie tak osamotnionym w cierpieniu.

                co do innych twoich pytań. To jasne ze sa gorsze i lepsze momenty czasem naprawde jest ok
                ale tak mysle ze zawsze u mnie razcej było zle na tyle zeby sie leczyć i nie odsuwać leczenia jak jest dobrze. gratuluje długigo zwiazku. nie uwazam zeby reguła było przy bpd zmienianie partnerów jak rekawiczki raczej o sposoby relacji z bliskimi. U mnie niestety było duzo krótkich
                • miskolaj Re: BPD a związek 07.11.11, 22:46
                  niestety lekarce chodzilo o to pierwsze....zaraz potem dodala, ze moze to nie koniec swiata,ale lepiej nie....nie ma o czym gadac i tak zmieniam lekarza, bo to tylko jedno z wielu stwierdzen ktore mnie zszokowaly...
                  a jak juz są te lepsze momenty to kojarzycie co wtedy jest inaczej? czy terapia, czy leki czyto tak samo z siebie sie przeplata? pytałam bo próbuje jakas prawidlowośc znaleźć jak to działa, może cos w tym jest..mi dobrze robiło urodzenie dziecka za pierwszym i za drugim razem...ciąża też mi robiła doskonale, nie pozbywałam się niepokoju, ale panowałam nad tym, czułam sie jakas lepsza,madrzejsza, spokojniejsza w ciązy - mogłabym być w ciązy do końca zycia chyba, za to jak trace czujnośc, jak jest za dobrze w związku w pracy, jak jest za dobrze dluzej to potem jakas taka katastrofa zawsze cos spierdziele i zrobie durnego....sama nie wiem chyba za bardzo szukam odpowiedzi, a to chyba nie ma zadnych regul, ale tak sie zastanawialam jak to jest u Was....
                  • miskolaj Re: BPD a związek 10.11.11, 09:00
                    dostałam diagnzoe...i ciesze sie kurwa jak głupia do sera...tak sie balam, a teraz mam diagnoze i boje sie troszke mniej, zatem witam sie w klubie BPD....od dzis biore nowe leki, tamte mnie styralay i za miesiac zaczynam terapie....eh
                    • neon.ki Re: BPD a związek 11.11.11, 17:27
                      rozumiem to, że czujesz się spokojniejsza z postawioną diagnozą :) powodzenia w leczeniu (: a właściwie w pracy nad sobą
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka