Dodaj do ulubionych

a może jednak chad

01.09.12, 11:40
od dłuższego czasu myślę ,że postawili mi jednak złą diagnozę i to nie bpd jest moim problemem
ale chad -choroba afektywna dwubiegunowa
w sumie pokrywa się to z opinią specjalisty psychoterapeuty ,że mi psychoterapeuta żaden nie pomoże...
myślę ,że bpd to taka nadbudówka ,albo przybudówka na chad
jak teraz zacząłem od 2 miesięcy żyć po swojemu nie patrząc na to ,że innym to nie pasuje , to objawy mojej zrytej głowy przypominają bardziej chad niż bpd
chciałbym chociaż wiedzieć co mi tak na 100 %jest :(

przeczytałem ,że dokładne (przeciętnie ) zdiagnozowanie chad od pojawienia się objawów zajmuje .........10 LAT

w sumie do lekarza i tak nie pójdę , bo mam ich już dość ....
samo dobranie psychotropów zajmie ze 2 lata,przez ten czas bym musiał się męczyć nie tylko z chorobą ale i z efektami ubocznymi leków

zawsze widzę scenę z mojego dzieciństwa jak miałem ok 7 lat i ta scena nie daje mi spokoju,
czuje ,że w tej scenie jestem prawdziwy ja :
stoję przy wielkim oknie , jest po południu ,klimat późno-jesienny , za oknem drzewa bez liści ,jest jasno ale tak lekko jakby przygaszone to światło ......a ja?
ja po prostu na to patrze , wszyscy płaczą i się martwią ,że umarł dziadek ,ja próbuje pomyśleć tak jak oni poczuć to co oni , ale nie potrafię i.........patrze się tylko przez to okno i stoję,po prostu stoję i patrze się przez to okno .........czuje tylko samotność ,ale jestem z nią pogodzony ........
to prawdziwe wydarzenie z mojego życia, chyba wtedy dobrze wiedziałem co mnie czeka , a że byłem dzieckiem to się z tym pogodziłem :(

ku.wa ta choroba to jak być martwym całe życie ,tylko epizody manii dają bardzo złudne poczucie życia ....chyba aż 20% ludzi z tą chorobą popełnia skutecznie samobójstwo
do mnie kilka tygodni temu doszło właśnie coś takiego ,że i tak się zabije ......powiedziałem wtedy kilku bliskim osobom o tym i się rozładowało narazie i walcze póki nie wróci...

mam świadomość tego ,że nikt mi nie jest w stanie pomóc , nikt nie jest w stanie zajrzeć aż tak głęboko , tak daleko sięgnąć do mnie ,żeby wyciągnąć to paskudztwo które nosze w sobie

czy jakieś ciężkie leki mogą pomóc ? z tego co czytałem o tej chorobie i wypowiedzi chorych to nie pomagają , pozwalają prawie funkcjonować i tyle ...

o i człowiek nie dość ,że jest chory to nie wie na co do tego ........
Obserwuj wątek
    • brz_a_sk Re: a może jednak chad 01.09.12, 13:49
      czasem to ponazywanie bywa ulgą

      pewnie i wiedza jak to się huśta bez naszej winy i mimo woli daje odrobinę dystansu

      wiem, że próba samobójcza czasem daje wiedzę, że nie warto - bo, że można wie każdy; ale niektórzy wiedzą, że nie chcą choć może będą musieli; to też pewien rodzaj życia ze świadomością śmierci obok;

      bywa pewnym rozwiązaniem, zaspokojeniem potrzeby myślenia o śmierci muzyka i literatura bardzo trudna i ciężka; twórcy, którym towarzyszyła śmierć zostawiają dzieła niebywałe - przez nadmiar emocji niedostępne dla 'normalsów' a pomocne tym, którzy muszą się zmagać z życiem nieznośnym;

      pewność: zawsze mogę się zabić pozwala żyć - paradoks ech

      w przerwie od zabijania się czasem można pogadać
    • non-grata Re: a może jednak chad 01.09.12, 14:38
      Co masz na myśli pisząc, iż obecnie bardziej przypominasz CHADowca, niż bordera?

      Z lekami możesz spróbować.
      Bierzesz jakieś obecnie?

      Ba.
      Przy CHADówie, myślę, powinieneś z medykamentami - romans ze stabilizatorami nie zaszkodzi, a może choć ciut pomoże..?

      "mam świadomość tego ,że nikt mi nie jest w stanie pomóc , nikt nie jest w stanie zajrzeć aż tak głęboko , tak daleko sięgnąć do mnie ,żeby wyciągnąć to paskudztwo które nosze w sobie"

      - jesteś w stanie zajrzeć tam sam?, widzisz coś?, czy to strzelanie latarką po Rowie Mariańskim?
      • robakbpd Re: a może jednak chad 02.09.12, 09:40
        bardziej chadowiec niż bord :bo np. mam teraz mniejszy zakres huśtawek nastrojów ,rodzajów huśtawek ,kończą się głównie na skokach między nadmiernym pobudzeniem ,czasem nerwicą , depresją i agresją , a czasem normalnością,są inne ale są mało zauważalne ....
        i czuje pozatym ,że mój problem nie zależy już od przeszłości ,ale od zepsutej głowy
        czytałem o lekach na chad i jak to się robi ...ja bym tak nie potrafił żyć....

        tylko ja tam mogę zajrzeć ,nigdy tego nie pokaże innym więc skąd mogą wiedzieć,nie potrafię się otworzyć przed nikim tak naprawdę , bo nie ufam ludziom i się ich boję , bo wiem co chowają pod swoimi miłymi i zdrowymi płaszczykami
        i tak to jest strzelanie latarka po rowie mariańskim ,nic innego mi nie pozostało ......
        • non-grata Re: a może jednak chad 02.09.12, 11:21
          "czytałem o lekach na chad i jak to się robi ...ja bym tak nie potrafił żyć...."

          Tzn.?

          Mam bardzo dobrą koleżankę z CHAD-em i odnośnie leków - powiedziałabym, jedzie po standardzie: stabilizatory, antydepresanty, doraźnie uspokajacze. Cóż można więcej? - ano, fakt, przeciwpsychotyczne, ale i te raczej von Zeit zu Zeit, niezobowiązująco.

          "tylko ja tam mogę zajrzeć ,nigdy tego nie pokaże innym więc skąd mogą wiedzieć,
          nie potrafię się otworzyć przed nikim tak naprawdę , bo nie ufam ludziom i się
          ich boję , bo wiem co chowają pod swoimi miłymi i zdrowymi płaszczykami
          i tak to jest strzelanie latarka po rowie mariańskim ,nic innego mi nie pozostało ......"

          Sic!..

          Twoja obawa przed ludźmi i jej podobne nie wynikają z faktu, iż ktoś Ci wczoraj nie odpowiedział: "dzień dobry", prawda? - nie sądzisz więc, iż trzebaby (trzebaby!) to przepracować?

          Rozumiem tu Twój mechanizm kręcenia się po Wstędze Mobiusa, za bardzo to rozumiem i czuję.
          Ale tylko Ty możesz wyrwać się.
          Jeszcze raz spiąć się, zacisnąć zęby, pięści i spróbować.
          Małymi krokami wyjść - nie do ogółu, - do jednej osoby, która będzie kompetentna, by Ci pomóc.

          Przerabiałam n terapeutów, po roku obecnej terapii, gdy po raz kolejny kazałam zostawić siebie terapeutce, samej będąc zbyt przerażoną, by po raz x zakończyć, a ta nie zawahała się nawet nad moją prośbą? - żądaniem? popłynęłam mówiąc o najbardziej ohydnych składowych mojego życia.

          Zdziwisz się,
          nie wszyscy noszą za plecami wiatrówki, by strzelać Ci po kolanach.
          Sama się zdziwiłam, dziwię się do teraz.

          Autentycznie życzę Ci, byś mógł się zdziwić...
          • robakbpd Re: a może jednak chad 02.09.12, 13:39
            wystarczy ,że nie postępuje tak jak chcą inni ludzie i już ich nastawienie się zmienia......
            po co mi taka pomoc która wymaga posłuszeństwa wobec zasad dla mnie nie logicznych ......

            boje się ludzi ,nie dlatego ,że sobie coś uroiłem ,ale dlatego ,że oni są niebezpieczni ...
            za dużo widziałem i słyszałem w życiu , żeby nie nauczyć się tego ,że na ludzi trzeba uważać

            skąd wiem ,że sobie nie uroiłem , bo nie boje się dzieci i ludzi starszych doświadczonych przez życie , z których już opadł szał bitewny i mieli czas na to ,żeby pomyśleć "na trzeźwo" o życiu

            co robią dzieci w szkole z dziećmi które są inne? przecież każdy wie .....
            a dzieci są obrazem swoich rodziców....a skoro dzieci takie rzeczy robią innym dzieciom to co muszą robić rodzice, do czego są zdolni?
            w Polsce tolerancja to jedna wielka ściema :
            tato :murzyn fajny taki czarny ,wesoły ...choć na obiad i na flaszke .....
            córka :tato mój narzeczony jest murzynem
            tato: zostaw go ,albo z domu wypi..dalaj........taki wstyd ,taki wstyd

            dużo by można o takich rzeczach pisać , a o tym dlaczego strach przed ludźmi nie jest niczym nienaturalnym to książkę by ktoś napisać mógł

            oczywiście nie patrzę jak schizofrenik , na to ,że wszyscy są popie..oleni i chcą mnie zjeść,ale czasem mam wrażenie ,że tak naprawdę to ja nie jestem chory bardziej od nich ...

            mam dużo żalu do ludzi i stąd się to pewnie bierze ,ale lubię innych ludzi mimo ,że się ich boje
            mnie pewnie też się boją inni ,szczególnie ,że jestem dziwny i nie wiadomo czego po mnie sie spodziewać....

            p.s. ja się nie boję ludzi dlatego ,że mi dzieńdobry nie odpowiedział ,choć by mnie to zastanowiło napewno , ja się boję tego do czego oni są zdolni , a naprawdę prowadziłem bogate w doświadczenia i ludzi życie kiedyś i widziałem rzeczywiste , a nie urojone sytuacje ...
            • non-grata Re: a może jednak chad 03.09.12, 17:29
              Robaku,

              nie, strach przed ludźmi nie jest naturalny.
              To nie odruch niemalże bezwarunkowy, o, nie, obawy, lęki są czymś konstytuowane.

              Robaku,

              czy jesteś w stanie napisać: skąd to?
        • jamama03 Re: a może jednak chad 09.11.12, 18:43
          "bo wiem co chowają pod swoimi miłymi i zdrowymi płaszczykami..."
          Oj chowają , tylko nawet nie wiedzą co.Nawet jeśli widzą że chowają. Najczęściej nie widzą. Bo nie chcą widzieć.Nie wiedzą że są tacy którzy przez te ich 'płaszczyki" jak przez szybę patrzą.
          Moja narcystyczna dusza pozwala mi patrzeć na nich z góry. Traktować jak...ups...ciut...ups...głup...ups...szych...? Dzięki temu żyję :)

          i miałam szczęście NIEBYWAŁE spotkać człowieka który pod płaszczykiem miał..:):):) zakochałam się w nim...i Pan jeśli jest...mi go zabrał...ale to nic. Jak przyjdzie czas ...i ja tę prawdziwą linię graniczna przejdę :) Przyjdzie czas . Sam.
    • brz_a_sk Re: a może jednak chad 02.09.12, 19:01
      tośmy się nagadali!

      może spróbuj :-)

      jednak

      może ktoś spełni któryś z warunków brzegowych :-)

      nie obiecując i nie pytając

      można coś sobie od czasu do czasu

      no bo ja wiem

      zagrać :-)

      :-)
      • robakbpd Re: a może jednak chad 03.09.12, 06:59
        no niestety wczorajszy dzień pozytywnie zweryfikował to co pisałem ,potwierdził.........
        ludzie są popi..doleni i tyle ,od 4ej nie śpie , bo mnie tak wczoraj wk..wiło parę osób i żeby nie było ,że to moje urojenia , to kogoś komu się musiałem wygadać to samo dręczyło i to samo czuł do tych ludzi i tego co robią .....
        miałbym ochotę przywalic komuś takiemu po prostu ,albo chociaż porządnie dowalić słownie ,żeby sprowadzić na ziemie.....
        najbardziej mnie wk..wia to ,że ci debile i debilki rządzą tym wszystkim i jak będę próbował coś powiedzieć czy zrobić to grozi to tym ,że pokażą co potrafią ...
        ruszyli by na mnie z pochodniami jak na frankensteina

        czymś co mnie między innymi pcha do samobójczych myśli są ludzie i ich psychopatyczne umysły , nie reformowalne ,niebezpieczne
        czymś co mnie trzyma przy życiu też są ludzie i ich dobre serca
        paradoks?
        cały moje wnętrze jest wypełnione takimi paradoksami

        pier..lą te swoje głupoty ciągle ,a ja muszę tego słuchać , bo jedyne co mógłbym z siebie wydusić to :"zamknijcie się wreszcie pojebusy , mam dość słuchania waszego pier..lenia "

        mam w sobie tony nerwy na to ,że muszę żyć pod dyktando debili,że nie mogę znaleźć sobie miejsca w świecie,tylko mój mały syn mi przypomina (i daję nadzieję )o tym ,że w ludziach jest coś więcej niż ciemna strona
        tyle lat życia z tym zaburzeniem czy chorobą + wiele doświadczeń nauczyło mnie za dużo o naturze ludzkiej , a szczególnie o tej ciemnej stronie i ja już tego nie zapomne co wiem
        do tego wszyscy którzy już trochę życia przeżyli wiedzą dobrze o tym
        ta moja dziecięca naiwność którą miałem i przez którą mnie robili w h.ja ,zniknęła niestety

        fajnie było żyć wiarą w ludzi , a teraz muszę się kąpać w tej zapaskudzonej i brudnej wiedzy

        doszło do mnie dzisiaj ,że ja dalej radzę sobie z emocjami prawie tak samo źle jak wtedy kiedy byłem dzieciakiem , tyle lat przemyśleń i dalej te emocje ,a szczególnie stres i nerwy są tak gigantyczne ,że mnie całego zalewają od środka

        żadne leki od psychiatry tego nie zmienią , mogą to tylko zamaskować ,ale to nie zniknie ze mnie i dlatego nie pójdę po leki , choć czasem juz mam ochotę ...
        psychoterapeuta może mi coś tam powiedzieć ,ale on mi nie odpowie na moje paradoksy , nie wyjaśni mi tego wszystkiego ...
        i jak zwykle zostaje z tym całym syfem sam , dobrze ,że chociaż są takie fora ,bo się wygadać można i ciśnienia coś upuścić
        a że tu wszyscy z problemami to łatwiej pisać , bo prędzej zrozumiecie takie skrajne i mocne emocje
        • robakbpd Re: a może jednak chad 03.09.12, 09:46
          w sumie zdałem sobie sprawe ,że obwiniając siebie o cokolwiek czy kogoś tylko odwracam uwagę
          od problemu...
          nie ważne jakie mądrości odkryje i jakiego winnego znajdę to i tak dalej będę zaburzonym czy tam chorym człowiekiem

          chociaż nerwy trzeba było z siebie wyrzucić :D
        • non-grata Re: a może jednak chad 03.09.12, 17:41
          Robaku,

          "psychoterapeuta może mi coś tam powiedzieć ,ale on mi nie odpowie na moje paradoksy , nie wyjaśni mi tego wszystkiego ..."

          tu nie rzecz w tym, by otrzymywać gotowe odpowiedzi, ba!, nie wiem nawet, na ile określenie "podpowiedzi" jest pełne,
          z gotowców wiele nie wyciśniesz; nie masz pewnego - choćby i najdrobniejszego - buntu, i pogardy dla pełnych, różowych przepisów?, nie wierzysz w to, iż sam możesz pełniej, lepiej?
          Przy pomocy,
          ale
          chodzi o Ciebie. O Twoje siebie wypracowywanie i przepracowywanie.

          Czasami wierzę w ludzi,
          masz tego pecha lub szczęście, ale - ufam, iż jesteś w stanie wyprostować się.
          Nie piszę euforycznie, to bardzo, bardzo ostrożny optymizm, ale - wierzę.

          Masz dla kogo żyć, piszesz, że masz syna.
          Nie sądzisz, iż możnaby spróbować żyć dodatkowo dla siebie?

          Piszesz o dyktandzie debili - masz na myśli konkrety?


          Mam pierwiastek nieobliczalności, Robaku

          - wiesz, że jeśli zechcesz, to zadzieram kiecę i lecę na pociąg, by za godzinę czy osiem stanąć przed Tobą?, praktykowałam nieraz, mam wprawę, poza tym - lubię jeździć pociągami :)
          • robakbpd Re: a może jednak chad 04.09.12, 18:41
            u psychoterapeuty byłem i powiedział mi ,że mi nie pomoże i żaden mi nie pomoże ...i chyba dopiero zaczynam rozumieć dlaczego w tym stwierdzeniu była racja
            mój problem raczej tkwi w wadliwej pracy mózgu

            żyć dla siebie ? -nic mnie nie kręci , z raczej wszystko mnie kręci ,ale szybko mi się nudzi ...
            codziennie muszę zmagać się z takimi huśtawami , między agresją ,depresja i nerwicą ,że to jest nie do wytrzymania , prawie niemożliwym jest pokochać moje życie , skupiam sie na tym żeby w ogóle przeżyć ...
            dyktando debili : dużo by mówić , skwituje to może :mają nie logiczne zasady ,prawa,żyją w nielogocznym świecie , a jak ja im pokazuje w logicznych argumentach głupote ich podejścia do życia , a szczególnie głupote traktowania innego człowieka to reagują agresją, albo uciekają się do siły grupy ,albo jak nie mogą się wesprzeć nikim to uciekają...
            a ja nie mogę żyć po swojemu , bo by mnie zjedli ,a nie mam tak silnego ego żeby się przeciwstawić , choć widzę od miesiąca ,że to sie zaczyna zmieniać

            dzięki za twoje poświęcenie :) ale mojej żonie to raczej nie fajnie by się zrobiło :)
            • non-grata Re: a może jednak chad 05.09.12, 08:14
              "u psychoterapeuty byłem i powiedział mi ,że mi nie pomoże i żaden mi nie pomoże"

              Uroczy człowiek!, tu - nie skomentuję...

              "...i chyba dopiero zaczynam rozumieć dlaczego w tym stwierdzeniu była racja"

              Oświeć mnie, Robaku, poproszę.

              "mój problem raczej tkwi w wadliwej pracy mózgu"

              A. To to chyba ta iluminacja, da?
              Ale, ale - stwierdzone badaniami?

              "żyć dla siebie ? -nic mnie nie kręci , z raczej wszystko mnie kręci ,ale szybko mi się nudzi ..."

              A samo szukanie?
              Nie kręci?
              Wg mnie sam proces to mistrzostwo, proces poszukiwania...

              "dzięki za twoje poświęcenie :) ale mojej żonie to raczej nie fajnie by się zrobiło :)"

              Dla ludzi się nie poświęcam, nie ta kategoria :)
              Żona? Rozumiem, naturalnie, nie wszystkie żony swoich mężów mnie lubią.
              • brz_a_sk Re: a może jednak chad 05.09.12, 09:36
                ....
                a powinny
                to zawsze szansa
                by być ciekawszą

                :-) :-) :-)

                znam robaka na tyle, że wyobrażam sobie, że się uśmiechnął
                ciekawe kiedy się odezwie- o tego jeszcze nie wiem :-) :-) :-)
                • robakbpd Re: a może jednak chad 05.09.12, 09:44
                  dokładnie brzask :D uśmiech był od ucha do ucha , taki że prawie prawdziwą radość poczułem :D
              • robakbpd Re: a może jednak chad 05.09.12, 09:43
                masz rację , jedyne co mnie kręci to szukanie :)

                racja psychoterapeuty była w tym ,że ja już nie potrzebuje psychoterapii ,bo uprawiam autopsychoterapie tyle lat ,że psychika nie jest moim aż takim problemem
                moim problemem są głównie te dziwne jazdy ,które pojawiają się z niczego , niczym nie zprowokowane,a to ,że się wk..wie na ludzi to jest normalne , bo tak każdy ma...
    • brz_a_sk Re: a może jednak chad 03.09.12, 17:18
      mam dla Ciebie pewną niespodziankę
      czekam
      • robakbpd Re: a może jednak chad 04.09.12, 18:42
        jaką jaką ????
        :D
    • brz_a_sk Re: a może jednak chad 05.09.12, 06:20
      może jednak zrozumiałeś :-) :-) :-) już


      • robakbpd Re: a może jednak chad 05.09.12, 09:45
        co zrozumiałem ?a przyda mi się to co zrozumiałem ? :D
    • girl_inter_rupted Re: a może jednak chad 15.11.12, 11:03
      @ robakbpd - tak sobie czytam Twoje posty i się czuje, jakbym to ja pisała.
      Jestem w bardzo podobnej sytuacji - wreszcie chciałabym wiedzieć co mi jest.
      Leczę się od siedmiu lat - najpierw na depresje, potem psychiatra stwierdził, że to jednak ChAD (typu 2), brałam antydepresanty i stabilizatory. Rok temu zaczęłam terapię, terapeuta jest przekonany co do BPD, uważa, że leki są mi niepotrzebne i tylko manipuluję lekarzami opisując swoje objawy, bo to sprawia, że dostaję leki, po których nie czuję, a to mi daje poczucie bezpieczeństwa. Moje gorki, dołki i lęki są wymyślone i przeze mnie napędzane. Jak teraz wrócę do lekarza, to usłyszę, że muszę wrócić do litu i nie mam żadnego BPD tylko CHAD.
      Już nie wiem, komu wierzyć. Tak bardzo chciałabym mieć potwierdzoną diagnozę.
      Dodatkowo nie mam w ogóle wsparcia w przyjaciołach, którzy utrzymują, że wymyślam i wmawiam sobie chorobę, a tak naprawdę nic mi nie jest.
      Też myslałam nad próbą samobójczą, bo to może by w końcu coś zmieniło. Ale byłam już raz w szpitalu i to był istny koszmar.
      • spaprany Re: a może jednak chad 15.11.12, 11:47
        "> Też myslałam nad próbą samobójczą, bo to może by w końcu coś zmieniło."

        Przepraszam, ale to jest dla mnie jak do tej pory żart dnia. Wreszcie ktoś to po imieniu nazwał - "myślałam nad PRÓBĄ samobójczą". Pamiętaj, jak już się zdecydujesz na tę PRÓBĘ to tak, żeby wszyscy uwierzyli, że NAPRAWDĘ chcesz się zabić, a nie tylko zwrócić na siebie uwagę. To może być dość trudne, uważaj, żeby przez przypadek nie zginąć.

        Na chwilę wróciłem myślami do znanego dylematu: co i do kiedy można usprawiedliwiać chorobą, a co wychodzi poza granice dobrego smaku. Współczuję i pozdrawiam.
        • girl_inter_rupted Re: a może jednak chad 15.11.12, 12:26
           "myślałam nad PRÓBĄ samobójczą". Pamiętaj, jak już się zdecy> dujesz na tę PRÓBĘ to tak, żeby wszyscy uwierzyli, że NAPRAWDĘ chcesz się zabić> , a nie tylko zwrócić na siebie uwagę. To może być dość trudne, uważaj, żeby pr> zez przypadek nie zginąć.

          Chyba troche zle to zrozumiales. Jak sie uda. Tym lepiej. A to co inni pomysla mam gleboko w dupie.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka