ykrastek
17.10.12, 11:36
Ciekawi mnie z jakich przyczyn osoby z BPD tak ochoczo i perfekcyjnie manipulują poczuciem winy u bliskiej osoby po pewnym czasie trwania związku? Dlaczego osobę "zdeprecjonowaną" czynią w tak dotkliwy sposób "winną" i "odpowiedzialną", oskarżając często tak skutecznie, że prawie wszystkie osoby "neutralne", z otoczenia wysoko funkcjonującego borda - są skłonne wierzyć w to co głosi....? Z czego wynika ta, mówiąc szczerze sadystyczna, "potrzeba" obwiniania i oskarżania (często z wykorzystaniem policji czy wymiaru sprawiedliwości) tak długo najbliższej osoby... Nie wierzę w to, że bordy wiedzą, że krzywdzą w ten sposób - bo obca jest im prawdziwa empatia i uczucia wyższe... a przecież niszczą wówczas elementarny, budowany latami szkielet poczucia wartości drugiej osoby, doprowadzając często do tzw. samospełniającej się przepowiedni... W dorosłym życiu ciężko o wsparcie innych ludzi w takich patologicznych sytuacjach. Czy bordy zdają sobie sprawę ze swojego okrucieństwa i tego, że czyjeś jedyne życie często na lata albo i na zawsze rozsypują w gruzy...? Jeżeli tak - to dlaczego niczego potem nie naprawiają, nie przepraszają, nie tłumaczą, nie chcą pojednania i nie proszą o przebaczenie...? Takie działania czynią przecież cuda i mogą uratować niejedną zmaltretowaną oskarżeniami i obwinianiem osobę - byłego partnera, np. ojca dziecka.