Dodaj do ulubionych

czy ja się ogarnę?

12.12.13, 21:57
Jeżeli chodzi o mnie, to nie do końca wiem, czy jestem borderline, pani psychiatra powiedziała mi, że to raczej nie tyle borderline, co cechy osobowości jak u borderline wynikające z warunków w których się wychowałam. Ale załóżmy, że jestem i teraz:
Czy osoba z borderline może się ogarnąć? Czy to już zawsze tak będzie? Wiem co robię źle, wiem nad czym powinnam pracować. I co z tego, że wiem, skoro nie umiem (albo czasami mam wrażenie, że jakby nie chcę, znaczy chcę, ale sama sabotuję swoje działania, ciężko to wytłumaczyć)
W każdym razie, czy jest szansa na normalność, albo chociaż coś zbliżonego do normalności, czy to już zawsze będzie taki chaos?
Obserwuj wątek
    • koballt Re: czy ja się ogarnę? 12.12.13, 22:10
      Wydaje mi się, że przyszłość się układa dla osób z takimi cechami i tym szybciej im bardziej będziesz chciała poświęcić temu procesowi czas i uwagę. Paradoksalnie (?), nieraz trzeba aż bardzo bolesnego kryzysu żeby człowiek potrafił poświęcić sobie ten czas i uwagę - więc kiedy jest bardzo ciężko, a nie tylko ciężko, to szansa wzrasta, a nie maleje, nie poddawaj się wtedy!
      • koballt Re: czy ja się ogarnę? 12.12.13, 22:23
        A co do "sabotowania" - zupełnie się tym wrażeniem nie przejmuj i znów wsiadaj na rower po "upadku". Wszyscy ludzie chcą coś robić na nowy, czy taki a nie inny sposób i im też się nie udaje, w sensie tym samym co u Ciebie, tzn. nie udaje się nikomu nic za każdym razem, tylko rzadziej, a z czasem częściej, ale nigdy na 100% - nie jesteśmy Bogami.
      • jakastam1 Re: czy ja się ogarnę? 13.12.13, 00:09
        kryzysów zaliczyłam dość sporo, boję się, że w pewnym momencie trafi mi się taki, że z niego już się nie podniosę. A nie przejmować się nie mogę, bo na serio jest czym. Powoli przestaję wierzyć, że mi się poukłada. Samo sie nie poukłada, a ja nie mam pomysłu, ani właśnie siły (czy może mobilizacji, a przede wszystkim wytrwałości, żeby samej sobie cokolwiek ułożyć).
    • nvv Re: czy ja się ogarnę? 12.12.13, 22:50
      Każdy może się ogarnąć. Każdy może się zmienić.

      Jest jednak coś w człowieku, co usilnie broni się przed zmianami. Zmiany siebie wydają się bolesne.
      Dlatego zwykle ludzie się zmieniają dopiero jak zostaną przyparci do muru
    • brz_a_sk Re: czy ja się ogarnę? 12.12.13, 23:13
      chyba już trochę chcesz coś ze sobą zrobić
      myślę, że psychiatra/terapeuta ma tu wiele do powiedzenia i nie należałoby rozmywać jego rad

      diagnoza ma kolosalne znaczeniem i wyznaczy sposób i kierunek terapii

      na moje oko, bez terapii nie bardzo da się wytrzymać ze sobą samą, więc wyboru nie ma
      lepiej, żeby to nie było bpd

      powodzenia i do dzieła
      • jakastam1 Re: czy ja się ogarnę? 13.12.13, 00:03
        no właśnie to nie za bardzo wychodzi. Specjalistów mam dość, trzymam się od paru lat jednej babki, która przepisuje mi psychotropy na stabilizację nastroju, czy uspokajające, ale nie biorę ich regularnie, tylko jak mi się pogorszy. Psychiatrów przeszłam kilku, że coś jest nie tak wiem od dawna, pierwszy raz do lekarza wybrałam się w liceum czyli to już prawie 10-lat temu. Na początku myslałam, że nerwica, potem depresja... różne rzeczy, nikt mi nie pomógł. Psychologów już nie pamiętam ilu, może z 10-ciu, może więcej. Nie umiem się z nimi dogadać, nikt jeszcze nie powiedział mi czegoś, czego sama bym nie wymyśliła. Uważam, że jeżeli sama sobie nie pomogę to nikt mi nie pomoże.
        Ja wiem, nad czym trzeba pracować, tylko to zawsze jest "dobra, od jutra", albo nawet jak coś zacznę, to mam mobilizację przez tydzień czy dwa, a potem jakaś załamka i wracam do punktu wyjścia. I tak jest w każdej dziedzinie życia. nawet jak coś przez jakiś czas idzie dobrze, to w jakimś momencie dostaję doła, pzrestaję widzieć sens i w ciągu tygodnia jestem w stanie spiep***ć coś na co pracowałam od dłuższego czasu. Czasami mam wrażenie, że ja specjalnie nie doprowadzam niektórych rzeczy do końca, bo jakbym się bała co będzie potem. Jakby bardziej odpowiadał mi stan biegania za czymś, niż osiągnięcie tego. Nie chcę tak, ale brakuje mi władzy nad sobą. Nie kontroluje swoich zachcianek, czasami mam wrażenie, że ja w ogóle niczego nie kontroluje.
        • brz_a_sk Re: czy ja się ogarnę? 13.12.13, 00:34
          z pierwszego postu wyglądało, ze jesteś poczatkująca :)
          • jakastam1 Re: czy ja się ogarnę? 13.12.13, 09:18
            jestem początkująca na tym forum ;P, chociaż już kiedyś parę razy tu zajrzałam, tylko się nie wypowiadałam. Strasznie ciężko mi się to czyta, bo ludzie piszą rzeczy, do których ja sama doszłam i to nawet opisują to w podobnych słowach. Tylko wszyscy piszą jak jest, a nie widzę odpowiedzi na to jak to zmienić, albo raczej czy się da (jak dla mnie to kwestia powiedzenia sobie "stop", ustalenia celów i trzymanie się tego - takie proste, ale czy ja wytrwam... czy borderline ma szansę wytrwać? I pytam tutaj tylko o że tak powiem życie codzienne/zawodowe/edukację bo kocioł w osobistym to oddzielny temat rzeka, ale z tego co poczytałam, to mogę tylko dodać, że też tak mam, bo więcej nic nowego nie wniosę.
            • jakastam1 Re: czy ja się ogarnę? 13.12.13, 09:26
              a co do mojego zachowawczego tonu w klasyfikowaniu się jako borderline, to już kilka razy oberwałam z tego powodu. Ostatnia pani psycholog z którą miałam do czynienia, na pierwszej wizycie, kiedy jej o tym powiedziałam zaczęła prawie na mnie krzyczeć "czy mi jest z tą diagnozą lepiej", "czy ja sobie tak coś usprawiedliwiam". Poprzednia, do której chodziłam przez parę miesięcy, ze względu na moją rodzinę (w pewnym sensie to na mnie wymogli), zarzucała mi, ze kłamię, bo "raz opowiadam jej tak, a raz inaczej". Bałam się, że tutaj zaraz też usłyszę, że z łatką borderlina mi po prostu wygodnie.
              • brz_a_sk Re: czy ja się ogarnę? 13.12.13, 10:57
                e tam
                chyba tak samo wszyscy używamy różnych etykietek by być wyjątkowymi
                to pokusa ale i usprawiedliwienie

                w końcu dla przykucia uwagi i odwleczenia zmierzenia się życiem, gotowi bywam do uporczywego wieszczenia 'ja się zabiję' - z zupełnie realnym planem - nie ma tu ściemy - jest nieznośność bytu

                w sumie kiedy czeka się na diagnozę rak czy nie rak chwilami człowiek myśli a niech już powiedzą rak byle się nie męczyć - wiadomo bez sensu

                BPD jest syfiaste

                Warto znaleźć dobrego terapeutę, bo jednak diagnoza ma kapitalne znaczeni do wyboru planu terapii przecież;

                BPD jest trudne dla obu stron w terapii, bo tak trudno wydobyć na wierzch świadomość siebie; a przecież komuś trzeba ufać - chociaż w terapii



                • jakastam1 Re: czy ja się ogarnę? 13.12.13, 15:32
                  myślałam, że uda mi się wziąć w garść bez terapii. Psycholodzy z którymi spotkałam się do tej pory naprawdę skutecznie mnie do siebie zniechęcili. Co powie mi lekarz, czego sama nie wiem, albo do czego sama nie jestem w stanie dojść? .... wiem, że to chodzi o nakierunkowanie, wytknięcie błędów w myśleniu, ale po prostu nie wierze, że jest możliwość trafienia na naprawdę dobrego lekarza, który pomoże, dlatego nie chcę się znowu pakować w takie łażenie od jednego do drugiego, bo szkoda czasu i kasy.
                • jakastam1 Re: czy ja się ogarnę? 13.12.13, 15:35
                  e tam
                  > chyba tak samo wszyscy używamy różnych etykietek by być wyjątkowymi
                  > to pokusa ale i usprawiedliwienie

                  ale ja nie chce się usprawiedliwiać, staram się raczej ukrywać, że coś ze mną nie tak. ta łatka jest bardziej dla mnie, bo jak będę wiedziała co mi jest, to łatwiej mi będzie sobie pomóc. No i myslałam, że też dla lekarza, ale oni jakoś dziwnie na to reagują.
                  • brz_a_sk Re: czy ja się ogarnę? 13.12.13, 15:58
                    może spróbuj konkretna placówkę specjalistyczną

                    i chroń się przed pułapką dewaluowani terapeutów
                    • jakastam1 Re: czy ja się ogarnę? 13.12.13, 16:10
                      boję się wziąć za to na poważnie, nie chcę się sama przed sobą tak sklasyfikować (dużo łatwiej mi jak coś łyknąć jakąś tableteczkę od psychiatry i znowu mogę uchodzić za normalną wśród ludzi, którzy bliżej mnie nie znają). Boję się bardziej wpaść w pułapkę biegania na terapie. Ja chcę żyć normalnie. Tylko Ty ze mną gadasz, w ogóle widzę, że często się tutaj udzielasz. Myślisz, że nie ma szans samemu sobie poradzić?
                      • brz_a_sk Re: czy ja się ogarnę? 13.12.13, 16:20
                        nie do końca znam się na terapii

                        ale wyrobiłam sobie takie zdanie

                        by naprawiać leczyć/odzaburzac trzeba mieć diagnozę, bo to zupełnie inne podłoże, choć objawy pozornie wydaja się podobne

                        przy bpd bez porządnej terapii to raczej gehenna

                        choć również syfiasta pułapką jest wkręcenie się w ciapanie leków alkoholu i życie od incydentu do incydentu

                        lekko nie ma ale zmiany są bardzo pozytywne

                        im wcześniej tym lepiej, ale nie ma szans, że ktoś w czymś może wyręczyć

                        jest nadzieja, ze ktoś się odezwie :)


                        • jakastam1 Re: czy ja się ogarnę? 13.12.13, 16:33
                          wkurza mnie to, że nie umiem ogarnąć samej siebie. Jak człowiek nie ma władzy nad samym sobą, to jak ma cokolwiek innego w życiu kontrolować? ciężko mi teraz, bo wracam zaraz z pracy zagranica i nie wiem co dalej, poza tym kocham kogoś kogo wcześniej odrzuciła, a on sobie teraz ze mną pogrywa. Przez to znowu mam jakieś schizy.
                          Dziękuję za rady, chociaż pewnie po pomoc do terapeuty ponownie zgłoszę się dopiero, jak znowu poczuję, że inaczej się nie obejdzie.
                          • brz_a_sk Re: czy ja się ogarnę? 13.12.13, 16:55
                            he he
                            kiedy ktoś mówi, że nie może rzucić palenia
                            pytam czy znosi to, ze nie może za siebie decydować
                            • jakastam1 Re: czy ja się ogarnę? 13.12.13, 17:22
                              :D, no ja też nie mogę, rzuciłam jak nie stać mnie było na papierosy, teraz znowu palę. A każda paczka, którą kupuję jest "moją ostatnią" ;)....a co do innych rzeczy... przed alkoholem mam naturalną barierę w postaci ogromnego kaca, za którą dziękuję losowi. Natomiast lubię.... inne substancje. Czasami mam wrażenie, że wtedy zaczynam myśleć "szerzej", że mam mobilizację.... wtedy czuję, że dam radę. Co śmieszne, jak brak dostępu tak jak teraz od 3 miesięcy, to nie muszę, a jak mam to nie umiem sobie odmówić.... tego też się boję, że nic w życiu nie jest w stanie dać mi takiego szczęścia jakie mogę sobie wytworzyć sztucznie.... uważam, że mam tak namieszane we łbie, że mi to już i tak nic nie zaszkodzi, a z drugiej strony nie chcę tak. Moi rówieśnicy idą do przodu, zakładają rodziny, kupują mieszkania, mają stałą pracę, a ja się tak dalej tułam. Trzydziestka bliżej niż dalej. Martwię się o siebie, że jak nie postawię sobie twardo granic i celów, to nie będzie dobrze, ale na to z kolei brakuje mi samozaparcia, samodyscypliny, czy właśnie jakiejkolwiek kontroli ze swojej strony.
                        • toxic_chick Re: czy ja się ogarnę? 14.12.13, 10:03
                          > by naprawiać leczyć/odzaburzac trzeba mieć diagnozę, bo to zupełnie inne podłoże, choć objawy pozornie wydaja się podobne

                          Ostatneczną, bezapelacyjną, niepodważalną? Z pozoru tylko... wydawać by się mogło, że metka pomaga... nie jest tak... bo nie mowa tutaj o: prac w 30 stopniach, z podobnym kolorami, nie wirowac... diagnoza to "obowiązek" w przypadku NFZ... w przypadku przyjęć do szpitala... w przypadku obligacji, która narzucają procedury... stąd bardzo często dochodzi do mylnego rozpoznania... po kilku spotkaniach, po czasowej hospitalizacji.... niejednokrotnie bardziej krzywdzące niż pomocne...
                          Jeszcze gorzej kiedy diagnozuje jedna osoba i nie zasiega opinii... (np. psycholog, psychoterapeuta, który nie wpadnie na pomysł odbycia kosultacji psychiatrycznej w celu wykluczenia chorób np. depresji, ChaD) przy pacjencie, ktory jest zmienny i ma tendencje do gloryfikowania stanu w ktorym akurat jest.... ktory pojawia sie dwa razy w tygodniu, raz na tydzien powiedzmy przez miesiac.. i za każdym razem prezentuje sie inaczej?... (nie nie udaje, nie kłamie.. zwyczajnie AKURAT mi zle, innym razem jestem bogiem, jeszcze innym co ja tutaj robie do cholery?... standard ;)) kompetna diagnoza jest..... bardzo problematyczna... oczywiście po takim czasie ktoś ogarnięty wie już, że zapewne to zaburzenia osbowości... ale nie jest w stanie z czystym sumieniem (mimo, że czasami musi..) zaszufladkować... mówie jak jest przeważnie... pomijąjąc przypadki bardzo wyraziste i jednoznaczne (bywa)

                          Moze lepiej poprzestac na ogolnej diagnozie i zobaczyć po roku jak się wyklaruje? powiedzieć, że ktoś jest zaburzony, chwiejny i pracować?... taki sam a nawet lepszy efekt niż "borderline", "narcyz", "histrio"... takie same formy terapii i więcej przestrzeni dla głowy i owszem... niestety BPD bywa milusią wymówką.... czasami lepiej więc może nie koniecznie nazywać... mądry lekarz nie musi........................... a jedynie moze........................................
                          • brz_a_sk Re: czy ja się ogarnę? 14.12.13, 12:09
                            nie ma to jak dobra, aktualna diagnoza

                            idiota by nie skorzystał
                            • toxic_chick Re: czy ja się ogarnę? 14.12.13, 13:31
                              brz_a_sk napisała:
                              > nie ma to jak dobra, aktualna diagnoza idiota by nie skorzystał

                              Zakładając, że jest dobra, kompletna, rzetalna? oczywiście warto "skorzystać"... niestety w naszym kraju różnie to bywa.... a czasem nawet tak, że co lekarz to inna diagnoza... lub diagnoza = leki .. bez terapii... wpada się po recepty... nic ponad to... nagminne

                              Rozumiem tok rozumowania... ale korzyść w tym wypadku dla osoby zaburzonej to wiedza, informacja... która może posłużyć do zdobywania innych informacji, autoanalizy (wcale nie zawsze wskazanej....)... czasem usprawiedliwiania się...
                              Większa korzyść dla terapeuty.... o ile ma racje
                              • brz_a_sk Re: czy ja się ogarnę? 14.12.13, 14:01
                                łatwo mieć milion przeciw - ale po co
                                wystarczy mieć jedno twarde za

                                ale wtedy bierze się wreszcie coś na siebie

                                a to ... to pierwsza podstawowa refleksja po wysłuchaniu storage.tok.tuba.fm/sound_podcast/00/00/01/04/89.mp3


                                bpd to wywalanie bebechów zamiast odrobinek uważności dla SIEBIE

                                niezaprzeczalny dramat obalania terapeuty im lepszy tym bardziej - u mizernego bywa się najdługaśniej

                                takie jest bpd - brak zaufania do siebie świadczy o rozsądku - destrukcyjna samowiedza


                                • toxic_chick Re: czy ja się ogarnę? 15.12.13, 21:29
                                  To przykre, że nie umiesz filtrować..
                                  Ja o czymś innym a Ty... ponownie.. o tym samym

                                  I tak w kółko... i po co rozmawiać? skoro wiesz lepiej... skoro na opak... bez sensu
                                  • brz_a_sk Re: czy ja się ogarnę? 16.12.13, 00:01
                                    pomijając milion innych drobiazgów

                                    warto wziąć pod uwagę, że rozmowa nie jest by kogoś na swoja modłę przekonać
                                    nie o urawniłowkę idzie - zapewniam, nudy nie znoszę

                                    poza tym każdy pisze jakoś, inni rozumieją z tego ileś tam - i wsio w temacie
                                    byle wody z mózgu nie robić i wrzątkiem nie polewać nie ma gwałtu

                                    a jeśli jest rozbieżność to się ogłasza - ja myślę inaczej - można nawet napisać jak
                                    i finito

                                    wolni ludzie mają swoje poglądy i z reguły nie muszą się z nich tłumaczyć
                          • nvv Re: czy ja się ogarnę? 15.12.13, 21:43
                            chicka!
                            • toxic_chick Re: czy ja się ogarnę? 15.12.13, 22:00
                              > chicka!

                              Tak tak wiem ;) kochasz mnie bardzo :P
                              • nvv Re: czy ja się ogarnę? 15.12.13, 22:13
                                Nie. Ale miło Cię widzieć.
                                • toxic_chick Re: czy ja się ogarnę? 16.12.13, 22:02
                                  > Nie. Ale miło Cię widzieć.

                                  Zabrzmiało jak na terapii ;)
                                  Też miło :) przecież "znasz" mnie i moje... teksty ;)
                                  • nvv Re: czy ja się ogarnę? 16.12.13, 22:29
                                    Tak Kasiu. (:
    • baabcia Re: czy ja się ogarnę? 14.12.13, 09:48
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,15132346.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka