Dodaj do ulubionych

To nie twoja wina.

09.01.15, 09:18
ci co są wkurzeni na samych siebie że dali się omotać borderowi. To nie wasza wina. to razik. dwa oznacza to tylko, że jeteście dobrymi ludźmi jakich mało. potraficie kochać i to niewyobrażalnie pięknie i romantycznie. Czyli robić to czego borderek pragnie a nie umie. dlatego was niszczy. z jednej stroneczki chce a z drugiej zazdrości wam tego. tak zazdrości, że aż nienawidzi was za to że potraficie. Dlatego robi niszczonko i kopanie w rzyć. statystyczki mówią, że borderów jest 2 procenciki. to tylko wierzchołek góry lodowej. jest zdecysowanie więcej. czarna strefka. bordery przecież olewają terapijki. nie można ich policzyć. cieszcie się że udało się wyrwać właśnie wam. mieliście tylko jeszcze w sobie siły. jesteście mocnymi ludźmi - byliście w piekle i z niego wyszliście. są tacy co nie mają jej tyle.

taka historyjka. nie z mojego dobrego życia ale kolegi. notabenka kiedyś sie dziwiłem patrząc z boczku jak można w takie coś się wpakowac. dzis widzę, że jego była żona też borderek pewnie. jednak on tego nie dopuszcza wcale. tłumaczy ją. pomimo tego mówi że nie może się uwolnić. mają juz dziecko. jest chłopak policjantem. był na misyjce. po przyjeździe wysłano go na rekonwalescencję gdzieś do jakiegoś ośrodeczka wypoczynkowego. tam grasował bord. mowiła mu, że 4 razy uciekła sprzed ołtarzyku. on się szczycił że w końcu jemu udało mu się ją usidlić. bylo dobrze. szybki ślubik. notabenka wrzuciła go w termin, który miała ustalony z poprzednim. wiadomo praktycznie. sala wynajęta, zapłacona iitepeczka. oświadczył się po 3 tygodniach znajomości. głupi? nie po prostu potrzebował miłości po cięzkich przeżyciach na misji. jak już w ciąży była zaczęły się jazdy. po urodzeniu chłopaczka przyniosła mu papierki rozwodowe - bo nie pasują do siebie. ona ma inne potrzeby niż pieluchy. chce do teatru chodzić itp s on nudniutki bo po pracy do domeczku do bajtla. nie może sobie znaleźć od dwóch lat kobiety. tamta non toperek go trzyma. bierze na dziecko. będzie go tak trzymała do końca dniswoich. to dramacik dopiero. więc skoro się uwolniłeś - wygrałeś z bordem. smutną, kapryśną, skazaną na wieczną porażkę kobietą. teraz tylk oochłonięcie. dystansik i po jakimś czasie znów będziesz gotowy na miłość. tylko uważaj żeby nie trafić w borda. wiesz już jak działa. jesteś wygrany. inni nie wiedzą. dowiedzą się z czasem. to już nie twój problemik. jak dasz połowę tej miłości co dawałeś bordowi wartościowej kobiecie to cię doceni i też pokocha. będziecie żyli długo i szcześliwie. bord nigdy. mareczek gazeczek
Obserwuj wątek
    • spaprany Re: To nie twoja wina. 12.01.15, 13:54
      "głupi? nie po prostu potrzebował miłości po cięzkich przeżyciach na misji."

      Głupi oporowo :) Jeszcze nie słyszałem, żeby ktoś tak bardzo potrzebował miłości, żeby po 3 tygodniach PRAKTYCZNIE OBCEJ KOBIECIE się oświadczać. To jest skrajna głupota dokładnie adekwatna do kary. I oczywiście, że to JEGO wina - rozsądny, samodzielny emocjonalnie i myślący facet nie ma takich przygód. Podobnie z resztą partnerów borderek. Przenoszenie winy za nieudaną relację na drugą stronę to główny powód stójki w miejscu w życiu. Oczywiście, że każdy ponosi pełną odpowiedzialność za swój los, a niszcząca relacja z borderem nie dzieje się chodzącym ideałom bez powodów.
      • brz_a_sk Re: To nie twoja wina. 12.01.15, 17:37
        przykład wyjątkowy i przez to tyle nadzwyczajnych elementów

        mnie się wydaje, że mówienie, ze szaleńcy zakochani biorący ślub w 5 minut musza przegrać jest kiepskie

        nie polecam ale pamiętam znajomych ok 40 oboje wiedzieli, że im dłużej się czaja tym wiecej rozwalą w świetnym związku - jakos tak było, ze ludzie znali ich oboje - oni się nie znali - pobłogosławieni zostali wypchnieci do ołtarza gdy im zaświtało, ze sa zakochani - zanim zaczęli wymyslać ile maja wad - mają bliźniaki :)

        co do związków z borderami - nie byłabym taka pewna, że da się szybko rozpoznać, że cokolwiek jest nie tak - to raz

        a dwa - pewnie, ze jak jest nie tak to faktycznie trzeba myśleć co mnie w tym związku trzyma ???
        pochwały - idealizacia - sa super w każdym związku

        czy np wady partnera? przynajmniej nie pyta o nasze

        co do wkręcania w maszynkę do mięsa sa fachowcy i niszczą perfidnie i cynicznie - border tam gdzie idealizuje na początku nie planuje żadnego niszczenia, nie ma wad i potrafi tak bardzo długo być fantastycznym partnerem, że trudno dopuścić w głowie co się stanie potem - o tyle powiem nie każdy ma szansę zorientować się co jest grane

        nie zawsze partner bordera jest współwinny dramatu jaki się rozegra wcześniej czy później

        ogólnie lepiej nie stawiać na winy - lepiej przyczyny rozumieć

        na pewno związek z borderem na szansę się nie udać :( choćby święty była partnerem




        • tomaszzamojski Re: To nie twoja wina. 15.01.15, 21:00
          na pewno związek z borderem na szansę się nie udać - raczej nie ma szansy sie udac - bo albo na bordera trafi uzaleznieniowiec o poczuciu własnej wartosci na poziomie gleby i wtedy border po pierwszych słodkich miesiącach zrobioz niego wczesniej czy poźniej miazgę i nie będzie co zbierać-choc i tak było niewiele. Albo trafi zdrowy człowiek o adekwatnym poczuciu własnej wartosci i nawet jeśli początkowo da się ogłupić ( bo mu do głowy nie przyjdzie ze ktos może tak manipulować) to predzej czy póxniej ochłonie i rzeknie "hasta la vista baby". Jest jeszcze opcja trzecia - że border trafi na psuchopate- tez sie zdarza i to czsto - no wtedy to border dostaje to o czym zawsze skrycie marzył - zostaje ofiara pełna geba i zbiera łomot - fizyczny czy psychiczny albo oba naraz - az drzazgi lecą. Żadna z powyższych sytuacji nie wyglada na "żyli długo i szczesliwie"
          • marekgazek Re: To nie twoja wina. 16.01.15, 08:13


            > na pewno związek z borderem na szansę się nie udać - raczej nie ma szansy sie u
            > dac - bo albo na bordera trafi uzaleznieniowiec o poczuciu własnej wartosci na
            > poziomie gleby i wtedy border po pierwszych słodkich miesiącach zrobioz niego w
            > czesniej czy poźniej miazgę i nie będzie co zbierać-choc i tak było niewiele. A
            > lbo trafi zdrowy człowiek o adekwatnym poczuciu własnej wartosci i nawet jeśli
            > początkowo da się ogłupić ( bo mu do głowy nie przyjdzie ze ktos może tak manip
            > ulować) to predzej czy póxniej ochłonie i rzeknie "hasta la vista baby". Jest j
            > eszcze opcja trzecia - że border trafi na psuchopate- tez sie zdarza i to czsto
            > - no wtedy to border dostaje to o czym zawsze skrycie marzył - zostaje ofiara
            > pełna geba i zbiera łomot - fizyczny czy psychiczny albo oba naraz - az drzazgi
            > lecą. Żadna z powyższych sytuacji nie wyglada na "żyli długo i szczesliwie"

            Święte słowa.

            Najlepszy typ dla bordera tak zwaniutki wrażliwy twardziej. Facet co ma jakieś zainteresowanka, ciekawą pasyjkę. Taki zakochuje się powoli. Dobre wyzwanie dla bordera. Nie jakiś tam szybki koleżka typu miłość od pierwszego wejrzenia. Takiego zmieli borderek od razu lub dopadnie jeśli lateńka lecą i należy złapać ofiarkę na stałe plus szybkie dzeciątko. Nie można wtedy zrobić ewakuacyjki tak łatwo. Otwierasz się powoli. Borderek to sprytnie obserwuje. Manipulacje i jeszcze dalej stosowanko manipulacji. Rozbudowane na maksika. Potem zaczynasz przeglądać na oczka. Najpierw się buntowanko włącza i wojujesz. Próbujesz tłumaczyć co i jak. Nie kumasz jak można nie widzieć co bordzik robi. Na koniec mówisz baj baj. Jednak od borderka nie łatwo się uwolnić. Różne akcyjki nawet z pozorowanym samobójstewkiem. Jak na nic się nie łapiesz. Wszystko przerabiałeś. Bordzik nowe żywiciela szuka. O Tobie oczywiście pamięta. Wie na co się łapałeś. Sądzi, że jak weźmiesz trochę oddeszku to znów cię uwiedzie. Tylko metoda "zero kontakciku" nigdy. Musisz się trzymać. Jeśli masz sprawy wspólniutkie ograniczaj do minimum i najlepiej przy świadkach. Bordziki mściwe jak mało kto. Obrażają się, że ich prywatna pacynka, która miała być na zawsze manipulowana uciekła i kuferek z zabawkami uszczuplątko zrobił.
            • brz_a_sk Re: To nie twoja wina. 16.01.15, 09:26
              "jak weźmiesz trochę oddeszku"

              o to to

              uśmiechnęłam się

              co w tym kątku sieci trudne

              żeby tylko 'energia' nie zgasła - tak dokładnie jest; border boi się, że zabije swoje słońce; dopiero dewaluacja zmienia punkt widzenia; zabity spoko słońce jest i GO! border ucieka przed swoim lękiem - straszne życie i pożoga w koło :(

              czego nie dotknie ... ze złota w błoto

              • marekgazek Re: To nie twoja wina. 16.01.15, 10:20
                border boi się, że zabije
                swoje słońce; dopiero dewaluacja zmienia punkt widzenia; zabity spoko słońce
                > jest i GO!

                A dewaluacyjki też nie bywają trwałe. Nie ma tak dobrze.Zależy jak długo trwało zabijanko i czy udało się dobić na amenik :). Jeśli słoneczko długo zabić się nie chciało dać. Lub też samo uciekło borderek uderza ponownie. Za roczek, dwa, piętnaście. Różnie. Słonko musi nie do końca zgasnąć. Dla borderka najlepiej jak karmi się swoim słoneczkiem a słoneczko za mało żeby zgasnąć. Zbyt dobite aby świecić pełnym blaskiem. Borderek ma od czasu do czasu nowe słoneczka. Jak te gwiazdeczki piekne to zwykłe zapałeczki to zdmucha raz i koniec. Jeśli nie. To olaboga. Ratuj się kto może :)
                >
                • marekgazek Re: To nie twoja wina. 16.01.15, 10:24
                  Borderek to dobra kucharka z kucheneczką wieleopalnikową. Na każdym palniczku robi się potrawaweczka. Każda troszkę inaczej doprawiona. Inny przepisik na potrawkę. Raz palnik na cały regulator pod jedną potraweczką. Reszta na małym ogienku postrzymywana. I co jakiś czasik podkręca gaz raz pod jedną potrawką raz drugą. I całe swoje borderkowe życiątko rozbudowuje kuchenkę. Chyba, że jakąś potrawkę spali bo wykipi. Wtedy jebut do kibelka i poalniczek wolny. trzeba go zapełnić. jak już nic nie ma do zapełnienia w markecie naiwniaków to nawet wygrzebie z kibelka to co wywaliła. I zacznie dalej gotować. :)
                  • rebellahope Re: To nie twoja wina. 16.01.15, 11:54
                    Marekgazek, troszkę pojechałeś ;) Trudno się połapać o co chodzi z tym pichceniem boderowym ale fajnie się to czyta
                    • brz_a_sk Re: To nie twoja wina. 16.01.15, 14:44
                      dobrze napisane
                      mareczekzegareczek siedzi na parapecie - już zewnętrznym - czujnie i wnikliwie przygląda się kuchni

                      swoją drogą wiem jak borderzy wnikliwie patrzą czasem na siebie - maja nad czym zapłakać i nie do śmiechu to jest, ani dla nich po pierwsze, ani dla kogokolwiek

                      ale wszelkie manifestacje pt nikt mnie nie akceptuje - wszystko jedno jakim słowem opisane - zadziwia;

                      ten zdmuchnięty ten w koszu, ten w poczekalni/przeczekalni, ten olany, ten zdewaluowany, ten się powiesił - jak można sobie pościemniać tak by nie widzieć, ze świat bordera składa się z ludzi skreślonych autocenzurą
                      nawet jesli ktoś zwiał to trudno nie widzieć, że nie bez powodu

                      nie złośliwie to pisze bo nikt nie chce być SAM - ale naprawdę ze zdrowym rozsądkiem kłóci się myśl wszyscy durni bo sobie poszli - i od tego warto zacząć wychodzenie z każdego wygnania - depresji, starości, zaburzenia, choroby; Przetrzeć oczy i pomóc nieść zakupy staruszce, podarować świeżą bułeczkę wracając ze sklepu ... pomóc innemu borderowi - byle nie w robieniu g@wna z bliskich

                      czy można odnaleźć spokój bez postanowienia, że się pomyśli zanim się uruchomi maszynkę do mielenia ludzi - bo uwielbia się tatara? kto z tego rozgrzeszy?


                      • rafaldercz Re: To nie twoja wina. 16.01.15, 15:13
                        paradoks- metoda ZERO KONTAKTU w dodatku poprzedzona "hasta la vista bay" wygłoszonym na luzie i pogodnym usmiechem na ustach to jednoczesnie wabik na bordera- no bo co bezczelny facet ( facetka) zrobił? Zlal, zlekcewazył i jeszcze burak jeden - wyglada na szczesliwego.
                        • rafaldercz Re: To nie twoja wina. 16.01.15, 15:17
                          a wiem co mówie bo 7 lat z taka pacjentka spedziłem...oj, się działo...
                      • rebellahope Re: To nie twoja wina. 17.01.15, 10:51
                        Zresztą to takie gadanie: "nikt mnie nie akceptuje" Zacznij od siebie, zacznij siebie akceptować. Patrz w lustro jak na siebie a nie jak na mrzonkę.
                        "Nikt mnie nie kocha" a sam się kochasz? A sam kogoś kochasz? To taka dziecinada w dorosłym ciele. Emocje dziesięciolatka z prawami obywatelskimi i czujną opieką farmacji.
                        • madafaka1985 Re: To nie twoja wina. 19.01.15, 17:46
                          właśnie piszesz o sednie paradoksu. border miał akceptację ale sam jej uciął łeb i jeszcze zarechotał. zamkną się drzwi i bord przed lusterkiem powie że jest nie kochany, co za życie nie do wytrzymania. potem powie nowemu, że stary partner był oprawcą a nowy - nowy jesteś wspaniały bo mnie kochasz! border nie chce widzieć życia takim jakim jest, border patrzy z góry na siebie i zagląda do swojej głowy w której widzi tysiące klatek na sekundę i nie może złapać ani jednej. widzę jednak u bordów przymus flirtowania szukania potwierdzenia u innych, nowych podczas gdy starzy, zostawieni, dawali 1000% potwierdzenia; koło się zamyka; piękna sztaba złota zostaje młotem pneumatycznym rozdrobniona na złoty pył z którego nie można ulepić nawet centa.
                      • rebellahope Re: To nie twoja wina. 18.01.15, 11:57
                        brz_a_sk, może docierasz do sedna problemu. Wyjście z tej depresyjnej dupy to odnalezienie się w normalnych okolicznościach, małych uczynkach. To ponowne zwrócenie się w stronę życia a nie ulotnych ideałów, które są tak daleko, że nikomu nie chce się po nie sięgać.
                        Uruchamianie maszynki do mielenia ludzi to nie wyraz wewnętrznego cierpienia ani lubowania się w oglądaniu tatara. To przykład oderwania się od rzeczywistości, totalny brak empatii, brak szacunku do innych i do siebie. To przepieprzony na dyrdymałach czas. Marnowane życie. Czy depresja jest wynikiem marnowania życia, czy marnowanie życia wynikiem depresji? Można sobie tak mielić te teoretyczne kwestie a życie ucieka. Te drobiazgi, te przyziemne detale, które dają poczucie kontrolowania swojego życia
                  • madafaka1985 Re: To nie twoja wina. 19.01.15, 17:39
                    jesteś jak Gordon :D tylko, że border oprócz palnika ma jeszcze tasak i nóż do patroszenia :)
                    • rebellahope Re: To nie twoja wina. 10.02.15, 13:17
                      I cały czas dostaje nowe narzędzia. Do tego jest określany jako osoba wymagająca opieki, wyrozumiałości i bezkrytycznej miłości. Może więc ciąć, palić i patroszyć a potem zrobić (lub nie) smutną minkę i masz szybko pozszywać swoje rany aby przytulić misiaka...
          • rebellahope Re: To nie twoja wina. 18.01.15, 12:08
            Natura nie zna próżni. Bordery się okopują od niedawna. Można spodziewać się, że rośnie już gwardia dopasowanych klocków lego. Jest popyt? To i podaż się na rynku dopasuje. Zaraz mogą bordy cienko śpiewać i wtedy być może po raz pierwszy będą wymagały pomocy.
            Ale niestety wtedy terapeuci będą pomagać psychopatom, którzy będą doskonalsi pod kątem bycia produktem społecznym.
    • rebellahope Re: To nie twoja wina. 17.01.15, 10:49
      Odnośnie winy podoba mi się ten wpis (zaczynam robić za propagatorkę tego bloga ;))
      grupabdp.blogspot.com.es/2015/01/obie-strony-sa-pokrzywdzone.html
      Podoba mi się, jak napisane jest o miłości. Obie strony nie są w gruncie rzeczy winne, ale jeśli nie następują zmiany, jeśli zamraża się swoje zachowanie, to już obie stają się winne. Border bo się nie zmienia, partner bo akceptuje swoją rolę ofiary.
      • rebellahope Re: To nie twoja wina. 28.02.15, 12:02
        Zobaczcie proszę zestawienie dwóch teorii. Jedna to promowana myśl, że to traumy prowadzą do powstania zaburzenia. Druga, że jest na odwrót i to nadopiekuńczość paraliżuje
        grupabdp.blogspot.com.es/2015/02/dwie-teorie-borderogenne.html
        • chwilowa_01 Re: To nie twoja wina. 28.02.15, 12:29
          rebellahope napisał(a):

          > Zobaczcie proszę zestawienie dwóch teorii. Jedna to promowana myśl, że to traum
          > y prowadzą do powstania zaburzenia. Druga, że jest na odwrót i to nadopiekuńczo
          > ść paraliżuje
          > grupabdp.blogspot.com.es/2015/02/dwie-teorie-borderogenne.html

          przeczytałam
          szczególnie zachwyciła mnie bogata bibliografia, profesjonalizm i odwołanie do własnych prac badawczych autora

          ilość bzdur w tym tekście - nie tylko dotyczących BPD - mnie przerosła


        • brz_a_sk Re: To nie twoja wina. 28.02.15, 14:33
          najłatwiej obalić teorie które nie istnieją
          albo nie rozumie się tych, które istnieją i obala mimo to na skróty jakoś
          zapewne bez sensu

          stąd mój komentarz tam






    • kastymon Re: To nie twoja wina. 17.01.15, 11:17
      Bardzo mądra opinia.

      A tutaj można znaleźć kilka poradników dla osób które tkwią w toksycznych związkach.

      www.przemiana.otwarte24.pl

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka