chemik80-80
25.01.15, 17:13
Witam ,
mam pytanie , czy osoby z tym "zaburzeniem" są dumne i uparte czy to wstyd za to co się zrobiło komuś.
Rozstałem się z partnerką , byliśmy 6 lat , ona odeszła , nie miała żadnej diagnozy , nie było mowy o jakichkolwiek konsultacjach , trafiłem na trop czytając to co znalazłem w sieci , wszystko się pokrywa w 100 % , opieram się tylko na tym , mam za sobą kilka rozstań jak to w życiu ale nigdy czegoś takiego nie przeżyłem , normalnie bym olał ale w tym wypadku moja samoocena tak spadła że wiedziałem że coś jest nie haloo. Czuje się że to nie był "normalny związek" i normalne rozstanie.
Podczas rozstanie była pewna siebie , rzucała argumentami , zrównała mnie z błotem. Ok , odszedłem , życie toczy się dalej , jak to mówią potęskni , wróci , kocha , nie wróci nie kochała nigdy.
Ale tutaj jest coś dziwnego , ona robi jakieś podchody ale to hmm dziecinada. Np sylwester , wysłałem życzenia , ona mnie też. Po tygodniu jak zadzwoniła to powiedziała że liczyła że zadzwonie i spędzimy go razem , mówię jej - masz mój numer , wiesz gdzie mieszkam mogłaś zadzwonić- cisza i tak w kółko. Mówi że jej źle be zemnie , że tęskni ale normalnie jeśli ktoś coś chce powiedzieć to to mówi , krótka piłka albo w tą albo w drugą - tutaj jakieś zawieszenie. Ja stałem się obojętny - z mojej strony nie będzie żadnej inicjatywy , po tym co wyczytałem to pasuję.
Jednak zastanawia mnie o co tutaj chodzi , jak wy to widzicie , czy to duma , czy to kara dla partnera - ja Ci pokażę , czy to wstyd ? co wami kieruje w takich sytuacjach?
Pozdr
chemik