Dodaj do ulubionych

Borderline a alkohol

22.10.16, 21:10
Myślałem nad tym już wcześniej, że moja partnerka stawała się zupełnie inną osobą po alkoholu. To niby normalne, że po alkoholu stajemy się inni, ale u niej to była najczęściej różnica o 180 stopni. Z szorstkiej, niemiłej, złej, uszczypliwej dziewczyny, po alkoholu stawała się miła, kochana, wrażliwa, opiekuńcza. Wcześniej pisałem, że podobną zmianę obserwowałem w towarzystwie, przy znajomych, wtedy też była zupełnie inna. Biorąc pod uwagę, ze często chodziliśmy na imprezy i równie często piliśmy alkohol a równocześnie spędzaliśmy dużo czasu sami, kiedy była zimna, agresywna, podenerwowana, miałem jej dwa obrazy. Myślę, że po alkoholu puszczały jej mechanizmy obronne, byłoby super, gdyby te mechanizmy puściły też na trzeźwo, być może gdyby przeszła terapię, to byłaby taka dużo częściej, niestety było jak było, ale przypomniałem sobie, że bardzo lubiłem, kiedy moja partnerka była pod wpływem alkoholu, sam jej o tym zresztą mówiłem. Być może te momenty przedłużały nasz związek. Zdarzały się oczywiście także kłótnie po pijaku i kłótnie przy znajomych, ale w większości przypadków jednak alkohol służył naszemu związkowi... tylko, że tak przecież nie można żyć, kiedy fundamentem związku staje się alkohol lub spotkania ze znajomymi...
Obserwuj wątek
    • partner_wariatki Re: Borderline a alkohol 23.10.16, 16:41
      Akurat opisanej przez Ciebie reakcji po alkoholu nie wiązałbym z borderline. Większości ludzi po spożyciu puszczają hamulce. W przypadku facetów często powoduje to agresję, a kobiety przeciwnie, stają się jakby bardziej "dostępne". Każda moja dziewczyna po alkoholu była rozkoszna i borderka na tym tle jakoś szczególnie się nie wyróżniała, no może poza tym, że jak się kiedyś upiła to pierwszy raz wyznała mi miłość. Morał chyba z tego jest taki, żeby nie brać na poważnie tego co mówią pijacy :)
      • hogsmade Re: Borderline a alkohol 23.10.16, 23:25
        Pewnie masz rację, natomiast napisałem o tym, ponieważ w przypadku borderline (mówię na przykładzie mojego związku) tworzy to dwa różne obrazy jednego człowieka. Jeśli ktoś jest normalnie miły lub chociażby neutralny to po alkoholu jest po prostu bardziej miły. W przypadku, kiedy mamy do czynienia z osobą, która jest dla nas na co dzień zimna, nieczuła, szorstka, krytykująca, roszczeniowa i zła, a po alkoholu zamienia się w osobę czułą, miłą, słodką, otwartą to na prawdę jest sytuacja wyjątkowa. Można mieć mindfucka i ja przyznaję się, tak miałem. To sprawia, że żyjemy jakby z dwiema osobami na raz i trudno się w tym połapać... olbrzymi kontrast... jestem ciekawy jak zdrowi partnerzy na to reagują, bo ja szczerze mówiąc nie rozumiałem w czym tkwi problem... myślę, że jak była dobra to byłem spokojny, a jak była zła to myślałem, że ja jestem winny... pięknie kolejna refleksja i to już nawet niekoniecznie z ściśle w związku z alkoholem, chociaż ten alkohol, czy ganja często podkreślały mi ją jako dobrą osobę... i taką chyba chciałem ją widzieć, do takiej wracać...
        • partner_wariatki Re: Borderline a alkohol 24.10.16, 17:18
          Z tego co opisujesz to ta Twoja laska była faktycznie wyjątkowo toksyczna, skoro tylko jak się narąbała to była przyjemna. Moja z reguły, zwłaszcza jak się widzieliśmy i wspólnie przybywaliśmy, to była miła, a odwalało jej w przerwach między weekendami jak mieliśmy kontakt tylko telefoniczny.

          A wracając do tematu, najprawdopodobniej u Twojej borderki alkohol wyłączał zachowania manipulacyjne w stosunku do Ciebie. W tych krótkich chwilach kiedy nie czuła się na siłach kontrolować Twojego zachowania i sterować Twoimi reakcjami, poddawała się "chwili" i w rezultacie stawała się normalna. Paradoksalnie to tylko przedłużało Twoją agonię, bo łudziłeś się, że jednak może być fajnie. Twoja spragniona akceptacji dusza żyła odtąd niespełnioną wizją szczęścia, którego żałosną namiastką szczuła Ciebie co jakiś czas ta chora kobieta - choćby robiła to nawet nieświadomie. To jest chyba ten haczyk, o którym wszyscy tu piszemy, a który nie pozwalał urwać się do końca z tego parszywego uzależnienia. No cóż, nie oszukujmy się, osoby o niezaniżonym poczuciu wartości, osoby które zawsze uważają, że zasługują na najlepsze co tylko życie jest w stanie zaoferować, nie będą tkwić w tym śmierdzącym g...Niestety ani Ty ani ja się do nich nie zaliczamy i dlatego nie potrafiliśmy się w porę z własnej woli wygrzebać z g...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka