Dodaj do ulubionych

Ku przestrodze

21.06.17, 20:30
Przez siedem lat żyłem ze zdiagnozowanym bordem - na początku jak to zwykle w takich sytuacjach było rewelacyjnie, a potem po "miesiącu miodowym" zrobiło się ...no - tak jak wiecie. I sobie tak to trwało przez kolejne lata. Na koniec jak już niewiele ze mnie zostało i przestały mnie notoryczne awantury ruszać, przestałem przepraszać za to, że żyje i starać się, żeby było lepiej to okazało się moja "wielka miłość" oprócz urządzania piekła w domu daje dupy na lewo i prawo...Mocno to odchorowałem, długo się z tego syfu podnosiłem i pewnie do końca życia będzie to do mnie wracało...
Ale do rzeczy: o ile wasz partner/partnerka się nie leczy, nie macie razem dzieci, kredytu albo podobnych zobowiązań to ewakuujcie się w trybie natychmiastowym. NIGDY nie będzie lepiej, nie macie się co łudzić, nie dajcie sobie wmówić, że to wasza wina - nieprawda; to co się dzieje w waszych związkach jest winą wyłącznie tych potworów, to oni sprawiają, ze czujecie się źle, oni wywołują awantury i obniżają wam poczucie własnej wartości. Nie jesteście winni temu, że są jacy są - jest za to odpowiedzialny kto inny - ich stary, który chlał, matka, która miała ich w dupie - nieważne, nie wasz problem. Nie pomożecie im, nie naprawicie ich bo nawet psychiatrzy przed nimi uciekają.
Za to możecie pomóc sobie - macie jedno życie i można je spędzić poza toksycznym związkiem. Jest mnóstwo fajnych niepopieprzonych dziewczyn i facetów i każdy znajdzie kogoś dla siebie. Spróbujcie a zobaczycie. Życie jest kolorowe, jest mnóstwo miejsc do odwiedzenia, przygód do przeżycia, nowych umiejętności, których się można nauczyć. Szkoda marnować czas na naprawianie czegoś co nigdy nie istniało. Tak to widzę po latach.
Obserwuj wątek
    • sprobuj84 Re: Ku przestrodze 21.06.17, 23:01
      Sama diagnoza to mało do tego dochodzi długoletnia terapia która nie jest łatwa często przerywana ale jak ma się dobrego przewodnika który zjadł zęby na tym zaburzeniu żeby nie było że piszę schorzenie bo różnie można to odebrać. To można funkcjonować ale to wymaga pracy ale jak się chce to można. Alkoholików też skreslac tylko dlatego że są w terapii chodzą na spotkania i co też im nie dać szansy tylko dlatego że z góry jest alkoholikiem. I jest złym człowiekiem. Każdy człowiek jeżeli sam nie dojdzie do tego że potrzebuje specjalistycznej pomocy trudno będzie zaufać w relacji ale nie znaczy że nie możliwe. I nie ma tutaj winnych. A Psychoterapeuci pseudo mogą wyrządzić jeszcze więcej krzywdy niż pożytku musi być ktoś kto w tym siedzi. a że u nas w Polsce raczkuje to jest jak jest nie dają rady bo nie mają o tym zielonego pojęcia.Czym jest zaburzenie zwane Borderline.Jest dobra książka Borderline z pogranicza osobowości chyba jedyna która ma sens i jest dobrze zobrazowana.Polecam za nim wydacie wyrok o tych osobach bo to jest nieludzkie co tutaj wypisujecie i może lepiej że osoby z tym zaburzebniem nie wchodzą na te forum bo to naprawdę jest masakryczneco tutaj wypisujecie a co Wy tacy swięci bez skazy którzy nie mają wad same ideały chodzącę. Żyj i daj żyć innym jak nie pasuje to nie pakuj się związek który Tobie nie pasuje a później bo to zła kobieta była nikt nie kazał Tobie z nią wiązać kazdy ma swój rozum. Jesteście dorośli bierzcie odpowiedzialność za swoje czyny a nie wszystko winni tylko nie ja. Dorosłosc to odpowiedzialność za swoje czyny i postępowanie a zwalanie winy na kogoś innego to dziecinada.
      • roadtrip2 Re: Ku przestrodze 22.06.17, 13:02
        Tu się mylisz, bo często na tym forum wypowiadają się osoby z zdiagnozowanym borderline.

      • roadtrip2 Re: Ku przestrodze 23.06.17, 05:19
        sprobuj84 jak czytam twoje wypowiedzi to mam wrażenie jakbym miał do czynienia ze swoją była. I zastanawiam się czy jesteś czystym teoretykiem z ogromna dozą empatii (ale uwierz teoria tu niema nic do praktyki) czy masz zaburzenie o którym tu mowa i poprzez obronę ich wybielasz również i siebie. Zadałem Ci dwukrotnie pytanie z jakiego względu trafiłeś na to forum to nie potrafisz mi odpowiedzieć :) Ale co tam mniejsza z tym.....

        W życiu nikt nie ma prawa nikogo niszczyć celowo tym bardziej osobę która Cie kocha i która Ci ufa. Osoba która czerpie z cierpienia osoby bliskiej jakiś rodzaj satysfakcji , ulgi wewnętrznej bądź spełnienia?.... nie jest normalnym człowiekiem a do tego jak w tandemie nie bierze za swoje czyny żadnej odpowiedzialności. Z osobami z Borderline tak właśnie jest. Ja broń boże nie mówię że partner takiej osoby jest chodzącym ideałem bo tak nie jest. Bo nawet wzór cnot ma swoje grzechy za uszami ale oni potrafią się do tego przyznać i uderzyć się w pierś i powiedzieć ( ... fakt to zrobiłem..) ale BPD już tego nie potrafi. W ich mniemaniu nic się nie stało i nie mają za co przepraszać. I to właśnie w nich jest najgorsze. Nie widzą w sobie problemu wiec nie chcą się zmieniać bo dla nich cały świat powinien się zmienić bo on jest zły a nie oni.
        Ja nie byłem nigdy idealny powiem więcej i nie będę (bo jestem człowiekiem i zdarza mi się czasem zrobić cos nie tak). Prowadzę rodzaj życia który jest cieżki to ogarnięcia ponieważ nie potrafię usiedzieć na miejscu. Bardzo dużo podróżuje motocyklem po świecie ale potrafiłem się dla niej dostosować i uczyć się na każdym swoim błędzie. Moją intencja zawsze było to by ten związek nie ważne jakby było trzymać w ryzach i robić wszystko by ona miała fajne ekscytujące życieiacj i we mnie 100% oparcie w każdej sytuacji . Starałem się by każdy wolny nasz dzień był wykorzystany na maksa pozytywnie( czy to spacery, kino, wyjazdy). Ale ona była wiecznie nie zadowolona i zła nie wiadomo na co. A jak nie miała powodu to wracała do przeszłości nawet 5-6 lat . Tylko po to by robić awantury , wyrzuty by był ogień by nie było między nami spokoju. Strasznie mnie to wykańczało bo już mi się zakodowało w głowie taki przeświadczenie że cokolwiek zrobię to będzie źle i to będzie moja wina. Zabierało mi to chęć do życia, żyłem z dnia na dzień z godziny na godzinę z minuty na minute. To nie jest śmieszne ale nie potrafiłem zaplanować czegoś z tygodniowym wyprzedzeniem. Bo wiedziałem że przez ten tydzień wszystko może zmienić się kilkukrotnie. Czy będziemy razem czy będziemy razem czy już będzie kazać mi się pakować.
        Już nie mowie już o tym jak pewnego dnia zadzwoniła i oznajmiła że to koniec bo jakiś super facet po nią przyjechał. Odciąłem się po tym całkowicie do momentu jak zaczęła wydzwaniać i przepraszać postanowiłem dać jej kolejną szanse( mój ogromny błąd, ale łudziłem się że zrozumiała że popełnia błedy). Nie za bardzo przez jakiś czas ogarniałem ten temat ( to zdarzało mi się zrobić wyrzuty o to ) to zawsze mi mówiła "eeejjj przestań przecież ja nic takiego nie zrobiłam"(wtedy się czułem jak w ukrytej kamerze , nie rozumiałem jak można być tak bezlitosny. Mi pękało serce a ona nie widziała w tym problemu). Jak powtórzyło się to po raz kolejny równo po roku to zerwałem z nią całkiem kontakt. Tak jak koledze było mi bardzo ciężko ale już mam trochę drogi za sobą i z dnia na dzień jest coraz lepiej. Ale na ten czas niema dnia by jakaś krzywa jej akcja mi się nie przypomniała. Nie jest to fajne ale daje mi siłę by się trzymać w swoim postanowieniu.

        Ale przychodzi taki dzień jak zaczynam czytać forum które jest mega skarbnicą wiedzy i widzę jak co poniektórzy użalają się nad osobami z Zaburzeniami Borderline. Ludzie zrozumcie na wiem że to nie jest fajne i nie chciałbym tego mieć ale to nie koniec świata i z tym można walczyć jak się chce. Można to uspać a są przypadki że całkowicie uleczyć ale trzeba zrozumieć że sie taki problem ma. Potrzeba dyscypliny,chęci oraz dużo samozaparcia ale można temu przeciwstawić czoła. Bo jak się chce to można z tego wyjść do poziomu normalnego funkcjonowania.. Ludzie to jest ich przeszłość w alkoholowej rodzinie ale nie można nad nimi płakać i mówić "widzisz kiedyś miałaś źle to teraz Ci daje prawo byś niszczyła ludzi którzy Cie Kochaja".

        Kolego autorze tematu. Zycze Ci wszystkiego co najlepsze i byś wyciągnął wnioski i skutecznie eliminował że swojego otoczenia toksycznych ludzi :) i korzystał z życia całą mocą :)
        • sprobuj84 Re: Ku przestrodze 24.06.17, 03:07
          w moim przypadku to czysty przypadek bo tutaj są różne fora. Tak mam dużo empatii w sobie i nie widzę nic w tym złego. Uważam że nie ma złych doświadczeń są tylko doświadczenia może to tak ma być że takie osoby to lekcje które trzeba odrobić nie wiem. Może nas czegoś uczą. Innego spojrzenia czasami może niesienia pomocy bezinteresownie nie oczekujac w nic zamian nie licząc że się coś dostanie można sobie tłumaczyć że dlaczego ja że ja na to nie zasługuje ale to może pokazuje jakimi ludzmi się przez to staniemy czy będziemy brać odwet czy będziemy stawać się jeszcze lepsi dla innych i na stare lata patrząc w lustro oczywiście jak się dożyję powiedzieć że zachowałem resztę w sobie człowieczeństwa do innych osób. Może warto taki kierunek przyjąć akceptuję to wszystko ale nie znaczy że masz uczestniczyć dalej w moim życiu i tyle. Nauczka na przyszłość. może warto wady zamienić w zalety. i iść dalej z podniesioną głową nie chować urazy. A nie cały czas mówić jak ktoś kogoś skrzywdził nic dobrego to nie przynosi. Nikomu ani niczemu to nie służy.
          • roadtrip2 Re: Ku przestrodze 24.06.17, 08:08
            Widzisz to nie jest do końca tak łatwo jak do tego podchodzisz. Uwierz mi mam takie samo podejście do życia co ty. Pomagam dużo bardzo bez interesowanie bo wierze w KARME która wraca. I coś w tym jest bo miałem również wiele sytuacji gdzie ludzie i taka pomocą się odwzajemnili gdy byłem w potrzebie.
            Opieram się na bliskim mi chińskim przysłowiu "człowiek całe życie się uczy ale prawdziwą wiedze zdobywa z doświadczeniem". Dlatego trzeba tak żyć by zdobywać jak najwięcej bo to nas nauczy odpowiednich wyborów.

            I moje doświadczenie z BPD było mi potrzebne bo wile się o sobie dowiedziałem bo pokazało mi to moje słabe punkty które naginałem wbrew samemu siebie w dowód miłości do niej. Teraz pracuje nad tymi punktami :) i wszystko fajnie, fajnie ale jak przez X-czasu siedzisz z taką osobą to uwierz mi jest to mega masakra. jestem teraz na etapie oczyszczania swojej głowy a to w moim przypadku oznacza że wracają do mnie wszystkie dobre i złe chwile i staram się je zaakceptować by zapomnieć by już to z czasem nie wracało. I teraz dopiero widzę że miałem bardzo mało pozytywów z tego związku a negatyw bardzo dużo. I było mi zrobione takie pranie mózgu i działałem tylko na zasadzie udowodnienia jej że wszystko o co mnie oskarża nie jest moją wina. A to wszystko było przez moja ambicjonalność bo gdyby nie to to dawno bym to zostawił. Ale chciałem przed samym sobą być w porządku ale w ich przypadku to nie działa bo wtedy wiedzą że mogą sobie na więcej pozwolić bo nie odpuścisz.
            Dlatego Sprobuj84 musisz zrozumieć że osoby które były w takich związkach nie patrzą na świat tak mega krystalicznie pięknie bo wiedzą że na świecie są również mega zjeby z którymi spędzili trochę czasu w związku ( u mnie to było 7 lat i to świadczy o tym że chciałem dla tego związku jak najlepiej. Bo średnio trwają one rok lub dwa) i w dowód miłości BPD gnoił ich przez większość czasu bo kurwa potrzebuje to by się lepiej czuć. Nie patrząc wcale na odczucia i samopoczucie osoby bliskiej. Bo dla nich liczy się tylko ich własna dupa. Dlatego nie przeżyłeś tego wiec ciężko Ci być obiektywny i dla mnie wypowiadasz się teoria i ogólnymi zasadami. A w przypadku borderline takie coś jak teoria nie funkcjonuje :)
            • sprobuj84 Re: Ku przestrodze 24.06.17, 11:42
              każdy związek gdzie są huśtawki emocjonalne to nic dobrego ani dla jednej ani na drugiej strony bo to. człowieka wykańcza psychicznie i fizycznie. To nie ma znaczenia czy ktoś ba border czy nie bo nigdy to nie prowadzi do ni czego dobrego. Ja wychodzę z założenia że nie ma złych doświadczeń są tylko doświadczenia.A to jak z nich skorzystamy zależy tylko od nas. Bo nikt inny tego nie zrobi za nas. Nie ma związków idealnych idealnych parterow sami decydujemy z kim chcemy być ale warto mieć otwarte oczy i zobaczyć czy ta osoba jest dla mnie bo jeżeli nie ma wspólnych zainteresowań podobnego spojrzenia na świat to trudno budować relacje z kim kolwiek. Bo nie ma do tego podstaw a zmienianie kogoś na siłę też nie ma sensu bo każdy prędzej czy później się zbuntuje. i narzucanie swojej wizji jak to powinno wyglądać jeżeli ktoś nie chce nad sobą pracować to jego wybór. Nikt nikogo do niczego siłą nie zmusi. Albo sam zrozumie że bez specjalisty nie da rady albo będzie zawsze w tym samym punkcie. Ja uważam że najwazniejszy jest własny rozwój a zmienianie kogoś na siłę i może się ta osoba dostosuje nie przynosi nic dobrego. A kino czy dzień wypełniony do maksimum to fajne ale na krótką metę działa bo niektóre osoby nie potrzebują tego moze wystatczy czasami zwykła rozmowa albo zauważenie tej drugiej osoby. Tylko to działa tak że osoby z tym zaburzeniem nie powiedzą że coś im nie pasuje próbują się dopasować do innych. Warto przeczytać książkę"uratuj mnie" pozdrawiam
              • roadtrip2 Re: Ku przestrodze 24.06.17, 13:49
                A ksiazke "Uratuj mnie" przeczytałem dwa lata temu i dałem ja do przeczytania mojej ex to po dwóch stronach ja rzuciła w kat.
                • sprobuj84 Re: Ku przestrodze 24.06.17, 14:24
                  no właśnie to świadczy że nie każdy dorósł emecjonalnie do zmian i jest na innym etapie rozwoju ale to nie znaczy że trzeba iść tą samą drogą. Nie to nie nie da się zmusić kogoś żeby pracował nad sobą.Można pokazac drogi. ale nie licząc na to że ktoś ją pójdzie i weźmie sobie do serca wskazówki. Trzeba samemu znaleźć złoty środek.
                  • roadtrip2 Re: Ku przestrodze 24.06.17, 15:16
                    dokładnie tak jak piszesz! :) masz wtedy dwa wyjścia jedno to stanie w miejscu ( i dacie dobić się bo to niczego dobrego nie przyniesie bez chęci drugiej osoby albo stanąć przed lustrem i powiedzenie samemu sobie "już wystarczy" po czym ubrać ulubione buty i ruszyć w nieznane :)
        • tymczasowy_login01 Re: Ku przestrodze 24.06.17, 18:30
          Dzięki roadtrip2 - tobie też wszystkiego najlepszego. Ja mam koszmar za sobą, wraca czasem w snach i psuje mi nastrój ale coraz rzadziej. Odkryłem to, o czym pisałem powyżej, że istnieje fantastyczne życie z dala od bordów - każdemu kto w tym gównie tkwi życzę tego samego
    • quar33 Re: Ku przestrodze 21.06.17, 23:19
      I widzisz to dobrze. Z perspektywy prawda wyłazi, tylko kto chce/jest gotowy ją przyjąć? Związek z BPD jest niemożliwy. Chyba, że piszemy o masochistach...
    • tymczasowy_login01 Re: Ku przestrodze 24.06.17, 18:26
      Miałem się ograniczyć do tego posta na samej górze bo kilka lat temu czytałem to forum intensywnie i pomogła mi świadomość, ze nie tylko ja przechodzę przez piekło życia z bordem i pomyślałem, ze pomogę innym ale jak czytam to, co wypisuje sprobuj84 to nie mogę...
      Opowiem ci conieco o mojej ex
      nigdy w życiu nie miała partnera, którego by nie zdradziła - ma dodatkowo taki rytuał, że jak zdradza to koniecznie musi doprowadzić do spotkania między swoim aktualnym partnerem/ofiarą a kolesiem, który w danym momencie ją rżnie. Oczywiście jej partner nie ma o niczym pojęcia - siedzą sobie we trójkę i piją piwo w knajpie. Potrafiła mnie po dwa razy w tygodniu z domu wyrzucić, czasem kilkanaście minut po sexie, awantura mogła nastąpić w dowolnym momencie i z dowolnego powodu. Zazwyczaj bez. Kiedyś dymał ją facet jej przyjaciółki, z która ona się bezpośrednio potem spotykała i opowiadał jak nienawidzi ludzi, którzy zdradzają. W swoich patologiczno toksycznych jazdach jest na tyle skuteczna, że jedną ze swoich ofiar doprowadziła do samobójstwa.
      Oprócz tego forum bywałem na innych, również zagranicznych i między innymi znam historie partnera borda, który zarejestrował się na forum dedykowanym bordon per se udając, że sam jest zdiagnozowaną borderką. Okazało się, że panienki wymieniały się między sobą skutecznymi sposobami na na manipulowanie, okłamywanie i niszczenie swoich partnerów – więc to nie jest tak, ze nie wiedzą co robią.
      Kolejna sprawa – twierdzisz, ze każdy wie w co się pakuje – otóż nie, początek związku z bordem jest idealny, pisze się o „miesiącu miodowym”, który trwa 6-9 miesięcy i wtedy partner borda jest hodowany w warunkach idealnych, żeby go skutecznie przywiązać i uzależnić – między innymi dlatego potem są niekończące się próby naprawy związku (nie przez bordów) bo zmiana zachowania o 180 stopni to nie jest ani normalne ani zrozumiałe dla normalnego człowieka.
      Zdejmujesz winę z bordów – winni są ci, którzy ich w dzieciństwie skrzywdzili, winne są ich ofiary ale nie bordy. Czy idąc tym tokiem rozumowania uważasz również, że laska w mini prowokuje do gwałtu, dzieci robią z księży pedofili, okazja czyni złodzieja a holokaust wywołali Żydzi bo mieszkali w Niemczech a przecież mogli się wyprowadzić ?
      W początkowym poście jest wyraźnie napisane: „jeśli wasz partner się nie leczy” – szanuje tych, którzy nad sobą pracują. Miałem koleżankę, też zdiagnozowaną jako BPD – walczyła ze swoim zaburzeniem, zdawała sobie z niego sprawę i spędzała mnóstwo czasu w szpitalach psychiatrycznych, na rozmaitych terapiach, jeździła do Lourdres. Już jej z nami nie ma bo ze sobą skończyła.
      Nie mam natomiast za grosz współczucia i zrozumienia dla tych, którzy z pełna premedytacja i upodobaniem krzywdzą osoby im najbliższe. Powinni być przymusowo izolowani od społeczeństwa, leczeni a za to co robią partnerom karani.
      Nie wiem czy jesteś bordem, trollem czy tak jak piszesz dużo w tobie empatii a mało wiedzy na temat na jaki się wypowiadasz ale powinnaś sobie przemyśleć to co robisz bo ktoś, kto w takim związku tkwi, może czytając to co piszesz dojść do wniosku, ze bordy są biedne i pokrzywdzone i będzie się jeszcze bardziej starał aż się zajedzie na świerć. Jak masz tak dużo empatii to skierują ją do ofiar a nie do oprawców.
      • roadtrip2 Re: Ku przestrodze 24.06.17, 20:09
        Tymczasowy_login01 jak to nie problem możesz mi powiedzieć ile już czasu minęło od "pomyłki"?

        Ja po tym wszystkim dałem sobie wyzwanie by jak najszybciej wrócić do siebie. I poświęcam każdą sekunde na to by tak właśnie było. Próbuje naprawić to co zepsułem przez te 7 lat będąc z tym pojebem. Bo miałem dużą grupę znajomych których przez nią zaniedbałem bo jej nie pasowali bo księżniczka nie ma czasu :)

        Ale jak to mówią teraz oni " fajnie, widać że w końcu w całości do nas wróciłeś". A co najważniejsze że poznałem ostatnio całkiem przypadkowo dziewczynę z którą czasem sobie gdzieś wspólnie wyjdziemy.

        Pewne jest jedno że te 7 lat mnie bardzo dużo o sobie nauczyło. Oczywiście pod kątem swoich nie dociągnięć niż zalet ale dzięki temu mogę nad nimi teraz pracować i to robię :) ale teraz jestem mega wyczulony na bordów i innych psychopatów.

        I jak napisałeś powinni ich izolować niech się bawią w swoim towarzystwie to dadzą sobie tyle pojebania w głowie i będą w końcu szczęśliwi :)


        • quar33 Re: Ku przestrodze 24.06.17, 21:02
          > Ja po tym wszystkim dałem sobie wyzwanie by jak najszybciej wrócić do siebie. I
          > poświęcam każdą sekundę na to by tak właśnie było. Próbuje naprawić to co zeps
          > ułem przez te 7 lat będąc z tym pojebem. Bo miałem dużą grupę znajomych których
          > przez nią zaniedbałem bo jej nie pasowali bo księżniczka nie ma czasu :)

          Ty nie zaniedbałeś grupy swoich znajomych. Księżniczka-BPD Cię od nich celowo odseparowała (to standardowe i zamierzone działanie w przypadku borderów). Poczytaj forum, a znajdziesz w każdej historii odseparowanie od przyjaciół, rodziny, znajomych, itd. W ich mniemaniu "masz być cały jej" i dodatkowo inni "bliscy" mogliby zobaczyć z boku jej pojebanie lub intrygę czy sztuczność oraz Cię ostrzec/obudzić/zatrzymać lub Tobą wstrząsnąć.

          > Pewne jest jedno że te 7 lat mnie bardzo dużo o sobie nauczyło. Oczywiście pod
          > kątem swoich nie dociągnięć niż zalet ale dzięki temu mogę nad nimi teraz praco
          > wać i to robię :) ale teraz jestem mega wyczulony na bordów i innych psychopató
          > w.

          Obawiam się, że trochę racjonalizujesz i (co ludzkie) szukasz sensu w nieszczęściu. Ty się Stary, po prostu, zwyczajnie pomyliłeś. Spotkałeś rurę i się w to bezwiednie zanurzyłeś po uszy zwyczajnie (może leczyła akurat wtedy jakiś Twój aktualny kompleks, może miałeś chwilowe załamanie samooceny, itp.). Innego końca nie można się było spodziewać... Nazwałbym to raczej doświadczeniem, a nie tam od razu "niedociągnięciami" osobowościowymi...

          > I jak napisałeś powinni ich izolować niech się bawią w swoim towarzystwie to da
          > dzą sobie tyle pojebania w głowie i będą w końcu szczęśliwi :)

          A tu się mylisz. Pasożyt potrzebuje żywiciela, a nie innego pasożyta. Poza tym, zgodnie z przysłowiem - q-rwa q-rwie łba nie urwie, związki borderów z borderami są niemożliwe, gdyż wtedy nie ma możliwości, żeby ktoś pił z kogoś. BPD są puste w środku, więc muszą żyć czyimś, zastępczym niejako życiem. A dwie puste osoby nie wypełnią sobą niczego. :( Tu musi być jakiś dawca, żywiciel, jeleń, ktoś z przodu na kajak po prostu.

          Wszystkiego dobrego!
          • roadtrip2 Re: Ku przestrodze 24.06.17, 21:21
            quar33 masz dobre i fundamentalne podejście do tematu :)

            dzięki :)
        • tymczasowy_login01 Re: Ku przestrodze 24.06.17, 21:23
          Trzy lata. Początek by straszny, w ciągu miesiąca osiwiałem i schudłem 12 kg, nie jadłem, nie wstawałem, nie wychodziłem z domu - dotarło do mnie wszystko to co ignorowałem i na co znajdowałem "racjonalne" wytłumaczenie. Potem wróciłem ale inny - z dużo większą asertywnością, nienaruszalnymi granicami, uczulony na wszelkie sygnały, ze ktoś z kim rozmawiam może być bordem czy narcyzem - co ciekawe, jeśli zorientujesz się, ze z kimś takim masz do czynienia to okazuje się, ze są przewidywalni i łatwi do odczytania, wiesz jakiej argumentacji używają, co powiedzą, jak zareagują...I nikomu nie pozwalałem się do siebie zbliżyć - jak dostrzegalnym zainteresowanie to się wycofywałem. Dopiero rok temu - tez przypadkiem trafiłem na dziewczynę, która te obawy przełamała. Chociaż tez nie od razu. Siła wszelkich emocji i uczuć w tej relacji nie jest taka jak z bordem i na pozór mogłoby to być zniechęcające ale na dłuższa metę znacznie przyjemnie żyje się z kimś po kim wiesz czego się spodziewać i cokolwiek robicie albo nie robicie razem jest fajne i nie trzeba się zastanawiać nad każdym słowem w obawie, ze spowoduje karczemna awanturę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka