Dodaj do ulubionych

Nieuleczalność BPD

29.08.08, 23:46
Mam nienajlepszą wiadomość.Wiele wskazuje na to,że BPD jest
nieuleczalne.Trwałe zmiany w chemii mózgu,nieskuteczność psychoterapii i
farmakoterapii,nie słabnąca intensywność objawów,to tylko kilka argumentów za
tym,że nie da się trwale przezwyciężyć tego trwałego zniekształcenia.Chyba że
ktoś ma kontrprzykłady i kontrargumenty,to chętnie się zapoznam.Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • liczby-11 Re: Nieuleczalność BPD 05.09.08, 16:22
      To nieprawda, ze bpd jest calkowicie nieuleczalne. To zalezy od traumy danej
      osoby. Mozna sobie bardzo wyciszyc mozg. Sa odpowiednie leki , ktore w jakims
      stopniu zmieniaja chemie mozgu. Systematyczne zazywanie lekow antydepresyjnych i
      antylekowych poprawia nastroj na tyle, ze mozna funkcjonowac. Przeciez mozg tez
      mozna odzywiac na tyle, aby poczuc relaks . Oczywiscie potrzebne sa leki jak
      lerivon/ anafran il lamictal czy nootropil. Wiadomo, ze mozg sie slabo
      regeneruje/szybciej watroba/, ale w jakims stopniu na pewno. .... Pozdrawiam.
    • katha_ko Re: Nieuleczalność BPD 15.05.09, 14:18
      frojdzik27 napisał:


      > ktoś ma kontrprzykłady i kontrargumenty,to chętnie się zapoznam.Pozdrawiam.

      "Uratuj mnie" - R. Reiland
    • ninagarcia Re: Nieuleczalność BPD 16.05.09, 10:50
      dokladanie. BPD to , na moje wyczucie, nie jest grypa, angina czy
      katar. To technicznie moze bardziej zblizone jest do choroby
      alkoholowej albo nie wiem - braku konczyn? Zyjesz z taka cecha
      osobowosci/zdrowia cale zycie, mozesz jedynie podjac probe
      kontrolowania tego, jezeli uwazasz ze bedzie z tym Ci lepiej. Albo
      nie robic nic. Twoja decyzja. Tak ja to widze.
      • katha_ko Re: Nieuleczalność BPD 16.05.09, 19:50
        ninagarcia napisała:

        > To technicznie moze bardziej zblizone jest do choroby
        > alkoholowej albo nie wiem - braku konczyn? Zyjesz z taka cecha
        > osobowosci/zdrowia cale zycie, mozesz jedynie podjac probe
        > kontrolowania tego, jezeli uwazasz ze bedzie z tym Ci lepiej. Albo
        > nie robic nic. Twoja decyzja. Tak ja to widze.

        Wiesz co takie bzdury pisać to albo wstyd albo potrzeba dokopania cierpiącym lub
        odebrania im nadziei (którzy czytają to forum) albo niewiedza... Ech...
        • ninagarcia Re: Nieuleczalność BPD 17.05.09, 22:15
          Rozumiem, ze gdybys TY napisala te slowa, to albo bys sie wstydzila
          albo chciala dokopac cierpiacym albo odebrac nadzieje albo nie
          wiedziala?. Bo mozesz miec jedynie WYOBRAZENIA o moich intencjach, a
          wiedze o nich mam tylko ja sama, nieprawdaz?
          • katha_ko Re: Nieuleczalność BPD 18.05.09, 11:09
            Intencjami (dobrymi) jest piekło wybrukowane.
            Czasami to, co chcemy wyrazić może być odbierane przed innych zupełnie inaczej.
            Warto myśleć o tym, jak to, co kierujemy do innych (zwłaszcza szczególnie
            wrażliwych i cierpiących) może być przez nich odebrane i staranniej i z większa
            empatią dobierać słowa. Bo to, że mamy dobry zamiar, to nie znaczy, że coś nam
            wychodzi.
            • ninagarcia Re: Nieuleczalność BPD 18.05.09, 20:36
              Dziewczyno, zejdź ze swojego moralizotarskiego tonu proszę, bo nie
              życzę sobie abyś w taki sposób ze mną rozmawiała. Zachowaj swoje
              pouczenie dla siebie, proszę. Przykro mi, ale własnie wkręcasz/
              przypisujesz mi swoje problemy, troski, przekonania i korby,
              wszystko pod tytułem "przesłanie dla narodu". Nie widzisz tego?
            • ninagarcia Re: Nieuleczalność BPD 18.05.09, 20:39
              skąd, kurcze bajka o dobrych intencjach??? !! to sa ciagle TWOJE
              domysły..Dyskutujesz sama ze soba, ze swoimi fantazjami na moje
              intencje.
              • katha_ko Re: Nieuleczalność BPD 19.05.09, 10:00
                Ależ to Ty piszesz dziwne i nieprawdziwe rzeczy.
                Porównujesz BPD do utraty nogi lub choroby alkoholowej.
                Piszesz, że cechy osobowości do końca życia są niezmienne i najwyżej można je
                kontrolować (ciekawe, co na to powiedziałyby osoby wyleczone dzięki
                psychoterapii, które się baaardzo zmieniły :) ).

                Ani to mądre (poparte faktami), ani pocieszające (dające otuchy) - po co więc
                pisać coś takiego na forum o BPD, które czytają osoby często zrozpaczone lub
                myślące o samobójstwie bo nie widzą wyjścia?
                Zastanów się trochę...
                • ninagarcia Re: Nieuleczalność BPD 19.05.09, 10:18
                  ok
                  • ninagarcia Re: Nieuleczalność BPD 19.05.09, 10:20
                    ok. nie chce mi się wiecej, w tej chwili, odpowiadac na Twoje
                    posty.
                    • katha_ko Re: Nieuleczalność BPD 19.05.09, 10:44
                      ok,mi się też nie chciało.
    • szklanka.do.polowy.pelna Re: Nieuleczalność BPD 18.05.09, 14:12
      Przez kilka dni nie brałam tabletek i czułam się okropnie. Czy to jest życie
      jakiego chcę. Czuć się szczęśliwą, kiedy wezmę pastylkę? Czy tak ma wyglądać życie?
      • katha_ko Re: Nieuleczalność BPD 18.05.09, 15:17
        szklanka.do.polowy.pelna napisała:

        > Przez kilka dni nie brałam tabletek i czułam się okropnie. Czy to jest życie
        > jakiego chcę. Czuć się szczęśliwą, kiedy wezmę pastylkę? Czy tak ma wyglądać ży
        > cie?

        A czy chodzisz na terapię i ciężko pracujesz nad sobą?
    • po_gorszej_stronie_lustra Re: Nieuleczalność BPD 19.05.09, 11:01
      to co napisałeś brzmi jak "ale grubo wyglądam (ale powiedzcie, że jest inaczej)". Nieskuteczność psychoterapii? jeśli ktoś trafi na kiepskiego terapeutę to pewnie tak. natomiast z autopsji wiem, że jest nieco inaczej. 4 miesiące temu kiedy pisałam tu pierwszy raz byłam naprawdę na dnie, ale po spotkaniach z psychoterapeutą widzę różnicę. Myślę, że takich przypadków jak ja jest więcej, także trudno przyznać Ci rację, że jest to trwałe zniekształcenie.
      ktoś tu porównał bpd do choroby alkoholowej, ja bym się tak na to określenie nie burzyła, bo coś w tym jest, wydaje mi się, że nawet jeśli terapia pozwala na normalne (normalniejsze) życie to borderline i tak w nas pozostaje i w pewnym, choćby minimalnym stopniu będzie dawało o sobie znać. mimo wszystko wstrzymywałabym się jednak do porównywania bpd z jakąkolwiek chorobą somatyczną.
      • kotmnbvcxz Re: Nieuleczalność BPD 19.05.09, 16:38
        www.wspoluzaleznieni.eu/?-b-anonimowi-wspoluzaleznieni-b-,30
        pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka