Dodaj do ulubionych

przed i po

23.01.09, 20:42
Tutaj dwie Laury Palmer,
Pierwsza to ta, która ma blizny na przedramieniu. Tych blizn zresztą jest dużo
więcej. Ale są niewidoczne. W pewnych momentach zastanawiałam się jak
przyjrzeć się temu, co mi się stało w środku. Doszłam do wniosku, że pójdę do
rzeźnika i zrobię zdjęcie jakichś rozbebeszonych flaków. To mi się wydawało
dość bliskie prawdy. Wszystko na wierzchu. Żadnej warstwy ochronnej.
Nadwrażliwość na zło. Każda zła emocja to taki wstrząs jakby mnie ktoś raził
prądem. Wszystko czarne lub białe - czarne - białe - czarne - białe - żadnych
odcieni szarości. Zagrożenie. Nieustanne. Blisko - daleko - bardzo blisko -
dystans. Ból. Przebłyski miłości - prawdziwej i szczerej - niemal do całej
ludzkości. Wycofanie. Negacja. Odraza. Izolacja. A potem samotność. Szklana
ciemność. Jakby się żyło za szybą, gdzie nikogo nie ma naprawdę.

Druga Laura Palmer to ta, która została zdiagnozowana i przeszła dwuletnią
terapię. Uspokojenie. Może nawet rewolucja. Nagłe zainteresowanie tym jak żyć,
żeby żyć, a nie tym jak żyć, żeby przetrwać. Ciepło. Nawiązanie łączności z
czymś co jest poza mną. Łączność - to najlepsze słowo. Łączność ze sobą i z
tym, co poza mną. Dużo więcej odwagi i więcej wytrzymałości. A jednak tęsknota
za pierwszą Laurą Palmer. Uczucie takie jakby się kogoś straciło, kogo się
znało przez całe życie.

MOżna być wszystkim, czym się tylko zapragnie, borderlini wiedzą to najlepiej.
Teraz decyzja należy do mnie - co chcę sobie zostawić, za co opłaca się
cierpieć, a z czym postanowię się pożegnać.

Nie warto się bać.
Obserwuj wątek
    • liczby-11 Re: przed i po 23.01.09, 21:04
      Przypomnialas mi pewien fakt kiedy to pewien mezczyzna zrobil sobie operacje
      mozgu, poniewaz cierpial na bpd ze straszliwymi objawami. Operacja sie udala,
      ale tenze mezczyzna nie akceptowal siebie po operacji. Tesknil za tamta
      osobowoscia. Tamta miala wielkie pasje, byla dla niego lepsza.... Mowil, ze
      teraz tak nie cierpi, nie ma tych hustawek, ale jest jakis taki "bezplciowy".
    • szklanka.do.polowy.pelna Re: przed i po 24.01.09, 00:52
      Podziwiam cię, Ja za bardzo boję się zmian jakie zajdą we mnie. Poza tym często
      mam wrażenie, że mam dwie osobowości i chyba niepotrzebna mi trzecia
      • nieznajoma_bpd15 Re: przed i po 30.01.09, 04:24
        liczby 11, ja właśnie czasami zastanawiam się jak to by było, gdybym nie miała
        bpd i wiem, że byłoby dziwnie.
        nie czułabym się sobą.
        byłabym właśnie "bezpłciowa".
        • dwie_laury_palmer Re: przed i po 03.02.09, 23:15
          Ludzie z bpd doswiadczaja tyle zmiennych, że trudno im uchwycić istote własnej
          tożsamości. Wcale nie znaczy, że jej nie mają. Ale nie potrafią jej zobaczyć w
          gąszczu huśtawek, wahań, euforii, załamań.... Koniec końców bpd staje się dla
          nich czymś co ich określa. Może nawet doznałaś ulgi, kiedy ktoś cie
          zdiagnozował, to spoiło te wszystkie emocje w jakąś jedną całą tożsamość. Ale
          nie jestem pewna czy bpd albo depresje może do końca uznać za tożsamość...
          • okrent9 Re: przed i po 07.02.09, 22:13
            dwie_laury_palmer napisała:

            "Ale nie jestem pewna czy bpd albo depresje może do końca uznać za
            tożsamość..."

            A czy cierpienie można uznać za tożsamość? CZY WARTO?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka