rainy-november
31.01.09, 11:33
Długo chodziłam na terapie,najpierw do psychologa,później zajęła się mna
psychiatra.zrobiłam testy i kiedy dowiedziałam się,ze to borderline i trzeba
będzie leczyć...zerwalam z terapia,stwierdziłam,ze już nie bede tam
chodzić.później zmieniłam zdanie,pochodziłam parę razy ale znów cos mnie w tym
przeraziło.nie potrafię tam chodzić,sama nie wiem czy chcę.
miałam 2 próby samobójcze,cięłam się strasznie - a jak nie pomagało,to waliłam
głową w ścianę - raz w ten sposób straciłam przytomność,wszystkie objawy były
maksymalnie nasilone,teraz jest lepiej.
niedawno (bodajże wczoraj) nieznajoma15bpd (przepraszam,jezeli pomyliłam się w
nicku) napisała,że to czego trzeba bpd to odrobina miłości i...ma racje.
jestem z nim już prawie 2 lata. na początku było ciężko,bardzo cięzko.
zerwałam z nim 3 razy,później wracałam,przepraszałam. ciągle go obsesyjnie
pytałam czy mnie kocha,czy nie zostawi. on daje mi poczucie... jakiegoś
dziwnego spokoju. owszem,miewam schizy,ze mnie zostawi,boje sie i mam ochote
go zostawić ze strachu,ale staram sie tego nie robić. zaciskam zeby,zamykam
sie w pokoju i musze z tym powalczyć...
czytałam wasze posty od dawna,dopiero teraz zdecydowalam sie napisac