Dodaj do ulubionych

umieram ;(

13.05.09, 13:09
;( strasznie sie czuje. On przeginal ostatnio i rozstalam sie z nim
bo ten zwiazek nie mial przyszlosci. czuje sie beznadziejnie ;(;(
pół nocy plakalam , rano sie obudzilam to od razu znowu, dopiero
wstałam z łózka...
Czuję się beznadziejnA, nic nie warta , nikt mnie nigdy nie
szanowal, nie mam sily zyc dalej. mowil mi wczoraj jak kilka razy
gadalismy przez kom jestem pojebana glupia, mam spierdalac - kilka
razy. I jak o problechach ze zwiazkami to ze on mial tylko jeden
zwiazek (ten 4,5 roku-co zresztą uważa za zmarnowany czas i
żaluje! ) a reszta to nic nie znaczyly, mial na nie wyjebane tak jak
na mnie ;(( ;( ;(.
Prosilam zeby nie dzwonil nic, a on wydzwsanial i raz pol godziny
gadalismy, pewnie tylko po to xzeby mnie cala wina obrzucic i
wytlumaczyc swoje walniete odzywki i zachowanie ostatnio,
rozstrzasal wydarzenia sprzed pol roku, jak zawsze,
zebym czula sie winna i chora.... Że też moze rzucic jakis tekst i
że ma borderline i wzystko tym tłumaczyć ;(. A ja bardzo rzadko,
tylko jak gadal ze mam schizy i robie jazde o byle co , tak ogolnie
jak mnie ocenial, to mowilam ze przeciez od poczatku wiedzial ze to
mam, ze nie ukrywalam tego , ze mogl wtedy sobie odpuscic. Moich
starań w ogóle nie zauważał ;(, tylko to co robię źle, wciaż się
czepiał, nic mu nie pasowalo ;(...
Na koncu rozmawialismy spokojnie i nawet zartowalismy, i powiedzial
ze potem zadzwoni. Ja zadzwonilam 3 h pozniej bo nie chciaalam juz
czekac i powiedzialam ze chce juz miec to za sobą (chcialam wiedziec
po co dzwsonil czy chce cos ciagnac czy tylko wlasnie poczuc sie
lepiej a jak to drugie to niech da mi swiety spokoj).
A on ze to juz masz to za sobą. Ze juz nie chce dzwonic. ŻE KUMPEL GO
UŚWIADOMIŁ i "spierdalaj". ;((((( NApisalam tylko ze zaluje ze go
poznalam, ze jest zwyklym gnojem i wykonczyl mnie psychicznie, ze
cud ze jeszcze zyję... A jak mowilam ze kasia (moja przyjaciolka)
slyszala dwie z naszych rozmow wczoraj (takie wczesniej, jeszcze nie
bylo wiadomo ze to koniec ale juz po sprzeczce) to widziala jak on
mnie traktuje, jak pomiata, ze jest nienormalny i
nie warto zebym sie przy nim wykanczala i cierpiala. To on że co ona
moze o nim wiedziec, ze wcale go nie zna. A jego kumple to w chuj
mnie znają!!!!
Same żule, tylko piją, ćpają, robią wałki, a on ich wozi po
burdelach.
Jak jeden raz powiedzial zwe jestem tępa to ten moj wciaz tak gadal,
przy klotniach. Są siebie warci wszyscy. Mi też powiedzial ze ja nic
o nim nie wiem. A jak powiedzial ze mial wyjebane na mnie (a sama
jak mu to zarzucalam wiele razy to ze ja sobie wkręcam schize itd.
debil myslal ze nie widzę...) to
powiedzialam ze ma sobie poszukac takiej co wg niego zasluzy na
lepsze traktowanie (mi powiedzial ze na takie
zaslugiwalam) "rogaczu" i sie rozlaczylam. Wtedy zaczal wydzwaniac i
pytac. Ale jak ma na mnie wyjebane to co go obchodzi co i gdzie
robilam?? I nic nie wie. Powiedzialam ze traktowal mnie jak
szmate, ze ci cpuni jego koledzy zanim mnie poznal mu dali taka
opinię (tak bylo) to czego sie kurwa spodziewal. dobrze mu tak,
urazilam jego dume przerosnieta, nie tylko ja musze cierpiec.
Rano mialam sygnal od niego ale pewnie tylko po to zeby jak
zadzwonie to powiedziec ze to pomylka byla albo ze juz nic nie chce -
czesto takie teksty odwalał. Wczoraj też "co, bo nie słuchalem??" w
trakcie naszej rozmowy. Nienawidze go.

Czuje chwilami ulgę ze juz z nim nie będę musiala sie użerać, sluchac
jego docinek, cierpieć przez niego, denerwować się jego wałkami,
interesami, itp. Powiedzialam wczoraj ze zabił większosc moich uczuc
przez to jaki byl a reszte przespał i przegapil. Zawiodlam sie na
nim, jest glupszy niz myslalam, jest zwyklym chamem. Nie bylo sensu
z nim byc. W ten piatek mineloby pol roku ;(.

Juz nigdy w nikim sie nie zakocham, z nikim nie będę, to nie ma
sensu, nie nadaję się do tych rzeczy, jestem beznadziejna, nie
potrafię być z kims, nie potrafię kochac, zawsze milosc kojarzyla mi
się tylko z bólem i cierpieniem. Juz przed nim sobie tak
przyrzekalam , i co ???!! Z nim mialam takie nadzieje, a ten gowno
warty zwiazek mnie wykonczyl, uczucie do niego bylo najwieksza
porażką...

Nikt mnie nigdy nie potrzebowal...
Jestem na tym swiecie calkowicie zbędna i zawsze bylam ;( ;( ;(...
Koncze bo nie mam sily juz pisac ;( nic nie widzię.
Obserwuj wątek
    • sensitive999 Re: umieram ;( 13.05.09, 20:13
      Kochanie..:) Nie przejmuj sie. Nie ma czym. Niektorzy ludzie sa swirnieci, nie
      zobacza u siebie wad, chocbys im je wskazala palcem, i po prostu szkoda nerwow
      na to. On moze ciebie tak traktowac i wyzywac,ale to tylko swiadczy o jego
      wartosci, o tym,ze 'tam w srodku' jest bardzo pusty i biedny. Powoli zamknij ten
      rozdzial w swoim zyciu,wyciagnij wnioski,czego sie z niego nauczylas. Na pewno
      nie warto znac takich facetow, masz racje. W ogole - takich ludzi. Jestes
      dzielna dziewczyna,ktora wiele przeszla i zasluguje na szczescie, na rwonowage i
      spokoj ducha. Wazne jest, zebys nie traktowala jego slow powaznie i nie brala
      ich do siebie, poniewaz jzu czytajac twojego posta mozna wszystko,co mowil,
      podwazyc. Na pewno nie ejses tepa - mi wydajesz sie byc inteligentna osoba.
      Facet jest biedny i szkoda marnowac na niego miejsca w umysle i w sercu. Mozesz
      mu tylko wspolczuc,ze nigdy nie dowie sie,czym moze byc prawdziwa milosc - przy
      takim podejsciu. On po prostu czuje mnostwo nenawisci do siebie,skoro cie tak
      poniza(l)-on ja po prostu musi gdzies wyladowac.. Zerwanie bylo swietna decyzja
      i mozesz tylko sama jej sobie pogratulowac.

      Jestem bardzo ciekawa..powiedz,jaki on byl na poczatku? Czemu wlasciwie go
      pokochalas? Na pewno nie za charakter..
      Moze pogubilas sie troche z ta milsocia,skoro kojarzy ci sie z bolem,
      cierpieniem i niepewnoscia. Chcialabym wiedziec,jak to jest,ze kobiety zenia sie
      nawet z mezczyznami,ktorzy stosuja wobec nich przemoc fizyczna i psychiczna. Czy
      da sie rozpoznac tego symptomy juz na poczatku zwiazku? czy moze to ''loteria''?
      Licze na to,ze obszernie odpowiesz mi na to pytanie,to dla mnie wazna kwestia.
      Od zawsze chce uniknac zwiazku z ''pojebem'',nie chce przezyc tego,co moja mama.
      Ona twierdzila,ze moj ojciec sie ''maskowal'' na poczatku, nie byl jeszcze taki
      zly.. A jka bylo z twoim facetem?

      Ja teraz jestem z moim (pierwszym) chlopakiem. Jest wspanialy, bardzo mnie
      szanuje i ceni,i vice versa. Nasz zwiazek to bliska przyjazn,ktora przerodzila
      sie w cos wiecej. 'Dizeki' temu mamy pewnosc,ze nadajemy na tych samych falach.
      Moze warto w taki sposob szukac 'milosci', najpierw pomyslec o przyjacielu :)
      Praktycznie nigdy nie uslyszalam od niego zlego slowa, zniosl tez pare moich
      'atakow bordera' -czy tez raczej awantur,w ktorych robilam z siebie ofiare,bo
      nie czulam sie wystarczajaco 'wartosciowa',by byc w takim zwiazku.. Pare razy
      kazalam mu szukac ''lepszej dziewczyny'', wiele razy czulam pustke,w kilku
      okropnych chwilach nienawisc.. Ale radze sobie z tym, mam na tyle
      samokontroli,ze zawsze pilnuje sie (wrecz krzycze na siebie),zeby go nie
      ranic..inaczej zreszta kac moralny jest okropny. I powoli zaczynam czuc sie
      'godna' tego zwiazku, myslec,ze on moze chciec byc ze mna niezaleznie od tego,ze
      inne dziewczyny moga byc lepsze.. wlasnie dlatego,ze to JA.

      Bardzo zycze ci szybkiego powrotu do rownowagi i odnalezienia swojego meijsca w
      zyciu (ja wciaz szukam). Polecam artykuly na stronie www.czysteswiatlo.com Mi
      duzo daly. Pozdrawiam i pamietaj - licze na odpowiedz! :)
    • marciatko84 Re: umieram ;( 13.05.09, 20:32
      Nie umieraj... nie warto naprawdę z tego powodu... z żadnego tak naprawdę nie
      warto. A o umieraniu coś już wiem bo dzieliło mnie parę minut i nie odratował
      mnie by już nikt po przekroczeniu 6 krotnie dawki śmiertelnej pewnego leku.
      Zdaję sobie sprawę z tego co czujesz. Że ból jaki masz teraz w sobie nie pozwala
      Ci oddychać, normalnie funkcjonować. Myślisz, że już nie ma po co żyć skoro coś
      co było dla Ciebie wszystkim skończyło się...
      Dziś nie dostrzeżesz tego być może co Ci powiem, ale może kiedyś dotrze to do
      Ciebie jeśli tylko poczekasz na tą chwilę w swoim życiu. Dla ludzi z bpd nie ma
      nic gorszego niż wykończające związki, w których tak naprawdę nie dostają
      prawdziwej miłości, a przepełnione są jedynie smutkiem złością brakiem szacunku.
      A Twój związek z tym mężczyzną taki przecież właśnie był... czytałam Twoje posty
      wcześniejsze i było czuć jak bardzo jesteś nieszczęśliwa. Owszem ludzie z bpd
      mają zdolność bo przejaskrawiania sytuacji, do wymyślania że partner nas wcale
      nie kocha, nie interesuje się nami itd ale w Twoich postach było widać, że ten
      związek nie jest sielanką, że on Cię nie szanuje...
      Nie warto się męczyć!!!!!!!!!!!!!!
      Nie warto bo w imieniu czego!!!!!!!!
      Jedyne co masz w swoim życiu najcenniejszego na tą chwilę to samą siebie...
      Zadbaj o siebie powiedz nie gdzie ktoś narusza Twoje granice... Bo każdy
      człowiek jest warty miłości i Ty ją też masz szansę znaleźć ale nie wchodź w
      związki, które Cię niszczą... Pierwsza priorytetowa sprawa to pokochać siebie...
      Uwierz, że jesteś tego warta, ale to Ty musisz dbać o to aby Cię szanowano i
      kochano odpowiednio nikt inny... i pamiętaj o jednym...
      Nigdy się nie poddawaj, nigdy się nie poddawaj, przenigdy się nie poddawaj:)
      pozdrawiam
      ps. idź spać najlepiej następny dzień już będzie inny nam borderom emocje mijają
      równie szybko jak się pojawiają więc wszystkie negatywne bierz na przeczekanie
      po prostu nic nie rób.
    • czita88 Re: umieram ;( 13.05.09, 22:07
      Dziękuję dziewczyny że mi odpisałyście, troszkę mi lepiej. Napisalam
      też rano maila do najmądrzejszego i najfajniejszego faceta jakiego
      znam, który nie raz mnie wspierał, i też napisał że dobrze zrobilam,
      i troszkę mi podniosl samoocenę. On wie sporo o życiu, o związkach,
      o problemach...
      Jak już wstałam w końcu to posprzątałam pokój bo niezły syf już w
      nim panował, a teraz jest slicznie - sprzątanie zawsze mnie
      uspokaja, tak "oczyszcza" no i czuję że coś pozytecznego robię,
      potem pranie, prysznic, i uspokoiło mnie to.

      Początek z nim... Mogę powiedziec że dobrze było miesiąc... Do
      wigilii, do pierwszej jazdy , wybuchu, histerycznego mojego
      zachowania. Potem już się posypaly coraz częstsze kłótnie, aż nie
      bylo tygodnia bez afery. Naprawdę, nie przesadzam. Raz w ciągu
      tygodnia 3 razy pocięlam sobie kostki :(... On dostal material o
      bpd, z tej strony bpd.szybkanauka.net ... Ale wcale tego nie
      rozumial. Nigdy nie staral sie mnie uspokoic, nigdy nie widzial winy
      u siebie, zawsze glupio się tlumaczyl, wkurwial się, gadal ze wciąż
      robię mu jazdy o nic. Jak czasem mowiilam ze chcialabym zeby inaczej
      mnie traktował to on zawsze obracal kota ogonem : bo ty bys chciala
      zebym ci mowil jaka jestes piękna inteligentna i wspaniala, zebym ci
      przynosil kwiaty i nosil na rękach !! :/ :/ :/ Czubek.
      Na początku wcale nie staral sie bardziej, po prostu nie znalismy
      się wcale i nie bylo o co sie klocic. No przyjezdzal częściej i
      zostawal do poznych godzin w nocy często :). I kochalismy się
      codziennie , a ostatnio to prawie wcale. On po prostu zniechęcil się
      do mnie, i mu się nie dziwię :(:(. Za duzo opowiadalam o sobie, o
      bylych , o tym ze ich zdradzalam... Do tego glupie akcje, placz,
      ucieczka przez okno i plot raz jak u niego bylam i mnie wkurwil i
      czulam się beznadziejna ;(... Cięcie się itd,... mial mnie za
      wariatkę i mu się nie dziwię ;(... Jak w lutym dowiedzial sie (po
      tym jak plakal za swoją bylą - tą 4,5 roku- i potem okrutnie mnie
      potraktował bo mialam doła- mimo ze go wspieralam gdy plakal, i
      mowilam ze rozumiem co czuje, przytulalam go ;( ;(... potem tydzien
      nie przyjezdzal) ze spotykalam sie pewien czas ze starszymi facetami
      za kasę to juz byl koniec. Naprawdę, jechanka wzajemna, oddalam mu
      zdjęcia itd... Nie wiem jakim cudem potem się zeszlismy. Moze mu
      mnie brakowalo. Do tego przyznalam mu się też wczesniej, a raczej
      wyciągnal to ze mnie, ze walczę z tricho (wyrywanie i czasem
      zjadanie wlosów). Dla normalnego czlowieka to naprawdę jest chore i
      nie do pojęcia...
      Staral się czasami, parę razy... Np. przyjechal chociaz nie bylismy
      umowieni itd...
      A czemu sie zakochalam? Nie wiem.. Moze bylo mi go żal? Że po 4,5
      roku laska po prostu odeszla a on cierpial... Wydawal mi się bystry,
      bardzo zabawny :) (te cyniczne zarty :/....ech), interesujący...
      Podobal mi sie bardzo... Ciągle mi się podoba... Aha na poczatku
      dzwonil często do mnie w srodku dnia tylko zeby mnie uslyszeć...
      Myslę że gdybym nie zjebala wszystkiego to bylo by nam razem
      dobrze... A tak mam na co zasluzylam ;(.
      Tęsknię za tym gburem... Nie wiem czemu ale zawsze jak go
      przytulalam albo calowalam to czulam ze tam glęboko on ma czule
      serduszko, ze tez cierpi, ze potrzebuje milosci... Tylko ja nie
      potrafilam mu jej dac ;(... Czasem po klotni ze mną jechal grać na
      tych automatach albo pil z kolegami... Chyba cos czul skoro tak to
      przezywal :(??? JAk wczoraj powiedzial ze mial na mnie wyjebane to
      swiat mi się zawalil... On wiedzial co powiedziec zeby mnie
      zabolalo... Ciągle go kocham. Staralam się naprawdę... Czytalam o
      milosci, o tym zeby nie wymagac za duzo, staralam sie go
      zzrozumiec ;(... Teraz zaluję wszystkiego co robilam zle :(...
      Chcialabym zeby mnie przytulil...
      • czita88 Re: umieram ;( 14.05.09, 11:49
        Dzisiaj znowu przez niego plakalam. Mialam anonimowe telefony i jak
        rano w koncu odebralam to ktos sie rozlaczyl od razu. Napisalam ze
        jak sprawdza cxzy zyję to niech da sobie spokoj (wiedzial o moich
        myslach samobojczych, o probie, bedac z nim chcialam umrzec pare
        razy). A on czy mi sie nudzi, ze pisze bezsensowne eski, ze mu kurwa
        dupe truję. I jak dzwonil napisalam ze mam teraz zajecia i do
        ktorej, to napisal ze moje zajecia i ja to go chuj obchodza. Potem
        jeszcze zadzwonil i mnie zjebal. Czy on nie potrafi normalnie się
        rozstać tylko zawsze w nienawisci??? Ja wczoraj napisalam do niego
        dwie spokojne normalne eski, jedna juz po tym jak mi powiedzial ze
        mial na mnie wyjebane :/. Że nie warto roztrzasac tego co bylo, ze
        wina byla po obu stronach,moze nawet bardziej po mojej, ze tez jest
        mi trudno ale nie warto dalej tego ciagnac ,ze zycie jest krotkie i
        nie chce go marnowac na zwiazek bez przyszlosci... I takie tam. A
        ten za wszelka cene chce sie czuc niewinny i wspanialy a ze mnie
        zrobic pojebana psycholkę. NAprawde nie wiem jak moglabym byc z
        takim GNOJEM za przeproszeniem. Pierdolony egoista, cham i prostak.
        Juz za nim nie tęsknię... Nie wiem po cholere ciągnal zwiazek z
        laską ktorej nie kochal i nie szanowal. Czuję sie teraz
        beznadziejnie :(. Czuję się oszukana. Juz chyba nikomu nigdy nie
        zaufam, a swoją poronioną przeszlosc zachowam dla siebie. Ludzie
        mają tendencje do szufladkowania i nic na to nie poradzę, on mnie
        uznal za zwykłą szmatę i histeryczną idiotkę. Zawsze wszystko co
        mowilam czy probowalam mu przkazac odbieral powierzchownie, nie
        probowal mnie zrozumiec, wszystko obracal wg swojej mysli. Niech
        mysli i robi co chce, niech ćpa, robi wałki, traci pieniądze na
        automatach, niech się niszczy, mam to gdzieś. Wątpie zeby kiedys
        ulozyl sobie zycie z jakąś kobietą. Z tym myśleniem "wszystkie baby
        to chuje to po co mam się starać", z tym cynizmem, pogardą dla
        wszystkich wokolo, z tym zadufaniem w sobie i niewidzeniem swoich
        błędów... Do tego zero empatii, wysilku, bliskosci... A w tym roku
        mu stukną 3 dychy, w tym wieku to charakter jest już jakos
        uksztaltowany. Wiedzialam ze ma uraz po tamtej, ze potrzebuje czasu,
        przestalam naciskać i wymagać bog wie czego. Ale pogardy nie mialam
        juz sily znosic ;(.
        • kotmnbvcxz Re: umieram ;( 14.05.09, 16:20
          kochanie, jak dla mnie to ty z całą pewnością nie masz BPD! Czy byłaś na konsultacji u psychologa lub psychiatry? Wydaje mi się że raczej sama sobie to wmówiłaś bo łatwiej ci tłumaczyć swoje manipulacje( bardzo świadome) niż spojrzeć prawdzie w oczy; jesteś prostą panienką która szuka faceta który będzie się nad nią litował i traktował jak księżniczkę. ludzie którzy mają zdiagnozowane bpd, najpierw( trwa to bardzo długo) nie przyjmują tego do wiadomości, a na pewno nie pokazują śladowych informacji bliskim z internetu i z zadowoleniem mówią: oto ja, biedna, pokrzywdzona i teraz chuchajcie i dmuchajcie na mnie bo jestem jajeczkiem o miękkiej skorupce...). Więc moja panno zacznij pracować nad swoim charakterem a nie doszukiwać się chorób, bo takimi wpisami niszczysz prawdziwy obraz ludzi dotkniętych bpd. Twój facet jest prostakiem i tyle. chamem jak dla mnie z tego co piszesz bez żadnego wykształcenia, zwykły chłopek, jakich wiele. A ty będąc z nim niczym się od niego nie różnisz. ot, zwykłe laski z blond tlenionymi włosami w miniówce z torebeczką i papierosem w ustach.
          • czita88 Re: umieram ;( 14.05.09, 19:33
            Po pierwsze to nigdy w zyciu nie farbowalam wlosow, nie ubieram sie
            na straganach w oczojebnie rozowe obcisle ciuszki, w ogole nie wiem
            skad ci sie to wzięło. Studiuję a wczesniej chodziłam do najlepszego
            LO w mieście więc taka tępa nie jestem. On też nie był przygłupem,
            po prostu, tak jak ja, ma problemy z relacjami z bliską osobą.

            Nie podobają ci sie moje wpisy to nie czytaj.

            Leczylam sie u psychiatry-zażywałam leki- i chodzilam do psychologa.

            A ten kto ma bpd to wie o tym najlepiej. W zeszłe lato otrułam się
            lekami i próbowałam się powiesić. Wybuchy wściekłości/rozpaczy
            miałam w każdym związku. Zrywałam wiele razy. Cięłam się również
            wiele razy, zaczęłam już w gimnazjum jak o facetach jeszcze nie
            myślałam. To nie są fanaberie. Do tego tricho, anoreksja, bulimia,
            narkotyki. Słodka blondyneczka skacze z kwiatka na kwiatek i nie
            przejmuje sie facetami bo ma zazwyczaj wspaniałe mniemanie o sobie i
            jedyny problem to czy tipsy są ładne a piersi nie za małe :/...

            A że to forum jest dla ludzi z borderline to tutaj piszę o swoich
            problemach. Często próbowałam doradzać innym gdy mieli problemy, a
            teraz mi swiat się zawalił i chciałam sie z kimś tym podzielić. I
            nie tłumaczę "swoich manipulacji", ale próbuję walczyć ze swoją
            walniętą osobowością, z impulsami.

            A kim ty jesteś żeby mi pisac co ja mam robić? I diagnozy stawiasz,
            gówno wiedząc.

            Jeszcze jedno- faceta nie szukam. A chciałam tylko żeby mój mnie
            szanował, i może z czasem pokochał. Nic więcej.
            • kotmnbvcxz Re: umieram ;( 14.05.09, 22:32
              taaa, jasne...
              próbujesz postawić się w jak najlepszym świetle i tyle!
              dziecino, albo ma się wstręt do żarcia albo żre się i się rzyga, ale nie jedno i
              drugie...
              a może, np. powinnaś skoczyć z mostu? Życie jest nie dla wszystkich jak widać...
              Ci co naprawdę próbują popełnić samobója, takiego na maksa, to po odratowaniu
              RZADKO komukolwiek o tyn wspominają!! to po pierwsze, a po drugie, drugim razem
              już im się udaję!! więc nie pitol lala i przestań nad sobą się użalać i powtórzę
              raz jeszcze - NIE WMAWIAJ SOBIE CHORÓB I NIE RÓB Z SIEBIE IDEAŁU!!!!!! Wiem co
              piszę...
              Wez się za pracę i zrób coś pożytecznego, dla społeczeństwa a nie tylko: ja tak,
              ja biedna, ja...
              Pracuję z ludzmi chorymi psych., uzależnionymi min. i to co wy tu pseudo BPD
              wypisujecie nie ma nic wspólnego z chorobą! OSOBA DOTKNIĘTA BPD RZADKO , RZADKO
              KOMUKOLWIEK MÓWI O TYM!!!!! A TYM BARDZIEJ NIE POGRĄŻA SIEBIE NA TAKICH FORACH!
              TO CO WY TU PRÓBUJECIE ZROBIĆ TO CZYSTE TŁUMACZENIE SWOJEJ GŁUPOTY I
              LENISTWA!LUDZI CI SĄ BARDZO WRAŻLIWI I MAJĄ B. DUŻĄ EMPATIĘ, WIĘC PRZECZY TO
              GADANIU ŻE WY KRZYWDZICIE LUB ONI KRZYWDZĄ! Oni po pierwszym ataku fizycznym
              odchodzą od razu, bo nie chcą ranić lub jeżeli agresja jest typu acting-in, to
              nawet nie wiążą się z osobami. Poza tym ich wrodzona inteligencja pojmowania
              świata w ogóle jest sprzeczna z tym co wy tu piszecie. Znalazłem tu 4
              wypowiedzi, które świadczą o BPD, i tyle, reszcie się coś wydaje... osoba
              świadoma swego BPD podejmuje próby walki o siebie, ale Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ NIE
              TAKIE O KTÓRYCH TY PISZESZ I TOBIE PODOBNI.
              SKAKANIE Z KWIATKA NA KWIATEK JEST ZWYKŁYM K... Kochać a być zakochanym to dwie
              różne kwestie, nie myl tego moja droga; Tobie coś się wydaje,itp. Osoby z bpd
              potrafią odróżnić to bardzo szybko. To że przechodzą w jednej chwili z miłości
              do nienawiści nie ma nic wspólnego z zakochaniem. Mają duże pokłady ciepłych
              uczuć i jedynie osoba która potrafi u nich to wydobyć jest dla nich godna
              kochania, i wtedy kochają, kochają już na stałe, ich miłość jakby się
              zmaterializowała i przybrała postać, twarz tej osoby, i to jest u nich bardzo
              silne i prawdziwe. Potrafią odróżnić chwilowe zakochanie od prawdziwego uczucia.
              Uczucie nienawiści pojawia się u prawdziwych BPD tylko w przypadku gorących
              uczuć, prawdziwego kochania - jak to oni zwykli mi mówić. Nawet gdy są z kimś do
              kogo czują sympatię to NIE CZUJĄ WTEDY NIENAWIŚCI! POWTARZAM LUDZIE
              ZDIAGNOZOWANI JAKO BPD, A NIE COŚ POMIĘDZY! Związki ich, kiedy nie poczują
              uczucia KOCHANIA, są można by rzec normalne, nie widać u nich BPD - bo nie
              kochają i wtedy też nie nienawidzą! U nich tak jakby 'budzi' się to tylko wtedy,
              gdy naprawdę kogoś pokochają. W dzieciństwie nikt nie okazywał im miłości i gdy
              od niemowlęctwa doświadczali braku miłości od rodziców, nie nauczyli się; nie
              zostało w nich 'obudzone' uczucie kochania; buntują się, gdy pojawia się u nich
              do obcej osoby, ale nigdy nie jest to płytkie, powierzchowne zauroczenie. Ich
              mechanizmy obronne nie pozwalają czuć miłości do wszystkich, więc i nienawiść
              zostawiają dla WYBRANYCH. I zawsze walczą, by to pokonać. To jest jakby ostatnie
              stadium walki ze sobą i pracy nad emocjami(gdy cała reszta juz miała miejsce);
              wygrywają ci co chcą wygrać. Pokonują kolejne szczeble cierpienia, ale na pewno
              nie siedzą tu, ci prawdziwi BPD, i nie piszą o tym, a z całą pewnością nie w
              taki sposób, im (jak to oni nazywają) 'szkoda czasu' na takie 'byle co' co'.
              Pracuj nad sobą dziecko,a nie spotykasz się ze starszymi panami, i zacznij się
              szanować.
              pozdrawiam
              • czita88 Re: umieram ;( 15.05.09, 17:22
                "a może, np. powinnaś skoczyć z mostu? Życie jest nie dla wszystkich
                jak widać..."
                - ok następnym razem skoczę. U nas jest taki wiadukt kolejowy nad
                drogą którą codziennie duże tiry jeżdżą. Myślisz że nigdy nie
                myślałam żeby się pod któregos rzucić z tego wiaduktu??? Najpierw
                roztrzaskałabym sie a sekundę później ciężarówka pogruchotałaby i
                porozrywała to co by zostało. Zadowolony?? Być moze przyczynisz się
                do zniknięcia z tego świata jednej idiotki!!!

                A o moim bpd już nie będę ci się tłumaczyć, dużo pisałam o tym jak
                ten związek , gdy pierwszy raz kochalam , wpłynął na moją psychikę i
                jak bardzo inny byl od poprzednich. Mojemu facetowi też mówilam że
                to dlatego że go kocham tak szaleję, tak wielki mam zawód zawsze gdy
                wg mnie zrobi coś nie tak, tak strasznie cierpię i taki ból zadaję
                jemu :(... Tamtymi z którymi byłam a nie kochalam ich, nie
                przejmowałam się tak, skreślałam od razu, nie potrafiłam im nic
                wybaczyć, tylko czekałam na ich błędy... A swoich nie widziałam,
                zawsze czułam sie ofiarą, zawsze to ja byłam tylko pokrzywdzona.
                Z Nim było inaczej. Żałuję wszystkiego ;(. Każdego słowaw czasie
                kłótni, i tego że wszytko o mnie wiedział. Po ch... mu o tym
                wszystkim mówiłam/!!!

                Sorry sensitive ale nie chce pisać o sobie, kogo to obchodzi,
                zreszta i tak zawsze się boję że ktoś znajomy tu wejdzie i jak
                poczyta to od razu się domysli że to ja...

                Dzisiaj całą noc bylam na baletach z przyjaciółką, wyciągnęła mnie
                (planowalysmy to od dawna, więc głupio bylo jej odmawiać). I mimo że
                się obawialam ze całą noc będę o nim myśleć i zapijać smutki tylko
                zdołowana, to naprawdę fajnie się bawiłam :), czułam się pierwszy
                raz od bardzo dawna, atrakcyjna, pewna siebie, niezależna,
                interesująca, z własnym zdaniem... Poznałam kogoś fajnego, ale na
                nic nie liczę, po prostu fajnie spędzilismy czas, a w cos noweg nie
                mam ochoty się ładować, będzie co ma być.

                A rano On zadzwonił... Najpierw nieodebrane mialam i eska czemu nie
                odbieram, ze zajete bylo (ktos inny dzwonil w tym samym momencie).
                Potem gadalismy ponad 10 min. O dziwo nie byl już chamski ani
                okrutny, a moze po prostu nie zwracalam na to uwagi, na luzie
                rozmawialam, zmęczona bylam po nocy. W sumie nadal nie wiem czemu
                dzwonil, zrozumialam ze dlatego, bo koledzy z pracy mu nie wierzą że
                to już koniec i mu dają tydzień i ze znowu będziemy razem. Kiedys
                też juz im oznajmil że dziewczyna go rzucila a potem znowu sie
                zeszlismy, moze tez opowiadal im kiedys o naszych awanturach.
                Rozmawialismy znowu o nas i o tym co bylo i takie tam. Nawet się
                śmiałam kilka razy. Oczywiscie nie obylo sie bez krytyki mojej
                osoby , sugerowanie ze jestem latwa, czubek itd...

                Ta rozmowa poprawiła mi humor. Ale też znowu pół dnia o nim
                myślałam :(, znowu zstanawialam się co czuje, co czuł jak ze mną
                był... Znowu tęsknię :(... I parę godzin nie moglam zasnąć (chcialam
                odespać noc, bo tylko 2 h snu przed zajęciami mialam), tylko
                wyrywałam i wpierdalalam włosy :/.... To mnie niszczy... MOją wiarę
                w siebie, moje zycie- jestem rozwalona i za nic nie mogę się zabrać
                a zaraz sesja, same zaliczenia...
                Ale przynajmniej na nic już nie liczę, nie mam nadziei. Co było to
                juz minęło, nie cofnę czasu, a teraz jest jak jest i mogę tylko się
                z tym pogodzić.
                • kotmnbvcxz Re: umieram ;( 19.05.09, 16:36
                  www.wspoluzaleznieni.eu/?-b-anonimowi-wspoluzaleznieni-b-,30

                  pozdrawiam
              • czarnobury Re: umieram ;( 22.05.09, 09:32
                DO kotmnbvcxz
                Mam 34 lata.BPD zdiagnozowano u mnie prawie pięć lat temu.
                Przeszedłem dwuletnią terapię na BPD.
                Napiszę tylko tak na marginesie,że to prawie nic nie dało.
                Bo co z tego,że (tu muszę przyznać rację)poczułem się lepiej.
                Poczucie własnej wartości wzrosło,i ogólnie wiele innych
                rzeczy z tej terapii wyniosłem.
                Ale uczucie p.erdolonej chronicznej pustki żadna terapia
                tego świata nie jest w stanie z człowieka wyrwać.
                To jest moje zdanie,może jakiś kretyn jest innego zdania.
                Co zaś się tyczy wypowiedzi kotmnbvcxn większego DEBILA
                na tym forum,ani na innych nie znalazłem.
                Przeczytałem wszystkie wypowiedzi na tym forum BEZ WYJĄTKU
                nawet takie,które mnie nie interesowały.
                Wiem.Jestem rodzajem pasożyta,bo czytam to co inni piszą,
                a sam się nie udzielam ,choć czytam to forum od wielu miesięcy.
                Jednak teraz w.urwiłem się i normalnie nie wytrzymałem.
                To co ty facet piszesz,to są normalnie BREDNIE.
                Jesteś zwykłym kłamcą.
                Mówisz,że pracujesz z ludźmi chorymi psychicznie,uzależnionymi.
                Szczerze w to powątpiewam.
                A jeżeli nawet tak jest,to powinieneś ten proceder
                jak najszybciej zakończyć.Bo tobie po prostu rozumu zwyczajnie
                brakuje do takiej pracy.
                Wypowiadasz się na temat ludzi z BPD,a nic na ten temat nie wiesz.
                Coś tam poczytałeś i myślisz,że wszystkie rozumy pozjadałeś.
                Jesteś jednym z tych p.erdolców co to uważają,że BPD
                to jest teraz w modzie,i wszyscy chcą na to chorować.
                Sam jestem BPD,oprócz tego przeczytałem"chyba"wszystko
                co jest na rynku dostępne o tej chorobie i w necie.
                I jak czytam P.ERDOLCA który mówi,że na tym forum znalazł
                cztery osoby z BPD,a inni to tak sobie tylko wydziwiają
                to wiem,że mam do czynienia z rasowym DEBILEM.
                Bo ja też spostrzegłem ludzi na tym i innych forach,którzy
                mówią,że mają BPD,choć symptomy wskazują na co innego,
                a przynajmniej nie od razu na BPD.
                Ale tacy stanowią odsetek.
                Nie jestem psychoanalitykiem, ani psychologiem,ale śmiem
                twierdzić,że mam większa wiedzę od przynajmniej połowy tak zwanych
                specjalistów w tym kraju na temat BPD,DDA i czegoś tam więcej
                (nie mam ochoty za bardzo się odkrywać)
                I jestem przekonany na 100% że minimum 70%-80% tych co twierdzą
                na tym forum,że mają BPD mają rację.
                A tak na prawdę to jest ich blisko sto procent.
                Bo tak jak powiedział mi kiedyś taki sędziwy onkolog
                kiedy zawieźli mnie do niego moi starzy.
                Miałem takiego dużego,bolącego guza na plecach
                On popatrzył,dotknął i po 18 sekundach powiedział
                proszę się nie martwić,to tylko półpasiec
                (to taki rodzaj ospy).Pogadał z moimi starymi,
                później ze mną była dłuższa rozmowa,taka pogawędka.
                Bo ja tam przyjechałem ze łzami,że to rak,że umieram,
                że doktor w moim mieście powiedział(moim starym - a ja to
                wszystko słyszałem)że to rak,że nie należy tego ruszać,bo możliwe
                że będzie gorzej,i td.
                Miałem wtedy 12 lat.Na koniec mi powiedział:nie wierz lekarzom
                bo to tacy ludzie jak wszyscy inni.
                Jak będziesz naprawdę chory to będziesz o tym wiedział.
                I po latach tak sobie to pamiętałem i pamiętam do dziś
                że gdyby nie matka zalewała się łzami,że jej synek umiera,
                to ja bym wtedy tak tego nie odbierał,bo faktycznie nie czułem
                się chory.Zostałem tylko zasugerowany.
                A lekarz z mojej miejscowości to debil.
                Niestety półpasiec jak i inne śmieszne choroby w moim życiu
                to pryszcz.Bo całe moje życie towarzyszyło mi p.erdolone
                poczucie czegoś naprawdę niepokojącego.
                Nie będę teraz mówił co kiedy i jak,ale jak trafiłem na tą
                wymuszoną(dałem gliniarzowi w pysk)terapię to mi się naprawdę
                oczy otworzyły,i zrozumiałem.Tą swoją agresję,oskarżanie innych,
                pretensje wieczne do starych(słuszne)i do innych(nie słuszne)
                zerwanie z najukochańszą (i najpiękniejszą na świecie)dziewczyną
                bójki na dyskotekach z byle powodu.
                Ale do tematu.Piszesz,że ludzie z BPD rzadko rozmawiają
                o swoim BPD(dobrze że rzadko),bo ja o swoim rozpowiedziałem
                wszystkim już po pierwszej wizycie u psychola.
                Piszesz,że border po pierwszym ataku fizycznym od razu odchodzi
                bo nie chce ranić dalej.Jebnij się w łeb DEBILU.To dlaczego
                ludzie na tym forum opisują wieloletnie związki(udane,czy
                nie udane,albo zakończone,ale po dłuższym czasie?)
                Lenistwo?Debilu.Ja teraz już nie mam ochoty na nic,i nawet
                mam mniej więcej zaplanowanego samobója na konkretny okres
                więc mam wszystko w dupie.Ale jeszcze nie tak dawno zapierdalałem
                po 16 godzin.Mam kumpla,który też ma BPD i do niedawna(bo teraz
                kryzys i nie ma tyle roboty)zapierdalał tak samo tyle,że na budowie.
                Teraz"tylko"po 12.Więc nie mów mi o lenistwie.
                Jak chcesz zobaczyć lenia debilu,to spójrz w lustro.
                Wiesz co myślę?Że sam jesteś border,tylko ze swoimi cechami.
                Ale nie wszyscy niestety są tacy jak ty.
                Border,nie border,ale każdy ma swój charakter.
                Niestety zagłuszony przez p.erdoloną przypadłość.
                Więc nie zgrywaj się na doktorka,tylko powiedz,że masz problem
                jak inni i nie ściemniaj,bo do tego potrzeba rozumu,
                a tobie tego brakuje.
                Nie chce mi się dalej rozkminiać twoich głupich wypowiedzi,
                bo i tak niepotrzebnie dałem się sprowokować.
                Chyba,że o to ci chodziło?


            • sensitive999 Re: umieram ;( 14.05.09, 22:39
              Nie martw sie czita, ten kotmnbv tez mnei zjechal i kazal sie rzucic pod
              ciezarowke, nazywajac jeszcze cwaniara. Masz,kot,certyfikat psychologa,ze lepiej
              wiesz od czity,co jej jest? Kompletnie durne jest zalozenie,ze jak ktos chce sie
              leczyc,to juz nie ma bpd, skoro wszystkie objawy na to wskazuja.(Ktos moze
              zmadrzec z wiekiem,bo na pewno bpd nie pojawia sie ''pyk!'' ot tak.) Sam zreszta
              wspominasz o 'manipulacjach', cierpaica osoba nie stosuje ich ze
              zlosliwosci,tylko ze strachu przed porzuceniem.. Zal dalej komentowac, wiec tego
              nie zrobie. Przypuszczam,ze twoj psot to prowokacja,nudzisz sie.

              Co do twojej odpowiedzi,czita.. No coz.. Zapytalam z ciekawosci swojego
              chlopaka, co by zrobil,gdyby dowiedzial sie,ze spalam z facetami za kase. Ja
              takie cos bym potrafila zrozumiec,ale on powiedzial,ze zaczalby sie mnie
              brzydzic i zalowal,ze sie z kims takim zadal.. Wiec widzisz..chyba podobne do
              reakcji twojego faceta. Swoja droga, myslalam,ze milosc ptorafi wybaczyc wiecej
              niz 'spanie za kase' w przeszlosci. No ale coz..
              Nie wiem za bardzo,co jeszcze mowic. Pewnie rzeczywiscie twoja osobowosc go
              przerosla. Skoro teraz tak sie msci i cie neianwidzi,to pewnie tez niezle
              zeswirowal. Nie wiem. A zanim mu powiedzialas o tym ''spaniu'' (bo to byl taki
              peirwszy 'moment krytyczny'),to jak sie zachowywal w stosunku do ciebie?
              szanowal cie?
              Niezaleznie od odpowiedzi wiedz,ze jestes zawsze warta szacunku,jako czlowiek.
              Zycze ci sily i coraz wiecej slonca w zyciu.

              A jak masz na imie? Co studiujesz? :) W koncu ''my'' to nie tylko nasze emocje.
              • kotmnbvcxz Re: umieram ;( 14.05.09, 22:46
                więc jednak umierać nie chcesz? cieszę się.
                to się nazywa TERAPIA WSTRZĄSOWA...
                POZDRAWIAM WAS DZIEWCZYNY CIEPLUTKO I ŻYCZĘ DUŻO OWOCNEJ PRACY NAD SOBĄ.
                • ninagarcia Re: umieram ;( 15.05.09, 09:29
                  obserwuje posty kotmnbvxz-a i ciagle mam ochote wezwac Wielkiego
                  Wujka Mistrza Ciętej Riposty na pomoc. Skądześ sie tu wział????.
                  Srednio 2 razy w miesiacu ktos probuje ustalic namiary na
                  psychologa, psychiatre, terapeute , ktory ma do czynienia z BPD - i
                  guzik. Az tu nagle, E U R E K A, 14.05.2009 skonczyla sie na tym
                  forum, Prosze Panstwa, era ignorancji. Mamy fachowca, mamy
                  osobe ,ktora ma do czynienia, ktora wie najmadrzej, najlepiej,
                  najpewniej i ostatecznie. Cud. Objawienie. Gdziezes sie do tej pory
                  ukrywal????
                • sol_bpd Re: umieram ;( 24.05.09, 08:55
                  Terapia wstrząsowa nie działa w każdym przypadku - powinieneś o tym wiedzieć.
                  Mogłeś tą dziewczynę popchnąć do skutecznego samobójstwa.
                  To się nazywa ignorancja.
                  Ciesz się że ułożyło się tak a nie inaczej! Jakby coś sobie zrobiła miałbyś
                  postawiony zarzut podrzegania do samobójstwa i doprowadzenia do niego - ładnych
                  parę latek w pierdlu może było by dla Ciebie dobrą terapią wstrząsową.
              • sensitive999 Re: umieram ;( 14.05.09, 22:51
                Ledwo odpisalam, a kot stworzyl nowy poscik.
                Kotmd- zauwaz,ze ludzie rzadko mowia o bpd W REALU. To jest forum,tutaj ejstes
                ANONIMOWI, forum sluzy wyzaleniu sie.
                W realu to ja tez bym nikomu nie mowila,ze mam jakiekolwiek porblemy z pschika i
                grala pewna siebie. Powiedzialam to tylko 1 osobie,ktora jest ze mna najblizej,
                i przez ktora w ogole zauwazylamz,e cos ze mna nie tak..bo dopiero do niej
                poczulam milosc i moglam byc z nia blisko. Potem mialam nieprzyjemnosc
                doswiadczyc,jak to jest kochac i neinawidziec.. (Dla wyjasnienia: ja nigdzie nei
                twierdze,ze mam bpd, wole nie miec. Ale cos z psyche mam na pewno,moze
                nadwrazliwosc.)

                Poza tym dziwnie generalizujesz,mzoe wiecej wyobrazni? Chyba nam tu nie
                powiesz,ze czita jest wesola,zadowolona z zycia kobieta?
                Anoreksja,bulimia,ciecie - taak,na pewno ludzie robia cos tkaiego tylko z powodu
                ''widzimisie''..

                Nie wiemjak ty pracujesz z tymi pacjentami, skoro tak bardzo ignorujesz uczucia
                innych. Stowrzyles sobie 'ciasna' teoryjke i kurczowo sie jej trzymasz, jadac
                kazdego,kto odstaje. A ludzie sa rozni.
                • sensitive999 Re: umieram ;( 14.05.09, 22:53
                  Wiec to bylo pisane specjalnie, zeby ja 'otrzasnac'? Pogubilam sie;p

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka