czita88
13.05.09, 13:09
;( strasznie sie czuje. On przeginal ostatnio i rozstalam sie z nim
bo ten zwiazek nie mial przyszlosci. czuje sie beznadziejnie ;(;(
pół nocy plakalam , rano sie obudzilam to od razu znowu, dopiero
wstałam z łózka...
Czuję się beznadziejnA, nic nie warta , nikt mnie nigdy nie
szanowal, nie mam sily zyc dalej. mowil mi wczoraj jak kilka razy
gadalismy przez kom jestem pojebana glupia, mam spierdalac - kilka
razy. I jak o problechach ze zwiazkami to ze on mial tylko jeden
zwiazek (ten 4,5 roku-co zresztą uważa za zmarnowany czas i
żaluje! ) a reszta to nic nie znaczyly, mial na nie wyjebane tak jak
na mnie ;(( ;( ;(.
Prosilam zeby nie dzwonil nic, a on wydzwsanial i raz pol godziny
gadalismy, pewnie tylko po to xzeby mnie cala wina obrzucic i
wytlumaczyc swoje walniete odzywki i zachowanie ostatnio,
rozstrzasal wydarzenia sprzed pol roku, jak zawsze,
zebym czula sie winna i chora.... Że też moze rzucic jakis tekst i
że ma borderline i wzystko tym tłumaczyć ;(. A ja bardzo rzadko,
tylko jak gadal ze mam schizy i robie jazde o byle co , tak ogolnie
jak mnie ocenial, to mowilam ze przeciez od poczatku wiedzial ze to
mam, ze nie ukrywalam tego , ze mogl wtedy sobie odpuscic. Moich
starań w ogóle nie zauważał ;(, tylko to co robię źle, wciaż się
czepiał, nic mu nie pasowalo ;(...
Na koncu rozmawialismy spokojnie i nawet zartowalismy, i powiedzial
ze potem zadzwoni. Ja zadzwonilam 3 h pozniej bo nie chciaalam juz
czekac i powiedzialam ze chce juz miec to za sobą (chcialam wiedziec
po co dzwsonil czy chce cos ciagnac czy tylko wlasnie poczuc sie
lepiej a jak to drugie to niech da mi swiety spokoj).
A on ze to juz masz to za sobą. Ze juz nie chce dzwonic. ŻE KUMPEL GO
UŚWIADOMIŁ i "spierdalaj". ;((((( NApisalam tylko ze zaluje ze go
poznalam, ze jest zwyklym gnojem i wykonczyl mnie psychicznie, ze
cud ze jeszcze zyję... A jak mowilam ze kasia (moja przyjaciolka)
slyszala dwie z naszych rozmow wczoraj (takie wczesniej, jeszcze nie
bylo wiadomo ze to koniec ale juz po sprzeczce) to widziala jak on
mnie traktuje, jak pomiata, ze jest nienormalny i
nie warto zebym sie przy nim wykanczala i cierpiala. To on że co ona
moze o nim wiedziec, ze wcale go nie zna. A jego kumple to w chuj
mnie znają!!!!
Same żule, tylko piją, ćpają, robią wałki, a on ich wozi po
burdelach.
Jak jeden raz powiedzial zwe jestem tępa to ten moj wciaz tak gadal,
przy klotniach. Są siebie warci wszyscy. Mi też powiedzial ze ja nic
o nim nie wiem. A jak powiedzial ze mial wyjebane na mnie (a sama
jak mu to zarzucalam wiele razy to ze ja sobie wkręcam schize itd.
debil myslal ze nie widzę...) to
powiedzialam ze ma sobie poszukac takiej co wg niego zasluzy na
lepsze traktowanie (mi powiedzial ze na takie
zaslugiwalam) "rogaczu" i sie rozlaczylam. Wtedy zaczal wydzwaniac i
pytac. Ale jak ma na mnie wyjebane to co go obchodzi co i gdzie
robilam?? I nic nie wie. Powiedzialam ze traktowal mnie jak
szmate, ze ci cpuni jego koledzy zanim mnie poznal mu dali taka
opinię (tak bylo) to czego sie kurwa spodziewal. dobrze mu tak,
urazilam jego dume przerosnieta, nie tylko ja musze cierpiec.
Rano mialam sygnal od niego ale pewnie tylko po to zeby jak
zadzwonie to powiedziec ze to pomylka byla albo ze juz nic nie chce -
czesto takie teksty odwalał. Wczoraj też "co, bo nie słuchalem??" w
trakcie naszej rozmowy. Nienawidze go.
Czuje chwilami ulgę ze juz z nim nie będę musiala sie użerać, sluchac
jego docinek, cierpieć przez niego, denerwować się jego wałkami,
interesami, itp. Powiedzialam wczoraj ze zabił większosc moich uczuc
przez to jaki byl a reszte przespał i przegapil. Zawiodlam sie na
nim, jest glupszy niz myslalam, jest zwyklym chamem. Nie bylo sensu
z nim byc. W ten piatek mineloby pol roku ;(.
Juz nigdy w nikim sie nie zakocham, z nikim nie będę, to nie ma
sensu, nie nadaję się do tych rzeczy, jestem beznadziejna, nie
potrafię być z kims, nie potrafię kochac, zawsze milosc kojarzyla mi
się tylko z bólem i cierpieniem. Juz przed nim sobie tak
przyrzekalam , i co ???!! Z nim mialam takie nadzieje, a ten gowno
warty zwiazek mnie wykonczyl, uczucie do niego bylo najwieksza
porażką...
Nikt mnie nigdy nie potrzebowal...
Jestem na tym swiecie calkowicie zbędna i zawsze bylam ;( ;( ;(...
Koncze bo nie mam sily juz pisac ;( nic nie widzię.