myalgan Re: historia mojej choroby 21.12.08, 05:04 Jest cicho. Choinka płonie. Na szczycie cherubin fruwa. Na oknach pelargonie, blask świeczek złotem zasnuwa, a z kąta, z ust brata płynie kolęda na okarynie: Lulajże, Jezuniu... Aby Święta Bożego Narodzenia były Bliskością i Spokojem, a Nowy Rok - Dobrym Czasem. Odpowiedz Link
boncia1-1 Re: historia mojej choroby 03.01.09, 21:12 Gość długo mnie tu nie było bo trochę" odjechałam" ale wróciło wszystko do normy.Święta sylwester i Nowy Rok nie [pozwoliły mysleć nad bólem i jakoś zleciało i po świętach. A tu zima pełną gęba zasypało nas no i mróz sromotny sie zbliża. Nie lubie takich dni bo w piecu centralnym trzeba palić na ful non stop i też gorzej boli, bo rano jest troszkę chłodniej i zanim sie rozgrzeje no i trzeba sie trochę wiecej nagimnastykować.Ale juz nie marudzę . Jutro mój mąż wylatuje z Krakowa do Oslo na 4 miesiące no i jadę go odwieść na lotnisko. Brrr. Tam w Norwegii to dopiero zima i wiatry no cóz, takie jest życiei juz by mógł troche więcej zarobić. Ach ciężko będzie wytrzymać bez wsparcia . Nie krakam - zobaczymy. Postaram sie trzymać i nie poddawać sie sugestiom i prowokacjom niektórych osób. Byłam u psychiatry dała mi twkie leki Orfiril 300 retard i Sulpiryd w dzień na noc i neurolog tez kazała brac na te bóle bioder Amatix . Jak na razie dobrze sie czuje choć bóle mam , gdy nie zwiększę Metypredu na razie ok pozdrawiam Odpowiedz Link
boncia1-1 Re: historia mojej choroby 08.01.09, 18:58 Trochę mi smutno bez mojej połówki , zawsze jest to jakies wsparcie , przytulenie no i tęż jest " mediatorem " w konfliktach naszych domowych , ale na szczęście jakoś tydzień niedługo bez niego zleci a ja czuję sie względnie. Mamy kontakt ze soba więc nie jest tak żle To co przepisała mi neurolog na bóle nóg skutkuje. Może nie jest to do końca idealnie ale zawsze mniej bolą i najważniejsze nie budzi mnie ból i mogę spokojnie spać. W ciągu dnia jak sie rozchodze to jest w miare ok.Mało wychodze na razie na dwór bo u nas zasypało i mróz jest srogi i bardzo slisko - a tak w ogóle nie musze sie nigdzie spieszyc więc czekam na odwilż.Z ta Candida tez sie uporałam z dermatologiem - przez miesiąc brałam antybiotyki i teraz jest super , nareszcie mogę jesc wszystko. Tak wiec nie jest żle! pozdrawiam Odpowiedz Link
gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 08.01.09, 20:27 cieszę się bardzo i cierpliwie czekam na ciebie w Świnoujściu Odpowiedz Link
boncia1-1 Re: historia mojej choroby 09.01.09, 17:46 Dzieki Gosiu . Duchem juz jestem u Ciebie . a ciałem to jak pozałatwiam tutaj wzystko. kochana jesteś pozdrawiam Odpowiedz Link
boncia1-1 Re: historia mojej choroby 19.01.09, 19:46 ...no kulam sie jeszcze jakos. Coraz trudniej mam z chodzeniem . Ból nóg w obrębie stawów i mięsni biodrowych jest taki rozrywajacy że każdy krok jest wydarzeniem. Ale podpieram sie nadal Tramalem 400 na dobe no cy musze wztrzymywac. Na depreche biore Orfil 300 retard, i 2 razy dziennie Sulpirydi yadnych atakow padaczki nie mialam od roku. Po yakaeniu candida po dwoch miesiacach jestem juz czysta tzlko do nosa mam wode morska wzbogacona manganem i masc Rinopanteine poza rzm na noc neurolog dala mi na te moje ble calego ciala i nog przede wszystkim Amantix. no i Loratadyna na alergie. To prawda ze chory na fibro ma malo wit b. Lekarz dal mi wymocniona wit B compositum i wit A+E. Juz nie mam zlych mysli i sie nie doluje. Mam w planie 24 wzjazd do Warszawy i 26 mam wizyte u homeopatki i zobaczymy. potem w powie lutego jade do winoujscia na dluzszy pobyt + powiedzmy wczasy. Jednak ta wizyta u psychiatrz nie byla taka straszna a lekarka okazala sie super czlowiekiem i nastawila mnie pozytywnie na dluzszy czas. Dzieki Myalgan ze mnie namowilas , a ja tak sie wstydzilam. Jest OK zeby tak dalej "Są dwie drogi do obłędu: uwierzyć w to, co nie jest rzeczywiste lub odmówić wiary w to, co jest rzeczywiste." (Soren Kierkegaard) Odpowiedz Link
boncia1-1 Re: historia mojej choroby 12.02.09, 21:36 ...no troche mnie pogoniła Myalgan do pisania i to juz nie wypada sie nie odzywać. wszystko to samo biore i jest zle a czasem gorzej. Ale nie mozna wiecznie marudzic dlatego nie pisze . Zbieram siły by pojechać na wybrzeże Bałtyku bo tu na gardło i nos mam nawet kropelki " extrat wody morskiej" to może pobyt nad Bałtykiem mi troche na drogi oddechowe pomoże , No i astma alergia i takie tam tez sie czepiają. pozdrawiam Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 15.02.09, 05:56 haloooo tu twoja druga forumowa rodzinka pozdrawia i pyta co tam ;) Odpowiedz Link
boncia1-1 Re: historia mojej choroby 01.03.09, 21:03 A no Aniu , kulam sie powolutku na ile pozwoli mi moja ONA - nierozłaczna fibromialgia. Boli lak cholera .Jest ze mną nawet w nocy dgy usiłuję spać. Walę w siebie leki i udaję że żyję i choćbym biła głowa w mur to nic nie zmieni.Byłam tydzień w Warszawie i miałam spotkanie z homeopatka . dała mi jakies specyfiki ale nie wiem czy to mi pomoże. a Ona mi daje dalej w dupsko i czasem nie chce mi sie nawet pisać a reszta bez zmian. Deprecha mnie dopada i cóż znów wszystko jest do dupska. hej Odpowiedz Link
jolanta534 Re: historia mojej choroby 02.03.09, 14:56 Witaj Boncia,czasami mam wrazenie,ze tylko ja tak cierpię,bo też ból jest ze mną 24 godziny,a na dodatek oprócz tego drętwieją mi coraz czesciej ręce w nocy,to od kregów szyjnych.No nie pocieszyłam Cię moze ale masz współtowarzyszkę(ki)w tym cholernym cierpieniu,pozdrawiam Jola. Odpowiedz Link
boncia1-1 Re: historia mojej choroby 12.03.09, 18:22 U mnie dalej bez zmian. Rozpoczęłam kuracje homeopatyczną - zobaczymy . Postanowiłam wyjechać do Gosi Biedronki do Świnoujścia może juz w sobotę lub niedzielę. Mam nadzieje że tam będzie mniej bolało i trochę psychicznie tez odpocznę pozdrawiam Odpowiedz Link
gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 24.03.09, 16:40 Boncia pozdrawia ze Świnoujścia,jest u mnie i jakoś się czuje czyli raz dobrze raz źle ale co ja wam będę pisać niech sama wam napisze Odpowiedz Link
boncia1-1 Re: historia mojej choroby 29.03.09, 13:55 Wczasy u Małgosi Biedronki w Swinoujściu przebiegają leniwie i kanapowo, ale od czasu do czasu Gosia przegania mnie na spacerki po mieście , na zakupy i na plażę. Jest super!. Opieka " siostrzana" i medyczna w razie co.Za tydzień wracam pod Kraków na stare śmieci. Pogoda wiosenna i to powietrze !!! pozdrawiam. Odpowiedz Link
boncia1-1 Re: historia mojej choroby 03.04.09, 17:23 Bilety powrotne już kupione na poniedziałek w drogę powrotną do domciu.Byczenie sie u Gosi dobiega końca jeszcze upojna wiosenna sobota i niedziela i koniec turnusu- szkoda... Odpowiedz Link
boncia1-1 Do zobaczenia przyjaciółko!!! 06.04.09, 13:43 Dziś wieczorem wyjeżdżam do domciu.Takiego wypoczynku życzę wszystkim forumowiczom. a Gosia ma serce jak harem i taka opiekuńcza i wrażliwa na cudzy ból. Tak więc miałam opiekę profesjonalną / nawet zastrzyki przeciwbólowe ,które dawał mi Marcin i Gosia/, a najważniejsze to że Biedroneczka ma na mnie wpływ pozytywny. Jej usposobienie i sposób bycia eliminuje u mnie depresję . Dzięki tej kochanej dziewczynie mogłam lepiej niż w sanatorium odpocząć i nabrać sił na następne dni.Poza tym Biedronka pomaga mi zmienić mój wizerunek i inne patrzenie na siebie samą. Mimo choroby i dużych zmian na moim ciele i twarzy , dostrzegłam wreszcie że jestem jeszcze młodą kobietą a nie starą chorą babą! A atrakcyjności można sie nauczyć przez patrzenie na siebie innymi oczami kogoś kto to we mnie widzi i kto jest szczery do bólu. Założę sie że którakolwiek z Was z Forum chciałaby pobyć tu nad Bałtykiem w Świnoujściu u Biedroneczki to Ona na pewno stworzyłaby takie warunki jak mnie! Są z Marcinem wyjątkowym małżeństwem i ich córka Patrycja / 11.L /jest kochaną "Sroczką'. i MIESZKANIE PRZEZ 3 TYGODNIE U NICH W DOMU NIE SPRAWIAŁO MI ANI IM PROBLEMU. To są tacy ludzie!!!! Otwarci na pomoc i opiekę dla innych!!! Wczoraj spędziliśmy pożegnalną niedzielę na spacerach po promenadzie nad morzem i obiad "pod chmurką" smakował wyjątkowo" Zwłaszcza że jadłam mojego ulubionego świeżego Halibuta - pycha . A potem na deser lody i długi spacer.Rodzina Kozłowskich obdarzyła mnie ciepłem i rodzinną atmosferą. A Gosia jest po prostu cudownym czułym człowiekiem i można Jej wybaczyć wybuchowość i ognisty temperament. Jest to wyjątkowa sytuacja kiedy ktoś kto nie jest naszą biologiczną rodziną jest dla nas jak najbliższa rodzina. W czasie pobytu tutaj wiele razy rozmawiałyśmy że gdyby Myalgan nie bała sie tak bardzo wyjazdu to tak samo by Gosia ją przyjęła pod swój dach.I dała możliwość wypoczynku i spacerów po praży. Pozdrawiam wszystkich Forumowiczów i życzę takiej pzryjażni i zrozumienia w naszej przewlekle ciężkiej i bolesnej chorobie. Odpowiedz Link
jolanta534 Re: Do zobaczenia przyjaciółko!!! 06.04.09, 22:31 Pięknie napisane...jak trafić na TAKĄ przyjażń,ja mimo,że staram się być dobra dla bliskich,i bliznich i zwierząt nie trafiłam na żadną przyjażń,niestety straciłam już nadzieję,mnie nikt nie potrafi wysłuchać ani zrozumiec,w rodzinie tym bardziej,taka jest smutna dla mnie prawda niestety,życzę Wam wiele dobrego i podpory duchowej u bliżnich,wiem jakie to ważne!Ja się spalałam dla drugich,teraz w starszym wieku uczę się asertywnosci,pozdrawiam Jola. Odpowiedz Link
myalgan Re: Do zobaczenia przyjaciółko!!! 07.04.09, 04:09 jolanta534 napisała: > Pięknie napisane...jak trafić na TAKĄ przyjażń,ja mimo,że staram się być dobra > dla bliskich,i bliznich i zwierząt nie trafiłam na żadną przyjażń,niestety stra > ciłam już nadzieję,mnie nikt nie potrafi wysłuchać ani zrozumiec,w rodzinie tym > bardziej,taka jest smutna dla mnie prawda niestety,życzę Wam wiele dobrego i p > odpory duchowej u bliżnich,wiem jakie to ważne!Ja się spalałam dla drugich,tera > z w starszym wieku uczę się asertywnosci,pozdrawiam Jola. ===================================================================== czesc nawet tak nie mysl sa przyjaciele i przyjaciele wiesz ze ja zawsze jestem z toba osobiscie nie moge cie zaprosic bo sama jestem gosciem w tej mojej rodzince hm juz 20 lat ale nie nazekam oni chyba tez nigdy nie doznalam odczucia odrzucenia czy nieprztjazni jest mi super tak jak boncia pisze wiecej daje obca rodzina niz wlasna potrzebujesz to pisz odpowiem tyle moge zrobic jak wygram w totka to kupimy maly domek i wszystkie obolale duszyczki bedziemy sie tam spotykac ale narazie musi byc tak jak jest bardzo serdecznie cie pozdrawiam buziaki sle an Odpowiedz Link
ewax100 Re: Do zobaczenia przyjaciółko!!! 07.04.09, 09:49 Boniu cudownie to napisałaś:)) uwierz że wzruszyłam się do łez:)) to takie piekne i prawdziwe.Tak właśnie jest jak piszesz.I wiedz że nie tylko TY tak uważasz że przyjacielem może być często obcy niby człowiek niż własnie rodzina.Ostatnio sama tego tez doświadczyłam i jest mi bardzo przykro /opisałam w watku O wszystkim/ Okazuje się że nie ten powinien być dla nas kimś wartościowym,waznym co jest spokrewniony ale ten kto jest czuły,dobry,wrażliwy-rozumie nasz ból i cierpienie-prawda? a to jest- wszystkie to wiemy dla nas takie ważne.Jolu Ciebie też rozumiem doskonale.Ja tak samo jak TY rodzinie okazyłam zrozumienie,ciepło,dobroć /takiej dalszej nie w domu/ no i otrzymałam zupełnie cos odwrotnego.Nistety takich ludzi którzy nas nie rozumieją,są niedobrzy dla nas nie możemy traktowac ich jak przyjaciół.Na szczęście są ludzi inni na świecie jak np. Biedronka czy rodzina Ani.Ja od obcych ludzi dostałam tyle dobrych ciepłych słów zrzumienia dla mojego bólu po stracie Kubusia a widzisz moja kuzynka podeptała wszystko.Ona mi nawet powiedziała kiedyś ż enie wierzy w moje choroby i mój ból-wyobrażasz to sobie? kim trzeba być jak złym człowiekiem? żeby nie byc czułym na ludzki ból czy tego zwierzęcia-maleńkiego pieska cierpiącego.Jak trzeba być nieczułym zeby nie rozumieć co drugi czuje gdy musi podjąc taką decyzję uśpienia psa którego tak kochał.No ale cóz mówic jak on anie wiem czym jets miłosc do zwierzecia?Jestem w szoku od 3 dni bo straciłam nie tylko tego pieska który był dla niej niczym bo jak powiedziała nie miał duszy ale straciłam tez ją którą uważałam za przyjaciela a to dodatkowo boli. Dlatego Boniu rozumiem Ciebie doskonale i ciesze się że tak dobrze wypoczęłaś.Słowa podziwu i uznania dla Gosi-jest wspaniałą,uczuciową ,serdeczną osoba tak jak i TY i Ania i Jola,Irena a takich ludzi bardzo a bardzo cenię.Nie wiem jak to jest że jakoś wszystkie tak żeśmy się tu dobrały takie uczuciowe i wrażliwe?:)))I powiedzcie czy nie ma w tym prawdy? że Ci którzy nie kochają zwierząt to nie kochają tez ludzi nie sa wrazliwi na ich ból i cierpienie,nie są też wrażliwi na otaczjące nas piekno przyrody i nistety nie są dobrymi ludżmi.Zastanawiam się tylko dlaczego tak jest -czy "to" nie każdemu jest dane??? Pozdrawiam seredcznie Odpowiedz Link
jolanta534 Re: Do zobaczenia przyjaciółko!!! 07.04.09, 13:11 Teraz ja się wzruszyłam bardzo,jesteśmy wrazliwe już to mówiłam,to jest dobre ale bardzo łatwo nas też skrzywdzic,bo nie możemy pogodzic sie z tym,ze istnieje zło,głupota,bezmyślność i ignorancja!Możecie się uśmiechnąć,ale ja nawet obcięte a kwitnące już gałązki drzew owocowych pogłaszczę i przeproszę(może to głupie ale inaczej nie umiem)dobrych ludzi jest dużo ale zło też nas otacza i jęśli nic nie można poradzić,trzeba je omijać szerokim łukiem!Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i choć jest nam ciężko myślmy pozytywnie Jola. Odpowiedz Link
gosia_biedrona Re: Do zobaczenia przyjaciółko!!! 07.04.09, 19:52 a tam Boncia ,przesadzasz ja nic nie zrobiłam ,byłam sobą i to wszystko Odpowiedz Link
boncia1-1 Re: historia mojej choroby 20.04.09, 23:35 Sorki że nie pisałam ale, powrót męża z Norwegii i święta tak mnie zajęły że nawet nie siedziałam przed kompem. No a teraz mam wiadomość że muszę iść na laparoskopię i usunąć guza na jajniku 6 cm dużego . Trochę strach mnie bierze przed tym . Muszą mi to usunac ale jeszcze nie wiedzą jaki to guz - będę wiedziała po operacji. Powiedzcie że to nie straszne i że tylko ja sama sobie nadaję stracha.A reszta bolączek w normie przy tych lekach co zawsze i cały czas zle śpię bo sie budzę z bólem całego ciała albo bioder lub ramion. No ale tak jest i chyba sie to nie zmieni. pozdrawiam Odpowiedz Link
jolanta534 Re: historia mojej choroby 21.04.09, 17:27 Witam!Jesli laparoskopowo,to chyba nie będzie żle a wycinek pewnie i tak wezmą do zbadania,ale nie martw się na zapas(łatwo powiedzieć,co?)mnie bóle nie ustępują a wręcz się nasilają i zaczynają mnie boleć coraz bardziej stawy łokciowe,kolanowe,skokowe i w palcach u rąk,śpię po Zaldiarze,teraz po przyjeżdzie z miasta musiałam wziąć Tramal i tyle,czyli stara bieda.Pozdrawiam Jola Odpowiedz Link
boncia1-1 Re: historia mojej choroby 08.05.09, 21:01 Dawno nie pisałam - nie miałam jakoś weny , ale dziś mus to mus!! No i byłam na zabiegu ale nie na laparoskopi bo to co mi mieli wycinać samo sie wchłonęło ,czuje sie dobrze własnie skończyłam doxycyline i mam nadzieje ze jeszcze cos ze mnie bedzie hi hi. A reszta bez zmian- Tramalek , Nimesli przeciwbólowo a jakos wytrzymuje, na noc NaSen i jakos leci. Jolu musimy to jakos wytrzymtwac no bo cóż to jest cała Fibromialgia i nic innego nie skutkuje, czasami jakas fizykoterapia ,i zabiegi wzmacniające ale i tak wracamy do punktu wyjścia. oby do lata..... Odpowiedz Link
boncia1-1 Re: historia mojej choroby 02.06.09, 20:43 A więc dalej jestem , dalej nie wiele zmian, prócz tego że zwiększyłam Metypred na 6 mg a powodu braku rezultatów w zmniejszeniu sie bólu, A prócz tego dalej Tramal i Nimesil ,Od 26 czerwca znów będe bez męża, bo znów wyjeżdża do Norwegii, aż do pazdziernika . Tak więc każdą wolną chwilę spędzamy razem by się jeszcze nacieszyć soba i bym mogła " załadować akumulatorki". Boli , spię do oporu i tak powoli sobie żyję... pozdrowienia Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 03.06.09, 04:04 no boncia nareszcie jakis znak wiadomo ze boli a w dodatku ta pogoda nam dokucza Omeza sie nie martw pamietasz w zeszlym roku tez niby na tak dlugo pojechal a jak szybko zlecialo bedziesz wiecej z nami i czas ci zleci i moze chociaz troszke zaponisz o bolu pozdrawiam cie serdecznie i meza niech mu idzie jak najlepiej i szybko niech wraca an Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 10.06.09, 07:07 boncia nadal sie raduje ostatnimi dniami z mezem to poslodzic tam sobie na te kilka miesiecy i czekac tesknota normalna rzecz a jaka radosc jak wracaja pozdrawiam zdrowka an :) Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 23.06.09, 05:32 nie pamietam kiedy tn twoj ukochany wyjezdza ucaluj i wroc do nas to szybciej ci zleci czas wiadomo ze nikt nie zastapi ukocganej osoby ale namiastka przyjazni tu swieci pozdrawiam an :) Śmiech jest lekarstwem,które każdy może sobie przepisac Odpowiedz Link
boncia1-1 Re: historia mojej choroby 25.06.09, 20:20 no i pojechał dzisiaj.Jeszcze u Biedroneczki w Swinoujściu zatankuje paliwo i kawę i na prom do Szwecji, potem jeszcze podróż ze Szwecji do Norwegii i będzie na miejscu około północy w piątek w Alesund na fiordach. a ja przesypiam każdą wolną chwilę ina razie jest mi tak dobrze , bo mniej wtedy boli i mniej myślę o głupotach. Leki bez zmian tylko czasami są dni z większym bólem brzucha jak sie mama wypróżnić ale to wiem że trzeba będzie sie wybrać na kolonoskopię, bo to [polipy dają w" dupę" :) pozdrawiam Odpowiedz Link
boncia1-1 Re: historia mojej choroby 27.06.09, 19:42 Jakos tak smętnie i dziwnie bez męża. Dzieci już dorosłe i maja swoje zycie i nie ma ich więcej w domu niż są a ja nie mam nawet z kim porozmawiać . Nie wiem czy sie do tego znów przyzwyczaję. Na Skypie rozmowa z mężem to nie to samo gdy jest obok, Cholera nawet nie wiedziałam że tak mi będzie go brakowało. Dzis znów gorszy dzień bo u nas burze i mokro no i bardziej boli. Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 29.06.09, 04:38 czesc niestety dzieci rosna i juz im nas nie potrzeba tak bardzo ale boncia ty nie jestes sama maz na skypie twarza w twarz przeciez musisz pomyslec po co on tam jechal wczasy to to raczej nie sa on tak samo teskni jak ty moze bardziej bo chlopy to takie duze dzieci to ty go musisz wsperac w tej odleglosci jakiej sie znajduje a tu masz nas wiem ze to zaden maz ale przyjaciel musi ci narazie wystarczyc i tego sie trzymaj co do kosteczek to tak tak bola prawie wszystkie mnie nawet bola palce u nog te duze nie nie mam dny moczanowej czy jak to sie tam zwie bylo badane pisz moja kolezanko ja tu prawie zawsze jestem to ce przynajmniej na chwile zajme jakimis pierdolami pozdrawiam wszystko jest ok an Odpowiedz Link
boncia1-1 Re: historia mojej choroby 29.06.09, 21:49 Dzięki za wsparcie. Ja sama do sebie tez zaczynam tracić szacunek- siedze lub leże w tych 4 ścianach spuchnięta / przytyłam/ po większej dawce sterydów , a sterydy brałam silniejsze bo bardzo bolało.Nie moge wejść w ciuchy i nie moge patrzeć w lusto. Jestem drażliwa wszystko mnie denerwuje - awanturuje sie o byle głupstwo. A dzeci nie rozumieją chorego człowieka i traktują mne jak zdrową . Mam być ich służącą i wszystko pod nos robić / mama też/ a ja też czasami pragnę by to ktoś mi zrobił kolację lub upiekł coś na słodko. A jak jestem w domu a wszyscy pracują to zaczęli mnie traktować jak gosposie wszystko zrób na czas i sprzątnij za każdego. MAM TEGO DOSYĆ Jak był Marek to patrzyłam w jego oczy i wiedziałam że naprawdę wie co ze mną jest , potrafił mi czasami zrobić herbatę lub jedzenie. A teraz mogę zdechną zamknięta w sypialni i nikt sie tym nie bedzie przejmował jak sie gorzej czuję .Tęsknię do tej Bogusi która wyglądała jak zadbana kobieta i potrafiła i mogła o siebie zadbać i cieszyłam sie tym że sie podobam. A teraz nawet dzieci nie mogą na mnie patrzeć a ja sama też .Nie potrafię sie z tym uporac. Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 30.06.09, 09:08 wiesz ale mi nerwy psujesz ty taka bogusia wiesz wiem brakuje marka ale na chwile musisz byc z tymi co zostali ado robienia obiadu i pieczenia ciast nikt cie nie zmusi powiedz kto piecze i gotuje jak jest marem on przeciez ze nie wiec musisz liczyc na siebie wylaz z tego sarkofagu i idz na ogrod poplewic ciucha poszukaj troszke wiekrzego (dres+trykotka) wyjdz na slonko i upajaj sie kazda chwila troche fantazji i juz jestes daleko no ale to trzeba chciec nie przyjade do ciebie zeby ci po pupie dac ani pocieszac bo wiem ze silna jestes dziewczyna i nie bede pisac wez sie w garsc bo to gowno da ale jak nie dadza ci herbaty to kup sobie wode mineralna 2 litrowa jakas smaKOWA I PIERWSZY PROBLEM ROZWIAZANY DZIECIA DAJ NA CIACHO DO CUKIERNI A MAMIE PRZYCHWALAJ I BEDZIE OK MAM NADZIEJE JAK NIE TO PISZ I WSPARCIE MASZ U NAS PAMIETAJ JA TU JESTEM ZWSZE BONCIU WSTAWAJ SLONKO SWIECI PRZEJDZ SIE NA SPACEREK I WSZYSTKO LEJ MAREK JUZ NIEDLUGO WRACA POZDRAWIAM I popisalam duzymi literami ale moze i dobrze teraz to przstudjuj i do roboty mala an Odpowiedz Link
boncia1-1 Re: historia mojej choroby 30.06.09, 21:14 dzięki a reprymendę Aniu. Ale nie użalam sie nad sobą tylko tak naprawdę jest , mieszkam z dala od sklepów i apteki a gdy mnie powalło na łóżko to naprawdę wściekłam sie że nikt gdy poproszę o pomoc nie ma ochoty dupy ruszyć .Ja w takich stanach nie mogę jechać ani do sklepu czy do apteki . A na co dzień to tylko ja gospodarzę gotuję i opieram pięcioro ludzi. Czasem jak Marek widział jak sie zwijałam z bólu i to sam bez szemrania potrafił przygotować posiłek czy pomóc w robotach domowych ale ani dzieci ani mama nie. Sama jestem temu winna - bo ich rozpieściłam i zawsze mi sie wydawało że ja wszystko zrobię sama i najlepiej. Bo nie chodzi mi o to czy ktoś mi zrobi czy poda - ja tego nie muszę - tylko o to że tylko ja karmię rodzinę a jak wyląduję w łóżku córka ani mama mnie nie zastąpią . Tak ich przyzwyczaiłam że to ja wszystkim nadskakiwałam i służyłam. Gosia Biedronka byłam u mnie miesiąc i widziała jak to u mnie jest. I też mi powiedziała że będzie ciężko zanim moje dorosłe dzieci nauczą sie współdziałania i pracy w domu i sprzątania po sobie. Ale Dzięki Aniu że mnie mobilizujesz. Dziś zacisnęłam zęby i pojechała do apteki i do miasta po zakupy , ale Marek mnie objechał przez telefon że mi jeżdzić nie wolno bo biorę dużo leków które upośledzają uwagę i odruchy. Ale musiałam zaryzykować . Tak sie chciałam pożalić , bo nie mam komu. pozdrawiam Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 01.07.09, 05:34 czesc ciesze sie ze mobilizacja pomogla ci wyjsc na troche z sypialni no co do tego jezdzenia to rzeczywiście troche przesadzialas ale nic sie nie stalo ale z drugiej strony znowu pokazalas ze sama potrafisz i cala rodzina oczywiscie to widziala ty to tak trszke jeszcze dodatkowo poudawać musisz nie rzucaj sie do szykowania posilkow jak nie dajesz rady zjedz kromke chleba a oni niech patrza siebie ja tam nie wiem jak stoicie finansowo ale zamow sobie mala pizze leki tez przywiezie taksowka wogole to zrobia ci kazde zakupy wiem ze tak jest to ze sie tu przyszlas pozalic do bardzo dobrze po to tu jestesmy ty wiesz ze co roku jak marek wyjezdza jest to samo czemu wtedy nie jedziesz do biedronki na jakis cza ja bym chetnie ale sama widzialas ze ja tez tu jestem juz za duzo jeszcze pies po mojej siostrze no i kocisko malo mamy miejsca dlatego moge cie wspomagac tylko tutaj rozumie ze ty sie nie zalisz ciezko chorzy ludzie nawet nie potrafia sie zalic bo i tak nikt tego nie rozumie z mojej strony po pierwsze staraj sie jednak nie jezdzic autem(to zagorzenie dla innych) jak jest mozliwosc to dzwon na taxi po wszystko jak nie ma to pokombinuj i na pewno ci sie uda oni niech nie licza na ciebie w zadnej sytuacji troszke chora jestes troszke podaj wiesz pochylona kaszelek trzymaj sie poręczy ale tak nie moze byc naprawdę zabaw sie ich kosztem moze cos to da i prosze nie denerwuj sie szczególnie mamusia wiem ze to ona najbardziej ci dokucza mowie ci lej to wszystko zycie mamy za krótkie zeby byle czym nerwy targac pozdrawiam cie jestem myslami caly czas z toba an "Nie będzie szczęśliwy ten,kto nie słyszy,jak rośnie trawa" Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 03.07.09, 12:57 halo co tam i jak sie czujesz pozdrawiam i czekam napisz cos poprawilo sie czy jest gorzej buzoaki an ======== "Nie będzie szczęśliwy ten,kto nie słyszy,jak rośnie trawa" Odpowiedz Link
boncia1-1 Re: historia mojej choroby 07.07.09, 17:03 No i cholerka porobiło sie!!! Mąż w Norwegii wybrał sie w niedzielę na jagody - no i znalazł na sobie 4 kleszcze!!! Już rozmawiałam z lekarzem i kazał mężowi brać przez miesiąc Unidox.My mieszkamy pod lasem w polu 9 lat i jeszcze go żaden kleszcz nie ugryzł - a tam musiał pojechać do Norwegii by go ugryzły!!! Ciekawe czy te północne skandynawskie kleszcze są tak samo jadowite czy może mniej ? A ja w kratkę przeleże 2 - 3 dni wyjąć z bólu / no bo jeszcze jelita i brzuch i dupa bolą/ a potem znów lepiej i mogę trochę pożyć i nacieszyć sie latem. pozdrowienia Odpowiedz Link
boncia1-1 Re: historia mojej choroby 07.07.09, 17:24 Zapomniałam powiedzieć że w sobotę upadłam w łazience i mam rękę siną od łokcia do pachy. Coś mi sie słabo zrobiło. Z tego bólu i leże nia jestem osłabiona. Odpowiedz Link
ewax100 Re: historia mojej choroby 08.07.09, 06:03 Boniu ja nie wiem może to zalezy od jakiejś odporności indywidualnej.Rozmawiałam z wieloma ludżmi których ugryzły kleszcze i nie miały boreliozy ani tych bólów więc może i Twojego męża to ominie.A ja nie pamietałam jak wiesz kleszcza i wynik miałma dodatni-trudno to zrozumieć.Osttanio też mi bóle wracaja choć długo było nieżle. Musisz bardzo żle się czuć że upadłaś,bardzo żal mi Ciebie i współczuję Ci.Wiem że do tego stres zabija nas i wzmaga bóle.Jednak nie poddawaj się,mysl o sobie-pozdrawiam serdecznie i ciepło :)) Odpowiedz Link
boncia1-1 Re: historia mojej choroby 08.07.09, 20:59 Dzięki Ewciu za pamięć i wsparcie Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 08.07.09, 06:09 czesc no to masz kilka klopotow po chplere ten marel lazi na jagody w norwegii co zbiera zapasy na zime ale trudno stalo sie tylko abx nic wiecej nie moze zrobic potem ewentuaknie badania bo teraz nie ma co cos po miesiacu sie robia ale jak je abx to jeszcze inne sa wskazania do badan cos 3 miesiace trzeba poczekac bo teraz to organizm walczy z choroba i napewno wykaze ze jest chory oczywiscie jak kleszcz byl zarazony a my tak odrazu to najgorsze wybieramy nic mu nie jest zje abx i bedzie po sprawie zato ty mnie martwisz coraz bardziej wez jakies leki przeciw bolowe silniejsze moze ci bedzie lepiej a to ze omdlalas w kiblu to napewno od tego ze nic nie jesz wez bulke z maslem i miodem zjedz wez cokolwiek zjedz bo przeciez te leki jak jesz to musza z czyms sie roznosic po organizmie tak przypuszczam ze jest ty to jestes z tych upartych i zoś samoś ale mowie przeciez musisz wyjsc z tego wyra na slonko ogrod wogole zacznij chodzic bo jak zalegniesz to nikt cie nie wyciagnie meza nie ma a reszta wiadomo prosze dzis wstac siku kupka do kuchni zjesc cos i posiedziec przynajmniej na taborecie jak dasz rade do ogrodu na chwile cholera ze nie mam sil i forsy ja bym tam przyjechala i cie wziela za ciebie prosze wez zrob to sama bo widzisz ja nie mam jak tego dokonaci jutro prosze zdac relacje co jadlas i co robilas boncia przeciez silna depresja to ci raczej teraz nie potrzebna idz do kumpeli na przeciwko idz do knajpki nie na wode od tak do innych ludzi posluchaj gwaru zaraz bedzie ci lepiej prosze sie stosowac do takiego zyca zeby bylo godne ciebie a to naprawde musisz sie postarac ty wiesz co mam na mysli prosze jak to przeczytasz o mobilizacje chyba sie zaczynam powtarzac no wlasnie boniu ty wiesz i juz to rob pozdrawiam an "Nie będzie szczęśliwy ten,kto nie słyszy,jak rośnie trawa" Odpowiedz Link
gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 08.07.09, 08:38 Aniu ja już auto kupiłam więc jak ja się do niej wybiorę a po drodze zabiorę ciebie to oby dwie damy jej po głowie i zmusimy do działania,hihi,przypomnę jej spacerki jakie były u mnie na promenadzie i jak dobrze się czuła,oj Bonciu ty jeszcze nie wiesz kiedy cię zaskoczymy a wtedy oj będzie się działo,hihi Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 09.07.09, 05:43 bedzie czas przybedziemy a powiedz ty mi moja droga ile wazysz ze sie tak musisz odchudzac 50kg no 55 boncia nie rob jaj wez sie za jedzenie bo padniesz kak kopruch przy wiekrzym wietrze moja waga odchudzania wymaga alepowoli i sama lekarz powiedzial dieta rygorystyczna w moim a szczegolnie twoim przypadku jest nie wskazana potem sie omdlewa po kiblach i gzie popadnie boncia wez przemysl to powodzenia i nie poddawaj sie an Odpowiedz Link
boncia1-1 Re: historia mojej choroby 08.07.09, 21:08 Dzięki Aniu za troskę, Wiesz ja staram sie coś tam dziennie zjadać choćby raz ale porządnie , a z łóżka to juz zaczęłam wyłazić no bo przecież muszę choćby co dzień przy kompie posiedzieć i pogadać z Markiem. Do ogródka wychodzę ale tylko pooglądam coś tam urwę i tyle bo u nas co dzień leje i mokro. Coś tam zrobię w kuchni , ugotuje , upieke albo weki z wiśniami co dzień po troszku muszę robić bo już czas zrywać i zaprawiać. Więc po troszku kręcę sie i nie leżę cały czas. Kupiłam sobie w aptece specyfik do odchudzania,i troche spadłam z wagi. Cieszę sie bo nie chce byc taka gruba i ociężała. pozdrowionka Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 23.07.09, 06:56 halo jakis znak od ciebie przeciez chyba nic sie strasznego nie stalo pozdrawiam an Odpowiedz Link
gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 29.07.09, 21:56 witam piszę w imieniu Bonci: -dziewczyny mam komputer popsuty i nie wiem kiedy będę mieć go z powrotem,pozdrawiam wszystkich Boncia Odpowiedz Link
ewax100 Re: historia mojej choroby 03.08.09, 10:04 Hmm... to straszne jak człowiek sie przyzwyczai do komputera do kontaktu ze znajomymi a tu komp nawali.Niedwano miałam taki problem bo laptop mi padł po 2,5 roku i musiałam kupić nowy ale tym razem stacjonarny.Naprawa laptopów a poszła płyta główna nie opłaca się.W stacjonarnych jest to mozliwe-wymienia sie część nie za tak wielkie pieniądze i działa.Pozdrawiam i współczuję Bońci:)) Odpowiedz Link
gazeta.24 Re: historia mojej choroby 04.08.09, 19:29 naprawiliśmy kompa ale musiałam zmienić login do mojej poczty . Teraz mam : gazeta.24@gazeta.pl pozdrawiam Odpowiedz Link
gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 04.08.09, 22:51 a po co zmieniałaś,przecież wszystko można odzyskać,oj Bonciu,zadzwoń jutro to pomogę odzyskać stary longin Odpowiedz Link
gazeta.24 Re: historia mojej choroby 08.08.09, 20:54 nie wchdzi mi na stare hasło tylko na zmienione.Teraz nie będę boncia 1 tylko gazeta 24 . trudno taka ciapa jestem i juz Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 09.08.09, 06:16 i teraz czytaj witam cie gazeta24 co u ciebie gazeta24 napisz jak zdrowko biedronka wez jej to zmien bo tak nie moze sie nazywac nasza boncia pozdrawiam an Nie możesz iść do przodu patrząc w tył.... Odpowiedz Link
gosia_biedrona Re: historia mojej choroby 10.08.09, 10:09 Aniu ja jej odzyskałam stare hasło i longin boncia1-1 ale mówi że jej nie wchodzi no cóż widocznie muszę się do niej wybrać i inaczej jej to przetłumaczyć,hihihi Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 09.08.09, 06:12 boncia co to za gazeta no mam cie nazywac gazeta buuuahahahaha wez to zmien na cos sympatycznego chyba nie myslisz ze tak bede do ciebie gazeta no w pale sie nie miesci kto ci to wymyslil sorek ze sie tak oburzylam ale no boncia naprawde mmmmmm nie wiem czy to sie przyjmie an Nie możesz iść do przodu patrząc w tył.... Odpowiedz Link
2boncia Re: historia mojej choroby 16.08.09, 22:09 moje dane kontaktowe: nr gg : 10373342 e maii : 2boncia@gazeta.pl e mail : rypkee@interia.pl skype: brybka59 Odpowiedz Link
2boncia Re: historia mojej choroby 20.08.09, 17:56 Upał leniwie sie toczy przed domem tak więc uciekam do domu lub do cienia bo za gorąco . Bóle śa i nie widzę poprawy - jak bolało tak boli . jedynie co dobrze to to że z jedzeniem i wypróznianiem mam spokój NARESZCIE NIE BOLI BRZUCH/!I tu jest z czego sie cieszyc. Tęsknię za Markiem i za deszczem. a w sumie nic więcej sie nie dzieje. Pozdrawiam urlopowiczów i zazdroszczę jak mogą sobie na słoneczku posiedziec. Odpowiedz Link
boncia1-1 Re: historia mojej choroby 10.08.09, 10:19 zobacz bonciu weszłam na twój stary longin i nawet cosik napisałam,pozdrawiam biedronka Odpowiedz Link
dytko-73 Re: historia mojej choroby 10.08.09, 19:51 witam, 06,08,2009 stwierdzono u mnie tą dziwną chorobę, tułałam się po lekarzach od 2006 roku, wszystkie badania jak dotąd miałam w porzadku , a bóle stawów ja tak mówię szły dalej w następne stawy .. do tego doszła biegunka i częste migreny i problemy z ciśnieniem .Jeden lekarz powiedział mi, że to jest moja uroda , nic do tej pory nie wiedziałam o tej chorobie , było mi przykro już myślałam o tym że jestem hipohandryczką..... ale takiego bólu nie można sobie uroić , tak trudno zrozumieć lekarzowi że nie na wstac rano z łóżka i bać swych pierwszych kroków zanim się człowiek nie rozchodzi........dla świętego spokoju dostałam skierowanie do szpitala na diagnostykę i wyszło - fibromialgia , borelioza( potwiera 4 badaniami - mimo leczenia antybiotykiem ....), choroby zwyrodnieniowe stawów i kręgosłupa (osteofity) , oraz zespół jeta nadwrażliwego ( mam mieć robioną jeszcze kolonoskopię by to potwierdzić) dostałam leki stiloton,duspatalin,artrostop,omega-artre moje gg- 5941537 Odpowiedz Link
dytko-73 Re: historia mojej choroby 10.08.09, 19:53 stimuloton- sorki , ale klawiatura misię zacina i gnaty bolą wybaczcie Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 11.08.09, 19:05 to co boncia to teraz dytko73 czy to ktos jeszcze nowy bo sie andzia pogubila odpisz boncia jak to tam jest mi tez dzis nawalil komp i musialam zmieniac haslo na nasze forum ale sie udalo login zostal ten sam pozdrawiam an :) Odpowiedz Link
boncia1-2 Re: historia mojej choroby 12.08.09, 19:50 no cóz całkiem sie pokiełbasiło u mnie w kompie . Nie przyjmuje starego hasła ani tego poprzedniego nowego więc założyłam nowe podobne do starego " boncia1-2 " i teraz pod tym loginem będe .A ta osoba dytko73 to podejrzewam nowa osóbka która chciałaby dołączyć do nas. Więc dytko73 załóz swój wątek np. historia mojej choroby" - opisz wszystko od początku , przedstaw sie , opowiedz coś o sobie i rodzinie no i najważniejsze opisz wszystkie soje ojawy i jakie leczenie stosujesz. Do założenia swojego wątku poproś ewax100 , lub myalgan - to są osoby które opiekują sie tym forum. pozdrawiam Odpowiedz Link
2boncia Re: historia mojej choroby 16.08.09, 22:04 No wróciła Wasza weteranka! Po kompletnej deinstalce komp mi zwariował i nie chce przyjmować starych loginów i haseł i to też w gg. Więc musze pozakładac całkiem nowe i zobaczymy czy po tygodniu sie nie zbuntuje. Ale dość o sprzęcie. Ja po spadku sprawności psychicznej/ depresja jak przepaść/ wracam do równowagi. Nic nie chciało przez pewien czas grać ani komp i zero kontaktu z najbliższymi , przejęłam sie wypowiedzianym zdaniem przez moich najbliższych o mojej śmierci i wpadłam w dół. Leki cos nie chciały skutkowac ból potęgował wszystko co można wpakować do worka depresji giganta!. Po szpitalu i kolonoskopii czuję sie dobrze , naprawili mi skręt jelita i teraz nie boli , zaczęłam tez zażywać Aktiwii i wiecie co? nawet skutkuje a nie wierzyłam w to za bardzo. Przez moment straciłam wiare że ciało nogi i rece przestana mnie boleć. Nic nie chciało działać Tramal coraz większe dawki . Zero snu , a jak juz nad ranem pezysne to budzi mnie straszny ból i po spaniu. Troch psychocznie lepiej ze mna i bóle tez zaczynaja pomału puszczać do poziomu codziennego do zniesienia. Tak więc żyje - troche poturbowana ostatnimi dniami ale jestem! pozdrawiam was wszystkich! Acha piszcie do mnie na gg mój numer 10373342 poniewaz utraciłam kontakty więc kto do mnie napisze tego na gg będę miała. Dzięki papa Odpowiedz Link
2boncia Re: historia mojej choroby 20.08.09, 18:03 Wypowiedz lekarki z Krakowa doktor Beaty na temat kleszczy i boreliozy www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/zdrowie-rodziny/borelioza-wiele-niewiadomych_36925.html Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 26.08.09, 17:17 jak ty sie zapatrujes na ta lekareczke jak wogole sie czujesz co slychac wszyscy niby sa a nikt nic tu nie pisze an Odpowiedz Link
2boncia Re: historia mojej choroby 27.08.09, 17:48 No cóz z bólem jestem za pan brat a reszta idzie w miare ok. Humorek tez dobrze i jeszcze miesiąc do przyjazdu Marka. Do tej lekarki z Krakowa mam zamiar wybrac sie w pazdzierniku. A tak poza tym to jeszcze noge zwichnęłam i jak kalika to kalika eh Pozdrawiam Odpowiedz Link
2boncia Re: historia mojej choroby 02.09.09, 20:44 Dziś został potrącony mój pies Fux przez samochód. Nic go nie jest w stanie zastąpić. Potrwa troche zanim sie otrząsne z tego. pozdr. Zdjęcia Fuxa są w galerii zdjęć. Odpowiedz Link
ewax100 Re: historia mojej choroby 03.09.09, 19:28 Wspólczuję Ci Boniu bardzo to straszne.... Odpowiedz Link
jolanta534 Re: historia mojej choroby 04.09.09, 23:23 Strasznie mi przykro z powodu Fuxa,ale za Tęczowym Mostem jest mu już dobrze...,trzymaj się,będzie w twoim sercu i myślach Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 04.09.09, 18:58 prosze napisz kilka slow jak sie czujesz czy wszystko ok pozdrawiam an Odpowiedz Link
2boncia Re: historia mojej choroby 08.09.09, 19:14 Jeszcze nie moge sie pozbierać . Fux był dla mnie czymś więcej niż tylko psem , był moim przyjacielem i bratnia duszą zwłaszczqa jak mi było smutno i jak przygniatała mnie żeczywistość - to on był przy mnie i rozweselał mnie , a jego miekkie futro było dla mnie jak miękka podusia do którech chętnie sie tuliłam. W czasie nieobecności Marka i dzieci On jeden był cały czas przy mnie- a ja mimo bólu musiałam mieć siłe by mu dać jesc i pobiegać z nim za kamykami. Zmuszał mnie do ruchu i do uśmiechu. Smutno teraz i cicho. Już " gospodarz " nie szczeka i nie pilnuje domu. Trudno sie do takiej sytuacji przyzwyczaić - miałam Go od szczeniaka przez 9 lat. pozdro Odpowiedz Link
jolanta534 Re: historia mojej choroby 08.09.09, 23:47 " PSIE NIEBO " Dokąd idą psy, gdy odchodzą ? No, bo jeśli nie idą do nieba To przepraszam Cię, Panie Boże Mnie tam także iść nie potrzeba Ja poproszę na inny przystanek Tam gdzie merda stado ogonów Zrezygnuję z anielskich chórów Tudzież innych nagród nieboskłonu W moim niebie będą miękkie sierści Nosy, łapy, ogony i kły W moim niebie będę znowu głaskać Moje wszystkie pożegnane psy Barbara Borzymowska Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 09.09.09, 18:05 bonciu zostal jeszcze kotek teraz z nim musisz sie zaprzyjaznic one tez potrafia radowac dusze i cialo one tez potrafia sie bawic to przykre co sie stalo z twoim pieskiem ale musisz poradzic sobie z ta strata tak bardzo mi przykro ja wiem jak to jest moje kotki tez odchodzily ze starosci od nas i zaesze byl placz i jeszcze teraz lza sie zakreci szczegolnie jak ogladam zdjecia te ktore jeszcze wrzucilam na foto forum jak zyly trzymaj sie i nie poddaj mysle o tobie pozdrawiam an Odpowiedz Link
2boncia Re: historia mojej choroby 09.09.09, 19:48 Dzieki Aniu - kocica Pierdoła to "inna bajka" jest już z nami 11 lati jest kochana opiekuńcza i jest nasza małą kruszynką . Bardzo lubili sie z Fuxem aż było miło popatrzec jak sie razem bawili . Teraz kotka spi ze mną i nie opuszcza mnie na krok . Może wyczuwa że jestem smutna i chce mi to wynagrodzić. Cudownie jest ją tulić i zasypiać z nią. Wszyscy moi znajomi którzy widzieli Pierdołę uważają że to wyjątkowy kot. Zwłaszcza że to pupilka mojego męża , I też za nim tęskni aż mąż wróci. pozdraiwam Odpowiedz Link
2boncia Re: historia mojej choroby 12.09.09, 22:02 Dzisiaj mogę już powiedziec że sie pogodziłam z odejściem Fuxa a Jola wierszem mnie " rozwaliła",Bardziej tulę sie do kotki jak spimy razem obie w tej chwili chłoniemy uczucie którym sie wzajemnie obdarowujemy i jest to wspaniałe . Tulę ja do pierwsi i nie wyobrazam sobie cy ona tez odeszła. A tak pozbierałam sie , czuję sie juz o wiele lepiej , mam więcej już siły cy móc cieszyć sie każdym dniem. Nie wiem gdzie lezy przyczyna ale jak od tygodnia biorę co dzień do kawy Wicacorę - to mam więcej siły , jestem bardziej aktywna w dzień i czuje mniej bólu/ prócz nocy/ . Dobrze by było by ten stan utrzymał sie dłużej - czuję sie i psychicznie lepiej bo mniej boli. Oby tak było i może jeszcze lepiej? pozdrowienia Odpowiedz Link
2boncia Re: historia mojej choroby 18.09.09, 16:44 Dobrze jest. Trochę spię, troche chodzę , troche jeżdże samochodem i jest ok. Na razie jest mi tak dobrze i samopoczucie jako-tako po chińsku. pozdrawiam Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 18.09.09, 19:17 wiesz fajnie czytac takie slowa jak dzis twoje ciesze sie ze jest ok oby tak dalej i powoli to bedzie dobrze pozdrawiam an Odpowiedz Link
myalgan Re: historia mojej choroby 22.09.09, 03:34 Jest w wielu sercach kącik malutki, dla Tych cierpiących, dla Tych cichutkich, którzy naprzeciw wszystkiemu złemu pomocną dłoń dają bliźniemu. Mnie nie zawodzi pamięć o Tobie i kącik w sercu dla Ciebie mam. Zawsze pamiętaj, że na tym świecie żaden człowiek nie musi być sam. Pamiętać o Twoich urodzinach, to nic trudnego, gdyż jesteś w moich myślach dnia każdego. Życzę więc Ci dzisiaj wszystkiego najlepszego Nie wazne ilu masz przyjaciol, tylko dla jak wielu jestes przyjacielem Odpowiedz Link
2boncia Re: historia mojej choroby 22.09.09, 19:28 Diękuję pięknie za życzenia urodzinowe Nie wiem czy mam czego sie cieszyć no bo to Abrachama 50 lat minęło jak jeden dzień Ale mimo wszystko dzięki piękne!!! Odpowiedz Link
2boncia Re: historia mojej choroby 23.09.09, 23:06 Nawet nie poczułam że skończyłam już 50 lat ,teraz kiedy czuję sie troche lepiej zaczyna mi sie chcieć życ . Marek wrócił i atmosfera jest wspaniała a ja przy nim czuję sie dowartościowana jako kobieta, Nie mówiąc już o prezentach które od niego dostałam . podkreslające moje atuty jako dojrzałej kobiety, Zaczynam na siebie patrzec pozytywnie i dochodze do wniosku że nie jest jeszcze ze mną tak żle. Gdyby nie bóle od czasu do czasu i potrzeba leżenia gdy bardzo boli to w sumie jest OK.dOBRZE ŻE W TRUDNYCH CHWILACH MAREK JEST MOJĄ PODPORĄ, NAWET WTEDY GDY MI SIE POGARSZA TO NIE PRZESTAJE PATRZEĆ NA MNIE JAK NA KOBIETĘ NA KTÓREJ MU ZALEŻYi widzę w jego oczach że nie kłamie. To mi dodaje skrzydeł. Rano jak widze koło siebie jego uśmiech i oczy to wiem że ten dzień będzie dobry, Wiem jestem uzależniona od niego i jak wyjeżdża do Norwegii to mój stan sie pogarsza, jest to też tęsknota i nie mam w wtedy impulsu do bycia lepszą. Ważne jest że teraz jest OK i jeszcze jak w tym tygodniu przyjedzie piesio do domu to będzie wesoło a ja będę miała obowiązek i motywację by chodzić na spacerki. pozdrawiam wszystkich i dzieki jeszcze raz za pamięć. Odpowiedz Link