Dodaj do ulubionych

gdy samotność dobija...

04.01.09, 18:27
bo ile można siedzieć na forum czy nk? albo oglądać telewizję? albo
czytać książki, sprzątać, zajmować się dzieckiem... ogrom
obowiązków, bo jeszcze praca zawodowa, i brak tego najważniejszego.
Bo gdy dziecko idzie spać... ja idę spać. Bo bo mam ze sobą zrobić?
Nie dla mnie już wieczory we dwoje, kiedy czekaliśmy aż mała zaśnie,
i mieliśmy czas dla siebie, i choć wykończeni, to chciało sę
siedzieć, wypić herbtkę, pogadać
Obserwuj wątek
    • nuxxx Re: gdy samotność dobija... 04.01.09, 18:48
      a co innego nam pozostało?
    • b.wicia Re: gdy samotność dobija... 04.01.09, 19:11
      tęsknię za tym;(((jak cholera;(((za tym, żeby z kimś tak szczerze pogadać,
      wyżalić się, żeby ktoś żył tym, co ja żyję. A tak...właśnie, te samotne
      wieczory, brak Jego bliskości;(((dlaczego;(((
      • dakam751 Re: gdy samotność dobija... 04.01.09, 20:07
        Samotność na każdym kroku.Nasze dziecko zgubiło dzisiaj telefon.Pojechałam na cmentarz i ryczałam nad grobem Męża.Jutro muszę iść żeby zablokowali kartę i nie wiadomo co jeszcze mnie czeka.Nawet takie rzeczy doprowadzają mnie do załamania.Musiałam zapisać się do mechanika z samochodem i oczywiście jak pojechałam też ryczałam , bo zawsze takie rzeczy robił Mąż.Mechanik dziwnie na mnie patrzył , ale mu wytłumaczyłam.Jutro minie 2 miesiące,a ja już nie mam siły na nic.W Sylwestra nasz pies , schował się w łazience , bo boi się wybuchów.Nawet nie wiedziałam a on z nerwów , przegryzł mi rurę odpływową pod umywalką.Dowiedziałam się rano , jak syn mył zęby i woda na podłogę pociekła.Musiałam wymienić rurę.Sama.Zrobiłam.Nie cieknie.Ale jeszcze parę takich wypadków i nie wiem czy wytrzymam.Brakuje wspólnych wieczorów,gotowania bo Mój Mąż lubił eksperymentować w kuchni.Brakuje takich chwil ,kiedy ja leżałam na tapczanie a On z naszym synem coś robili.Patrzyłam na to i byłam bardzo szczęśliwa.Brakuje rozmów o niczym,wygłupów i Jego głosu i uśmiechu.On był takim ciepłym człowiekiem.
    • marika16_09 Re: gdy samotność dobija... 04.01.09, 20:34
      Całą sobą tęsknie za Jego byciem, za Jego muzyką -gdy śpiewał mi i grał. Za tym jak zrobił herbatę i dwa razy posłodził.Za tym wszystkim co odeszło wraz z Nim. Pamiętam fiołki związane zwykłą nitką-nigdy nie dostałam piękniejszych kwiatów. Dzisiaj śnił mi się taki uśmiechnięty-biegłam do Niego po schodach rzuciła się w Jego ramiona i prosiłam żeby nie odchodził,On się śmiał i tulił mnie w ramionach. Byłam taka bezpieczna tak mocno się tuliłam. Dlaczego już tego nie doświadczę...........żal tak ogromny i tak okrutny los.
      • kam-ta Re: gdy samotność dobija... 04.01.09, 20:39
        Brakuje mi Go wszędzie i w każdej sekundzie.
    • aneta39.misia Re: gdy samotność dobija... 04.01.09, 20:46
      Czuję Kasia to samo.Samotność jest straszna.Przeraża mnie to,że nie
      potrafię znależć sobie zajęcia,do tego moja córka już
      dorosła.Właśnie wychodzi z domu i kolejny wieczór sama.Nie wiem jak
      u Was ,ale mnie coraz rzadziej znajomi odwiedzają.I nawet wiem
      dlaczego-ja ciągle odmawiam przyjścia.Najlepiej mi w domu,a z
      drugiej strony to tu najbardziej doskwiera samotność.Znów ta
      pie..... niedziela -tak zaczynam niedzielny poranek.Nienawidzę
      niedzieli,to był dzień cały nasz,święty..
      • dakam751 Re: gdy samotność dobija... 04.01.09, 22:00
        Wiecie to chyba nie tyle samotność co brak tej jednej osoby.Brak ,tęsknota i ból.Ja wolę być w tej chwili sama w domu,wolę sama jeździć na cmentarz , bo wtedy mogę mówić do mojego Męża.Też nie mam ochoty na spotkania z ludźmi.Ale to raczej nie samotność mi doskwiera.Tęsknię po prostu , kocham Go i tak mi Go brakuje że aż boli.
    • karnivora Re: gdy samotność dobija... 04.01.09, 22:23
      Zgadza się, to nie samotność. To konkretna adresowana tęsknota,
      taki traumatyczny 'pakiet odstawienny' bez szansy na antidotum.
      Taką jazdę to naporęczniej w samotności.
      Rozpraszanie uwagi 'na zewnątrz' nic nie wnosi do kwestii.
      Tyle, co się można pozgrywać dla innych, że już niby coś lepiej
      .. I takie koło błędne...

      Jakiś jechany ten dzisiejszy dzień......
    • magdatysz Re: gdy samotność dobija... 05.01.09, 06:33
      Już kiedyś o tym pisałam - ale jeszcze raz powtórze w tym właśnie
      wątku: tęsknota i żal za człowiekiem którego się kochało to jedno a
      skazanie się na samotność to drugie.
      Wiem że szczególnie na początku jest bardzo ciężko ale wierzcie mi -
      postarajcie się przełamać i wyjść do ludzi. Zwłaszcza jeśli
      zapraszają, dzwonią i pamiętają o was. Kiedy po raz kolejny
      odmówicie spotkania to nawet ci najbardziej wytrwali wkońcu dadzą
      sobie spokój bo po prostu będę myśleli że właśnie tego chcecie. A
      przecież nikt z nast tu nie chce tracić przyjacół i ciągle siedzieć
      samemu w domu.
      Nie bierzcie też im za złe jeśli niekiedy coś zrobią i powiedzą nie
      tak jak byście chceili. Pamiętam jak 2 miesiące po smierci mojego
      męża moje koleżanki po prostu poinformowały mnie ze przychodza do
      mnie na pizzę. SIedziałyśmy, śmiałyśmy się wkońcu oglądałyśmy film.
      One nieświadome tego o czym jest film - bo nie widziały wcześniej
      tylko słyszały ze dobry przyniosły "Miedzy niebiem a piekłem" tak
      się złożyło że ja doskonale znałam ten film - byłam na nim w kinie z
      Rafałem i oglądałam jeszcze ze 2 razy. W pewnym momencie dziewczyny
      się połapały... Miałam mieć im to za złe? Przecież mogłam.
      Ważne było jednak to że one chciały być ze mną, zebym nie siedziała
      kolejny wieczór sama.
      Mówię wam naprawdę warto wkońcu wyjść do ludzi, umówić się z kimś do
      kina, na kawę czy po prostu po to zeby nasze dzieci pobawiły się
      razem. Warto znaleść kogoś na wspólny wyjazd na wakacje.
      To że cholernie brakuje tej jednej najważniejszej osoby na prawdę
      nie musi oznaczać wszystkich samotnych wieczorów, braku możliwości
      wyjścia gdzieś czy bezradności przy jakimś technicznym problemie.
      Też tęsknię, też mi go brakuje w każdej chwili ale nie czuje się
      pozostawiona sama sobie i czasami mam poczucie że weekendy są za
      krótkie bo na wszystko nie starcza czasu.
      • kasik2222 Re: gdy samotność dobija... 05.01.09, 07:29
        właśnie - Magda ma rację, tęstnota za konkretna osobą to jedno, a
        taka codzienna samotność to druga sprawa. Cierpię z obydwu powodów.
        Ale staram się wyjść do ludzi, czasem rzeczywiście się nic nie chce,
        czasem mam wrażenie że to nie mega dół, ale już depresja...Może
        warto próbować ułożyć życie od nowa, mimo wrażenia zdrady itd. Bo
        przecież wszyscy jesteśmy młodzi, i mamy skazać się na życie
        samotne? już zawsze ma być tak jak teraz, kiedy spacery prowadzą
        tylko w jedno miejsce - na cmentarz...U niektórych mniej czasu
        minęło, u innych więcej, ale ja już wiem, że czas to pojęcie bardzo
        względne. Rok temu byłam tu nowa, wtedy myślałam, za rok będzie
        lepiej. Pewnie jest lepiej, ale nie tak jakbym sobie życzyła. Muszę
        sie zmobilizować...
    • gosiula74 Re: gdy samotność dobija... 05.01.09, 09:48
      Ja właściwie nie jestem samotna ,ale tęsknie do bólu.
      Od rana w pracy ,wśród życzliwych ludzi , po południu dom ,dzieci , wyjazdy do
      teściów itp.
      Ale wieczory są koszmarne.Brakuje mi właśnie tych codziennych zwykłych spraw
      .Potrzymania za rękę ,przytulenia tak jak lubiłam. kilu zabawnych słów.
      Nie od jakiejś osoby( nawet najbliższej) ,ale tylko i wyłącznie od mojego męża.
      • jucha32 Re: gdy samotność dobija... 05.01.09, 11:09
        Magdatysz ma rację.Wszystko co napisała jest prawdziwe. Ale to tak trudno.
        Staram się, próbuję.
        Tęsknię za Adamem do bólu.
        Ale staram się wyjść do ludzi, nie zamykać się w domu.
        Chciałabym kogoś jeszcze spotkać. Samotność jest dla mnie trudna.
        Strasznie mi brakuje tego, żeby ktoś mnie przytukił i powiedział, że będzie
        dobrze, że wszystko sie ułoży.
        Uścisk ojca, brata, szwagra to nie to samo. Przytulają i odchodzą. A ja chcę,
        żeby ktoś został.
      • b.wicia Re: gdy samotność dobija... 05.01.09, 14:12
        właśnie tylko i wyłącznie od Niego...;(((
        • idealnie_zagubiona Re: gdy samotność dobija... 05.01.09, 15:53
          fakt tęsknota i samotność to trochę co innego
          gdy wydaję mi się, że już bardziej nie można to znów tęsknię bardziej
          i nic nie jest w stanie zastąpić mi właśnie tych małych spraw, ciepłego słowa, jednego spojrzenia, pocałunku, uścisku(..) wymieniać mogłabym bez końca
          a co do samotności - "samotny wśród ludzi" , ja jestem w tej sytuacji i aż brakuje czasem własnego, spokojnego kąta by pobyć choć chwilę samej ze sobą i z .. czy po prostu pobeczeć
          • binka19 Re: gdy samotność dobija... 05.01.09, 21:34
            poprostu otworzyc swoje wielkie serca ...
          • binka19 Re: gdy samotność dobija... 05.01.09, 21:46
            zapomniałam dodac ,otworzyc sie wreszcie do ludzi i zyc tak jakby każdy dzień
            był waszym/naszym ostatnim i najwazniejse podziekowac losowi ,ze jeszce nam cos
            zostawił mimo ze duzo nam zabrał...
    • anaveronika Re: gdy samotność dobija... 05.01.09, 23:29
      moze i nie jestem sama, bo wiele osob mi pomaga ale czuje sie bardzo samotna. Brakuje mi Konrada smiechu, wygłupów, przytulenia, ciepła i przede wszystkim wsparcia. Wsparcia w kazdej sytuacji, gdy sie poklociłam z mama, gdy byłam w szpitalu, gdy zmienialam prace, zawsze był przy mnie. I tego najbardziej brakuje, tego, ze zawsze mowił: damy sobie rade. A teraz gdy kiepsko sobie radze z małym dzieckiem, brakuje mi Go szczególnie bardzo...

    • idealnie_zagubiona Re: gdy samotność dobija... 05.01.09, 23:41
      "wolałbym tylko raz powąchać jej włosy
      pocałować usta
      dotknąć dłoni
      niż zaznać wieczności bez tego
      tylko raz..."

      (Miasto Aniołów)
      • czyczasleczyrany Re: gdy samotność dobija... 06.01.09, 02:06
        ja chyba kupie sobie kanarka zeby głosniej w domu było...
        • dakam751 Re: gdy samotność dobija... 06.01.09, 09:26
          pl.youtube.com/watch?v=EXEfg4-9BnY&feature=PlayList&p=8B3AD2B761AFDF33&playnext=1&index=2
          Ja po śmierci Męża wzięłam dla naszego syna ze schroniska szczeniaka.Obiecaliśmy synowi z Mężem , że jak zdechnie nasz pies(ma 14 lat prawie) to dostanie szczeniaka.Mój Mąż nie doczekał.Ale jak obiecaliśmy tak zrobiłam.Mam w domu dwa psy , królika , kraba i rybki w akwarium i 10 latka.Czasami chciałabym trochę ciszy.
        • magda-live Re: gdy samotność dobija... 06.01.09, 10:18
          skowronka chyba ;)
          • kam-ta Re: gdy samotność dobija... 11.01.09, 20:10
            telewizor, komputer, nk, po drodze jeszcze to co zrobić trzeba i co i to wszystko.
            Do kościoła sama, z kościoła sama, gotowanie obiadu sama, obiad z synem (potem
            poszedł do góry bo sesja na dwóch kierunkach). Przyjechała mama z siostrą i od
            nowa podaję kawę sama, pojechali sprzątam sama. Jak można nauczyć się robić
            wszystko sama, jeżeli przez 25 lat robiło się wszystko z Nim.
            Tęsknota, samotność, smutek - nie do opanowania.
            • dakam751 Re: gdy samotność dobija... 11.01.09, 20:44
              kam-ta my też zawsze wszystko razem robiliśmy i w domu i poza domem.Pamiętam jak nasz syn kończył przedszkole , była impreza i ja i Mój Mąż dostaliśmy dyplom za pomoc dla przedszkola.Impreza , pani dyrektor przedszkola wyczytuje nasze nazwisko , idziemy odebrać dyplom , a pani dodaje "Państwo jak zawsze razem".A teraz co mi zostało?
              • kam-ta Re: gdy samotność dobija... 11.01.09, 21:06
                dakam751 dziękuję, zawsze to miło gdy ktoś odpowie bezpośrednio.
                • corka.bossa Re: gdy samotność dobija... 11.01.09, 22:46
                  A co zrobić gdy:nikt nie dzwoni,nikt nie przychodzi,nikt nie pamięta,jeśli nie ma możliwości wyjść do ludzi?Jeśli nie można iść do kina ,albo po prostu ot tak,wyjść wieczorem i iść po prostu przed siebie..Gdy nie ma się rodziny która pomoże od czasu do czasu??? Jak tak naprawdę nie ma komu powiedzieć o problemach tych tak ważnych -na już, i tych na potem?
    • aneta39.misia Re: gdy samotność dobija... 11.01.09, 22:57
      Eliza może to głupio zabrzmi,ale kiedy uświadomiłam sobie,że tak
      naprawdę mogę liczyć tylko na siebie dostałam siły.Chyba ze strachu.
      Kam-ta nie gniewaj się - zazdroszczę 25 lat...
      • corka.bossa Re: gdy samotność dobija... 11.01.09, 23:22
        Wiesz i chyba ja to właśnie sobie uświadamiam-że mogę liczyć tylko na siebie.I chyba to właśnie mnie tak przeraża,to że jestem sama..Długo jeszcze nie pójdę ot,tak po prostu przed siebie...
      • dakam751 Re: gdy samotność dobija... 11.01.09, 23:29
        Wiesz Eliza , ja mimo że mam rodzinę , siostrę , brata , mamę i teściową też jestem sama.Nasze problemy (moje i Mojego Męża) to nasze.Teraz nasze są tylko moje.O niektórych rzeczach rozmawiałam tylko z Moim Mężem , z nikim innym nie potrafiłam.I tak zostało.Wolę mówić do zdjęcia niż rozmawiać z kimś innym.A co jest jeszcze dziwne najlepiej dogaduję się z teściową.Nie z mamą , ale z teściową.
    • aneta39.misia Re: gdy samotność dobija... 12.01.09, 20:04
      Mi też pozostała do ważnych rozmów teściowa no i Darek.Zanim podejmę
      decyzję mówię do Niego i zawsze wiem co by odpowiedział.I tak sobie
      rozmawiamy...Posegregowałam znajomych bezwzględnie.Jestem tylko z
      tymi przy których mogę się wyłączyć,pośmiać,popłakać.Zdecydowanie
      mam alergię na tych co dobrze mi radzą i na moim miejscu zrobiliby
      tak i tak...Oby nie musieli być na moim miejscu
    • b.wicia Re: gdy samotność dobija... 12.01.09, 20:20
      mnie dziś dobija potwornie;(((i tak jak Wam, strasznie pomagają rozmowy z teściową, mogę się jej zawsze wypłakać...na pewno bardziej rozumie moją stratę niż moi rodzice, którzy się bardzo starają. W końcu to jej ukochany syn;((25 lat...również "zazdroszczę"..ale zawsze pozostanie niedosyt. Ta co przeżyła 25, prosiłaby chociaż o kolejne 2, ta co 15, chciałaby te 25..a ja 8 i chciałabym...jejciu,jak to boli;(((chciałabym zobaczyć chociaż radość Bartka na wiadomość: "zostaniesz tatą...";(((a potem chciałabym, aby był przy mnie w tych 9 miesiącach, abyśmy choć przez chwilkę byli w trójkę, żeby Julia mówiąc tato, wiedziała więcej, niż to, co usłyszy ode mnie;(((jak to cholernie boli!!!!!!!;(((boże!!!chcę..chcę, żeby wrócił;((((powiedzcie, że Nam się to wszystkim śni...
      • kasik2222 Re: gdy samotność dobija... 12.02.09, 15:24
        k....wa boli. Mała nie ma do kogo mówić tato... i też zazdroszczę...
        25 lat, jejku, ja tylko 9. Długich ale zarazem bardzo krótko.
        NIedosyt towarzyszy wszędzie. Najbardziej żal małej. Mówił na nią
        żaba, ale ona będzie to wiedziała tylko z moich opowioadań. Jak mi
        go brak bardzo...
        • b.wicia Re: gdy samotność dobija... 12.02.09, 16:00
          minął rok, mam właśnie kilka wolnych dni i co z tego, jak robię wszystko, żeby
          je czymś zapełnić, żeby tylko nie myśleć!tak chciałoby się odpocząć choć
          chwilkę...we dwoje...nie dam rady z tym wszystkim dłużej;(((!!!!mam dość już tego!
          • aneta39.misia Re: gdy samotność dobija... 12.02.09, 16:21
            Dzisiaj łez potok...od rana.
            Wczoraj jeszcze na chodzie,dzisiaj totalna klapa psychiczna i
            fizyczna.
            Moze jutro zatrybię i czegoś się chwycę.
            • 0czarna74 Re: gdy samotność dobija... 12.02.09, 17:33
              Od kilkunastu tygodni płakałam tylko jeden raz, a szkoda, bo płacz tak bardzo mi
              pomagał. A teraz kompletna blokada,już nie umiem płakać a może już nie
              potrzebuję..... Jednak czas robi swoje.Tylko synek dziś płakał,że tęskni za
              tatą...przecież nawet go nie pamięta....Pozdrawiam Was kochani,Anetko trzymaj
              się każdy dzień jest inny,ten jutrzejszy będzie lepszy tego Ci życzę.
    • sylwiala Re: gdy samotność dobija... 12.02.09, 22:14
      często o tym ostatnio myślę - niby wśród życzliwych ludzi, również
      Tych, którzy bardzo cierpią z powodu Tej straty, ale jednak SAMA:(
      Mieszkamy z córką z Teściami, tak wszyscy postanowiliśmy i jak tam
      na Teściów patrzę, to sobie myślę, że mają siebie, że stracili syna,
      ale mogą się do siebie przytulić, na cmentarzu objąć, a ja
      sama....czuję momentami jak mi serce rozrywa z bólu...chcę żeby
      wrócił, ale od razu dobija rzeczywistość...chcę usiąść wieczorem z
      Nim na podłodze, otworzyć chipsy albo inne orzeszki i pogadać o
      głupotach i minionym dniu, i co? mogę sobie mówić w
      przestrzeń....jak to cholernie boli.....
      • wdowa120309 Re: gdy samotność dobija... 23.05.09, 15:25
        No właśnie ...ta cholerna samotnośc...((( Dziś sobota ....Madzia zasneła a ja
        jak ten palec....., nie mogę sobie znaleśc miejsca...(((
        • dakam751 Re: gdy samotność dobija... 23.05.09, 16:16
          Ja zaczynam nienawidzić weekendów , czasu wolnego i tego życia - bez
          Niego.Z czasem nie jest lepiej , jest gorzej.
          • justynakm1 Re: gdy samotność dobija... 23.05.09, 21:21
            Wiem cos o samotnych weekendach i wieczorach, w tak naprawde
            nowym/starym mieszkaniu bo wczesniej mieszkalam u Kubusia... nadmiar
            czasu, ktorego wczesniej nie mialam bo albo szpital albo - jak
            bywalo lepiej - jazda na rowerze, spotkania ze znajomymi... a
            teraz???? smutek, tesknota i ta cholerna samotnosc...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka