Witajcie. Siedzę sobie w pracy, totalny pracowstręt mnie dopadł. Do tegorocznego wyjazdu do Grecji jeszcze prawie miesiąc - nie wiem jak to wytrzymam. W tym roku Lesvos... Ale zamiast się cieszyć martwię się trochę - bo już wiem że zrobiliśmy błąd - wygląda na to, że żeby nie skaleczyć się za bardzo - na Lesvos powinno się pojechać chociaż na 2 tygodnie a to z różnych względów jest niemożliwe i będziemy jedynie tydzień. Przeczytałam relację Tomka z 2008 roku i wynika z niej, że już w samej stolicy byłoby co robić. Do tego "standard" - tj, Petra, Molivos, Eressos, Sirgi, gorące źródła, skamieniały las itd itp. Prawdopodobnie prawie każda niewielka wioska też ma coś w sobie... do tego cześć wyspy sucha, wulkaniczna itd za to z fajnymi plażami - druga dla odmiany zielona, przyjazna, z mokradłami nawet (pełnymi ptactwa...) - co mam zrobić by wyjechać z Lesvos bez strasznego poczucia niedosytu? A gdzie czas, żeby się zgubić na jakimś bezludziu? I gdzie najfajniej się zgubić? Wyspa duża, a nam w zeszłym roku strasznie przypadło do gustu podróżowanie quadem (nie siedzi się w blaszanej puszce, wiatr we włosach

, czuje się okoliczności przyrody wszystkimi zmysłami... ale siłą rzeczy porusza się to woniej)
Jeszcze jest Międzynarodowy Festiwal Kobiet we wrześniu - może być ciekawie...
Proszę o rady i porady - co koniecznie zobaczyć, co można odpuścić. Wiem, że to bardzo głupie pytanie, ale czasem słyszy się że coś jest "przereklamowane"
Pozdrawiam
Dorota
PS. Chyba naprawdę bardzo potrzebuję wyjazdu, bo jak przeglądam greckie fotki coś mnie ściska za gardło