Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Policja i ścieżka po lewej stronie jezdni

    16.07.13, 23:28
    W końcu! Zostałem zatrzymany przez policję i zaproszony do dyskusji na temat obowiązku jazdy drogą dla rowerów. Drogą, która znajduje się po lewej stronie jezdni. Nie powiem, czekałem na to od dwóch lat, czyli od czasu nowelizacji przepisów dla rowerzystów. No i się doczekałem :-)

    Najpierw zarys sytuacji:
    goo.gl/maps/UTlhZ
    Ruszam ze świateł, skręcam w lewo w ul. Dywizjonu 303. Kątem oka rejestruję radiowóz, który wykonuje ten sam manewr. Mknę prosto jak droga prowadzi, oczywiście po jezdni. Policja trzyma się z tyłu. Wiatr we włosach, słońce, radość pełną gębą. Dojeżdżam do skrzyżowania z ul. Powstańców Śląskich. Radiowóz też tutaj jest. Właściwa akcja rozpoczyna się właśnie w tym momencie:

    - Pan rowerzysta nie wie, że trzeba jechać ścieżką?
    - A tu jest gdzieś ścieżka?
    - Była, a pan jechał jezdnią.
    - Nie było żadnej ścieżki.
    - Tak? A może chce pan o tym podyskutować?
    - Czemu nie?
    - To zapraszam. Proszę przejechać skrzyżowanie i zatrzymać się.

    Faktycznie, fizycznie istnieje tam ścieżka. Jak sugeruje tytuł wątku oczywiście po lewej stronie jezdni (patrząc z mojej perspektywy). Pierwszy możliwy (legalny) zjazd na DDR jest tutaj:
    goo.gl/maps/F1fO7
    Jazda ścieżką może i jest komfortowa, ale za chwilę zostaję z rowerem nie dość że na chodniku, to jeszcze po przeciwnej stronie jezdni:
    goo.gl/maps/RBrus
    No nic. Władza każe, obywatel musi. Zjechałem na bok, zsiadłem z roweru i czekam. Załoga radiowozu w liczbie trzech osób już szykuje bloczki mandatowe. Wysiada kierowca - kobieta - i idzie do mnie pewnym krokiem.

    - Dlaczego nie korzysta pan ze ścieżki rowerowej?
    - Nie mam takiego obowiązku.
    - Myli się pan, skoro jest ścieżka, to musi pan nią jechać.
    - Owszem, o ile jest wyznaczona w kierunku w którym się poruszam. Wyznaczona, czyli znak drogi dla rowerów znajduje się po prawej stronie jezdni. Tam znak jest po lewej, czyli mnie - jako kierującego - nie dotyczy.
    - Nie jest pan kierującym, tylko rowerzystą.

    Tutaj pozwolę sobie pominąć mało emocjonującą pyskówkę z panią "władzą", wymienię tylko kilka rzeczy o których się dowiedziałem:
    - rowerzysta nie jest kierującym (to już wiem)
    - powinienem mieć kask (!) i oświetlenie (było, aczkolwiek tylna lampka została zasłonięta przez fotelik - w ciągu dnia i tak nie ma to znaczenia)
    - ogólnie jestem niestosownie ubrany - w końcu rower to sport ekstremalny, jazda w białych trampkach i zielonych rurkach (bez rękawiczek!) jest skrajną nieodpowiedzialnością
    - jadąc rowerem przez wiadukt blokowałem ruch (podwójna ciągła uniemożliwiała sprawne wyprzedzenie)
    - jeśli droga dla rowerów biegnąca obok jezdni kończy się, to wcale nie muszę zjeżdżać na jezdnię
    - rowerzysta może jeździć po chodniku gdy chodnik ma przynajmniej 1,5 metra (żadnych warunków dodatkowych)

    Z tym chodnikiem wyszła dość ciekawa sprawa, bo pani policjantka cytowała mi artykuł 33, z którego podobno wynika, że z braku drogi dla rowerów rowerzysta może jechać chodnikiem. Poprosiłem o odnalezienie tegoż artykułu w podręcznym "kodeksie", który pani policjantka trzymała w ręku. Na początku było ciężko, ale tutaj akurat się nie dziwię, bo przepisy zamieszczone są w PoRD, a nie w taryfikatorze. Koniec końców stosowny artykuł się odnalazł. I w tym momencie temat chodnika został zastąpiony kaskiem, oświetleniem i resztą mojego wyposażenia. Czyli jednak z tym chodnikiem nie było tak różowo..

    Na zakończenie raz jeszcze dowiedziałem się, że jestem nieodpowiedzialny (fotelik, kask), że prędzej czy później zginę marnie pod kołami bogu ducha winnego kierującego (ale nie rowerzysty, który kierującym nie jest) i że powinienem pouczyć się przepisów, bo w d*pie byłem i g*wno widziałem. Ogólnie obyło się bez mandatu. W sumie szkoda, bo byłem przygotowany na odmowę przyjęcia i skierowanie sprawy do sądu. Może następnym razem..

    Na koniec gwóźdź programu. Policjantką okazała się.. moja sąsiadka z rodzinnego bloku, z którą znam się od dobrych 20 lat. Niestety okazała się nieczuła na rzucone przeze mnie luźne "cześć" i od początku odnosiła się do mnie per "pan". Nie pozostałem jej dłużny i już do końca dyskusji oboje sobie panowaliśmy. Pamiętam, że kiedyś nie zaprosiłem jej do domu na "komputer", bo "była dziewczyną". Zemsta smakuje najlepiej na zimno?

    Oprócz pani policjant w radiowozie siedziało dwóch panów policjantów. Już po pierwszym moim argumencie odnośnie obowiązku jazdy drogą dla rowerów i znakami znajdującymi się po prawej stronie jezdni, zaczęli oglądać swoje paznokcie. Przez chwilę jeden z nich wertował w pośpiechu jakąś książeczkę, stawiam że było to Prawo o Ruchu Drogowym. Na koniec zapisał coś w swoim kapowniku, zapewne sugestię, aby policjantowi wychodzącemu na rozmowę wręczać PoRD, a nie od razu taryfikator.

    Na zakończenie moja sugestia. Załoga radiowozu o numerze bocznym "Z 402" to prewencja. Bardzo proszę, aby prewencja zajmowała się tym, do czego została powołana. Jeśli brakuje wam pomysłów, to zapraszam na skwer przed pocztą na ul. Rozłogi. Codziennie przesiaduje tutaj grupka meneli, którzy od rana do nocy raczą się tanimi alkoholami, zaczepiają przechodniów, robią dookoła siebie syf, drą mordy, sikają gdzie popadnie, a wszystko to pod czujnym okiem kamery monitoringu miejskiego. A kontrolę ruchu drogowego zostawcie drogówce. Oni przynajmniej wiedzą o czym mówią.

    Na odchodne pani policjant rzuciła, że ona też jeździ rowerem. Droga sąsiadko, powtórzę to raz jeszcze: rower nie robi z Ciebie rowerzysty. Wiem, że tego nie czytasz, więc przy najbliższej okazji - już prywatnie - powrócimy do tematu. Tak jak obiecałem.

    Rada dla czytelników: poznajcie swoje prawa i korzystajcie z nich. A w razie kontroli, spokojnie i stanowczo tłumaczcie swoje racje. Jeśli byliście "na prawie", nic wam nie grozi. Nic, oprócz bólu brzucha. Ze śmiechu :-)

    I jeszcze poglądowe foto:
    https://img62.imageshack.us/img62/9706/mi1y.jpg
    Załączam pozdrowienia i różne wyrazy :-)
    Obserwuj wątek
      • jackk3 Re: Policja i ścieżka po lewej stronie jezdni 17.07.13, 05:12
        Ja Pierdole .
        • Gość: Misha Re: Policja i ścieżka po lewej stronie jezdni IP: *.dynamic.chello.pl 17.07.13, 09:35
          Bo ona chciała, żebyś ją zaprosił raz jeszcze "na komputer"...
      • Gość: reader Re: Policja i ścieżka po lewej stronie jezdni IP: *.85.gwa.telkab.pl 17.07.13, 11:22
        Koniec końców miał Pan rację, jednak stolica to przesyt wszystkiego. Rowerzystów także. Idealizując takich kierowców rowerzystów jak Pan, stosujących się wzorowo do przepisów ruchu drogowego, oraz pozostałych korzystających z jezdni, pozostaje kwestia czasu. (!)
        Czy nie drażni Pana, ile się stoi w warszawskich korkach? Każdy czynnik wydłuża postój.
        Skoro Polska już buduje te ścieżki za grube tysiące, to korzystajmy z nich, nawet po drugiej stronie jezdni/drogi.
        Chyba że chodziło o dyskusję z nadużywającymi swoich praw funkcjonariuszami. To już inna kwestia... :)
        • Gość: asdf Re: Policja i ścieżka po lewej stronie jezdni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.13, 11:40
          te ścieżki w większości są nic nie warte, bo po pierwsze niemal nigdy nie tworzą żadnego spójnego ciągu komunikacyjnego, po drugie zwykle są fatalnie wykonane i jazda po nich to katorga. budowanie ścieżek rowerowych w Polsce to przede wszystkim sposób na to, żeby krewni i znajomi samorządowców mogli trochę zarobić na unijnej kasie. amen.
          • gom1 Re: Policja i ścieżka po lewej stronie jezdni 17.07.13, 12:05
            Jeśli nie mam wyboru to trudno, pojadę "ścieżką". Jeśli mam wybór - wolę jechać po jezdni: szybciej, sprawniej i (paradoksalnie) bezpieczniej dla mnie.

            W opisywanym przeze mnie przypadku żeby wjechać na ścieżkę musiałbym wykonać kilka dość ryzykownych manewrów:
            - zjechać na lewy pas (a mało kto tam jedzie 50-tką)
            - przejechać przez torowisko
            - przeciąć jezdnię dla ruchu w przeciwnym kierunku
            Sama ścieżka wydaje się dość komfortowa. Niestety, raptownie urywa się po niespełna 300 metrach, zostawiając mnie z rowerem na chodniku po przeciwnej stronie jezdni. Żeby kontynuować jazdę, muszę PRZEPCHAĆ rower przez pozostałe 100 m. do najbliższego skrzyżowania (z Wrocławską), ustawić się na lewym pasie jezdni i wykonać kolejny ryzykowny manewr skrętu w lewo. Przepraszam, ale ja nie po to wybrałem rower, żeby przechadzać się z nim pod pachą po chodnikach. Prawo zezwala mi w takim przypadku jechać po jezdni, więc z tego korzystam.
      • trypel jesli mogę sie podłączyć 17.07.13, 12:50
        jest takie miejsce ze scieżką rowerową
        goo.gl/maps/YSZdA
        goo.gl/maps/WbXHM
        scieżka biegnie po jednej stronie ulicy (patrząc na trasę z linka to po prawej), jest dwukierunkowa i dobrze skomunikowana (nie ma żadnych przerw)
        Ja akurat mieszkam od czasu do czasu po stronie lewej. I od 3 lat już z 10 x miałem styczność (bepzośrednią) z kretynem jednym bądź drugim który grzeje chodnikiem i którego nie mam szansy wyjezdzajac z posesji zauważyć nawet jak wysuwam sie w tempie slimaka.

        Pytanie brzmi - czy jest to zgodne z prawem czy nastepnym razem mam delikwenta przytrzymać i zadzwonić na policję?
        • Gość: KLM Re: jesli mogę sie podłączyć IP: *.warszawa.vectranet.pl 17.07.13, 14:12
          tutaj ścieżka nie ma nic do rzeczy. jeśli pacjent jedzie chodnikiem, a nie ma pod opieką dziecka, warunki atmosferyczne są w porządku, a dopuszczalna szybkość na tej ulicy nie przekracza jeśli dobrze pamiętam ale chyba 70km/h, to człowiek nie ma prawa jechać po tym chodniku nawet jeśli nie było by tej ścieżki po drugiej stronie. chyba, że nie jestem na bieżąco z przepisami, ale wtedy na pewno ktoś mnie zaraz poprawi :) a przy okazji obowiązuje jeszcze ten przepis, który mówił, że jeżeli ścieżka jest oznaczona znakiem "droga dla rowerów" to jest obowiązek korzystania z niej, a jak jest znak "droga dla rowerów i pieszych" to już nie?
          • gom1 Re: jesli mogę sie podłączyć 17.07.13, 14:25
            Gość portalu: KLM napisał(a):
            > 70km/h

            Powyżej 50 km/h oraz szerokość chodnika min. 2 metry. Z załączonego obrazka chodnik nie kwalifikuje się do jazdy. Chyba, że pada deszcz/śnieg/grad/żaby.

            > a przy okazji obowiązuje jeszcze ten przepis, który
            > mówił, że jeżeli ścieżka jest oznaczona znakiem
            > "droga dla rowerów" to jest obowiązek korzystania
            > z niej, a jak jest znak "droga dla rowerów i pieszych"
            > to już nie?

            Droga dla rowerów i pieszych to nadal droga dla rowerów i jest obowiązkowa dla rowerzysty (jeśli jest wyznaczona w kierunku bla bla bla..).

            Wracając do głównego pytania: tak, możesz zatrzymać takiego delikwenta i wezwać policję, jeśli masz dużo wolnego czasu i lubisz kopać się z koniem.
            • bimota Re: jesli mogę sie podłączyć 17.07.13, 19:41
              > Droga dla rowerów i pieszych to nadal droga dla rowerów

              WG GOMISIOW...
        • stefan4 Re: jesli mogę sie podłączyć 17.07.13, 18:07
          trypel:
          > miałem styczność (bepzośrednią) z kretynem jednym bądź drugim który grzeje
          > chodnikiem i którego nie mam szansy wyjezdzajac z posesji zauważyć nawet jak
          > wysuwam sie w tempie slimaka.

          A gdyby nie jechał na rowerze tylko biegł
          • bimota Re: jesli mogę sie podłączyć 17.07.13, 19:43
            CZYLI WOLNE WYJEZDZANIE JEST SZCZEGOLNIE NIEOSTROZNE... ;)
          • trypel Re: jesli mogę sie podłączyć 17.07.13, 20:58
            nie wiem jak szybko potrafisz biegać ale ja raczej 15/godz nie przekraczam (tak mi sie wydaje) a w jogging 10/godz pewnie
            rowerem 30/godz nie jest problemem na tym chodniku a 20 to standard.
            Skoro paru gosci zatrzymywało sie na moim kole albo błotniku mając scieżkę po drugiej stronie to chyba coś nie tak.

            PS to teraz przyznam sie do czegoś innego. po paru przypadkach zacząłem widząc rower daleko zatrzymywałem sie na chodniku wychodziłem i mówilem co o tym myslę. Niestety zero reakcji. Teraz dojdzie fotka i policja.
            • stefan4 Re: jesli mogę sie podłączyć 17.07.13, 23:45
              trypel :
              > PS to teraz przyznam sie do czegoś innego. po paru przypadkach zacząłem widząc
              > rower daleko zatrzymywałem sie na chodniku wychodziłem i mówilem co o tym
              > myslę.

              Czy dobrze rozumiem, że stawałeś samochodem w poprzek chodnika w celu wychowania nielegalnych użytkowników chodnika? Hmmm... Ja zapewne nie będę wychowywał kierowców samochodów przez zablokowanie rowerem pasa ruchu, ale może tak zamiast roweru wrzucę na ten pas ruchu jakiegoś solidnego drąga niedającego się ominąć?

              Spokojnie, oczywiście nie zrobię tak, bo rozumiem niestosowność takich występków
              • trypel Re: jesli mogę sie podłączyć 18.07.13, 07:47
                moja religia (własna prywatna) ma tylko jedno przykazanie - nie czyń drugiemu co tobie niemiłe :)
                i pod tym katem tak samo staram sie reagować na wyczyny kierowców, pieszych i cyklistów. Bo sam bywam a to jednym a to drugim a to trzecim.
                I jestem opętany idee fixe ze to coś daje :)
                po paru latach np nauczyłem sie że zgłoszenie sprawy policji że pomiędzy Zadupiewem a Wichurą idzie środkiem drogi pijany gość zakończone pytaniem o stopień służbowy i nazwisko daje 95% gwarancję ze za 10 minut ktos sie zjawi na miejscu :)

                a wracając do wyjazdu - po pierwsze w czasie otwierania bramy pali sie oczojebna lampka błyskająca na wszystkie kierunki po drugie moja widoczność sięga jakis 5m w każdą stronę. Na normalnych użytkowników chodnika to wystarcza- przez 2,5 roku nie zauwazyłem problemów. A wariatów bede zgłaszał na policje bo uliczka spokojna, obok trasa a jeden z drugim musi chodnikiem. ps tak sama zwracam uwage pieszym jak mi lezą po scieżce mając chodnik. Religia :)
      • Gość: zebo3 Re: Policja i ścieżka po lewej stronie jezdni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.13, 10:00
        Witam. Nie ukrywam że jeżdżę bardzo dużo po Warszawie na rowerze. Jest to ok.1000 km miesięcznie, jeśli nie ma śniegu również w zimę. Staram się obiektywnie na to wszystko patrzeć bo muszę jechać do pracy i załatwiać inne sprawy itd. Ogólnie nie jest lekko ale daje się przeżyć. Trzeba być tylko przygotowanym na wszystko. Ileś razy uciekłem z czołowego i ileś razy uniknąłem porządnego bocznego bo trzymałem przygotowane ręce na hamulcach. Ogólnie nie staram się pchać bez potrzeby ale nie ukrywam że kilka razy przegiąłem bo powód był taki jak u wszystkich. Pośpiech lub wygodnictwo. Pomijając już stan ścieżek rowerowych, ich zadziwiającą strukturę utworzenia i ilość osób jeszcze korzystających z tych ścieżek to zauważyłem w tym roku jedno zjawisko. Otóż zdarzyło mi się iż jadąc ulicą jestem opieprzany przez kierowców mijających mnie, z tekstem, że od jazdy rowerem są ścieżki rowerowe. Po prostu zwalniają, uchylają okno i słucham litanii. Mimo że ścieżki nie ma ani po lewej ani po prawej stronie ulicy. Nigdy tego nie było i uważam iż jet to skuteczny efekt nagonki na rowerzystów wykonany przez władze. Tak, zwykła nagonka którą kupili kierowcy, przechodnie a wykonują gorliwie służby. Przeganiamy rowerzystów przy każdej okazji - jeszcze jeden temat aby skłócić społeczeństwo i aby się czasem nie zjednoczyło w swych żądaniach.
        Dodam jednak że bardzo duża część kierowców to osoby uprzejme, być może również rowerzyści. Więc nie dajmy się napuszczać i bądźmy dla siebie bardziej wyrozumiali. Przecież być może córka, wnuczek lub kolega zaproszą nas na wyprawę rowerową i...wtedy role się odwracają..))))

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka