Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    spokojnie, to tylko rower...

    15.05.02, 01:25
    przegladam to forum od niedawna i z przykroscia stwierdzam, ze niektore osoby zapomnialy, iz procz fanatykow sa takze normalni ludzie.

    wypowiedzi w stylu "nie da sie kupic dobrego roweru za mniej niz 2000 zl" po prostu zwalaja z nog. ciekawe co tacy kolesie robiliby w czasach kiedy w sklepach staly same "Wigry 3" a "Romet Alka" byl cudem techniki. chyba by sie pocieli z rozpaczy, ze nie mieliby czym zaszpanowac na ulicy. jasne, technika idzie do przodu, ale zrozumcie, ze dla znakomitej wiekszosci ludzi, rower to tylko jeden z wielu sposobow przemieszczania sie! zeby dojechac z domu do szkoly, zrobic zakupy, wyskoczyc w weekend na mala przejazdzke, naprawde nie potrzebny jest rower za kilka tysiecy zlotych! jesli ktos nie ma co zrobic z pieniedzmi, to oczywiscie, dlaczego nie, komfort bedzie na pewno zdecydowanie wiekszy, ale nie wpedzajcie ludzi w kompleksy mowiac, iz tanim rowerem z supermarketu nie da sie jezdzic! czy kazdy samochod na drodze to najnowszy model mercedesa?

    mala analogia do komputerow. czy ktos, kto uzywa komputera glownie do prostych prac biurowych potrzebuje modelu za 5000 tysiecy zlotych z najnowsza karta graficzna i innymi bajerami? a co do teorii, iż dobry rower to tylko firmowy Giant, Scott czy Author, to mam pytanko: ilu z was czyta ten tekst na firmowych komputerach? i nie mam tu na mysli rodzimych firemek, tylko prawdziwe molochy typu HP czy IBM. no ilu z was? czy zatem wasze komputery nie sa nic warte i nic nie da sie z nimi zrobic? komputerowy fanatyk odpowiedzialby na to pytanie twierdzaco, wiekszosc trzezwo myslacych ludzi wrecz przeciwnie.

    proponuje wiecej zrozumienia, dystansu i dobrej woli.

    pozdrawiam!

    Vladi
    Obserwuj wątek
      • adliszew Re: spokojnie, to tylko rower... 15.05.02, 17:45
        Dwa tysiace na rower to juz wystarczajaca kwota. Moim zdaniem minimum to 1500
        zl. Rowery ktore mozna kupic ponizej ( a mam nadzieje mowimy o rowerach nowych,
        ze sklepu ) maja przewaznie czesci niskiej jakosci, np klamki hamulcowe z
        tworzyw sztucznych, to samo manetki, hamulce ( nawet typu V ) gorszego typu,
        ktore ciezko sie ustawia, wsporniki kierownicy wpuszczane w rure sterowa, ktore
        sie lamia, piasty do wolnobiegow, przy ktorych sie gna oski. Normalny czlowiek
        takze nie zdaje sobie sprawy z zalet amortyzatora, a te najtansze modele
        widelcow amortyzowanych sa nawet gorsze od sztywnych widelcow. Amor to nie
        tylko komfort, to takze bezpieczenstwo i lepsza kontrola nad rowerem.
        Rower z amorem ( przyzwoitym ! ) wybacza wiecej bledow.
        Takze rower zapewniajacy jakas przyjemnosc z jazdy troche musi kosztowac.
        Dla niektorych osob waga tez ma znaczenie, ale zostawmy ten temat.
        Nie mowie juz o rowerach z supermarketow, co do ktorych jakosci ( a takze
        jakosci oferowanego serwisu ) nikt nie ma jakichkolwiek watpliwosci. Jak na
        razie prowadza rowery, ktore kiedys widzialem w Globi w Sochaczewie : 169 zl.
        Komentarz jest zbyteczny, ale go sobie nie odmowie. Tyle kosztuje jedna obrecz
        w moim rowerze, lub kierownica. Ze wzgledu na wyznaczony cel ( niska cena )
        producent pominal takie zagadnienie, jak wytrzymalosc ramy. Balbym sie
        przejechac na czyms takim po plaskim, nie mowiac juz o zjechaniu z kraweznika.
        Inna sprawa, ze do takich rowerow nia ma czesci zamiennych.
        A teraz o moim rowerze : kosztowal mnie w przyblizeniu 5,5 tys zl. Dlatego
        tyle, ze czesci wytrzymale kosztuja swoje. A to co mam, to w wiekszosci
        minimum. Natomiast rowery, ktorych wlascicieli uwazam za szpanerow, kosztuja
        jednak troche wiecej. Rzeczywiscie, niektorzy nie maja co robic z pieniedzmi.
        Ale ci, co wiedza, co kupuja, nie marnuja swych pieniedzy, tylko inwestuja w
        sprzet, ktory moze sprostac ich wymaganiom. I moga w pelni wykorzystac
        zdolnosci danego roweru.
        Porownanie do komputerow jest nie na miejscu. A co do samochodow : nie kazdy
        jezdzi mercedesem, fakt. Ale nikt tu nie kaze kupowac rowerowego odpowiednika
        mercedesa. Wiekszosci osob wystarcza taki np. Fiat lub jakis inny Renault.
        Chodzi o to, by miec sprzet lepszy od malucha - samochodowego odpowiednika
        rowerow tanich. Moze komus wystarczy maluch, zeby sie przejechac w niedziele na
        dzialke, ale a) bezpieczenstwo b) przyjemnosc c) osiagi

        Adliszew
        • stratoos Re: spokojnie, to tylko rower... 15.05.02, 19:31
          Adliszew, czy naprawde uwazasz, ze rower za 5500 zl to minimum ? Do czego ? Do
          jazdy trekingowej lub po miescie ? Az wierzyc mi sie nie chce... Uwazam, ze
          rower mozna dobrac do osobistych preferencji uzytkownika (podobnie jak
          komputery). Mozna go zlozyc samemu dysponujac odpowiednia wiedza badz tez kupic
          gotowy. Czy rower z aluminiowa rama, osprzetem deore/lx oraz ritchey comp
          (powiedzmy) z amortyzatorem sprezyna/elastomer za 2500 zl uwazasz za strate
          czasu ??? (to nie jest przyklad mojego roweru). Zapomniales dodac chyba, ze
          prosty rower do wyczynu moze sie zaczynac w granicach 5 - 6 tys. zl.

          Porownujesz cene roweru z Globi do swojej obreczy... troche nie ta klasa, nie
          uwazasz ? Zgadzam sie z tym, ze rowery z supermarketu sa pomylka, ale twierdze
          rowniez, ze do zwyklej rekracyjnej jazdy mozna kupic tanszy rower za 1000 zl i
          bedzie on sluzyl dlugo, w zaleznosci tylko i wylacznie od sposobu jazdy.
          Oczywiscie mozna wymieniac setki zalet lepszych czesci ale po co ? Niektorzy
          kupuja rower do jazdy wokol bloku, ew. z domu do szkoly, spokojnie po ulicy
          badz po chodniku. Czy naprawde wtedy minimalnie potrzebna jest obrecz Mavica za
          169 zl ?

          Osobiscie jezdze na rowerze wyczynowym ale poza miastem. Nie uzywam go jako
          srodka lokomocji z jednego punktu do drugiego ale zeby sie wyszalec w gorach.
          Planuje zakup drugiego roweru ktorym bede jezdzil wlasnie po miescie i nie bede
          sie obawial zostawic go nawet przypietego na 5 minut pod sklepem.

          Z duza czescia Twojego maila moge sie zgodzic o zaletach tj. bezpieczenstwie,
          komforcie itp. ale bez przesady. Nie wszyscy jezdza wyczynowo mtb wiec zostawmy
          troche miejsca rowniez dla innych na tym forum. Przygladam sie dyskusjom od
          kilku miesiecy i wiekszosc postow pisana jest przez ludzi, ktorzy nie maja
          wiekszego pojecia o rowerach i z pewnoscia nie maja ochoty kupowac roweru z
          amortyzatorem za 2.5 tys. zl :)

          pozdrawiam wszystkich, s.
          • adliszew Re: spokojnie, to tylko rower... 16.05.02, 17:08
            stratoos napisał(a):

            > Adliszew, czy naprawde uwazasz, ze rower za 5500 zl to minimum ?
            Czytaj wyrazniej. Drugie zdanie w moim poscie. I chodzi mi o rower do czysto
            rekreacyjnej jazdy. To, ze moj styl jazdy wymaga troche lepszych rzeczy niz
            minimum, to inna sprawa. Ale na jazde bez odrywania sie od ziemi wystarczy rower
            za wymieniona kwote, no, moze jak dobrze poszukac, a uzytkownik nie bedzie
            wymagajacy, to ta wartosc moze byc obnizona do 1000 ( glownie Taiwan typu Merida
            ).
            >Uwazam, ze rower mozna dobrac do osobistych preferencji uzytkownika (podobnie
            > jak komputery). Mozna go zlozyc samemu dysponujac odpowiednia wiedza badz tez
            > kupic gotowy.
            Tak ja wlasnie zrobilem. No, ja jakbym sprzet tej klasy, co mam chcial kupic
            gotowy, to bym wydal troche wiecej, a i tak polowa czesci by mi nie odpowiadala.
            > Czy rower z aluminiowa rama, osprzetem deore/lx oraz ritchey comp
            > (powiedzmy) z amortyzatorem sprezyna/elastomer za 2500 zl uwazasz za strate
            > czasu ???
            Taki wlasnie rower by mi sie przydal, jako drugorzedna maszyna. bo lubie sie
            czasami przejechac z crossowcami po jakisch latwych technicznie trasach ( las ).
            > Zapomniales dodac chyba, ze
            > prosty rower do wyczynu moze sie zaczynac w granicach 5 - 6 tys. zl.
            To wlasnie moja milosc... prosty rower do wyczynu. Naprawde malo jest rzeczy,
            ktore boje sie zrobic ze wzgledu na rower, jedyne, co mnie przeraza, to murki
            wyzsze niz 1,5 metra.
            A co ja powiem o twoim poscie ? Zostalem zle zrozumiany. Chodzi mi o to, ze
            niektorzy faktycznie potrzebuja drozszego roweru, bo troche szaleja. I naprawde
            nikt nie kaze nikomu kupowac drogiego roweru. Jesli ktos poleca jakas droga
            czesc, to widocznie widzi on jej zalety. Czemu ludzie mi mowia, ze jestem swirem,
            bo mam taki drogi rower ? Taki mi jest potrzebny, zeby sie wyzyc. Ale nikomu nie
            kaze kupowac roweru, ktorego mozliwosci nigdy nie wykorzysta. Ale mimo wszystko
            dobrze miec w rowerze solidne hamulce, dobrze dzialajace przerzutki, pedaly,
            ktore nie pekaja po jakims skromnym uderzeniu o cokolwiek, obrecze aluminiowe.
            No i niech calosc bedzie zlozona w przyzwoitym sklepie ( np tekst o fullu
            Italbike ). Maly komentarz co do rowerow w pelni amortyzowanych-te ponizej 1500
            zl i jeszcze podejrzanych producentow maja tylny amortyzator celem ladnego
            wygladu. Tylne zawieszenie w takim rowerze nic nie daje, ma chyba tylko takie
            znaczenie, jak atrakcyjny lakier.

            Pozdrowienia
            Adliszew


            • stratoos Re: spokojnie, to tylko rower... 16.05.02, 23:27
              > A co ja powiem o twoim poscie ? Zostalem zle zrozumiany. Chodzi mi o to, ze
              > niektorzy faktycznie potrzebuja drozszego roweru, bo troche szaleja. I naprawde
              > nikt nie kaze nikomu kupowac drogiego roweru. Jesli ktos poleca jakas droga
              > czesc, to widocznie widzi on jej zalety. Czemu ludzie mi mowia, ze jestem swire

              Ja rowniez lubie poszalec pomimo, ze nie stac mnie ciagle na fulla i jezdze na
              hardtailu. Lubie nie tylko proste sciezki w lesie ale rowniez te "trudniejsze" w
              gorach. Zaluje tylko, ze mieszkam na rowninie :( Ale swierdzenie, ze ponizej
              kwoty, ktora jest przecietna pensja czlowieka po studiach, nie kupi roweru, ktory
              bedzie mu sluzyl do jazdy odstraszy wszystkich od kupna roweru. Szczegolnie tych
              ktorzy nie maja zbyt duzego rozeznania w temacie. Znam niejednego maniaka, ktory
              zamiast lodowki do domu kupi sobie nowego amora ale nie straszmy innych ;-)

              pozdrawiam serdecznie, stratoos
      • spector1 Re: spokojnie, to tylko rower... 15.05.02, 20:59
        Tylna piasta Joy Tech (made in Taiwan) - Merida Kalahari 530 SX, kosztuje $4.

        Spokojnie,to tylko przyklad :
        Tylna piasta American Classic $194, Obrecz IRC DH $193, szprychy $15, opona
        Kujo DH TL $58. Tylko zaplesc i mamy gotowe tylne kolo za $460 = 1867 zl
        Zakupu mozna dokonac na stronie:
        www.bikeusa.com/components/
        jesli ktos uwaza, ze to nie przesada.
      • katrin6 Re: spokojnie, to tylko rower... 16.05.02, 11:34
        vladi - zgadzam się z Tobą absolutnie. Zapytałam niedawno o zwykły rower w
        cenie około 500 zł. Wszyscy forumowicze albo orzekli, że sobie robię żarty,
        albo uznali, że nie warto udzielać mi odpowiedzi. Pytanie pozostało otwarte...
        Vladi: na tym forum rozmawia się tylko o super - rowerach. Przykro mi, ale mnie
        nie stać. Rozumiem, że wobec tego nie należy mi się odpowiedź...?
        • stratoos Re: spokojnie, to tylko rower... 16.05.02, 13:05
          o tym wlasnie pisalem dwa posty powyzej. Nie wszyscy jezdza wyczynowo i nie
          kazdemu potrzebny jest rower na najlepszych (najdrozszych komponentach). Takie
          porady mozna przytaczac na pl.rec.rowery. gdzie zdecydowanie wiecej ludzi
          jezdzi na wyczynowych rowerach. Jednak z drugiej strony rower za 200-300 zl to
          naprawde pomylka. Uwazam, ze kazdy moze dobrac dla siebie rower w zaleznosci od
          kasy i oczekiwan. Katrin6: rower za 500 zl nadal zbudowany jest na ciezkiej
          stalowej ramie i osprzecie niskiej klasy redukujacym ostateczna cene roweru.
          Producenci takich rowerow oszczedzaja na wszystkim (np.
          plastikowe "hamulce", "amortyzatory" sprezynowo przeciwlotnicze) aby zbic cene
          ale zeby na tylnej przerzutce byl napis Acera, ktory przyciagnie ludzi. Nie
          sadze aby ktos bez problemu powiedzial, ze ten i ten model jest ok, bierz go
          spokojnie, za te pieniadze nic lepszego nie kupisz. Takie stwierdzenie to
          bardzo duze ryzyko. Czy nie wzielas pod uwage, ze byc moze ludzie, ktorzy
          kupili rower za 500 zl nie chca go dalej polecac innym. Ja kiedys kupilem sobie
          rower Kross za 600 zl i nie polece go nikomu bo spedzilem wiecej czasu w
          warsztacie niz jezdzac... skrzywila sie nawet 3-kilogramowa stalowa rama :(

          pozdrawiam, s.

          ps. ostatnio zauwazylem w P-niu na Malcie piekny full ItalBike z odwrotnie
          przykreconym amortyzatorem, podkowa byla do wewnatrz roweru a nie z przodu :)
          Zatrzymalem goscia i mu to powiedzialem, okazalo sie, ze kupil tak zlozony
          rower w jedym ze sklepow rowerowych i nie mial pojecia, ze cos jest zle !!!

      • Gość: spector1 Re: spokojnie, to tylko rower... IP: *.aei.ca 19.05.02, 20:37
        vladi napisał(a):
        ) przegladam to forum od niedawna i z przykroscia stwierdzam, ze niektore osoby z
        ) apomnialy, iz procz fanatykow sa takze normalni ludzie.
        ) wypowiedzi w stylu "nie da sie kupic dobrego roweru za mniej niz 2000 zl" po pr
        ) ostu zwalaja z nog. ciekawe co tacy kolesie robiliby w czasach kiedy w sklepach
        ) staly same "Wigry 3" a "Romet Alka" byl cudem techniki. chyba by sie pocieli z
        ) rozpaczy, ze nie mieliby czym zaszpanowac na ulicy. jasne, technika idzie do p
        ) rzodu, ale zrozumcie, ze dla znakomitej wiekszosci ludzi, rower to tylko jeden
        ) z wielu sposobow przemieszczania sie! zeby dojechac z domu do szkoly, zrobic za
        ) kupy, wyskoczyc w weekend na mala przejazdzke, naprawde nie potrzebny jest rowe
        ) r za kilka tysiecy zlotych! jesli ktos nie ma co zrobic z pieniedzmi, to oczywi
        ) scie, dlaczego nie, komfort bedzie na pewno zdecydowanie wiekszy, ale nie wpedz
        ) ajcie ludzi w kompleksy mowiac, iz tanim rowerem z supermarketu nie da sie jezd
        ) zic! czy kazdy samochod na drodze to najnowszy model mercedesa?

        ) mala analogia do komputerow. czy ktos, kto uzywa komputera glownie do prostych
        ) prac biurowych potrzebuje modelu za 5000 tysiecy zlotych z najnowsza karta graf
        ) iczna i innymi bajerami? a co do teorii, iż dobry rower to tylko firmowy Giant,
        ) Scott czy Author, to mam pytanko: ilu z was czyta ten tekst na firmowych kompu
        ) terach? i nie mam tu na mysli rodzimych firemek, tylko prawdziwe molochy typu H
        ) P czy IBM. no ilu z was? czy zatem wasze komputery nie sa nic warte i nic nie d
        ) a sie z nimi zrobic? komputerowy fanatyk odpowiedzialby na to pytanie twierdzac
        ) o, wiekszosc trzezwo myslacych ludzi wrecz przeciwnie.
        ) proponuje wiecej zrozumienia, dystansu i dobrej woli.
        ) pozdrawiam
        ) Vladi


        Tak, to prawda oprocz fanatykow sa takze normalni ludzie.Wielu tego nie rozumie i na sile chce im wcisnac rowery
        za 2000 zl. W czasach gdy w sklepach byly tylko Wigry 3 i wczesniej, fanatycy takimi rowerami nie jezdzili.
        Po prostu nie nadawaly sie one do wyczynowej, szybkiej jazdy. Czym wiec oni jezdzili ?.
        Kupowali oni rowery od zawodnikow na bazarach. Ceny jednak byly wysokie (ok 8 mies. sr pensji).
        Inna alternatywa bylo kupno dobrej ramy na bazarach i zlozeniu roweru samemu.
        90% czesci do rowerow wyczynowych mozna bylo kupic w panstwowych sklepach.
        Po reszte jechalo sie do sklepu S. Krolaka. Rower tak zlozony wazyl ponizej 10 kg. Obrecze trzeba bylo wymieniac
        co sezon ( koszt umiarkowany - sr.dniowka). Wyczynowiec czy nienormalny (fanatyk) nie mial wiec problemu ze
        zmontowaniem szybiego roweru. Gdy nie chcial kupowac wyczynowego roweru mial jeszcze inny wybor.
        Potrenowal solidnie min. rok na rowerze typu Wigry i zapisywal sie do lokalnego klubu kolarskiego gdzie dostawal
        klubowy rower do treningow i wyscigow.
        Pisze tutaj o wyczynowych rowerach szosowych, bo rowery gorskie staly sie modne pozniej.
        Z uwagi na b. maly ruch samochodowy i dobry stan drog, kolarstwo szosowe bylo bezpiecznym sportem.
        Zgadzam sie, ze przecietny rowerzysta nie potrzebuje roweru za 2000 zl.

        Tutaj konczy sie jednak twoja ekspertyza. Dalsze wywody swiadcza o slabej znajomosci tematu.
        Wigry 3 byly znacznie solidniejszym rowerem niz obecne rowery ponizej 500 zl.
        Z wywodow twoich wynika,ze nigdy nie uprawiales zadnego sportu. Oceniasz wiec wszystkich posiadaczy drogich
        rowerow jako szpanerow. Na szosowce, przy niektorych zjazdach osiaga sie predkosc nawet powyzej 100 k/godz.
        Na szosowka marnej jakosci lub z rama na oko w idealnym stanie ale faktycznie lekko skrzywiona, czy kolami zle
        wycentrowanymi wpada w wibracje - latwo mozna wyladowac w rowie lub na drzewie. Podobnie jest z goralami.
        Za zachodzie na rowerach dla sportu jezdza lekarze, urzednicy, maklerzy gieldowi wlasciciele prywatnych
        firm itd. Ich rowery sa w cenie ok $3000 - 4000.
        W Polsce ciagle sportem jest jedynie kibicowanie. Wystarczy sprawdzic o czym toczy sie dyskusja na forum GW pod
        tematem sport. Zlikwidowano takze w GW forum : Fitness.
        Takze na tym forum pisze sie jedynie o sprzecie, nic o treningu, diecie.Oczywiscie dobor odpowiedniego rozmiaru i
        geometrii ramy nie jest warty uwagi. W Polsce pokutuje nadal opinia, ze jesli ktos jedzie na rowerze to pewnie jest
        to jego jedyny srodek lokomocji a nie jest on narzedziem sportu.
        Etap obecnego szosowego wyscigu Giro Italia, przebiegajacego przez Belgie ogladal na zywo sam krol belgijski.
        Czy Kwasniewski lub Kalisz ogladal Wyscig Pokoju? Watpie.
        Nie chce podawac nazwisk osob, ktore zrezygnowaly z pracy np.bankera inwestycyjnego i przeszly na kolarstwo
        zawodowe (bankier zarabia $200 tys/rok i wiecej).
        Niektorzy sport wyczynowy (olimpiada, mistrzostwa swiata) stawiaja wyzej niz zarabianie $ jako bankier.
        Jesli mowimy o fanatykach to znam osobiscie osoby, ktore w ostatnich 5 latach wydaly na rozne rowery
        $50 tys. Znajomy, jezdzi Mercedesem za $100 tys a jego rower wyscigowy wart jest nie wiecej niz $500
        mimo,ze regularnie na nim trenuje.Jeszcze inny jezdzi mercedesem za $110 tys i trenuje na rowererze za $5000.
        Po co tacy ludzie zajmuja sie rowerami ? Czyzby nie lepiej byloby posiedziec w knajpie zamiast pocic sie na dlugich
        podjazdach? Knajpa bylaby tansza.

        Kiedys bylem na fizjoterapii (kontuzja stopy). Mimo, ze fizjoterapia kosztowala ok $80/godz widzialem osoby, ktore
        nie wkladaly zadnego wysilku aby wykonac solidnie zalecane cwiczenia, ktore byly konieczne aby powrocic do
        pelnej sprawnosci. No coz, za leczenie placila firma ubezpieczeniowa co traktowaly one jako panstwowe leczenie.
        B. czesto slyszalem tez uwagi ortopedy pod adresem osob narzekajcych na niedomagania ukladu ruchowego.
        W 80% uwaga byla typu: "musi pani zrzucic wage".Nie ma sie co dziwic, takie osoby nie cwicza nawet
        wowczas gdy sa zdrowe jak wiec moga sie zmusic do wysilku gdy cwiczeniom towarzyszy bol.
        Ponad 20 letnie badania na uniwersytetach amerykanskich wykazaly, ze kazdy powinien byc fizycznie
        aktywnym prawie codziennie przez ok 1 godzine na ok 65% fizycznej wydolnosci.
        Jazda rowerem po zakupy czy mala przejazdzka niestety nie spelnia tych warunkow.
        Jestes wiec na pewnej drodze do spadku wydolnosci fizycznej i zwiekszajacej sie nadwagi.
        Niechec do sportu bedzie tego przyczyna. Dieta zawsze musi byc polaczona z cwiczeniami
        Sama dieta to walka z wiatrakami.
        Wlasnie rower jest najlepszym, najskuteczniejszym w zrzuceniu zbednych kilogramow.
        Nie obciaza stop i kregoslupa jak ma to miejsce przy bieganiu. Jeszcze nigdy nie widzialem fanatyka
        rowerowego z nadwago lub palacego papierosy.Mozna rower zastapic silownia, ale i tutaj wymagane jest
        zaciecie i systematycznosc.
        Osobiscie zadowalam sie rowerem sredniej, wyczynowej klasy za $2500.
        Na buty, mimo ze mam dwie inne pary wydalem $220 +$100 za specjalna wkladke magnetyczna.
        Rower kupuje nowy co ok 4 lata. Mniej wiecej w takich odstepach czasu kupuje tez nowy komputer, dobrej firmy
        (nie IBM,Compaq..) Monitor natomiast mam Sony + specjalny filter.
        Gdy normalni, tacy jak ty pytaja mnie o rade jaki rower kupic odpowiadam, ze najtanszy z supermarketu.
        Ostrzegam jednak, ze moze szybko cos tam przestac dzialac. Przekonywanie jest strata czasu.
        Osobiscie dla siebie,do jazdy wyczynowej nie kupilbym zadnego roweru Merida, Author itd.
        Wg mojego rozeznania sa to rowery montowane w Tajwanie. Zamiast wyrzucic w bloto np 7000 zl na
        jakas tam Meride lepiej kupic uzywany rower (czesto prawie nowy, np ze 100 km na liczniku) dobrej marki na
        aukcji np eBay w Anglii czy nawet USA np.Trek,Cannondale,Colnago. Bedzie on nie tylko lepszej jakosci ale i
        tanszy. Czasami ktos chce sprzedac np lekkie ramy karbonowe prod.tajwanskiej na aukcji , zainteresowanie zadne
        mimo, ze cena jest o 80% nizsza niz karbonowe ramy OCLV Trek. Chyba to wyjasnia dlaczego sa popularne w
        Polsce Meridy i Author.
        Kazdy rower,ktory kupuje jest zlozony w sklepie z czesci wg mojego wyboru. Nawet rodzaj, marka szprych, kolor i
        szerokosc opon oraz
        • iihaha Re: spokojnie, to tylko rower... 21.05.02, 16:26
          Oczywiście, nie będę się kłócił, że o formę należy dbać, ale czy jak jadę 5 km
          na kort i spowrotem aby pograć w tenisa 2x w tygodniu to muszę mieć full wypas
          super speed hiper bike?
          Na mój gust rowerek za 700 zl mi w zupełności wystarczy, i nie piszę tu o
          atrapach z hipermarketu.
        • kszyho Re: spokojnie, to tylko rower... 02.02.03, 07:05
          A mnie się jednak wydaje, że im tańszy i gorszy rower tym większego względnego
          wyczynu można na nim dokonać.
          • adliszew Re: spokojnie, to tylko rower... 10.02.03, 20:28
            No niby tak, ale po co się męczyć ?

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka