czajnik74
16.03.06, 11:38
Bardzo ciekawy artykuł ukazał się na Onecie o samochodach i montowanych w
nich różnych układach elektronicznych mających, zapewnić, wyłączyć myślenie
kierowcy we współczesnym świecie. Pod wpływem wielu dyskusji i jazd z Raffim
właśnie o świadomej jeździe a przede wszystkim o tym, że nic nie zastąpi
zdrowego rozsądku i horyzontu myślenia kierowcy samochodu - warto go
przeczytać.
Pamiętajmy - na nic zdają się ABSy czy SRSy, ważne jest by każdy z nas
rowerzysta jadący po ulicy, miał świadomość, o czym już było wielokrotnie -
ograniczonego zufania na drodze.
Co ciekawsze wyjątki:
''Niestety w ekstremalnych warunkach ABS może utrudnić hamowanie. Wystarczy,
że na śliskiej nawierzchni gwałtownie wciśniemy hamulec, układ hamulcowy aby
nie zablokować kół zredukuje ciśnienie i ... pojazd jedzie dalej. Warto
pamiętać, że w większości przypadków ABS nie zmniejsza drogi hamowania, ale
tylko uniemożliwia zablokowanie kół, zapewniając zdolność kierowania.
Wiara w „elektroniczną pomoc” osłabiła reakcję kierowców. Francuskie
Laboratorium Badań nad Wypadkami i Biomechaniką stwierdziło, że ponad 70%
kierowców nie wykorzystuje w pełni układu hamulców, naciskając na pedał
szybko ale słabo lub za wcześnie zmniejsza nacisk pedału. Test pokazał, że
droga hamowania -w zależności od kierującego- różniła się aż o 15 metrów.''
A to każdy z nas powinien zapisac sobie na twardym dysku w swojej głowie:
''Czas reakcji człowieka wynosi minimum 0,6 sekundy, a proces hamowania
składa się zawsze z dwóch etapów:
1- informacja odbierana przez oko przekazywana do mózgu, który
opracowuje odpowiedź na bodziec wzrokowy
2- odpowiedź czyli reakcja zachowawcza przekazywana do kończyny dolnej
tzn. naciśnięcie pedału hamulca
Dopiero po czasie 0,6 sek może więc zadziałać jakikolwiek „elektroniczny
pomocnik hamowania”. Jeżeli człowiek ma osłabioną reakcję wskutek zmęczenia,
choroby czy spożycia alkoholu czas reakcji wydłuża się.
Warto mieć świadomość, że przy prędkości 50 km/h i czasie reakcji 0,6 sek
pojazd przejedzie 8,3 metra.''
Całość zanjduje sie tutaj:
moto.onet.pl/1318606,2217,artykul.html
Piszę to wszystko tylko z jednego powodu - po doświadczeniach swoich na
drodze (wypadek w Gdańsku w zeszłym roku z którego wyszedłem praktycznie bez
szwanku) warto ZAWSZE ograniczyć do niezbędnego minimum własną brawurę i
mniemanie - mnie to się nie zdarzy. Napisałem do minimum - bo mam świadomość,
że w Wawie trudno o normalność na drodze, jako praktyk daję to tylko pod
rozwagę - by jak Raffi zawsze mówił - wczuć się w kierowcę. Kierowcę, który
ma elektorniki moc w samochodzie ale zero myślenia o kimś innym na drodze.
Myślmy więc, a raczej przewidujmy ich reakcje.
pozdr
Czajnik