Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Kierowca+elektronika w samochodzie a rowerzysta

    16.03.06, 11:38
    Bardzo ciekawy artykuł ukazał się na Onecie o samochodach i montowanych w
    nich różnych układach elektronicznych mających, zapewnić, wyłączyć myślenie
    kierowcy we współczesnym świecie. Pod wpływem wielu dyskusji i jazd z Raffim
    właśnie o świadomej jeździe a przede wszystkim o tym, że nic nie zastąpi
    zdrowego rozsądku i horyzontu myślenia kierowcy samochodu - warto go
    przeczytać.
    Pamiętajmy - na nic zdają się ABSy czy SRSy, ważne jest by każdy z nas
    rowerzysta jadący po ulicy, miał świadomość, o czym już było wielokrotnie -
    ograniczonego zufania na drodze.
    Co ciekawsze wyjątki:
    ''Niestety w ekstremalnych warunkach ABS może utrudnić hamowanie. Wystarczy,
    że na śliskiej nawierzchni gwałtownie wciśniemy hamulec, układ hamulcowy aby
    nie zablokować kół zredukuje ciśnienie i ... pojazd jedzie dalej. Warto
    pamiętać, że w większości przypadków ABS nie zmniejsza drogi hamowania, ale
    tylko uniemożliwia zablokowanie kół, zapewniając zdolność kierowania.

    Wiara w „elektroniczną pomoc” osłabiła reakcję kierowców. Francuskie
    Laboratorium Badań nad Wypadkami i Biomechaniką stwierdziło, że ponad 70%
    kierowców nie wykorzystuje w pełni układu hamulców, naciskając na pedał
    szybko ale słabo lub za wcześnie zmniejsza nacisk pedału. Test pokazał, że
    droga hamowania -w zależności od kierującego- różniła się aż o 15 metrów.''

    A to każdy z nas powinien zapisac sobie na twardym dysku w swojej głowie:

    ''Czas reakcji człowieka wynosi minimum 0,6 sekundy, a proces hamowania
    składa się zawsze z dwóch etapów:

    1- informacja odbierana przez oko przekazywana do mózgu, który
    opracowuje odpowiedź na bodziec wzrokowy

    2- odpowiedź czyli reakcja zachowawcza przekazywana do kończyny dolnej
    tzn. naciśnięcie pedału hamulca

    Dopiero po czasie 0,6 sek może więc zadziałać jakikolwiek „elektroniczny
    pomocnik hamowania”. Jeżeli człowiek ma osłabioną reakcję wskutek zmęczenia,
    choroby czy spożycia alkoholu czas reakcji wydłuża się.

    Warto mieć świadomość, że przy prędkości 50 km/h i czasie reakcji 0,6 sek
    pojazd przejedzie 8,3 metra.''

    Całość zanjduje sie tutaj:
    moto.onet.pl/1318606,2217,artykul.html
    Piszę to wszystko tylko z jednego powodu - po doświadczeniach swoich na
    drodze (wypadek w Gdańsku w zeszłym roku z którego wyszedłem praktycznie bez
    szwanku) warto ZAWSZE ograniczyć do niezbędnego minimum własną brawurę i
    mniemanie - mnie to się nie zdarzy. Napisałem do minimum - bo mam świadomość,
    że w Wawie trudno o normalność na drodze, jako praktyk daję to tylko pod
    rozwagę - by jak Raffi zawsze mówił - wczuć się w kierowcę. Kierowcę, który
    ma elektorniki moc w samochodzie ale zero myślenia o kimś innym na drodze.
    Myślmy więc, a raczej przewidujmy ich reakcje.

    pozdr

    Czajnik
    Obserwuj wątek
      • roweroraffi Re: Kierowca+elektronika w samochodzie a rowerzys 16.03.06, 15:06
        czajnik74 napisał:

        > Pod wpływem wielu dyskusji i jazd z Raffim
        > właśnie o świadomej jeździe a przede wszystkim o tym, że nic nie zastąpi
        > zdrowego rozsądku i horyzontu myślenia kierowcy samochodu - warto go
        > przeczytać.

        Oczywiscie. ABS, ASR, czy inne rzeczy elektroniczne zawodzą. Załóżmy najprostszą
        wersję - siadł bezpiecznik przez który zasilane sa te ukady. I nie ważne, ze
        zaświeci się kontrolka (choć tez nie zawsze). Jeżeli awaria nastąpi dokładnie
        wtedy, gdy tego układu akurat potrzebujemy, możemy się moooocno zdziwić. A im
        bardziej skomplikowana elektronika, tym więcej elementów może się "nagle"
        uszkodzic. Dlatego ja nie ufam elektronice. Bo prosta zasada życiowa sprawdza
        się tu lepiej: "Umiesz liczyć? Licz na siebie!"

        > ''Niestety w ekstremalnych warunkach ABS może utrudnić hamowanie. Wystarczy,
        > że na śliskiej nawierzchni gwałtownie wciśniemy hamulec, układ hamulcowy aby
        > nie zablokować kół zredukuje ciśnienie i ... pojazd jedzie dalej. Warto
        > pamiętać, że w większości przypadków ABS nie zmniejsza drogi hamowania, ale
        > tylko uniemożliwia zablokowanie kół, zapewniając zdolność kierowania.

        Żadna nowość. Aczkolwiek pamietam stare dzieje, gdy udzielałem się na forum Auto
        Świata jeszcze (teraz to tam jest dziki zachód). Ale tam była wtedy burzliwa
        dyskusja na ten temat. W kazdym razie prawda jest taka jak napisano powyzej. ABS
        wydłuża drogę hamowania, ASR czasem uniemożliwia ruszenie, kontrola trakcji może
        spowodowac wypadnięcie auta z drogi, a poduszka powietrzna może spowodować
        poważne obrazenia. Zdarza się to nieczesto, bo sprawność tych układów jest już
        na poziomie 97-99%... ale wciąż się zdarza i zdarzac się będzie ;-P

        > Wiara w „elektroniczną pomoc” osłabiła reakcję kierowców. Francuski
        > e
        > Laboratorium Badań nad Wypadkami i Biomechaniką stwierdziło, że ponad 70%
        > kierowców nie wykorzystuje w pełni układu hamulców, naciskając na pedał
        > szybko ale słabo lub za wcześnie zmniejsza nacisk pedału. Test pokazał, że
        > droga hamowania -w zależności od kierującego- różniła się aż o 15 metrów.''

        Co więcej w Wlk. Brytanii dowiedziono naukowo, ze kierowcy aut bezpiecznych i
        pełnych bajerów częściej powoduja wypadki niż kierowcy rzęchów. Z prostej
        przyczyny - czuja się bezpieczni, przez co pozwalają sobie na duzo więcej niz
        powinni. Zapominają, że żaden system elektroniczny nie da rady oszukac fizyki...


        A co do "nie dociskania" hamulca. Dlatego powstał BAS (Break Assistent System).
        To system, który "dociśnie" za nas pedał hamulca do deski, gdy "wyczuje" że my
        to robimy za słabo, a domyśli się, ze chcieliśmy to zrobić mocniej. Ale ten
        układ znowu to kolejny problem. Bo co jeżeli wcale nie wcisnęliśmy za słabo,
        tylko właśnie dokładnie tyle ile trzeba było? A nic, On i tak "dociśnie" go za nas.

        I tu następuja ZONKi bo niestety prawda jest taka, że jazda autem z ABS jest
        zupełnie inna niz jazda autem bez tego systemu. Z tym systemem trzeba się umieć
        "dogadać", wiedziec jak działa. Inaczej mogą narobic wierzacemu w nie ślepo
        kierowcy dużo problemów. Z innymi systemami jest z resztą podobnie. Poduszka
        powietrzna, ABS, ASR czy układ kontroli trakcji mogą działac na korzyść lub na
        szkodę - zależnie od tego, co z nimi próbuje zrobic kierowca. A że ten zazwyczaj
        ślepo wierzy, że układy zrobia za Niego wszystko, to i mamy nowe ciekawe rodzaje
        wypadków - z winy samochodu!

        > ''Czas reakcji człowieka wynosi minimum 0,6 sekundy, a proces hamowania
        > składa się zawsze z dwóch etapów:
        > 1- informacja odbierana przez oko przekazywana do mózgu, który
        > opracowuje odpowiedź na bodziec wzrokowy
        > 2- odpowiedź czyli reakcja zachowawcza przekazywana do kończyny dolnej
        > tzn. naciśnięcie pedału hamulca
        > Dopiero po czasie 0,6 sek może więc zadziałać jakikolwiek „elektroniczny
        > pomocnik hamowania”.

        To nie do końca tak. Bowiem po tym jak my naciśniemy pedał hamulca mija jeszcze
        pewien czas zanim auto zareaguje na to co my robimy. W osobówkach jest to
        zazwyczaj około około 0,2-0,3s, ale w autach ciężarowych z pneumatycznym układem
        hamulcowym trwa to o wiele dłużej. A gdy szczęki hamulcowe "wgryzą się" w tarcze
        to też jeszcze nie jest pełnia sukcesu. Jeszcze kolejny ułamek sekundy trwa
        zanim opony przekażą to na asfalt, bo zawsze przed tym trochę się ugną (ważne
        jest tu m.in. odpowiednie ciśbnienie w oponach, czy profil opony) i dopiero
        wtedy czujemy że auto zwalnia. W duzym uproszczeniu fachowcy przyjmują że
        łącznie mija sekunda zanim zaczniemy zwalniać od momentu gdy zauważymy
        niebezpieczeństwo. Doświadczenia pokazują, że to jest realny czas.

        Ale jest jeszcze kolejny haczyk... aby zacząć hamować, omijać czy robić
        cokolwiek z zauwazonym niebezpieczeństwem MUSIMY NAJPIERW zauważyć jego
        istnienie. I z tym są największe problemy, bo kierowcy maja martwe strefy, małe
        lustereczka, brudne lub nie oskrobane ze szronu szyby itp itd. No i co za tym
        idzie często niebezpieczeństwa NIE WIDZĄ (lub widzieć nie chcą!)!
        I to w tym kierunku teraz idą cała gałąź pod tytułem bezpieczeństwo - pomóc
        kierowcy odpowiednio wcześnie zauważyć niebezpieczeństwo by mógł odppowiednio
        wcześnie zareagować i miec czas na wykonanie czy to hamowania czy ominięcia.
        Stąd wspomagające nas systemy poprawy widocznosci w nocy (np Mercedes S),
        systemy budzące kierowcę (np autokary marki Setra), kamery cofania (np
        Cadillac), próby budowy przezroczystych słupków dachowych (prototyp Volvo).

        Krótko mówiąc ktos zauwazył, że to człowiek jest kluczowym ogniwem jeżeli chodzi
        o wypadki. Nie dziury na drodze, czy zbyt wolne auta. Najprościej oczywiscie by
        było ulepszać do bólu system szkoleń i zabronić jazdy wszystkim, którzy nie
        nadają sie do tego by jeździć.
        Niemniej nikt tego nie zrobi, bo konsekwencje polityczne i społeczne takiej
        decyzji były za duze. Wobec powyzszego trzeba za kierowce zrobić to, czego on
        sam nie robi. Czyli wyszukiwać niebezpieczeństwa za kierowcę, a czasem i
        reagować za niego lub zmuszać go do jakiejś reakcji.

        A także, co już kiedys postulowałem, a co spotkao się z dość negatywnym odzewem,
        fizycznie ograniczać prędkość samochodów do prędkości jakie są dozwolone prawem.

        > Jeżeli człowiek ma osłabioną reakcję wskutek zmęczen
        > ia,
        > choroby czy spożycia alkoholu czas reakcji wydłuża się.

        A takze jeżeli: rozmawia przez komórkę (oglądałem program, w którym udowodniono,
        że to nawet bardziej niebezpieczne niz jazda "po kielichu"!!!), bawi się radiem,
        maluje się (tak, drogie panie!), słucha głośnej bardzo muzyki w samochodzie,
        patrzy się na piersi pasażerki ;-), jest zdenerwowany, brał niektóre leki itp
        itd... tych przyczyn jest od cholery i ciut ciut.

        > Warto mieć świadomość, że przy prędkości 50 km/h i czasie reakcji 0,6 sek
        > pojazd przejedzie 8,3 metra.''

        Więcej (napisałem powyżej dlaczego). Warto mieć świadomośc, że przy 100km/h ta
        odległość rośnie dwukrotnie! Więc jeżeli producent auta chwali się, że auto
        hamuje od 100km/h do zera na dystansie zaledwie 37 metrach, to mozna spokojnie
        dodać do tego conajmniej 20 metrów... a na sliskiej nawierzchni nawet kilkaset.
        • cosmit A refleks? 17.03.06, 17:36
          Długość drogi hamowania przy 100 km/h jest prawie trzykrotnie większa niż przy
          50 km/h.
          Po za tym każdy prowadzący(rower, motockl,samochód itd.), powinien ćwiczyć
          swój refleks, oraz ocenę odległości i prędkości. Jest to bardzo przydatne i
          dość łatwe do opanowania. Jak ćwiczyć? Można dowiedzieć się od osób
          prowadzących badania psychotechniczne (dla pilotów, kierowców, operatorów
          maszyn itd.), właściwe każdy ma dla siebie swój zespół ćwiczeń. Właśnie od
          lekarza prowadzącego badania psychotechniczne, dowiedziałem się,że: "refleks to
          się ćwiczy, a nie posiada wrodzony lub nie". Ja na przykład szkoliłem się za
          pomocą symulatorów w salonach gier (jest to dość kosztowne, ale skuteczne).
          • roweroraffi Re: A refleks? 18.03.06, 14:17
            To nie do końca tak. Człowiek ma określony refleks z którym się rodzi. Z badań
            medycznych wynika, że refleks można poprawić tylko o 3% (np siłę o 300%).

            Ćwiczenie refleksu o którym piszesz to nic innego jak ćwiczenie odpowiednio
            wczesnego dostrzegania niebezpieczeństwa na drodze, czyli tego co powoduje, że
            nie musimy wcale korzystać z naszego refleksu bo działamy na zasadzie
            przewidywania i zapobiegania niebezpieczeństwom.

            Np mało doświadczony kierowca jadąc prawym pasem Puławskiej w pewnym momencie
            hamuje ostro, bo przed nim otwierają się drzwi stojącego na chodniku auta, czy
            ktoś zaczyna wyjeżdżać z miejsca parkingowego. A bardziej doświadczony
            zwyczajnie nie jedzie prawym pasem, lub jedzie cały czas gotowy by w razie np
            zapalenia się świateł cofania w zaparkowanym aucie, od razu zmienić pas.

            Stąd też doświadczeni rowerzyści lub kierowcy po prostu rzadziej hamują ostro
            czy wykonują gwałtowne manewry, a pojazdy dla kierowców-zawodowców są wyposażone
            często w zabawki takie jak np retarder, które pozwalają zwalniać (nie hamować!)
            nie używając hamulców, co wielokrotnie wydłuża żywotność chociażby tarcz i
            klocków itp.

            Refleks fachowca za kółkiem polega na szybkości dostrzegania potencjalnego
            zagrożenia. Czyli zanim żółtodziób zacznie hamować z piskiem kół, stary wyga już
            sobie zwolni na tyle, że nie będzie musiał korzystać z cudownego refleksu :-)

            Z jednym natomiast się zgodzę. Wirtualne kilometry, PRAWIE tak samo dobrze, jak
            te realne pozwalają zdobywać doświadczenie i dzięki temu zmniejszać zagrożenie.



            I tak np:

            Hard Truck świetnie uczy kiedy i dlaczego kierowca TIRa/autobusu nas nie widzi,
            oraz dlaczego skręcając w prawo, kierowca TIRa czasem zajmuje środkowy pas, lub
            przynajmniej jedzie przy lewej krawędzi prawego. Naprawdę ta gra uczy wielu
            rzeczy związanych z kierowaniem wiekkimi pojazdami. Szkoda tylko, ze ma kupę
            błędów, przez co często się wiesza.

            Need for Speed Porsche (niestety już nowsze wersje nie, bo są bardziej arcadowe)
            dość realnie odwzorowują zachowanie aut tylnonapędowych z silnikiem z tyłu w
            poślizgu (trzeba tylko pamiętać, że na codzień auta te mają mniej mocy!) oraz w
            pewien sposób uczą ograniczonego zaufania do innych na drodze (zwłaszcza do aut
            robiących za "ruch na drodze", które jeżdżą dziwnie i potrafią zajeżdżać drogę).

            TOCA2 dobrze odwzorowuje zachowanie się auta przednionapędowego i jest wg mnie
            jednym z bardziej realistycznych symulatorów samochodowych.

            Driver natomiast świetnie się sprawdza jako symulator jazdy w mieście. Auta tam
            włączają kierunkowskaz podczas zmiany kierunku jazdy w ostatniej chwili (albo i
            nie włączają wcale), wszyscy jeżdżą dziwnie, co chwila ktoś zmienia pas, a ruch
            jest nieznośnie duży. Zdarzają się też jadący na czerwonym świetle, auta bez
            świateł, hamujący w ostatniej chwili, czy zatrzymujący się nagle na pustej
            drodze. Jest także Policja :-)

            Tych tytułów jest dużo więcej...
            • batory555 Re: A refleks? 18.03.06, 14:25
              A ja ze swojej strony polecam GT Legends, Richard Burns Rally, TOCA 3, GTR.

              Dlaczego? Bo to nie są "arkadówki" tylko gry, w których postawiono na maksymalnie realistyczny model jazdy (mają tylko taką wadę, że bez kierownicy jest baaaardzo cieżko).

              I niech mi ktoś powie, że dzięki komputerowym wyścigom nie można się niczego nauczyc... :-)
            • cosmit Re: A refleks? 18.03.06, 15:27
              Lekarze WIML-u stwierdzili, badając grupę pilotów i podając ich treningowi, że
              refleks można poprawić o ok 15% (oczywiście nie u wszystkich). Np. rewolwerowcy
              skrócenie czasu reakcji z 1 200 milisekund do 200-300 milisekund, oglądałem
              program na ten temat.
              Po za tym piszesz o wcześniejszym dostrzeganiu niebezpieczeństw na drodze,
              przez osobę wytrenowaną. Właśnie oto chodzi by wcześnie dostrzegać i podejmować
              właściwą decyzję. Trenując refleks, trenujesz też swój mózg, który zaczyna
              szybciej przetwarzać dane dostarczone przez oko. Wielu ludzi mówi, że widziało
              całe zdarzenia(relacjonując mówią tak, jakby trwało kilka sekund, a w
              rzeczywistości trwało poniżej jednej), ale nie podjeli żadnego działania.
              Właśnie z braku refleksu, bo na tym to polega, by podjąć działanie w odpowiedzi
              na bodziec w optymalnym czasie.
              Konkludując, spróbujcie poćwiczyć refleks,bo być może dzięki temu unikniecie
              wielu wypadków.
        • batory555 Re: Kierowca+elektronika w samochodzie a rowerzys 18.03.06, 12:48
          roweroraffi napisał:

          > Żadna nowość. Aczkolwiek pamietam stare dzieje, gdy udzielałem się na forum Aut
          > o
          > Świata jeszcze (teraz to tam jest dziki zachód). Ale tam była wtedy burzliwa
          > dyskusja na ten temat. W kazdym razie prawda jest taka jak napisano powyzej. > ABS wydłuża drogę hamowania

          Zapomniałeś dodac, że ABS CZASEM wydłuża drogę hamowania - tzn. jeżeli coś w tym systemie nie działa prawidłowo. Sprawnie działający ABS przy awaryjnym hamowaniu utrzymuje koła na granicy poślizgu nie blokując ich - co zwiększa efektywnośc hamowania oraz pozwala na zachowanie sterowności auta podczas tego manewru. To, że ABS po prostu wydłuża dorgę hamowania to mit wymyślony przez tych, którym wydaje się, że hamowanie jest skuteczniejsze, jeżeli można zablokowac koła.

          Ale to zapewne tylko niedopatrzenie. ;-)

          > Więcej (napisałem powyżej dlaczego). Warto mieć świadomośc, że przy 100km/h ta
          > odległość rośnie dwukrotnie! Więc jeżeli producent auta chwali się, że auto
          > hamuje od 100km/h do zera na dystansie zaledwie 37 metrach, to mozna spokojnie
          > dodać do tego conajmniej 20 metrów... a na sliskiej nawierzchni nawet
          > kilkaset.

          Racja... co wynika z tego, że producent podaje w danych technicznych długośc drogi hamowania - mierzoną od momentu zadziałania hamulców do zatrzymania pojazdu. Realna droga zatrzymania jest dłuższa, bo dochodzi czas zauważenia niebezpieczeństwa przez kierującego, czas reakcji, rozpoczęcie hamowania, i ta chwila na zadziałanie hamulców...
          Co nie zmienia faktu, że długośc drogi hamowania świadczy o skuteczności układu hamulcowego. A 37 metrów od 100 do 0 km/h to dobry wynik :-)

          Co do elektroniki w autach - masz rację, że wśród sporej części kierowców można zaobserwowac głupie przekonanie, że są w stanie obejśc prawa fizyki dzięki paru układom scalonym (najczęściej nie wiedząc do końca, jak one działają), co skutkuje brawurową jazdą i wypadkami.

          Zgodzę się też z tym, że elektronika bywa zawodna - co przy aktualnej tendencji do komputeryzowania samochodów może się okazac tragiczne w skutkach - ale liczba takich przypadków nadal pozostaje znikoma.

          Tak czy inaczej, źródłem zdecydowanej większości kłopotów są użytkownicy. Jak dotąd, nie jeździ po dorgach pojazd, który prowadzi się sam, a nawet najbardziej wyrafinowane systemy elektroniczne muszą skapitulowac, jeżeli kierowca aż prosi się o coś niedobrego (vide: wszystkie przykłady lekkomyślności i niedbalstwa wymienione w Twoim poście). Wniosek: nie wymyślono jeszcze systemu, który eliminuje błędy (zamierzone lub nie) użytkownika.

          Więc póki co:

          "Najpierw człowiek, potem maszyna" - jak mawiał Soichiro Honda.
          • roweroraffi Re: Kierowca+elektronika w samochodzie a rowerzys 18.03.06, 13:56
            batory555 napisał:

            > roweroraffi napisał:

            > Zapomniałeś dodac, że ABS CZASEM wydłuża drogę hamowania - tzn. jeżeli coś w ty
            > m systemie nie działa prawidłowo.

            Jeżeli działa poprawnie - CZASEM. Jeżeli nie działa - ZAWSZE.

            > Sprawnie działający ABS przy awaryjnym hamowa
            > niu utrzymuje koła na granicy poślizgu nie blokując ich - co zwiększa efektywno
            > śc hamowania oraz pozwala na zachowanie sterowności auta podczas tego manewru.

            To nie tak. ABS na przemian blokuje koła i zmniejsza ciśnienie w hamulcach
            daleko poniżej progu "na granicy przyczepności". Co za tym idzie utrzymuje On
            wartość zbliżoną do optymalnej wartości nacisku na pedał, ale niestety NIGDY nie
            optymalną. Siła hamowania z ABSem ma wartość sinusoidy oscylującej w okolicach
            optymalnej wartości siły nacisku na pedał.

            Przy czym nowe ABSy są o tyle dobre, że działają na każde koło osobno. Kiedyś
            wystarczyło, by tylko jedno koło na osi traciło przyczepność, a ABS odłączał
            hamowanie na całym obwodzie, czyli połowie kół w samochodzie (na krzyż, czyli np
            na przednim prawym z przyczepnością i lewym tylnym które przyczepność straciło).

            > To, że ABS po prostu wydłuża dorgę hamowania to mit wymyślony przez tych, który
            > m wydaje się, że hamowanie jest skuteczniejsze, jeżeli można zablokowac koła.

            Blokada kół, czy tzw zryw podczas ruszania to marnotrastwo. Mi chodzi o to, że
            doświadczony kierowca w pewnych warunkach może sprawniej operować pedałem
            hamulca niż robi to za niego ABS. Przy czym teraz te różnice są znikome, bo jak
            pisałem, ABS trzeciej generacji to już nie ten sam ABS co 10 lat temu, gdy w
            zasadzie mało kiedy nie wydłużał od drogi hamowania.

            > Co nie zmienia faktu, że długośc drogi hamowania świadczy o skuteczności układu
            > hamulcowego. A 37 metrów od 100 do 0 km/h to dobry wynik :-)

            Wynik samochodu bardzo dobry. Jeżeli kierowcy mieliby równie dobre wyniki co
            auta, wypadków by nie było ;-)


            > Zgodzę się też z tym, że elektronika bywa zawodna - co przy aktualnej tendencji
            > do komputeryzowania samochodów może się okazac tragiczne w skutkach - ale licz
            > ba takich przypadków nadal pozostaje znikoma.

            I oby taka została. Natomiast boję się pomyśleć co będzie za lat 10-15 gdy auta
            dziś nowoczesne i pełne elektroniki będą już w podeszłym wieku, ich instalacje
            elektryczne będą zużyte, podobnie jak ukłądy elektroniczne* i zwyczajnie zaczną
            zawodzić swoich ówczsnych właścicieli.

            * - wiele elementów elektronicznych starzeje się. Świetnym przykładem są
            potencjometry i kondensatory - zazwyczaj maksymalnie po około 10-15 latach
            domagają się wymiany.

            > Więc póki co:
            > "Najpierw człowiek, potem maszyna" - jak mawiał Soichiro Honda.

            O i tym optymistycznym akcentem dyskusję możemy zakończyć ;-)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka