stefan4
04.06.06, 23:31
Scenka dzisiejsza taka.
We wsi odbywają się jakieś targi rolnicze, czy coś w tym guście. Przechodząca
przez wieś droga jest zakorkowana autośmierdzielami osobowymi poruszającymi
się po pół metra i znowu stającymi. Droga jest podrzędna, wąska i nie ma
poboczy; niektóre zawalidrogi stoją przy samym prawym skraju, inne przy linii
rozdzielającej jezdnie, wiec nawet nie wiadomo, z której strony je wyprzedzać.
Trzy chłopaczki na rowerach zdecydowały się na czynienie tego z prawej strony.
Jada po skrawku asfaltu przy samych lusterkach a jak się nie da, to zjeżdżają
w trawę przy drodze i przy pierwszej okazji znowu wracają na asfalt. Nagle
jeden z nich zeslizguje się ze skraju asfaltu, przednie koło odjeżdża mu w
prawo po piachu (tak sądzę, dokładnie nie widziałem) i spaliniak zatrzymuje
się o jakieś 10 cm przed jego leżącą na asfalcie głową. Chlopaczek wstaje i
dalej już tylko prowadzi rower po trawie. Ufff...
Ja wybrałem wyprzedzanie z lewej. To jest bardziej nerwowe i wymaga wciskania
się co jakiś czas w kolumnę samochodów dla przepuszczenia tych z przeciwka.
Ale chyba bezpieczniejsze mimo wszystko...
- Stefan
www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak