Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    [ot]manewry leśne dla spełnionych ;)

    24.10.06, 21:38
    SKG co roku organizuje kurs przewodników. Podstawowym zaliczeniem by w nim
    uczestniczyć - należy zaliczyć PIESZE nizinne manewry.
    www.skg.uw.edu.pl/skg/kurs26/przebieg.html
    Startujemy w nich wraz z Dorotą, zabawa jest przednia polega to na:
    - sobota 28.10 - wyjazd z Warszawy (Dw. Wileński - zbiórka o 12.10) pociągiem
    do lasu gdzie po ognisku nastapi wymarsz w teren o 20.00. Następnie trzeba
    znaleźć 10 zakamuflowanych punktów, znaleźć je i w ciągu 12 godzin dojść do
    punktu docelowego gdzie będzie czekał ciepły kąt.
    Podstawowym warunkiem uczestnictwa jest:
    - dostarczenie druku SKG zezwalającego na uczestnictwo od lekarza pierwszego
    kontaktu (druk ten będę miał jutro w ZM)
    - 20 pln - koszty organizacyjne - opłatę tę pobiera instruktor SKG w sobotę
    przed odjazdem na Dw. Wileńskim.
    Bez tych 2 spełnionych warunków jechać nie można, jednak jak się ktoś wysili
    a warto - zabawa jest przednia.
    Zabrać oczywiście trza - dobre buty na wibramie, kanapki, termos lub inne
    picie, kompas.. więcej informacji dzwonić do instruktorów:
    www.skg.uw.edu.pl/skg/klub/wladze.html
    Obserwuj wątek
      • czajnik74 Re: [ot]manewry leśne dla spełnionych ;) 24.10.06, 21:40
        ...oczywista LATARKI, czołówki najlepsze...
        • stefan26 Re: [ot]manewry leśne dla spełnionych ;) 25.10.06, 02:53
          ..oczywiście dodam że obowiązkowo trzeba mieć drugą połówke .. czyli tylko pary
          startują (dwie osoby jako para .. osobno nie wolno ) ...
          • roweroraffi Re: [ot]manewry leśne dla spełnionych ;) 25.10.06, 08:34
            stefan26 napisał:

            > ..oczywiście dodam że obowiązkowo trzeba mieć drugą połówke .. czyli tylko pary
            >
            > startują (dwie osoby jako para .. osobno nie wolno ) ...

            Typowa rzecz w rajdach na orintacje. W razie jakiegoś zdarzenia nie jest się
            samemu w środku lasu.

            Ja juz załatwiam lekarza w czwartek i postaram się być z Wami. Jeszcze nigdy nie
            startowałem w "rajdzie" na orientacje po lesie. W mieście z orientacją problemów
            nie mam, ale las to inna bajka. Bedzie ciekawie :-)
            • czajnik74 Re: [ot]manewry leśne dla spełnionych ;) 25.10.06, 13:28
              ...dodam że mój wynik z roku 1997 wynosi 8.25 h i był drugim czasem:)
              • meteor2017 Re: [ot]manewry leśne dla spełnionych ;) 25.10.06, 14:40
                Polecam, swietnie sie bawilem na manewrach (aczkolwiek nie SKG).

                > > startują (dwie osoby jako para .. osobno nie wolno ) ...
                >
                > Typowa rzecz w rajdach na orintacje. W razie jakiegoś zdarzenia nie jest się
                > samemu w środku lasu.

                A nawet bez zadnych wypadkow itp. jak jedna osoba ma akurat kryzys, to druga
                prowadzi.

                > W mieście z orientacją problemów
                > nie mam, ale las to inna bajka.

                Zwlaszcza noca :P

                Do prowiantu warto tez dorzucic cos slodkiego - czekoladke, ciasteczka, batoniki.
              • stefan26 Re: [ot]manewry leśne dla spełnionych ;) 26.10.06, 00:54
                czajnik74 napisał:

                > ...dodam że mój wynik z roku 1997 wynosi 8.25 h i był drugim czasem:)

                a startowało wtedy tylko dwóch i pierwszy miał czas 0,25 h :)
      • stefan26 Re: [ot]manewry leśne dla spełnionych ;) 29.10.06, 10:48
        Nie wiem jak to opisać to co tam się działo .. może ktoś inny opisze bo mnie
        nogi bolą pozdr.
        • roweroraffi Re: [ot]manewry leśne dla spełnionych ;) 29.10.06, 19:20
          stefan26 napisał:

          > Nie wiem jak to opisać to co tam się działo .. może ktoś inny opisze bo mnie
          > nogi bolą pozdr.

          A co? Piszesz nogami ? ;-)
          • stefan26 Re: [ot]manewry leśne dla spełnionych ;) 29.10.06, 19:34
            roweroraffi napisał:

            > A co? Piszesz nogami ? ;-)


            No nie ale one tak bolą że nie nadaje się nawet do pisania .. czajnik miał
            rację że po powrocie ciepły bulionik trzeba zjeść aby nie zachorować :)
            • roweroraffi Re: [ot]manewry leśne dla spełnionych ;) 29.10.06, 20:32
              stefan26 napisał:

              > No nie ale one tak bolą że nie nadaje się nawet do pisania .. czajnik miał
              > rację że po powrocie ciepły bulionik trzeba zjeść aby nie zachorować :)

              Po 7h w mokrych butach i bulion mi nie pomoże. Na wszelki wypadek wziąłem więc
              też uderzeniowa dawkę prochów przeciw grypie, po czym od razu walnąłem się spać
              do ciepłego wyrka. A co do nóg... może chcesz o tym porozmawiać? :-)
        • zla_rowerzystka Re: [ot]manewry leśne dla spełnionych ;) 31.10.06, 13:28
          Juz niewiele zostalo do dodania, nawet moje zdjecia Raffi zdazyl juz
          podlinkowac, ale jeszcze dopisze cos ode mnie ;)

          Oczywiscie zgadzam sie ze byla super zabawa i ekstremalne warunki :D
          Naprawde - frajda wrecz nie do opisania;) Ciemny, gesty las; najpierw gwiazdy,
          potem chmury, a w koncu deszcz; nieliczne punkty orientacyjne, jak szosa czy
          tory kolejowe, a przede wszytkim przecinki i zamazane slupki na ich
          skrzyzowaniach - mozna bylo sie zdac tylko na mierzenie czasu pokonywania danych
          odcinkow oraz na punkty ktorych sie szukalo ;)

          Poza tym cala noc w lesie niezwykle orzezwia i dotlenia - ale to juz znamy z
          wycieczek rowerowych :)

          Aaaa no i oczywiscie cisza, spokoj i bardzo rzadkie spotkania z ludzmi - swietny
          odpoczynek od Wawy :)

          Wiec po pierwsze: wielkie dzieki dla organizatorow manewrow za super zabawe! Po
          drugie: wielkie dzieki dla Janka - mysle ze naprawde to z kim sie bylo w parze
          odegralo najwieksza role w tym czy manewry byly udane.

          Chociaz wymieklismy tak jak pozostle ekipy zwiazane z masa (czyli rowerzystow
          pozbawionych rowerow), nie rozczarowalismy sie manewrami. Ogolnie bylo super
          (j.w.), a poza tym nauczylismy sie orientowac w lesie dosyc szybko i sprawnie,
          mimo braku wczesniejszych doswiadczen; dobrze sie zgralismy. Przeszlismy ile sie
          dalo - niestety mnie dosyc szybko zaczely bolec biodra (zupelnie innaczej musza
          pracowac przy chodzeniu, niz na rowerze - zapewne zwlaszcza u kobiet), potem
          stopy zaczely mi sie obcierac, bo niestety zamokly, mimo ze liczylam na to ze
          buty nie przepuszcza wody... potem juz tylko dolaczyly bole miesni, sciegien itp
          - ogolnie cale nogi zesztywnialy, co zwlaszcza utrudnilo podnoszenie ich do gory
          przy przedzieraniu sie przez krzaki w poszukiwaniu punktow na konkretych
          skrzyzowaniach ;)

          Podsumowujac - trasa 40 km, gdy idzie sie po nierownym terenie pelnym przeszkod
          po ciemku, okazala sie za trudna dla mnie, gdyz zawsze gdy moge jezdze na
          rowerze, przez co nogi zupelnie oduczyly sie chodzic ;)

          Te manewry, oprocz tego ze czesc osob pojechala na nie dla samej przyjemnosci,
          byly wyjazdem kwalifikacyjnym na kurs przewodnikow gorskich SKG. Zaluje tylko
          tego ze nastepna szanse kontynuowania kursu bede miec dopiero za rok. Ale
          podejrzewalam ze tak sie to moze skonczyc - ze do chodzenia po gorach jeszcze
          sie nie nadaje fizycznie. Od poczatku liczylam na to ze na kursie naucze sie
          umiejetnosci ktore przydadza mi sie bardziej w ogolnej turystyce rowerowej, a
          nie w pieszej w gorach. Chociaz na gory tez juz sobie narobilam smaku,

          wiec moze my, rowerzysci zorganizujemy sobie jakies przedszkole do nauki
          chodzenia? ;)
          • evvcik Re: [ot]manewry leśne dla spełnionych ;) 31.10.06, 19:23
            zla_rowerzystka napisała:

            Przeszlismy ile si
            > e
            > dalo - niestety mnie dosyc szybko zaczely bolec biodra (zupelnie innaczej
            musza
            > pracowac przy chodzeniu, niz na rowerze - zapewne zwlaszcza u kobiet), potem
            > stopy zaczely mi sie obcierac, bo niestety zamokly, mimo ze liczylam na to ze
            > buty nie przepuszcza wody... potem juz tylko dolaczyly bole miesni, sciegien
            it
            > p
            > - ogolnie cale nogi zesztywnialy, co zwlaszcza utrudnilo podnoszenie ich do
            gor
            > y
            > przy przedzieraniu sie przez krzaki w poszukiwaniu punktow na konkretych
            > skrzyzowaniach ;)
            >


            Ja ostatnio też zauwazyłam, że wole jechać na rowerze niż chodzić.... Marsz
            mnie zaczął bardzo męczyć.... Jako że planuję w zimie (o ile będą warunki)
            powalczyć troche na biegówkach (a raczej na nartach typu back country), to
            zastanawiam się teraz czy dam w ogóle radę ;-)
          • tomek.weksej Re: [ot]manewry leśne dla spełnionych ;) 01.11.06, 00:23
            zla_rowerzystka napisała:

            > Te manewry, oprocz tego ze czesc osob pojechala na nie dla samej przyjemnosci,
            > byly wyjazdem kwalifikacyjnym na kurs przewodnikow gorskich SKG. Zaluje tylko
            > tego ze nastepna szanse kontynuowania kursu bede miec dopiero za rok.

            Głowa do góry:)
            Manewry z założenia są po to, żeby dać przedsmak wyjazdów kursowych, pokazać, na
            czym one polegają. A zostało to Wam pokazane aż do przesady;) Na pewno oblewanie
            ponad połowy zespołów nie jest dobrym rozwiązaniem. Przyjdź w najbliższą środę
            (8.11) na wykład, będą też oficjalne wyniki manewrów; na pewno coś wymyślimy.

            > Ale
            > podejrzewalam ze tak sie to moze skonczyc - ze do chodzenia po gorach jeszcze
            > sie nie nadaje fizycznie.

            W moim odczuciu, to manewry są najbardziej wykańczającą częścią kursu. Serio! No
            ale dzięki temu mają swój specyficzny klimat;)

            > Od poczatku liczylam na to ze na kursie naucze sie
            > umiejetnosci ktore przydadza mi sie bardziej w ogolnej turystyce rowerowej, a
            > nie w pieszej w gorach. Chociaz na gory tez juz sobie narobilam smaku,

            Wiesz co, wiele rzeczy o których mowa jest na kursie jest bardzo uniwersalnych i
            znajduje zastosowanie właściwie w każdej dziedzinie turystyki. Organizacja
            posiłków, transportu, psychologia i metodyka prowadzenia grupy - to też część
            organizacji wyjazdów rowerowych. Nie mówiąc już o tym, że jak nauczysz się
            orientować w górach po ciemku i poza szlakami/drogami, to na rowerze poradzisz
            sobie w każdej - nawet najgęstszej - puszczy!;)
            A swoją drogą słusznie, że na góry sobie narobiłaś smaku, na pewno w nich
            zasmakujesz;)

            No to... do zobaczenia na szlaku :)
            Tomek
      • roweroraffi Re: [ot]manewry leśne - relacja 29.10.06, 20:29
        No i stało się. Masową grupą złożoną z Czajnika, Stiva, Dori, Doniczki i mnie
        ruszyliśmy na podbój puszczy. O godzinie 12 wsiedliśmy na Wileńskiej w pociąg do
        Tłuszcza, a z tamtąd w szynobus do Dalekiego. Wysiedliśmy w miejscowości
        Dalekie-Tartak, gdzie podzielono nas na 3 grupy i pomaszerowaliśmy w las trasą
        testową, na której zapoznawaliśmy się z charakterystyką nawigowania po lesie.
        Trasa testowa liczyła około 5-6km, przechodziliśmy ją jeszcze za dnia. Ot taka
        mała rozgrzewka ;-)
        Na końcu trasy testowej (byłem w grupie, która wyszła jako druga, ale na mecie
        zameldowała się pierwsza, co było dobrym zwiastunem), czekało na nas ognisko,
        ciepła herbata i kiełbaski.

        Po posileniu się i zapadnięciu zmroku wydano nam mapki z właściwą trasą i około
        20 grupami zaczęliśmy ruszać w teren. Ja byłem w dwuosobowym zespole M10 z
        Czajnikiem, Doniczka ze Stivem w M9, a Dori z Jankiem (nie z Masy) w M8. My z
        Czajnikiem na trasę liczącą 40km oficjalnie wyszliśmy o 20.20, ale tak naprawdę
        to wtedy dostaliśmy tylko mapki, na podstawie których na kolanie w 20 minut
        opracowałem odpowiednią marszrutę pozwalającą sprawnie zaliczyć wszystkie 10
        punktów kontrolnych (każda grupa miała inne punkty by niemożliwe było pomaganie
        sobie) i dotrzeć do mety.
        Pierwszy punkt kontrolny, oddalony o zaledwie 1,5km od startu zaliczyliśmy po
        jakis 20-30 minutach od startu. Drugi podobnie szybko, choć był nieco dalej.
        Nawigowanie po lesie szło mi jak z płatka, i po trzecim punkcie mieliśmy średnią
        po 1 punkt na pół godziny. Później z racji dłuższych dystansów między punktami
        średnia ta nieco spadła. Po 4 punkcie był to 1 punkt na 45 minut.
        Na piatym punkcie straciliśmy dużo czasu. Z powodu wyrębu drzew stan z mapy nie
        dawał się w żaden sposób porównać z rzeczywistością. Grupa M2, którą tam
        spotkaliśmy dochodząc na miejsce, nie znalazła punktu kontrolnego, co nam się
        udało po około 20 minutach przetrząsania okolicznego lasu. Morale było
        wspaniałe, pomaszerowaliśmy do punktu 6, oddalonego o ponad 5km od piatki.

        W miedzyczasie zaczęła się jednak psuć pogoda. Lekka dotąd mgła utrudniająca
        tylko nieznacznie nawigowanie ustąpiła miejsca najpierw solidnej mgle, a potem
        deszczowi i mgle. Niewiele później dostaliśmy informację od Stiva, że Doniczka
        skręciła nogę i muszą się wycofać. Bylismy w zupełnie innej części lasu i nie
        mogliśmy Im pomóc, więc szliśmy dalej, choć było coraz trudniej, głównie z
        powodu deszczu, który powodował przemakanie ubrania i butów.
        Na punkcie 6 zameldowaliśmy się w około 2 godziny od wyjścia z piątki, choć
        znalezienie punktu nie było łatwe. Ten długi czas to głównie skutek długiego
        postoju, kiepskich dróg w tej części lasu i... moich źle dobranych butów, które
        przemokły. Zmiana skarpetek na szczęście pomogła i maszerowaliśmy dalej, choć
        było coraz trudniej (nogi zaczynały marznąć i boleć).
        Z szóstki, ruszyliśmy do oddalonej o kolejne 5km siódemki. Tymczasem ból nóg
        nasilał się, wiedziałem, że mokre już drugie (ostatnie) skarpety powodują
        obtarcia i tworzenie się odcisków we wszystkich możliwych miejscach na stopach.
        Ostatecznie tuz przed punktem 7, gdy już miałem dwa odciski (jednym była cała
        lewa stopa, a drugim większość prawej), nasze tempo spadło do zaledwie 2-3km/h,
        a ja zacząłem mieć problemy z samodzielnym poruszaniem się dalej, postanowiłem
        poprosić Czajnika o rezygnację i wycofanie się. A dodam, że pierwszy raz w życiu
        musiałem się wycofać z jakichkolwiek zawodów w jakich uczestniczyłem, co nie
        było dla mnie decyzją łatwą i przyjemną.

        Samo wycofanie się też nie było takie łatwe jak się wydaje. W środku lasu nie ma
        zasięgu telefonu, a o przyjechaniu po Ciebie samochodem, możesz tylko pomarzyć,
        bo drogi leśne w żaden sposób się do tego nie nadają. Musieliśmy więc dostać się
        do jakiejś cywilizacji. Wybór padł na szosę asfaltową, która znajdowała się
        zaledwie o kilometr dalej. Wspierając się na ramieniu Czajnika z bolącymi
        nogami, powoli poszliśmy na północny zachód. Szosy jednak nie znaleźliśmy -
        głównie dlatego, że jej tam nie było (o czym dowiedzieliśmy się dużo później_.
        Droga zaznaczona na mapie jako asfaltowa była zwykłym leśnym duktem, który
        przeszliśmy myśląc, że 'to jeszcze nie tu'. Maszerowaliśmy dalej, choć było
        coraz trudniej i widziałem, że Czajnikowi coraz ciężej jest mnie ciągnąć.
        Postanowiłem więc chwile pójśc sam. O ile takie tuptusianie po parę cm można w
        ogóle nazwać chodzeniem.
        Tak czy siak, ostatecznie dotarliśmy do jakiejś wsi. Trudno było ocenić co to za
        wieś, bo nie było żadnej tabliczki na wjeździe. Nazwy wsi nie było tez na
        transformatorze, ani na przydrożnej kapliczce, gdzie zazwyczaj łatwo je
        odczytac. Przystanku PKS również nie było. Ale na domach były tabliczki z
        napisem 'Dąbrowa'. Spojżeliśmy więc na mapę i... szok. Okazało się, że
        przeszliśmy około 5km dalej niż miała być szosa.
        Z tego miejsca postanowiliśmy wezwać pomoc. Nie było to łatwe, gdyż telefony tam
        ledwo łapały zasięg, rozmowy rozłączało, a na dodatek moja komórka robiąca całą
        noc jako stoper (do nawigacji), odmówiła dalszej współpracy. Ostatecznie jednak
        się udało i około 5 nad razem wezwaliśmy pomoc do ściągnięcia mnie do bazy
        rajdu. Teraz trzeba było już tylko czekać.
        Niestety czekać trzeba było dość długo, bo jak się okazało, problemy mieliśmy
        nie tylko my. Organizatorzy ganiali w tę i nazad zbierając różne załogi z
        różnych części lasu, przez co mogli być u nas najwcześniej za godzinę. Usiadłem
        więc na jednej z ławeczek pod którymś domostwem i mokłem czekając. Około 6.30
        zaczęło się rozjaśniać i postanowiliśmy skorzystać z pomocy miejscowych.
        Znalazłem dom we wsi, gdzie paliło się już światło w oknach (znak, że już nie
        śpią) i tam poprosiliśmy o pomoc. Na początku tylko o schronienie pod daszkiem,
        by nie moknąć czekając na pojazd, który miał przyjechać "już lada chwila", a w
        zasadzie to dawno temu. Później jednak zaproponowano nam herbatę i wejście do
        domu, by się nieco ogrzać. Jako przemarznięty do szpiku kości, z przemoczonymi
        rekawiczkami i wszystkim od pasa w dół, nie mogłem odmówić. Czułem bowiem, że
        zaczynam mieć pierwsze objawy wychłodzenia organizmu. Zmęczenie po 12h łazenia
        po lesie i barku snu też dawało już o sobie znać. Przy okazji dowiedzieliśmy
        się, że wcale nie jesteśmy w tej Dąbrowie, o której myśleliśmy, tylko w
        Dąbrowie-Trzecie Pole (zupełnie inna część lasu, choć dystans podobny). Trzeba
        było podać "nowe" namiary na nas ekipie ratunkowej.

        Ostatecznie samochód przyjechał po nas jakoś po 7, ponad 2 godziny od wezwania
        pomocy i ponad 4 od momentu podjęcia decyzji o dojściu do cywilizacji i wezwaniu
        pomocy. Gdy zasiedliśmy w pojeździe, poczułem wielką ulgę, że już po wszystkim.
        W drodze powrotnej dowiedziałem się, że prócz nas jeszcze 3 załogi (z
        kilkunastu) wycofały się. Do mety manewrów nie dotarła żadna z ekip masowych.
        Dorotka wycofała się z Jankiem z powodu przesilenia nóg i bioder Dori. Stiv
        musiał zrezygnować po skręceniu nogi przez Doniczkę (choć chciał iść dalej sam),
        gdyż regulamin manewrów mówi, że wycofuje się zawsze cały zespół i samemu nie
        można iść dalej.

        W bazie rajdu uraczono nas kanapkami, gorącą herbatą i możliwością wysuszenia
        przemoczonych rzeczy (niestety nie zdążyły wyschnąć i tak). Przede wszystkim
        jednak skorzystałem z możliwości zdjęcia butów i skarpet z nóg wyglądających jak
        7 nieszczęść. Zmieniłem tez spodnie polarowe, na 'krótkie', ale za to suche.
        Po chwili odpoczynku ruszyliśmy na PKS. Czajnik ze Stivem pojechali
        wcześniejszym, prawdopodobnie z powodu zawodu, że nie mogli osiągnąć mety. My z
        Dorotką i Jankiem (Doniczka jeszcze została ze skręconą nogą), mieliśmy sporo
        śmiechu tuptusiając na przystanek PKS, czy wchodząc po schodach do autobusu.
        Filmik, który Janek nakręcił aparatem Dori (może będzie za jakiś czas w necie)
        najlepiej oddaje jak to wyglądało.
        Na przystanku PKS spędziliśmy ponad 30 minut czekając na PKS do Warszawy. W
        międzyczasie dołączali do nas kolejni uczestnicy - wszyscy albo przemo
        • roweroraffi Re: [ot]manewry leśne - relacja 29.10.06, 20:50
          część dalsza, bo się nie zmieściła:

          > Na przystanku PKS spędziliśmy ponad 30 minut czekając na PKS do Warszawy. W
          > międzyczasie dołączali do nas kolejni uczestnicy - wszyscy albo przemo

          przemoczeni, albo zziębnięci, albo bardzo zmęczeni. Najczęściej też obolali.
          Kilka osób było wyraźnie kulejących. Pod daszkiem budki przypominającej altankę
          smietnikową wyglądaliśmy zapewne ciekawie ;-)
          Gdy podjechał PKS i zajęlismy miejsca, zauważyłem dziwną prawidłowość. Im bliżej
          nas (siedzieliśmy z tyłu pojazdu), tym mniejszy tłok ;-)

          Ostatecznie cała ekipa rozdzieliła się w Warszawie. Mnie osobiście odebrał
          Tatuś, gdyż nie chciałem wracać komunikacja miejską.

          Przemyslenia:
          Manewry osobiście uwazam, za udane. Były świetna okazją do takiego zintegrowania
          się, jakiego nie zapewniłaby nawet najlepsza impreza integracyjna. Były tez
          szansą na sprawdzenie samego siebie, mozliwością poznania własnych granic. Dla
          mnie były jeszcze jednym sukcesem, gdyż nagigowałem naszą grupę 'jak o sznurku'
          do kolejnych punktów mimo nocy, mgły i deszczu. Szkoda tylko, że nie udało się
          osiągnąć mety, gdyż satysfakcja zapewne byłaby niesamowita ;-)

          p.s. Za rok być może znowu spróbujemy. Napewno jednak już inaczej wyekwipowani i
          przygotowani.
        • stefan26 Re: [ot]manewry leśne - relacja 30.10.06, 16:44
          To może i ja napiszę cosik...
          Na miejsce spotkania czyli o 12:30 dojechałem z Doniczką gdzie czekała już
          spora grupa uczestników kursu przewodników w tym Czajnik, Raffi,Dori i Janek.
          Po kupieniu bilecików zasiedliśmy w pociągu do Tłuszcza który wyruszył o
          godzinie 13:10. W pociągu dostaliśmy instrukcję posługiwania się kompasem na
          miejsce dojechaliśmy o 14:10. Z uwagi na to że było jeszcze pół godziny do
          odjazdu pociagu do miejscowość Dalekie - Tartak ruszyliśmy do sklepu po małe co
          nieco.. gdzie Rafii zareklamował przednie lamki (nie masowe) ot taka darmowa
          reklama (
          www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/1ffd7d8fd8c6f130.html )
          Po zrobieniu zakupów udaliśmy się do pociagu , w drodze na peron Czajnik
          zauważył masz w kształcie łuku był tak naprężony jak by miał zaraz strzelić :
          www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/b06ce999b9badd54.html
          w drodze do miejscowości Dalekie Czajnik z Raffim wymieniali poglądy na temat
          pociągu którym jechaliśmy .. produkcji niemieckiej z dwoma silnikami i
          poduszkami ...
          Po godzinie 15stej dotarliśmy do małej miejscowości Dalekie - Tartak gdzie
          poznaliśmy główną organizatorkę Karolinę, jak również również poznaliśmy imiona
          poprzedników , dobrze że siedziałem trzeci bo jak bym siedział gdzieś na końcu
          to bym się załamał gdybym musiał powtarzać imiona poprzedników... , potem
          zapoznani zostaliśmy z działaniem kompasu, następnie podzieliliśmy się na trzy
          grupy które w odstępach 15minut wyruszały na trasę testową , na której jak to
          Raffi wcześniej napisał zapoznawaliśmy się z charakterystyką nawigowania po
          lesie, ale i co to jest przecinka, jak działa kompas, jak się wyznacza azymut,
          gdzie szukać kartek na drzewach. Już niemogłem się doczekać ogniska .. po około
          6 kilometrach dochodzimy do ogniska, gdzie czekała o dziwno grupa która
          wyruszyła pietnaście minut po mojej, no ale kiełbaski opanowały mój niepokój na
          tyle że byłem gotów zdobywać góry i szczyty na terenie Puszczy Białej.. na ale
          pare minut po godzinie 20stej otrzymujemy karteczki z mapami gdzie były
          zaznaczone punkty do których trzeba było się dostać i wpisać na liste. Byłem w
          grupie z Doniczką M9 , Czajnik z Raffim M10 a Dori z Jankiem M8 .. jeszcze małe
          podpowiedzi organizatorów o tym które punkty są najcieższe i ruszamy w drogę,
          pierwszym punktem była mogiła z tego co się dowiedzieliśmy ciężko się tam
          dostać bo nie ma oznaczeń przecinek lecz jak zauważyliśmy na mapce była malutka
          biała plamka z czego wywnioskowaliśmy że musi tam być aktualnie niski lasek lub
          polanka , z czego problemem znalezienia nie było problemu po około 20 minutach
          znależliśmy niski lasek i magiłe z kartką , tak więc pierwszy punkt zdobyty .
          Bez problemu dostarliśmy do 2 i 3 punktu ponieważ spotkaliśmy grupę M1 która
          zabładziła i co sie okazało mieli takie same punkty jak my ale tylko dwa więc
          asze drogi się szybko rozdzieliły oni poszli na północ a my na południe. Po
          drodze spotkaliśmy jeszcze patrol organizatorów którzy sprawdzali nasze
          osiągnięcia ..przechodząc przez tory w okolicy budki drużniczki zauważyliśmy
          dziwne jej zachowanie(najpierw biegała po pokoju a póżniej gdzieś dzwoniła i w
          pośpiechu się ukryła) pewno nigdy nie widziała światełek które wychodzą z lasu
          i idą w jej kierunku w środku nocy ( też bym się bał ), z punktem 4 i 5 też
          miało niebyć problemów lecz pewne powstały gdy weszliśmy w przecinkę nie tą co
          trzeba i wyszliśmy na jakąś drogę asfaltową której nie było na mapce wg nas.
          Jakie było szczęście w nieszczęściu gdy zauważyliśmy samochód organizatorów
          który jechał do miejsca gdzie miała być meta .. dzieki czemu dowiedzieliśmy się
          w którym miejscu jesteśmy więc ruszyliśmy dalej odnajdując 4 i 5 punkt
          postanowiliśmy zrobić sobie 15 minutową przerwę na ciepłą herbatkę i
          kanapeczki. Po posileniu się ruszyliśmy dalej , zaczął miedzy czasie padać
          deszcz z czego w połowie drogi do punktu 6stego Doniczka skręciła nogę
          stawiając ją na jakimś mokrym konarze, po owinięciu opatrunkiem stopy Doniczka
          podjeła decyzje że idziemy dalej , punkt 6 zdobyty i ruszyliśmy w kierunku
          miejscowości Leszczydół - Nowiny .. lecz po minięciu owej miejscowości ból się
          tak rozprzestrzenił że podjeliśmy decyzję o wezwaniu pomocy, o którym nie będę
          wspominał bo telefony nie miały zasiegu i w wsparciu grupy która akurat
          przechodziła M1 wezwaliśmy pomoc , między czasie dodam że byliśmy pod bramą
          nadleśnictwa wyszków lecz ani dzwonka nie mieli ani nie mogliśmy się dostać na
          ich teren i moknąc czekaliśmy na pomoc między czasie dzwoniąc cały czas do
          organizatorów gdyby nie Era to nie wiem jak by to wyglądało wreszcie się udało
          odebrała jedna z organizatorek Marta i w sumie po odczekaniu 1,5 godziny
          pojawił się pojazd, który nas zabrał do miejsca gdzie była meta, żal było jak
          dowiedziałem się że niestety nie mogę tej wyprawy ukończyć sam .. no ale takie
          są zasady i nim trzeba się poporządkować, po drodze zabraliśmy jeszcze dwie
          osoby które podjeły decyzję o rezygnacji bo znależli tylko 3 punkty i nie mieli
          już szans na zdobycie następnych bo sami już nie wiedzieli gdzie się aktualnie
          znajdują, po dojechaniu na miejsce dostaliśmy ciepła herbatkę i kanapeczki ,
          około 5 dostałęm informację że Raffi z zajnikiem też się wycofują .. następnie
          Dori z Jankiem ... pomyślałem że jednak trasa jest bardzo ciężka zarówno dla
          nas jak i dla innych .. pierwsza załoga która zaliczyła 10 punktów pojawiła się
          na mecie po około 8 godzinach od startu.
          Pozostaje żal i smutek że choć jednej załodze Massowiczów si e ta sztuka nie
          udała , no ale za rok też będzie okazja i do tej wyprawy będziemy lepiej juz
          przygotowani .
          Pozdrawiam
          • roweroraffi Re: [ot]manewry leśne - relacja 30.10.06, 17:16
            stefan26 napisał:

            > To może i ja napiszę cosik...
            > Na miejsce spotkania czyli o 12:30 dojechałem z Doniczką gdzie czekała już
            > spora grupa uczestników kursu przewodników w tym Czajnik, Raffi,Dori i Janek.

            Szkoda że nie napisałeś, że gdyby nie Ty, to ani ja ani czajnik byśmy pewnie nie
            dotarli na start. Telefony od Ciebie działaja motywująco :-)


            > w drodze do miejscowości Dalekie Czajnik z Raffim wymieniali poglądy na temat
            > pociągu którym jechaliśmy .. produkcji niemieckiej z dwoma silnikami i
            > poduszkami ...

            Ciekawa to maszyna. Wygodniejsza niż nasze pociągi (dzięki podwójnemu
            zawieszeniu wózków właśnie), choć ma koło trzydziestki na karku. Do tego pali
            tylko 60 litrów ropy na 100km, co pozwala jej jechać bez tankowania ponad 1300km.

            > Po godzinie 15stej dotarliśmy do małej miejscowości Dalekie - Tartak gdzie
            > poznaliśmy główną organizatorkę Karolinę, jak również również poznaliśmy imiona
            >
            > poprzedników , dobrze że siedziałem trzeci bo jak bym siedział gdzieś na końcu
            > to bym się załamał gdybym musiał powtarzać imiona poprzedników...

            Ano. Powtórzyć imiona około 40 osób to już niezła zagadka pamięciowa. A jak
            zaczęlismy się dla zgrywy przesiadać, to było jeszcze śmieszniej.

            , potem
            > zapoznani zostaliśmy z działaniem kompasu, następnie podzieliliśmy się na trzy
            > grupy które w odstępach 15minut wyruszały na trasę testową , na której jak to
            > Raffi wcześniej napisał zapoznawaliśmy się z charakterystyką nawigowania po
            > lesie, ale i co to jest przecinka, jak działa kompas, jak się wyznacza azymut,
            >
            > gdzie szukać kartek na drzewach. Już niemogłem się doczekać ogniska .. po około
            >
            > 6 kilometrach dochodzimy do ogniska, gdzie czekała o dziwno grupa która
            > wyruszyła pietnaście minut po mojej

            Grupa moja i Czajnika. Tempo nadawalismy wszyscy w naszej grupie niezłe, nawet
            pójście nieco naokoło nie zmieniło tego, że daliśmy czadu. No i szliśmy jak po
            sznurku, bo wszyscy dobrze nawigowali.

            > jeszcze małe
            > podpowiedzi organizatorów o tym które punkty są najcieższe i ruszamy w drogę

            Nom, opłacało się przeanalizowac trase na starcie i zrobić wywiad. Dzieki temu
            dowiedzieliśmy się o punkcie 5, gdzie mapa znacząco różni się od terenu i gdzie
            to grupa M2 nie znalazła punktu, co nam się udało.

            > pierwszym punktem była mogiła z tego co się dowiedzieliśmy ciężko się tam
            > dostać bo nie ma oznaczeń przecinek lecz jak zauważyliśmy na mapce była malutka
            >
            > biała plamka z czego wywnioskowaliśmy że musi tam być aktualnie niski lasek lub
            >
            > polanka , z czego problemem znalezienia nie było problemu po około 20 minutach
            > znależliśmy niski lasek i magiłe z kartką , tak więc pierwszy punkt zdobyty .

            To my tam w ogóle nie byliśmy :-) A mogiłę podobno było łatwo znaleźć jak się
            szło od dobrej strony. Od innych była totalnie niewidoczna.

            > Po
            > drodze spotkaliśmy jeszcze patrol organizatorów którzy sprawdzali nasze
            > osiągnięcia

            Nas sprawdzali w okolicach punktu 2 i 3. Prawie zaczęliśmy biec z Czajnikiem
            widząc, że ktoś nas z tyłu szybko dochodzi. Nie chcieliśmy być gorsi i wolniejsi ;-)

            > ..przechodząc przez tory w okolicy budki drużniczki zauważyliśmy
            > dziwne jej zachowanie(najpierw biegała po pokoju a póżniej gdzieś dzwoniła i w
            > pośpiechu się ukryła) pewno nigdy nie widziała światełek które wychodzą z lasu
            > i idą w jej kierunku w środku nocy

            Podobno grupa M6 miała problemy z miejscowymi dresami. Na nas z kolei ludzie
            patrzyli z okien jak na złodziei, którzy chodzą z latarkami po wsi i szukają
            łupu. Przynajmniej tak się dowiedziałem od miejscowych, którzy nas przyjęli na
            Trzecim Polu. mają ludzie fantazję, nie? ;-)

            > zaczął miedzy czasie padać
            > deszcz z czego w połowie drogi do punktu 6stego Doniczka skręciła nogę
            > stawiając ją na jakimś mokrym konarze

            Ten deszcz to się nam wszystkim dał we znaki.

            > pomyślałem że jednak trasa jest bardzo ciężka zarówno dla
            > nas jak i dla innych

            Oj była ciężka trasa, a noc obfitowała w dramatyczne i dynamiczne wydarzenia.
            Moze w lepszą pogode by nie było takich kłopotów, ale ten deszcz i mgła dały się
            ludziom we znaki. Ale to dobrze, jest przynajmniej o czym opowiadać ;-)

            > Pozostaje żal i smutek że choć jednej załodze Massowiczów si e ta sztuka nie
            > udała , no ale za rok też będzie okazja i do tej wyprawy będziemy lepiej juz
            > przygotowani .

            Oj napewno, nauczyliśmy się jednak bardzo dużo.
      • stefan26 FOTO [ot]manewry leśne dla spełnionych ;) FOTO 30.10.06, 09:05
        boxer27.fotosik.pl/albumy/76705.html
        z komóreczki :)
        • roweroraffi Re: FOTO [ot]manewry leśne dla spełnionych ;) F 30.10.06, 16:21
          Szkoda tylko, że już w samym lesie podczas zabawy nie ma zdjęć. Ognisko i
          dojazdy były też świetne, ale klimatem jednak zupełnie inne niż same manewry ;-)
          • tomek.weksej Re: FOTO [ot]manewry leśne dla spełnionych ;) F 30.10.06, 17:51
            Cześć Masowicze!
            Przede wszystkim to przyznaję, że tegoroczne warunki naprawdę były bardzo
            wymagające... Noc i ciemność to już wystarczające utrudnienia, a jak dochodzi do
            tego jeszcze okropna pogoda to już isnty armageddon ;) Gratuluję wszystkich
            znalezionych punktów - bo nie było to proste w takich warunkach - i już teraz
            zapraszam na kolejne zmagania za rok:)
            Tak w ogóle to miło było Was poznać, mam nadzieję że będą okazje do kolejnych
            spotkań:) Już się zapowiadałem Doniczce w drodze powrotnej, że jak tylko
            przywiozę ze Szczecina swój rower to postaram się na masie pojawić, pewnie od
            razu jakaś mniejsza lub większa grupka eskagowa się stworzy. Tak więc będzie
            okazja byśmy to my tym razem wzięli udział w imprezie przez Was organizowanej;)

            Pozdrawiam,
            Tomek (SKG)

            PS. A propos ostatniego posta Raffiego, kilka zdjęć z samych tras mam,
            zrobionych grupom podczas naszego przejazdu kontrolnego. Jest tam w sumie kilku
            Waszych reprezentantów ;) Postaram się je niedługo gdzieś wrzucić.
            • roweroraffi Re: FOTO [ot]manewry leśne dla spełnionych ;) F 30.10.06, 23:04
              tomek.weksej napisał:

              > Przede wszystkim to przyznaję, że tegoroczne warunki naprawdę były bardzo
              > wymagające... Noc i ciemność to już wystarczające utrudnienia, a jak dochodzi d
              > o
              > tego jeszcze okropna pogoda to już isnty armageddon ;)

              Z ciekawości czystej. Ile zazwyczaj grup odpadało?

              > Gratuluję wszystkich
              > znalezionych punktów - bo nie było to proste w takich warunkach - i już teraz
              > zapraszam na kolejne zmagania za rok:)

              Szczerze powiedziawszy nawigacja sprawiła mi najmniej kłopotów. Za to dystans
              połączony z pogodą dawał w kość konkretnie.

              > Tak w ogóle to miło było Was poznać, mam nadzieję że będą okazje do kolejnych
              > spotkań:)

              Tez na to liczymy. W sumie sami fajni ludzie tam byli na tych manewrach, szkoda
              byłoby stracić kontakt.

              > Już się zapowiadałem Doniczce w drodze powrotnej, że jak tylko
              > przywiozę ze Szczecina swój rower to postaram się na masie pojawić, pewnie od
              > razu jakaś mniejsza lub większa grupka eskagowa się stworzy. Tak więc będzie
              > okazja byśmy to my tym razem wzięli udział w imprezie przez Was organizowanej;)

              Mamy nadzieję. Bedziemy mogli pochwalić się naszym dorobkiem organizacyjnym - i
              mam nadzieje - łatwiejszą i krótszą trasą pokonywaną w lepszych warunkach ;-)

              > PS. A propos ostatniego posta Raffiego, kilka zdjęć z samych tras mam,
              > zrobionych grupom podczas naszego przejazdu kontrolnego. Jest tam w sumie kilku
              > Waszych reprezentantów ;) Postaram się je niedługo gdzieś wrzucić.

              Koniecznie, bo nasza ekipa choć fotografowała, to jednak nie podczas samych
              manewrów. Wszyscy teraz żałujemy :-)
              • tomek.weksej Re: FOTO [ot]manewry leśne dla spełnionych ;) F 31.10.06, 23:51
                roweroraffi napisał:
                > Z ciekawości czystej. Ile zazwyczaj grup odpadało?

                Niewiele, zwykle zdawalność manewrów była bardzo wysoka. Oblewały ok. 1-2
                zespoły. No ale nie oszukujmy się - zazwyczaj pogoda trochę bardziej im sprzyjała;)

                > Koniecznie, bo nasza ekipa choć fotografowała, to jednak nie podczas samych
                > manewrów. Wszyscy teraz żałujemy :-)

                ;) Ok, jak w końcu gdzieś wrzucę to dam znać.

                > Mamy nadzieję. Bedziemy mogli pochwalić się naszym dorobkiem organizacyjnym - i
                > mam nadzieje - łatwiejszą i krótszą trasą pokonywaną w lepszych warunkach ;-)

                No, już się nie mogę doczekać:)
                • roweroraffi Re: FOTO [ot]manewry leśne dla spełnionych ;) F 01.11.06, 09:39
                  tomek.weksej napisał:

                  > roweroraffi napisał:
                  > > Z ciekawości czystej. Ile zazwyczaj grup odpadało?
                  >
                  > Niewiele, zwykle zdawalność manewrów była bardzo wysoka. Oblewały ok. 1-2
                  > zespoły. No ale nie oszukujmy się - zazwyczaj pogoda trochę bardziej im sprzyja
                  > ła;)

                  No to mnie pocieszyłeś, bo teraz jak widziałem co się działo to się zacząłem
                  poważnie zastanawiać, czy ja po prostu nie jestem cienki bolek ;-)
      • roweroraffi MANEWRY - ZDJĘCIA DOROTKI 30.10.06, 23:05
        bzaborow.no-ip.org/galer/?f=1&a=268 - jak w tytule.

        Przypominam, że galeria Bartka działa tylko pomiedzy 10 a 24 zazwyczaj.
        • meteor2017 Re: MANEWRY - ZDJĘCIA DOROTKI 31.10.06, 10:50
          O, widze ze ten sklep byl nastawiony na przewodnikow i kursantow :P Gar do
          gotowania dla calej grupy, Cola jako zrodlo kofeiny (dla niezorientowanych - mam
          na mysli ten odrdzewiacz ktory trzyma Raffi), czolowka...

          Zaloze sie tez ze byly jeszcze - worki na smieci (idealne do pakowania rzeczy do
          plecaka do ochrony przed deszczem, tudziez na sam plecak), ceratka (na sniadapki
          na porannej rosie), sznurek i tasma klejaca (uniwersalny zestaw naprawczy),
          zapas slodyczy, mielonki, pasztetu (sprawdzona, pozywna dieta gorska) itp. itd. etc.
      • stefan26 Re: [ot]manewry leśne dla spełnionych ;) 02.11.06, 11:34
        Własnie się dowiedziałem że wyniki kursu są jeszcze nei znane więc nie można
        mówić że masowicze obleli kurs przewodników .. jak tylko będę miał wyniki to
        zapodam..Pozdrawiam
        • czajnik74 Re: jak dla mnie żenada 02.11.06, 13:02
          łyżka dziegdziu...
          ...jako, że namówiłem kilka osób na manewry, które zaopatrzyłem w rozpiskę - co
          należy zabrać, jak się zachować liczyłem chociaż na przeczytanie tegoż.
          Niestety, lekceważenie w stosunku do mojej osoby (bo jak inaczej nazwać to
          można) okazało się większe niż zdrowy rozsądek. Jakieś palanty ubrały sie do
          lasu na 40 km trasę w adidaski (2 osoby) i obtarły sobie stópki, skręciły je.
          Przez to 2 zespoły nasze "niestety masowe" same się zdyskwalifikowały.
          Lekceważenie ze strony instruktorów SKG spowodował również fakt (kieruję to do
          wiadomych, inteligentnych chodziarzy) braku jakiejkolwiek pokory pewnego kolesia
          po którego trza było jechać do wioski Dębowa.
          Dostałem, podziękowanie od SKG które odczytam na spotkaniu przedMasowym a które
          jest bardzo nie miłe.
          Więcej dyspót nie zamerzam tu toczyć, bo dorosli ludzie którzy wybrali się tak
          nieodpowiedzialnie ubrani na manewry w górach to by już dawno zginęli, płacąc
          cenę najwyższą.
          Wstyd!
        • stefan26 Re: [ot]manewry leśne dla spełnionych ;) 02.11.06, 14:26
          ktoś to wyrzucił .. nie wiem dlaczego ale ja zapodam co napisał CZAJNIK:

          czajnik74 napisał:

          > ...jako, że namówiłem kilka osób na manewry, które zaopatrzyłem w rozpiskę -
          co należy zabrać, jak się zachować liczyłem chociaż na przeczytanie tegoż.

          Ja przeczytałem i nie powiem że moja interwencja przed spotkaniem doprowadziła
          do tego że niektóre osoby się wogóle pojawiły


          > Jakieś palanty ubrały sie do lasu na 40 km trasę w adidaski (2 osoby) i
          >obtarły sobie stópki, skręciły je. Przez to 2 zespoły nasze "niestety masowe"
          >same się zdyskwalifikowały.

          Tak strój był najważniejszym elementem , sam myślałem że będę przygotowany na
          100% ale się myliłem .. nigdy nie jest się przygotowanym na wszystko ..pogoda
          zrobiła nam psikusa


          >Lekceważenie ze strony instruktorów SKG spowodował również fakt (kieruję to
          >do wiadomych, inteligentnych chodziarzy) braku jakiejkolwiek pokory pewnego
          >kolesia po którego trza było jechać do wioski Dębowa.

          .... no tak było ale jak zapewniał to się już więcej nie powtórzy następnym
          razem się przygotuje o niebo lepiej

          > Dostałem, podziękowanie od SKG które odczytam na spotkaniu przedMasowym a
          > które jest bardzo nie miłe.

          Prośba abyś umieścił je również tutaj


          > Więcej dyspót nie zamerzam tu toczyć, bo dorosli ludzie którzy wybrali się tak
          > nieodpowiedzialnie ubrani na manewry w górach to by już dawno zginęli, płacąc
          > cenę najwyższą.
          > Wstyd!


          Wstyd to mi było jak organizatorka Karolina obudziła się tak o 5 i się
          dowiedziała o 4 ekipach które gdzieś tam w lesie czekają na pomoc bo mają
          odciski na nogach , ona się złapała za głowę a ja swoją głowę schowałem w
          piasek aby tego nie widzieć ..

          Masz rację WSTYD ...
          • roweroraffi Re: [ot]manewry leśne dla spełnionych ;) 02.11.06, 14:51
            stefan26 napisał:

            > ktoś to wyrzucił .. nie wiem dlaczego ale ja zapodam co napisał CZAJNIK:

            Ja, bo to bardziej osobiste do kilku uczestników i powinno być załatwiane raczej
            na priv, niż na publicznym forum. Zwłaszcza, że Masy to nijak nie dotyczy i choć
            nazwisk czajnik nie podaje, to jednak poszczególne osoby mogą się czuć urażone.

            Ale jako ze wrzuciłes odpowiedź, post Czajnika ponownie się pojawił, by nie było
            odpowiedzi na coś, czego nie ma na forum ;-)

            > czajnik74 napisał:
            >
            > > ...jako, że namówiłem kilka osób na manewry, które zaopatrzyłem w rozpisk
            > ę -
            > co należy zabrać, jak się zachować liczyłem chociaż na przeczytanie tegoż.
            >
            > Ja przeczytałem i nie powiem że moja interwencja przed spotkaniem doprowadziła
            > do tego że niektóre osoby się wogóle pojawiły

            A rozmowa z Czajnikiem doprowadziła do tego, że pojawiły się w adidasach :-)

            > > Dostałem, podziękowanie od SKG które odczytam na spotkaniu przedMasowym a
            > > które jest bardzo nie miłe.
            > Prośba abyś umieścił je również tutaj

            Koniecznie. Myśle, że wszystkich na spotkaniu przedmasowym wszystkich
            zainteresuje taki temat nie dotyczący 90% ludzi tam obecnych ani też samej Masy.
            Podobnie jak forum jest świetnym miejscem do pisania takiej zupełnie prywatnej
            rzeczy jak swoje anse Czajnika do uczestników.

            > > Więcej dyspót nie zamerzam tu toczyć

            Będzie się dysputa toczyć bez Ciebie. Tak to już bywa z forami. Trzeba było nie
            zaczynac watku i nie narzekać na usunięcie go :-)

            > Wstyd to mi było jak organizatorka Karolina obudziła się tak o 5 i się
            > dowiedziała o 4 ekipach które gdzieś tam w lesie czekają na pomoc bo mają
            > odciski na nogach , ona się złapała za głowę a ja swoją głowę schowałem w
            > piasek aby tego nie widzieć ..

            Wiesz teoretycznie to nie mieli obowiązku nas ściągać z lasu. tak przynajmniej
            było w regulaminie, który podpisywaliśmy. Ja do Nich nie mam żalu, nawet
            chciałem za transport zwrócić za paliwo.
            Z restzą bez Nich pewnie też bym jakoś sobie poradził, np poprosił kogoś na
            Trzecim Polu o podwiezienie do bazy. Nie z takich opresji się już wychodziło.
            • stefan26 Re: [ot]manewry leśne dla spełnionych ;) 02.11.06, 15:35
              roweroraffi napisał:

              > Ja, bo to bardziej osobiste do kilku uczestników i powinno być załatwiane
              raczej na priv, niż na publicznym forum. Zwłaszcza, że Masy to nijak nie
              dotyczy i choć nazwisk czajnik nie podaje, to jednak poszczególne osoby mogą
              się czuć urażone.

              masz racje nie dotyczy to osób które nie były na manewrach i nie powinno to być
              raczej pisane na forum
              • olecky Re: [ot]manewry leśne dla spełnionych ;) 03.11.06, 09:15
                stefan26 napisał:
                > masz racje nie dotyczy to osób które nie były na manewrach

                no, to troche zalezy jak bardzo sie afiszowaliscie ze swoja masowoscia ;-)
                osoby, ktore nie byly na manewrach, a maja cos wspolnego z lazeniem po gorach,
                moga byc np. ciekawe jak duzego obciachu im narobiliscie ;-)

                pozdrawiam, olek
                • roweroraffi Re: [ot]manewry leśne dla spełnionych ;) 03.11.06, 10:05
                  olecky napisał:

                  > stefan26 napisał:
                  > > masz racje nie dotyczy to osób które nie były na manewrach
                  >
                  > no, to troche zalezy jak bardzo sie afiszowaliscie ze swoja masowoscia ;-)

                  Oczywiście wszyscy wzięliśmy flagi, kamizelki, wywaliliśmy na wierzch koszulki
                  Masowe, legitymowaliśmy się wizytówkami radnych, burmajstrów i komendantów i w
                  kółko powtarzaliśmy, że jesteśmy "elitą^2" i co to nie my ;-)

                  > osoby, ktore nie byly na manewrach, a maja cos wspolnego z lazeniem po gorach,
                  > moga byc np. ciekawe jak duzego obciachu im narobiliscie ;-)

                  Nie sądzę, by tak dużego, jak się wydaje Czajnikowi.
      • roweroraffi KOLEJNE FOTKI 02.11.06, 23:48
        students.mimuw.edu.pl/~tw219722/foto/manewry2/ - fotki robione przez samą
        ekipę organizatorów. Jest ich sporo, są też takie, gdzie widać jak coś robimy ;-)
        • stefan26 Re: KOLEJNE FOTKI 03.11.06, 23:46
          no szczegolnie jedno z nich fajnie wyglada ..
          spodnie całkiem pasują do reszty ..
          students.mimuw.edu.pl/~tw219722/foto/manewry2/tn/img_2388.jpg.html
          :)
          • evvcik Re: KOLEJNE FOTKI 04.11.06, 12:38
            oo to chyba spodnie z goretex'u? Mialabym takie do sprzedania - DUZY romiar -
            tylko inny wzor. Jakby z ktorys Panow byl zainteresowany - prosze o kontakt.
      • stefan26 WYNIKI !!!! 04.11.06, 00:07
        UWAGA! TO JEST TWOJA CHWILA PRAWDY!!!
        Ponieważ już jutro jest pierwsza kursówka, to jestem zobowiązana powiadomić
        moich kursantów z II terminu o wynikach, jakie dostałam od Komisji Szkoleń.

        Bezwarunkowo zaliczają zespoły:
        K2
        M2
        M6
        M7
        Gratulujemy wyników!

        Warunkowo zaliczają zespoły:
        M1
        M3
        M9
        M10
        Również gratulujemy! Waszym warunkiem jest uczestnictwo w dodatkowej czwartej
        kursówce. Szczegóły u kierownictwa!

        Niestety nie powiodło się zespołom:
        M4
        M5
        M8
        Dziękujemy że uczestniczyliście w zabawie. Zapraszamy za rok!

        Pozdr
        Karuś
        • roweroraffi Re: WYNIKI !!!! 04.11.06, 08:48
          stefan26 napisał:

          > UWAGA! TO JEST TWOJA CHWILA PRAWDY!!!

          Moja nie, ja tam byłem na luzaku ;-)

          > Warunkowo zaliczają zespoły:
          > M9
          > M10

          No to dwa Masowe. Czajnik się ucieszy bo jeden to nasz :-)

          > Niestety nie powiodło się zespołom:
          > M8

          To trzeci Masowy.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka